To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Aiden Craven - 2019-01-29, 23:30

- Nie tak szybko, Belles - zaśmiał się krótko, gdy klacz dosłownie ruszyła z kopyta, próbując wejść galop. Przeszedł do lekkiego półsiadu, w którym było mu znacznie wygodniej, ze względu na krótkie strzemiona. Jadąc takim spokojnym, rekreacyjnym tempem, obserwował obraną trasę. Gdzie nie sięgnąć okiem, to byli na plaży zupełnie sami, ale jak można się domyślić, było to zbyt piękne, żeby było możliwe. Takiej pogody mógł się nie bać tylko koniarz i... właściciel psa. Jakiś czworonóg wybiegł nagle z pasu zieleni przylegającego do plaży i szczekając, ruszył w pościg za Eight Belles i Aidenem, być może płosząc klacz, co wprawiłoby blondyna w niemałą konsternację, bo o obecności psa zorientował się dopiero, gdy tamten zaczął szczekać. Jednak poza skokiem adrenaliny chyba nic im nie zagrażało z tego tytułu.
Quarantino - 2019-02-05, 01:44

Och, Quarantino również był w błogim nastroju, zaufaj mi. Dreptał sobie wesoło, a jego uszy lawirowały niczym anteny satelitarne najwyższej generacji. Jedynie raz odgiął się, zaniepokojony jakimś hałasem w pobliskich krzakach, ale parę sekund później puścił to w zapomnienie i na nowo się rozluźnił. Co jakiś czas tylko parskał sobie i po prostu cieszył się z jakże wspaniałych okoliczności przyrody.
Pojawienie się na otwartej przestrzeni jaką była plaża, nie zmieniło nastawienia siwego. Ot uniósł wyżej głowę i rozejrzał się z zaciekawieniem, ale już zaraz na nowo skupił się na sygnałach płynących od Wandy. Jeśli o galop chodziło, to prosić go nie trzeba było. Szczególnie teraz, gdy był pełen energii. Na przywitanie niegroźnie podbił zadem, ale następnie obrał nie za szybkie tempo, mocno uderzając kopytami o ubity piasek. Sam z własnej woli nie zaokrąglał fouli, a raczej szedł tak, jak było mu najwygodniej. Nie mniej jednak, Amazonka mogła wszystko zmienić w jednej chwili, jeżeli miała takie widzimisię.

Eight Belles - 2019-02-18, 16:52

Kara spokojnie poparskiwała galopując śmiało wprzód, w otwartą i pustą przestrzeń. Nie męczyła się na pierwszy rzut oka, z drugiej strony piasek działał swoje i tylko jej się wydawało, że wcale taka trasa nie jest bardziej męcząca, choć w tym przypadku tak było chyba nawet i lepiej,przynajmniej zbije nadmiar energii.
Początkowo sama nie zauważyła psa, co sprawiło, że zobaczyła go dopiero z bardzo bliskiej odległości. Ten tak nagły i zupełnie niespodziewany widok sprawił, że klacz momentalnie odskoczyła nagle w bok, by następnie zarżeć donośnie wysokim, ewidentnie przestraszonym tonem, a koniec końców puściła solidnego branka, próbując może i zgarnąć psa tylnymi nogami, co było raczej niemożliwe zważywszy na odległość od stworzenia. Dopiero po takiej panice była w stanie stwierdzić, że najlepiej będzie uciekać i w ogóle nie zwracając uwagi na Aidena, wyrwała galopem do przodu, od razu załączając swój tryb turbo. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że klacz w przerażeniu biegła niemal na oślep, ale nie wchodziła ani trochę do wody.

/dramyyy <3

Aiden Craven - 2019-02-20, 10:40

Jak zostało już wspomniane, Aiden nie wiedział o obecności psa do czasu, aż ten zaszczekał. Dlatego nagły uskok ze strony Belles, a następnie bryknięcie, nieźle go zdziwiło i wytrąciło z równowagi, choć nie był bliski tego, żeby rozstać się z siodłem. W końcu ta umiejętność, plus brak obaw przed prędkością, pozwoliły znaleźć mu się w tym miejscu, w jakim teraz był. Nie zdążył jednak nawet zareagować, gdy klacz nieoczekiwanie wyrwała bardzo szybkim galopem przed siebie. Dopiero wtedy usłyszał szczekanie i krzyki właściciela psa, który próbował go na próżno odwołać. Kudłacz nie był szczególnie duży, ale szybki i nieustępliwy, więc w najlepsze gonił przerażoną Belles, nie zamierzając tak prędko odpuścić. Aiden natomiast mocno trzymał wodze, ale nie próbował zatrzymać klaczy za pysk, tylko jadąc w półsiadzie pozwolił jej biec, na jej zachowanie starając się wpłynąć zaledwie głosem i swoim spokojem. Plaża na szczęście była pusta, dobrze znana chłopakowi, więc nie bał się puścić po niej karej. Co prawda z wrażenia pierw ścisnęło go lekko w żołądku, ale za chwilę odzyskał pewność siebie, choć silny, nagły skok adrenaliny robił swoje. Dopiero po dobrych kilkuset metrach pies im odpuścił, najwyraźniej zmęczony lub zniechęcony nieudanym pościgiem..
Adele - 2019-07-04, 18:40

Adele nie była jeszcze pewna, czego dokładnie oczekiwała wybierając się na tą misję samobójczą - na oklep na swoim płetwalu błękitnym, w towarzystwie nieobeznanego z tego typu sytuacjami konia. Mimo wszystko, pozostawała pozytywnie nastawiona i spokojna, licząc, że jej spokoj przeniesie się także konia. Po ostatnich przygodach z terenem w stronę plaży, podczas którego przebijać musieli się przez miasto, Solve długo szukała alternatywnej drogi, w końcu przekonując się, że nadmorska wycieczka była możliwa bez przeprawy przez betonową dżunglę; wybrała więc drogę w stronę bardziej dzikiej części plażu, prowadzącą głównie szutrowymi szlakami przez łąki. Zwłaszcza na początku dawała swojemu kucykowi dłuższą wodzę, skracając ją tylko w miarę potrzeby - czyli na przykład jeżeli zaczynał nadużywać jej uprzejmości, przyspieszać czy prezentować inne niesubordynacje.
- Chyba będziemy tego żałować - rzuciła w stronę Gusa, obok którego stępowała, aktywizująco działając łydkami na boki NB aby był w stanie dotrzymać kroku większemu ogierowi. Mimo tego, że zapowiadała koniec, była bardzo uśmiechnięta i zadowolona, w dniu dzisiejszym przygotowana chyba na wszystko - a przez wszystko rozumiała oczywiście kąpiel. Dobrze, że przynajmniej pogoda sprzyjała.

Augustus - 2019-07-04, 18:53

Choć niewątpliwie stosunki Augustusa z Dirtem uległy pozytywnej zmianie na plus, to raczej nie był jeszcze przygotowany do choćby myślenia o jeździe na oklep. Wolał zaryzykować przemoczeniem całego sprzętu niż zgubieniem konia jeszcze przed wyjazdem ze stajni, dużo pewniej czując się w siodle. Przez wzgląd na mniejsze gabaryty konia Adele uważał na to, aby czterolatka za bardzo nie ponosiło do przodu, dosiadem i łydkami nadając odpowiedniego, średniego tempa. Ucieszył go fakt możliwości ominięcia przejazdu przez miasto, którego raczej nie wspominał dobrze. Karemu z kolei pozwalał na swobodne rozglądanie się, dając mu luźniejszą wodzę, chociaż mając też na uwadze kolejne fruwające reklamówki.
- I Ty to mówisz? - mruknął, teatralnie mierząc wzrokiem jej kucyka, samemu zdecydowanie przewyższając ich wzrostem swoim, jak i młodzika. - Porównujesz spadnięcie z krzesła do spadnięcia z wieżowca - dodał po chwili, unosząc brew. Tym bardziej, że powszechnie wiadomym było, że jej kucyk uchodził za jedną z maskotek stajni, tymczasem rozwiązanie konfliktu Dirty'ego ze stajennymi nadal nie doszło w pełni do skutku.

Naughty Boy - 2019-07-04, 18:59

Pierwszy raz Naughty Boy nie wydawał się być całkiem pochłonięty otoczeniem, dużo uwagi poświęcając także Vibe. Wyjazdy w teren zawsze były dla niego dużą frajdą, a nagle tutaj dostał kompana do tego podbijania świata! Co prawda nadrobienie jego tempa kosztowało Gortata sporo wysiłku, ale nie poddawał się, oczywiście nie olewając też w zupełności Adele. Korzystał z dłuższej wodzy w najlepsze, rozglądając się na wszystkie strony w niskim ustawieniu, ogonem leniwie zamiatając na boki. Zapewne gdyby tylko był tego świadomy, podziękowałby właścicielce za darowanie im przeprawy przez miasto, bo chociaż potrafił być dzielny i nawet samochody nie były mu wtedy strasznie, to nie zmieniało to faktu, że wolał unikać takich atrakcji.
Dirty Vibe - 2019-07-04, 19:08

Dirty z kolei miał to do siebie, że wyprawy poza teren stajni zawsze bardzo przeżywał - czy były to zawody, treningi crossowe, czy tego typu tereny właśnie. Mimo wszystko, do tej pory zachowywał się raczej względnie przyzwoicie; miał dużo energii i był bardzo pobudzony, nic więc dziwnego, że nieustannie próbował narzucać bardzo aktywne tempo stępa, przytrzymywany oponując trochę, czasem delikatnym zarzuceniem łba, a czasem uniesieniem się na zadach, choć po kilkunastu minutach marszu dając się spacyfikować na tyle, aby już bez fundowania właścicielowi większych atrakcji spacerować w stronę plaży. Cały czas był czujny i bardzo pochłonięty otoczeniem, choć spora część jego uwagi dedykowana była izabelowatemu, któremu również przyglądał się uważnie, trochę ośmielony jego towarzystwem, zdecydowanie spokojniejszy niż kiedy wraz z Gusem wybrali się w teren sami. Mimo to nie przestawał rozglądać się, żywo strzygąc uszami i chłonąc wszystkie dźwięki, widoki i zapachy które były mu tak bardzo obce.
Adele - 2019-07-04, 19:13

Ponieważ jej kucyk zdawał się spokojny, nie wymagała od niego wiele, dając na tyle wolnej ręki, aby mógł podczas spaceru rozglądać się swobodnie i raczyć urokliwymi widokami. Oczywiście, nie uśpiło to jej czujności - na grzbiecie izabela siedziała cały czas w poprawnej pozycji, łydki trzymając przyłożone do boku a pięty delikatnie w dole pomimo braku strzemion, bardziej odruchowo niż asekuracyjnie, bo tym razem w sytuacji kryzysowej nie mogłaby liczyć na amortyzowanie wstrząsów przez strzemiona. Choć twarz miała większość czasu zwróconą w stronę Gusa, pilnowała tego, gdzie jadą i pozostawała uważna względem tego co działo się pod nią.
- Aha, ja - odparła kąśliwie, choć nie przestawała się uśmiechać. - Zobaczy wodę i dostanie szału, zaraz się przekonasz - powiedziała, wskazując na swojego kucyka-maskotkę, znając jego wodną naturę. - Woda zamortyzuje uderzenie - stwierdziła, mierząc wzrokiem masywnego wierzchowca swojego faceta. - Poza tym, sam chciałeś, jak zlecisz to nie moja wina - dodała, bo bez takiego komentarza by się nie obeszło, choć mówiła to z uśmiechem i bardziej żartobliwie. Czuła, że oboje mieli równe szanse rozstać się ze swoimi końmi, ona ze względu na pomysł oklepu, a on ze względu na wiek i brak doświadczenia swojego podopiecznego. Ale jakoś niespecjalnie ją to ruszało.

Augustus - 2019-07-04, 19:26

Był już nijako przyzwyczajony do tego, że Dirty był bardzo ożywiony wraz z opuszczaniem terenu Orchardu i nie przykładał tak wielkiej uwagi do tego, przynajmniej dopóki nie próbował się pozbyć go ze swojego grzbietu. Na szczęście wszystko szło pomyślnie i dobrze, dlatego dawał mu więcej luzu w ramach nagrody.
- Jasne - mruknął do niej, raczej nie wierząc w taką wielką miłość konia do wody, szczególnie, jeśli to miało być morze - więc ilość wody nieograniczona. O prawdziwości tego stwierdzenia miał się dowiedzieć niedługo. - On nawet nie wejdzie do wody - rzucił odnośnie do Dirty'ego, bo raczej nie wierzył w to, że jego pierwsze spotkanie z wodą "na dziko" miało pójść tak gładko jak konia w WKKW. - Chciałem. Ale zauważ, że kupiłem czteroletniego, ledwie ujeżdżonego konia jako pierwszego i przemyśl jeszcze raz moje decyzje - dodał, wzruszając ramionami. Może i nie szczerzył się przez cały czas tak jak ona, niemniej rzeczywiście był to jego pomysł.

Naughty Boy - 2019-07-04, 21:04

Zmieniające się otoczenie sprawiało, że Naughty'emu ani do głowy przyszło się jakoś uspokajać i myśleć o tym, aby poświęcić Adele uwagi więcej niż to najmniejsze minimum. Ona sama zdawała się poświęcać swojej sporo drugiemu jeźdźcowi, więc i Gortat szedł w jej ślady, parokrotnie zaczepiając Dirta, do którego to poparsknął jakby na znak, żeby zwolnił, bo jego krótkie nóżki za nim nie nadążają. Kucyk był na ogół przyjaźnie nastawiony do innych koni, również ogierów, więc o to Adele raczej nie musiała się martwić o zachowanie swojego dziecka, nawet jeśli czasami próbował dosięgnąć karego, to tylko po to, aby lekko trącić go nosem w geście zaczepki.
Dirty Vibe - 2019-07-05, 14:10

Jego zainteresowanie okolicą nie spadało praktycznie wcale - cały czas maszerował z wysoko uniesionym łbem, skanując otoczenie ze stuprocentową skutecznością, swojemu izabelowatemu towarzyszowi czasem poświęcając więcej, a czasem mniej uwagi, choć zawsze zdając się o nim pamiętać. Choć na Orchardowskich łąkach wychowywał się z niewielką grupą koni w swoim wieku, nigdy nie był koniem mocno stadnym, czasem dając się kierować instynktom, ale na ogół raczej niewielką uwagę przywiązując do obecności innych wierzchowców, przynajmniej pozornie. Bo o ile z wyjściem ze stajni bez takowego kłopotu nie miał, tak przecież bardzo ewidentna była pozytywna zmiana w jego zachowaniu związana z obecnością Gortata - nie caplował, nie denerwował się, a czerpał ze spokoju dużo bardziej doświadczonego kolegi, w pewnym momencie nawet uprzejmie zwalniając na tyle, aby tamten mógł komfortowo dotrzymać mu kroku! Na zaczepki odpowiadał różnie, czasem w emocjach ich nie widząc, a czasem odwzajemniając się subtelnym trąceniem czy wyciągnięciem doń pyska, ale o dziwo, pomimo raczej ogierzej natury, tym razem nie mając nic przeciwko takiemu naruszaniu swojej przestrzeni, głównie przez wzgląd na to, że izabelowaty sprawiał że czuł się raźniej i pewniej - nie było więc powodów, aby się na niego rzucać.
Adele - 2019-07-05, 14:18

- Touche - odparła, wzruszając lekko ramionami na samokrytykę Gusa tyczącą się podejmowanych przez niego decyzji. Gdyby i jej natrafiła się taka okazja, pewnie sama nie wzgardziłaby koniem, którego mogłaby rzeźbić praktycznie od zera, ale rozumiała, że z jego perspektywy było to bardziej niż dzikie - choćby przez wzgląd na to, że ich doświadczenie i cele jeździeckie wyraźnie się różniły. - Ale hej, tej decyzji chyba jeszcze nie żałujesz, co nie? - dodała trochę pocieszycielskim tonem, przyglądając się uważnie wierzchowcowi Strydera. - I dogadujecie się chyba dobrze, i wygląda obiecująco, jeszcze wyjdzie, że zrobi z Ciebie sportowca - dodała, po czym rozejrzała się uważnie, po cichym szumie dobiegającym z oddali wnioskując, że byli już blisko. - Kłusujemy - zarządziła, poprawiając się na grzbiecie Gortata i skracając wodze, ten ruch poprzedzając kilkoma półparadami, które miały odzyskać jego uwagę i poinformować go o tym, że wchodzą w tryb pracy. Działała raczej delikatnie, pamiętając, że jej podopieczny w pysku ma dość ostre kiełzno, ale w wypadkach całkowitej ignorancji z jego strony nie obawiała się działać trochę mocniej i bardziej stanowczo.
Upewniając się że Gus i Dirty również byli gotowi, wyraźnie przyłożyła łydki do boków kucyka, od początku pilnując optymalnego tempa, wiedząc dobrze, że wiele koni w terenach miało tendencję do nadmiernego rozpędzania się, zwłaszcza w towarzystwie. Dbała więc o to, aby kłus był aktywny, ale pod kontrolą i w miarę składny, z bólem serca, czy może raczej ud, anglezując niziutko pomimo braku siodła, co choć przynosiło wiele cierpienia, było koniecznością mającą oszczędzić Gortatowi bólu pleców.

Augustus - 2019-07-05, 15:15

Może i gdyby Augustus swoją przygodę rozpoczął z kucykiem o usposobieniu podobnym do Naughty Boy'a też miałby inne podejście do jeździectwa, ale nie czuł żadnej presji do startów czy jakiegoś pośpiechu. Nie widział też siebie w roli czynnego zawodnika, więc powoli i do przodu zapoznawał się z karusem, odnosząc całkiem niezłe efekty. - Na pewno nie tak jak na początku - zaśmiał się, chociaż zaraz poklepał karego po szyi, aby nie czuł się zbyt urażony, choć i tak wydawał się być bardziej zajęty wszystkim poza jeźdźcem. - Już zaczyna, wygrał swoje pierwsze zawody w życiu - pochwalił, samemu nie wiedząc bardziej, czy siebie, czy konia. Może obu jednocześnie, choć przecież nie przyznałby się do tego jak ten typowy skromny.
- Dobrze, pani przewodnik - odpowiedział i zebrał nieznacznie wodze, jednocześnie działając półparadami, aby kary nie spiął się zanadto na ten gest. Na razie dostrzegł fakt, że Vibe zdawał się znacznie spokojniejszy w towarzystwie drugiego konia, dalej rysował mu się przed oczami ich ostatni samotny teren, w którym każdy bardziej chciał pokazać dominację nad drugim.
Chwilę potem wypchnął czterolatka mocno biodrami do kłusa, podobnie jak Adele rozpoczynając anglezowanie, dużo wygodniejsze z pomocą strzemion. Znając też już swojego konia na tyle, aby wiedzieć, że pewnie chętnie przeinaczyłby to przejście na zagalopowanie, tym razem więcej uwagi poświęcał jemu, a nie wybrance serca, narzucając mu pośrednie tempo i jednocześnie zachęcając do zabawy wędzidłem, chcąc zająć czymś młody łeb.

Naughty Boy - 2019-07-05, 17:13

Czasami kierował jedno ucho na Adele, kiedy ta rozmawiała z Augustusem, ale nie wyłapując nic ciekawego z tych plotek, zainteresowaniem wracał do końskiego towarzysza, który zdecydowanie nie dawał mu tyle atencji, ile Gortacik się jej domagał. Przez to też dało się u niego wyczuć parusekundowe spięcia, łączone najczęściej z cichym kwiknięciem, bo jak było powszechnie wiadomo, bardzo nie lubił być ignorowany. Przez to też czasami próbował go skubnąć wargami czy nawet zębami, naturalnie kompletnie niegroźnie, a jedynie w formie zabawy, kiedy to stępowanie po prostej drodze zaczynało go już nudzić.
Zdołał jednak wyłapać pomiedzy rozmową Adele i Augustusa nowy dźwięk, na który nastawił uszu na sztorc, a także podniósł nieco głowę, rozglądając się bystrze. Poproszony o kłus, przeszedł do niego z lekkim podrzuceniem zadu, które wynikało ze zwyczajnej ekscytacji, podobnie jak nieco mocniejsze tempo, dzięki któremu jednak był w stanie nadążać za sporo większym czterolatkiem, którym na ten moment się znudził.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group