To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Biegalnia - Biegalnia

Aaren Wayford - 2019-06-23, 15:07

Przemilczała to, że po zebraniu pączków Soena wrócił do niej i włożył ręce do kieszeni. Zwróciła mu uwagę, co najwyraźniej uderzyło w jego buraczaną dumę :lol2: i właśnie z tego powodu postanowił dalej być Burakiem.
- Podasz mi go jak wsiądę.- Oznajmiła obojętnym tonem głosu, skoro między nimi był niepisany foch, przynajmniej ze strony Tonego to nie zamierzała dalej bawić się w niewinne żarciki.
Prowadząc Sleepa za sobą podprowadziła go do bandy, na którą sprawnie się wspięła i stamtąd weszła na fryza, trochę nieporadnie, ale skutecznie, bo cel został osiągnięty. Byłoby zdecydowanie łatwiej położyć Sleepa, ale nie chciała żeby się pobrudził, a proszenie Tonego nie wchodziło w tym momencie w grę.
- Chodź Will.- Zachęciła syna i poczekała aż Tony przynajmniej jego podsadzi. Wtedy też ruszyła stępem obejmując jedną rękę Willa w pasie, a drugą trzymając uwiąz nawet, jeśli nie był potrzebny, bo Sleep doskonale reagował na dosiad.
- I jak? Podoba ci się?- Zapytała jadąc wzdłuż długiej ściany stępem swobodnym. Skupiła całą swoją uwagę na synku i ogierze, męża chwilowo mając gdzieś, bo został BURAKIEM. :lol2:

Anthony Wayford - 2019-06-23, 19:02

- Okej - zgodził się, po czym wyciągnął jedną rękę z kieszeni i wyciągnął ją do Williama, przywołując go do siebie. Stojąc bezpiecznie z boku poczekał, aż Aaren wsiądzie na Sleepwalkera, po czym wziął syna na ręce i zbliżył się z nim do ogiera od wewnętrznej strony. Podał Williama Aaren, puszczając go dopiero wtedy, gdy upewnił się, że ona pewnie go trzyma i z powrotem odsunął się o krok. Spojrzał po nich, po czym poszedł za bandę i po chwili zainteresował się czymś w telefonie, czekając aż Aaren i Will się nacieszą jazdą na koniu.
William Wayford - 2019-06-23, 19:07

Zainteresowanie, które wykazywał nim Sleepwalker, trochę onieśmielało chłopca. Tym razem jednak nie schował się za nogą mamy i po prostu lekko rozbawiony i niepewny przyglądał się dużemu nosowi ogiera, który przybliżał w jego stronę.
Nie zmienił zdania jeśli chodzi o wsiadanie i cierpliwie czekał, aż będzie to możliwe. Gdy tata go zawołał, podbiegł do niego i od razu złapał za rękę, a potem z przejęciem patrzył jak Aaren sama wsiada na konia. Pół minuty później doczekał się tego samego. Wzięty przez Tonego na ręce i przekazany w ręce mamy, uśmiechnął się szeroko.
- Ale wysoko - skomentował, siedząc już na grzbiecie Sleepwalkera, którego odruchowo złapał za jeden z warkoczyków. Trochę niewygodnie mu się siedziało, bo koń był bardzo szeroki, ale bijące od niego ciepło było bardzo przyjemne.
- Jest super! - Zawołał roześmiany, gdy koń ruszył stępem. Nie potrzebował więcej do szczęścia, bo w jego wyobraźni zapewne galopowali teraz przez jakiś las lub pole, jak rycerze. Nieważne, że Sleepwalker ledwie szedł do przodu.

Sleepwalker - 2019-06-23, 19:14

Chłopiec chyba nie odwzajemniał jego entuzjazmu, więc Sleepwalker za chwilę zrezygnował z dalszych prób nawiązania kontaktu i cierpliwie czekał na rozwój wydarzeń. Wkrótce Aaren zaprowadziła go do bandy, pod którą stanął, odchylając lekko uszy. Nie było to bardzo komfortowe, ale spokojnie stał w miejscu do czasu, aż właścicielka zajęła miejsce na jego grzbiecie. Wtedy podszedł do nich jeszcze Tony i dorzucił karemu na grzbiet jeszcze małego człowieka; Sleep podniósł wyżej łeb i lekko go obrócił, jakby chcąc spojrzeć za siebie. Nie traktował jednak dziecka jako zagrożenia, więc zaraz ruszył przed siebie spokojnym stępem, gdy Aaren ścisnęła jego boki łydkami. Oboje mogli poczuć w jaki sposób ruszają się jego mięśnie podczas stawiania kolejnych kroków, które faktycznie robił spokojniejsze niż zwykle, jakby odruchowo dostosowując się do najmniejszego pasażera.
Aaren Wayford - 2019-06-23, 19:28

- Dzięki.- Rzuciła w kierunku Tonego, kiedy podsadził syna tym samym sprawiając, że Aaren osiągnęła cel, który sobie zamierzyła. Przenosząc całą swoją uwagę teraz na Willa i Sleepa, to właśnie na nich się skupiła. Prowadząc Sleepa w łydkach starała się, aby koń utrzymał równe spokojne tempo na pierwszym śladzie wzdłuż bandy.
- Sleep cię chyba polubił, co?- Zapytała widząc, że ogier sam zaczepia Willa i co więcej wykazuje zainteresowanie jego osobą. Gładząc miękką sierść na muskularnej szyi zerknęła na syna i za moment przeniosła spojrzenie na Tonego. Krążyła wokół niego myślami nawet, jeśli zdawał się być obrażony i nie chciał nawiązywać kontaktu.
- Cieszę się, że ci się podoba.- Uśmiechnęła sie szeroko i wykonała jeszcze z pięć kółek z Willem na grzbiecie Sleepa, zmieniając przy tym kierunek lub wykonując koło. Dopiero po tym zsiadła z konia i zrobiła jedno niewielkie kółko z ogierem z ręku, podczas gdy Will sam siedział na jego grzbiecie.
- Chodź mały jeźdźcu, pora zasiadać i dać Sleepwalkerowi odpocząć. - Spoglądając na syna zdjęła go z grzbietu konia i postawiła na ziemi.
- Daj mu marchewkę i pochwal, że był taki grzeczny.- Podała dziecku pomarańczowe warzywo i obserwowała dalej jak Will i Sleep wymieniają drobne uprzejmości.
Podchodząc z nimi do bandy stanęła przy niej i spojrzała na męża, który nadal był pochłonięty czymś w telefonie.
- Tony...- mruknęła cicho, ale bez problemu powinien ją usłyszeć. -Wracamy do stajni i do domu- oznajmiła i gdy tylko podniósł wzrok pozwoliła aby ich spojrzenia się skrzyżowały.

William Wayford - 2019-06-23, 20:18

- Ja też - stwierdził, podczas jazdy patrząc przede wszystkim na ogiera, a nie rozglądając się dookoła. Ściskał w piąstce jego warkoczyk, ale nie ciągnął za niego, tylko co najwyżej z zainteresowaniem oglądał. - Mamo, a dlaczego on ma warkoczyki jak dziewczynka? - Zapytał, odchylając główkę do tyłu, żeby spojrzeć na Aaren.
Za którymś okrążeniem, gdy znaleźli się blisko Tonego, odezwał się także do niego. - Tato, zobacz! - Zawołał, chcąc by Wayford także poświęcił im trochę uwagi i na nich spojrzał.
Jaka była jego radość, gdy Aaren pozwoliła mu zrobić jeszcze kółko "samemu". Od teraz mogła być pewna, że jeśli jeszcze kiedyś będą jeździć, to będzie słyszała w kółko "ja sam". :lol2:
Mimo to bez marudzenia zsiadł, gdy Aaren o tym zdecydowała - przemawiał do niego argument, że Sleepwalker musi odpocząć. Z jakiegoś powodu ten koń odpowiadał mu bardziej niż inne, choć może dlatego, że to właśnie na nim mógł się przejechać. Był też jednak dużo spokojniejszy i niższy niż Otello czy Soendergaard, a poza tym miał warkoczyki.
Tym razem nie bał się dać koniowi marchewki, a nawet dotknął jego chrap.
- Było bardzo fajnie, kiedy przyjedziemy jeszcze? - Zapytał, podchodząc z mamą do bandy i stojącego za nią Tonego, którego z tej perspektywy niestety nie widział.

Anthony Wayford - 2019-06-23, 20:35

Od czasu do czasu podnosił wzrok znad telefonu i krótko spoglądał na żonę i syna, głównie jednak skupiając się na telefonie. Prawdopodobnie pisał z kimś na Messengerze dla zabicia czasu.
Na dłużej skupił na nich uwagę, gdy William go zawołał; spojrzał wtedy na nich i uśmiechnął się do syna. - Wspaniale ci idzie - zapewnił go i jeszcze przez chwilę śledził ich wzrokiem, aż obrócili się do niego plecami.
Doskonale wiedział gdy podeszli do niego z powrotem, ale spojrzał na Aaren dopiero wtedy, gdy się do niego odezwała.
- Już? - Upewnił się tylko, chowając telefon do kieszeni. - Sleepwalker jest jeszcze twój czy już przejęty? - Zapytał, znowu posyłając synowi uśmiech, bo wyglądał na zachwyconego jazdą i samą wizytą w stajni.

Aaren Wayford - 2019-06-23, 20:53

- Właśnie widzę, że zostaliście kolegami.- Uśmiechnęła się pod nosem i zerknęła na małą rączkę delikatnie trzymającą czarną zaplecioną grzywę. Widząc radość syna nie mogła sama się nie cieszyć, bo w końcu największym szczęściem dla matki było szczęście jej dziecka i uśmiech na jego twarzy.
- Ma zaplecioną grzywę żeby mu się nie plątała i rosła gęsta i długa, a także żeby jej sobie nie wyrwał. W ten sposób dbamy o to żeby miał piękną grzywę.- Wytłumaczyła Willowi dlaczego Sleepwalker miał tyle warkoczyków,
Widząc jak Tony na nich zerka uśmiechnęła się słysząc jego pochwałę kierowaną pod adresem Willa. Oboje mniej lub bardziej spełniali się w roli rodziców, choć na początku mocno ich to przerażało.
Brała pod uwagę fakt, że Will będzie chciał jeździć sam, ale w przypadku Sleepa zupełnie jej to nie przeszkadzało. W takich okolicznościach zawsze będzie mogła poprowadzać go sama zamiast korzystać z czyjejś pomocy, aby podsadzić chłopca.
- Cieszę się, że ci się podobało. Niedługo przyjedziemy, jak będzie czas. Na pewno wcześniej ci o tym powiem, okej?- Zapytała i pogłaskała po główce chłopca za chwilę uwagą wracając do męża.
- Już.- Przytaknęła i udała się w stronę wyjścia razem z Wilem i Sleepem. Poczekała jednak aż Tony do nich dołączy i wtedy złapała go za rękę chcąc aby był blisko.
- Wydaje mi się, że chyba został przejęty, a już na pewno kupiony przez Willa.- Zaśmiała się i wzmocniła uścisk smukłej dłoni za moment też czule całując męża w policzek. <3

Sleepwalker - 2019-06-23, 21:58

Chociaż wcześniej trochę go nosiło, teraz nieproszony nawet nie poruszył uchem. Wolno chodził w kółko, łeb niosąc dość wysoko, tak, jak było mu najwygodniej. Dopóki trzymał się ściany, nie wymagało to od niego myślenia. Dopiero prośba o zrobienie koła nieco bardziej go zafrapowała. Pomimo braku wodzy i innych pomocy zachował kształt koła, bardzo dobrze chodząc na dosiad w każdym chodzie i niezależnie od okoliczności.
Wreszcie zaparkowali z powrotem przy Tonym. Sleepwalker ziewnął szeroko, gdy oboje opuścili jego grzbiet, po czym schylił się po marchewkę od Williama i pozwolił mu się pogłaskać po chrapach. Chwilę później opuścili wspólnie biegalnię.

Anthony Wayford - 2019-06-23, 22:09

- W sumie to dobrze - stwierdził, ruszając do wyjścia, jedną ręką trzymając Aaren, a drugą Williama, podczas gdy żona prowadziła Sleepwalkera. - Przynajmniej nie będziemy musieli mu kupować kucyka - rozwinął swoją myśl i w odpowiedzi na pocałunek, odszukał jej usta i to na nich złożył krótki pocałunek zanim weszli z powrotem do stajni, by zostawić w niej Sleepwalkera, "rozdać" resztę marchewek i wreszcie wrócić do domu.
Adele - 2019-08-11, 16:16

Z racji tego, że wszystkie inne obiekty były zajęte, a Adele zależało na tym, aby nie musieć lonżować kucyka na żadnym z zewnętrznych placów i tym samym zabierać innym przestrzeni do pracy, zawitała z nim na biegalnię, którą okazję miał poznać już jakiś czas temu. Tym razem nie miała jednak zamiaru puszczać go luzem, przynajmniej nie na razie - po wejściu do środka, pobieżnie oprowadziła go po hali w razie, gdyby wyjątkowo się nią podekscytował, wkrótce jednak odsyłając na koło w najdalszej części budynku. Na ten moment oczekiwała jedynie minimalnej ilości skupienia, egzekwowanego krótkimi półparadami lonżą, oraz aktywnego stępa, o czym w razie potrzeby przypominała cmokaniem lub w ostateczności także subtelnym poganianiem końcówką lonży. Po kilku minutach zatrzymała ogiera i zmieniła strony, znów dając mu trochę czasu na rozgrzanie się, mimo, że kilka minut stępa zaliczyli już podczas samego przechodzenia ze stajni na biegalnię okrężną drogą.
Naughty Boy - 2019-08-11, 17:47

Biegalnię pamiętał całkiem dobrze, więc nie był zaaferowany przyjściem tutaj. Spokojnym krokiem szedł za Adele, rozglądając się okazjonalnie, ale zachowując jednak pokojowe nastawienie. Dzięki temu, że byli w zamkniętej hali, nie miał już okazji przyglądać się otoczeniu, więc siłą rzeczy pozostawał skupiony na właścicielce. Odesłany na koło, zaraz ruszył na powrót stępem, głowę niosąc dość nisko, ale uwypuklając przy tym też lekko grzbiet. Przez to, że od kilku miesięcy był regularnie trenowany i odżywiany w adekwatny sposób, od tego czasu mocno przybrał na mięśniach, wyglądając coraz bardziej jak sportowy koń. A przynajmniej w pomniejszeniu.
Na razie szedł aktywnie i żywo, wewnetrzne oko mając utkwione w amazonce i w nijaki sposób oczekując tak od niej kolejnych sygnałów. Po zmianie kierunku kontynuował żywy stęp, teraz głowę niosąc nieco wyżej, ale dalej nie zadzierając jej.

Adele - 2019-08-11, 22:09

Cieszyła się w związku wysokim poziomem koncentracji izabelowatego, w zamian oferując mu odrobinę luzu i swobody. Naturalnie, nawet w wypadku złego zachowania nie narzucałaby mu w tym początkowym stępie zbyt wiele, ale dzięki jego posłuszeństwie i skupieniu mogła sobie świadomie pozwolić na luźniejszą lonżę i po prostu przyjemniejsze nastawienie. Nie omieszkała raz na jakiś czas odezwać się do Naughty Boy'a, cichym, miękkim głosem opowiadając o najróżniejszych rzeczach, bardziej dla zabicia czasu i zajęcia go czymś, to znaczy przysłuchiwaniem się jej, niż w jakimś konkretnym celu. Upewniwszy się zerknięciem na zegarek, że dała mu odpowiednio dużo czasu w stępie, wkrótce raz jeszcze zmieniła kierunek, tym razem od samego początku, to jest od momentu odesłania na koło, inicjując już trochę bardziej konkretną pracę; delikatną półparadą poinformowała go o nadchodzącej komendzie, zaraz gwiżdżac i cmokając cicho, głosowo prosząc o kłus. W razie, gdyby taki komunikat nie wystarczył, znów gotowa była pomóc sobie końcowką lonży, póki co w ogóle nie myśląc o ewentualności organizowania sobie bata do lonżowania, który jej wierzchowca ewidentnie bardzo stresował. Zachęcała go do żwawego, aktywnego tempa, na razie nie oczekując niczego więcej, gotowa także na wszelkie ewentualne wybryki i wyrazy entuzjazmu związane z jednodniową przerwą od pracy.
Naughty Boy - 2019-08-13, 16:23

Cierpliwie wysłuchiwał monologu Adele, zapewne bardziej z tego powodu, że nie miał innego wyjścia. Lubił jednak jej głos, więc nie miał nic przeciwko... aż tak. Co chwilę strzygł wewnętrznym uchem, wyłapując bardziej znane sobie słowa i okazjonalnie spoglądając na nią z miną "Naprawdę? Nie gadaj!" - niewątpliwie lepszego towarzysza do plotek nie mogła znaleźć! Jednocześnie zachowywał całkiem przyjemną jakość stępa, angażując w to całe ciało, łącznie z zadem. Po zmianie kierunku i komendzie do kłusa, oddał lekko z zadu i płynnie przeszedł w wyższy chód, niosąc się elastycznie i sprężyście już od pierwszych kroków. Przy tym nie dało mu się zarzucić ociągania się, w końcu rzadko kiedy lenistwo brało nad nim górę i na ogół znajdował siły, żeby spełniać wymagania właścicielki.
Adele - 2019-08-13, 20:05

Nie zapomniała odpowiednio entuzjastycznie chwalić go najpierw za płynne zakłusowanie, a potem za podtrzymywanie aktywnego tempa, jasno komunikując swoje zadowolenie i tym samym mając nadzieję zachęcić go do pracy. Przy zmianie kierunku poczęstowała go również kawałkiem marchewki, tak na zachętę, pilnując się jednak, aby zrobić to nie na śladzie koła, a w środku, nie chcąc aby każde zatrzymanie kojarzył sobie ze stawaniem i karmieniem cukierkami czy innymi pysznościami. Powtórzyla kłus na drugą stronę, tym razem trzymając go w tym chodzie nieco dłużej, bo dobre kilkanaście minut, mając w intencjach dobrze rozgrzać go przed włączeniem wyższego chodu, przejść i, przede wszystkim, wypięcia.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group