To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Naomi Eaton - 2018-10-26, 23:00

To byłby makijaż na twarzy z rodzaju ofiara przemocy domowej. :lol2: Szkoda tylko, że jej samotność sięgała takiego poziomu, że nawet nie mogłaby tego zrzucić na chłopaka, tylko musiałaby przyznawać się, że to sprawka konia... który podobno jest dżentelmenem i rycerzem. Kłamstwo roku. :c
Na szczęście nie posadziła tyłka w siodle, więc to bryknięcie nie zrobiło na niej większego wrażenia, mimo tego, że oparła się lekko o szyję konia.
- Może szybciej? - Rzuciła głośno, nie ukrywajmy, że nieco nerwowym tonem, bo jednak adrenalina była w tej chwili obecna i nawet dominująca. Mimo wszystko nie wpadała w panikę, bo nie było się czym tutaj stresować - mogli tak biec nawet do sąsiedniego miasta, kiedyś w końcu by się zmęczył, prawda? :lol2: Jedyne co, to podjęła próbę zepchnięcia go bliżej wody, która może ostudzi jego entuzjazm, gdy mu chlapnie w brzuch i jajka. :lol2:

Friskey Whiskey - 2018-10-26, 23:08

NO JEST RYCERZEM DZIEWICO NIERWIERNA!
Wyślę cię zaraz do klasztoru białogłowa niewiasto! :lol2:

Szybciej? Nie ma sprawy! :lol2: CHCESZ SZYBCIEJ TO BĘDZIE SZYBCIEJ!
Szybcy i wściekli 10! :lol2:

Skoro chciała szybciej to ruszył szybciej niewiele robiąc sobie z tego, że była to raczej ironia.
Galopował jeszcze odważniej i o dziwo wcale się nie męczył, te punkty w kondycji same się nie nabiły! Trzymaj się mame grzywy i galopujemy, strach jest dla słabych. :lol2:
Zepchnięty odrobinę bliżej wody zaczął galopować, a raczej napierdalać jeszcze szybciej! Może go zaraz zje jakiś rekin albo inny kraken, nie ma co się zastanawiać, trzeba uciekać!

Naomi Eaton - 2018-10-26, 23:53

Choke me daddy... :lol2:

- ŻARTOWAŁAM! - Zawołała, żeby na pewno usłyszał! Co za koń, wcale nie znał się na żartach i ironii. Ciekawe gdzie był jak inni stali w kolejce po rozum... :lol2: <3
Chcąc nie chcąc, dość kurczowo złapała się jego grzywy, bo było jej coraz mniej do śmiechu. Przy tej prędkości bała się nawet skręcić w głąb plaży, zresztą wtedy pewnie wywaliłaby ją siła odśrodkowa, a nie była gotowa na salto w żadnym wypadku.
W sumie wszystko byłoby fajnie do momentu, w którym na ich drodze przeszkoda w postaci osoby idącej brzegiem morza ze słuchawkami na uszach. Userka z własnego doświadczenia potwierdza, że tacy są głusi i można ich rozjechać, zwłaszcza, gdy w ostatniej chwili ustępują ci miejsca, wchodząc prosto pod konia. :lol2: Nao wolała jednak uniknąć krwawej miazgi...
- HAMUJ - rzuciła, oczywiście podejmując też odpowiednie działania, choć znając siweczka, pewnie weźmie to sobie aż nadto do serca. xD

Friskey Whiskey - 2018-10-27, 00:03

YAS!
Klękaj do rycerskiego miecza! :lol2:

Dobra Staph... XD

No jak to gdzie był? Był pierwszy w kolejce, taki inteligent z niego, że rozumie ludzką mowę. :lol2:
Słaby kaskader z tej Naomi, ale skoro mógł galopować to leciał dalej zaczynając powolutku już się męczyć. Nie ma to jak dobry galop kondycyjny, co nie MAME? :lol2:

MAME?
.
.
.
.
.
.

Żyjesz?

Osobę w oddali zauważył, jako pierwszy, przez co podniósł automatycznie głowę i odrobinę zwolnił, ale nadal galopował dość żwawo. Mimo to nie zahamował choć Naomi dokładała wszelkich starań, odbił gwałtownie w bok i z dzikim kwikiem strzelił parę baranków, a potem galopował dalej powoli się wyciszając i zaczynając zwalniać. Był już cały mokry ale nadal pełen entuzjazmu.
Obrócił ucho w tył i nasłuchiwał czy Naomi jeszcze żyje... :lol2:

Masz zemstę za tą nocną wycieczkę po lesie, gdy państwo Wayford wracali z kina. :-K

Jonah Wrens - 2018-10-28, 21:02

Niedaleko za terenami stajni skróciłem wodze tak, by utrzymać z ogierem kontakt. Przyłożyłem łydki, zapraszając go do kłusa i jedynie dojeżdżałem go do ręki, nie robiąc nic specjalnego wędzidłem. Mieliśmy totalny luz, zero pracy, więc siwy mógł sobie wybrać położenie szyi, głowy jakie tylko sobie zamarzył. Ja tylko dbałem o to, aby miał oparcie i szedł przed siebie. Anglezowałem spokojnie i uważnie śledziłem trasę, dzięki której mieliśmy wkrótce dotrzeć na plażę. Nim jednak to się stało, przed nami była kręta droga, która dodatkowo fajnie mogła wygimnastykować siwego, a w dodatku niekiedy wymusić aktywniejszą pracę zadem poprzez przemieszczanie się w górę, tudzież dół.
Shockwave - 2018-10-28, 21:44

Poproszony o kłus ruszył nim aktywnie przed siebie niosą głowę nieznacznie podniesioną celem obserwacji otoczenia. Przeżuł wędzidło i przyszedł do ręki jednocześnie zamiatając gęstym ogonem. Starał się utrzymywać równe tempo kłusa nie pędząc ani nie próbując forsować tempa.
Mając przed sobą spore pole do popisu gibkości zaczął reagować na pomoce zginające i przesuwające, co w bardzo krótkim czasie zaowocowało rozluźnieniem konia, który zaczął pienić się i popuszczać w potylicy. Jeżdżony przez Olivera w sposób, który zaproponował Jonah nie miał najmniejszych problemów z ponownym przyzwyczajeniem się do bruneta, który teraz zasiadał na jego grzbiecie.

Naomi Eaton - 2018-10-28, 23:50

Nie żyję, funkcje życiowe już dawno ustały! Twoje też zaraz ustaną, jak nie przestaniesz! :lol2:
To nagłe odbicie w bok połączone z barankami o mały włos nie doprowadziło do tego, że spektakularnie rozstała się z siodłem. Na szczęście do tego nie doszło, i to na szczęście dla Friskiego, bo gdyby musiała wracać z buta tyle kilometrów, to gwarantuję, że by skończył jako ozdoba nad kominkiem!! Którego Naomi nie ma, ale na tę okazję specjalnie by wybudowała! :lol2:
Po tym jak przeżyła ten zdaję się najgorszy moment, już nawet nie próbowała wpłynąć na jego zachowanie, bo było jej wszystko jedno. Może powinna następnym razem zrobić taki myk, że wsiądzie do auta i trzymając Friska na uwiązie przez okno, będzie jechać obok? Wtedy to by się kurna wybiegał za wszystkie czasy. :lol2:
Zakładając jednak, że wreszcie odechciało mu się biegać, zawróciła go z powrotem do domu i tak na dobrą sprawę, powinna go za karę przegalopować w drugą stronę, ale chyba by mu serduszko siadło, więc ograniczyła się już do kłusa na luźnej wodzy. Na stępa musiał sobie jeszcze zasłużyć.
I ja w ogóle nie rozumiem, co to za łączenie wątków Naomi z Wayfordami i na odwrót! Ani ona ani Tony nie zasługują na karanie za swoje grzechy nawzajem. :(

Friskey Whiskey - 2018-10-28, 23:59

No już, już włączam program mózg.exe :lol2:

No wiesz! Jako ozdoba nad kominkiem?! I u kogo by miziała te słodkie uszka i chrapkowy nosek? Przecież drugiego takiego czempiona nie znajdzie, jeden jedyny egzemplarz i ty chcesz go nad kominkiem wieszać? :c
To nie byłby taki zły pomysł, chłopak musiał jakoś spalić tą energię, a tutaj same ograniczenia. Ani nie dadzą poruchać, ani pobiegać... ehhh ciężkie to życie Friska. :c Ciągle tylko praca i praca, zero przyjemności w tym życiu. :c
Dobrze, że jednak nie zdecydowała się na galop, bo jeszcze wjechałaby nim do stajni mając najszybszą drogę powrotną do stajni w swoim życiu. :lol2:
Zdyszany spuścił głowę i kłusując głośno parskał, wbrew pozorom nie był aż tak zmęczony, ale może jak poudaje to Naomi się zlituje nad biednym konikiem? :lol2:
Przypomnę ci to jak znów będziesz chciała puścić Tonym Aaren horror na drobranoc! :lol2: :*

Naomi Eaton - 2018-10-29, 07:45

No właśnie miziałaby sobie te uszka i nosek wiszące nad kominkiem. :lol2: No problem!
Nie moja wina, że nikt nie chce iść z tobą do łóżka! :lol2: Jak się znajdzie to proszę bardzo, droga wolna, zdradź mnie, wcale się nie krępuj... xD
Nie nabrała się na jego udawane zmęczenie, bo chociaż szedł z opuszczoną głową i parskał, to dziwnym trafem dalej energicznie przebierał nóżkami, więc nie miała najmniejszych skrupułów, żeby większość drogi powrotnej pokonać kłusem. To zresztą pozwoliło mu na stopniowe zbicie tętna i uspokojenie oddechu, które pozwoliło Naomi bezpiecznie zwolnić do stępa. Nim pokonali ostatnie 300 metrów plaży i całą drogę powrotną do stajni, która do najkrótszych nie należała, więc siwy dzikus powinien odetchnąć do czasu powrotu. /zt

Friskey Whiskey - 2018-10-29, 12:03

No weee! :c Jak można tak konika traktować? Już by na nim nie pojeździła jak będzie wisiał nad kominkiem. :lol2:
Żebyś się nie zdziwiła jak zostawi cię dla jakiejś atrakcyjniejszej kobiety na czterech nogach. :lol2:
Skoro nie pozwoliła na stęp to sobie tak kłusował powoli uspokajając oddech i tętno. Dopiero przed ponownym wjechaniem do parku przeszli do stępa i to właśnie w tym chodzie udali się do stajni, tym razem już bez większych atrakcji. :lol2:

/zt

Jonah Wrens - 2018-10-30, 10:31

Gdzieś w oddali słychać było szum wody ale mimo tego nie obrałem kursu na plażę. Zbaczając trochę z trasy, odbiłem w przeciwnym kierunku żeby poprowadzić ogiera w stronę bardziej wybujałego terenu. W tym celu dałem mu złudnie odpocząć w stępie, tylko po to żeby mógł spiąć zadek i wejść sobie na jakąś większą górkę, a potem z niej zejść. Dopiero po takim "wstępie" w końcu poprowadziłem go ścieżką w stronę plaży. Zapraszając go już na równiejszym terenie do galopu od razu przeszedłem sobie w półsiad, luźno prowadząc go do przodu. Wypadając z ogierem na otwarty teren, gdzie mogła nas sięgnąć bryza i głośniejszy szum wody wycofałem się w siodło i zwolniłem go do stępa. Zwracając uwage na zachowanie siwego, musiałem podjąć decyzje czy podprowadzę go bliżej wody, czy raczej odpuścimy sobie pojedynek z falami.
Shockwave - 2018-10-30, 22:31

Górkę pokonał bez większego problemu, wyraźnie angażując zad zarówno podczas wspinania się na nią jak i w trakcie zejścia. Zaproszony do galopu zareagował od razu chętnie nabierając aktywnego tempa, w którym pozostał galopując równo i bez pędzenia.
Chciał się nacieszyć galopem, ale mimo to posłusznie przeszedł do stępa, gdy wyjechali na otwarty teren. Rozejrzał się uważnie praktycznie ignorując obecność wody, nigdy nie był koniem płochliwym i wobec nowych rzeczy wykazywał zainteresowanie zamiast strachu.
Krocząc stępem opuścił nieznacznie łeb i przeżuwając wędziło obił mlecznobiałym ogonem o swój bok będąc w pełni zrelaksowany.

Caroline Hathaway - 2018-12-05, 19:59

Obserwowała uważnie oba konie, a na jej ustach grał niewinny uśmieszek. Caroline pozwalała się ogierowi bawić w wodzie, dopóki było to bezpieczne dla nich wszystkich. W końcu nie wytrzymała i zachichotała cicho, bo relacja tej dwójki była dość komiczna. Poklepała ogiera po masywnej szyi, patrząc na Drew.
-Zabawni są. - odparła przez uśmiech. Konie musiały się przyzwyczaić że od czasu do czasu spędzą pewnie czas razem, albo w podobnym towarzystwie. Ponieważ za równo Caroline jak i Drew mieli jeszcze inne konie które mogli zabrać na wypad w teren. Jednak obawiam się że spotkanie Volano x Aventador skończyło by się groźnie. Kobieta zamierzała od czasu do czasu wyciągać dupę chłopaka z pracy i wyjechać w teren tylko oni i konie.
-Trzeba może złożyć jakieś zamówienie na takie. - odparła w końcu nieco się uspokajając. Nie żeby narzekała tak faktycznie, kochała swoje szalone i charakterne konie. Podobnie jak Drew skierowałam w końcu gniadosza na brzeg, kątem oka spojrzała na zegarek.
-Ja tak naprawdę nie narzekam na swoich, bo ich wszystkich bez wyjątku uwielbiam. Myślę że też musimy się zbierać już. - odparła w jego stronę, za pewne zgodził się z nią. To też stępem skierowała konia w tą stronę i tą ścieżką którą przyjechali.

z,.t

Hanky Panky - 2018-12-05, 21:37

Ruda minimalnie poprawiła swoje nastawienie do ogiera, ale była nadal czujna. Po prostu wcześniej nie miała okazji chodzić zbyt często w parze z drugim koniem i to przeciwnej płci. Samej jej się też podobała zabawa w wodzie, chociaż starała się tak nie okazywać przesadnie entuzjazmu. Jednak pewnie właściciel wiedział lepiej :lol2: Musnęła delikatnie chrapami jego chrapy, cofając raptownie łeb kiedy fuknął i uderzył nogą o wodę. Gwałtownie dźwignęła jeden z przodów, robiąc to samo co on. Przez co poczuła się nawet nieco lepiej, że odpłaciła mu się za ochlapanie. Jeśli nie uciekł mimo wszystko zanim oddaliła się pod dyktando właściciela na brzeg, skubnęła go delikatnie w szyję czy pierś gdzie dosięgnęła. Wtedy mówiąc kolokwialnie uciekła na brzeg, gwałtownie zabierając zad za sobą. Nie przejmowała się jego spojrzeniem spod byka zbyt specjalnie, czekała w zniecierpliwieniu na brzegu na dalsze polecenie od Drew. Wiele osób mówiło że charakter wzięła po matce, która była bardzo podobna do niej albo Hanky do niej.
Drew Pascail - 2018-12-07, 20:05

- Trudno się nie zgodzić. - odpowiedział Drew z szerokim chłopięcym uśmiechem na końskiej twarzy. Rzeczywiście Hanky chyba będzie się musiała przyzwyczaić do takiego towarzystwa, lub ewentualnie do towarzystwa innych koni Caroline, któe kto wie, może znosiłaby lepiej, ale trudno to w tej chwili stwierdzić. Chociaż chyba rzeczywiście lepiej na razie nie wypróbowywać połączenia Volano i Aventadora, bo ta dwójka razem by coś, albo kogoś rozniosła.
Kiedy Hanky w ślad za ogierem uniosła przody, by rozsiać wokół wodę poklepał ją po szyi z uśmiechem na twarzy. Jak najbardziej pozwalał jej na jakąś interakcję z Aventadorem, dopóki się nie bili :lol2: Nie stał z nią też cały czas w jednym miejscu wędrując po morskim brzegu, by finalnie wyprowadzić ją na suchy brzeg.
- Myślisz, że jakieś się znajdą? - zapytał, chociaż tak naprawdę w to nie wątpił. Myślę, że na rynku był popyt zarówno na potulne i spokojne konie jak i na te szalone i charakterne. - Dla mnie Hanky była takim szczęśliwym trafem. Trafiłą mi się klacz o doskonałym charakterze. Wtedy końskiego diabła nie potrzebowałem, ale właśnie takiej Hanky, dzięki któej mogłem się wdrożyć. Jak widać z czasem, dla równowagi miejsce dla tego szalonego i charakternego się znalazło. - odpowiedział jej, doskonale zdając sobie sprawę, że wcale nie narzeka na swoje konie. Czasem mogą jej dać w kość, ale je uwielbia, każdy tak ma.
- Tak - zgodził się, gdy zaproponowała, że czas już wracać i podjechał z Hanky bliżej niej i jej ogiera, chociaż oczywiście nie za blisko. Po drodze też kilka razy zachęcał kasztankę do kłusu, by nieco urozmaicić jej całą tą wyprawę.

zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group