To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur piaszczysty

Petit Coeur - 2015-05-14, 12:12

Dla Petit robienie takich skrótów nie było niczym zaskakującym. Ilekroć miała pokonywać jakiś parkur, jej jeźdźcy zawsze decydowali się na takie rozwiązania, chyba nawet nie biorąc pod uwagę tego, że gniada mogłaby sobie nie poradzić. W sumie czemu się dziwić, skoro była wyraźnie do tego stworzona?
Wychodząc z zakrętu znalazła się niemalże na wprost oksera. Dzięki temu, że Jonah przysiadł ją mocniej już w zakręcie, zdążyła mocno zaangażować zad, co poskutkowało po chwili mocnym odbiciem się od ziemi. Wybijając się mocno dzięki umięśnionym tyłom, weszła w górę, składając przody. W trakcie lotu nad drągami rozciągnęła całą sylwetkę, począwszy od szyi idąc przez grzbiet, a także otworzyła się zadem, doskonale utrzymując równowagę. Pomimo tego, że nie skoczyła oksera tak, jak robiła to zwykle - a więc oddając dość płaski, ale przede wszystkim daleki skok - to bez problemu nakryła go sobą. Tuż po wylądowaniu pogalopowała na łuku w lewo, kierując się na drugi człon szeregu. Rzeczywiście pokonanie go nie było niczym kłopotliwym dla klaczy. Wyczekując sygnału, po jego uzyskaniu ponownie odbiła się jak sprężyna od podłoża, składając się w locie. Po chwili wylądowała bezpiecznie i komfortowo po drugiej stronie, zaliczając kolejną przeszkodę. Ponownie ruszyła galopem na lewo, tym razem otrzymując szansę na nieco swobodniejszy najazd. Nie tracąc tempa w dystansie, wciąż łapała cenne sekundy. Będąc na wprost tripplebarre'a, postawiła uszy na sztorc i nie zmieniając swego tempa, dobrnęła niemal pod samą przeszkodę, skąd wybiła się mocno, radząc sobie z wcześniejszą prędkością. Składając się starannie, była daleka od trącenia drągów. Rozciągnęła się nad przeszkodą, oddając daleki lot i wciąż sprawiając wrażenie, jakoby była to dla niej zwykła błahostka. Skorzystała z oddanej wodzy, całkowicie wyciągając szyję. Zmęczenie powoli dawało się jej we znaki, emocje towarzyszące skokom także miały wpływ na to, że jej sierść pokryła się potem, a tętno znacząco wzrosło. Wylądowała daleko, zaraz po oddanym skoku robiąc mocny skok galopu, którym rozpoczęła szybki galop do kolejnych przeszkód. Kryjąc pod sobą sporo terenu jak na niewielkich gabarytów konia, w bardzo szybkim tempie zbliżała się do kolejnego szeregu. Dopiero na chwilę przed szeregiem została wycofana, błyskawicznie reagując na owe polecenie. Oddychając przez szeroko rozwarte nozdrza, krótko obejrzała stacjonatę, po czym oddała skok w wybranym miejscu. Wykonała paraboliczny skok nad stacjonatą, po wylądowaniu spokojnie i z rozwagą podchodząc do drugiego członu, acz bez utraty dynamiki. Także tę przeszkodę pokonała na czysto, stając teraz przed ostatnim już wyzwaniem tego dnia - okserem z rowem. Tuż po wylądowaniu zgodnie z oczekiwaniami weszła w zakręt, podejmując się chyba najbardziej ryzykownego manewru tego dnia. Angażując na zakręcie zad, po jego wyjściu została postawiona niemal przed samą przeszkodą. Brak miejsca na jakiekolwiek samodzielne myślenie sprawił, że dodatkowo się w sobie zmobilizowała przed oddaniem ostatniego skoku. Po wykonaniu fouli dzielącej do odskoku, odbiła się prężnie od podłoża i pokonała przeszkodę w dość spektakularnym stylu, bo i nawet z zapasem. Po wylądowaniu weszła już w wolniejszy galop, czując luz. Wypuszczając łeb do dołu i parskając głośno, galopowała jeszcze przez chwilę aż przeszła do stępa. Strzygąc uszami w reakcji na brawa, opuściła parkur i na rozprężalni została porządnie rozstępowana, po czym wyszła do stajni. /zt

Naomi Eaton - 2015-05-14, 14:21

Nie dostrzegając większych błędów w jeździe i zauważając jedynie moment zawahania, upewniła Augustusa w tym, że wszystko jest w porządku. Dopiero przy galopie na drugą stronę zauważyła problem uciekającego kontaktu na wewnętrznej wodzy, co w zasadzie nie było aż tak problematyczne jak byłoby w przypadku zewnętrznej wodzy. Mimo to zwracała na to uwagę Gusowi, zalecając także skrócenie wodzy. Kiedy jechał na wprost, przypominała mu o tym, aby prostował sylwetkę zarówno swoją, jak i konia, a dopiero na zakręcie nadawał wygięcie.
Po wykonaniu ćwiczenia poprosiła o przejście do kłusa i zrobienie w nim dwóch okrążeń, po czym o przejście do stępa.
- Zaraz trochę poskaczemy. Pierw ustawię Ci krzyżaka, żebyś się rozgrzał, a później przejdziemy do szeregu gimnastycznego. - powiedziała, po czym poszła ustawić wspomnianego krzyżaka - 50 cm - a następnie przygotować szereg gimnastyczny, podczas którego rozkładania obserwowała poczynania Gusa. Pozwalając mu zakłusować, poprosiła o dwukrotne pokonanie krzyżaka z obu stron pierw z kłusa, a potem z galopu (zostawiając mu dowolność co do najazdu, tak samo jeśli potrzebował np. przerwy). Wiedziała, że skakać umiał, najazdy również miał nie najgorsze, ale jednak trochę brakowało mu pewności i elastyczności, co zauważyła na egzaminie na odznakę.

Jessie - 2015-05-14, 15:59

Musiała przyznać, że Champagne okazała się prawdziwie trudnym koniem w prowadzeniu, ale wciąż nie wychodzącym poza umiejętności Jess. Radziła sobie z jej temperamentem i przywarami na tyle, aby nie tylko nie zabić siebie ani konia podczas pokonywania przeszkód, ale też na tyle, aby pokonać parkur na czysto, w stosunkowo dobrym czasie. Mimo to nie podejmowała ryzyka tak, jak zrobiłaby to w przypadku dowolnego swojego konia czy nawet gniadej, gdyby znała ją ciut bardziej. Nie ryzykowała ściętych najazdów, za każdym razem decydując się na swobodę, dając sobie czas na reakcję. Pozwalała sobie natomiast na dodanie w dystansie, nie tracąc przy tym kontroli nad koniem - co jak się przed chwilą okazało, wychodziło różnie. Mimo to Jess szybko się uczyła tego, jak postępować z koniem i uniknęła podczas przejazdu powtórki z "rozrywki". Zanim jednak uspokoiła zrażoną do ręki, sfrustrowaną Champagne, musiała się naprawdę zmobilizować, aby nie dać się zrzucić. Same skoki były ciężkie do wysiedzenia, gdy koń nie reagował na wskazówki, sadził skoki jakby pokonywał wagony i jeszcze brykał przy każdej okazji. Łatwo było o zdenerwowanie się, które prowadziło do błędów - ale Jess mimo wszystko zachowywała zimną krew i mocno trzymając się w siodle, balansując ciałem w zależności od tego, co robiła Champagne.
Po pokonaniu czwartej przeszkody osiągnęły coś na rodzaj porozumienia. Korzystając z tego, wyciszając się poprzez równomierny oddech, poprowadziła gniadą do kolejnej przeszkody decydując się na długi najazd za ósmą przeszkodą. Dopiero na zakręcie usiadła w siodle, wycofując nieco Bąbla na tyły, subtelnymi i delikatnymi półparadami oddziałując na pysk. Tak więc zdążyła nieco wyciszyć klacz przed szeregiem, nie tracąc jednak dynamiki. Prowadząc ją w korytarzu stworzonym z pomocy, doprowadziła pod przeszkodę, gdzie umożliwiła odbicie w wybranym miejscu. Podążyła za ruchem konia, nie wyprzedzając go i swoją równowagą nie zakłócając równowagi zwierzęcia. Oddała wystarczająco dużo wodzy, utrzymując się w stabilnym półsiadzie z mocnym oparciem na strzemionach. Po wylądowaniu miękko wróciła w siodło, od razu wracając na kontakt z pyskiem konia i kierując go na drugi człon szeregu - stacjonatę. Nie pozwalając się klaczy wyrwać, aby uniknąć płaskiego skoku, ponownie wskazała jej miejsce wybicia, wcześniej regulując tempo do przeszkody. Natomiast już po drugiej stronie pozwoliła na rozwinięcie prędkości. Poprowadziła gniadą na trippla szerokim, swobodnym najazdem, niespecjalnie przejmując się teraz czasem, bardziej techniką i tym, aby znowu nie zrobić głupoty i nie zdenerwować wierzchowca. Także w dystansie nie zapominała o komunikacji z klaczą, upewniając Champagne w tym, że wciąż ma do czynienia z kimś na grzbiecie. W zakręcie wychodzącym na wprost przeszkody usiadła w siodle, przygotowując już gniadą do kolejnego skoku. Unosząc ją na przodzie, wycofując na tył, ale nie odbierając energii, poprowadziła pod przeszkodę możliwie najbliżej pierwszego członu. Tam umożliwiała odbicie i oddanie zarówno dalekiego, jak i wysokiego skoku, który po raz kolejny okazał się fortunny. Po skoku dość szybko wróciła do wyciszania klaczy, aby poprawnie i bez obaw wejść w szereg. Udało się jej to osiągnąć, albowiem pierwszy człon szeregu pokonały pewnie i bez żadnych komplikacji; odskok został wybrany w prawidłowym miejscu, tempo także było odpowiednie. Niestety nie zdołała "ogarnąć" Champagne przed drugim członem na tyle, aby i tutaj równie bezproblemowo skoczyć. Skok wypadł zdecydowanie zbyt płaski, przez moment Jess była niemal pewna, że dojdzie do zrzutki, ale mimo to ani w trakcie lotu, ani tuż po nim nie obejrzała się za siebie, aby się upewnić. Ot, nie zamierzała zaburzać swojej równowagi i już teraz patrzyła na wprost, wybierając miejsce na kolejny manewr. Przez chwilę prowadziła gniadą do przodu, zaraz wchodząc w zakręt, na którym usiadła w siodle i podparła klacz łydką. Wyprowadzając ją z dość łagodnego zakrętu, zostawiła trzy foule galopu do kolejnej przeszkody i nieznacznie pozwoliła na otworzenie się, poszerzenie kroku. Także tutaj skupiła się na prostopadłym najeździe na środek przeszkody i pewnej jeździe na pomocach. Łydką wskazała miejsce wybicia i gdy tylko Champagne oderwała się od ziemi, Jessica podążyła za jej ruchem, przechodząc w półsiad i oddając wodze. Przy lądowaniu wróciła na kontakt i pozostając w półsiadzie, mocnym tempem minęła linię mety, dopiero wtedy spokojnie wyhamowując klacz od dosiadu oraz półparadami, nie szczędząc jej także pochwał. Później zjechała kłusem z parkuru na rozprężalnię, gdzie po chwili przeszła do stępa. Wtedy raz jeszcze poklepała gniadą po szyi, dziękując za udany, choć odrobinę problematyczny przejazd. Rozstępowała ją, po czym zabrała do stajni, gdzie rozsiodłała i oporządziła. /zt

Carthago Z - 2015-05-14, 19:08

Koń też zachowywał spokój jakby to w ogóle jego nie dotyczyło, kiedy dziewczyna wysłała mu sygnał do ogarnięcia się siwek zakłusował z wejściem na kontakt by chwilę pobyć na rozprężalni aby następnie na parkur wjechać.

PRZEJAZD

Ogier po wjeździe na parkur już wiedział co go czeka, nie pokazane mu przeszkód może skutkować późniejszym błędem w parkurze. Był młody i potrzebował twardego prowadzenia, chcąc nie chcąc przy objeżdżaniu parkuru ogier co nieco rozejrzał się po przeszkodach. Kolejno skierowali się pod budkę sędziowską gdzie się zatrzymał, by po ukłonie ponownie zagalopować miękko do przodu. Weszli na koło czekając na sygnał do ruszenia parkuru, słysząc dźwięk dzwonka szastnął ogonem o siwe boki kierując się na pierwszą z przeszkód. Weszli na nią po łagodnym dość łuku wyjeżdżając na wprost, po dojechaniu pod nią otrzymał sygnał do wybicia to też oderwał przody od ziemi zaraz je składając by odepchnąć się z zadu unosząc siwe cielsko ku górze, ładnie wyciągnąć szyję nad przeszkodą oraz zaraz przody na które wylądował. Ogier mocno jechał do przodu utrzymując stałe tempo, ponownie wjechali w zakręt by zaraz naprostować tor jazdy ponownie dojeżdżając do niej otrzymał klarowne sygnały które szybko odczytał więc ponownie uniósł przody składając je by odbić się z zadu, wyciągając na przeszkodą i zaraz posłał przody w dół lekko je uginając co by dobrze wylądować po drugiej stronie oksera. Poczuł że kobieta wysyła mu sygnał do przyspieszenia na co ochoczo zareagował dodając do tempa by szybciej dojechać do trójki, pojechali na skróty koło jednej z przeszkód na które siwek łypnął wzrokiem wchodząc w ciasny zakręt wykręcili na trójkę zaraz się prostując. Był tak nabuzowany energią że w głowie nawet nie pojawiała mu się myśl o wyłamaniu się, ogier bez trudu po najechaniu na nią odbił się od podłoża, składając w locie oraz wyciągając by zaraz miękko opaść na nadgarstki. Trzymali teraz stałe tempo do kolejnej przeszkody tym razem tripplebarre ni stąd ni z owąd ich całą harmonie oraz ładny przejazd wzięło w łeb. Nie równość na podłożu o którą ogier się potknął dwu krotnie, wybiła ich z ustawienia i rytmu przez co siwek miał wrażenie że nawet nogi pogubił dziewczyna mimo usilnych prób doprowadzenia go do ładu i składu oraz by oddali skok siwek po dojechaniu do przeszkody gwałtownie zahamował na zadzie który nieco przybliżył się do podłoża. Przynajmniej dziewczyny z siodła nie wyrzuciło, poklepany i wycofany z pod przeszkody potulnie wrócił zaraz do galopu objeżdżając jedynkę ponownie najechali na tą samą przeszkodę. Uważał tym razem pod nogi prowadzony przez dziewczynę, odpukać już za drugim razem pokonali oba człony bez większych trudności w ten sam sposób co poprzednie przeszkody.

Mistrz Gry - 2015-05-14, 20:01


    122; Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach jury. Co na pewno zapunktuje na późniejszych ocenach, bądź nagrodach.

    Opis
    Drugą połowę parkuru pokonaliście bez żadnego problemu, na czysto. Niestety pomimo świetnej formy, na wasz wynik spory wpływ miało wcześniejsze wyłamanie oraz sekundy utracone na drugim podejściu do skoku, ale mimo to publiczność podziękowała wam brawami.


    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

I So Bad - 2015-05-15, 11:52

Poszerzenie galopu jak i zwiększenie tempa częściowo odwróciły uwagę klaczy od radosnych wybryków, kierując się ku szeregowi złożonemu z oksera i stacjonaty. Mocny i równy galop, a następnie zmagazynowanie skumulowanej energii klaczy przez Chrisa, tuż przed okserem przyczyniły się do oddania pokaźnego skoku nad przeszkodą, jednak zachowanego w pełnej harmonii z jeźdźcem.
Tymczasowo oddając kontrolę jeźdźcowi klacz skupiała się na poprawnym wykonaniu stawianych przed nią zadań, dlatego też podlegając działaniom bruneta płynnie podeszłą do kolejnej przeszkody w szeregu pokonując ją bezbłędnie. Odjazd i od razu mocne narzucone tempo, zamknięcie w pomocach spowodowało odpuszczenie karej na pysku i przyjemne zmniejszenie ciężaru w ręce. Pełny i obszerny galop do Tripplebarre’a , przed którym Bad przesadnie starała się przyśpieszyć, aby móc zaatakować przeszkodę. Wstrzymujące pomoce Chrisa uchroniły klacz przed oddaniem płaskiego skoku, dzięki czemu nad potrójną przeszkodą mogła zaprezentować się naprawdę zjawiskowo. Wyraźny baskil, pracująca szyja oraz grzbiet, a do tego mocno schowane podwozie.
Trzeba przyznać, że kobyła miała niesamowity potencjał, jeśli chodzi o skoki, brakowało jej jedynie trochę ogłady na parkurze, zapewne przez to, że była mało obskakana w swojej treningowej przeszłości.
Pogoda najwyraźniej dzisiaj im nie sprzyjała, ulewny deszcz wraz z czarnymi chmurami zawisł nad hipodromem, przez co podłoże stało się grząskie i śliskie. Galopując asekuracyjnie, Bad zwiększała tempo, aby móc jakkolwiek zebrać siłę napędową do skoku. Grząskie podłoże nie sprzyjało bliskiemu podejściu do przeszkody, ani prawidłowej amortyzacji skaczącego konia. Głośne parskanie, lekko przytulone uszy do potylicy oraz mokre cielsko były ciekawym obrazem na parkurze, szczególnie, gdy klacz starała się nie ugrząźć w tym błotku.
Wchodząc w szereg z zabójczym tempem zdjęła pierwszy drąg wykonując skok zbyt płasko, dopiero ograniczona od tyłu zrzuconą przeszkodą i od przodu kolejnym członem szeregu zmuszona była wykonać krótkie foule, które pomimo grząskości podłoża pozwoliły karej na pokonanie drugiej z rzędu stacjonaty z odpowiednim zapasem i poszanowaniem drągów.
Po wyjściu z tego felernego szeregu, zamknięta i ograniczona pomocami Chrisa dogalopowała w równym tempie do oksera z imitacją wody, nad którym rozciągnęła się w powietrzu ze sporym zapasem, przecież woda taka straszna. Skok doprawdy był widowiskowy, a jeźdźcowi należała się ogromna pochwała za wysiedzenie takiej petardy, a w dodatku doprowadzenie konia do ostatniej przeszkody.
Hamowanie po przeszkodzie wykonane zostało z małym poślizgiem zadu, zanim kara zdążyła wejść w kłus. Po rozstępowaniu posłusznie wróciła z właścicielem do stajni.

/zt

Adele - 2015-05-15, 13:38

Wiedziała, że jeszcze nie po wszystkim, ale wbrew sobie westchnęła z ulgą zaraz po wyjeździe z nieszczęsnego szeregu. Miała tylko nadzieję, że nierówności w podłożu nie spotkają podczas najazdów na inne przeszkody, bo to nie wróżyłoby zbyt dobrze. Uznając, że nie ma już i tak nic do stracenia - zarówno punkty, jak i czas pozostawiały wiele do życzenia - młoda zaryzykowała, w dalszej części przejazdu obstawiając skróty i mocne, parkurowe tempo. W ten sposób z całą pewnością nadrobiła pewnie nieco czasu straconego przy wyłamaniu; w najeździe na piątkę wykonała ciasny, nieprzyjemny, ale za to bardzo precyzyjny łuk, w razie czego poprawiając tempo konia za sprawą bacika, który miała w ręce. Dzięki dodaniu w ostatniej foulee przed przeszkodą odległośc była prawidłowa, co pozwoliło uniknąc kolejnych czterech punktów karnych. W miejscu, które trzynastolatce wydawało się najlepszym do odbicia, posłała Carthago szybką, ale czytelną łydkę, to jest sygnał sugerujący wejście w fazę lotu. Złożyła się razem z koniem, płynnie podążając za jego ruchem i tak jak zawsze, oddając mu wodze. Wolała czasem oddac ich zbyt wiele, niż kolokwialnie mówiąc uderzyc konia kiełznem w pysk. Jej półsiad mógł byc trochę zbyt głęboki na tą wysokośc przeszkód, ale zwierzęta zupełnie inaczej chodziły na takim podłożu, a więc jej styl zmienił się wraz z techniką skoku wierzchowca. Po pokonaniu stacjonaty znajdującej się w linii do oksera, utrzymała to samo mocne tempo {mam na myśli to, którym poruszali się jeszcze przed dodaniem} i podobnie jak w wypadku poprzedniej przeszkody, w ostatniej foulee nieco ponagliła konia. W optymalnym miejscu odbicia krótka łydka; warto wspomniec o tym, że dziewczę nie zapomniało, że skaczą teraz przeszkodę wysoko-szeroką, a więc zadbało o to, by skok był nieco bardziej 'płaski' niż wszystkie pozostałe, o ile można to tak nazwac. Tradycyjnie weszła w pozycję skokową, nadgarstki przesuwając wzdłuż grzywy i cofając biodra - nie chcę już tego opisywac po raz enty, bo chyba i tak mamy obraz tej sytuacji. Po lądowaniu odszukała wzrokiem siódemkę, do której najazd nie wymagał zbyt wiele precyzji i generalnie dawał szansę na nadrobienie nieco czasu, bowiem łuk był lekki, a dystans całkiem spory. Tak też zrobiła blondynka, wykonując dodanie w zakręcie, a trzy foulee przed wybiciem przytrzymując Carthago. Kolejny prawidłowo oddany skok, w którym Adele nie zaburzała równowagi konia. Ostatnia przeszkoda, pozornie najstraszniejsza, nie wywierała na niej specjalnie wrażenia, ale mimo wszystko wyjechała zakręt na tyle precyzyjnie, by nie zaskoczyc konia nagle wyrastającą stacjonatą. Na ich szczęście obyło się bez komplikacji, poradzili sobie z odnalezieniem dystansu i w dobrym stylu pokonali przeszkodę. Po ukończeniu przejazdu pokręciła się jeszcze chwilę galopem po parkurze, wsłuchując się uważnie w wszystkie informacje podawane przez sędziów. Następnie skinęła krótko głową w ich stronę, przeszła do kłusa i wyjechała na rozprężalnie, klepiąc siwka. Tam chwilę pogalopowała ogiera, następnie rozkłusowała i rozstępowała, by finalnie udac się do stajni, a tam schłodzic nogi oraz zając się nim.
/zt.

Brian - 2015-05-15, 18:03

PRZEJAZD CZ. 2


Po pokonaniu przeszkody numer 4 Brian pokierował Savera najpierw po linii prostej, potem skręcili z naprostowaniem przed szeregiem. Brian pokierował Savera prostopadle na przeszkodę oznaczoną jako 5a: okser 110 x 100. Przed okserem wszystko odbyło się podobnie jak wcześniej, mężczyzna pomógł karoszowi w ocenie miejsca do wybicia, dodając łydkę, zamykając lekko ogiera w pomocach, a gdy Saver się odbił oddał mu stosowną ilość wodzy zostając na kontakcie i przeszedł do półsiadu. I tym razem na czysto pokonali przeszkodę, po czym skierowali się ku następnej, stacjonacie 110 cm. Między przeszkodami Brytyjczyk liczył foule, by w odpowiednim miejscu dodać łydkę do wybicia, zamykając hanowera lekko w pomocach, a gdy siedmiolatek oderwał kończyny od podłoża oddał mu wodze przy szyi, unosząc się w strzemionach, pochylając się do przodu i zgrywając z koniem w skoku.
Po lądowaniu Brytyjczyk od razu nakierował Savera na przeszkodę numer 6: tripplebarre. Znowu pojechali kawałek prosto, a gdy zbliżyli się do barierek skręcili w lewo, by spokojnie naprostować i precyzyjnie najechać na tripplebarre. Dwudziestsześciolatek dostosował prędkość najazdu do rodzaju przeszkody, w odpowiedni miejscu dając wierzchowcowi łydkę do wybicia. Tripplebarre pokonali w podobny sposób jak wcześniejsze przeszkody, na czysto, bez potrącenia drągów. Brian pochwalił krótko karusa i nakierował na drugi szereg złożony z bliźniaczych stacjonat. Podczas najazdu na pierwszą stacjonatę, trochę przyśpieszyli by oszczędzić czas. Przed stacjonatą ponownie lekko zamknął ogiera w pomocach, dał mu łydkę do wybicia, oddał wodze na kontakcie i przeszedł do półsiadu, wracając w siodło po lądowaniu. Cały czas brunet pilnował by hanower poruszał się aktywnym galopem i był zaangażowany. Między stacjonata i wyliczył foule, by ocenić odpowiednie miejsce do wybicia przed drugą stacjonatą, gdzie dał siedmiolatkowi łydkę, a bo odbiciu się od ziemi oddał odpowiednią ilość wodzy przy szyi konia, i przeszedł do półsiadu.
Została im jedna przeszkoda. Dotąd udało im się pokonać parkur na czysto i nie była to tylko kwestia szczęścia. Ostatnią przeszkodą by okser z rowem z wodą.
Brian zaraz też pokierował Savera ku ostatniej przeszkodzie. Tak jak poprzednio najechali prostopadle na oksera. Przed samą przeszkodą i podczas skoku zrobili wszystko jak trzeba, poza dostosowaniem prędkości do przeszkody. Trudno stwierdzić co o tym zaważyło: może Brian się zdekoncentrował, może do głosu doszedł stres. Tak czy owak prędkość była za mała i podczas lądowania naruszyli rów, co poskutkowało czterema punktami karnymi, o czym Brian doskonale wiedział. Tak samo wiedział, że to on zawalił, ale nic się nie dało z tym już zrobić. Pewnie po opuszczeniu parkuru trochę będzie to przeżywał, ale ostatecznie wyciągnie wnioski ze swego błędu.
Okrążyli parkur stopniowo zwalniając. Zatrzymali się przy budce jury, gdzie Brian się ukłonił i wyprowadził go z parkuru.

zt

Carthago Z - 2015-05-15, 20:13

Dadzą radę ! A mają jakieś inne wyjście? Raczej nie więc jazda do przodu, tak zdecydowanie można powiedzieć że oboje odetchnęli z ulgą. Musieli nadgonić czas i stracone punkty więc dobrze że dziewczyna decydowała się na skróty czy szybsze tempo. W najeździe na piąta przeszkodę wykonali ciasny nieco nie przyjemny ale dokładny łuk w którego weszli z lekkim poślizgiem ale ładnie utrzymali pion. Dzięki lekkiemu dodaniu przy ostatnim foule ogier mocno i energicznie odbił się w odpowiednim miejscu, szybko składając i wyciągając nad przeszkodą by zaraz wyciągnąć kończyny na które wylądował. Siwek co jak co ale miał ładne fazy lotu oraz potrafił nadrabiać stracony czas na parkurze swoim tempem czy precyzją na zakrętach. Po pokonaniu stacjonaty w ten samej linii mieli okser, nadal jechali mocnym aktywnym oraz szybkim tempem bo ogier podobnie jak dziewczynka nie zamierzał odpuścić. By w ostatnią foule miękko i szybko wpaść już odbijając się nogami od podłoża tym samym nieco piasku przy jego zadnich kończynach nim się oderwały rozsypało się nieco efektownie na boki ale on nie zwracał na to uwagi. W czasie lotu ponownie złożył nogi pod siebie oraz wyciągnął pysk ku przodowi by zaraz wylądować na przody i dostawić tyły. Kolejna siódemka była po lekkim łuku i dość daleko przez co najazd mógł być jednocześnie szybki i spokojny. Na zakręcie przyspieszyli na maxa na trzy foule dojeżdżając do przeszkody, mimo jego energii i narwania jak na razie prócz tamtej felerki jechali prawie na czysto. Ogier ponownie energicznie dojechał do przeszkody odbijając się, składając, wyciągając szyję by zaraz przody na które wylądował. Wjechali ponownie spokojnie w zakręt by siwek na spokojnie zauważył stacjonatę która miała być ostatnią przeszkodą do pokonania otoczona była rowem z wodą przez co ogier parsknął nie spokojnie i szastnął ogonem o boki ale dał się podprowadzić do niej by pokonać go w ten sam sposób co poprzednie przeszkody. Po ukończeniu pokręcili się jeszcze chwilę w glopie, potem przeszli do kłusa i zjechali z parkuru.

z.t

Augustus - 2015-05-15, 20:58

Naomi napisał/a:
Nie dostrzegając większych błędów w jeździe i zauważając jedynie moment zawahania, upewniła Augustusa w tym, że wszystko jest w porządku. Dopiero przy galopie na drugą stronę zauważyła problem uciekającego kontaktu na wewnętrznej wodzy, co w zasadzie nie było aż tak problematyczne jak byłoby w przypadku zewnętrznej wodzy. Mimo to zwracała na to uwagę Gusowi, zalecając także skrócenie wodzy. Kiedy jechał na wprost, przypominała mu o tym, aby prostował sylwetkę zarówno swoją, jak i konia, a dopiero na zakręcie nadawał wygięcie.
Po wykonaniu ćwiczenia poprosiła o przejście do kłusa i zrobienie w nim dwóch okrążeń, po czym o przejście do stępa.
- Zaraz trochę poskaczemy. Pierw ustawię Ci krzyżaka, żebyś się rozgrzał, a później przejdziemy do szeregu gimnastycznego. - powiedziała, po czym poszła ustawić wspomnianego krzyżaka - 50 cm - a następnie przygotować szereg gimnastyczny, podczas którego rozkładania obserwowała poczynania Gusa. Pozwalając mu zakłusować, poprosiła o dwukrotne pokonanie krzyżaka z obu stron pierw z kłusa, a potem z galopu (zostawiając mu dowolność co do najazdu, tak samo jeśli potrzebował np. przerwy). Wiedziała, że skakać umiał, najazdy również miał nie najgorsze, ale jednak trochę brakowało mu pewności i elastyczności, co zauważyła na egzaminie na odznakę.

Skróciwszy wodze rzeczywiście lekko już ogarnął się z tą uciekającą ręką i nie tracił tak kontaktu. Sam wiedział o prostowaniu i zginaniu konia w odpowiednich momentach, jednak wraz z przypomnieniem od instruktorki przykładał do tego większą uwagę, uważnie zamykając klacz w pomocach. Chciał przed kobietą wypaść jak najlepiej, że jednak tę odznakę zdał za umiejętności.
Zaraz przeszedł do kłusa, blokując swój ruch miednicą. Wykonał kolejne dwa okrążenia, w których jak w galopie nie pozwalał skarogniadej spływać na boki ani ścinać narożniki. Cały czas był wyprostowany, nie pochylał się zbytnio do przdu ani do tyłu - znalazł motywację, dzięki której utrzymywał nienaganną postawę w każdym chodzie, bo już po chwili zwolnił do stępa na długiej wodzy. Poklepał Cavaliadę po szyi, a wzrokiem podążał za układającą krzyżaka i szereg gimnastyczny Naomi. Kiedy przeszła do budowania tego drugiego i pozwoliła mu najechać pierwszy raz na krzyżaka, przeszedł spowrotem do kłusa.
Poprowadził niewidzialną linię idealnie prostopadłą do ustawionej przeszkody. Nakierował klacz idealnie na środek półmetrowej koperty, a tuż przed nim dał łydkę sugerującą odbicie się od ziemi. Wraz z oddaniem skoku oddał sześciolatce wodze do wyciagnięcia szyi, chociaż przeszkoda raczej tego nie wymagała. Także przeszedł w o dziwo idealny półsiad, nie łapiąc równowagi w nadgarstkach, a równomiernie obciążył obie strony konia. Wylądowawszy poklepał ją po szyi i wrócił w pełny siad. Spojrzał na chwilę na instruktorkę, ale tamta raczej nie zauważyła nagłego przebłysku umiejętności, ale nie przejmując się tym zbytnio kontynuował jazdę wokół parkuru.
Niespecjalnie długo zwlekał z kolejnym skokiem, bo gdy tylko miał okazję do najazdu z drugiej strony skierował na przeszkodę wzrok i tak jak poprzednio ustawił hanowerkę prostopadle do krzyżaka. Wszystko wyglądało jak poprzednio - łydka + oddanie wodzy bez utraty kontaktu + półsiad + na zakończenie nagroda. Tym razem jednak pozwolił sobie zrobić jedno okrążenie przed kolejnym skokiem, ale ostatecznie powtórzył to co poprzednio, tj. najazd z obu stron z kłusa. Wróciwszy na ścianę dał klaczy chwilę odsapnąć, żeby w narożniku po odpowiednim ułożeniu łydek przejść do galopu. I tutaj to samo, jak najbardziej wyprostowany najazd na kopertę, podczas którego zamknął jeszcze skarogniadą w pomocach. Dwa razy najechał na tę samą przeszkodę z obu stron, wszystko wyglądało prawie tak samo jak w kłusie, więc nie chce mi się opisywać.

Saver - 2015-05-15, 22:17

PRZEJAZD CZ. 2

Kolejno pojechali nieco po linii prostej by zakręcić i wyprostować na szereg, prostopadle najazd na 5a, odbicie, złożenie, wyciągnięcie szyi jak i przodów na które zaraz wylądował. By kolejno skierować się ku drugiemu członowi gdzie dosłownie odległość między jednym a drugim była krótka. Cała procedura skoku odbyła się tak samo jak wcześniej, odbicie, złożenie, wyciągnięcie i lądowanie karus nie miał żadnych problemów z przeszkodami był młody ale doświadczony więc czemu miałby się nie potrzebnie stresować? Kolejno pojechali szybkim tempem do szóstki trzeba było w końcu kontrolować czas który w zawrotnym tempie uciekał. Ponownie najazd nieco po prostej by skręcić w lewo na tripplebarre, by w odpowiednim miejscu po sygnale podnieść przody odbijając się solidnie z zadu, składając w locie by przelecieć nad dość szeroką przeszkodą krótko i zaraz wyciągnąć przody które ugiął by lekko wylądować. Kolejno najechali na szereg stacjonat, przy najeździe na pierwszą przyspieszyli skracając czas dojazdu. Po sygnale ponownie bez zawahania oderwał przody od ziemi odpychając się z zadu by złożyć w locie i wyciągnąć swobodnie, jednocześnie zaraz wyciągając przednie kończyny na których wylądował. Sytuacja miała się tak samo w przypadku drugiej ze stacjonat gdzie powtórzyli cały schemat najazdu oraz skoku, Dojeżdżali do ostatniej już przeszkody, karus cieszył się że pokonywali jak na razie parkur na czysto może przed wcześnie? Przy tej przeszkodzie powinni przyspieszyć jednak coś poszło nie tak czy zawinił jeździec czy koń kto wiedział w każdym bądź razie nie było to ważne. Samo dojechanie do przeszkody oraz skok był bez zarzutu, jednak podczas lądowania tył ogiera stanowczo zbyt blisko spadł przeszkody i naruszył rów z wodą co przyjął parsknięciem nieco wściekłym ale już musztarda po obiedzie.

Ostatecznie okrążyli parkur zwalniając pomału aż w końcu z niego zjechali z.t

Champagne - 2015-05-15, 22:52

Z każdą kolejną sekundą coraz bardziej odzyskiwała zaufanie do ręki Jess, wreszcie dochodząc z nią do niejakiego porozumienia, które pozwoliło im na kontynuację przejazdu w przyjemniejszy dla obu stron sposób. Wyraźnej zmianie uległ sposób prowadzenia klaczy do przeszkody. Po czwartym skoku zdawała się być bardziej rozluźniona, o wiele mniej emocjonalnie podchodziła do kolejnych przeszkód nie tracąc przy tym pełnej dynamiki ruchów. W trakcie najazdu do piątej przeszkody, która była jednocześnie pierwszym członem szeregu, zdążyła na tyle zaufać zawodniczce, aby tym razem nie zignorować jej wskazówek. Nie wyprzedzając jej decyzji, odbiła się od ziemi dopiero wówczas gdy dostała do tego przyzwolenie, nie szczędząc sobie jednak sił. Oddała kolejny skok z zapasem, chociaż już nie tak przesadnie wysoki jak miało to miejsce przy paru poprzednich przeszkodach - a zatem łatwiejszy do wysiedzenia. Po raz kolejny zaprezentowała nienaganny baskil w skoku, tym samym pokazując swoją klasę. Po wylądowaniu naprędce pozbierała się, kierując swe kroki w stronę drugiego członu, stojącego na łuku. Niewielka odległość do kolejnej przeszkody sprawiła, że w klaczy powtórnie się wręcz zagotowało, tak więc w paru sprężystych foule dopadła przeszkody, we wskazanym miejscu oddając sprężysty, paraboliczny skok. Tuż po wylądowaniu weszła w mocne tempo galopu, otrzymując ku temu taką sposobność. Tym razem przy wycofywaniu przed przeszkodą nie doszło do niepotrzebnej walki. Wciąż trwając z Jess w niejakiej komitywie, zaatakowała trippla nie tracąc przy tym dużej energii, pomimo zaokrąglenia galopu w odpowiedzi na działanie dosiadu zawodniczki. Wybiła się mocno, tym razem skacząc ekonomicznie. Pracując szyją oraz grzbietem, a także podkurczając przody i otwierając zad, zachowała równowagę podczas rozciągnięcia się nad drągami. Lądowanie zwieńczyła lekkim podbiciem zadu, po którym pogalopowała w stronę kolejnych przeszkód, początkowo mając ochotę na kontynuację mocnego galopu. Nie mając jednak takiej możliwości, nieco zła została wprowadzona w szereg stojący wzdłuż ściany parkuru. Pomimo dość odmiennego spojrzenia na sprawę, nie wdała się w dyskusję z jeźdźcem i stosując się do wskazówek, oddała poprawny, efektowny skok nad pierwszą ze stacjonat. Wówczas emocje wzięły w niej górę, przez co wyrwała do drugiego członu w rezultacie oddając zbyt płaski skok, szczęśliwie jedynie muskając pierwszy drąg kopytami. Utrzymując po skoku szybkie tempo, dopiero na zakręcie zwolniła, jednocześnie wchodząc głębiej zadem pod kłodę i chwytając równowagę na pomocach Jessie. Wychodząc z zakrętu, nie straciła na zaangażowaniu zadu i okrągłymi, dynamicznymi foule zbliżyła się do przeszkody kończącej parkur, której konstrukcja mobilizowała do zaprezentowania się oraz walki. Korzystając z lekkiego otwarcia ręki, ostatni skok galopu wykonała mocniejszy, po czym efektownie odbiła się od podłoża, oddając mocny skok z zapasem, odpowiednio daleki by dokryć całą przeszkodę i nie zahaczyć ani o drągi, ani o lustro wody. Tym razem skok również mógł okazać się jednym z tych trudniejszych do wysiedzenia, ale nie zawiodła się na jeźdźcu - dzięki równowadze dziewczyny, sama zdołała swoją zachować, prezentując książkowy baskil. Po dalekim lądowaniu minęła w paru krokach galopu linię mety, po czym stopniowo przeszła do stępa poprzez kłus. Po rozstępowaniu została wyprowadzona do stajni. /zt
Anonymous - 2015-05-17, 16:26

Przeszła płynnie do kłusa, podnosząc swój ogon, co by powiewał na wietrze jak chorągiewka. Czuła coraz większe rozluźnienie, a także nie mogła się doczekać, kiedy zacznie skakać przeszkody, które obecnie instruktorka im układała. Szła jednak równym tempem, nie spiesząc się. Nie chciała, żeby junior na grzbiecie się zestresował, no bo po co. Jeszcze nie pozwolą jej skakać. Po chwili zwolnili do stępa, gdzie mogła wyciągnąć sobie szyję i nieco odsapnąć przed skokami. Kiedy już jedna przeszkoda stała, pozwolono jej przejść do kłusa, jednak za nadto się pośpieszyła i Augustus mógł poczuć delikatne szarpnięcie. W kłusie było jednak wszystko dobrze - to samo równe tempo, to samo ustawienie. Kiedy najechali na przeszkodę, zastrzygła uszami i podniosła nieco wyżej głowę, a w odpowiednim miejscu odbiła się i przeskoczyła ponad nią z gracją, a po nim kłusowała już w nieco szybszym tempie, który został zapewne uregulowany. Skoczyła na drugą stronę w podobny sposób i tak parę razy. Na śladzie nieco odsapnęła, a potem zagalopowanie. Przeskoczyła dwa razy przeszkodę z galopu, co nie sprawiło jej żadnego problemu.
Naomi Eaton - 2015-05-19, 13:00

Wbrew temu co wydawało się Gusowi, Naomi wciąż miała na niego oko. Widząc jednak, że chłopak wyraźnie był w formie i radził sobie z koniem, nie popełniając błędów, uśmiechnęła się sama do siebie. Kiedy skończył się rozgrzewać, ona akurat ustawiła do końca szereg treningowy złożony z pięciu przeszkód. Jako pierwsza krzyżak ze wskazówką, po nim cztery stacjonaty. Wysokości nie były wysokie, a przeszkody ustawione na skok-wyskok. Miały wyćwiczyć u chłopaka elastyczność, poprawić szybkość reakcji. W końcu musiał szybko zmieniać rodzaj dosiadu z pełnego w półsiad i z powrotem, pracując przy tym ręką, aby nie podszarpnąć konia.
Tak więc pierw poprosiła o zwykłe pojechenie szeregu w galopie, tzn przy użyciu wodzy, bo później miała zamiar poprosić go o jazdę bez wodzy, z rękami na biodrach. Pierw jednak dała mu dwie próby na oswojenie się z przeszkodami. Jeśli wszystko było w porządku, to po dwóch powtórkach poprosiła by spróbował pokonać tę samą kombinację nie trzymając wodzy, z rękami na biodrach. Wysokości były nieduże, ale mimo to zabezpieczyła wodze (o ile Gus był gotowy).

Augustus - 2015-05-21, 17:14

Zanim jednak postanowił najechać na szereg zrobił jedno okrążenie w galopie, żeby zaraz skręcić hanowerkę i ustawić prostopadle do pierwszej z przeszkód. Zamknął ją w pomocach, żeby zbytnio się nie rozpędzała i nie wypadała z ustawienia. Na wdechu posłał jej łydkę do odbicia, gotowy do szybkich reakcji. Zaraz po jej odbiciu się przeszedł w półsiad i pochylił się nad jej szyją, oddając odpowiednią długość wodzy, żeby mogła swobodnie wyciągnąć czyję, ale i nie stracić kontaktu. Zaraz po wylądowaniu siadł spowrotem w siodło, żeby za chwilę znowu się podnieść wraz z odbiciem się od ziemi. Na jego czole pojawiła się delikatna zmarszczka, ale nieodparcie jechał dalej, wręcz idealnie przechodząc z półsiady w pełny i na odwrót. Również nie szarpał skarogniadej za pysk, bacznie podążając za nim nadgarstkami. Z każdą powtórką szło mu coraz lapiej, żeby przy trzeciej próbie zrobić to bezbłednie i można śmiało powiedzieć, że idealnie.
Niestety na wspomnienie tego, że ma pojechać bez wodzy zrobił oburzoną, a zarazem zdezorientowaną minę. Spojrzał na instruktorkę z miną, jakby wierzył w to, że żartuje.
- Przecież ja się zabiję! - Powiedział zdołowanym głosem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group