To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Aaren Wayford - 2016-04-26, 21:17

Uciekanie od problemów tylko je nawarstwiało, kto jak to ale Aaren doskonale o tym wiedziała. Na nic nie zdały się kolejne butelki whisky jakie pochłaniała lub odcinanie od ludzi. Wszystko prędzej czy później nas dopadnie w najmniej oczekiwanym momencie.
- Myślisz, że wszyscy są tacy uczciwi ? - skąd mógł mieć pewność czy właśnie w tym momencie nie kłamała, nie próbowała go zwodzić swoich zachowaniem ? Powinien być bardziej sceptycznie nastawiony do ludzi.
- W porównaniu do Ciebie mam kilka lat więcej.- przypomniała mu rozsiadając się wygodniej w fotelu i odbierając swoją whisky jak i sok, podziękowała i podsunęła chłopakowi sok pod nos. - Pij, to przynajmniej Cię nie zatruje.- zaśmiała się wciąż nie mogąc uwierzyć w kolejne słowa chłopaka.
- Dużo straciłeś.- sama nie należała do szczególnie imprezowych osób, jednak nie ominęło ją zarówno pijaństwo, ćpanie, imprezy i chlanie. Może niekoniecznie była dumna z niektórych rzeczy, ale tak jak trafnie zauważyłaś, człowiek uczy się na błędach i to one go kształtują.
- We wszystkim jesteś takim prawiczkiem ?- odważnie zadała mu pytanie, ciekawa jego odpowiedzi i tego czy będzie w stanie go zawstydzić.

Nicholas - 2016-04-26, 21:43

- Nie, ale zakładając, że teraz kłamiesz... Nic złego się przecież nie stanie. Będę miał po prostu mylne wyobrażenie na twój temat.
Sam jednak wolał mówić prawdę. Mało go obchodziła opinia innych, więc nie miał ku temu żadnych przeszkód. Czasami przesadzał, to fakt. Wypowiedzianych słów nie można cofnąć, o czym się wiele razy przekonał.
Aaren nie wyglądała na dużo starszą, według Nica mogła mieć maksymalnie dwadzieścia trzy lata. Mimo tego czuł się jak dzieciak, młodszy o co najmniej osiem.
Podziękował za sok, od razu upijając kilka łyków. Miała rację. Oprócz zatrucia uniknie zrobienia z siebie jeszcze większej ciapy (jeśli to możliwe).
- Pewnie tak, ale zawsze mogę coś zmienić - odparł, choć szczerze w to wątpił. Dopóki ktoś nie wciągnie chłopaka w świat imprez, dalej będzie samotnikiem. Nawet nie znał nikogo w swoim wieku.
- Hmm... Może - wzruszył ramionami - Raczej znasz odpowiedź.
Uznał to za dość normalne pytanie, nie udało jej się go zawstydzić. Tak długo, jak nie pyta o pin do karty, odpowie na wszystko, co uzna za stosowne.

Aaren Wayford - 2016-04-26, 21:56

- Jesteś naiwny i to bardzo.- upomniała go mało sympatycznie chcąc dać do zrozumienia, że czuł się zbyt pewnie w towarzystwie jej osoby. A z pewnością nie powinien jej ufać, co najwyraźniej zdawał się pomijać.
Choć fizycznie była starsza zaledwie o trzy lata, to pod względem psychicznym była znacznie bardziej dojrzała. Wojsko mocno ją ukształtowało podobnie jak samodzielne życie, które rozpoczęła dość wcześnie.
- Nigdy nie jest na to za późno.- nie miała zamiaru oferować mu się jako osoba, która wprowadzi go w ten świat, dla niej był człowiekiem, którego miała już nigdy później nie spotkać. Stąd wdała się w konwersację zajmującą czas i myśli, ciągnęła to celowo dopóki miała na to ochotę.
–Biedaku, naprawdę wiele przegapiłeś.- alkohol znacznie wpływał na jej rozluźnienie, a co za tym idzie na poczucie humoru także. Akurat odpowiedź jej nie zaskoczył, tak jak podejrzewała trafiła w samo sedno swoim pytaniem. - Kto Cię tak urządził w życiu, że nie korzystasz z młodości ?

Nicholas - 2016-04-27, 13:14

- Może - odparł, nie dodając już "Ale przecież więcej się nie spotkamy", choć miał na to ochotę.
Rozmowa z Aaren stanowiła dla niego odskocznię od nudnego życia i swojego dziwnego nastawienia, więc starał się z tego korzystać. Wychodził z przekonania, że jeśli chciałaby mu coś zrobić, to już dawno by to zrobiła. Nie planował więcej zapuszczać się w okolice pubu, rada kobiety dotycząca obleśnych facetów skutecznie go zniechęciła.
- Właściwie to nikt. Taki po prostu jestem. Jakiś... aspołeczny.
Nikt się tym szczególnie nie przejmował, włącznie z chłopakiem, a więc dorastał w odosobnieniu. Nawet w szkole siedział sam w ławce i na nic nie pomagały intrygi nauczycielek, które podsuwały mu kolegów czy koleżanki. Zmieniał wtedy miejsce. W pewnym okresie życia uczył się w domu, nie mogąc wytrzymać tylu godzin w towarzystwie innych dzieciaków. Rodzicom powinno to dać do zrozumienia, ale za bardzo absorbowały ich własne problemy.
A ona? Korzystała w życia, pewnie wpadała w kłopoty, by potem z nich wychodzić, a przy okazji zdobywać doświadczenie. Jej postać coraz bardziej Nica interesowała.

Aaren Wayford - 2016-04-27, 17:19

- Od osób takich jak ja należy trzymać się z daleka.- wyjaśniła mu jakże dobitnie i wprost. Jeśli nie chciał mieć kłopotów i nieprzyjemności powinien po dzisiejszym spotkaniu o niej zapomnieć i nawet nie próbować jej szukać. Otoczenie w jakim przebywała, jej znajomi zarówno Ci z pracy jak i Ci, których sama sobie wybierała nie należeli do najprzyjemniejszej gromadki.
A może celowo go zwodziła i budowała zaufanie by zaraz po wyjściu z klubu wbić mu nóż w plecy ? O tym już chyba nie pomyślał, był naiwny co było doskonale zauważalne i każdy kto był choć trochę spostrzegawczy z chęcią by to wykorzystał.
-Ludzie Cię męczą czy po prostu ich nie lubisz ?- sama obracała się w dość hermetycznym gronie, do nowych osób była sceptycznie nastawiona, uważając, że poszerzanie tego grona nie jest do końca konieczne.
Sama nie miała uroczego dzieciństwa, a w zasadzie nie miała go prawie w ogóle, okres buntu przyszedł i dopiero, gdy ojciec nie był w stanie dłużej jej trzymać na uwięzi pozwolił jej wyjechać zapewniając zarówno dom jak i pracę w Anglii.
Może i była intrygującą osobą, bo w końcu nie co dzień spotyka się taką kobietę jak Aaren, ale była równie mocno niebezpieczna co kusząca.

Nicholas - 2016-04-30, 21:15

- To groźba? Czy tylko próbujesz mnie nastraszyć? - uśmiechnął się lekko.
Wprawdzie nie planował przyjść tu jeszcze raz, by ją spotkać, ani brać od niej numeru, ale można powiedzieć, że na swój sposób nawet Aaren polubił. Kto wie, co przyniesie przyszłość? A nuż jutro usiądzie przy tym samym stoliku, oczekując na czarnowłosą.
Tak, o wbijaniu noża w plecy faktycznie nie pomyślał. Wprawdzie wyglądała na twardą, z pewnością taka była, ale nie spodziewał się, by miała go zaraz mordować przy wyjściu z pubu. Był niewinny i zupełnie jej nie zagrażał, więc musiałaby mieć jakiś inny, niekoniecznie związany z nim powód. W każdym bądź razie zaufał jej w małym stopniu.
- Taki się urodziłem. Po prostu ich unikam, nie mogę z nimi wytrzymać. Ale nie wiem, czy mnie męczą - odparł, przez chwilę zastanawiając się na tym, co powiedział.
On sam okresu buntu nigdy nie przeszedł, nawet nie myślał o tym, że mógłby jakkolwiek sprzeciwić się rodzicom. Chyba tylko ich nie unikał i zależało mu na dobrych kontaktach z nimi.
- Ty nigdy się tak nie czułaś? Jakby ktoś po prostu ci przeszkadzał? Bez konkretnego powodu? - miał szczerą nadzieję, że go zrozumiała.

Diego Montana - 2016-05-01, 17:07

Brian napisał/a:
[...]


Oj tak oj tam, może nie będzie tak źle nie?
-O tak, popieram trzeba się koniecznie wybrać. Tylko kiedy? - cóż połączenie ogier + klacz, dwóch facetów to lekka mieszanka wybuchowa :lol2: Tak czy siak z pewnością trzeba będzie się wybrać, bez dwóch zdań.
-To może najpierw teren? Potem posiedzimy u mnie w domu. - można połączyć pożyteczne z przyjemnym, nie? On również, uniósł swój kieliszek i wypił swoją resztkę. Poprosił o jeszcze jedną kolejkę, Diego ma twardą głowę, więc łatwo się nie upije.

Aaren Wayford - 2016-05-02, 21:44

- Odbieraj to jak chcesz.- nie zamierzała mu ułatwiać sprawy, o wiele bardziej kłopoczące było to co nie zostało zamknięte, zdefiniowane i wyjaśnione. Niewiedza jest najgorszym przeciwnikiem.
Wielce prawdopodobnym byłoby to, że mógłby ją tu jutro spotkać aczkolwiek ktoś taki jak Aaren chodzi często własnymi ścieżkami, kiedy chce i o której chce, więc równie dobrze mogła pojawić się tu jutro z samego rana lub naprawdę późnym wieczorem. Wątpię aby był na tyle zdeterminowany aby wysiedzieć tu cały dzień w oczekiwaniu na nią.
- Nikt nie rodzi się wykolejony, to nasze otoczenie i w głównej mierze rodzice mają na nas wpływ.- wyjaśniła sama doskonale wiedząc, że jej odrębność i inność wynikała właśnie ze środowiska w jakim się wychowała.
- Zawsze jest jakiś powód. Ktoś irytuje Cię bo robi coś co Ci nie opowiada. Gdyby irytował Cię ktokolwiek to nawet byś nie wyszedł z domu, czując się dobrze tylko w swoim towarzystwie.- starała się go zrozumieć ale też wytłumaczyć pewne sprawy, miała trochę więcej doświadczenia od niego i może mogłaby go czegoś nauczyć lub w czymś uświadomić.

Nicholas - 2016-05-06, 19:11

Biorąc pod uwagę fakt, że Nicholas nie miał tu żadnych znajomych prócz Aaren i nic lepszego do roboty, to byłby w stanie siedzieć tam cały dzień i na nią czekać. Oczywiście po zarzuceniu peleryny niewidki, żeby go ktoś przypadkiem nie zaczepiał. Natomiast czy wpadnie do pubu jutro, czy też nie... To się okaże.
- Masz rację, ale nie jestem w stanie stwierdzić, czy jakieś konkretne zdarzenie to spowodowało.
Może coś się stało, może to przez jakieś inne dziecko albo niefortunny bieg zdarzeń... Ale on pamięcią tak daleko nie sięgał, więc żył w niekoniecznie słodkiej niepewności. Sam nie zamierzał z tym nic zrobić, choć pewnie powinien.
- Dlatego nie wychodzę z domu - odruchowo zaśmiał się. To brzmiało tak głupio. Jakby był niewinną istotką próbującą ukryć się przed całym złem tego świata. Co on robił ze swoim życiem?
- Jakbym cię spytał o imię, to mi powiesz? Czy przekraczam granicę?
Na szczęście (lub nie, zależy dla kogo) towarzystwo Aaren zaczęło mu odpowiadać. Choć pewnie tego nie zamierzała, zaciekawiła go swoją osobą i poniekąd stylem życia. Już dobrych kilka minut temu zauważył, że nosi przy sobie broń. O to też chętnie by zapytał, ale wolał tak nie ryzykować :lol:

Brian - 2016-05-10, 10:35

Kiedy - to rzeczywiście było drobne zmartwienie. Chociaż Brian nie narzekał na brak czasu. Niczym paniczyk z prawdziwego zdarzenia (co z resztą nie było dalekie od prawdy), siedział na dupie w domu, nie imając się żadnej pracy, bo po co i zjadał swoje pokaźne oszczędności, a raczej posag swojej matki, bo przecież tatuś go wydziedziczył. Z resztą brunet prędzej zamiatałby ulicę, niż przyjął od niego kasę.
Z resztą z tym siedzeniem na dupie to nie była prawda: ciągle coś robił, żeby się nie nudzić, tyle, że nikt mu za to nie płacił, no i bywał często w stajni.
Może się nie pozabijają jak na ten teren pojadą.
- Plan jak dla mnie jak najbardziej w porządku. - zgodził się i też zamówił drugą kolejkę. Co się będzie oszczędzać.

Aaren Wayford - 2016-05-10, 12:04

Z pewnością zaskoczyłby ją tym, że najzwyczajniej w świecie by na nią tu czekał. Nie przepadała za zawieraniem nowych znajomości, a tym bardziej, gdy Ci nowo poznani próbowali zwracać na siebie jej uwagę. Niemniej jednak upór w tej kwestii prędzej czy później procentował.
- Możliwe, że już nie pamiętasz.- o wielu rzeczach człowiek był skłonny zapomnieć, tylko te najbardziej bolesne i krzywdzące potrafiły ciągnąć się za kimś latami, nie pozwalając na spokój.
- A jednak tu siedzisz i próbujesz pić piwo.- uniosła łuk brwiowy, podpuszczając go jeszcze bardziej i próbując celowo zmieszać.
- A dlaczego miałabym Ci je zdradzić ?- mogła mu je podać choć i tak to by nic nie zmieniło, mimo wszystko wolała nie narażać siebie ani chłopaka, który nawet samym wypowiedzeniem jej imienia, mógł skutecznie zainteresować pewne osoby.
Co do broni, prędzej wyjawiłaby mu skąd i dlaczego ją ma niż podała właśnie swoje imię. :lol2:

Harry Suborski - 2016-05-15, 20:47

Ostatnimi czasy mężczyznę doszczętnie pochłonęła praca i nauka, którą wciąż kontynuował. Brakowało mu nawet czasu na drobne przyjemności takie jak, na przykład wyjście ze znajomymi do pubu. Zresztą... nawet, gdyby miał możliwość rozerwania się na mieście to nie odwiedziłby z nikim znajomym miejsca, w którym ostatnio rozpętał takie zamieszanie. Po prostu nie chciał, by ktoś wnikał w temat, a najbliższe towarzystwo Harrego było na tyle wścibskie i niedojrzałe, mimo swojego wieku, że na pewno usiłowałoby drążyć temat. Oczywiście wspomniał im o zajściu, czego teraz żałował bowiem narażał nie tylko siebie, ale również Hayley na docinki. Gdyby pojawił się w tym miejscu z kolegami, a blondynka akurat wykonywałaby swoją pracę niewątpliwie spotkałaby się z jakimiś niewybrednymi komentarzami z ich strony. Tak - gryzło go sumienie. Czasem robił coś, zanim to przemyślał, co w większości przypadków nie kończyło się zbyt dobrze. Ostatnio postąpił tak samo, dlatego czuł się niewygodnie z myślą, że tamta kelnerka mogłaby mieć teraz przez niego problemy w pracy. Chcąc uspokoić swoje sumienie, przysiągł sobie, że w wolnym czasie wszystko jeszcze raz wyjaśnić szefostwu pubu oraz przeprosi Hayley. Odrobinę swobody zyskał niedawno. Korzystając z tego faktu, wieczorem udał się do miejsca, w którym miło miejsce całe to zajście. Jak zawsze wspiął się po schodach, a po chwili przekraczał już próg lokalu. Jego wzrok odruchowo zmierzył otoczenie. Nie dostrzegłszy jasnowłosej dziewczyny, podszedł do baru i spytał o nią urzędującego tam barmana. Nie znał imienia dwudziestolatki, więc chwilę zajęło mu dojście do porozumienia z mężczyzną. Osiągnąwszy sukces, otrzymał informację jakoby Hay miała się dopiero zjawić w pracy, co zmuszało go do dłuższego czekania. Jednak mężczyzna wiedział, jak wypełnić czas oczekiwań i zaraz poprosił o przyjście szefa. Swoją postawą jasno dawał do zrozumienia, że nie żartuje i jest całkiem poważny w tym, co robi. Przez to barman od razu posłusznie podążył na zaplecze, by zawołać swojego pracodawcę. W chwilę później mężczyzna zjawił się przy Harrym i powitał go krótko. Suborski od razu nakreślił cel swojego przybycia, zaraz przystępując do wyjaśnień, których oszczędził podczas tamtego felernego wieczoru.

//Boże... wybacz za ten post ;_;

Hayley - 2016-05-15, 21:32

Ostatnie dwa tygodnie życia Hayley były nad wyraz ciężkie, ale sumiennie wykonywała swoje obowiązki. Nie mogąc pozwolić sobie na potknięcia, dokładała wszelkich starań by patrzący na ręce szef nie mógł się do niczego przyczepić, choć czasami miała ochotę to wszystko rzucić i wyjść. Walcząc ze sobą niemal każdego dnia, pojawiała się na miejscu przed czasem, robiła co musiała i z ulgą wracała do domu. Również dzisiaj w pracy pojawiła się jakieś dziesięć minut wcześniej, na szczęście z nieco lepszym nastrojem niżeli zwykle. Wyjazd nad jezioro odrobinę ją odprężył i pozwolił nabrać dystansu, jednak ciążyły jej jeszcze inne sprawy, które w swojej opinii zupełnie zawaliła. W dodatku przychodzenie do pubu przestało sprawiać jej jakąkolwiek satysfakcję, stając się jedynie przykrym obowiązkiem. Szef niemal diametralnie zmienił swój stosunek względem blondynki, luźną relację zastępując twardą ręką przełożonego. Czasami miała wrażenie, że jawnie ją ocenia i sprawdza czy aby na pewno dobrze wytarła stoliki, podliczyła kasę czy choćby umyła zlew. W tym sposobie bycia Hayley doszukiwała się również niemego wyrzutu, choć powoli zaczynał odpuszczać. Wiedziała wszak, że prędzej czy później mężczyzna wróci do poprzedniego stylu bycia, już przez ostatnie parę dni darując sobie tak ostentacyjne sprawdzanie jej pracy. Czasami coś zagadywał, ale nawet wtedy miała wrażenie, że badał grunt czy aby na pewno nie zechciała odejść. Wiedziała, że powinna to zrobić, źle czując się otoczona atmosferą gęstą jak budyń, ale potrzebowała pieniędzy i tylko to trzymało ją jeszcze w tej zakichanej robocie.
Idąc na zaplecze niemal w jednej chwili dostrzegła pracodawcę, witając się krótkim „dobry wieczór” i już mając ruszyć dalej, kiedy w oczy rzucił jej się Harry. Całkiem instynktownie napięła mięśnie, z grzeczności powtarzając przywitanie ale nie racząc go jednak dłuższym spojrzeniem niżeli wymagane minimum. Szczerze powiedziawszy przestraszyła się widoku, który stanął jej przed oczami, szczególnie że za chwilę pracodawca poprosił ją bliżej. Wyraźnie pobladła, acz dzielnie uniosła głowę i wykonała polecenie. Na nowo stała się nerwowa i niepewna, jak tamtego pechowego dnia, ale nie okazała tego. Tak przynajmniej jej się wydawało.
- O co chodzi? – z trudem powstrzymała się przed skrzyżowaniem rąk w odruchu obronnym.

Harry Suborski - 2016-05-16, 21:49

Tłumaczył właścicielowi lokalu genezę swojego postępowania podczas swojej ostatniej wizyty w tym lokalu. Właściwie nie zależało mu na tym, by się wybronić - to nie po to tutaj przyszedł. Chciał jedynie odrobinę nakreślić mężczyźnie problem jaki powstał w wyobraźni Suborskiego, którego najzwyczajniej w świecie zaczęło gryźć sumienie. Bardziej niż siebie bronił Hayley, bo to przecież ona wpadła w tarapaty i to z winy bruneta. Przerwał swój ożywiony monolog, kiedy wspomniana dziewczyna pojawiła się w pomieszczeniu, tuż obok baru. Wbił weń swoje przenikliwe spojrzenie, przez dłuższą chwilę wodząc za nią wzrokiem. Sprawnie odpowiedział na powitanie oraz skinął delikatnie głową. Dzięki swoim wnikliwym obserwacjom śmiało mógł stwierdzić, nie tylko przypuszczać, że blondynka jest więcej niż spięta. Praca wśród ludzi uczy również rozpoznawać ich nastroje szybciej i celniej. Mężczyzna odchrząknął cicho i momentalnie wyprostował sylwetkę. W pierwszej chwili zechciał wymusić na sobie uśmiech, lecz ostatecznie zrezygnował, uznając że będzie to zbyt sztucznie naciągane zachowanie. Niemniej kąciki jego ust drgnęły nieznacznie, bowiem zorientował się o tym zbyt późno. Owa reakcja przypominała bardziej tik nerwowy, niżeli chęć przyjęcia większej łagodności, acz brunet nie przejął się tym.
-Raz jeszcze wyjaśniłem twojemu szefowi całą sprawę.- odparł beznamiętnym tonem, przyglądając się jasnowłosej. Jednak tym razem wpatrywał się weń jedynie z tego względu, że kultura tego od niego wymagała... Szkoda, że o czymś takim przypomniał sobie dopiero teraz, a tamtego feralnego dnia nawet nie pomyślał, że ma w sobie chociaż krztę wpojonych zasad. Szef Hayley przytaknął, po czym rzucił jasnowłosej krótkie, porozumiewawcze spojrzenie. Zamienił z Suborskim jeszcze dwa słowa i dziękując oraz żegnając się, udał się na zaplecze. Kiedy tylko znikł za drzwiami, dwudziestopięcolatek bardziej się rozluźnił. Przestąpiwszy z nogi na nogę, oparł łokieć o blat i przekręcił minimalne głowę.
-Wyjaśniłem i przeprosiłem- sprostował bardziej rozluźnionym tonem. Nie liczył na to, że kobieta również odrobinę się odpręży, niemniej jednak on nie czuł się zestresowany i nie przykładał uwagi do nastawienia blondynki. -a teraz chciałbym przeprosić ciebie.- stwierdził, nie ukazując w swojej wypowiedzi ani odrobiny ironii czy kpiny. Był całkowicie szczery i nie wahał się przed tym. Dopiero teraz pokusił się o mimowolny, lecz niezbyt widoczny uśmiech, który szybko znikł z jego twarzy. W tym drobnym zamieszaniu całkowicie zapomniał spytać się dziewczyny o jej imię, którego wcześniej nie poznał. Jej szef mówił przy Harrym o Hayley „ona”, więc nawet gdyby chciał Subroski nie był w stanie wychwycić miana blondynki. Zresztą o przedstawieniu siebie również zapomniał, ale czy to w tym momencie istotne? Teraz liczyło się tylko to, żeby jasnowłosa przyjęła przeprosiny i zrobiła to szczerze, bowiem mężczyzna nie lubił, gdy ktoś tylko pozornie się z czymś zgadzał. Wolał otrzymać czarno na białym wszystkie uwagi dotyczące danej kwestii. Tłumienie w sobie własnego zdania nie jest dobre. Przez to człowiek w końcu odzwyczaja się głośno wyrażać swoją opinię i zaczyna ślepo potakiwać wszystkim dookoła.

Hayley - 2016-05-16, 22:44

Spojrzała na niego ze spokojem kiedy zabrał głos, odpowiadając tym samym wyraźnie zestresowanej Hayley. Przez wzgląd na pustkę emocjonalną w głosie Harrego, sama nieco ochłonęła i teraz prócz bladych policzków, nie dało się dostrzec w kobiecie żadnych uczuć. Zdawać by się mogło wręcz, że założyła maskę, kiedy jej twarz stężała wyraźnie, przez chwilę jeszcze trwając tak i czekając na rozwój wydarzeń. W gruncie rzeczy jednak analizowała to co mówił, nie do końca wiedząc pod jakim aspektem wyjaśniał wszystko szefostwu. Nie umiejąc odpowiedzieć sobie na dręczące pytania, skupiła się i wyręczyła słuch, by pośród zbyt głośnych rozmów i śmiechów, nie umknęło jej żadne słowo. Starała się rejestrować zachowanie szefa, które zdawało się nieco złagodnieć po ów sportowaniu, ale to nie zdało się na zbyt wiele. Blondynka wszak przez cały ten czas pozostawała czujna, bardziej niżeli zwykle pilnując się by być miłą. Z natury nie miała z tym problemów, jednak względem ludzi, z którymi nie chciała mieć niczego wspólnego, obawiała się że mogłaby powiedzieć jedno słowo za dużo. Na szczęście właściciel lokalu dosłownie za parę chwil wyszedł, poniekąd dając jej również zielone światło. Nie była jednak tak tchórzliwa, by nie zmierzyć się z problemem oko w oko, toteż pozostała na miejscu niemal pewnie patrząc na twarz bruneta. Lustrowała kontury jego szczęki, kolor oczu a nawet tak nieistotne szczegóły jak dołeczek w podbródku, choć nawet się nie uśmiechnęła stwierdzając, że w oczach wielu kobiet mógłby uchodzić za przystojnego. Hayley z racji swojej niechęci nie mogła patrzeć nań w ten właśnie sposób, choć doceniała przeprosiny. Może nawet odrobinę ocieplił swój wizerunek, ale widmo pierwszego wrażenia, ciążyło nad jego głową jak sęp.
- Nie gniewam się – odparła bardziej formalnym tonem niżeli zamierzała, ale nie skłamała. Była tym typem człowieka, który doskonale wiedział jak bardzo rykoszetem ranić potrafi skrywana głęboko uraza. Nie pielęgnowała w sobie niechęci, acz nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Tamtego dnia zaprezentował się z najgorszej możliwej strony, której kobieta nie chciała oglądać nigdy więcej. Ot, miała prawo do takiej decyzji.
- Moje zachowanie było nieprofesjonalne, nie powinnam była sugerować, że jest pan wieśniakiem... więc i ja przepraszam – choć ta wypowiedź mogła rozbawić, a słowa zdawały się gładko przechodzić przez jej krtań, to tak naprawdę grzęzły w gardle. Nie chciała już dłużej stać i wdawać się w jakiekolwiek dyskusje. Nie czuła nawet potrzeby poznania jego miana.
- Podać coś? – odezwała się, bardzo dobitnie sugerując że zakończyli rozmowę. A przynajmniej jej się tak wydawało.

/jaki gniot mi wyszedł, Boże ;___;



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group