To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Lara - 2017-06-15, 21:32

Za każdym jego niezbyt posłusznym i planowanym zachowaniem Lara odkrywała kolejne techniki na uspokojenie ogiera. Wpierw zamiast powstrzymywania pozwalała mu biec, działając jakby odwrotną psychologią. Skoro chciał biec to proszę bardzo. Galopowali pomiędzy przeszkodami, gdzie o dziwo, dzięki mocnemu trzymaniu się kolanami kobieta przeżyła baranka i w miarę możliwości skierowała go na ścianę. Wpierw zadziała mocnym ściśnięciem jednej strony wodzy, dodając przy tym łydki. Jeśli nie zaczął jej biec wzdłuż granicy parkuru nakierowała go na nią z pomocą bata, którego może i nie lubiła stosować, lecz w miarę konieczności to robiła. Oczywiście nie lała ogiera bez opamiętania, bo jakieś tam resztki dobroci w sobie posiada, lecz nie omieszkała go poklepać w ostateczności.
Prędzej czy później zapewne znaleźli się na linii pustej od przeszkód, na niej zamiast powstrzymywania kobieta zdobyła się na przyśpieszanie. Zaopatrzyła się także w silne trzymanie kolanami, naciągniętą do maksimum piętę w dół i wygodny półsiad, pozwalający na przetrwanie ewentualnych baranków. Skoro był taki wyrywny, to ciekawe jak bardzo chętny do biegu będzie po zaserwowanym przez blondynkę biegu. Nie miała krzty skrupułów w pracy czy to z więźniami, czy z kolegami z pracy czy zwierzętami. Nie znęcała się nad nimi oczywiście, lecz potrafiła postawić na swoje. Oczywiście tylko wobec tych osób, które jej nie pasowały. To, że było ich dużo, to inna sprawa.
Prowadziła ogiera miejmy nadzieję po wolnym terenie w miarę możliwości rozpędzając go do aktywnego galopu i utrzymując to tempo. Wspierała się na łydkach i bacie w poganianiu go, o ile ze zmęczenia chciałby zwolnić. Niby z niewolnika nie ma robotnika, lecz biedny lud, to posłuszny lud. Znalazła więc złoty środek.

Pandemonium - 2017-06-18, 17:26

Psychologia okazała się skuteczna. Nie to, żeby Pandemonium choćby zwolnił: na to Lara nie miała szans, ale przynajmniej groźba, że ją z siebie zrzuci przez kolejne baranki była mniej prawdopodobna. Widząc, że kobieta nie chce go siłą zwolnić uspokoił się trochę, aczkolwiek nadal kontynuował galop mocnym tempem wokół przeszkód. Kiedy jednak kobieta zechciała go skierować na ścianę nie miał na to ochoty - a nie! on sobie wyznaczy inną trasę, dość chodzenia jak po sznurku tam gdzie chcą tego jeźdźcy. Z tych pięknych planów nic mu nie wyszło, bo z użyciem bata Lara skierowała go na ścianę i chociaż zrobiła to z wyczuciem karosz się naburmuszył, usztywniając się i utrudniając jej obranie właściwego dosiadu a przez to utrzymanie się w siodle. Po chwili mu przeszło, jednak nadal był trochę naburmuszony.
Znaleźli się w końcu na przestrzeni wolnej od ustawionych przeszkód, gdzie ku radości ogiera, Lara dała mu możliwość jeszcze przyspieszyć. Anglik nie miał z tym problemów, w końcu miał za sobą karierę wyścigowca. Chociaż oczywiście nie miał aż takiej kondycji jak kiedyś, co też było spowodowane nieregularnymi treningami. Jeżeli kobieta chciała go zmęczyć, to może jej się udać, ale nie tak szybko. A przedtem sześciolatek nieźle ją wytrzęsie na swoim grzbiecie. Na razie bez problemu utrzymywał mocne i aktywne tempo, nie okazując oznak zmęczenia.

Lara - 2017-06-18, 18:46

Cóż, kobiety kondycja nie szwankowała - codzienne treningi robiły swoje. Owszem, sprawiał jej problemy swoim zachowaniem i niejednokrotnie odbijała się od siodła jak worek kartofli albo przeklinała pod nosem lecąc na szyję ogiera, lecz prócz tego nie udało mu się jej wysadzić z siodła. Oddała mu lekko wodzę i smyrnęła go batem wciąż poganiając, lecz na ich drodze stanął problem - dokładniej stacjonata 100 centymetrów. Nie ukrywając wyminięcie jej byłoby bardzo problematyczne, lecz kobieta będąc na takowe przygotowana miała spore szanse utrzymać się na grzbiecie karusa. Z boku całość wyglądało jak takie lekko popieprzone wejście smoka - rozpędzony ogier, kobieta która (jakaś niespełna rozumna) zamiast go zwolnić, to go pogania i przeszkoda. Mimo to Lara silnie trzymała się kolanami siodła oraz przyjęła wygodny półsiad - ręce miała koło kłębu ogiera a sam bat był od zewnętrzej strony, więc równie dobrze mogłaby mu z niego zasadzić a ten wpakowałby się na przeszkodę. Sala samobójców, of course.
Brian - 2017-06-21, 17:18

/udajmy, że znajdujemy się w równoległej rzeczywistości, w której na parkurze nie ma Lary i Pandy

Skierował się z Saverem na parkur trawiasty, mając nadzieję, że uda im się znaleźć mniej okupowane otwarte miejsce na trening. Gdy znaleźli się na parkurze Brian oprowadził po nim Savera, chociaż na razie nie było w tym żadnej atrakcji (magia równoległej rzeczywistości). W ślad za nimi przyszedł stajenny, który na razie jednak trzymał się na uboczu. Brian zatrzymał karosza w narożniku, by poprawić sprzęt. Dopasował popręg, dociskając go i gdy upewnił się, że każdy element sprzętu jest na swoim miejscu, włożył kask, zapiął go i gdy upewnił się, że ogier stoi spokojnie wdrapał się na jego grzbiet. Tam usadowił się wygodnie i odesłał go do stępa na luźnej wodzy Na razie mieli sporo przestrzeni na parkurze by się rozgrzać. Brunet prowadził hanowera pod barierkami, na razie spokojnym tempem. Pierwsze kilka minut w stępie poświęcił na stęp na długiej wodzy, zmieniając od czasu do czasu kierunek przez przekątną. Po tych kilku minutach Brytyjczyk zaczął stopniowo nabierać wodze na lekki kontakt. Przyszedł czas naciut ambitniejsza prace w stępie, która nie miała się ograniczać tylko do chodzenia w kółko.

Pandemonium - 2017-06-23, 19:33

Na razie nie miał jeszcze problemu z przyspieszeniem i utrzymaniem tego przyspieszenia. Świetnie się bawił, a to, że kobietę nieco wytrząsł na swoim grzbiecie było tylko drobnym bonusem (co poradzić, złośliwa bestia i tyle). Pewnie kontynuował mocny galop, ale parkur nie był torem: były na nim ustawione przeszkody. Jedna z nich - stacjonata - znalazła się na ich drodze. Pandemonium obejrzał ją sobie (wyobraźmy to sobie jak w starych westernach, karosz gapi się na stacjonatę a stacjonata na niego, do tego muzyka pełna napięcia). Ominięcie przeszkody rzeczywiście było problematyczne, ale ogier nawet o tym nie myślał. Głupia stacjonata stanęła mu na drodze, więc jedyne co można zrobić to ją przeskoczyć. Fakt, że był rozgalopowany i jeszcze nie skakał na tym treningu nie pomagał, sprawiał, że zadanie to było wyzwaniem. Zwłaszcza, że anglik nie zwalniał do samej przeszkody. Tuż przed nią minimalnie wyhamował, by osadzić się na zadzie i odbić dynamicznie "w kosmos". Wysokość przeszkody tego nie wymagała, ale szybkość zrobiła swoje. Mam nadzieję, że podczas tego skoku Lara mocno trzymała się grzbietu sześciolatka. Pandemonium nie przejmował się jeśli przy tym trącił, czy zrzucił drąg, bo to czy pokona przeszkodę na czysto w tym momencie nie było dla niego najważniejsze.
Lara - 2017-06-24, 17:26

Jeszcze tylko tego prychania brakuje, kadru na oczy iii nie wiem? Zarysowania w drągu? A co do trzymania, to bez problemu - cały czas trzymała się jego grzbietu, choć racja - jej pozycja podczas skoku nadaje mi konieczność zacytowania 'I belif, I can falj' oraz podesłania cudownego przykładu zaprezentowanych przez nią umiejętności: https://www.youtube.com/watch?v=87Xm9x2CVAI
Mimo to utrzymała się na jego grzbiecie i udało jej się nawet ni oberwać po niczym (Biedny Pan z filmiku :-S )
W miarę możliwości postarała się go przetrzymać, lecz jeśli przy pierwszej sytuacji jej się to nie udało, to pogoniła go dalej do biegu - może i umrze, ale on się zmęczy. Trzymała się kurczowo jego grzbietu zarówno kolanami jak i udami, a dodatkowo jej kontakt był stały, lecz nie na tyle krótki, by jakimś poderwaniem łba wyprowadził ją z siodła. O nie nie nie!

Saver - 2017-06-25, 16:27

Brian napisał/a:
[...]


Skierował się z Brianem na parkur trawiasty, rozglądając się po nim z ciekawością. Znał obiekt dlatego nie zareagował na niego nadzwyczajnie. Nie było tu zbyt wiele par, więc mogli się spokojnie skupić na pracy. Obszedł z nim parkur dookoła, znosząc to ze stoickim spokojem. Spojrzał krótko na stajennego, ale nie przywiązał do niego zbyt dużej wagi. W końcu zatrzymał się w narożniku, by poczekać aż facet poprawi sprzęt. Poczekał też cierpliwie aż facet wsiądzie na jego grzbiet i w końcu zaczną coś robić. Od razu chętnie ruszył stępem przed siebie, tam gdzie oczywiście posłał go facet. Szli pod barierkami stonowanym tempem, miejmy nadzieje że nie za szybkim i nie ślimaczym. Stępował dobre kilka minut na długiej wodzy, zmieniając od czasu do czasu kierunek ruchu przez przekątną. Po tych kilku minutach ogier zaczął mocniej pracować zadem, wchodząc nim widocznie pod kłodę i akceptując kontakt z ręką jeźdźca.

Brian - 2017-06-28, 10:49

Oczywiście jeszcze w stępie swobodnym starał się o pośrednie tempo, nie za szybkie i nie ślimacze.
Kiedy wszedł zgrabnie na lekki kontakt z Saverem, który zaczął prezentować dobrą pracę zadem, kontynuował to tempo, starając się aby jednocześnie było ono aktywne. Na długiej ścianie odbił od barierek na sporych rozmiarów woltę. Na niej pilnował równego, aktywnego tempa, wyginając karosza od wewnętrznych wodzy i ograniczając wygięcie, a także wskazując mu kierunek zewnętrznymi. po zmianie kierunku przez przekątną w podobny sposób pokonali mniejsze koło i wężyka. Następnie pokonali dwa okrążenia, po jednym na każdą ze stron, podczas których od czasu do czasu ćwiczyli przejścia stęp - stój - stęp. Na krótszej ze ścian Brian napiął lekko krzyż i dodał ogierowi łydki do przejścia do kłusa. I tym razem pilnował pośredniego tempa i od zaczął anglezować,szybko znajdując właściwy rytm. Podobnie jak w stępie pokonali najpierw kilka okrążeń w kłusie, ale nadal na lekkim kontakcie, który powinien dla nich obu być wygodny. Po kilku okrążeniach ze zmianą kierunku przez przekątną brunet zabrał się za wykręcanie z hanowerem figur,tym razem w odwrotnej proporcji:dwa wężyki i jedno, nieco mniejsze koło. Na kole i na łukach stosował podobne pomoce co wcześniej, utrzymując równe tempo i ustawienie, pilnował aby Saver nie wypadał ani zadem ani łopatką. Kolejne kilka minut poświęcili znowu na okrążenia w kłusie, ze zmianą kierunku przez przekątne, ćwicząc na nich przejścia kłus - stęp - stój - stęp - kłus.

Pandemonium - 2017-06-29, 10:22

W takim razie szacunek dla Lary, że się utrzymała, chociaż to doświadczenie chyba dla każdego z nich nie było szczególnie przyjęte. Tak czy owak przeszkoda została za nimi.
Przeszkoda nie była wysoka, ale skok oddany w ten sposób i z takiego tempa musiał być wyczerpujący i Pandemonium to odczuł. Co prawda nadal kontynuował aktywny galop, ale już nieco spokojniejszym tempem, a nie takim jak sprzed pokonania stacjonaty. Nie wydziwiał też specjalnie, w rodzaju oddawania baranków, a jeśli Lara znów go rozpędziła podjął wyzwanie przyspieszając, jednak bez wcześniejszego entuzjazmu.

Lara - 2017-06-29, 17:08

To sobie jeszcze pogalopują, bo Lara postawiła sobie za wyzwanie zmęczenie go. Trzymała z nim stałe tempo galopu, coby ogier doprawdy się zmęczył.
Nie chce mi się tego opisywać przez kolejne 90218490284 postów, więc przejdę do rzeczy. Kiedy po 20 minutach konkretnego galopu choć trochę się zmęczył skierowała go na pojedynczy drąg. Cały czas trzymała go w pomocach, które potrafił solidnie dać w kość. Kobieta była wprost stworzona do utrudniania innym życia. Prócz batu zaopatrzyła się ogrom cierpliwości. Jeśli drąg był w miarę dobrze pokonany rzuciła ogierowi półparadę i zamknęła na chwile rękę siadając głębiej w siodło. Przetrzymała go biodrami na stałe tempo po czym nakierowała go łydkami i batem na niską przeszkodę- stacjonatę 60 centymetrów. Przed nią w odpowiednim miejscu pchnęła go do skoku wypchnięciem z krzyża, połączonym z łydką oddaloną o dłoń od popręgu i przejściem do półsiadu. Podążyła dłońmi za jego szyją, a przy lądowaniu gładko weszła na kontakt odchylając się w stronę zadu, ażeby zamortyzować siłę lądowania. Po lądowaniu, żeby i tak zmęczony ogier nie zaczął znów wydziwiać rzuciła mu półparadę i pchnęła do dalszego galopu, utrzymując przy tym zamknięte ręce i silną pracę dosiadu. Spowolniła go paradą do kłusa, w którym zmieniła nogę i znów kontynuowała galop wypchnięciem z krzyża, aby skierować się na okser o podobnej wysokości.

Elizabeth White - 2017-06-29, 18:33

Po krótkim namyśle zdecydowała się na trening na świeżym powietrzu. Teraz - w godzinach popołudniowych - nie było już gorąco, a wręcz bardzo przyjemnie. Z tego powodu El nie widziała powodu by wraz z innymi dziesięcioma parami kisić się w hali, w której dla odmiany panował straszny zaduch.
Zatrzymała ogiera gdzieś na uboczu i sprawnie dokonała ostatnich poprawek przy jego sprzęcie. Gdy to było gotowe, założyła na głowę kask, dłonie odziała w rękawiczki i z łatwością wskoczyła na grzbiet kuca. Początkowo poczuła się trochę nieswojo, zważając na inna odległość do ziemi niżeli zazwyczaj, aczkolwiek była raczej pozytywnie nastawiona i gotowa, by nieco popracować. Jeśli White nie kręcił się podczas tych czynności, pogładziła go po szyi i ułożywszy parciane paski w palcach, wypchnęła go do stępa. Już od pierwszych kroków pilnowała, by tempo było aktywne. Jeśli kucyk spał, nie bała się zaserwować mu mocniejszego impulsu, lub nawet posłużyć się dzierżonym w dłoni bacikiem. Ogólnie nie nadużywała pomocy, a starała się raczej je stopniować, chcąc by w efekcie Chocolate z własnej inicjatywy maszerował przed siebie.
Jeśli nic jej nie niepokoiło w zachowaniu siwego, dała mu odrobinę się porozciągać, wkrótce wracając na kontakt i zaczynając prowadzić go po obszernych kołach. Przez cały czas manewrowała pomiędzy przeszkodami, starając się przy tym nikomu nie przeszkadzać. Stosowała cały szereg stosownych pomocy chcąc, by ogier prawidłowo wpisywał swoje cielsko w łuki.
Po tym krótkim rozruchu, przyszedł czas na kłus. White poprzedziła swoje działanie klarowną półparadą, po czym wypchnęła go do określonego chodu, od razu zabierając się za ustalenie tempa. W przypadku nadmiernego zwalniania postępowała z nim analogicznie tak, jak w stępie. Jeżeli jednak zbyt mocno nakręcił się na bieganie i próbował lecieć przed siebie bez opamiętania, starała się wyhamowywać go dosiadem, rytmicznie anglezując.

Naoki - 2017-07-13, 12:55

Azjata przyprowadził Glorię na parkur gdzie docisnął popręg, sprawdzając czy aby klacz nie oszukała i się nie nadymała, by popręg dalej był luźny. Gdy wszystko było w porządku poklepał ją po szyi i się uśmiechnął. Dosyć szybko znalazł się na jej grzbiecie i cmoknął dając jej sygnał łydką by ruszyła. Gdyby przyszło jej ruszyć z kopyta zaciska łydki o napina pośladki by ją wstrzymać, sugerując by zwolniła. W ten sposób jak mniemam po chwili zaczęli robić kółeczka w stępie a chłopak starał wyczuć rytm klaczy jak najlepiej. Skupił się na zadaniu, zawsze na koniu czy przy pracy z koniem był skupiony. Rozstępowywanie było nudnym elementem ale potrzebnym.
White Chocolate - 2017-07-13, 13:01

Wchodząc na obiekt postawił uszy rżąc za jakimiś pięknymi Paniami, ale kiedy nikt się nie odezwał zwiesił uszy już nieco mniej ożywiony podążając za Elką, którą czasami zaczepnie trącał nosem w plecy.
Gdy się zatrzymali nie ruszył się raczej nie mając problemu z kręceniem się przy wsiadaniu. Kiedy usadowiła się w siodle chętnie przyjął pieszczoty choć na chwilę jego miłość się skończyła, no kucyk, a każdy kucyk musi na początku trochę kombinować!
Był koniem do przodu, ba, dzierżony przez nią bacik w ręku był dodatkowym pretekstem, by w razie czego zagryźć wędzidło i ruszyć przed siebie. Dzieciakom faktycznie było ciężko go upchać, potrafił korzystać z ich krótkich nóżek, ale nieco wyżsi jeźdźcy domykając go łydka (czy prawie oplatając :lol: ) robili to na tyle przekonująco, że nawet nie próbował być do pchania. Stąd udając zaskoczonego pomocami zakłusował leniwie zamiast stępując, ale zapewne dziewczyna skróciła wodze przytrzymując go na co wpierw wyryjony szedł dalej przed siebie, ale cały czas czując dyskomfort wreszcie ostatecznie przeszedł do stępa maszerując w nim bardzo żwawo.
Nie dał jej możliwości wypuszczenia go z wodzy, bo od razu kombinował, więc maszerował na dłuższym kontakcie prowadzony w coraz to różnych zakrętach. Poprawne działanie pomocy doprowadziło do tego, że praktycznie od razu zaokrąglił się prezentując bardzo dobrą sylwetkę, wykorzystywał jedynie czasami to, że przypadkiem zadziałała za mocno łydką i podkłusował sobie ostentacyjnie, dopiero skrócony karnie przechodząc do stępa, nie pocieszony oczywiście.
W trakcie zawijasów mielił wędzidło naturalnie bardzo dobrze wygimnastykowany w trakcie stałego treningu, stąd dziewczyna mogła zauważyć, że zgięcia i prawidłowe wpisanie się w zakręty nie stanowiło dla niego problemu.
Na zakłusowanie zareagował trochę zbyt ochoczo od początku właśnie pędząc przed siebie efektownym wyciągniętym kłusem, w tym wypadku dosiad nie wystarczył, gdyż chowając się za wędzidło zagryzł się na nim nie reagując na podstawowe komendy do zatrzymania. Uwaga, bo jak się zirytuje to wywali z dupki! A takiego kurdupla ciężko będzie wysiedzieć. :lol2:

Gloria Victis - 2017-07-13, 13:03

Gloria zatrzymała się, spokojnie mieląc wędzidło. Popręgu nie trzeba było wcale dużo podciągać, bo nie miała w zwyczaju "pompować się". Zaczekała aż mężczyzna wskoczy na jej grzbiet i oczekiwała sygnału łydki, nie mając jakiegoś szczególnego parcia do przodu... Była po prostu stoicka i przy tym bardzo uczyła cierpliwości swoją powolnością. I tym razem, choć miała dużo energii, dla zasady ruszyła ślimaczym stępem, szurając kopytami po piachu i trzymając łeb luźno zwieszony w dole. Słoneczko tak przyjemnie grzało, idealna pogoda na powolny, relaksujący spacer!
Choć może tempo nie było porywające, to dało się zauważyć, że hanowerka nie jest wcale nieczuła na pomoce - w końcu na wszelkie wygięcia w łukach reagowała natychmiastowo i odpowiednio.

Scott Williams - 2017-07-13, 15:12

Scott tradycyjnie zaparkował auto jak najbliżej parkuru i wyszedł z auta, powoli idąc w kierunku nowej pary. Nie znał jeźdźca, który dzisiaj zażyczył sobie z nim trening, więc musiał ich poznać. Zarówno umiejętności konia jak i jeźdźca, by móc cokolwiek im poradzić i dostosować do nich trening.
Wchodząc na trawiaste podłoże, nie silił się na podnoszenie głosu, a dopiero gdy znalazł się wystarczająco blisko, postanowił się odezwać, gdyż tak wypadało.
-Witam, Pan chciał ze mną trening jak mniemam?
Po upewnieniu się, iż dotarł we właściwe miejsce, mężczyzna zaczął przyglądać się parze. Milczał, obserwując postępowanie jeźdźca i jego sygnały, które wykorzystywał. Dopiero po jakimś czasie zabrał głos.
-Po rozstępowaniu proszę przyjdź do mnie na koło i będziesz poruszał się po kole o średnicy 20 metrów.
Po ustaleniu początkowego zajęcia dla jeźdźca, który miał jeszcze chwilę dla siebie, Williams pokusił się o przyciągnięcie drąga, którego porzucił tuż przy śladzie po którym miał poruszać się Naoki wraz z Glorią. Stając sobie już na środku oczekiwał pary w przeciągu paru minut. W tym czasie poświęcił się obserwacjom jeźdźca i zerkaniu na zegarek.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group