To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Biegalnia - Biegalnia

Naughty Boy - 2019-08-14, 14:20

Pozostawał stosunkowo obojętnie nastawiony do pochwał Adele, jedynie strzygł wewnętrznym uchem, będąc zdecydowanie bardziej skupiony na poruszaniu się po kole niż jej. A z minuty na minutę szedł coraz lepiej, dość mocno wykraczając nogami z odpowiednio zaangażowanym zadem i lekkimi przodami. Może nie był to bardzo spektakularny chód, na jakie stać było konie typowo nastawione pod ujeżdżenie, ale jak na jego to i tak było sporo - chciał w końcu pokazać się przed właścicielką z jak najlepszej strony.
Wziął od niego smakołyka i w podzięce trącił ją nosem, nie oponując jednak przed zmianą kierunku i kolejnym zakłusowaniem, z początku poruszając się dość przeciętnym chodem. Dopiero z czasem zyskiwał na jakości kłusa, umięśnioną szyję zaokrąglając w łuk.

Adele - 2019-08-14, 18:50

Obserwowała jego ruch, teraz ograniczając ruchy i dźwięki, zwyczajnie pozwalając pracować mu w skupieniu; podczas tych kilkunastu minut kłusa kilkukrotnie prosiła o dodania, zachęcając Naughty Boy'a do aktywniejszego wykroku poprzez cmokanie, gotowa ewentualnie zadziałać serią półparad aby zapobiec ruszeniu do galopu. Spróbowała również skróceń, tutaj oczekując tylko tyle, co wyraźnego zwolnienia bez przejścia do stępa, wszelkie czynniki takie jak pracę zadu odsuwając na dalszy plan; pomagała mu w zrozumieniu ćwiczenia poprzez wyciszające, spokojne "prrr", w ten sposób mając nadzieję jasno zakomunikować mu konieczność zwolnienia po dodaniu. Mając już pewność, że rozgrzewka była wystarczająca, zatrzymała go, podchodząc do niego i przepinając lonżę, aby w następnej kolejności założyć wypięcie - gogue. Upewniwszy się, że wszystko leży dobrze, a żaden z pasków nie ogranicza ruchów izabela w niewłaściwy sposób, zmieniła kierunek i te kilka kroków przeszłą wraz z nim, chcąc upewnić się, że w reakcji na nieco inne, bardziej ograniczające wypięcie nie dzieje się nic niedobrego. Jeżeli nie spotkała się z negatywną reakcją, wróciła na środek, pilnując, aby Gortat został na kole i dając mu kilka minut w stępie na przyzwyczajenie się i rozgryzienie goga.
Naughty Boy - 2019-08-15, 02:31

Jego pierwszymi reakcjami na próbę dodania w kłusie było w rzeczy samej zagalopowanie, bowiem pomoce Adele z tego poziomu było mocno ograniczone, więc ogier nie był w stanie w pełni zrozumieć jej intencje. Dlatego początkowo ruszał galopem na parę kroków, żeby zaraz wrócić do kłusa z nerwowym szastnięciem ogonem. Trochę czasu zajęło mu dodanie dwa do dwóch i zwyczajne poszerzenie ram, chociaż i tak robił to bardzo subtelnie. Jednoczesny kłus wyciągnięty i poruszanie się na kole nie należało do najłatwiejszych, więc bardzo nieśmiało wyciągał się i swój wykrok, momentami tracąc przez to na jakości chodu - parokrotnie się usztywniał albo tracił na równowadze, wpadając nieco do środka koła. Podobnie było też ze skróceniem, lecz w drugą stronę - najpierw usiłował przejść do stępa, ale powstrzymany przed tym, zwolnił w kłusie do tego stopnia, żeby bardziej zaangażować swoje ciało, w tym głównie zad.
Zatrzymany, spojrzał na właścicielkę bystrym wzrokiem, zaraz wyciągając do niej pysk i przetrzepując kieszenie w poszukiwaniu smakołyków, kiedy ta instalowała na nim wypięcie i przepinała lonżę. Gogue był dla niego nowością, co nie mogło nie odbić się na jego pierwszej reakcji. Chciał bowiem unieść nieco wyżej łeb niż ustawiało go do tego wypięcie, a to od razu odbiło się na jego potylicy. Kwiknął głośno, usztywniając się w reakcji na ból i nerwowo oddając z zadu, uciekając o parę kroków od Adele galopem, aby po kolejnej próbie zadarcia głowy otworzyć pysk z powodu dyskomfortu, jakie zadało mu jednoczesne wypięcie na potylicy i wędzidło obijające się o podniebienie przez działanie goga.

Adele - 2019-08-15, 12:08

Oczywiście, miała dużo cierpliwości i zrozumienia wobec kuca - nie oczekiwała od niego bezbłędnych dodań i skróceń w takiej obecnej konfiguracji, chcąc jednak tych elementów liznąć. Zadowalały ją więc w pełni te bardzo delikatne dodania i skrócenia; nie prosiła o więcej, chwilą luzu nagradzając prawidłowe ich wykonanie.
Spodziewała się, że gogue mógł nie być dla niego rzeczą dobrze znaną, ale nieco zadziwiła ją zdecydowanie bardzo przesadzona reakcja, sprawiająca wrażenie, jakby nigdy w życiu nie był niczym na lonży ograniczony - czambonem, wypinaczami, niczym. Te rzeczy z jednej strony dawały jakąś ilość swobody, zwłaszcza, jeżeli chodziło o czambon gumowy, ale w rzeczywistości wiązały się zapewne z tym samym uczuciem, co podobnie ograniczający gog. Uspokojanie go zaczęła więc od wyciszających dźwięków, dając mu tyle czasu na ten niesubordynowany galop, ile tylko potrzebował, działaniami lonżą jednak zachęcając do zwolnienia. O ile tylko dał się do tego przekonać i zwolnił na powrót do stępa błyskawicznie znalazła się u jego boku i zatrzymała go, a następnie złapała praktycznie za ogłowie, ręcznie prowokując go do choćby delikatnego zejścia głową do dołu, jakby pokazując, w czym pies pogrzebany. Jeżeli dał się przekonać do obniżenia głowy na nieco normalniejszą wysokość, mógł szybko odczuć praktycznie całkowity luz - gogue bowiem nie działał praktycznie wcale, gdy głowa nie była zadarta, a grzbiet zapadnięty. Drugą ręką cały czas głaskała go po szyi, chcąc trochę uspokoić po tej nie do końca zrozumiałej awanturze.

Naughty Boy - 2019-08-16, 01:06

Na ogół izabelowaty pracował na wypięciach, które wywierały bezpośredni nacisk na jego potylicę, która była dość wrażliwa. Już w trakcie pracy na czambonie wydawał się być mocno spięty z tego powodu, a gogue teraz tylko to pogłębiał. W trakcie tego krótkiego galopowania strzygł jednym uchem, wyłapując kojące dźwięki ze strony Adele, które wraz z pomocami sprawiły, że już po paru metrach zaczynał zwalniać. Najpierw przeszedł do kłusa, tutaj początkowo znowu naiwnie próbując zadrzeć głowę, co odbijało się na kolejnych nerwowych reakcjach. Wkrótce zwolnil do stępa, aby ostatecznie się zatrzymać. W trakcie, kiedy Adele do niego podchodziła, on jeszcze kręcił się w miejscu już bardziej z emocji niż nerwów. Gdy tylko siłą została mu sprowadzona głowa do dołu, a siłą rzeczy wypięcie nieco się poluzowało, przynosząc mu ulgę, odetchnął głośno. Zamiótł ogonem na boki, przez chwilę nijako testując gog i to, na jakiej wysokości jest w stanie nieść głowę. Ale żadną nowością nie było to, że nie był aż tak inteligentnym kucem, jakiego zgrywał.
Adele - 2019-08-16, 23:26

Domyślała się, że jego emocje były gwałtowne, ale i chwilowe - w końcu niejednokrotnie miał do czynienia z najróżniejszymi wypięciami, prędzej czy pózniej radząc sobie z dyskomfortem jaki wiązał się z próbami zadarcia w nich łba. Poklepała go więc gdy tylko definitywnie się uspokoił, jeszcze chwilę spędzając h jego boku w razie, gdyby gogue dalej przynosił jakieś negatywne emocje. Zakładając jednak, że prędzej czy pózniej Naughty Boy pogodził się z jego obecnością, wróciła do swojego pierwotnego planu jakim było odesłanie go do stępa na kole z wcześniejszą asystą. Dała mu kilka minut w tym chodzie na przywyknięcie do wypięcia i ustawienia, jakie narzucało, a jeżeli izabel nie odstawił kolejnej szopki i zachowywał się już w miarę spokojnie, wkrótce na nowo poprosiła onkłus, cmokają zachęcająco.
Naughty Boy - 2019-08-17, 01:49

Zastrzygł uszami w reakcji na klepanie po szyi, które również miało pozytywnie wpłynąć na jego uspokojenie się. Odetchnął ciężko, co prawda dalej niezbyt przekonany do tej sytuacji, ale nie panikował już tak za każdym razem, gdy coś ocierało się za jego uszami. Wkrótce ruszył dość karnie stępem, tym razem głowę niosąc na optymalnej wysokości, chociaż daleko mu jeszcze było od rozluźnienia. Szyja, choć zaokrąglona, dalej była napięta jak struna. Nie zmieniło się to nawet w kłusie, kiedy to wymachami przodów próbował zamaskować średnio pracujące tylne nogi, jak i sam zad.
Adele - 2019-08-25, 14:09

Nie mając tak naprawdę żadnego rzeczywistego wpływu na pracę izabelowatego w tym momencie, mogła tylko obserwować jego kłus, bez trudu dostrzegając bardzo widoczne usztywnienie; nie mogąc jednak własnoręcznie go przepracować, poza okazjonalnymi krótkimi półparadami wykonywanymi lonżą, musiała liczyć się z takim stanem rzeczy i czekać, aż gogue w końcu zrobi swoje i chociaż trochę pomoże kucykowi w drodze do odnalezienia rozluźnienia. Ewidentny brak pracy zadu starała się skorygować częstymi dodaniami i skróceniami, wkrótce jednak wpadając na inny, zapewne nieco bardziej efektywny pomysł; po pokłusowaniu Gortata na obie strony, z efektami zapewne niezmiennie bardzo przeciętnymi, zwolniła go do stępa, w którym na krótki moment oddała go do rąk przebywającego na hali pracownika stajni, sama na wytartym już przez kucyka kole zaczynając układać drągi. Tych miało być naprawdę dużo i trwać miały przez znaczną większość koła - dzięki temu Naughty Boy miał być skłoniony do ruszenia zadu przy jednoczesnym zejściu głową niżej, bo pokonywanie drągów z zapadniętym przez zadarty łeb i napiętą szyję grzbietem miało szybko okazać się niewygodne. Przejąwszy izabelowatego od stajennego, wróciła z nim na poprzednie koło, do zakłusowania wykorzystując krótki fragment figury, na którym rzeczone drągi nie leżały, potem tylko za sprawą regulowania długości lonży dbając o to, aby ogier pozostał na śladzie na środku drągów.
Naughty Boy - 2019-08-26, 22:46

Półparady z czasem zdawały się zaczynać działać, bo izabelowaty zaczynał się bardzo powoli i stopniowo rozluźniać, poczynając od obniżenia głowy i zaokrąglenia szyi aż do odpuszczania w potylicy. Był to dość wolny proces i dziewczyna dalej nie była w stanie zobaczyć pełnego rozluźnienia, ale jego zad dalej zdawał się być pozostawiony gdzieś w stajni - w trakcie dodań mocno wyciągał do przodu przednie nogi, tylnymi praktycznie nic nie zmieniając. Miało to dawać złudne wrażenie rozciągnięcia siebie i swojego kroku, bo łączył to jednocześnie z szybszym stawianiem kroków, co raczej nie było mile widziane. Zwolnil do stępa z parsknięciem i ułożył po sobie uszy, będąc chwilowo pod opieką stajennego. Żadnego z nich nie darzył wielkim uwielbieniem, o wiele bardziej woląc, aby codzienne czynności wykonywała przy nim właścicielka, a nie pracownicy. Nastawił jednak kremowe uszy na widok drążków, samemu stajennemu nie dając się we znaki. Stał w miejscu jakiś metr od niego, wzrokiem podążając jedynie za Adele. Skierowany na koło, już z drągami, wręcz odruchowo obniżył głowę aż do samej ziemi, kiedy tylko zbliżył się do pierwszego drążka, jakby chcąc upewnić się, że to był zwykły drąg, ale na kole. Przeszedł go wraz z pozostałymi, wysoko unosząc nogi i wręcz automatycznie uruchamiając zad, którym musial mocniej wykraczać, aby zmieścić się w odległościach między nimi i nie puknąć w żaden z nich.
Adele - 2019-08-31, 18:12

Zadowolona z takich efektów, uznała, że dobrym pomysłem będzie potrzymanie Naughty Boya na tym ćwiczeniu nieco dłużej - naturalnie, pozostawała czujna i cały czas miała na uwadze to, jak czuje się koń, wypatrując wszelkich sygnałów mających świadczyć o tym, że coś jest nie tak, ale doszła do wniosku, że przynajmniej była to jakaś forma ubarwienia chodzenia w kółko. W końcu tu przynajmniej izabelowaty stale musiał pozostać skoncentrowanym na tym gdzie i jak iść, a nie truchtać w kółko i wymyślać kolejne sposoby na miganie się od pracy zadem czy grzbietem. Po drodze wprowadziła również przejścia do stępa na rzeczonych drągach, nie zapominając również o zmianach kierunku, które robiła często, przede wszystkim chcąc aby taka praca w niższym ustawieniu objęła obie strony konia. Cieszyło ją, że drągi okazały się dobrym rozwiązaniem dotychczasowych niesubordynacji - miała świadomość, że praca w niższym ustawieniu i przy aktywnym zadzie miała bardzo przysłużyć się choćby plecom kucyka, które dzięki uwypukleniu miały nabrać na mięśniach. Po dłuższej chwili takiej pracy poprosiła o przejście do stępa, w niewielkiej przestrzeni między pierwszym a ostatnim drągiem zatrzymując ogiera i na chwilę wyprowadzając go poza ich obręb, aby tam dać chwilkę stępa. Zmieniwszy kierunek, poinstruowała stajennego w kwestii zmian jakie miały zajść w drągach, sama po chwili odpoczynku dla czternastolatka prosząc go o zagalopowanie. Miała nadzieję, że na tyle przyzwyczaił się już do wypięcia, aby nie próbować stawać na głowie, ale i na konieczność uspokajania była przygotowana; oczywiście, w razie jakichkolwiek nerwów wobec gogue w stępie nie pozostawała głucha i gdyby okazało się, że coś znów jest nie tak, nawet nie podchodziła do zagalopowania, ostrożna, aby nie generować żadnych niebezpiecznych sytuacji.
Naughty Boy - 2019-08-31, 23:31

Niewątpliwie dobrą zaletą i pierwszym krokiem w stronę rozluźnienia było to, że Naughty Boy pracował na drągach regularnie i często, więc bycie lonżowanym na nich nie wzbudzało w nim aż tak wielkich emocji. Był do nich na tyle przyzwyczajony, że zwyczajnie nie robiło mu to żadnej różnicy. No, może jedynie troszkę bardziej się ożywił, ale to zawsze towarzyszyło pojawieniu się drążków, o przeszkodach nie wspominając.
Na przejścia do stępa reagował od razu, zwalniając płynnie do aktywnego kroczenia przed siebie z dalej obniżoną, zaokrągloną szyją. Teraz przez gogue był dużo ostrożniejszy, nawet kroki stawiając jakby bardziej rozważnie i delikatnie. Podobnie było ze zmianami kierunku, po których kontynuował sprężysty, energiczny kłus, idąc już dużo lżej niż na początku. Wkrótce zatrzymał się w dystansie między drągami, parskając tam głośno, chociaż zaraz znowu ruszając stępem. W tym czasie uspokoił nieco swój lekko przyspieszony oddech, nie panikując już tak przez zamontowane wypięcie, do którego zaczynał się przyzwyczajać. Parę minut później znowu zagalopował, lekko podbijając przy tym zadem, ale na tyle, żeby nie nadużyć wypięcia i zaryzykować kolejnym naciskiem na potylicę. Zaraz nieco bardziej zaokrąglił swoją sylwetkę i krok, galopując dużo ładniej i przyjemniej.

Adele - 2019-09-01, 00:17

W takim trybie pozwoliła mu pogalopować przez kilka minut na obie strony, podczas zmian kierunku wplatając również moment kłusa poza drągami aby zweryfikować, czy chwila pracy na nich rzeczywiście zdziałała coś w kierunku większego zaangażowania w trening. Po kilku minutach stępa przenieśli się ponownie na drążki, teraz już przełożone z myślą o galopie - rozpoczynając w lewą stronę, zachęciła go do zagalopowania, długością lonży znów dbając o to, aby znów pozostał na samym środku drążków na wydeptanym już przez siebie śladzie. Zaoferowała mu chwilę takich ćwiczeń na obie strony, po dobrych kilku czy kilkunastu minutach uznając, że tyle całkiem mu wystarczy; wówczas zakomunikowała przejście do kłusa i stępa, w którym sprowadziła go z drągów i odpięła wypięcie, na ostatnie kilkanaście minut wpuszczając go na koło luzem, dając szansę samoistnie rozluźnić się w obliczu wiedzy związanej z podpowiedzią, jaką miał stanowić gogue. Po takim czasie, który uwzględniał kilka przejść do stępa i oczywiście zmian kierunków, rozstępowała go solidnie, dając nawet moment na pochodzenie po hali całkiem luzem, wkrótce, to jest gdy jego oddech ostatecznie się uspokoił, zabierając izabelowatego w kierunku stajni.
/zt

Naughty Boy - 2019-09-01, 13:24

Galopował spokojnie, ale angażując do tego wszystkie swoje mięśnie, które zaczynały się coraz bardziej wyrabiać dzięki ich regularnej pracy. Nie dało się zaprzeczyć, że ogier był w kwiecie swojego wieku, szczytowej formie, wyglądając już jak typowy sportowy koń, a nie beczka tłuszczu, jak to miało wyglądać w trakcie tej długiej przerwy. Przejścia znowu wykonywał płynnie i bez wypadania z ustawienia, głową wręcz nie ruszając o centymetr w trosce o swój pusty łeb. W trakcie galopowania po drążkach rozsądnie stawiał kroki, obniżając przy tym nieco szyję dla lepszego zachowania równowagi. Dzięki temu udało mu się uniknąć zahaczenia o którykolwiek z nich, chociaż pod koniec zdawał się być już znudzony powtarzalnością ćwiczeń. Do stępa przeszedł więc chętnie, z jeszcze większą ulgą przyjmując odpięcie gogue, ale nie okazując swojej radości w żaden sposób niż lekkie podrzucenie łbem, jakby na upewnienie się, że niczym to już nie poskutkuje. Samo rozstępowanie przebiegło spokojnie, również podczas puszczenia ogierka luzem. Niczym ograniczony nawet paroma barankami zdołał się znudzić, więc ostatecznie opuścili biegalnię.
/zt

Jessie - 2019-09-06, 23:26

Była bardzo ciekawa, jak Fandango zachowa się puszczony luzem bez towarzystwa innych koni. Na nadmiar energii chyba nie narzekał, skoro spędzał całe dnie na pastwisku, ale i tak chciała go sprowokować do biegania, ciekawa tego jak prezentuje się w ruchu na tym etapie rozwoju. Nie była jednak taka, żeby tu stać i go ganiać batem - zamiast tego wyjęła znikąd wielką, gumową piłkę we wściekle różowym kolorze. <3 :lol2: Kopnęła ją w stronę Fandango, który pewnie niczego takiego się nie spodziewał. Zobaczymy, jak bardzo jest odważny. To taki test, czy jest godzien przydomka Sontesique. :lol2: (Otello oblał test)
Fandango - 2019-09-07, 00:06

Po wejściu na biegalnię został puszczony luzem, co sprawiło, że na początku stał przy Jess jak osiołek i patrzył się na nią nie wiedząc, po co właściwie tu przyszli. Dopiero po chwili coś zatrybiło i oddalił się stępem niosąc nisko głowę i badając zapachy.
Jakie było jego zdziwienie, gdy obrócony tyłem nagle zobaczył kątem oka brykającą piłkę. Zerwał się galopem i cicho pokwikując zaczął sadzić barany. Nie do końca wiedział, co tu się właściwie stało, ale różowe wielkie COŚ było na tyle intrygujące, że powoli zbliżył się do piłki robiąc podchody. Dopiero będąc na tyle, blisko aby jej dotknąć, trącił ją nosem i za moment będąc wyraźnie podekscytowany zaczął efektownie kłusować.
Wbrew pozorom nie bał się piłki tak bardzo jakby mógł, bo choć była straszna to ciekawiła go równie mocno.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group