To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Primrose - 2015-06-22, 18:46

W jej głowie powstały miliony scenariuszy. Wiedziała ze kiedyś go widziała, może na ulicy, może w stajni albo sklepie. Nie wazne jednak było to gdzie, tylko to że jego nie typowe zachowanie powodowało u niej coraz większą chęć rozmowy. Bała się jednak cokolwiek więcej z siebie wydusić więc odwróciła wzrok biorąc kilka łyków lemoniady i udając ze pisze coś w telefonie. Co raz jednak zerkała w jego stronę starając się odgadnąć gdzie go widziała. W zamyśleniach zaczęła kręcić energicznie słomką w szklance gapiąc się na bąbelki krążące po wodzie. Z zamyśleń gwałtownie wybił ją jakiś dźwięk dochodzący z zaplecza. Energicznie machnęła ręką odwracając głowę w stronę dochodzących dźwięków i chwilę nasłuchując poczuła dziwne zimno na kolanie. Jej wzrok powędrował na stolik gdzie leżała szklanka a cała jej zawartość spływała po stoliku. Martina deczko zdenerwowana od razu chwyciła w rękę chusteczki którymi zaczęła przecierać stolik jednocześnie powtarzając zawstydzona w stronę mężczyzny:
-Przepraszam!-

Seth - 2015-06-25, 11:50

Gdyby wiedział, że nieznajoma tak intensywnie o nim myśli.. właściwe trudno przewidzieć jak by zareagował. Unikał ludzi, więc wysnuł wnioski, że inni ludzie też będą chcieli unikać "tego dziwnego milczącego typa, który pracuje w stajni".
Tak się składa, że on też udawał zainteresowanie czymś innym: upijał łyk kawy, czy wziął gryz ciastka, wyglądając przez witrynę, lub też spoglądając w ekran komórki, który wcale taki interesujący nie był. Od czasu do czasu jednak zerkał w stronę Primrose, zaraz jednak wlepiając wzrok w stolik, lub telefon. Do głośnego dźwięku z zaplecza pewnie nie przywiązałby uwagi, gdyby w następstwie dziewiętnastolatka nie wywróciła szklanki ze swoją lemoniadą. W tej sytuacji brunet czułby się jak kompletny idiota, gdyby po prostu siedział na swoim miejscu, patrzył jak dziewczyna ściera stolik i powtarza ciągle, że go przeprasza.
Zerwał się z krzesła, w pewnym sensie zadowolony, że może coś zrobić, chwycił chusteczki i pomógł wycierać rosnącą mokrą plamę na stoliku.
- Nic się nie stało. - odpowiedział i spojrzał na chwilę w stronę kobiety, jeden kącik jego ust zadrgał, jakby dwudziestoośmiolatek miał się uśmiechnąć, po czym zaraz opadł, a facet skupił się na wycieraniu stolika, który dzięki ich wspólnemu wysiłkowi, był już niemal suchy.

Primrose - 2015-06-25, 12:16

Jakże było jej wstyd. Pierwszy raz zdarzyła jej się taka gafa. Gdyby mogła najchętniej zapadła by się pod ziemię. Z zarumienionymi od wstydu policzkami wyrzuciła chusteczkę do kosza znajdującego się obok stolika. W jej głowie widniał tylko jeden kluczowy plan- zapomnieć co się stało, lub uciec. Zaczęła deczko ciężko oddychać po czym wstała od stolika gotowa wychodzić z kawiarenki.
-Emm - podrapała się po głowie- Powinnam już iść.- zaczęła zbierać swoje rzeczy ostatni raz spoglądając na mężczyznę.

Seth - 2015-06-25, 16:59

On też zebrał mokre chusteczki, których użył,zgniótł je i wrzucił do kosza. Przy okazji mógł się lepiej przyjrzeć dziewczynie i zauważył, że jest niemal zawstydzona całym zajściem. Zmagał się ze sobą przez chwilę, by w końcu się odezwać.
- Nie ma się czym przejmować. Wypadki się zdarzają. - powiedział, chociaż oczywiście nie miał zamiaru jej zatrzymywać. Podczas gdy przyjrzał się dziewiętnastolatce uważnie, chyba po raz pierwszy, dostrzegł, że zna ją przynajmniej z widzenia. Być może minęli się w stajni, lub na ulicy, nie mógł tego stwierdzić.
Zaraz jednak wrócił na swoje miejsce i wypił ostatni łyk stawiającej na nogi kawy.

Primrose - 2015-06-25, 18:27

Czując na sobie jego wzrok zerknęła na mężczyznę już deczko śmielej. Dochodząc do wyjścia cofnęła się wracając na miejsce.
Mówiąc sobie w środku umysłu by sie odważyć usiadła znów na miejsce.
-Pan często jest w stajni?- powiedziała dość cicho patrząc na niego spode łba-
-Wiem że Pana w niej widziałam.- powiedziała już pewnie prostując się i unosząc brodę do góry chcąc pokazać że jest odważniejsza i pewniejsza siebie niż się wydaje.
-Zdecydowanie Pana skądś znam-mruknęła czekając na jego rekację.

Seth - 2015-06-25, 18:57

Trochę się zdziwił, że zamiast opuścić kawiarnię wróciła do stolika, przy którym nadal siedział, ale zasygnalizował to jedynie uniesieniem brwi. Oczywiście było mu całkowicie obojętnie, czy kobieta zostanie, czy sobie pójdzie. Spojrzał na nią uważnie, gdy się odezwała, znowu zaskoczony, jednak zaraz się opanował i chwilę wahał, co ma odpowiedzieć i czy w ogóle powinien się odzywać.
Nie, najlepiej byłoby zapłacić i opuścić kawiarnię, jednak Seth w końcu przerwał przedłużającą się ciszę.
- No tak.. Pracuję tam. - odpowiedział pozornie obojętnym tonem i wzruszył barkami, nie mając zamiaru drążyć tematu.

Primrose - 2015-06-25, 19:14

Zaskoczona zapragnęła więcej sie o nim dowiedzieć. Mało ją interesowalo ze mężczyzna ma ją w nosie. Chciała go poznać. Spojrzała na niego poprawiajac grzywkę opadajacą na oczy-
-Jako kto?- zapytała uroczo się uśmiechając. W głowie powstawały jej najróżniejsze scenariusze. Że jest trenerem, hodowcą, stajennym. Każdym.

Seth - 2015-06-25, 19:27

Zabawne, on nie uważał się za szczególnie interesującą osobę, ani też nie miał zamiaru dać się poznać. Wolał unikać ludzi. O wiele lepiej czuł się wśród koni, ale i to nie było proste: o ile wykonywał swoją pracę i był ostrożny było dobrze, nie mógł się jednak posuwać za daleko.
I tym razem zastanowił się dobrze nad odpowiedzią. Oczywiście nie było rozsądne zdradzać, że pracuje w stajni, chociaż Primrose i tak już odkryła, że często tam przebywa. Analizując całą sprawę, stwierdził, że może powiedzieć jej, że jest stajennym, gdyż i tak bez trudu by to odkryła.
- Jako stajenny. - odpowiedział. Co prawda sam nieźle jeździł konno, chociaż zaczął dość późno, mając 21 lat. Wcześniej miał całkiem inne hobby. Gdyby udało mu się je zrealizować pewnie żyłby dzisiaj inaczej. Tak czy owak nie chciał brać na siebie odpowiedzialności większej, niż bycie prostym stajennym, które mu tak odpowiadało.

Primrose - 2015-06-25, 19:32

Ta odpowiedź bardzo ją zdziwiła. Jej dolna warga deczko opadła lecz dziewczyna od razu to skorygowała by nie okazać zdziwienia. Słysząc to jeszcze szerzej się uśmiechnęła.
-Wiedziałam! Czułam ze Ci... Pana widywałam w stajni- zasmiała się w sumie sama do siebie bo nie liczyła by mężczyzna odwzajemnił jej zachowanie. Choć, nie da się ukryć że jego zachowanie coraz bardziej sprawiało że dziewczyna interesowała się jego osobą. Sama nie rozumiała tego. Może stało się tak dlatego że po prostu było to swojego rodzaju wyzwanie. A może chciała poznać kogoś nowego o ciekawym charakterze.

Primrose - 2015-06-25, 19:33

Ta odpowiedź bardzo ją zdziwiła. Jej dolna warga deczko opadła lecz dziewczyna od razu to skorygowała by nie okazać zdziwienia. Słysząc to jeszcze szerzej się uśmiechnęła.
-Wiedziałam! Czułam ze Ci... Pana widywałam w stajni- zasmiała się w sumie sama do siebie bo nie liczyła by mężczyzna odwzajemnił jej zachowanie. Choć, nie da się ukryć że jego zachowanie coraz bardziej sprawiało że dziewczyna interesowała się jego osobą.

Primrose - 2015-06-25, 19:33

Ta odpowiedź bardzo ją zdziwiła. Jej dolna warga deczko opadła lecz dziewczyna od razu to skorygowała by nie okazać zdziwienia. Słysząc to jeszcze szerzej się uśmiechnęła.
-Wiedziałam! Czułam ze Ci... Pana widywałam w stajni- zasmiała się w sumie sama do siebie bo nie liczyła by mężczyzna odwzajemnił jej zachowanie. Choć, nie da się ukryć że jego zachowanie coraz bardziej sprawiało że dziewczyna interesowała się jego osobą.

Seth - 2015-06-26, 16:47

Taki pech! starasz się unikać ludzi i być niewidzialny, przez co ściągasz na siebie tylko większą uwagę. Może czas popracować nad nową taktyką.
Ponownie kącik warg Setha uniósł się na moment, by zaraz powrócić do stanu poprzedniego. Mimo szerokiego uśmiechu w pierwszej chwili miał wrażenie, że była nieco zaskoczona jego odpowiedzią. Dla Setha bycie stajennym było w pewnym sersie kompromisem: mógł przebywać wśród koni, jednak jego praca nie była tak odpowiedzialna i nie wymagała pchania się na koński grzbiet, czego brunet się wystrzegał. Owszem, czasem zabierał jakieś wierzchowce na pracę z ziemi, lecz zanim to zrobił musiał przejść długie zmaganie się sam ze sobą.
Przyłapał się na tym, że znów odpływa gdzieś myślami. Zamrugał powiekami spoglądając najpierw na Primrose, a potem na stolik. W końcu stwierdził, że najwyższy już czas wycofać się "po angielsku". Wstał od stolika.
- Przepraszam, ale będę się już zbierał. Mam jeszcze coś do załatwienia. - skłamał perfidnie, po czym opuścił kawiarnię.

zt

Jasper Nowell - 2015-07-17, 13:00

Proszę państwa, wszem i wobec ogłaszam, że szanowny Pan Nowell wrócił z wyjazdu do pracy i nawet udało mu się opalić! Brązowiutki niczym czekolada i jeszcze ładniej umięśniony przemierzał więc uliczki miasta, dokładnie się przy tym rozglądając, jakby chciał poznać je od nowa i na długo zapamiętać. Będzie musiał jeszcze spotkać się z siostrą, ale podczas gdy ta nie odbierała postanowił skontaktować się z jedyną bliską mu tutaj osobą, którą była jego przyjaciółka Noa. Nie musiał długo czekać na jej odzew, gdyż brunetka szybko zgodziła się na spotkanie, na które właśnie się kierował.
Jeszcze przez chwilę pokręcił się między budynkami, aż w końcu zdecydował się na wejście do jednego z nich. Była to niewielka kawiarnia, a on miał ogromną ochotę na mrożoną kawę i gorącą czekoladę.. i to jednocześnie. Z tym trudnym wyborem postanowił poczekać do chwili, w której dołączy do niego przyjaciółka, a tymczasem znalazł dla nich stolik i zajął jedne z miejsc na wygodnym fotelu, który był do niego przynależny.
Rozłożywszy się wygodnie wyciągnął ze spodni telefon, w którym najpierw się przejrzał – ale narcyz! – a później zaczął przeglądać aplikacje.

Noa - 2015-07-18, 17:34

Co rusz zerkając na zegarek Noa żwawym krokiem kierowała się w stronę ustalonego przez nią i przez Jaspera miejsca spotkania. Tym razem pozwoliła sobie zostawić włosy rozpuszczone, niewyprostowane prostownicą miały nawyk do lekkiego kręcenia się ku irytacji właścicielki. No, ale na spotkania z dawno nie widzianym przyjacielem warto wyglądać trochę lepiej niż ze słomą w butach i dziwną ciemną smugą na policzku :lol2: Ciemnobrązowa koszulka na ramiączkach z czarnym, chociaż nieco posrebrzonym napisem "Time is on your side. Time will heal your mind. Then you’ll learn to fly", a'la dżinsowa narzuta (rękawy z czarnego, przezroczystego materiału), granatowe dżinsy i jakieś bardziej eleganckie sandały. No, prawie jak na randkę, chociaż nie miała takiego zamiaru. Narzuciła na siebie to wszystko w pięć minut po szybkim prysznicu, bo jej się daty pomyliły. Ale spóźniła się tylko dwie minuty!
Wracając do meritum, raźnym krokiem weszła do The Plain Cafe, od razu rozglądając się za Jasperem. Z powodu wielkości kafejki nie miała z tym większego problemu, więc na jej twarzy od razu zagościł uśmiech, gdy kierowała się w stronę znajomego mężczyzny.
- Ilekroć ciebie widzę, wyglądasz coraz to lepiej, Jasper - rzuciła, zahaczając kciukami o kieszonki dżinsów - niedługo zrobię się o to zazdrosna.

Jasper Nowell - 2015-07-19, 15:47

Kiedy przeszedł kolejną rundę w „Hardest game ever”, która polegała na jak najszybszym wyrwaniu włosów z nogi zamieszczonej na obrazku podeszła do niego kelnerka, z której usług jeszcze raz zrezygnował mówiąc, że na kogoś czeka. On przyszedł za wcześnie – zawsze to robił, gdyż nienawidził się spóźniać – a kobieta najwyraźniej zaczęła się niecierpliwić. Mimo to nie dał się zmanipulować do zamówienia czegokolwiek bez sprawdzenia na co ochotę ma przyjaciółka, a że w kafejce było sporo wolnych miejsc, nie miał żadnych wyrzutów sumienia, że siedzi tu, tylko zabierając miejsce. Spokojnie, przyjdzie jeszcze pora, że zostawi tu jakieś pieniądze.
Próbował zmagać się z kolejną rundą, ale na szczęście w drzwiach pojawiła się Noa. Wyłączył irytującą grę, w której rekordy były wprost niemożliwe do pobicia i uśmiechnął się kącikiem warg na widok brunetki. Podniósł się z krzesła, a kiedy do niego podeszła została obdarzona buziakiem w policzek.
- Chciałbym móc powiedzieć to samo, ale.. – zaczął z szerokim uśmiechem i odchylił się lekko, w razie gdyby Noa planowała ukarać go za te słowa. Doskonale wiedziała, że blondyn (albo szatyn?) żartuje i dla niego zawsze będzie wyglądała świetnie. Ale faktycznie, trzeba było mu to przyznać. Wyrabiał się ze spotkania na spotkanie choć głównym powodem jego ćwiczeń nie było posiadanie jak najlepszej sylwetki. Dbał o swoje ciało, bo będąc w formie mógł mieć trochę więcej przewagi nad swoją chorobą. – Nie masz o co być zazdrosna. Ja muszę na to pracować, a Ty jesteś naturalnie cudowna – puścił dziewczynie oczko i odsunął jej krzesło, aby usiadła przy stoliku. Lubił stosować takie dżentelmeńskie gesty nawet wobec swoich przyjaciół. Kiedy Noa zajęła miejsce on także wrócił na swoje i ponownie przewertował menu, które po chwili podał kobiecie. Nadal nie wybrał pomiędzy ciepłym a zimnym napojem i skończy się na tym, że zamówi oba na raz.
Zarzucił prawą stopę na lewe kolano i oparł dłonie na swoich udach. Uśmiech ani na sekundę nie schodził z jego twarzy gdy spoglądał na przyjaciółkę. Chyba stęsknił się za bliskimi osobami po tej kilkumiesięcznej pracy na obczyźnie.
- Opowiadaj co słychać - zagaił z zaciekawieniem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group