To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Wanda - 2018-12-09, 00:31

Wyszła z Quarantino na dziedziniec, całą drogę nawijała mu niczym katarynka, ale co zrobić, Wanda miała bardzo duży niedosyt rozmów z gatunkiem homo sapiens, więc musiała przekładać to na konie, które na szczęście zazwyczaj nic sobie z tego nie robiły :lol2:
Sprawnym ruchem podciągnęła popręg, w końcu wiele mogło się tam zmienić od pierwszego zapięcia. Poprowadziła siwka do płotu z którego wsiadła mu na grzbiet i niewiele myśląc ruchem bioder i ewentualnym podparciem na łydce poprosiła o stęp, od razu zaczynając aktywnie działać dosiadem, by trochę dzieciaka rozbujać. Jeśli nie kozaczył, to dała mu długą wodze i ruszyli po ścieżce w stronę najbliższej plaży.

Quarantino - 2018-12-09, 01:20

Po wyjściu na dziedziniec, szybko omiótł plac spojrzeniem i parsknął przeciągle, odczuwając rosnącą ekscytacje. Stał jednak grzecznie i nawet nic sobie nie zrobił z podciągnięcia popręgu. No dobra... Może troszkę się nadął, ale to było nic w porównaniu z tym, co wyprawiał w stajni. Bez obiekcji pozwolił również władować się Wandzie na swój grzbiet i wtem krótko obejrzał się za siebie, jakby sprawdzając co ta dziewczyna tam wyprawia. Ochoczo jednak ruszył przed siebie stępem wraz ze stosownymi do tego pomocami, maszerując aktywnie, ale nie robiąc niczego niepokojącego. Na odchodne zarżał jeszcze na tyle głośno, żeby wszystkie konie w stajni bez problemu go usłyszały. Ale nie był to płacz za swoimi pobratymcami, a raczej pożegnanie w stylu '' Adios frajeros, ja idę na spacer, A WY NIE.
Aventador - 2018-12-09, 12:28

Caroline Hathaway napisał/a:
...

Skubnięty przez paniusie zarzucił łbem i wręcz chciał się wspiąć, chociaż widząc jak delikwentka ucieka na brzeg, ogier zmienił plan działania i całkowicie ignorując dziewczynę i przedwcześnie udał się za Hanky, oczywiście kłusem rzecz jasna. Niestety na tym zabawa się skończyła, bo właściciela nie pozwalała mu na dalsze zaczepki. Z niechęcią kierował się drogą powrotną, cały czas łypiąc okiem na towarzyszkę.

zt/

Wanda - 2018-12-09, 13:20

Pokręciła głową z szerokim uśmiechem na dźwięk donośnego rżenia Quarantino. Musiała przyznać, że płuca to on ma potężne i już się cieszyła, że owy dźwięk nie był wygłoszony tuż do jej ucha, bo raczej na aparat słuchowy ogiera nie stać, a ona też pieniędzmi nie grzeszyła :lol:
Prowadziła go po prowizorycznej ścieżce, udeptanej przez innych podróżujących i żadnych przygód. Jako, że znała ten szlak bardzo dobrze, to liczyła, że tutaj nic ich nie zje po drodze. Kto wie, może nawet przy ociupinie szczęścia okaże się, że Quarantino to bardzo odważny koń i dzięki temu tyłek Wandy nie dozna spotkania pierwszego stopnia z ziemią.
Powoli przygotowywała się na zwiększenie tempa, swobodnie i bez pośpiechu nabierając wodze, by jeszcze przez kilka chwil dreptać w stępie,a przynajmniej minąć nim wzniesienie znajdujące się przed nimi.

Hanky Panky - 2018-12-09, 21:41

No z Perfect czy Fire pewnie lepiej by się dogadała, ale kto tam wie. Szkoda że ich zabawa została przerwana i musiała się skończyć, ale może jeszcze się rozkręcą - kiedyś. Odchyliła ucho na właściciela, czując klepanie po szyi. Krążyła po wodzie chć wolałaby pomęczyć gniadosza jeszcze :lol2: Nie no bić się nie zamierzała, poza tym kobiet się nie bije. Wyszła dość niechętnie na suchy brzeg, patrząc czujnie na ogiera. Spróbowałby tylko narzekać na swoje konie :D Trzymając się drugiej pary skierowała się wraz z Drew do stajni.

z.t

Quarantino - 2018-12-11, 01:30

Oj od razu aparat słuchowy... On pięknie śpiewał, tylko sęk w tym, że nieliczni potrafili docenić jego talent. Ale jeśli Wanda kogoś nie lubiła, to spokojnie mogła go zaprowadzić pod boks pobudzonego Quarantino, który wyśpiewałby mu do uszka całą operę. Wrażenia murowane.
Ogier był całkiem zrelaksowany. Nie przeszkadzał mu brak koni, a więc dość pewnie maszerował przed siebie, z zaciekawieniem rozglądając się przy tym na boki. Jedynie jego uszy lawirowały nieustannie na boki, ale póki co nie dał po sobie poznać swojego totalnego podekscytowania, dzięki czemu amazonka mogła czuć się bezpiecznie. Jedynie bardzo ubolewał nad tym, że na drzewach nie było już liści, bo biedny nie miał nawet czego przegryźć. Trawa też jakaś taka uboga, no po prostu masakra. Przecież on tutaj umrze z głodu! Chwila... A to co? Coś w pewnym momencie zainteresowało go na tyle, że zatrzymał się niespodziewanie, gwałtownie nurkując głową przed swoje kopyta. Zbadał uważnie ów przedmiot, ale gdy okazało się, że to tylko jakiś niezjadliwy, dziwnie wyglądający kamień, wznowił marsz jakby nigdy nic.

Wanda - 2018-12-14, 00:48

O tak, Quarantino byłby idealną tajną bronią na nieprzyjaciół. Gwarantowana utrata słuchu na czas dłuższy, bądź trwały. Nie no, teraz to Wanda ma dopiero asa w kieszeni 8-)
Kobieta tak się odprężyła przy całym tym dreptaniu, podziwiając paskudny, ale pasujący do pory roku widoczek, że była wielce zdziwiona, gdy jej kanapa w trybie natychmiastowym przerwała wędrówkę, wprowadzając Wandę w lekką konsternację. Dziewczyna nawet wyjrzała, by sprawdzić, czy przypadkiem ogier nie bawi się w strusia, jednak to raczej było czujnie sprawdzanie terenu pod nim samym, co z lekka zaniepokoiło Szkotkę i doprowadziło do przylgnięcia bardziej w siodło, żeby za łatwo z niego nie zlecić w razie załączenia się syreny alarmowej mówiącej, że jakieś licho wściekłe pod koniem zamieszkało i naprawdę znikąd się wzięło :lol:
Jeszcze bardziej się zdziwiła, gdy ogier sprawdził teren, dokonał pełnego zwiadu i ruszył wprzód, jak gdyby nigdy nic. Wanda jeszcze nie wiedziała, że on po prostu szuka czegoś do spałaszowania. Trzeba było wspomnieć, że to było bardzo w jej stylu, bo ona często jadła podczas jazdy, więc jak najbardziej by tutaj zrozumiała Quarantino.
Nie chciała tutaj przysnąć, a już kawałek tym stępem dreptali, więc czas było coś zmienić. Sprawdziła, czy ogier jeszcze bardziej jej nie schudł i jeśli tak się stało, to podciągnęła ostatni raz popręg, żeby nie zlecieć z siodłem na późniejszym etapie. Usiadła wygodniej w siodle, by zebrać z wolna ogiera, byle tylko mieć krótszą wodzę i lepszy kontakt z koniowatym, a następnie poprosiła go o kłus, gdzie zaczęła lekko anglezować, próbując się jak najlepiej dopasować, o.

Quarantino - 2018-12-28, 22:02

Och, schudł niemiłosiernie! Biedaczysko marniał w oczach, ale cóż poradzić, że pora roku nie ta i jedzonka nigdzie niet? Był oczywiście tym faktem bardzo zażenowany, ale szelest w krzakach odwrócił jego uwagę przynajmniej na chwilę od łakomstwa. Wanda mogła być jednak spokojna - Quarantino jedynie nastawił uszy na sztorc i wlepił ślepia w miejsce pobytu potencjalnego, ukrytego mordercy, po czym cóż... nie zrobił kompletnie nic. Westchnął jedynie nad swoją niedolą i maszerował dalej, nie robiąc również problemów przy podciągnięciu popręgu. Dopiero gdy nadszedł odpowiedni czas na pierwsze zakłusowanie, chłopak deczko się ożywił, co miało odniesienie w dość dynamicznym przejściu i energicznych kilku, pierwszych krokach. Nie popędził jednak w siną dal, a dość szybko dał się uspokoić, przybierając optymalne tempo i bardzo miękko niosąc Wandę na swoim grzbiecie.
Aiden Craven - 2019-01-01, 20:03

W szary, deszczowy dzień plaża była chyba najlepszym miejscem na wygalopowanie konia w terenie. Gdzie okiem nie sięgnąć, tam nie było żywej duszy, a to wręcz nastrajało do tego by po prostu puścić konia przed siebie...
Miało to też jednak swoje minusy, jak wiatr wiejący prosto w twarz i zimno, dokuczliwe szczególnie podczas stępa, którym trzeba było pierw dojechać na ową plażę. Aiden podciągnął kołnierz kurtki jeszcze wyżej, starając się schować za nią część twarzy. Wzrokiem obserwował okolicę, prowadząc Eight Belles żywym stępem w kierunku plaży, która powitała ich lekko wzburzonym morzem. Wjeżdżając na nią, blondyn miał nadzieję, że kara jednak nie boi się fal i da się namówić na to, żeby podejść jak najbliżej brzegu, gdzie nie było kopnego piasku.

Wanda - 2019-01-15, 12:21

Ów wygodny chód Quarantino wprawił Wandę w euforyczny, błogi nastrój. Ba, sam fakt, że chłopak nie reagował paniką na wszystko co się rusza i szeleści, sprawiło, że kobieta czuła się komfortowo i bezpiecznie na jego grzbiecie. Trzymała się w dalszym ciągu kłusa, próbując przebyć nim większość drogi na plażę, zachowując siły na galop po mokrym piasku.
Dojeżdżając do plaży zaczęła się cieszyć, że dzień nie był wietrzny i głowy nie urywało, więc powiew bryzy był jak najbardziej przyjemny. Owszem, czuć było chłód, jednak bez lodowatych powiewów. Po ostatnich Deszcz ach większość plaży była mokra, a piasek ubity, zresztą plaże Anglii nigdy nie były za piękne, za to przydatne i bezpieczne w przypadku terenów.
To właśnie tutaj, znajdując się na dogodnym podłożu, wypchnęła ogiera z dosiadu w galop, z początku starając się uzyskać jakiś wspólny, zgodny rytm do współpracy.

Eight Belles - 2019-01-15, 14:08

Podróż w stronę plaży nie była dla karej żadnym wyzwaniem. Poruszała się żwawym i obszernym stępem, co nie było częste u koni z jej wyścigowego przekroju. Owszem, bardzo chciała przejść już w galop i rozładować energię buzującą w jej żyłach, ale dopóki nie dostała wyraźnego sygnału, postanowiła przecierpieć obecne tempo,lepsze to niż siedzenie w boksie.
Powietrze było dziś nieprzyjemnie zimne, a im bliżej morza się znajdowali, tym było głośniej od szumu fal i porywistego wiatru. Belles nie należała jednak do boidudków i dzielnie kroczyła w stronę wybrzeża, do bardziej zbitego piasku.

Aiden Craven - 2019-01-19, 22:32

Docenił odwagę Eight Belles, na chwilę odpuszczając na jednej wodzy żeby pogłaskać karą po szyi. Gdy już dobili do brzegu, do miejsca, gdzie woda obmywała końskie kopyta (o ile przypływ nie trzymał klaczy na dystans), Aiden kontynuował wycieczkę wzdłuż jego linii. Dopiero po kilkunastu metrach zaproponował Eight ruszenie kłusem, co może jeszcze nie było galopem, ale przynajmniej trochę ich do niego przybliżyło. Spodziewał się, że będzie parła do przodu, więc od początku ją trzymał i anglezowaniem starał się jakkolwiek wpłynąć na jej tempo, nie próbując jej jednak zwalniać poprzez przejścia do stępa, które jeszcze bardziej by ją nakręciły w obecnej sytuacji.
Eight Belles - 2019-01-20, 21:51

Stopniowo przyzwyczajała się do Aidena i choć wciąż jej zrozumienie dotyku było pokrętne, to tym razem nie spanikowała, a zachowała spokój i pozwoliła na to bez żadnych dram. Kara że spokojem weszła trochę do wody, która podmywała co chwilę jej kopyta i zmieniła kierunek w bok, by brnąć już wzdłuż wybrzeża. Trzeba było przyznać, że bardzo jej się spodobała ta wycieczka, była wymagająca przez wzgląd na podłoże, jednak kąta lubiła wyzwania.
Przeszła w kłus, pchając się oczywiście od razu zachłannie w galop, lub chociaż kenter, lecz po kilku sprzeczkach zauważyła, że ona swoje i jeździec swoje, przez co któreś musiało odpuścić. Niechętnie, ale jednak, to ona pierwsza z głośnym westchnieniem ustabilizowała tempo, poruszając się teraz dość zgrabnym i rytmicznym kłusem. W końcu może Aiden zauważy, że klacz z nim współpracuje i szybciej przejdą do galopu.

Aiden Craven - 2019-01-27, 13:32

Ciężko mu było być konsekwentnym, bo widok otwartej przestrzeni działał na niego niemal tak samo, jak na nią. Oczami wyobraźni widział już jak pędzą galopem wzdłuż linii brzegu i była to tak kusząca perspektywa, że naprawdę ciężko było jej się teraz oprzeć. Aiden na szczęście dysponował jeszcze zdrowym rozsądkiem, więc dzielnie z tym walczył, utrzymując Eight w kłusie. W pewnym momencie dostrzegł, że ich drogę przecinają kamienie, które musiał odsłonić niedawny sztorm. Z tego powodu zwolnił klacz do stępa i ominął przeszkodę z zapasem, nie chcąc, żeby zrobiła sobie krzywdę. Później plaża znowu zapraszała ich do galopu i tym razem Aiden już z tego skorzystał, choć nie puścił jeszcze Eight pełnym galopem, a postawił na kenter, chcąc ją po prostu przygotować do szaleństw w powrotną drogę. :>
Eight Belles - 2019-01-27, 15:24

Belles w pewnym momencie zrozumiała, że ma być kłus i koniec, więc pozostało tylko wpatrywanie się maślanymi oczyma w otwartą przestrzeń i rozciągnięcie kłusa do granic możliwości, przez co zaczęła robić mniej kroków, jednak bardziej kryjących teren. Wyrzucała przy tym mocno nogi do przodu, robiąc sobie złudne wrażenie szybszego tempa.
Zastrzygła uchem, gdy tylko wyczuła zmianę u jeźdźca. Przyjrzał się kamieniom, które miała przed sobą i na wstrzymanie zwolniła do stępa, by w odpowiednim momencie wyjechać na łuk, by z dużym zapasem ominąć ową przeszkodę. Spoglądała na owe kamienie nieufnie, kuląc gniewne uszy, bo w końcu to one wdarły się na jej ścieżkę.
Jej uwagę odwróciła dopiero prośba galopu, gdzie klacz aż postawiła uszyska na sztorc i prychnęła z niedowierzenia. Nie zastanawiała się długo i wyrwał galopem, by już po chwili zostać zwolnioną do kenterka, no cóż, wszystkiego mieć nie można, ale jest już lepiej niż było :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group