110; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji. ; do kolejnego postu MG.
Opis:
Pomimo tego, że Hell No była bardzo trudnym koniem w jeździe, szczególnie po parkurze - bojącym się, raczej stroniącym od skakania, skłonnym do częstych odmów, wyłamań, pędzenia w dystansie - i wymagających mocnego, zdecydowanego działania, momentami wręcz niemiłego dla oka, to Christianowi udało się przeprowadzić achałkę przez pierwszą połowę parkuru (1-4) bez żadnych komplikacji, które mogłyby poskutkowac punktami karnymi.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Mistrz Gry - 2015-06-28, 03:22 Temat postu: Sergei Chernienko & Shockwave
57; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody;
Opis:
Trudność wierzchowca poskutkowała tym, że jeździec nie mógł z nim złapać najlepszego porozumienia, toteż jazda tej pary przypominała raczej dyskusje, która okazała się być nienajlepsza w skutkach. Para pozostająca w niejakim konflikcie nie zdołała prawidłowo wymierzyć do trzeciej przeszkody, przez co siwek zrzucił drągi, co oczywiście poskutkowało punktami karnymi.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Mistrz Gry - 2015-06-28, 03:28 Temat postu: Noa Revenesky & Sheridan
96; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
Opis:
Chociaż był to debiut siwka w jakichkolwiek zawodach skokowych, to okazał się być nie najgorszym skoczkiem. Starannie pokonywał przeszkody do pierwszej połowy parkuru, nie sprawiając żadnych problemów zawodniczce.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Mistrz Gry - 2015-06-28, 03:39 Temat postu: Caroline Hathaway & Nearly Perfect
20; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa
Opis:
Nearly niespodziewanie odmówiła posłuszeństwa po trzeciej przeszkodzie, nie chcąc dalej iść do przodu - zatrzymała się i na jakiekolwiek próby ruszenia reagowała wspinaniem się. O ile Caroline umiała sobie z tym poradzić i nie przestraszyła się, para kontynuowała przejazd.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Mistrz Gry - 2015-06-28, 03:44 Temat postu: Leon Vardas & Shadowfax Espirutu Salvaje
87;
Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis:
Brak jakichkolwiek problemów na przeszkodach 1-4.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Mistrz Gry - 2015-06-28, 03:47 Temat postu: Brian Donney & Sensationet Love Me
72; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
Opis:
Na trasie między przeszkodami 1-4 Sensationet parokrotnie potykała się o nierówności w podłożu, przez co była mocno zdekoncentrowana, z czym jednak udało się uporać Brianowi na tyle aby na czysto pokonać owe przeszkody.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Noa - 2015-06-28, 15:11 Po krótkiej, acz intensywnej rozgrzewce Nyśka czekała uważnie wraz z Champagne na swoją kolej, w między czasie nastawiając ją na swoje pomoce. Wszelkie możliwe bunty gniadej starała się rozwiązywać od razu, nie bojąc się mocniej użyć ostrogi, czy też palcata. Wędzidło podwójnie łamane, oliwkowe, nie należało do ostrych, ale zawodniczka potrafiła wykazać się twardą, nieustępliwą ręką w ramach potrzeby. Jednak trzeba było przyznać, że w wypadku pozytywnego zachowania nie zapominała od razu nagradzać Champagne. Holenderka nie lubiła skomplikowanych systemów czy zwlekania w czasie, wiedziała, że jak karcić - to od razu i to samo dotyczyło nagradzania.
Wracając jednak do meritum, gdy tylko dostała sygnał wjechała wraz z WKKW'istką na teren parkuru. Zatrzymanie, krótkie ukłon i sygnał do galopu. (nie chce mi się rozpisywać i dalej też nie będę, bo i tak czeka mnie drugie losowanie początku ) Poprowadziła ją wzdłuż ogrodzenia, spokojnie za piątką robiąc lekki łuk, a potem za czwórką, by zrobić najazd idealnie na wprost na pierwszą przeszkodę. Aktywne dojechanie do przeszkody, w miejscu wybicia mocniejsza łydka, później zgrabne przejście do półsiadu i przesunięcie ręki do przodu, by oddać klaczy odpowiednią ilość wodzy. Po lądowaniu naprowadzenie na drugą przeszkodę, dokładne zamknięcie w pomocach i w aktywnym tempie do przodu. Ponownie standardowo pomoce i po lądowaniu planowała najazd na trójkę z ciasnego zakrętu. Poczuła jednak pewne nieprawidłowości w chodzie kobyły i nie chcąc ryzykować wybrała dłuższy najazd, zastanawiając się, czy przypadkiem jej się nie wydawało. Po chwili jednak zagadka się rozwiązała i co się okazało? Podkowa poszła się... perwolić. No nic, zjechała z parkuru, od razu kierując się z gniadą do kowala znajdującego się gdzieś tam w pobliżu. W między czasie poszła zapytać się o możliwość kontynuowania przejazdu i otrzymując pozwolenie na rozpoczęcie go od nowa zgodziła się.
// Marnie wyszło, ale wiesz...Noa - 2015-06-28, 16:43 Generalnie kobieta nawet nie była pewna, co ją podkusiło do zabrania swojego podopiecznego na zawody skokowe. Andaluz nigdy nie był przez nią brany na skoki, trzymała się jego dyscypliny, w której wykazywał naprawdę spore uzdolnienie. Jednak mimo wszystko zdecydowała się zapisać go w klasie LL, może po to, by urozmaicić mu delikatnie jego treningi i codzienną rutynę.
Tak czy owak z ewentualnymi protestami radziła sobie tak samo jak zawsze - Sheridan powinien już się nauczyć, że niełatwo ją odwieść od swoich planów. Tak czy owak wierzyła w jego możliwości, nawet jeśli prezentowali się dość dziwnie w trakcie rozgrzewki.
Gdy tylko komentator ich wywołał, delikatnie przyłożyła łydki do boków siwego, kierując go kłusem w stronę wejścia na parkur, szepcąc przy okazji do niego uspokajająco. Przy budce sędziowskiej zablokowała ruch bioder, ciężar przeniosła na tył i zadziałała wstrzymującą wodzą, sygnalizując w ten sposób, że Sheridan ma się zatrzymać. Krótki ukłon, ponowny sygnał do kłusa i następnie do galopu. Parkur do klasy LL był dość prosty, jednak ogierowi brakowało w tym momencie doświadczenia, więc zawodniczka zdecydowała się na dynamiczne tempo i jak najprostsze najazdy. Nie miał być to wyścig do wygranej, a przyjemność z odmienności. Tak czy owak jazda w pełnym dosiadzie, na stacjonatę o wysokości 75 centymetrów najazd wypadał idealnie na wprost. Pewne podpieranie łydkami, chociaż subtelne (pamiętała przecież, że ma założone ostrogi), zamknięcie w pomocach i w miejscu wybicia mocniejsza pomoc łydką i wyjście do przodu tułowiem w idealnym zgraniu z ruchem wierzchowca oraz elastyczne oddanie wodzy. Po lądowaniu, jeśli zaszła taka potrzeba, sygnał do zmiany nogi w galopie (tak, by prowadzącą była prawa), gdzie siwek mógł się nieco popisać (w końcu nie każdy koń chodzący LL w skokach to potrafił). Tak czy owak dalej w pełnym dosiadzie poprowadziła go na obszerny łuk w prawo, z którego zresztą skakało się przeszkodę numer dwa, stacjonatę o wysokości 80 centymetrów. Biodra zawodniczki były luźne, przenosiła ciężar swojego ciała razem z koniem, z każdą foulą z zewnętrznej kości siedzeniowej w przód i po przekątnej do wewnątrz – jej miednica była poruszana w ós kierunku przez siwego, a górna część ciała utrzymywała równowagę zgodnie z owym przesunięciem ciężaru. Spokojnie wspierała pomocami Sheridana, pilnując, by odpowiednio wygiął się na łuku i tym samym miał lepszą szansę na dogodne miejsce do wybicia. Wtedy mocniejsza łydka, płynne przejście w półsiad i oddanie wodzy. Po lądowaniu pozostała w półsiadzie, sygnał do zmiany nogi (lewa powinna być prowadząca) i spokojny skierowanie go na trzecią przeszkodę - tym razem okser o wysokości 80 centymetrów. Na prostej, spokojnie ponownie przeszła do pełnego siadu, sygnalizując, że andaluz ma skumulować siłę w swoim zadzie. Półparada, by zwrócić jego uwagę na bardziej wymagającą przeszkodę i dalej w dynamicznym tempie do przodu. W miejscu wybicia standardowe pomoce i po pokonaniu trójki dalej w półsiadzie zrobienie obszernego łuku w lewo, podczas którego pilnowała ogiera, by przypadkiem nie wypadł jej z dotychczasowego ustawienia. Prowadziła go przy ścianie, opierając się chęci ścięcia zakrętu i zaryzykowania skoku na skos albo z ostrego łuku... ogier nie był skoczkiem i taka decyzja mogła nieco negatywnie nastawić go do dalszego przejazdu. A jak na razie wszystko szło świetnie, z czego była zadowolona, najwyraźniej siwy albo miał jakąś taką ochotę do czegoś nowego albo po prostu miał już jako takie zaufanie do niej. Tak czy owak w końcówce łuku ponowne przejście do pełnego siadu i aktywne dojechanie do czwórki - stacjonaty o wysokości 80 centymetrów. Do końca podpierała go łydkami, niezbyt mocno, by nie zrobić mu krzywdy z ostrogami, ale przecież nie była początkującą. Tak czy owak w miejscu wybicia standardowe pomoce, a po lądowaniu bez nerwów, ale dynamicznie do przodu.Sergei - 2015-06-28, 21:57 Sergei już raz dosiadał siwego ogiera na ujeżdżeniowych zawodach i już wtedy przekonał się o jego ciężkości charakteru, który w pełni zdążył zobaczyć również na rozprężalni. Miał wrażenie, że przejazd będzie raczej szaloną przejażdżką rollercoasterem, ale nie takie rzeczy się zdarzały. Wiadomym było, że hodowca lubił wyzwania i nie bał się ich podejmować.
Wjeżdżał na parkur z nabuzowanym wierzchowcem bez większego przejęcia, parkur na LL był dość prosty, jednak już teraz czuł energię, która wręcz wyciekała z WKKW'isty. Nie martwił się, ale przeczuwał, że mogło mieć to duży wpływ na przejazd, bo wyrywający się do przodu wierzchowiec niewątpliwie mógł być ciężki do skontrolowania. Jednak tak czy owak zatrzymał siwego w pobliżu budki sędziowskiej (albo po prostu wstrzymał na tyle, by móc złożyć krótki ukłon), po czym od razu wypchnął do galopu. Nakierował go na wprost na stacjonatę o wysokości siedemdziesięciu pięciu centymetrów. Najazd był prosty, jednak ciężko było mu namówić siwego do współpracy. Półparada, a w miejscu wybicia mocniejsza łydka, przejście w półsiad razem z ruchem konia i elastyczne oddanie wodzy. Utrzymywał pełną równowagę, przygotowany również był na skoki z zapasem. Depnął subtelnie w czasie lotu na odpowiednie strzemię, by siwy wylądował na prawą nogę. Po tym w półsiadzie aktywna jazda do przodu, chociaż zapewne bardziej musiał przytrzymywać Shockwave'a niż podpierać go łydkami. Podczas łuku w prawo ponownie przeszedł do pełnego siadu, mentalnie przygotowując się do następnego skoku. Dwójką była stacjonata o wysokości 80 centymetrów; w miejscu wybicia standardowe pomoce. Sygnalizacja lądowania na lewo i dalej na wprost. Czuł przed trójką, okserem o wysokości 80 centymetrów, że ogier wyrywa mu się powoli spod kontroli. Zaryzykował i trzy razy wykonał półparady pod rząd, niestety tym razem za mocno zadziałał rękoma i skończyło się na tym, że zbyt mocno skrócił siwego, wytrącając go z dynamicznego jak dotychczas tempa. Podczas skoku starał się jak najmniej przeszkadzać WKKW'iście, jednak usłyszał głośne puknięcie. Nie odwracał się za siebie, skupiony na tym, by pozbierać nieco siwego do całości po mało udanym skoku. Dojechał z nim aż do ściany (czy też raczej ogrodzenia) odbijając przy niej w lewo. Ponownie przesiadł do ujeżdżeniowego dosiadu, z łuku prowadząc go na wprost na czwórkę, stacjonatę siedemdziesiąt pięć centymetrów. Pilnował go wodzami, aby przypadkiem nie uciekał oraz łydkami, angażując jego zad do pracy, wypychając go biodrem energicznie do przodu. Doprowadził ogiera do miejsca wybicia, puknął go lekko łydkami oraz piętą, robiąc to niezwykle subtelnie (znał już jego czułość na tym punkcie), aby ten odskoczył prawidłowo i synchronizując się z jego ruchami gładko przeszedł w półsiad, przesuwając delikatnie ręce w przód, by oddać mu odpowiednią ilość wodzy. Jedna zrzutka zawsze może się zdarzyć, tak?Shockwave - 2015-06-28, 23:30 Podczas rozgrzewki siwy dal rusowi popalić, jednak na tym miało się nie skończyć. Jak wiadomo lato w pełni, multum koni na parkurze i w jego okolicy, to wszystko przyczyniło się do ogólnego zachowania ogiera. Siwy podminowany nie tylko atmosferą, ale i obecnością innych koni, był kompletnie zdekoncentrowany. Cudem nikogo nie zabili razem z Sergiem na tej ujeżdżalni.
Wjeżdżając na parkur ganaszowany i caplujący nie potrafił ustać ani chwili dłużej w miejscu, spocone cielsko połyskiwało kaskadą mięśni pod srebrzystą sierścią. Oddychając głośno ogier żuł namiętnie wędzidło, zacinając przy każdej okazji śnieżnobiałym ogonem ozdobionym w czerwoną kokardkę, o swoje boki. Zarżał głośno oznajmiając wszystkim swoje przybycie, bystre spojrzenie skierowane było w stronę koni na rozprężalni, przy ukłonie niestety cały czas się wiercił, dlatego zniecierpliwiony czekał na komendę jeźdźca.
Otrzymując sygnał do galopu wyrwał do przodu, od razu galopując bardzo dynamicznie przed siebie, łeb niósł nisko napierając przy tym mocno na wędzidło. Nie był w stanie się rozluźnić, ale przyjął, jako taki kontakt, pozwalający brunetowi na prowadzenie go w parkurze.
Pierwsza stacjonata nie zrobiła na siwym wrażenia, takie przeszkody pokonywał nie raz, treningowo skakał znacznie wyżej, ale jako wiadomo, aby móc startować w wyższych klasach trzeba nazbierać trochę punktów jak i doświadczenia. Nieco szarpiąc się z jeźdźcem przed przeszkodą, pokonał ją bezbłędnie pomimo przeciwności losu. Śmiesznie wyglądało takie wiele siwe bydle nad takimi przeszkodami, nie bardzo chciało mu się starać, dlatego też, przekładał te nogi od niechcenia.
Po pokonaniu przeszkody galopując po dużym łuku siwek rozpędzał się, co raz bardziej zaczynając napalać na przeszkody, nawet mocniejsze kiełzno marnie skutkowało w przypadku nabuzowanego ogiera.
Jako, że przeszkoda numer dwa była nieco wyższa niż poprzednia, siwy wziął porządny zapas, wybijając się, co najmniej jakby stał tam metr, a nie 80 centymetrów. Sprawnie lądując wbił się kopytami przednich nóg amortyzując zarówno swój ciężar jak i jeźdźca. Był koniem bardzo silnym, kryjącym dużo terenu, ale jednocześnie koniem z gorącą głową, co wymagała od jeźdźca nie lada skupienia przy kontrolowaniu go.
Chcąc przytrzymać siwego przed trójką, brunet wybił go z rytmu powodując tym samym, że ogier zbyt blisko podszedł do przeszkody i przodami ściągnął ją całą, pozostawiając za sobą drągi leżące na ziemi. Jako koń lubiący skakać szanował drągi, dlatego też strącenie przeszkody poskutkowało tym, że przeszkodę numer cztery, pokonał z o wiele większym zapasem niż dwójkę, co wymagało od Rosjanina nie tylko mocnego oddania wodzy, ale i równowagi w momencie, gdy ogier wybijał się, co najmniej jakby skakał N klasę. Po pokonaniu przeszkody oddał solidnie z zadu podekscytowany i ucieszony z możliwości skakania, galopował aktywnie dalej powoli spuszczając z siebie parę. Ostatni trening skokowy bardzo się siwemu przydał, dzięki czemu ogier podchodząc do przeszkody skupiał się, chociaż na chwilę.Adele - 2015-06-29, 12:10 Adele zawsze była inną dziewczynką - inną w dotyku, inną w ogóle; nie bała się podejmowac wyzwań, była waleczna, odważna, uparta. Te wszystkie cechy zaprowadziły ją na wysoki jak na swój wiek poziom jeździectwa, a teraz sprowokowały do tego, by podjąc się pojechania zawodów na kompletnie nieznanym koniu. Choc stajenny poinformował ją mniej-więcej o jego charakterze i temperamencie, to nie mogła przecież określic, jak powinna wyglądac współpraca z nim. O wszystkim miała się przekonac chwilę przed startem, na rozprężalni i to chyba było właśnie to, co sprawiało, że dla trzynastolatki miał to byc nie lada wyczyn, w dodatku już drugi z rzędu w dniu dzisiejszym. A zatem gdy tylko zakończyła swój przejazd na Red Star oddała ją w ręce stajennego, kierując swe kroki w stronę innego pracownika placówki, który trzymał już przygotowanego ogiera. Adele sprawnie dosiadła siwka, uprzednio się z nim witając i po rozstępowaniu zapewniła mu odpowiednią do klasy konkursu i jego poziomu energii rozgrzewkę.
~
Z chwilą, gdy dane zarówno jej, jak i wierzchowca zabrzmiały w głośnikach poprzedzone słowami "przygotowują się...", młoda sprawnie, ale nie nazbyt gwałtownie skróciła obie wodze, wypychając Belgijczyka do kłusa i wykonując jedno okrążenie dookoła rozprężalni, a następnie podjeżdżając do wejścia na parkur. Gdy tylko zostali dopuszczeni do wjazdu na plac, poklepała zachęcająco swojego wierzchowca i według schematu wjechała na parkur, rozglądając się i korzystając z kilku chwil przed sygnałem pokazując mu poszczególne z przeszkód. Następnie podjechała do budki sędziowskiej, przed którą z szczerym, promiennym uśmiechem ukłoniła się zarówno sędziom, jak i publiczności. Słysząc charakterystyczny dźwięk dzwonka wykonała zagalopowanie poprzedzone dwoma lub trzema półparadami, odnajdując wzrokiem pierwszą przeszkodę. Oczywiście upewniła się, że galopują na właściwą nogę, a zakładając, że zmiana nie była konieczna - podniosła spojrzenie na przestrzeń znajdującą się za jedynką. Pilnowała się, by nie patrzec bezpośrednio na przeszkodę, w głowie nadal powtarzając sobie oklepane 'koń zawiezie Cię tam, dokąd patrzysz'. Jak zawsze była dobitnie skupiona na tym, by najazd był idealny i by w razie ewentualnego niepowodzenia miec sobie jak najmniej do zarzucenia. Jadąc w prawo wyjechała głęboko łuk, po wyjeździe na prostą prosząc kucyka o lekkie dodanie, a w odległości około trzech foulee przed przeszkodą siadając w siodło. W optymalnym miejscu odbicia posłała ogierowi sygnał, zabierając się z nim do lotu i sprawnie cofając biodra. Oddała stosowną ilośc wodzy, swoją pozycją w skoku nie zaburzając jego równowagi i pozwalając na spokojny, bezproblemowy lot. W końcowej jego fazie wysunęła nieznacznie łydki do przodu, na nich balansując z chwilą dotknięcia przez kuca ziemi. Chcąc, by łatwo i przyjemnie mu się galopowało, weszła w lekki siad, pozwalając sobie nieznacznie ściąc zakręt do dwójki. Korzystała z tego, że wyjątkowo dobrze prowadziło jej się wierzchowca. Postanowiła zaryzykowac i podjąc się skoczenia przeszkody na skos, co na całe szczęście nie poskutkowało zrzutką. A zatem powtarzając całą procedurę - półsiad, oddanie wodzy, a potem lądowanie - bez większych problemów pokonali także drugą, nieco wyższą od poprzedniej stacjonatkę. Jak mniemała ta wysokośc nie robiła na Belgijczyku wrażenia, na niej także nie. Pozostając skupiona kontynuowała jazdę na wprost, prostując ogiera dopiero z chwilą, gdy znaleźli się naprzeciwko środka oksera. Wtedy też zadbała o to, by tempo było dostosowane do odległości, która dzieliła ich do przeszkody. Ku jej zadowoleniu wszystko wyszło tak, jak powinno - bez kłopotu odnaleźli się w odległościach, a potem równie bezproblemowo pokonali osiemdziesięciocentymetrowy okser. Tym razem Adele oddała WC nieco większą ilośc wodzy, mając nadzieję, że ten nie omieszka z tego skorzystac i wykonac obszerniejszy, "dłuższy" skok. Po wylądowaniu odnalazła czas na krótkie poklepanie ogiera, jednak nie trwało ono zbyt długo, bowiem jasnowłosa była skupiona na nadchodzącym wyzwaniu, czyli czwartej przeszkodzie. Tu także nieco skróciła najazd, ale tym razem nie skacząc stacjonaty na skos. Około 2 kroki galopu przed przeszkodą wyprostowała ogiera, co mogło mu sprawic mały kłopot, choc jego szczytowa forma wcale na to nie wskazywała. W odpowiedniej chwili nieco wyraźniej dotknęła jego boków łydkami, a gdy ten tylko zabrał się do skoku, podążyła za jego ruchem, balansując mocno na strzemionach i ciągnąc piętę do dołu. Oddając wodze może nieco przesadnie cofnęła biodra, ale było to wynikiem tylko i wyłącznie tego, że nie chciała zostac z ciałem podczas skoku.Countess - 2015-06-30, 13:26 Klacz z charakterystycznym dla siebie anielskim spokojem wkłusowała na parkur, żywo, ale bez krzty obaw mierząc zaciekawionym spojrzeniem przeszkody. Żadna z nich nie zrobiła na niej na tyle dużego wrażenia, by pryszło jej wygłupiac się pod swoim jeźdźcem. Mimo tego, że częśc jej uwagi była poświęcona rozglądaniu się po otoczeniu, nadal miała w głowie jeźdźca, pozostając na tyle skupioną, by bez problemu odczytac jego pomoce i zatrzymac się we wskazanym przez Alexandra miejscu. Jako że jej udział w ukłonie był zerowy, poczekała, aż mężczyzna najpierw przywita się z sędziami, a potem w spokoju znów pozbiera wodze; poproszona o zagalopowanie wykonała je, wykonując obszerny, lekki pierwszy krok galopu i wchodząc w stałe, aktywne tempo. Oczywiście w razie takiej potrzeby, dostosowywała krok swojego chodu do oczekiwań jeźdźca. Wyprowadzona na linię prostą do jedynki obróciła oba ciemnogniade radary w ów stronę i o ile dostała na to szansę, w pewnym sensie 'zaatakowała' przeszkodę, w ostatnich krokach poszerzając foulee i oddając harmonijny, ale ekonomiczny skok. Nie była typem konia, który na niskich przeszkodach zostawiał metrowe zapasy, tracąc na to swoją energię i wydłużając czas ewentualnego przejazdu. Co innego w sytuacjach, w których stały przed nią wyzwania mierzące sobie dużo więcej, niż siedemdziesiąt centymetrów. Po wylądowaniu nie unosiła łba tak, jak zrobiła to przed przeszkodą, w łuku natomiast minimalnie chowając się za kiełznem, czego rozwiązanie stanowiło samo wyjechanie na wprost do przeszkody. Zainteresowanie Countess stacjonatą było na tyle wysokie, że gniadoszka samoistnie uniosła potylicę do góry, nie tyle co sztywniejąc i zadzierając ją, ale z całą pewnością nie galopując w tej sekundzie w całkowitym rozluźnieniu. Mimo tego, że nie była w stu procentach zrelaksowana, oddała bezbłędny, efektowny i przyjemny w odczuciu skok, składając się na tyle precyzyjnie, by jej kopyta nie miały szansy na dotknięcie drąga. Wedle życzenia mężczyzny, Highfields zaraz po wylądowaniu weszła w nieco mocniejsze tempo; wystarczyło krótkie przytrzymanie, by przywołac ją do należytego, mniej parkurowego galopu, a zatem jeśli to zostało wykonane przez jeźdźca, Francuzka bez kłopotu odnalazła się w odległości i oddała równie bezbłędny skok co przedtem, korzystając z jak największej ilości oddanych wodzy. Skok, ponieważ nad okserem, był nieco bardziej płaski w odczuciu niż te nad stacjonatami, ale to zagwarantowało im brak punktów karnych. Już na lądowaniu myślała o kolejnej przeszkodzie, a zatem w łuku nieco przyspieszyła; ostatecznie wyprostowana wróciła do tempa nadanego przez jeźdźca i oddała harmonijny skok przez czwartą z kolei przeszkodę.Mistrz Gry - 2015-06-30, 14:34
59; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody;
Opis:
Niestety nieporozumienie ciągnęło się za wami bez przerwy. Temperament ogiera nie pozwalał na spokojną, bezproblemową jazdę, co pomimo jego wielkich ambicji i doświadczenia ostatecznie poskutkowało kolejną zrzutką - tym razem na szóstej przeszkodzie.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
101; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji. ; do kolejnego postu MG.
Opis:
Druga połowa parkuru bezproblemowo.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
77; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
Opis:
Po pokonaniu przeszkody 4a, klacz potknęła się, co poskutkowało zaburzeniem odległości do drugiego członu i w rezultacie zrzutką, gdy Promise mimo wszystko oddała skok. Kolejne dwie przeszkody bez problemu.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!