To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Harry Suborski - 2016-05-17, 17:13

Zupełnie nie przeszkadzał mu formalny ton, jaki przybrała jasnowłosa. Przecież nie przyszedł tutaj na prywatne pogaduszki, toteż nie wymagał od dziewczyny, by zwracała się do niego w bardziej rozluźniony sposób. Zresztą sam nie mówił do niej jak do najlepszego przyjaciela, czy nawet znajomego. W obecnej chwili był w stosunku do blondynki zupełnie neutralny, dokładnie tak samo jak jego ton, który nie ukazywał ani wrogości, ani szczególnej sympatii. Można by rzec, że był... nijaki - pozbawiony jakichkolwiek uczuć, aczkolwiek przejawiał krztę łagodności. Niemniej jednak bruneta odrobinę zdziwiła sama reakcja Hayley, bowiem spodziewał się zupełnie innego odzewu. W pierwszym odruchu na jej słowa uniósł nieznacznie obydwie brwi, dopiero po chwili przywdziewając swoją kamienną maskę. Był przygotowany na przyjęcie kolejnych obelg, którym wcale by się nie dziwił. W końcu po ostatnim razie jak najbardziej należały mu się i dobrze o tym wiedział. Sam był człowiekiem bardzo pamiętliwym i często wywlekał stare brudy na wierzch, nic więc dziwnego, że ogarnęło go swego rodzaju zdziwienie. Był niemal pewien, że wszyscy ludzie postępują dokładnie tak samo jak on, najwidoczniej mylił się. Nie próbował przerywać dziewczynie. W spokoju wysłuchał tego, co miała mu do powiedzenia i dopiero, kiedy skończyła mężczyzna westchnął cicho. Pokręcił nieznacznie głową, jakby chcąc zaprzeczyć przeprosinom blondynki.
-Te przeprosiny są bezpodstawne. To ja sprowokowałem to „nieprofesjonalne” zachowanie i nie powinnaś przepraszać za swoją reakcję.- odpowiedział, zupełnie nie zauważając tego, jak śmieszne były słowa jasnowłosej. Właściwie to dla mężczyzny w ogóle nie stanowiły czegoś niedorzecznego, być może dlatego, że dotyczyły również jego, a w takich kwestiach jakich dotyczyła sprawa, Harry zachowywał pełną powagę. -Powiem krótko, należało mi się.- zagadnął, kusząc się o czarujący uśmiech.
-Nie, dziękuję- odparł zdecydowanym tonem, odsuwając od siebie chęć sięgnięcia po alkohol. -powiedz mi tylko jakie masz plany na jutro, może jakoś ci się zrekompensuję?

Hayley - 2016-05-17, 18:32

- Wiem – odparła zadziwiająco szczerze, nie mając zamiaru kłócić się z nim o kwestie grzecznościowe. Dobre wychowanie nakazywało okazanie skruchy, którą czuła jedynie połowicznie. Nie dlatego, że mogła go tym urazić, ale dlatego, że zaistniała sytuacja była również jej winą. Niemniej przytaknęła mu na wspomniane słowa, nie rozgrzeszając i nie przymykając oka na zachowanie, którym wykazał się tamtego dnia. Właściwie można powiedzieć, że była bezkompromisowym typem kobiety, na tyle twardo stąpającym po ziemi, by nie dać się poniżać ale również, paradoksalnie, bardzo wyrozumiałym i dobrym. Dlatego też uśmiechnęła się jedynie, naprawdę niekontrolowanie, kiedy uznał, że mu się należało, a potem jakby nigdy nic uśmiechnął się w taki sposób, że mógłby zmiękczyć jej serce, gdyby nie to, że wciąż nie chciała go poznawać. Jak się okazało jednak, mężczyzna miał nieco inne podejście, dlatego kiedy ją zaprosił, tym razem to ona zdziwiła się wyraźnie, przez chwilę czując się po prostu dziwnie.
- Jestem zajęta – odparła krótko, nie do końca wiedząc co powinna zrobić z rękoma. Ostatnimi czasy wprawdzie odpoczęła nieco bardziej i „nabrała kolorów” na twarzy, ale wciąż ciężko jej było znaleźć chwilę dla siebie. Dodatkowo nie wyobrażała sobie tego niemal w ogóle, toteż zaraz westchnęła cicho, przybierając nieco bardziej zdystansowany wyraz twarzy.
- Poza tym, proszę się nie obrazić, ale nie chcę mieć z panem nic wspólnego. Pójdę już, muszę zająć się pracą – niemal natychmiast rozpięła suwak kurtki, którą na sobie miała i ruszywszy na zaplecze na odchodnym pożegnała się z mężczyzną. Zsunęła z siebie odzienie, zaczynając szybko przygotowywać się do wyjścia na salę, również szefowi nie posyłając żadnego spojrzenia. Wiedziała, że przypatrywał jej się natarczywie, chyba chcąc zagadać, ale nie miała ochoty roztrząsać tego tematu. Ostatecznie szybko zniknęła za drzwiami i zaczęła obsługiwać gości.

Harry Suborski - 2016-05-17, 18:48

Przyjął słowa dziewczyny z nadzwyczajnym spokojem. Nie drążył tematu i nie próbował na siłę nakłaniać jasnowłosej do spotkania poza barem, jedyne co zrobił, to skinął delikatnie głową, dając jej do zrozumienia, że wie co ma na myśli. Nie był zdziwiony ani rozgoryczony, w końcu nie nastawiał się na to, że Hayley przyjmie jego propozycję. Właściwie to nawet takiej reakcji się spodziewał.
Pożegnawszy się, odprowadził dziewczynę spojrzeniem, a po chwili sam udał się w stronę wyjścia.

[zt]

Aaren Wayford - 2016-05-25, 11:26

Po powrocie z Włoch nie potrafiła znaleźć sobie miejsca w domu, pierwsza spędzona noc w mieszkaniu nie należała do najspokojniejszych. Emocje raz po raz brały górę, uczucia dominowały wszystko, nie pozwalając brunetce normalnie funkcjonować. Przewijające się w głowie obrazy i słowa, które padały podczas kłótni odbijały się echem, a Aaren nie była w stanie ich stłumić, zignorować i odsunąć na bok.
Pragnienie ucieczki od nieustannie trawiącego jej wnętrze cierpienia było tak ogromne, że bez zastanowienia kolejnego wieczoru tuż przed snem udała się do pubu, mając nadzieję, że chociaż alkohol złagodzi i ukoi ból.
Próbowała zrozumieć zachowanie Tonego, jakoś racjonalnie wytłumaczyć sobie to dlaczego tak mocno chciał ją zranić, posuwał się do co raz to mocniejszych działań i słów, tylko po to aby zadać jej ból. Zapewniał ją wielokrotnie, że mu zależy, że nie jest mu całkowicie obojętna, a teraz ? Zmieszał ją z błotem, całkowicie upokorzył i zranił tak mocno jak tylko był w stanie. Wszystko to kłóciło się ze sobą, nie dając jednoznacznej odpowiedzi.
Podkrążone oczy i podły nastrój stanowiły nieodłączny element jej pochmurnej i smutnej twarzy. Zazwyczaj nie było po niej nić widać, zamykała się na emocje, ukazując tylko te, które sam chciała pokazać. Teraz jednak nie potrafiła udawać, że wszystko jest okej, bo nic nie było okej.
Otwierając drzwi „Strychu” zasiadła przy swoim stoliku odcinając się od reszty otoczenia, nie mając siły ani ochoty na to, aby samodzielnie złożyć zamówienie przy barze. Przekrwione oczy wbiła w osobę znajomego kelnera prosząc od razu o podwójną whisky z lodem. Otrzymaną szklankę przechyliła pewnym ruchem nadgarstka, wlewając w siebie alkohol i niemal od razu prosząc o jeszcze raz to samo.

Gerard Wayford - 2016-05-25, 11:53

Do pubu przychodził równie często co do kawiarni, to jest przynajmniej trzy razy w tygodniu, nie widząc w tym jednak najmniejszego problemu. Zawsze pił tylko dla smaku i zabicia czasu, najzwyczajniej w świecie dobrze czując się w klimacie tego miejsca, gdzie bez przeszkód mógł zasiąść przy stoliku, napić się dobrej whisky i leniwie wypalać papierosa za papierosem. Nie służyło to jego kondycji ani zdrowiu, ale wychodził z założenia, że w zasadzie zostało mu już mniej, niż więcej życia i wypadałoby je spędzić tak, by czerpać z niego jak najwięcej przyjemności. A naprawdę nie istniało nic przyjemniejszego od palenia i starej whisky.
Dzisiaj przyszedł wyjątkowo wcześnie, dlatego też przy barze zamówił zimne piwo, zamiast whisky, jak zawsze miał to w zwyczaju. Czekając aż barman naleje piwo do kufla, rozejrzał się od niechcenia po pomieszczeniu, natychmiast dostrzegając pośród nielicznie zgromadzonych ludzi znajomą osobę. Wziął piwo do ręki i bez zastanowienia udał się do stolika Aaren, przy którym zajął miejsce bez pytania. Naraz postawił kufel na stole i pochylił się nad nim, wspierając się o jego blat przedramionami.
- Wyglądasz fatalnie - stwierdził, darując sobie powitanie. - Co się stało, Aaren? - Czuł się zobowiązany do tego, aby sprawdzić co było przyczyną takiego, a nie innego zachowania brunetki. Nie znali się dobrze, ale sam fakt, że spotykała się z synem Gerarda, był wystarczającym pretekstem do nawiązania rozmowy.

Aaren Wayford - 2016-05-25, 12:02

W drżących niespokojnie dłoniach obracała pełną w połowie szklankę, z koleją porcją ulubionego trunku. Whisky była jej kompanem od zawsze i tylko ona choć na krótki moment była w stanie przynieść ukojenie brunetce.
Zaskoczona męskim głosem, który dotarł do jej uszu drgnęła wzrok wbijając w twarz starszego Wayforda. Był tak podobny do Tonego i patrzył na nią takimi samymi oczyma, widziała w nim odbicie syna co początkowo wywołało ogromny dyskomfort.
- Mam to potraktować jako komplement ?- szorstkim i mało przyjemnym głosem odpowiedziała na jego komentarz, podnosząc nieznacznie głowę i wbijając przekrwiony wzrok w twarz mężczyzny.
- Tony się stał.- odpowiedziała mu bez zastanowienia, postrzegała ich jako dwóch różnych ludzi, ale jej złość i żal do młodszego z nich był tak ogromny, że nie hamowała się w żaden sposób. Szczególnie, gdy w rysach twarzy Gerarda rozpoznawała i znajdowała Tonego.
Podnosząc szklankę do ust opróżniła ją do zera, wzrokiem szukając na powrót kelnera. Nie panowała nad ilością alkoholu jaką zamierzała w siebie wlać, a tym bardziej nad tempem w jakim zamawiała kolejne dolewki.

Gerard Wayford - 2016-05-25, 12:14

- Raczej jako przejaw troski - odpowiedział spokojnie, ignorując nieprzyjemny ton brunetki, która zapewne marzyła o tym, aby zostać samą. W reakcji na jej kolejne słowa spiął krótko brwi, ale nie wyglądał na szczególnie zaskoczonego. Tony to, Tony tamto... Jezu, co ten człowiek miał takiego w sobie, że co rusz stawał się główną przyczyną czyichś problemów?
- Co zrobił? - Zapytał, odrywając wzrok od jej zmęczonej twarzy, w której odbijała się istna rozpacz. Przyglądał się teraz whisky, którą pochłaniała w zastraszający tempie. Póki co jednak nie ingerował wierząc, że będzie wiedział, kiedy nastąpi moment w jakim powinien jej przerwać.

Aaren Wayford - 2016-05-25, 12:27

- Nie potrzebuję litości.- fuknęła wzbraniając się przed jakimikolwiek zwierzeniami, tym bardziej Gerardowi. Pocierając nerwowo dłonią o swoje ramię odnalazła wzrokiem kelnera pokazując mu, że chce kolejną porcję alkoholu, który choć krążył w jej żyłach nie był w stanie stłumić ogromu emocji kłębiących się w jej ciele i umyśle.
Nie odpowiedziała na jego pytanie, zacisnęła dłonie w pięści napinając mięśnie rąk i szczęki. Starała się trzymać w garści, ale ból był zbyt intensywny. Spuszczając wzrok, przymknęła powieki pozwalając na to, aby na jej zapadniętych policzkach zamajaczyły pierwsze łzy. Bezsilność uderzyła w nią ze zdwojoną siłą, podnosząc rozbiegane i pełne cierpienia spojrzenie na twarz mężczyzny, spojrzała mu prosto w oczy, milcząc. Nie mówiąc nic co mogło by wyjaśnić stan w jakim się znajdowała.
Dopiero, gdy kolejna szklanka z alkoholem wylądowała tuż przed nią, spuściła wzrok na ciemnozłoty trunek starając się opanować i zebrać w garść.

Gerard Wayford - 2016-05-25, 12:39

Zamilkł na dłuższą chwilę, z zewnątrz będąc tak samo nieporuszonym jak na początku. W jego głowie natomiast wzrastał coraz silniejszy niepokój związany z zachowaniem syna, które zdawało się coraz częściej wymykać spod kontroli. Nie wiedział o wielu jego wybrykach, ale parę ostatnich było wystarczająco alarmujących.
- Lepiej żebym poznał Twoją, a nie jego wersję - odezwał się dopiero wtedy, gdy brunetka choć odrobinę ochłonęła. Wolał uniknąć wybuchu z jej strony, ale obawiał się, że był on nieunikniony. Przy okazji dał jej znać, że wierzy jej bardziej niż swojemu własnemu synowi, co mogło wydawać się nieprawdopodobne... dopóki nie miało się do czynienia z kimś pokroju Tonego. Gerard doskonale wiedział, że była to osoba niegodna zaufania, bo nic w jego postępowaniu nie było szczere ani logiczne. Zawsze traktował go z przymrużeniem oka, ale tym razem zamierzał wziąć sprawy w swoje ręce. Ba, okazać się prawdziwym ojcem, a nie tylko dawcą życia jakim był przez te wszystkie lata.

Aaren Wayford - 2016-05-25, 13:01

Obracając szkło w dłoni milczała dłuższą chwilę, całą swoją uwagę skupiając na szklance. Zbierała myśli i próbowała sama sobie uzmysłowić, że przecież to nie koniec świata. A jednak nie potrafiła tak po prostu zapomnieć, odciąć się od tej pieprzonej karuzeli uczuć.
Spokój Gerarda wpływał na nią podświadomie pozwalając znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia w tym wszystkim. Krążący w żyłach alkohol dodawał odwagi i jednocześnie sprawiał, że człowiek nie zastanawiał się zbyt dług nad tym czy powinien coś zrobić czy nie.
W pewnym momencie po prostu zaczęła mówić. - Polecieliśmy do Włoszech na parę dni, odpocząć i oderwać się od tego wszystkiego tuta. Kolejnego dnia rano mieliśmy małe spięcie, próbowałam z nim o tym porozmawiać na spokojnie, ale się nie dało. Od razu odpowiedział atakiem na moje słowa i potem już poszło. Cios za ciosem, co raz bardziej dotkliwe obelgi, brak zahamowań z jego i z mojej strony. Nie wrócił na noc do hotelu, spotkałam go rano wciąż jeszcze naprutego wódką. Miał na sobie ślady kobiecej szminki… - gula w jej gardle rosła z każdą upływającą minutą, sprawiając, że głos brunetki powoli zaczynał się łamać. Nie miała pojęcia ile Gerard o nich wiedział i czy był świadom tego w jak bliskich byli ze sobą relacjach. - Zaczęłam się pakować i chciałam opuścić ten cholerny pokój, nie pozwolił mi. Próbował zatrzymać mnie siłą, po raz kolejny zaczął szukać możliwości dokopania mi, dopiero po krótkiej przepychance pozwolił mi wyjść. - łzy sączyły się z jej oczu nieświadomie, wzrok miała nadal wbity w szklankę. Niemal z automatu wypowiadając słowa, jedne po drugich.
- Dlaczego za każdym razem, gdy zaczynamy się dogadywać, gdy jest już dobrze on bez żadnego ostrzeżenia przypuszcza atak ? Traktuje mnie jak najgorsze zło, za wszelką cenę starając się mi dopiec i odsunąć od siebie.- jęknęła dłonią zakrywając swoje oczy.

Gerard Wayford - 2016-05-25, 15:00

Wiele słyszał w swoim życiu i niewiele było w stanie go poruszyć. Nie mógł jednak pozostać obojętnym, słuchając takich rzeczy o swoim własnym synu. Przez cały monolog Aaren nie wtrącił nawet słowa, starając się też nie oceniać całokształtu sytuacji ani jej zachowania. W końcu zawiniła w tym najmniej, a przynajmniej takie wrażenie odniósł po odsłuchaniu jej wersji. Dopiero teraz napił się zimnego piwa, odczuwając jego gorycz bardziej niż zwykle.
Zachowanie Tonego było osobistą porażką Gerarda. Jakby nie patrzeć, odpowiadał za jego ukształtowanie w najmłodszych latach i zdecydowanie zawalił sprawę po całości. Nigdy nie dawał mu najlepszych wzorców i im częściej widywał teraz bruneta, tym częściej dostrzegał w nim siebie sprzed kilkunastu lat. Różniło ich tylko jedno. Gerard nie był impulsywny i zanim potraktował kogoś jak najgorszego śmiecia, potrafił się powstrzymać i odpuścić. Tonemu nie wykształcił się taki mechanizm. Właściwie to za zachowaniem obojga wobec innych stały zupełnie różne czynniki, ale Gerard miał powody by sądzić, że Tony część takich zachowań otrzymał w komplecie z genami ojca. Ponoć niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Zacisnął usta w wąską linię, zaraz próbując się rozluźnić i udać, że całkowicie go to obeszło. Nic bardziej mylnego. To, że nie był szczególnie przyjaznym i uspołecznionym człowiekiem nie oznaczało, że był obojętny na cudze nieszczęście.
Ze zmęczonym wyrazem twarzy przetarł ją dłonią, naraz cicho wzdychając.
- Nie wiem co się z nim dzieje, Aaren - odpowiedział zgodnie z prawdą, palcem wodząc po brzegu kufla. - Nigdy nie radził sobie z emocjami. Zawsze myśleliśmy, że to po prostu trudne dziecko, ale gdy kilkuletnia Isabelle zachowywała się dojrzalej od niego... - westchnął, podnosząc wzrok na brunetkę. - Zawsze tak robi. Powiesz jedno niewłaściwe słowo albo zrobisz coś nie po jego myśli, a on od razu wpada w szał. Jak wiesz, od pięciu lat nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Myślałem, że mu to minęło, ale kiedy spotkaliśmy się u Laury parę miesięcy temu, prawie wyszedł z drzwiami - skrzywił się, podnosząc szklankę i biorąc parę łyków piwa. - Nie wiesz, czy stamtąd wrócił? - Zapytał, mając solidne podstawy by sądzić, że Tony mógł spróbować zostać we Włoszech i dalej szaleć na całego. To też było dla niego typowe, dlatego Gerarda wcale nie zdziwiła wieść o tym, że wrócił nad ranem zalany i z wyraźnymi śladami po zabawie z jakąś panienką. Jako nastolatek robił dokładnie to samo, tylko oczywiście na miarę swoich możliwości. Uciekał z domu, popijał, wsiadał z kimś na motor. Typowe szczeniackie zachowania. - Dam sobie rękę uciąć, że za jakiś czas wróci do Ciebie z podkulonym ogonem. Ale nie namawiam Cię żebyś otwierała mu drzwi. W zasadzie powinnaś się od niego odciąć. On się już chyba nigdy nie zmieni... Kochasz go? - Zapytał ni stąd ni zowąd, nie chcąc zostawiać brunetki z samymi suchymi faktami na temat Tonego. Chciał jej jakoś pomóc i doradzić.

Aaren Wayford - 2016-05-25, 20:51

Podnosząc wzrok na twarz Gerarda wsłuchiwała się z uwagą w jego słowa, w pewnym momencie sięgając po raz kolejny po whisky, którą wlała w siebie niemal w całości. Wspomnienie o awanturze w obecności Laury wzbudziło w niej pewne podejrzenia, może rzeczywiście nie chodziło w tym wszystkim o nią, a o problem z jakim zmagał się Tony.
- Na pewno wrócił. - była niemal w stu procentach przekonana, że młodszy Wayford był już w Anglii, znała go na tyle dobrze by wiedzieć, że nie będzie chciał spędzić we Włoszech ani dnia dłużej, szczególnie po całej tej aferze. Zapewniła więc Gerarda o tym, że brunet najprawdopodobniej wrócił do rodzimego kraju.
- Nawet jakbym chciała się odciąć to nie potrafię. To nie pierwsza taka sytuacja Gerard, wcześniej też się to zdarzało. I gdy tylko próbowałam żyć samodzielnie, zapomnieć o nim, on mi na to nie pozwalał. - wyjaśniła odgarniając swoje włosy w tył i zaciskając w nich palce razem z głośnym westchnieniem.
- Czasami odnoszę wrażenie, że on nie potrafi być szczęśliwy. Cieszy się przez jakiś czas, do momentu w którym to wszystko przestaje mu wystarczać. Zaczyna kłócić się sam ze sobą, szukając ujścia i sposobu na to, aby nie zwariować. Wtedy pakuje się w kłopoty. - dodała chwilowo pomijając zadane jej pytanie, choć nie zignorowała go tak jak mogłoby się mężczyźnie wydawać.
- Tak, kocham i on o tym doskonale wie. - odpowiedziała bez zająknięcia się, dopijając zawartość szklanki do konia. Kochanie kogoś takiego jak Tony nie było łatwe, ale pomimo wszystko nie rezygnowała z niego, jeszcze nigdy nie odtrąciła go tak na amen, zawsze dając mu możliwość powrotu, zrehabilitowania się.

Gerard Wayford - 2016-05-25, 21:21

- Żeś sobie wybrała faceta... - skomentował, naraz uśmiechając się gorzko. - Pokochać Wayforda - pokręcił pobłażliwie głową, nie dokańczając swojej myśli. Co jej będzie mówił, skoro sama najlepiej wiedziała, w co się wpakowała?
Mimo wszystko nie próbował nakłaniać Aaren do zerwania kontaktu z Tonym. Nie tylko było to niemożliwe ze względu na uczucie, którym go darzyła (bo weź wytłumacz głupiemu sercu, że to nie jest właściwa osoba), ale też na osobowość Tonego, która nie dopuszczała do siebie możliwości zostania odrzuconym. Zawsze wracał, zdaniem Gerarda nie potrafił żyć samodzielnie. Ile to razy zarzekał się przed całą rodziną, że już nigdy go nie uświadczą, bo czym wracał jakby nigdy nic się nie stało?
- Wiesz, wychodzę z założenia, że nie sposób być szczęśliwym żerując na cudzym nieszczęściu - nawiązał do wcześniejszych słów Aaren, jednocześnie sięgając do kieszeni po paczkę mocnych papierosów, którymi kulturalnie poczęstował Aaren, jeżeli tylko miała ochotę. Sam zapalił z największą przyjemnością, paczkę kładąc na blacie. - Dlatego wcale nie dziwi mnie to, co o nim mówisz. Naprawdę nie mam pojęcia co z nim nie tak... To wydaje się wręcz niemożliwe, żeby być tak zadufanym dupkiem. Poważnie, facet ma dwadzieścia dwa lata na karku, a zachowuje się jak rozkapryszone dziecko. Nawet nie wiesz jak często mam ochotę ustawić go do pionu. Ale co by to zmieniło? Sądząc po tym jak wygląda, już nieraz dostał po dupie... - w międzyczasie zaciągnął się papierosem i dopiero pod koniec wypowiedzi uwolnił z płuc gęsty dym, mrużąc nieznacznie oczy. - Spotykacie się już trzy lata, tak? Zasługujesz na medal za swoją cierpliwość.

Aaren Wayford - 2016-05-25, 21:37

- W zasadzie to on pierwszy wybrał mnie. Nie byłam w stanie go spławić, gdy przysiadł się do tego stolika.- mimowolny uśmiech wystąpił na jej twarz, w związku z wspomnieniem jakie przywołała z pamięci.
Doskonale wiedziała i miała świadomość tego, że zerwanie kontaktu z Wayfordem było wręcz niemożliwe. Nie tylko przez to, że sama była od niego w pewien sposób uzależniona, nie ze względu na uczucie którym go darzyła, ale też przez to, że on jej potrzebował w mniejszym lub większym stopniu.
- Potrafi być zaskakująco ludzki, nawet nie masz pojęcia jak bardzo. I wcale nie udaje, co notorycznie kiedyś robił. To najbardziej mnie dezorientuje, bo w pewnej chwili jest szczery i prawdziwy, by zaraz zderzyć Cię ze smutną prawdą i złudzeniem jakie tylko stworzył. - choć w jej obecności kłamstwa zdarzały się co raz rzadziej, to nadal pozostawała czujna na te wszystkie zagrywki jakimi upajał ją przez lata.
Sięgnęła po fajkę, dziękując mu jednocześnie na poczęstowanie jej nikotyną. Zaciągając się dymem odkaszlnęła, zaraz po raz kolejnym nabierając nikotyny do płuc. Uspokoiła się poprzez tą rozmowę, choć nadal nie odzyskała spokoju.
- Dostał i to nie raz, a skąd o tym wiem ? Za każdym razem byłam przy nim, gdy wpakował się w kolejny syf.- strzepując popiół do popielniczki uznała, że nie powinna zdradzać Gerardowi zbyt wiele, sam z resztą wdział te wszystkie blizny na ciele syna, nie musiała dodawać, że wielotonie opatrywała mu rany, czy sama prowadziła operację w domowych warunkach.
- Tak, ponad trzy.- odpowiedziała, posyłając Gerardowi subtelny lecz niewymuszony uśmiech. - Tony może i jest dupkiem, ale widzę w nim też coś dobrego, przypomina mi trochę zagubionego chłopca, który wciąż nie potrafi odnaleźć się w tym wszystkim co go otacza. Na pewno chciałby odnowić z Tobą kontakt, ale łatwiej jest uciec i bronić się przed tym. Nigdy nie powiedział o Tobie złego słowa.

Gerard Wayford - 2016-05-25, 22:46

Odpowiedział brunetce ulotnym uśmiechem, przemyślenia dotyczące ich poznania zachowując dla siebie. Dobrze to ujęła... "wybrał". Podejrzewał, że Aaren nie przypadkowo padła "ofiarą" Tonego. A co jeżeli było ich więcej?
- To dobry chłopak. Czasami - przyznał jej rację, nie mogąc temu zaprzeczyć. Kiedy Tony miał swoje "dobre dni", naprawdę nie można było mu niczego zarzucić. Strzepnął popiół do popielniczki, zaraz znowu umieszczając filtr między wargami. Na wieść o kłopotach syna wyraźnie się zdenerwował, co było widoczne przede wszystkim po głębokiej bruździe przecinającej czoło. Nie mógł odeprzeć wrażenia, że Tony wpakuje się w kłopoty po raz kolejny. Co nie wróżyło niczego dobrego przy jego stanie, a chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości co do tego, że młody Wayford nie był teraz stabilny psychicznie. Gerard nie poruszył jednak tego tematu, nawet nie wiedząc, co mógłby powiedzieć. Poprosić Aaren o to, aby wróciła do Tonego, zanim ten zrobi sobie krzywdę? Absurd... - To go nie tłumaczy - odparł dość szorstko, reagując na wzmiankę o zagubionym chłopcu. - Pieprzony Piotruś Pan w swojej Nibylandii, a nie zagubiony chłopiec - skomentował, z niejakim rozdrażnieniem gasząc peta w popielniczce. - On mnie już do niczego nie potrzebuje. Co najwyżej moich pieniędzy - odparł, nie reagując na ostatnią wzmiankę. Sam nie mówił o Tonym w superlatywach, ale przynajmniej nie zakłamywał rzeczywistości.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group