Bloo - 2016-11-13, 15:33 Bloo bez problemu zaczął rzuć wędzidło, obniżając łeb i uwypuklając grzbiet. Porozciągawszy się wystarczająco, wrócił do swojej normalnej sylwetki i za pozwoleniem przeszedł do stępa. W ów chodzie nie ociągał się, aczkolwiek widać było po nim, że nadmiar energii już dawno z niego zszedł.
Chwilę później na nowo zaangażował się w pracę. Ustępowania nie były mu obce, aczkolwiek początkowo nie wykonywał ich perfekcyjnie. Cóż, trochę mu się pozapominało, ale dość szybko nadrobił straty i zaczął starannie podążać za pomocami Jessie.
Po rozstępowaniu, udał się z brunetką na grzbiecie w kierunku stajni.
z/tEviline - 2017-01-06, 00:40 Potrzebowała dużo miejsca, by ostudzić Hero, a wszystko było zajęte i ogier raczej nie byłby zachwycony z powodu ewentualnego towarzystwa, więc zaprowadziła go na większy maneż, który zaplusował ogrodzeniem, bo wiadomo, że zawsze bezpieczniej w zamknięciu, niżeli potem ganiać ogiera po całym terenie stadniny.
Wprowadziła go do środka i zamknęła za nimi "bramę", po czym spojrzała na ogiera. Nie miała w zamiarze robienia nic na siłę, więc patrzyła na jego zachowanie i w ten sposób decydowała, czy najpierw spróbować go przegonić na lonży, czy jednak wsiąść i zrobić z siebie żywą kukłę na której można się wyżyć. W czasie rozmyślań, które oczywiście odpychała od siebie bezmyślnie, podciągnęła mu popręg i przerzuciła wodze na jego szyję, jednak nadal starała się ich skutecznie pilnować. Po zaledwie kilku chwilach postanowiła, że na niego wsiądzie, widocznie lubiła robić sobie krzywdę
Szybko, jednak nie gwałtownie wsiadła na ogiera i o ile nie zrzucił jej w trakcie tej czynności, to była niemal pewna, że nie będzie zadowolony z jej obecności. Chciała z nim współpracować, nie chciała treningu jednostronnego, więc jej sylwetka w tym momencie była rozluźniona, choć w każdej chwili gotowa zareagować. Dałaby mu w tej chwili się wyszaleć, jednak na jej zasadach, a w tym momencie była w stanie obstawiać za ile zleci z jego grzbietu. Wstrzymywała ogiera wodzami, jednak nie katowała go łydkami, które były tylko lekko przyciśnięte do jego boków. W tym momencie takie starania równie dobrze mogły pójść na manowce, ogier z pewnością był nabuzowany, jednak liczyła na jakiś cud, który mógł nie nadejść Hero Of War - 2017-01-09, 23:24 Wprowadzony na maneż wciąż był podekscytowany mocno wyjściem na zewnątrz ze stajni, rżąc głośno i niemal cały czas podrzucając nerwowo łbem. Po zamknięciu wargi spojrzał złowrogo na Eviline, kładąc po sobie uszy.
Grzebiąc nerwowo nogą, gryzł przy okazji aktywnie metal w pysku błyskając co jakiś czas białkami oczu. Nie ułatwił dziewczynie zadania bo przy wsiadaniu kręcił się w miejscu, naprawdę nie mając ochoty na tak bliskie spotkanie z człowiekiem. Kłapnął zębiskami tuż przed jej nosem nie będąc zadowolony z dociągania popręgu. Do tej pory dźwigał jeźdźca na swoim grzbiecie tylko podczas wizyt na torze, a teraz był lekko zdezorientowany obecnością amazonki w siodle, a tym bardziej, że było to jak przypuszczam siodło wszechstronne.
Trzymany mocno na pysku nie miał możliwości ruchu naprzód, frustrując się co raz mocniej zaczął się powoli cofać, aby zaraz wspiąć się na tylne nogi, wysoko wymachując przodami w powietrzu, próbował pozbyć się jeźdźca. ;>Eviline - 2017-01-11, 15:32 Nie przejawiła żadnej człowieczej reakcji tym zachowaniem, a wręcz wiedziała, że za bardzo go przytrzymała. Z drugiej strony z takimi końmi nigdy nic nie wiadomo, do końca zaufać też nie można, a pewnie popuszczenie mu wodzy z początku mogłoby doprowadzić do jeszcze gorszych skutków. Nie wiedziała, czy ogier ma w nawyku dębowania, aż do przewrócenia się na plecy, jednak jedyne, co teraz mogła zrobić, to spróbować go faktycznie wypchnąć do przodu, a nie przypieprzyć mu w zad, czy łopatkę, jak to większość ludzi robiła. Mimo że ogier był zdecydowanie od niej większy, to nie chciała się uciekać do przemocy, w końcu można jeszcze bardziej pogłębić jego narowy, a jakoś nie widziała wielu chętnych, którzy rzucaliby się na konie problemowe. Poluźniła mu trochę wodze, a raczej bardziej je oddała, bo przez ciągłą zmianę pozycji raczej niezbyt władała nad dłońmi. Skupiła się na utrzymaniu swojego tyłka na koniu, choć było to problematyczne, jednak lądowanie na ziemi raczej jej się teraz nie widziało, a w ten sposób ogier dopiąłby swego. Złapała się jego grzywy i szyi, jednocześnie trzymając już popuszczone wodze i przeniosła ciężar ciała do przodu, jakoś nie chciała lądować pod koniem, ciekawe dlaczego.Hero Of War - 2017-01-11, 22:34 Hero nie był typem konika rekreacyjnego, na którego możesz założyć siodło i jechać, to był koń do wygrywania i ciągłej gonitwy. Będąc zamknięty na małej przestrzeni, a w dodatku mając na sobie prawdopodobnie dopiero któryś raz z kolei siodło wszechstronne, zaczynał denerwować się jeszcze mocniej. Wypchnięty do przodu nie opadł tak od razu na ziemię, zrobił krok do przodu z amazonką na grzbiecie mocno przy tym wymachując łbem na boki.
Dopiero, gdy dziewczyna popuściła wodze opadł na ziemie, aczkolwiek nadal był nerwowy i zaczął poruszać się bokiem przy okazji wciąż wymachując łbem, nic z tego nie rozumiał więc tym bardziej popadał w większy szał. Mimo to nie próbował na siłę pozbyć się Eviline, wciąż próbował ogarnąć to co się działo jednocześnie mając niezaspokojoną potrzebę ruchu.Eviline - 2017-01-11, 23:09 Nie byłoby możliwością, by czteroletni ogier chodzący wyścigi, który najprawdopodobniej był ujeżdżony w wieku 1,5 roku, miał na sobie po raz pierwszy siodło wszechstronne. Wierzyła, że mała przestrzeń może go denerwować, jednak była większa niż karuzela w której zapewne codziennie chodził, a jeśli nie, to tuż przed zawodami, by jeździec mógł pojechać z nim tylko okazyjne kółko kłusem, czasami więcej. a potem pójść do bramek. Trening koni wyścigowych wiosną, latem i niekiedy jesienią obejmuje tylko trzydzieści minut na torze, gdzie przebiegnie się przez dwa tysiące metrów, całe koło i tak każdego dnia, lecz w zimie wygląda to zupełnie inaczej, nikt nie puści konia na tor, gdy na dworze jest wichura, czy cokolwiek innego, więc tak, konie często jeżdżą we wszechstronnych, co lepsze, tylko konie pełnej krwi angielskiej są w większości trenowane skokowo, by robić gonitwy płotowe, a żeby takiego konia nauczyć, czy w ogóle sprawdzić jego przydatność, to nie zakładają wyścigówki (cholera, za bardzo się rozpisałam, bez sensu, wybacz ). Jednak znając jej szczęście, akurat ten ogier miał wszystko na odwrót, jednak był czterolatkiem i nie do końca wiedziała jak daje radę w wyścigach i dlaczego ktoś, kto miał z nim kontakt cały ten czas pozwolił, by poznał narowy, bo nie ukrywajmy, niektóre zdążył już posiąść.
Bezapelacyjnie wypchnęła go do stępa, przyłożyła łydkę w nadziei, że ktoś zdążył go nauczyć na nią zareagować. Stęp matką galopu, więc może jeśli pozwoli jej się występować i porządnie się rozchodzić, to zrobią bardzo dużo kółek, które nie sprawią mu większego problemu, a się trochę uspokoi, by potem może nauczyć się czegoś nowego, jednak by to zrobić, to musiał zacząć iść.
- No już, nie pozabijajmy się, to będzie bez sensu. - Szeptała, choć koń mógł wyczuć jej głos i ton, który w żadnym stopniu nie był złośliwy, czy rozdrażniony, emanowała spokojem, choć próbę cierpliwości już przeżyła, ale nadal była zdania, że wszystko zależy od konia.Hero Of War - 2017-01-12, 00:25 Owszem nie miał go po raz pierwszy, ale zważywszy na dyscyplinę do której został zajeżdżony, nie poświęcono mu zbyt wiele czasu na nauczenie się pomocy jeździeckich i reakcji na nich. Potrafił tylko gonić naprzód aż do mety i utraty sił.
Zgadzam się w pełni z tym co piszesz na temat wyścigów jednakże pragnę nadmienić, że Hero nie była w żadnym treningu, jedynie stał w boksie ze względu na strach i brak zainteresowania ze strony ludzi. Od czasu do czasu latem, gdy któryś ze stajennych zlitował się nad nim, wtedy mógł spędzić parę godzin na pastwisku lecz nic poza tym. Formę miał słabą nie wspominając już o jakichkolwiek treningach.
Do Orchardu ponad rok temu i od tamtej pory ludzi oglądał jedynie zza krat boksu. Raz na jakiś czas ktoś się nad nim zlitował i wziął go na trening tylko po to aby rozgrzać nieco konia przed zawodami. Ot cała historia, nieco przykra i smutna, ale kto powiedział, że zawsze musi być kolorowo.
Ruszył naprzód choć wciąż pozostawał spięty, mocno napierał na wędzidło zupełnie nie szanując rąk dziewczyny. Ciągnął przed siebie i od czasu do czasu próbował też podkłusowywać.Eviline - 2017-01-13, 13:48 Kiedy już wszystko zostało mentalnie wyjaśnione, można było otwarcie przejść do mordowania. Koń młody, wiele można go nauczyć, ale jeszcze bardziej można go było popsuć i w przyszłości niekoniecznie by się to dla niego dobrze sprawdziło. Jednak kiedyś trzeba było go ruszyć, choć nadal nie rozumiała ludzi, skoro bierzesz coś na własność, to odpowiadasz za to, nawet jeśli to koń stajenny bez właściciela, a podejście do niego wzbudza uczucie strachu.
Nie pozwalała mu na samowolne przyspieszanie i ograniczała go, a raczej walczyła z nim tylko poprzez żwawy stęp, dosiad, łydki i nieszczęsne dłonie, które pewnie po godzinie by jej odpadły. Na kłus jeszcze przyjdzie czas, jednak wiedziała, że ogierzasty nie ustąpi w swoich działaniach, może i nawet je pogorszy. Nic to, będzie próbować do usranej śmierci, aż w końcu coś im razem wyjdzie i obejdzie się bez przepychanek.Hero Of War - 2017-01-13, 22:56 // Jak czytam poprzedniego posta to aż mi wstyd za błędy, wybacz :c
Kto tu kogo będzie mordował to jeszcze zobaczymy, w każdym razie ogierzysko nadal starało się uprzykrzać dziewczynie życie, choć z każdą chwilą wydawał się robić jakby bardziej wyrozumiały i spokojniejszy. Do tej pory Evi nawet nie uderzyła go batem, nie podniosła głosu ani nie próbowała na siłę przeforsować buntu. Zaczynał to powoli dostrzegać mając przebłyski świadomości podczas tej całej złości jaką wręcz emanował.
Stępując oddychał głośno i szybko, nadymając szeroko nozdrza i potrząsając łbem od czasu do czasu. Lekko odpuścił w pysku, choć nadal siedzenie na nim przypominało raczej siedzenie na tykającej bombie zegarowej. Wciąż był mocno nabuzowany i jedynym, co mogło go w tej chwili zmęczyć, był wysiłek i to taki po którym lał by się z niego pot.
Blondynka mogła próbować wskórać coś pod siodłem choć znacznie lepiej oboje by wyszli na jakiejś lonży lub wyprawie na tor wyścigowy.Eviline - 2017-01-17, 17:13 / Aj tam, zdarza się wszystkim, ja jeszcze nie raz napiszę coś źle
Odetchnęła jakby z ulgą. Wzięła tu ogierzastego, by go sprawdzić i dać im czas na wzajemne dotarcie się. Teraz jednak, gdy znała już jego podstawowe reakcje, dała sobie chwilę na wytchnienie. Dokończą rozgrzewkę do kłusa, a później najwyżej się przeniosą do alternatywnej rzeczywistości na torze
Cóż, stwierdziła, że wystarczy tych męk i wypchnęła ogiera do kłusa. Była przygotowana na ewentualne drobienie ze strony ogiera, jednak był tak energiczny, że mogło się bez tego obejść. Raczej nie powinno być problemu z przejściem do szybszego tempa, choć nigdy nie wiadomo co uderzy do głowy ogierzastemu.
Jeśli wszystko poszło po jej myśli, to starała się go rozgrzać i rozciągnąć, robili wolty, od tych większych do mniejszych, choć miejsca faktycznie było tyle co kot napłakał. Co jakiś czas uspokajała Hero głosem, co jakiś czas zachęcając go do żwawszego tempa. Nie ukrywała, że najchętniej porzuciłaby rozgrzewkę w diabły i od razu przeszła do czynów, ogier pewnie miał to samo, jednak raczej nie chcieliby się przeforsować, więc trzeba było odbębnić te piętnaście-dwadzieścia minut.Hero Of War - 2017-01-21, 00:06 Poproszony o kłus wciąż zziajany ruszył energicznie, pomimo całej masy pary wokół i spoconego cielska gniadosza, miał w sobie pokłady niespożytej energii. Zdawać by się mogło, że poprzez początkową walkę jedynie się nakręcił i jeszcze mocniej nabuzował.
Na jednej z wolt wciąż żywo kłusując pozwolił sobie na mocniejszy podskok. Wybijając się z tyłów oddał z grzbietu w górę tym samym robiąc baranka. Chciał już biec, a nie tylko kręcić się w kółko, stresowało go to co raz mocniej i zamiast wyciszać ogiera prowokowało do co raz gorszych zachowań.
Przeżuwając wędzidło w pysku próbował wyciągnąć nos maksymalnie w dół i jak tylko udawało mu się wyciągać wodze podrzucał nerwowo łbem do góry. Ile można poruszać się po tak niewielkiej przestrzeni, rozpierała go nadmiar energii, a jego myśli krążyły nieustannie wokół toru i szaleńczego biegu.Eviline - 2017-01-22, 19:38 Dobra, walić pogodę, świeci słońce, ciepło jest, może być nawet apokalipsa, idziemy na tor!
Dziewczyna wytrwale wysiadywała ogierzaste wybryki, w większości jej nawet nie przeszkadzały, wiele takich baranów już widziała, jednak te były po prostu zniecierpliwione brakiem miejsca. Trzymała go w kłusie tylko po to, by się rozgrzał na tyle, by mógł pobiec na torze bez obawy o kontuzję z powodu nieodpowiednio rozruszanych mięśni.
Zerknęła na zegarek, lekko się zachmurzyła i wypchnęła ogiera do galopu, ale tylko na dwa kółka, by potem spokojem, czy też siłą go zatrzymać i przebranżowić.
Wyprowadziła go z maneżu, próbowała być delikatna, ale uznała, że im szybciej dojdą o docelowego miejsca tym lepiej.
Gdzieś po drodze zahaczyli o stajnię, gdzie z ewentualną pomocą stajennego zmieniła mu siodło, sprawdziła też ogłowie, choć jego akurat nie trzeba było zmieniać i poszli hen hen ze stajennym na tor.
/ zt. Hero Of War - 2017-01-23, 14:04 Podobno śniegu już nie ma więc można szaleć.
Nie próbował w sposób skuteczny pozbyć się jej ze swojego grzbietu, jego wybryki były spowodowane wyłącznie nadmiarem energii i ograniczeniem przestrzeni w jakiej teraz się znajdowali. Frustrowało go ogrodzenie i niewielki ogrodzony obszar.
Bijąc nerwowo ogonem o skoki ruszył żwawo galopem musząc zmieścić się ze swoimi ogromnymi krokami na kole, co również mu nie odpowiadało. Furcząc głośno przez rozdęte nozdrza dał się zatrzymać choć Ev musiała się z nim trochę naszarpać.
Docierając pod stajnię, w drodze na miejsce na szczęście dla Ev nie zdołał zostawić jej na jakimś drzewie czy krzaku. Przesiodłany i prowadzony przez stajennego miał nieco mniejsze pole popisu, w końcu facet to facet.
/ztHarley Davidson - 2017-02-11, 13:48 //wszystko wewnątrz zajęte, więc... :>
Harleyowi było trochę smutno, że nie zagrzeją miejsca na hali, bo tam jest jednak trochę cieplej, choć dość brzydko... Ale trudno! Przynajmniej będą pięknie się prezentować na tle chłodnego, białego puchu i popracują na odśnieżonym, dużym maneżu. Mężczyzna wprowadził klacz za ogrodzenie, wskoczył ze schodków na jej grzbiet i delikatną łydką poprosił o stęp na luźnej wodzy. Standardowo prowadzał ją po kołach, obok przeszkód i co straszniejszych obiektów, na razie jeszcze w treningowej derce.
Gdy tylko uznał, że Voice już się względnie zapoznała z terenem ich treningu i trochę się rozruszała, odpiął derkę, podał ją stajennemu i przy sygnale łydki, zaczął skracać wodze i zbierać karą na kontakt. Gdy zyskał już dobre oparcie na jej pysku, posłał jej krótką półparadę, co by przypomnieć o ogólnym ustawieniu. I teraz czas na gimnastykę, rozruszanie sztywności! Zjechali na długą ścianę i tu Harley poprosił o wejście w kłus. Skupił się na utrzymaniu energiczności i rytmu, szczególnie przy sprowadzaniu jej na różnego rodzaju wolty, ósemki i wężyki. Koła zdawały się nie być już dla niej żadnym wyzwaniem... A dla urozmaicenia przy powrotach na ścianę chwila kłusa, narożnik i na długiej ścianie także zmiany tempa w zakresie stój-stęp-kłus, ot, niech się trochę bardziej karuska zasłucha w jeźdźca! Po 5 minutach ciągłej pracy w kłusie, zdecydował się na chwilowe zejście do stępa i tutaj sprowadził Voice na spore koło, delikatnie zaczął masować jej język, jednocześnie subtelnie działając łydką i zachęcając do schodzenia d niższego ustawienia i żucia. Z pewnością trochę ćwiczeń na uwypuklenie grzbietu jej nie zaszkodzi! Dwie powtórki w stępie i zaraz to samo ćwiczenie w kłusie.Ariana - 2017-02-12, 20:55 Kobyła kroczyła za mężczyzną bardzo raźno, co świadczyło jedynie o tym jak wielkie pokłady energii w sobie nosi. Wkroczywszy na maneż i zatrzymawszy się w wyznaczonym miejscu, zastrzygła naprzemiennie uszami i rozejrzała się przelotnie dookoła. Poczuwszy na swoim grzbiecie ciężar jeźdźca, przestąpiła z nogi na nogę, acz nie mając tendencji do samodzielnego ruszania, odczekała do uzyskania odpowiedniego sygnału. Gdy Harley przyłożył do jej boku swoją łydkę, klacz ruszyła żwawym krokiem, lecz nie na tyle szybko, by brunet musiał martwić się o tempo. Po paru krokach zniżyła łeb i wyciągnęła szyję na tyle, na ile było to możliwe i w takim luźnym ustawieniu kroczyła energicznie w wyznaczonych kierunkach. Jej wzrok co jakiś czas zahaczał o mijane przeszkody tudzież ciekawsze obiekty, lecz nie skupiała na nich swojej uwagi na tyle, by ignorować jeźdźca. Po porządnym rozstępowaniu mięśnie karej rozluźniły się nieco, acz prawdziwe rozluźnienie miało pojawić się dopiero po dalszej części treningu. Wraz z pomocami do uzyskania kontaktu, klacz bardziej zaktywizowała i podstawiła swój zad oraz wyszła nosem przed pion, dążąc do elastycznego kontaktu. Po zejściu na ścianę, Voice energiczni weszła w kłus. Od razu wybrała tempo odpowiadające zarówno jej, jak i jeźdźcowi, i określony rytm. Zaokrągliła swoją umięśnioną szyję, strzelając lekko ogonem. Podczas ćwiczeń gimnastycznych klacz w głównej mierze opierała się na pomocach jeźdźca, będąc zwyczajnie zbyt wygodna na to, by całkowicie samodzielnie zadbać o właściwe wygięcia i tym podobne. Niemniej jednak postawa jej ciała podczas wykonywania takich ćwiczeń była właściwa i nie można jej było niczego zarzucić. Wróciwszy na ślad, kara kłusowała jeszcze przez chwilę, dopóki nie wyjechała na rożnika i dopóki nie otrzymała sygnałów do zatrzymania. Wówczas na moment położyła uszy po sobie, acz stanęła w wyznaczonym miejscu, nie będąc z tego zbyt zadowoloną. Parsknęła z dezaprobatą, ponownie ruszając aktywnym stępem, a następnie płynnie przechodząc do kłusa. Nie miała problemów ze skupianiem uwagi, jedynie ostentacyjnie okazywała swoją niechęć względem tego ćwiczenia. Na szczęście w nieinwazyjny sposób. Jej parskania, niezadowolone strzelanie ogonem i kładzenie uszu można było ignorować. Przeszedłszy do stępa, skierowała się na obszerne koło, gdzie zostały jej ofiarowane pomoce do następnego zadania. Automatycznie zaczęła mielić wędzidło, obniżając łeb i wypychając kłąb ku górze. Z tym ćwiczeniem nie miała problemu, dlatego w stępie oraz kłusie wykonała je poprawnie i bez zbędnych niedogodności.