To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Foudre Rouge - 2017-05-07, 12:30

Odbijając w lewo po oddaniu skoku, galopował spokojnie po dużym okręgu docierając do skakanej przed chwilą stacjonaty. Wybijając się do góry, sprawnie pokonał przeszkodę z lekkim zapasem, tuż po jej pokonaniu kontynuując galop w lewą stronę. Podczas nieco ostrzejszego zakrętu będącego koniecznością, wytracił znacząco prędkość, której ponownie zaczął nabierać w dystansie do oksera. Już z daleka mierząc go wzrokiem i ambitnie galopując w jego stronę, obszerny i dynamiczny galop sprawił, że rudzielec wybił się solidnie do góry jednocześnie zabierając ze sobą Jess w skoku. Rozciągnął się nad przeszkodą elastycznie, po wylądowaniu podrzucając radośnie zadem.
Zmuszony do mocniejszej pracy zadu, jeszcze głębiej wszedł nim pod kłodę w zakręcie teraz zbliżając się, do stacjonaty o numerze cztery. Wybijając się sprawnie, złożył się w skoku jednocześnie wysoko podciągając przody do góry. Lądując miękko opadł na ziemię, zaraz podnosząc się do góry i łapiąc równowagę. Po pokonanej stacjonacie galopował jeszcze przez chwilę, ostatecznie przechodząc do kłusa, w którym mógł złapać oddech. Poparskując głośno, obił gęstym rudym ogonem o stawy skokowe odganiając natrętne muchy, które zaczęły się powoli pojawiać.

Jessie - 2017-05-07, 19:02

Z kłusa przeszła do stępa, w którym pierw objechała parkur dookoła, a następnie podeszła z koniem do przeszkody z rowem. Pierw chciała mu go raz jeszcze dobrze pokazać, tym razem podjeżdżając od frontu i to możliwie najbliżej, by uważnie obejrzał leżącą w dole folię. Drąg na tej przeszkodzie był zawieszony bardzo nisko, bo Jess zależało na samym fakcie zaakceptowania rowu.
Podjeżdżając do owej przeszkody zadbała o to, by pewnie prowadzić konia w łydkach i by szedł z głową w stosunkowo niskim ustawieniu. Jeżeli zatrzymał się, nie chcąc podejść i przykładowo próbował skręcić w prawo, wówczas otwierała lewą wodzę, uniemożliwiając to koniowi i go naprostowując. Cierpliwie starała się go zachęcić do podejścia bliżej, a nawet przeskoczenia - spokojnie dałby radę nawet ze stępa. Zrezygnowała z ciśnięcia go łydami lub bicia batem, nie chcąc jeszcze bardziej stresować Sebka. Dawała mu spokojnie do zrozumienia, że jedyna droga prowadzi na wprost, gotowa zabrać się z nim w przypadku oddania skoku.

Foudre Rouge - 2017-05-07, 19:27

Idąc stępem niósł nisko głowę przy okazji rozglądając się po otoczeniu z zaciekawieniem. Potrząsając łbem roztrzepał płomienną grzywę na boki, która teraz opadała obustronnie na masywne szyjsko. Zauważając rów w ostatniej chwili napiął się cały jednocześnie podnosząc głowę wyżej i zaczynając furczeć głośno. Nie spodobał mu się ten pomysł i jasno dał Jess do zrozumienia, że rów z wodą jest dzisiaj jego wrogiem numer jeden.
Na nic zdało się nakłanianie go do zejścia z głową w dół, niechętnie ją opuszczając wyciągnął nos w stronę głowy nadal głośno wydmuchując powietrze przez rozdęte nozdrza. Dodatkowo mocno zaczął miotać ogonem wyraźnie pokazując tym swoje zdenerwowanie. Zatrzymany przez rów, nie drgnął nawet o krok, zaczynając powoli miotać się na boki, gdy nie miał ucieczki w żadną ze stron.
W końcu nie mając drogi ucieczki gwałtownie przykucnął na zadzie i wystrzelił w górę, oddając potężny skok ze stój. Lądując od razu przeszedł w galop zaczynając od serii baranów i głośnych kwików. :lol2:

Jessie - 2017-05-07, 19:54

Czując, że koń zabiera się do skoku, zdążyła tylko chwycić się jego grzywy, dzięki czemu nie została w tyle i nie złapała ogiera za pysk, bo wyciągnął ją do skoku siłą własnych mięśni.
Już chciała go pochwalić, gdy tuż po wylądowaniu rozpoczął całą serię baranów, co odwiodło Jess od chwalenia. Miała bowiem większe wyzwanie, a mianowicie utrzymanie się na koniu fikającym niczym byk na rodeo :lol2: . Nie było to łatwe, ale ostatecznie utrzymała się w siodle i zmusiła konia do ruchu naprzód, dzięki temu unikając przynajmniej tych najcięższych baranów z czterech nóg w górę. Niebawem uspokoiła konia i przeszła do kłusa, którym najechała na przeszkodę z rowem raz jeszcze, będąc gotową na powtórkę z rozrywki zarówno pod względem olbrzymiego skoku, jak i powietrznych akrobacji po drugiej stronie :lol2: . I jak łatwo się domyślić, ostatnia próba jaką podjęła była już z galopu, miejmy nadzieję, że najbardziej ogarnięta ze wszystkich trzech.

Foudre Rouge - 2017-05-07, 20:05

Cóż prawdę mówiąc było mu obojętne, po której stronie rowu z wodą zostanie Jess, ale ku jego zaskoczeniu nadal pozostała na jego grzbiecie, gdy sam nieświadomie dawał upust nagromadzonym emocjom. Fikając jeszcze przez pewien czas kwiczał i poparskiwał finalnie przechodząc jednak w galop nadal obfity w lekkie podrzucanie zadem. Po przejściu do kłusa wypuścił nos w dół głośno oddychając i próbując się uspokoić przy pomocy Jess.
Znów na jego drodze stanął pancerny przeciwnik, jednak tym razem nie zatrzymał się i oddał potężny skok z kłusa, po wylądowaniu nadal pobrykując, ale już mniej spektakularnie. Dopiero trzecie podejście zaowocowało, co prawda sporym zapasem i dużym susem nad przeszkodą, ale tuż po wylądowaniu obyło się bez dzikich podrygiwań w wykonaniu Wątroby. Rozemocjonowany zdążył solidnie się spocić na szyi i pomiędzy tylnymi nogami, najbardziej przeżywał to wszystko psychicznie, kondycyjnie nie najgorzej dając sobie radę.

Jessie - 2017-05-07, 23:59

- Bardzo ładnie! - pochwaliła go entuzjastycznie głosem po ostatnim skoku nad rowem, po którym przeszła do stępa, pozwalając ogierowi na przetworzenie wszystkich informacji i chwilowe odsapnięcie.
Po tej przerwie ponownie zagalopowała, tym razem by zmierzyć się z ustawionym parkurem. Pojechała rozlegle, dając sobie czas na wyrównanie tempa galopu i przygotowanie konia do serii skoków. Wreszcie najechała na pierwszą przeszkodę w sąsiedztwie strasznego rowu, podczas najazdu siadając w siodle by pod większą kontrolą dojechać do stacjonaty i oddać spod niej skok. Ignorując obecność przeszkody z rowem, jakby nigdy nic przejechała obok niej, pilnując galopu na prawą nogę. Ponownie decydując się na pojechanie obszernym, łagodnym łukiem naprowadziła Foudre na drugą przeszkodę, również będącą stacjonatą. Nie ścięła zakrętu, zostawiając koniowi miejsce na przygotowanie się do skoku, by nie musiał go oddawać po skosie lub z miejsca. Dzięki temu mieli szansę pokonać przeszkodę bez nerwów i w harmonii, co też się udało.
Gorzej było w przypadku trzeciej przeszkody, gdzie w połowie linii Jess zdecydowała się na wykonanie lotnej zmiany nogi, podczas której Sebka chyba poniosła fantazja, bowiem przy zmianie mocno wyszedł w górę i do przodu, w rezultacie nieco zaburzając odbiór odległości do oksera. W tym przypadku skończyło się nieplanowaną zrzutką, bo też Jess nie zdołała odpowiednio wcześnie zareagować. Lepiej natomiast było w przypadku czwórki, może dlatego, że była już znana ogierowi - Jess nie miała żadnego problemu z kontrolowanym doprowadzeniem wierzchowca do przeszkody i przedostaniem się na jej drugą stronę. Po niej ponownie pojechała w lewo, wykonując wyrazisty zakręt do piątki, w którym wygięła konia, naraz ograniczając zewnętrznymi pomocami, by się nie pogubił w zakręcie. Po wyjściu z niego wyprowadziła go do piątki, po której - udanym - pokonaniu przeszła już do kłusa i stępa, bo nie chce mi się całego parkuru pisać :lol2: . Rozstępowała Wątróbkę i poczęstowała go cuksem, po czym wyszła z nim do stajni. /zt

Foudre Rouge - 2017-05-08, 00:16

Z ulga przeszedł do stępa, cały czas oddychając głośno i szybko, emocje dopiero zaczynały opadać a Foudre faktycznie dopiero teraz miał czas na wyciągnięcie wniosków i uświadomienie sobie tego, co się przed chwilą stało.
Ruszając ponownie galopem, spokojnie niósł głowę w dole jednocześnie aktywnie idąc od zadu i kryjąc sporo terenu. Nabierając równego, ale dynamicznego tempa, przyglądał się już z daleka stojącej naprzeciw stacjonacie. Zmierzył ją uważnie wzrokiem pewnie idąc na przeszkodę i nie wahając się ani chwili zaatakował ją odważnie. Odbijając się mocno od podłoża złożył się szybko w locie, pokonując jedynkę z niemałym zapasem.
Wykonując zakręt na dwójkę niedaleko przeszkody z rowem cały czas zerkał w tamtą stronę uważając, aby przypadkiem nic nie zaczęło go atakować. Spokojnie docierając do kolejnej stacjonaty oddał nad nią skok, lekko i sprężyście się wybijając, co poskutkowało trochę mniej ambitnym, ale wciąż dobrym lotem, po którym nastąpiło miękkie lądowanie.
Galopując do oksera zupełnie się nie spodziewał lotnej zmiany nogi, dlatego zareagował na nią tak energicznie i widowiskowo. Podrzucając wysoko dupkę do góry, zmienił nogę jednocześnie w celu złapania równowagi zaczynając się rozpędzać. To spowodowało, że za wcześnie zerwał się do skoku nie pozwalając Jess do końca doprowadzić się pod przeszkodę. Lecąc płasko nad okserem, zahaczył przodami pierwszy z drągów, dopiero zadem poprawiając przy lądowaniu.
Czwórkę pokonał z lekkością i znacznie większą ogładą, doskonale rozpoznając w niej wcześniej skakaną w ramach rozgrzewki przeszkodę. Po ostrym zakręcie w lewo do piątki, mocniej osadzony na zadzie nieco spokojniejszym tempem dotarł do przeszkody, dzięki czemu korzystając z okrągłej foule galopu wybił się sprężyście do góry, oddając przyjemny do wysiedzenia skok. Po wylądowaniu przeszedł ochoczo do kłusa, a następnie do stępa, w którym człapał sobie jeszcze chwilę łapiąc oddech. Ze smakiem zjadł cukierasa, ostatecznie udając się z Jess do stajni.

/zt

Lara - 2017-05-17, 23:03

Zjawili się na parkurze, który był w miarę pusty o tej nietypowej godzinie. Przed chwilą opuściła go ostatnia para, więc bez zbędnego owijania się kobieta zabrała się za pracę. Po przygotowaniu sprzętu i sprawnym (mam nadzieję) wskoczeniu na grzbiet Pandy zebrała mu wodzę na napięty, lecz elastyczny kontakt wysyłając mu krótką półparadę po wejściu i puszczając go na okrążenia w stępie. Na razie nie dbała o jego technikę - chciała zobaczyć jak chodzi, choć oczywiście w kryzysowych sytuacjach powstrzymywała go od niekontrolowanego szaleństwa czy wybuchu wulkanu energii.
Pandemonium - 2017-05-19, 10:23

Droga z miejsca A do miejsca B była dla niego idealną okazją do ostawienia swoich trików i cyrków i nie inaczej było tym razem. To próbował ją wyprzedzać i przyspieszać, to szedł tak daleko w tyle, na ile pozwalał mu uwiąz, to szedł zygzakiem, lub ją zaczepiał. Kiedy postanowiła sprowadzić go na ziemię, uspokajał się, ale trwało to chwilę. Koniec końców dotarli na parkur. Pandemonium ożywił się, ale nie odstawiał już żadnych swoich "magicznych sztuczek". Z przygotowaniem, czy poprawieniem sprzętu, ale kiedy tylko Lara włożyła drugą stopę w strzemię, karosz wystrzelił do przodu galopem, tak jakby pomyliły mu się treningi i myślał, że jest na torze wyścigowym. Parkur jednak torem nie był, więc nie rozpędził się na tyle, by siebie jak i kobietę wmanewrować w ogrodzenie. Z resztą wkrótce dał się zwolnić do właściwego tempa i chodu, wtedy uznał, że na razie wyczerpał się pod względem odstawiania swoich złośliwości, więc będzie względnie "grzeczny" i poczeka na dogodną okazję.
Lara - 2017-06-02, 23:27

Pandemonium napisał/a:
...


Krążyli w stępie dobre kilkanaśnie minut. Lara od długiego czasu skupiała się głównie na ujeżdżeniu, dlatego miała dziwne zachowania podczas treningów skokowych. Ostatni, jaki odbyła przed odznaką to rozgrzewanie konia przez 40 minut i 10 minut skoków. Cóż, specyficzna osóbka ze specyficznymi zachowaniami.
Po stępie sprawdziła do końca sprzęt skupiając się na tym, ażeby jej w tym czasie Panda nie zabiła. Swoją drogą to dość ciekawe, że koń o niezbyt przyjaznym i leniwym usposobieniu miał przezwisko po tak cudownych, słodkich i miłych stworzonkach. Odbiła więc gdzie w połowie krótkiej ściany na środek parkuru, który swoją drogą był już w miarę ułożony i poprowadziła go kawałek o środkowej linii stępem, aby dodaniem łydki i lekkim wypchnięciem z krzyża poprosić ogiera o kłus. Skupiła się na tym, aby nie odwalił jej tutaj rodeo, dlatego od początku ogier mógł czuć jej silny, lecz nie bolesny kontakt i pełną kontrolę. Normalnie zaraz będzie jej musiał zasalutować.
Prowadziła go właściwie w kłusie roboczym wokół przeszkód, starając się uzyskać na łukach jak najlepsze wygięcie poprzez pracę łydek oraz wodzy. Jak na razie dosiadem narzucała mu tylko tempo, w końcu anglezowanie nie pozwalało na idealną kontrolę pracy konia. Z czasem się to zmieni, przez najbliższe 10 minut wolt, ósemek, kół i serpentyn w kłusie ogier opierać się musiał na łydkach, które (leczą) robiły dużą robotę. Nie pchała go od razu do galopu, samobójczynią nie była, lecz po tych 20, czy nawet więcej, minutach musiała go w końcu o niego poprosić. Wypchnęła Pandę po narożniku na krótkiej w galop poprzez wypchnięcie z krzyża. Pierwsze kroki utrzymała w pełnym siadzie, kontrolując tempo oraz lekko uaktywniając zad ogiera, o ile o nim zapomniał. Nie należała do jeźdźców pobłażających, choć matulko kochana, nie jeździła już Bóg wie ile czasu. Mimo to, wymagała od siebie dużo, od koni również. W galopie korzystała z każdej możliwej pomocy, ażeby utrzymać go w rysach normalności. Dosiadem kontrolowała tempo, łydki wspierały go w parkurowym tempie oraz na narożnikach, a kontakt pilnował by jej nie zabił i ładnie trzymał głowę. Przynajmniej po części.

Whatever Impossible - 2017-06-03, 22:43

Delphine napisał/a:
[...]


Ogier był cały czas skupiony naprawdę ! :lol2: Przyjrzał się dziwnie wyglądającej przeszkodzie, ale to było nic strasznego czego nie dałby rady ogarnąć. Przeszedł w odpowiednim miejscu do skoku, składając i wyciągając się poprawnie nad przeszkodą. Po lądowaniu w zebraniu pojechał dwie foule do kolejnej przeszkody, gdzie ponownie po jasnym sygnale od kobiety wyszedł do skoku. Wykonał poprawny baskil nad przeszkodą jak na początkującego, by wylądować na lewą nogę. Na wysokości oksera i stacjonaty wykręcili na środek kolejnego oksera. What potrzebował jeszcze rad i korekt, bo na tym etapie no potrzebne mu to było. Osiadł nieco na zadzie i otwarł w miarę swoich możliwości przody, by dojechać do miejsca wybicia. Udało mu się w miarę dobrze pokonać przeszkodę, by po lądowaniu pojechać na kolejną przeszkodę. Dojechał do miejsca wybicia, by w nim ponownie wyjść do skoku i wykonać kolejny baskil w locie. Wylądował ponownie na lewo, by pojechać energicznie do przodu. Objechał 2/3 długiej ściany, kierując się na biało-czarny okser. Jechał nadal skupiony, choć już dość mocno zmęczony. Przysiadł na zadzie i uniósł ponownie przody w miarę możliwości, by dojechać pewnie i mocno do miejsca wybicia. Przeszedł ponownie do skoku, składając i wyciągając się w locie nad przeszkodą. Po lądowaniu skierowali się na kilka wolt, przechodząc wcześniej do kłusa.

Delfinek - 2017-06-03, 22:51

Prowadziła go te kilka wolt w kłusie, finalnie pozwalając mu także na lekkie wyciągnięcie szyi poprzez rozluźnienie kontaktu. W kłusie naprowadziła go także na kilka leżących pojedynczo przeszkód, tym samym pomagając mu w pokonaniu ich w odpowiedni sposób. Trzymała go w rysach dzięki dosiadowi, który wciąż dbał o równe tempo. Nie obawiała się, że będzie świrował, bo trochę już go znała. Przed każdym drągiem dodawała mu po lekkiej łydce czy też wypchnięciu kolan tym samym wskazując mu ładne unoszenie nóg. Jednocześnie nachylała się nad jego szyją, a raczej przechodziła w półsiad.
Następnie pokonywali kolejne wolty w kłusie, podczas których dosiad kobiety kontrolował tempo, natomiast łydki dbały o idealne łuki. Mimo nawet lekkich niedociągnięć była ze swojego ogierka bardzo, bardzo dumna. Jej 4 część serduszka <3.
Na sam koniec skierowała go do kłusowania wzdłuż ściany, na niej także przeszła w kłus anglezowany i rozluźniła mu maksymalnie wodze pozwalając na powolne uspokajanie po wcześniejszych, ciężkich przeszkodach.

Whatever Impossible - 2017-06-05, 22:09

Wyjechali kilka wolt w kłusie, a także gdzieś w między czasie miał chwilę na odetchnięcie w luźniejszym ustawieniu. Nie znaczyło to jednak wcale, że od razu się sypał i miał problemy z tempem czy całkowitym jednak ustawieniem. W kłusie także najechali na kilka pojedyńczych przeszkód, gdzie już jechał w pełnym zaangażowaniu i chęciach do dalszej pracy. Ogier miał drobne problemy, ale to wynikało z jego małego doświadczenia i młodego wieku. Starał się utrzymać właściwe tempo i ustawienie, co w miarę mu się udawało. No mógł zaświrować, bo nie znali się przesadnie długo i ogierowi jak to się mówi - mogło mu zawsze coś odbić. Ogier nad każdym drągiem unosił wszystkie nogi i wysuwał nos lekko w przód. Kolejno znowu wykonali wolty w kłusie, gdzie ogier całkiem fajnie się wyginał i rysował wizerunek kół. On nie powie że ją kocha, to w końcu takie mało ogierzaste :lol2: Kolejno skierowali się na ścianę, by nim pojechać wzdłuż ściany. Tutaj znowu się rozluźnił, co na pewno mu się przydało to wszystkich wcześniejszych ćwiczeniach.
Delfinek - 2017-06-05, 22:17

Po dłuższym kłusie obciążyła mu na długiej ścianie zad, docisnęła łydki i z minimalną pomocą kontaktu spowolniła go do stępa dając od razu wolną wodzę. Nie mogła go przemęczać, gdyż ogier nie należał do najstarszych i najbardziej doświadczonych. Delphine kierowała się zasadą dobrej zabawy, bo to w końcu jeszcze dziecko. Trening treningiem, ale jakieś więzi i zadowolenie konia także jest ważne. Korzystając z wolnego parkuru zatrzymała ogiera do stój i zeskoczyła z jego grzbietu podchodząc do pyska. Ręką złapała go lekko za głowę, następnie cmoknęła i postarała się ruszyć. Rozstępowanie na spokojnie mogli zrobić na piechtę a z obietnic stanie się zadość - wyjęła z kieszeni spodni małe ciastko i dała ogierowi w nagrodę. Przy okazji pozwoliła mu na skonsumowanie go i o ile tak się stało złapała za wodze wyprowadzając go z parkuru. W drodze co rusz puszczała mu wodzę, ażeby sam za nią szedł i o ile tak się stało to go sowicie wynagradzała. Nie pozwalała mu także uciekać - ręka była w gotowości.
/z.t

Pandemonium - 2017-06-15, 15:56

Lara napisał/a:
...


Ja ci dam leniwe! Leniwe mogą być prawdziwe pandy z Chin, ale nasz Panda wcale leniwy nie był!
Po kilkunastu minutach w stępie, które prawie zanudziły go na śmierć :P Lara sprawdziła sprzęt, czego o dziwo jej nie utrudniał. Potem odbiła z nim stępem w stronę środka parkuru, poprowadziła karosza kawałek po linii prostej, by finalnie przeszli do kłusa. Po przejściu do wyższego chodu nie zaczął szaleć, także dlatego, że kobieta była czujna, a on wolał jeszcze przez chwilę zgrywać grzecznego, aż straci nieco na czujności. Poruszali się kłusem wokół przeszkód, którym ogier od czasu do czasu się przyglądał, póki co przeciętnie wyginając się na łukach. Kolejne minuty spędzili na przeróżnych figurach. Z początku anglik utrzymywał pozory grzeczności, poprawnie wpisując się w figury i łuki, z zachowaniem równego tempa, zasugerowanego przez Larę. W pewnym momencie mu się to znudziło. Wszedł na kolejną woltę poprawnie, rozpoczynając ładnie jej zarys. Jednak w połowie koła jakby się tym znudził, ni z gruszki ni z pietruszki przyspieszył i z koła zrobiło się w najlepszym wypadku koło graniaste. Dalej wyczuwając, że zbliża się moment, w którym przejdą do galopu, Pandemonium zaczął przyspieszać, jednak jeszcze w ramach kłusa. Kiedy jednak dostał pomoce do zagalopowania, nawet jeśli nie wiadomo jak Lara próbowała go przytemperować skoczył przed siebie, przyspieszając na tyle, na ile pozwalały mu rozstawione przeszkody i oddając po drodze baranka. Miejmy nadzieję, że kobieta mocno się trzymała w siodle bo dodatkowo ogier biegł sobie w kierunku jaki mu się podobał, ostro biorąc zakręty. To był jego czas na małe rodeo po parkurze.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group