Hollywood Hell'o - 2017-07-31, 23:45 Mimo wszystko, chociaż wydawał się być względnie opanowany, to fakt, że był na szlaku sam z dziewczyną wcale nie dodawał mu otuchy i zaczął odczuwać jakieś wahania w obliczu braku stada, które by go psychicznie wspierało w podążaniu wyznaczoną drogą. Do owych wahań szczególnie nakłonił go ptak, który wyleciał z krzaków kilka metrów przed nimi. Hollywood wówczas cały drgnął przysiadając na zadzie i od tej pory za każdym razem, kiedy zarejestrował czujnymi radarami jakiś szelest, ponownie się wzdrygał, na ten moment przystając, by dalej znacznie ociągać się z powrotem do ruchu naprzód. Dodatkowo, jak to mówią, co za dużo - to nie zdrowo. Od samej pracy rąk dziewczyny, nawet jeśli ustawił jako tako szyję, to niestety opadł też ciężarem na przody, co przekładało się na częstsze potykanie nawet o jakieś nieznacznie wystające korzenie. Gniadoszowi brakowało wyraźniejszego posyłania do przodu, które by szło od łydki oraz dosiadu i które by go dojechało do kontaktu oraz zaokrąglenia sylwetki w bardziej "zdrowy" sposób.Amber - 2017-08-07, 23:07 Dziewczyna zauważyła niepewność konia. Nieco ją to dziwiło, każdy ma jednak inny charakter . Lekko westchnęła i nieco zmniejszyła pracę rąk na rzecz łydek i bioder. Te pracowały aktywnie a dziewczyna starała się "zbierać' zad ogiera i zachęcić do aktywniejszego tępa i by dojechał do wędzidła. Chciała go puścić w kłus, nie sądziła jednak, że to byłby dobry pomysł. Wszak już teraz wzdrygał się na byle co. Poklepała go, krótko gdy się poprawił a dziewczyna kontynuowała jazdę. Pilnując aktywnego tępa oraz skupienia na niej, nie otoczeniu. - Nic się nie dzieje mój drogi. - Uspokoiła i dała mu sygnał do przyśpieszenia, lecz jeszcze nie kłusa. Chyba musiał mieć jakieś zadanie, co by nie skupiał się za bardzo na otoczeniu i szelestach.Hollywood Hell'o - 2017-08-08, 17:38 Odkąd musiał więcej myśleć o ruchu naprzód wynikającym z aktywizacji zadu, bardziej się wyciszył, chociaż jeszcze nie całkowicie. W końcu nigdy nie można mieć pewności, że wszystko będzie na bank okej a koń niczego się nie przestraszy. Teraz trochę bardziej samoistnie doszedł do ręki, nie było to wymuszone i sztuczne. Tylne nogi pracowały aktywniej, pchając gniadego naprzód, niemniej kiedy dostał polecenie do przyspieszenia - przeszedł w kłus, nie miał bowiem jeszcze na tyle siły w mięśniach, by nieść się swobodnie wyciągniętym stępem z jeźdźcem na grzbiecie, więc tak mu było łatwiej. Nie przeszedł też do wyższego chodu po chamsku, to znaczy nie wyrwał nagle do przodu, a po prostu lekko zakłusował, co jak na niego w takich okolicznościach było naprawdę niezłym zjawiskiem.Amber - 2017-08-08, 18:22 Dziewczyna ucieszyła się z reakcji konia. Widocznie się wyciszył, nawet jeśli zachowywał czujność. Właściwie o to chodziło jej od początku. Zwyczajnie nie chciała by przesadzał że swoimi strachami. Jak na razie utrzymywała ten sam stan rzeczy. Jej łydki biodra i nadgarstki pracowały z wyczuciem. Pozwoliła mu kłusować swoim rytmem lecz musiał on być stały. Jeśli się z niego wyłamywał, dziewczyna go spowalniała lub przyspieszała, używając odpowiedniego sygnału łydkami. - Od razu przyjemniej prawda? - Gdzieś tam w oddali zobaczyli koniec szlaku, gdzie prawdopodobnie była jakaś polana, jezioro, czy cokolwiek innego. Może będzie ciekawie? Tak czy inaczej, koniec szlaku był ich celem.Isabella - 2017-09-02, 09:41 Po wjechaniu do lasu Isabella dała Nemo łydkę do kłusa. Trochę popuściła wodze, dając ogierowi więcej swobody. Pozwoliła mu kłusować jego rytmem. Pilnowała, żeby nie rozpraszały go żadne szelesty.
Dziewczyna wygodniej usiadła w siodle i rozejrzała się za oznaczeniem, które upewniłoby ją w tym, że nadal podążają głównym szlakiem. Gdy je zauważyła, skoncentrowała się na drodze przed nimi.Kaept'n Nemo - 2017-09-02, 12:31 W drodze do lasu ogier był wyraźnie pobudzony. Rozpierała go energia, więc nie było mu w głowie grzeczne spacerowanie. Pokazał rogi jednak dopiero z chwilą przejścia do kłusa, gdzie wykorzystał popuszczenie wodzy przeciw Isabelli. Jego sylwetka momentalnie się rozciągnęła, a sam Nemo zaczął zdecydowanie szybciej przebierać nogami aniżeli powinien. W zasadzie jego ruch był nieregularny, bo nie dało się oprzeć wrażeniu, że co rusz próbował wejść w galop. Gdyby amazonka nie podjęła przeciw temu jakichś działań, siwek prawdopodobnie wreszcie wszedł w wyższy chód, nie mogąc się oprzeć otwartej przestrzeni.Isabella - 2017-09-02, 14:14 Działając wręcz instynktownie, dziewczyna stanowczo ściągnęła wodzie, aby ogier zwolnił do prawidłowego kłusa. Jeśli przez kilka minut posłusznie podążał kłusem, dała mu sygnał łydką, aby przeszedł do galopu. Tym razem pilnowała, żeby jego krok był równy, i żeby nie wyrywał do przodu. Po kilkunastu minutach galopu stwierdziła, że wystarczy tego dobrego. Na nowo zebrała wodze. Dała Nemo sygnał, aby z powrotem przeszedł do kłusu.Kaept'n Nemo - 2017-09-02, 18:31 Ściągnięcie wodzy nie zadziałało tak, jakby życzyła sobie tego Isabella. Dla Nemo było to najzwyklejsze złapanie za pysk, które wywołało dyskomfort, od którego chciał uciec. Naturalną reakcją było więc zadarcie łba do góry, na tyle, na ile umożliwiał mu to założony wytok i kontynuowanie galopu. Dopiero po dłuższej chwili zrobiło mu się zwyczajnie niewygodnie, więc przeszedł do chaotycznego kłusa. Poniósł z nadmiaru energii, a nie ze strachu czy złośliwości, więc nie stracił kontaktu z otaczającym go światem. Kłusując, oddychał głośno i niespokojnie, najwyraźniej nie będąc jeszcze gotowym na galop. Niemniej gdy Isabella dała mu do niego łydkę, ponownie zagalopował. Kilkanaście minut galopu to jednak dużo za dużo, Nemo mimo dobrej kondycji, zwyczajnie nie miał wydolności WKKWisty, tylko skoczka. Już po paru minutach był zwyczajnie mokry od potu i wyraźnie nie miał ochoty dalej galopować, więc jeżeli nie zwolniła go Ukrainka, to sam przeszedł do kłusa.Isabella - 2017-09-03, 20:17 Dziewczyna zdecydowała się zwolnić ogiera do stępa, aby ten ochłonął. Dała mu sygnał najpierw do kłusa, a potem do stępa. Zrugała się w myślach. Swój błąd mogła zrzucić na fakt, że dawno nie siedziała w siodle, ale wolała przyznać się do błędu, którego następnym razem nie miała zamiaru popełnić. Lekko poklepała ogiera po szyi.Kaept'n Nemo - 2017-09-07, 11:33 Z kłusa przeszedł do stępa, w którym od razu naparł mocno na wędzidło, ciągnąc głowę w dół. Starał się w ten sposób wyprosić dłuższą wodzę, dzięki której mógłby niżej opuścić głowę i szybciej odpocząć. Niosło to jednak za sobą pewne ryzyko, bo chociaż fizycznie chwilowo nie był skłonny do biegania, to psychicznie nie zmęczył się ani trochę i wciąż wyglądał na dość mocno pobudzonego. Po prostu potrzebował mądrze rozplanowanego wysiłku.Isabella - 2017-09-10, 12:17 Dziewczyna nieco popuściła wodze, dając ogierowi szansę do odpoczynku. Jednocześnie pilnowała, by Nemo przypadkiem nie spróbował wyrwać do przodu. Nie chciała, żeby się przeforsował. W razie gdyby siwek próbował przyspieszać, stopowała go.Kaept'n Nemo - 2017-09-13, 15:02 Wyciągnął głowę do dołu i niemal w tym samym momencie potknął się, jako że chwilowo zaburzył swoją równowagę, przenosząc ciężar ciała na jego przód. Kolejne parę minut szedł aktywnym krokiem, rozglądając się dyskretnie na boki. Bez powodu na pewno nie zamierzał ruszać wyższym chodem, ale gdy w krzakach strzeliła jakaś gałąź - być może nadepnięta przez sarnę czy grzybiarza - siwek wzdrygnął się i ruszył kłusem. Jeśli dziewczyna od razu zareagowała, skończyło się na chwilowym caplowaniu.Cecile Chaptal - 2017-10-25, 12:29 Przez chwilę wahała się czy nie wybrać się z koniem nad morze, ale ostatecznie wybrała jednak las. Pogoda była w sam raz na luźną przejażdżkę na łonie natury, ale od zbiornika wodnego mógł wiać deszcz i mogło być nieco nieprzyjemniej, dlatego też zdecydowała się na slalom między drzewami. Na nieco dłuższej wodzy, ale nie takiej, którą mogłaby mu dać na treningu, prowadziła konia stępem całą drogę od stajni do tego pięknego miejsca. Pod względem kolorów jesień była niesamowitą porą roku, a Cecile zachwycała się darami w postaci liści, które lawirowały wokół nich w różnych odcieniach brązu, żółci i czerwieni. Z uśmiechem na ustach parli więc przed siebie, a blondynka raz po raz wciągała w płuca świeże, leśne powietrze.
Na początek wybrała główny szlak, który prawdopodobnie był najmniej inwazyjną drogą, którą mogli sobie wybrać na spacer. Nie było tu niespodziewanych korzeni drzew i nawet liści, na których można było się poślizgnąć, nie leżało tu dużo. Aura i otoczenie zdecydowanie sprzyjało dzisiejszemu wyjściu.
Spacerowali tak sobie jeszcze przez jakiś czas, aż w końcu Cecile postanowiła przyspieszyć nieco tempa. Podpięła popręg i upewniwszy się, że dla Chaosa też wszystko było w porządku poprosiła go o zakłusowanie, zbierając przy tym wodze w rękach by nie dawać mu dużej możliwości manewru w tej kwestii. Oczywiście nie szarpała czy przytrzymywała go za pysk, ale trzymała go na zdrowym kontakcie.Chaos Amir - 2017-10-27, 00:16 Ten teren nie mógł być tak przyjemny, jakoby mogło się Cecile wydawać. Być może Bastian nie uprzedził jej o zapędach swojego wierzchowca, ale ten miał kompletnie odmienną wizję ów przejażdżki. Jego podniecenie sytuacją wyszło na jaw już w momencie, gdy opuścili teren Orchardu i skierowali się do lasu. Trochę zbyt aktywnie maszerował przed siebie, z niekrytym zainteresowaniem rozglądając się na boki. Był koniem odważnym nawet w pojedynkę, aczkolwiek nie dało się zignorować wrażenia, że Achał nieoczekiwanie przyspieszy. A owszem, miał na to ochotę i to dużą. W końcu skumulowana w nim energia aż prosiła się o uwolnienie.
Główny szlak co prawda był pozbawiony ewentualnych przeszkód, ale jednocześnie pusta przestrzeń przed nimi jeszcze bardziej kusiła pobudzonego tekina. Nie działał jednak pochopnie, nie mając żadnego konkretnego pretekstu do znaczącego zwiększenia tempa. Dlatego - póki co - jedynie energicznie przebierał nogami, głową swobodnie bujając na boki. Sytuacja zmieniła się w momencie, gdy blondynka zadecydowała o ruszeniu kłusem. Cóż, gniadego dwa razy prosić nie było trzeba. Zakłusował, a i owszem. A dokładnie, zerwał się z miejsca początkowo zaczynając dość mocno pędzić. I na nic były tu próby wyhamowania go, a przytrzymywanie na pysku przynosiło efekt odwrotny do zamierzonego. Gdy tylko poczuł zbyt mocny ucisk na wędzidle, to zaczynał szaleńczo machać głową na boki, chcąc wyrazić tym swoje niezadowolenie. Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie lekko i przyjemnie.Cecile Chaptal - 2017-10-27, 08:45 Oczywiście – uprzedzał ją i dziewczyna zdecydowanie przygotowana była na wszystko – stąd też kamizelka i dwie warstwy ubrań, które na siebie założyła, aby w jakikolwiek sposób mieć możliwość przeciwdziałania skutkom upadku. Już w stajni można było zauważyć, że zachowywała wszelkie środki ostrożności jeśli chodzi o Chaosa i bardzo podobnie było także w lesie. Dopóki dał się jej cieszyć widokami w stępie dopóty kroczyła z nim główną ścieżką i rozkoszowała się wszelkimi urodzajami matki natury. W kłusie natomiast momentalnie wyczuła, że koń jest spięty, nabuzowany i wyrwie się do przodu, ale mimo wszystko postanowiła zaryzykować. Spodziewała się tego, więc reakcja Tekina jej nie zaskoczyła. Oczywiście jej serce zdecydowanie przyspieszyło a w oczach dziewczyny pojawiła się odrobina strachu, co natomiast nie wpłynęło w żaden sposób na jej reakcje związane z pomocami dla gniadego.
Jako, że ciężko było jej teraz usiąść w siodło – zakładam, że kłus był bardzo wybijający i zbyt szybki na możliwość podążania biodrami – w półsiadzie i wycofaniu ciała starała się zwolnić nieco ogiera, posiłkując się także ściągnięciem go z głównego szlaku i wprowadzeniem na woltę, jeśli akurat było to możliwe. Mogła skorzystać z faktu, że drzewa przy ścieżce nie były gęsto osadzone, a ich prawdziwy gąszcz zaczynał się dopiero kilka metrów dalej, toteż nie bała się wprowadzić go odrobinę „w las”, a nie tylko próbować ciasnej wolty na i tak dość obszernej ścieżce. Zmiana kierunku i odcięcie otwartego horyzontu powinno choć trochę wyciszyć Tekina, a jeśli tak się nie stanie dziewczyna będzie musiała próbować jakichś innych sposobów.
Mogła pomyśleć wcześniej i po prostu zabrać go na tor wyścigowy.