Jack - 2018-06-24, 23:36 Wzruszył barkami, w odpowiedzi. Sam nie wiedział, kiedy będzie dobry czas na takie wyznania. Zżera go to od środka, ale też nie jest na to gotowy.
Na resztę wypowiedzi zarechotał krótko.
- W porządku Kath. - chwyciwszy walizkę w rękę, ruszył u jej boku. - Może by mi się przydał taki wpierdol. - skomentował krótko.
/zt. Illya Malkov - 2018-06-26, 13:33 Illya postanowił się przejść na długi spacer gdzie go nogi poniosą. Wzrok miał skierowany przed siebie, nie zatrzymując go na czymś powyżej trzech sekund. Wiecznie kamienna twarz, miała swój urok. Ręce trzymał w kieszeni nie mając co z nimi zrobić. Mógłby zapalić, ale nie miał ochoty. Potrafił rzucić palenie z dnia na dzień i nawet go nie ciągnęło. Nie jedna osoba chciałaby poznać ten sekret. Nie ma nic za darmo. Wzrokiem już mógł dostrzec most, który jego zdaniem miał swój urok. Mógł zmienić zdanie zanim tam dojdzie, ale nie. To było właśnie to. Zatrzymał się przed nim na moment, aby mu się przyjrzeć przy okazji w poszukiwaniu jakiejś tabliczki informacyjnej, której niestety nie znalazł. Może nie był to, aż tak drogocenny zabytek. Długo o tym nie myślał i wszedł na most, trzymając się lewej strony. Zwolnił krok a głowę odwrócił w stronę rzeki, przyglądając się kaczkom.Aiden Craven - 2018-08-26, 23:06 Późnym popołudniem przyjechał deskorolką na miejsce spotkania, gdzie umówił się z Ryann. Wieczory stawały się coraz chłodniejsze i było to widoczne szczególnie po zaskakująco niskiej frekwencji w parku - przejeżdżając przez niego, Aiden spotkał zaledwie parę osób, co stanowiło spory kontrast do tłumów, które były tu jeszcze do niedawna. Ciepła bluza nie dawała mu tego odczuć, dodatkowo pełniąc jeszcze jedną funkcję - zakrywała siniaki i zdarte łokcie, które przypominały o głupim wypadku na desce sprzed paru dni. Nie mógł nic tylko poradzić na poobdzierany podbródek i dłonie, ale powiedzmy, że to dodawało mu charakteru.
Dotarł na miejsce trochę wcześniej niż trzeba, w czym utwierdził go fakt, że nigdzie w zasięgu wzroku nie widział Ryann. Postanowił poczekać na nią na moście, na którego barierce usiadł, deskę zostawiając pod nogami.Ryann - 2018-08-26, 23:27 Dziewczyna wyszła z domu dokładnie popołudniu, żeby bez konieczności pośpiechu dotrzeć na miejsce o umówionej porze. Zabrała ze sobą również Baroque, którego prowadziła na grubej smyczy, z obawy przed powtórzeniem sytuacji sprzed kilku miesięcy. Dawała mu jednak dużo luzu, skracając nieznacznie smycz tylko wtedy, kiedy mijała jakichś ludzi. A zdarzyło się to ledwie kilka razy, bowiem liczebność osób w parku była naprawdę znikoma. Istniała więc szansa, że po przyjściu na miejsce psisko będzie mogło trochę swobodnie pobiegać. Podczas spaceru co jakiś czas przejeżdżała dłonią po łbie psa, poniekąd nagradzając go w ten sposób za posłuszeństwo. Nie szarpał się bowiem i nie odchodził zbyt daleko, mimo długiej smyczy. A zresztą... Nawet gdyby było inaczej Ryann zupełnie by to nie przeszkadzało. Miała dzisiaj na tyle dobry humor, że chyba nic nie było go w stanie zepsuć. Cieszyła się na spotkanie z przyjacielem, którego pewien czas nie widziała. Będąc już w parku, skierowała się w stronę mostu, a gdy w oczy rzuciły jej się blade włosy chłopaka, automatycznie przyspieszyła kroku. Kątem oka spojrzała na Baroque, który również przyspieszył, aby jej dorównać i wystawił jęzor na wierzch. W końcu dziewczyna wkroczyła na most i od tyłu złapała Aidena w pasie, twarz przyklejając do jego pleców.
- Stęskniłam się - wymruczała, po chwili się odsuwając, jednocześnie oferując chłopakowi większą swobodę. Oparła się o barierkę tuż obok, jedną ręką drapiąc psisko po głowie.Aiden Craven - 2018-08-26, 23:46 O obecności Ryann zorientował się na chwilę przed tym, jak go przytuliła, więc na dobrą sprawę nie miał czasu na reakcję. Uśmiechnął się szeroko, choć lekko zaskoczyło go tak radosne powitanie w jej wydaniu. Nie był do tego przyzwyczajony, ale cieszyło go to, bo mogło oznaczać tylko jedno - czuła się naprawdę dobrze. Dawno się nie widzieli, więc poniekąd obawiał się tego, co może dzisiaj zastać. Jak widać, niesłusznie.
- Ja za tobą też - przyznał, odwracając do niej twarz. Po chwili spuścił wzrok na Baroque, ale nie wyciągał do niego ręki, pamiętając, że pies różnie go odbierał. - Cześć, Baroque. Ciebie też miło widzieć - dodał wesołym tonem, po czym ostrożnie obrócił się przodem do Ryann, a tyłem do rzeki, bo tak łatwiej było mu prowadzić rozmowę. - Zanim spytasz, co się stało... Tak, jestem sierotą i zderzyłem się z chodnikiem - rzucił, uprzedzając pytanie, które samo cisnęło się na usta na widok jego twarzy. Uśmiechnął się przy tym, niejako zapewniając, że to nic istotnego.Ryann - 2018-08-27, 10:32 Na twarzy ciemnowłosej pojawił się delikatny uśmiech, gdy Aiden wspomniał o tym, że również za nią tęsknił. Momentalnie zrobiło jej się cieplej ma sercu, a to ze względu na to, że naprawdę traktowała chłopaka jak swojego najepszego przyjaciela na całe życie i cieszyła się, że on mógł traktować ją podobnie. Bo przeciez tak było, czyż nie? Kiedy blondyn zwrócił się do psa, dziewczyna również spojrzała na czworonoga i podrapała go po łebku za Aidena
Baroque powoli się do niego przekonywał i raczej nie powinien zrobić Cravenowi krzywfy, ale Ryann nie chciała zmuszać ani Aidena, ani psa zmuszać do kontaktu. Dopiero gdy blondyn się odwrócił, brunetka mogła lepiej mu się przyjrzeć i to co zobaczyła lekko ją zmroziło. Zmierzyła twarz chłopaka, lecz zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, wytłumaczył się sam. Wówczas odetchnęła z ulgą i pokręciła głową.
- Powinieneś bardziej na siebie uważać - zauważyła trafnie. - To na pewno nic poważnego? - spytała dla pewności i dla zaspokojenia własnego sumienia.Aiden Craven - 2018-08-27, 22:00 - Na pewno. Zęby są całe - rzucił żartobliwie, na potwierdzenie swoich słów posyłając Ryann szeroki uśmiech. W dalszym ciągu dokuczał mu ból w prawym łokciu, ale nie potrzebował więcej współczucia, więc zachował to dla siebie.
- Co słychać? - Zmienił temat, patrząc na nią z zainteresowaniem. Ciekawiło go, czy za jej dobrym nastrojem stała może jakaś zmiana na lepsze albo konkretne wydarzenie. Sam niczym podobnym raczej nie mógł się podzielić, może poza tym, że zdecydował się kontynuować naukę i już za miesiąc miał się zmierzyć ze studenckim życiem, po ponad roku przerwy od czegokolwiek. Średnio mu się to uśmiechało, ale nie mógł przecież wiecznie ignorować dwójki z przodu i udawać, że dorosłość go nie dotyczy.