To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Aaren Wayford - 2016-05-25, 22:59

– Trochę pobłądził w życiu, na szczęście gdy raz na jakiś czas dostanie po dupie to nie pcha się od razu w kolejne kłopoty. Nie wszystko co go spotyka, jest z jego własnej winy. Po prostu ma to cholerne szczęście do pojawiania się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, przyciąga nieszczęścia jak magnes. Wcale go nie usprawiedliwiam, ale wiem jak jest. Mam nadzieję, że tym razem nie wpakuje się w kolejne gówno.- wyznała, jasno dając do zrozumienia Gerardowi, że martwi się o Tonego, nawet jeśli w tej chwili nie chciała go już widzieć więcej na oczy. Widząc reakcję mężczyzny westchnęła cicho. - Poradzi sobie, albo przyjdzie do mnie. Mogę Ci tylko obiecać, że pomogę mu bez względu na wszystko.- zawsze była gotowa walczyć o Tonego, pomóc mu w każdej chwili, gdy tylko tego potrzebował. Miał w niej operacie i przyjaciela, do którego możesz zadzwonić w środku nocy i poprosić o odebranie z więzienia oraz wpłacenie kaucji.
- Mylisz się, on potrzebuje normalności bardziej niż czegokolwiek. Może nie ciągle, ale raz na jakiś czas chce poczuć się normalny. - wyjaśniła strącając popiół i ponownie przykładając filtr do swoich ust.
Teraz nawet nie próbowała znienawidzić Tonego po tym wszystkim, wiedziała doskonale, że nie przyniesie to żadnego skutku. Tęsknota za Wayfordem pojawiła się już teraz, choć cierpienie i złość z powodu jego osoby, tymczasowo zagłuszały ją bardzo skutecznie.

Gerard Wayford - 2016-05-25, 23:21

- Są pewne granice, Aaren. Nie wierzę w takie nieszczęśliwe wypadki. Już ktoś mu pociął buźkę, co będzie następnym razem? - Nie miał pojęcia o rzeczywistym przebiegu przywołanej sytuacji. Tak samo jak o wielu innych rzeczach, które były o stokroć gorsze od pociętego policzka. Wiedział natomiast jedno... Naprawdę nie chciał stracić syna. Nie powinno być tak, że dzieci umierają pierwsze, a ostatnimi czasy ten problem naprawdę zaczął go martwić.
- Mam z nim zagrać w grę planszową? - Zapytał ironicznie. - Jak chce normalności, to niech zacznie robić coś w tym kierunku. Mówiłem mu to już wielokrotnie. Niech zacznie się uczyć, pracować. Ja w jego wieku już prawie się żeniłem, a dla niego to najwyraźniej doskonały temat do żartów - naturalnie nie oczekiwał od bruneta wzięcia ślubu i założenia rodziny, ale przynajmniej mógłby się postarać o pracę. Tylko i aż tyle.

Aaren Wayford - 2016-05-25, 23:33

- Buźkę pocięto mu z mojego powodu. - przyznała spuszczając chwilowo wzrok i wracając wspomnieniami do tego felernego dnia, gdy Genevieve zjawiła się w jej domu. Tak dużo razem z Tonym przeszli, tak często oboje dostawali po dupie, nic dziwnego, że trzymali się razem, odnajdując się w swoim spaczonym towarzystwie. Rozumiała go w jakiś sposób, była w stanie zaakceptować rzeczy, które dla innych wydawały się absurdalne. Nie potrafiła tego wytłumaczyć samej sobie, a tym bardziej komukolwiek innemu, tak samo teraz Gerardowi. - Nie dopuszczę do tego aby coś mu się stało.- nie mogła wyjawić mu, że jest w mafii, że ma pewne kontakty. I choć brzmiało to absurdalnie to faktycznie zamierzała mieć na Tonego oko.
- To nie tak, że nie próbuje i tylko siedzi na dupie. Nie jestem z nim non stop, ale wiem, że szuka pracy.- odpowiedziała broniąc syna Gerarda, stojąc za nim murem, nawet po tym jak ją potraktował. Wierzyła w Tonego chyba mocniej niż ktokolwiek inny, co z tego, że ślepo i tyle razy już się zawiodła. Nie potrafiła się poddać, tak po prostu odpuścić i olać go. Był dla niej zbyt ważny.
- Tony jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu.- szepnęła cicho czując, że wpływ alkoholu stopniowo zaczyna słabnąć, a emocje ponownie uderzają w nią ze zdwojoną siłą. Skinęła kelnerowi, o to aby podszedł po kolejne zamówienie. - Chcesz coś jeszcze do picia ? Ja stawiam.- posłała mężczyźnie lekki uśmiech, który słabo jej wypadł, głównie przez to, że próbowała wymusić u siebie jakiekolwiek pozytywne emocje, w momencie, gdy te negatywne dominowały jej umysł.

Gerard Wayford - 2016-05-25, 23:45

- Niemalże zabrzmiało szlachetnie, ale coś mi mówi, że wcale nie powinienem być z niego dumny - Tony nawet nigdy nie próbował udawać, że dostawał w mordę przypadkiem lub w czyjejś obronie. Nie mówił też co było przyczyną jego problemów i dlaczego tak często przychodził z przemeblowanym ryjem, ale jego niechęć do rozmowy mogła oznaczać tylko jedno.
Uśmiechnął się smutno w odpowiedzi na jej kolejną wypowiedź, ale nie odezwał się nawet słowem. Nie mógł jej przecież zabronić wstawiania się za Tonym, choć z ich dwójki tylko on wiedział, że niczego dobrego jej to nie przyniesie. - Może i szuka, ale nie chce jej znaleźć. Inaczej już dawno by ją miał. Wiem to po sobie - umyślnie wspomniał o swoim przypadku, chcąc odebrać dziewczynie ewentualny kontrargument. - Nie szkoda Ci na niego życia? - Zapytał obojętnym tonem, przenosząc wzrok na kelnera, który pojawił się przy ich stoliku. - Niech będzie whisky. - Odparł dość ponuro, wcale niepocieszony tym, jaki tor obrała ich rozmowa.

Aaren Wayford - 2016-05-26, 00:05

- Nic więcej nie mogę powiedzieć.- wyznała nie chcąc zdradzać nic więcej, pewne rzeczy nie powinny wyjść poza ścisły krąg jej i Tonego, tak też było tym razem.
Nie była pewna czy kiedykolwiek stanął w jej obronie, czy też wstawił się za nią. Wystarczało jej to, że był obok wtedy, gdy go potrzebowała. Udzielał jej wsparcia, nawet jeśli nie było to do końca szczere.
- Rozmawiałam z nim o tym i doszłam do tego samego wniosku.- uśmiechnęła się, tym razem całkowicie przyznając Gerardowi rację.
- Nie.- odpowiedziała, nie zamierzając mu tego tłumaczyć. To, że razem z Tonym tylko w swoim towarzystwie czuli się normalnie, mniej wykolejeni, potrafili tylko sami zrozumieć.
- Dwa razy whisky z lodem.- złożyła zamówienie, wracając wzrokiem do Gerarda.
- Martwisz się o niego ? O to co będzie z nim dalej ? Właściwie dlaczego straciliście kontakt, co się stało ?- tym razem sama zadała mu pytanie, próbując po omacku szukać przyczyn zachowania Tonego, tego co mogło doprowadzić do jego problemów.

Gerard Wayford - 2016-05-26, 00:30

Nie próbował dociekać prawdy związanej z blizną Tonego. Niewiedza na szczęście nie spędzała mu snu z powiek, dlatego bez problemu przyjął niechęć Aaren do rozwinięcia tematu.
- A jak myślisz? To mimo wszystko wciąż mój syn. Kiedyś sama się przekonasz, o ile w ogóle myślisz o dzieciach - zastrzegł od razu, nie chcąc aby pomyślała, że należał do tych ludzi, którzy innym wręcz narzucali rodzicielstwo. Nie każdy chciał zostać rodzicem. Z perspektywy czasu nawet Gerard nieco żałował tej decyzji, ale tylko i wyłącznie z jednego powodu - nie najlepiej sprawdził się w tej roli. Samym dzieciom nie mógł nic zarzucić. Swego czasu sprawiały mu naprawdę wiele radości... - Miał już nas dość. Domu, swojej szkoły. Kiedy zaproponował, że wyprowadzi się do Laury, nie widzieliśmy w tym niczego złego. Był już prawie dorosły, a zresztą, co mogło mu się tutaj stać? Wciąż przecież mieliśmy na niego oko, ale spotykaliśmy się tylko w święta. Mnie to szczególnie nie przeszkadzało, bo byłem zajęty pracą. Kiedy odszedł mi kłopot w postaci Tonego, miałem o wiele więcej czasu. Praca mnie pochłonęła, ale tak naprawdę była to tylko wymówka. Wiesz jak to jest, człowiek czasem łapie doła i traci nad wszystkim kontrolę. Spieprzyłem sprawę - odpowiedział, nie emocjonując się mimo dość osobistych tematów. Nie było tam jednak nic do ukrycia. Naraz napił się whisky i sięgnął po kolejnego papierosa, poddając się nałogowi bez walki.

Aaren Wayford - 2016-05-26, 00:43

- Ja i dzieci ? Nie nadaję się do tego. - odpowiedziała niemal od razu, jej niechęć do posiadania potomków nie brała się z tego, że nie lubiła dzieci czy bała się tego, że sobie nie poradzi. Nie miała żadnych podstaw, w tym kierunku. Jak ktoś kogo ojciec wychowywał na żołnierza od małego berbecia, sam miał wychować dziecko zupełnie inaczej ? Nie czuła się na to gotowa i najpewniej nigdy nie będzie.
- Z jednej strony to dobrze, że pozwoliliście mu na samodzielne podjęcie decyzji i nie próbowaliście go na siłę zatrzymać przy sobie. Ale z drugiej, pozostawiony sam sobie najpewniej wpadł w towarzystwo, w które nie powinien. Nie znam jego przeszłości, rzadko cokolwiek o niej mówi. Dopiero ostatnio zaczął się bardziej przede mną otwierać. - wyjaśniła Gerardowi, ostatnio między nią a Tonym było naprawdę dobrze i najwidoczniej za długo trwała ta sielanka. Wszystko legło w gruzach, a jakakolwiek wizja odbudowania tej relacji, dla Aaren była kompletnie odległa i nierealna.
- Dobrze wiem jak to jest. - przytaknęła czując, że właściwie teraz znajdowała się w adekwatnej do jego słów sytuacji. Dopiero zaczynało do niej docierać to wszystko. To, że każdą kolejną noc spędzi samotnie pozwalając swoim myślom i wspomnieniom doprowadzać się do rozpaczy. Nie mogła liczyć na obecność drugiej osoby, na kogokolwiek kto utuliłby ją do snu, potrafiła zasnąć tylko w obecności bruneta i nikogo innego więcej.
Samotny sen nie przeszkadzał jej na co dzień, problem pojawiał się w takich sytuacjach jak ta, gdy wszystkie emocje brały górę. - Wszystko można naprawić, trzeba tylko trochę się postarać.- mógł zawsze spróbować odbudować relację z Tony, powoli i małymi krokami.
Tłumiąc nieprzyjemne uczucie przybicia i smutku wypiła niemal całą szklankę naraz, prosząc od razu o kolejną. Powoli zaczynało szumieć jej w głowie, a świat niebezpiecznie poruszał się wokół niej.

Gerard Wayford - 2016-05-26, 00:59

- Laura się nim zajmowała. Wierzę, że pilnowała go jak tylko mogła. Poza tym przez pierwsze trzy lata prawie się na niego nie skarżyła. A potem przeprowadził się na swoje i sama widzisz, jak się to skończyło - wyjaśnił, chwilowo milknąc aby się zaciągnąć. - Myślę, że brał przez jakiś czas. Zachowuje się tak, jakby coś wyżarło mu dziury w mózgu - stwierdził z rozbrajającą szczerością, nawet nie wiedząc, że trafił w samo sedno. Daleki był jednak od panikowania z powodu tych podejrzeń. - Nie mówi Ci wiele, bo nie ma nic do opowiadania. Jeżeli oczekujesz mrożących krew w żyłach historii o rodzicach-potworach, to nie tutaj - mruknął, mimowolnie podciągając kącik ust w ironicznym półuśmiechu.
Samotne noce rzeczywiście były straszne. Gerard niejako również zmagał się z tym problemem. Kilkanaście lat dzień w dzień dzielił z drugą osobą łóżko, a teraz było w nim tak przytłaczająco pusto. Niby nie dotykało go to mocno, ale dostrzegał tę różnicę. Samemu wszystko wyglądało inaczej, a jednorazowe spotkania czy nawet pojedyncze noce nie były wystarczającym substytutem. - Z dzieciakami nie ma nic do naprawiania - stwierdził, przeciągając się krótko i wygodnie opierając o oparcie krzesła. - Chyba nie powinnaś więcej pić - zauważył delikatnie, samemu ledwie kończąc pierwszą szklankę.

Aaren Wayford - 2016-05-26, 01:08

- Tony bardzo ją szanuje, choć czasem marnie mu wychodzi okazywanie tego.- kąciki jej warg minimalnie uniosły się ku górze, sama nie wiedząc czemu uznała za zabawną drugą część swojej wypowiedzi. - Nic nie wiem na ten temat.- wolała nie mówić o pewnych rzeczach, nie zdradzać czegoś przez co Gerard mógłby nabrać pewnych podejrzeń.
- Takie historie to sama mogę mu opowiadać.- odpowiedziała sama również uśmiechając się w związku z tym stwierdzeniem. Jeśli chodzi o jej relacje z rodzicami, były jeszcze gorsze niż w przypadku Tonego.
Zdążyła przyzwyczaić się do tego, że tylko w obecności zielonookiego jest w stanie całkowicie się odprężyć, zapaść w głęboki sen i poczuć się bezpiecznie. Niby nie miała czego się obawiać we własnym domu, ale obecność tej drugiej osoby przynosiła miły spokój i ukojenie, tym bardziej, że brunet miał na nią silny wpływ.
- A próbowałeś ?- uniosła brew pytająco podpierając swoją ciężką głowę na ręce. - Dlaczego mam nie pić skoro tylko alkohol przynosi mi ulgę ?- burknęła oburzona. - Wiesz jak to jest, gdy tracisz to co dla Ciebie najważniejsze ?- wybełkotała czując jak język zaczyna powoli jej się plątać.

Gerard Wayford - 2016-05-26, 01:24

- Nie wiesz, czy nie chcesz mówić? - Zapytał, naraz unosząc nieznacznie jedną z brwi, co tylko wzmogło siłę jego przenikliwego spojrzenia. - Dobrze mi z nimi w takiej relacji. Mogą mieć do mnie żal za wcześniejsze lata, ale kiedyś im przejdzie - podobnie jak Tony, rzadko czuł potrzebę przepraszania lub przyznawania się do winy. Uważał, że jeżeli już kogoś skrzywdził, to swoją żonę, a że odbiło się to echem po dzieciakach... Trudno. Życie nie jest kolorowe. Nie próbował im teraz tego rekompensować lub udawać ich przyjaciela. Nie chciał się osmieszac; wystarczy, że był obecny i służył oparciem w razie potrzeby. - Szkodzisz sobie. Chyba nie muszę Ci tłumaczyć w jaki sposob - spojrzał na nią przekornie. - Wiem. Nie musiałem robić z tego powodu zamieszania i dramatu ze sobą w roli głównej - poddał ja lekkiej krytyce licząc na to, że sie opamięta .
Aaren Wayford - 2016-05-26, 01:31

- Myślisz, że wiem o nim wszystko ? - nie podała mu jednoznacznej odpowiedzi, sugerując jednak, że tak naprawdę sama niewiele wie. A jak było w praktyce to już jej sprawa, pomimo wypitego alkoholu potrafiła jeszcze w miarę kontrolować swoje włosa i myśleć nad tym co mówi.
- Pewnie tak.- czas koi rany, choć niektóre są czasem zbyt głębokie aby się zasklepić i pozostawić po sobie krótką bliznę.
- Wątpię aby whisky zaszkodziła mi bardziej niż …- nie dokończyła, liczył się tylko ból psychiczny, a nie fizyczny, który miał nadejść rano.
- Pójdę już.- nie chciała się kłócić z Gerardem, jedna kłótnia była już wystarczająca. Wyjmując banknot o dużym nominalne, położyła go na stole posyłając przy tym uśmiech kelnerowi. Nieco chwiejnym krokiem podniosła się z fotela, podpierając jednocześnie ręką o stolik.

Gerard Wayford - 2016-05-26, 01:38

- W pewnych kwestiach na pewno wiecej ode mnie. Twoja lojalność jest godną podziwu - mruknął z nikomu rozbawieniem. Pilnowala sekretów Tonego jak lwica, ciekawe czy w drugą stronę dzialoloby to tak samo? - Pozwól, ze Cię odprowadze - zaproponował, nawet nie licząc się z ewentualną odmową. Razem z brunetka opuścił lokal i najpewniej wezwał jakąś taksówkę, która odwiozl dziewczynę do domu, na odchodne nie rzucając jej jednak żadnych złotych rad. Zrobi jak zachce. Następnie odjechał do własnego mieszkania. /zt
Aaren Wayford - 2016-05-26, 01:43

- Szkoda, że docenia ją nie ta osoba, która powinna.- zaśmiała się posyłając mu czarujący uśmiech. Jeśli chodzi o lojalność ze strony Tonego, raczej nie mogła na niego liczyć, ale w przypadku zatrzymania pewnych faktów dla siebie mogła spodziewać się tego samego po brunecie.
- Niech będzie.- przytaknęła mu czując, że nogi nie chcąc współpracować z korpusem ciała. Razem z Gerardem udała się do swojego domu, dziękując za odstawienie po drzwi. Pożegnała się z nim, weszła do domu, zamknęła za sobą drzwi i niemal od razu padając na łóżko w ubraniach zasnęła zakopana w pościel.

/zt

Thomas Hayden - 2016-06-01, 19:13

Siedzenie w domu poważnie wdawało mu się we znaki. W swoich czterech ścianach nie umiał już znaleźć dla siebie miejsca, zaś perspektywa chodzenia do szkoły była bardzo mało atrakcyjna. Wyrwawszy się z domu zabrał ze sobą jedynie kilka funtów, swoją czarną bobmerkę i elektryczną fajkę, z którą niemal się nie rozstawał. W pośpiechu chwycił jeszcze kilka liquidów, na wszelki wypadek, gdyby tak zabrakło tego obecnie używanego. Szwendał się po mieście bez większego celu, nie wiedział dokąd ma iść i w jakim celu. Po prostu krążył, co jakiś czas pociągając swojego elektrycznego papierosa, ot dla własnej rozrywki. Nawet na chwilę przysiadł na ławce, by przez te kilka minut poobserwować pędzących do domów ludzi. Zawsze lubił ich obserwować, ten ich zabójczy pęd w kierunku wyimaginowanych, tak naprawdę nieokreślonych celów. Całkiem go to śmieszyło, bowiem sam nie pędził, wiodąc życie we wręcz ślimaczym tempie. Nie miał żadnych zmartwień, jego egzystencja była niemal tak samo beztroska, jak kilkuletniego dziecka. Sam sobie stwarzał problemy, jednak jego problemy były niczym, maleńką pchłą na ciele ogromnego psiska. Kiedy ulica niemal całkowicie opustoszała, a latarnie błysnęły żółtym światłem zrozumiał, że przyszedł czas na zmianę swojego położenia. Ponowne zaczął swoją wędrówkę, dając prowadzić się nogom. Ostatecznie trafił pod spory, staro wyglądający budynek. Zatrzymawszy się pod nim, zmierzył go przenikliwym wzrokiem. Nie wiedział czy na pewno chciał tam wchodzić. Namiętnie sę nad tym zastanawiając, sięgnął do kieszeni w poszukiwaniu pieniędzy. Natrafiał na kolejne przedmioty, które znalazły się w jego kurtce kompletnie nieoczekiwanie. Dosięgnąwszy to, czego szukał mimowolnie uniósł kąciki ust. Dokładnie zaczął przeliczać pieniądze, bowiem musiał być pewien, co do ich ilości zanim przy barze popełni wtopę.
Tate - 2016-06-01, 19:53

Kolejny nieodwiedzony bar na horyzoncie! Zadowolona z dzisiejszego dnia w podskokach (dosłownie) skierowała się do głównego wejścia ledwo nie gubiąc szpilek. Kiedy się w przy takowym znalazła klasnęła zadowolona w dłonie i migiem skierowała się w stronę baru. Pierwsza wypłata, do tego obchodzi urodziny! Zadowolona jak nie wiem co spojrzała na młodego chłopaka obok, i zauważając, że nikogo innego nie ma w bliższej odległości po czym na chwilę zawiesiła na nim wzrok, by następnie skierować się do barmana.-Dwa czystej!-mruknęła siadając na krzesełku, czekając na swój trunek i obserwując ludzi wokół. W szczególności te brzydkie laski, które mogły tylko pomarzyć o urodzie takiej jaką Tate posiada. W czasie, kiedy jedna z takich ją minęła dziewczyna zagwizdała za nią, a kiedy blondynka się odwróciła powiedziała.-Legginsy nosi się do zgrabnych tyłków a nie sadła-po czym spojrzała na nią kpiąco następnie odwracając się w stronę baru pozostawiając biedną, skołowaną bywalczynię baru z kilkoma parami oczy skierowanymi na jej tyłek. Co mi z tej Tate wyrośnie, to ja nie wiem :wtf:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group