Jonah Wrens - 2014-09-18, 20:43 Jak widać moja cierpliwość się opłacała, bo wszystko - no prawie - poszło po mojej myśli. Mogłem poczuć jak jego chrapy przekładają coraz więcej ciężaru głowy na moją dłoń, a gdy od niego odbiegłem ten zrobił coś przeciwnego. Myślałem, że podskoczy do przodu, a ten się wycofał. Poczekałem chwilę patrząc na siwka i zacząłem chodzić po kole, przyglądając się uważnie ogierowi. Ruchy miałem spokojne, jednak specjalnie będąc za jego zadem klasnąłem w dłonie. Sprawdzałem go, jego uwagę i odwagę jednocześnie. Bo jeżeli mnie nie olał mógł jako tako zarejestrować ruch moich rąk, gdyż nie znalazłem się w ten czas w martwym polu. Jeżeli nie było żadnej reakcji, po prostu oparłem się o ścianę lonżownika, patrząc na niego bez żadnego konkretnego wyrazu.Vesiputous - 2014-09-18, 21:11 Z uszami postawionymi do przodu obserwował ciągle chłopaka, gdy ten go okrążał idąc po kole. Ogier wodził za nim spojrzeniem i odwracał też ku niemu głowę. Tylko jak prawie za nim znalazł powrócił głową do przodu, coby jej tak nie wykręcać. Zbyt leniwy na to był. Natomiast nasłuchiwał uważnie Jonaha i kątem oka jeszcze go widział. Także gdy ten klasnął za nim w dłonie Jaszczur nie przestraszył się, tylko zdziwił trochę i z początku zirytował, podnosząc jedną z zadnich nóg. lekko nad ziemię. Prędko jednak przeszło mu i noga spoczęła na ziemi czubkiem kopyta - odciążył tak kończynę, machnąwszy przy tym lekko ogonem. A potem jak widać zarówno on jak i Jo spoczęli we względnym bezruchu. Folblut zwiesił nisko głowę, mrużąc lekko oczy. Postał sobie tak z minutę, może dwie, kontemplując nad smakiem marchewki, którą to dzisiaj powinien zjeść, a nikt mu takowej nie podarował. Smutne.
Ale w końcu nuda go przemogła i podniósł głowę wysoko, odwracając ją w kierunku dwunożnego towarzysza. Parsknął i zaraz zarżał krótko i cicho w jego kierunku. Co jest stary, czemu tak stoisz? Ruszył w kierunku wujka Dżo, żywo na niego spoglądając. Jeśli ten się nie ruszył z miejsca, to ogier mu położył pysk na ramieniu i po chwili szturchnął lekko w bok głowy. Przebrał też kopytami w miejscu, najwyraźniej podświadomie sygnalizując gotowość do działania.Jonah Wrens - 2014-09-18, 21:37 Jak widać obaj mieliśmy sobie trochę tak poleniuchować w swoim towarzystwie. Właściwie odpowiadało mi to, bo miałem chwilę dla siebie, zwolnienie biegu z tej wiecznej gonitwy. Nie robiliśmy nic konkretnego, tym bardziej nic męczącego. Więc może zahaczymy o basen wracając? Kto wie. Ziewnąłem zasłaniając twarz, a gdy siwek obudził się i ruszył w moją stronę, nie poruszyłem się. Poczekałem i poczułem ciężar jego głowy na ramieniu. Pogładziłem jego ganasz, odzywając się spokojnie.
-Poruszasz się trochę czy masz ochotę na odrobinę ułańskiej fantazji, co?
Uśmiechnąłem się krótko, zerkając w stronę jego grzbietu. Bez problemu wskoczyłbym z ziemi na jego plecy, jednak póki co obstawałem za bezpieczniejszą zabawą. Tak więc ponownie spróbowałem. "Popchnąłem" go i uciekłem gdzieś dalej na przeciwległą stronę lonżownika. Trochę po przeskakiwałem z jednej nogi na drugą pokazując folblutowi ile to mam niespożytej energii. Aż żal żeby się marnowała stojąc w miejscu. No Vesi baw się w ganianego.:c Vesiputous - 2014-09-18, 21:51 Jak go zaczął gładzić po ganaszu, to cofnął się nogami pozostawiając jednak głowę na ramieniu chłopaka. Tak, żeby szyję wyciągnąć! Zmrużył oczy, przekrzywiając lekko łeb na bok. Miziaj, miziaj! <3
Zaraz to jednak Jaszczur poczuł, jak Jo napiera lekko na niego. Siwego to zaintrygowało i cofnął się pod naciskiem, przebierając mocniej przednimi nogami. A jak chłopak odbiegł to ogier kłusem powolnym poderwał się zanim, ale zatrzymał się w odległości półtora metra od niego. Trochę jeszcze nie wiedział o co chodzi. Albo raczej bardzo nie wiedział o co chodzi. Ale jak zobaczył Jonaha przebierającego tak nogami w miejscu instynkt i młodzieńcza jeszcze wola zabawy go ośmieliły, dzięki czemu folblut wyskoczył do chłopaka. Zadarł mocno zadem do góry, lekko chowając głowę. Nie kopał z tylnych nóg, tylko tak jak poprzednio, po prostu poderwał je mocno nad ziemię. Jeśli chłopak pozostał na miejscu,t o Vesi zaczął go okrążać kłusem, ganaszując głowę i zadzierając ogon do góry. Patrzał na niego byczo, oceniając przeciwnika. <; A jeśli Jo zaczął dalej uciekać, to Vesi w takim samym nastawieniu zaczął go gonić - sprężystym krokiem, bardziej się popisując niż tak naprawdę angażując w złapanie człowieka. Choć to wynikało tylko z tego, że po prostu nie wiedział, że ma go gonić. Jonah Wrens - 2014-09-18, 22:23 Może innym razem pomiziam go trochę dłużej. Teraz trzeba było się trochę poruszać, wyluzować.
Widząc jak ogier ruszył za mną, nie przestałem przeskakiwać z nogi na nogę. Najwyraźniej poskutkowało bo po chwili zaczął biegać dookoła mnie. Uprzednio świrując sobie trochę, jednak grunt to nie dać się przestraszyć. W końcu i tak siwek nie wykonał agresywnego ruchu. Był spokojny, więc mogłem mu zaufać w tej kwestii. Wracając jednak do tego drapieżnego krążenia dookoła mnie, wyskoczyłem trochę do przodu w stronę ogiera w celu niewielkiej zmyłki i rozkojarzenia ogiera, by uciec w drugą stronę. Zrobiłem to dość szybko i przykucnąłem patrząc na niego z rozbawieniem. Starałem się przybrać pozę bardziej zabawową, niż straszną. A jak mi to wyjdzie? Kto wie, może nie jest mi pisane wydurnianie się z Księżniczką. Vesiputous - 2014-09-18, 23:04 Obserwował bardzo uważnie Jonaha, toteż jak ten wypadł do niego, to Jaszczur błyskawicznie odskoczył w bok, uciekając przed pozorowanym atakiem. A jak się zaperzył, gdy ten tchórz zwiał w przeciwnym kierunku! No doprawdy, brak poszanowania kodeksu rycerskiego! :o I brak poszanowania dla własnej Księżniczki, toż to wstyd i hańba! Któż cię wychował, Jo, hm? :'c
Ta zniewaga krwi wymaga!
W myśl powyższego wyrażenia folblut mocno obrócił się na kopytach, startując z małym opóźnieniem za wujkiem Dżo. Miał zamiar na pełnym wyrzucie do niego wystartować, ale ledwo zrobił jedną foulę strasznego galopu z uszami na potylicy, to stanął jak wryty. Spojrzał zaintrygowany i zadziwiony zachowaniem Jonaha na jego postawę. Podszedł powoli, powolutku, ważąc każdy krok, skradał się... Zniżył łeb do ziemi, spoglądając nań uważnie... I metr przed chłopakiem udał, że wyrywa się do przodu z zamiarem stratowania go, a za chwilę wstrzymał się, następnie poderwał nieco przody do góry i opadł twardo na ziemię, robiąc to wszystko bardzo gwałtownie. Będąc przodami w powietrzu stulił znów uszy, ale zaraz potem skierował je pogodnie w kierunku Jonaha. Popisałem się, twoja kolej! :DJonah Wrens - 2014-09-18, 23:29 Jakie wychowanie! Vesi nie znał się na żartach, toż pojedynku z własną Księżniczką nie mógłem toczyć, czyż nie? Wtedy nie byłbym kompletnie rycerzem, a chamem i prostakiem! Toż to zwykłe podchody sprawdzałem czy siwek będzie udawał niedostępnego. ^^
Obserwowałem go uważnie i nie drgnąłem. Cały czas trwałem w tej samej pozycji, póki folblut nie zaczął się skradać.. Wtedy wybuchnąłem śmiechem tak głośnym, że chyba w stajni mnie mogli usłyszeć. Nie mniej jednak musiałem szybko zareagować bo jak mi się wydawało wyścigówka chciała się na mnie rzucić. Toteż musiałem pobawić się w komandosa! Skoczyłem w bok od razu z fikołkiem i podniosłem się, będąc już nie naprzeciwko ogiera, a nieco z boku. Mimo wszystko uważnie obserwowałem jego popisówkę. Uśmiechnąłem się i znowu ponowiłem "atak" wyskakując w jego stronę. Tym razem nie uciekłem, a pozostałem na swoim "nowym" miejscu. Dodatkowo uniosłem dłonie, by być wyższym, bo kto wysokiemu zabroni? ;D Jeżeli Ves nie zamierzał uciekać to zacząłem się skradać. Dookoła niego, nieco pochylony. Czasami podgwizdywałem czy też cmokałem by go skupić na dźwiękach.Vesiputous - 2014-09-19, 20:05 Haha, on się zna na żartach wszelakich, ale raczej zwycięża zawsze u niego jego poczucie humoru. Czy raczej godności, ogierzej godności!
Trochę się folblut speszył, słysząc jak tubalnie roześmiał się człowiek. Zadziwiło go to i na chwilę aż stracił rezon. Ale prędko pozbierał się z powrotem w sobie i gdy Jo odskoczył na bok, Vesi podążył za nim, znajdując się ciągle pyskiem do jego twarzy. Zniżył nawet trochę ryja, piorunując rozbawionym wzrokiem paczadła Jonahowe. A potem zmuszony był się wycofać, bo mężczyzna teraz go zaatakował. I bezczelnie się tak wywyższył, ręce na niego podniósł! No kto by pomyślał! Kto to widział! :o
Jaszczur zachmurzył się i gwałtownie zatrzepał ryjem w powietrzu. Potem zadarł go wysoko do góry, patrząc tak protekcjonalnie na dwunożnego towarzysza. Płaszcz się przede mną! Vesi parsknął i machnął przednią nogą raz i drugi, jak to ogiery mają w zwyczaju, zapraszając do walki. Chwilę tak jeszcze się byczył przed mężczyzną, a po paru chwilach gwałtownie zniżył pysk do ziemi i następnie pchnął nim mocno w klatę Jo. Jeśli chłopak nadal był w przykucu, to o wiele większe szanse były, że się wywrócił. :D A o ile nie wyszło, to Vesi ponowił wyczyn, tym razem dźgając jeszcze trochę zachłanniej w brzuch bruneta. Wywróć się no!
Jak tylko się dokonało co się miało dokonać (bo nie mogło się nie dokonać ) to Vesi odbiegł pięknym, zebranym kłusem od człowieka, ciesząc ryja i błyszcząc zawadiacko oczami. Cieszył się, oj, jak się cieszył! Jonah Wrens - 2014-09-20, 23:39 Ha, o to chodziło by się zdziwił mimo wszystko zmuszony byłem do tego fikołka ze stój. Efektowne! Powinienem pójść do wojska. Uważnie go obserwowałem będąc zadowolonym z rozwoju sytuacji, w końcu obaj mogliśmy się trochę w końcu wyluzować i pobawić. Ale niech się Vesi nie przyzwyczaja! Nie zawsze będziemy tak leniuchować. Niebieska linia! Przemoc w rodzinie.
Nie przejmowałem się jego górnolotnym spojrzeniem, ani tym że wymachiwał nogą do przodu. Po prostu się uśmiechnąłem i zmrużyłem oczy jakbym zaraz miał wyzwać siwka na pojedynek. Ten jednak skutecznie odepchnął moje myśli na dalszy plan, posyłając mnie na piach. Walnąwszy się na plecy na podłoże lonżownika znowu parsknąłem śmiechem. Dość długo w tym trwałem, a gdy zorientowałem się, iż ogier uciekł na jakieś metry ode mnie zacząłem udawać, że coś mi jest. Złapałem się dłońmi za krtań i "zacząłem" się krztusić. Wierciłem się na piasku, aż wreszcie ułożyłem się nieruchomo i zmrużyłem oczy tak, by móc jako tako widzieć sylwetkę Księżniczki. Oddychałem, jednak starałem się maskować to na tyle, ile dałem radę. Vesi, umarłem! Vesiputous - 2014-09-22, 09:44 Przemoc w rodzinie to Jaszczurzy ci jeszcze pokaże! Ale najpierw dzień dobroci dla zwierząt. <3
Folblucik się bardzo zatroskał nagłym pogorszeniem się stanu zdrowia swojego dwunożnego towarzysza. Złamał mu b r z u c h !? :O Jak to tak, pozwą go do sądu! I w ogóle wycyckają z życia! Koniec z karierą wyścigowca, gdy am się morderstwo na koncie... :'C
Przy truchtał prędko do mężczyzny i zniżył ryj do niego, wpychają mu go w twarz. Pewnie go połaskotał wąsami. No i na pewno go wycałował szorstkimi wargami. Jeśli jednak Jo był wytrwały i nie wykazał bardziej widocznych oznak życia, to ogier padł przy nim na ziemię, wyciągnął szyję i oparł głowę na jego piersi. Żałoba. >: Zachrapał przy tym żałośnie, tak jak koń podczas narkozy i położył uszy po sobie. Oznajmiał właśnie całemu światu, że odszedł jego człowiek i on go pilnuje, i nikt podejść do niego nie może! >:[ A gdyby sam obiekt poszkodowany, centrum tejże wstrząsającej afery, miał zamiar się wygramolić spod konia to koń wstrętny był i łapał go wtedy zębami za koszulę i ciągnął na ziemię. Ne wstawaj, leż! Martwy jesteś, to zostań! Jonah Wrens - 2014-09-22, 14:53 Jakoś przyjmę to na klatę.
Widząc, że ogier połknął haczyk wierząc, iż coś mi zrobił zamknąłem oczy. Skupiałem się na czymś innym, żeby nie wyobrazić sobie co folblut właśnie robi, bo parsknąłbym śmiechem. I tak gdy zaczął macać mnie pyskiem po twarzy, wstrzymałem powietrze. Powoli nie wytrzymywałem, do tego Vesi cały czas mnie ślinił, tymi swoimi uroczymi buziakami, których nie chciał mi szczędzić. Odetchnąłem cicho, gdy wreszcie się oderwał. Co innego skupiło moją uwagę, że aż musiałem zerknąć na siwka. Jak widać szybko pogodził się z moją śmiercią i przeszedł w stan czuwania, mocno opierając łeb na mojej klatce piersiowej. Nie mogłem. Wybuchnąłem śmiechem, co wpierw mógł koniur poczuć przez rytmiczne podskakiwanie moich ramion i klatki. Faktycznie próbowałem się w śmiechu spod niego wygrzebać, ale ten mnie wciągał z powrotem na moje miejsce i nie pozwalał wstać, więc pełnym rozbawienia głosem odezwałem się do Księżniczki w końcu.
-Żyje, już żyje. Ożywiłeś mnie!
Nie mogąc przestać się śmiać, pstryknąłem palcami w jego chrapę, a nóż tak pozwoli mi się wygramolić spod swojej szyjki?Vesiputous - 2014-09-22, 20:53 Noo, już przed chwilą przyjąłeś na klatę mordę Jaszczura, to umarłeś, więc nie bądź taki pewny siebie!
Parsknął gniewnie, przytrzymując Jonaha na ziemi. Nie patrzył na niego, zupełnie tak jakby na niego nie zważał. Dokładnie "czekaj no, umarłeś, muszę cię pilnować, nie idź". A potem siwy został puknięty w chrapę! :o Oburzony najpierw docisnął mocniej pysk w klatę Jonaha, a potem mu oddał - chłopak dostał końską wargą w usta, znowu. Ale mocniej niż ostatnio, a i nawet mógł poczuć Jaszczurzy ząb. Zaraz po tym incydencie folblut podniósł się na przodach i już z pozycji siedzącej zaczął się odwracać, by wyskoczyć z zadu i uciec. No i zrobił to, tylko po drodze się potknął, poprzez pośpiech i wyskok z odwrotu. Jednakże niezrażony częściowym niepowodzeniem odgalopował, bardzo wyraziście sadząc pierwsze foule i lekko barankując. Głowę schował obowiązkowo do szyi, żeby całkowicie dziko i niezależnie wyglądać! <: Prędko jednak zwolnił, zadarł ryja i wolnym kłusem zaczął okrążać człowieka, gdziekolwiek był. Co tam? :DJonah Wrens - 2014-09-22, 22:22 No tak trochę nie do końca jestem martwy.
Nie spodziewałem się, aż takiego obrotu spraw toteż gdy ten mocniej nacisnął na mnie, jakby chciał ze mnie coś wycisnąć, cały się spiąłem. Trzeba było się jakoś ratować przed wgnieceniem w ziemię. Kolejny atak na moją osobę skończył się tym, że dostając w usta sobie je przyciąłem, albo zły siwek zahaczył o nie niefortunnie zębem. Wykrwawić się nie wykrwawię, jednak coś tam zabarwiły się na szkarłatny kolor troszeczkę. Nie drgnąłem wpierw bo domyślałem się, iż ten będzie szalał i jeszcze mnie do końca znokautuje. Więc jedynie oblizałem wargę, a gdy folblut się oddalił podniosłem się i otrzepałem z piachu.
-Taki jesteś z siebie zadowolony?
Mruknąłem i ustawiłem się niczym kowboj na jakimś pojedynku. Mierzyłem uważnie spojrzeniem przemieszczającego się ogiera, po czym rzuciłem się w jego stronę. A co, pogonię go! Gorzej jeżeli odwrócił się do mnie dupą i zaserwował mi strzał.. No chyba, że postanowił nie uciekać, to wskoczyłem na jego grzbiet. Vesiputous - 2014-10-03, 21:03 Najpierw krzyczysz, żeś martwy, a potem twierdzisz na odwrót. Cóż za paradoks, nieładnie to tak. :'c
Aby potwierdzić słowa Jonaha, Jaszczur ochoczo machnął łbem do góry, fruwając wesoło wargą. Tak, taki był z siebie zadowolony! Machnął nogą wysoko i zadarł ryja. Taki był zachwycony swoją osobą! Czemu nikt inny nie był? >:
Zadziwił go bardzo czyn wujka Dżo. Niemiło to tak się rzucać na konia no. Ba! Ganiać go! Kto to wymyślił? Cóż, na pewno nie Vesi, który nie ogarnia nawet berka. I nie umie startować do wyścigu bez bramek. No koń katastrofa ! Ale za to ten koń katastrofa wykazał się krztyną współczucia, albo po prostu trzeźwego umysłu i nie zaserwował kopniaka człowiekowi. chociaż nogi go zaświerzbiły i stulił nawet na chwilę uszy, zirytowany tym, że musi uciekać. A tu nie koniec! Bo to zaraz mężczyzna, niewdzięczny za to, że wciąż żyje przebywając tu z siwym, skoczył mu na plecki! Jaszczur kwiknął cicho i potknął się nie spodziewając się takiego obrotu sytuacji. Niemniej jednak nie uciekł od razu, pozwalając si wdrapać brunetowi na grzbiet. Niech ma... Do czasu! Bo jak już na nim usiadł, to Vesi schylił ryj do ziemi, podrzucił leciutko zadem i ruszył z miejsca bardzo elektrycznym kłusem. Fukał przy tym głośno i co rusz podnosił głowę do mocnego ganaszu, a potem znowu ją opuszczał do kopyt.
//Ja tego posta już jakieś dwa dni po twojej odpowiedzi pisałam, ale wtedy komputer mi się zresetował, prawie trzy akapity postu nie zapisały i miałam focha na pisanie kolejnego postu. Wybacz więc, że dopiero teraz odpisuję. :'c
Jonah Wrens - 2014-10-06, 17:54 Oj tam koń katastrofa, stoi na nogach i oddycha, a przeżył już kilka latek. Podsumowując - nie jest tak źle.
W każdym bądź razie, gdy znalazłem się na jego grzbiecie, zdążyłem się jedynie chwycić tej jakże długiej grzywy. Co nie zmieniło faktu, że poleciałem drugą ręką na jego szyję, by się odepchnąć od niej w momencie kiedy zad siwego wracał z powrotem na ziemię. Po chwili uraczył mnie jakże przyjemnym kłusem, co musiałem pogodzić z szanownymi czterema literami i niestety bądź stety ogarnąć chód konia i jego zmiany położenia głowy. Nieco wybijające zważywszy na przemieszczający się kręgosłup.
-Vesi, spokojnie.
Poklepałem go po szyi i złapałem się mocno obiema rękoma jego grzywy. Czas na kaskaderkę, o! Trzymając pewnie jego kłaki, ześlizgnąłem się sprawnie z jego grzbietu tak, aby podtrzymać się grzywy i wylądować na nogach. Nawet chwilę przy nim biegłem, po czym puściłem siwka i czym prędzej uskoczyłem na bok, by przez to wszystko nie strzelił mi z zadu. Odetchnąłem głęboko i wyprostowałem się mocno, ponownie zapraszając do siebie wyścigówę.
-Chodź, wracamy już do boksu.
Odezwałem się łagodnie i gdy mogłem to zgarnąłem wierzchowca i wyprowadziłem go do stajni.
/zt