To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Hala rekreacyjna

Quentin - 2020-04-16, 18:48

Unexpected napisał/a:
. . .

Nadmiar energii raczej nie był przeszkodą, przynajmniej dopóki Quentin nadal miał odpowiednio dużo kontroli nad ogierem - swoim własnym spokojem i stałością miał nadzieję stopniowo wyciszać gniadosza w chwilach, w których było to najbardziej potrzebne. Wobec z początku nieidealnie pokonanych drągów Gauthier również nie miał większych obiekcji, obserwując poprawę wraz z każdym powtórzeniem; na uwadze stale w końcu miał roztrenowanie ogiera, nie wymagał więc absurdalnie dużo, ale dużą wagę przywiązywał właśnie do drobnych pozytywnych zmian pojawiających się w miarę upływu czasu. Leżące na środku hali drągi wykorzystał na rzecz zmian kierunku, czasem kontynuując jazdę w tym samym kierunku z którego na nie najechał, a czasem skręcając w przeciwną stronę, w ten sposób chcąc stale podtrzymać czujność i zainteresowanie ogiera. Po dłuższym momencie takiej pracy, w której oprócz czterech drągów wykorzystywał też te pojedyncze, leżące w różnych miejscach hali, na powrót przeszedł do stępa. W tym chodzie dał Unexpected chwilę odpoczynku, długość tej przerwy dostosowując tak naprawdę do jego samopoczucia. Prędzej czy później zakłusował, aby w jednym z narożników hali usiąść w siodło i po chwili pracy na krótkiej ścianie delikatnym impulsem zaprosić dziesięciolatka do galopu. Nie od razu przeszedł w odciążający dosiad, pierwsze kilka foule spędzając głęboko osadzony w siodle na wypadek, gdyby wierzchowiec miałby chęć dać upust swojej radości czy ekscytacji. Nie dawał mu jednak sposobności na szaleństwa, w tej "bezpiecznej" pozycji od razu zjeżdżając na obszerny okrąg; tam przy napiętej zewnętrznej od razu zaczął bardzo delikatną zabawę wewnętrzną, nie forsując konkretnego ustawienia ani nie próbując od pierwszego momentu zbombardować dziesięciolatka setkami sygnałów, ale tą subtelną pracą chcąc przede wszystkim skoncentrować go na sobie, dla komfortu ogiera nie zapominając działać też odpuszczająco i tym samym umożliwiać mu swobodny ruch.

Luke - 2020-04-17, 14:15

Luczek wychodził z założenia, że dzięki konsekwentnej pracy nad podstawami rozłożonymi na części pierwsze młody koń nie tylko zacznie z czasem w pełni rozumieć "gaz, hamulec i kierownicę", naturalnie w końcu podążając za wyważonymi, odpowiednio dobranymi pomocami, ale też będzie w stanie poprawnie odpowiadać na sygnały złożone z kilku elementów, które dzięki solidnym podstawom będzie umiał połączyć w spójną całość. Nie zrażał się tymi jej niepewnościami, niedociągnięciami i spięciami, bo wiedział, że pracując z nią nad tym wytrwale, z wyczuciem wprowadzając kolejne powtórzenia najprostszych ćwiczeń, kiedyś osiągną harmonię w przejściach i innych podstawach. Dlatego mimo, że ich przejście do stępa nie wyglądało najpiękniej, i tak pochwalił klacz za jego wykonanie, bo na razie musiał w niej utwierdzać same reakcje na pomoce, a na wyrabianie ich jakości i szlifowanie przyjdzie czas, kiedy kasztanka zacznie mieć jakąś równowagę, większe zaufanie do jego pomocy i więcej praktyki za sobą.
W stępie prowadził ją znów wyraźną pracą dosiadu na luźniejszej wodzy, podobnie jak wcześniej starając się przyzwyczajać Oly do akceptacji działania łydek podczas wyznaczania zakrętów w narożnikach i zjeżdżania na koła. Po nie za długiej przerwie tak jak wcześniej zaprosił ją do kłusa, ponownie nieznacznie nabierając wodze, na tyle, aby nadal nie wymuszać żadnego konkretnego ustawienia. Teraz starał się trochę zagęścić pracę na łukach i wszelkich figurach, w których klaczka miała szansę się zmieścić na tej hali. Inicjował przede wszystkim wężyki i koła, których wielkość starał się modyfikować z pomocą zmian w obciążeniu i ograniczaniu łydkami, choć pewnie i tak mieli problem z równym kształtem okręgu, co jednak mężczyzny nie zrażało. Jeśli w tym wszystkim Olympique nieznacznie zaczynała się opierać na kontakcie, szukając sobie zrównoważenia, pozostawał miękki w ręce i robił jej na niej więcej miejsca, przesuwając dłonie nieco w przód. Przy tym wszystkim monitorował jej poziom energii i uważał, aby nie zmęczyć swojej podopiecznej jeszcze przed pierwszymi galopami, bo przecież tego byśmy nie chcieli. Luczkowi marzyło się, żeby utrzymać rudą cały czas zmotywowaną i chętną do współpracy, a przy braku sił nie było to możliwe, stąd był na tym punkcie wyczulony i niebawem na powrót zwolnił ją do stępa, pozwalając, by tym razem przerwa trwała chwilkę dłużej.

Olympique of Rohan - 2020-04-19, 19:49

Ciężko było nie przyznać mu racji, zwłaszcza z tak gorącym temperamentem jaki posiadała Olympique. Stresowały ją wszystkie niejasne sygnały, a to właśnie wtedy miała największą tendencję do napinania się i niepotrzebnego stresu, który wpływał na całą kondycję kobyłki. Przy tak silnych spięciach jakie sama sobie narzucała ciężko było o poprawny takt - pierwszy element piramidy ujeżdżeniowej, bo przecież usztywnione mięśnie nie dawały pełnej swobody ruchów i elastyczności. Właśnie dlatego kluczowym elementem ich treningów musiała być wyważona praca właśnie z rozłożeniem wszystkiego na czynniki pierwsze. Najpierw miała zrozumieć kiedy dostaje sygnały do poszczególnych chodów, zmian kierunku czy zatrzymań, by z czasem zacząć je ulepszać i nieco modyfikować. Właśnie dlatego tak wiele znaczyły wszystkie pochwały jakimi ją raczył przy najdrobniejszych efektach, co wyjątkowo wyraźnie odzwierciedlało późniejsze zachowanie Oly. Przy każdym powtórzeniu radziła sobie ze stresem coraz lepiej, dość inteligentnie wyciągając wnioski przynajmniej na czas dzisiejszego treningu. Prawdopodobnie jutro problemy miały powrócić, ale systematyczna praca w końcu nauczy ją prawidłowego rozumienia próśb właściciela i reakcji zgodnych z oczekiwaniami. Potwierdziła to przy kolejnych zakrętach, tym razem łydkami nie stresując się aż tak bardzo. Przeciwnie, wbrew kiepskiemu początkowi teraz w przyjemny dla jeźdźca sposób reagowała na poszczególne sygnały i prośby ładnie wyginając się w zakrętach i co zaskakujące, całkiem ładnie podążając zadem po okręgu. Wciąż ślady tylnych kopyt nie szły po śladzie przednich, ale mimo wszystko jak na młodego konia było naprawdę w porządku. Podobnie było w kłusie, zwłaszcza w momencie w którym sama zaczęła inicjować wejście na kontakt z ręką i podążyła z łbem lekko w dół i do przodu. To rozluźniło ją wyraźnie, a sama Olympique zaczęła przeżuwać wędzidło ufnie opierając na nim pyszczek. Pomogło jej to całkiem fajnie się otworzyć, zaangażować trochę bardziej zad i z większą lekkością wyjeżdżać duże łuki. Oczywiście, ich kształt bywał raz lepszy raz gorszy, ale z całą pewnością Luke mógł poczuć cień satysfakcji. Pracowała naprawdę rzetelnie na tyle ile potrafiła i nawet ostatnie przejście było jakieś mniej chaotyczne w porównaniu do poprzednich, a towarzyszące temu krótkie zerwanie kontaktu trwało dosłownie pierwsze trzy kroki stępa, po których znów oparła się na wędzidle.
Luke - 2020-04-19, 23:20

Oczywiście nie mógł szczędzić jej pochwał za pozytywne reakcje czy łapanie dobrego tropu, choć w momentach, kiedy wiązało się to z elastycznym oparciem na wędzidle, wówczas wolał ograniczać się do samego chwalenia głosem, tak, aby jednak póki co nie wybijać jej z rytmu. Sesje treningowe na poziomie wykształcenia i w wieku Olympique nie mogły trwać za długo - klacz nie miała się przesadnie męczyć ani zbyt długo dźwigać jego ciężaru. Na tym etapie ważniejsza była przemyślana regularność, która nie mogła wiązać się też z codziennym treningiem. Cztery razy w tygodniu dla takiej kobyłki to już wystarczająco, a fakt, że miały to być jazdy przyjemne, niezbyt obciążające, bardziej skupiające się na utrwalaniu najbardziej podstawowych podstaw, pracy nad równowagą i kondycją z jeźdźcem na grzbiecie - to wszystko miało pomagać w budowaniu pozytywnych skojarzeń z treningami. A zatem, podążając tym tokiem myślenia, możliwe że wbrew pozorom byli już bliżej niż dalej końca, a to wszystko miało zależeć od reakcji kasztanki na galop i jej siły po.
Kiedy znowu sobie troszkę odsapnęli, na tej samej zasadzie co wcześniej zaprosił podopieczną do kłusa, teraz także na celownik biorąc w pierwszej kolejności uregulowanie optymalnego dla niej, roboczego tempa, prowadząc ją teraz wzdłuż ścian i ewentualnie po kole, przy tym raz na jakiś czas przechodząc miękko w wysiadywanie, tak, aby obecność jego ciężaru w siodle przez dłużej niż dwa kroki nie wywoływała u rudej wielkiego zaskoczenia i spięcia, a do spinania się jej nie prowokował, samemu mając bardzo dobry balans i stopień rozluźnienia dosiadu. Mając już utwierdzony rozsądny rytm, dbał o jego utrzymanie, cały czas bardzo lekko prowadząc dłonie przed siodłem. Podczas zamykania jednego z kół, kiedy wracali na pierwszy ślad, także usiadł w siodło, w kłusie ćwiczebnym prowadząc kopytną po łuku w stronę środka krótkiej ściany hali. Poruszali się teraz na lewo, bo już zdążył wyłapać, że na tę stronę kasztanka idzie trochę pewniej i luźniej, dlatego uznał, że zagalopowanie najpierw od tej nogi powinno być łatwiejsze. Gdy już zbliżali się do wspomnianego środka ściany, uważał, aby nie mieć jej przegiętej w ustawieniu i po dwóch wprawnych półparadach cofnął prawą łydkę do tyłu, by następnie posuwistym ruchem bioder, któremu towarzyszył impuls od wewnętrznej łydki na popręgu, wypchnąć klacz do galopu. Przy tym jego dłoń podążyła lekko do przodu, ale bez przesady - robił jej miejsce, ale nie puszczał wszystkiego całkiem luźno, bo taka niespodziewana zmiana mogłaby zatrząsnąć równowagą młodej. Gdyby zagalopowanie miało nie wyjść, na spokojnie ją wyciszył, czy to w samym kłusie, czy po małym przejściu do stępa, i zwyczajnie spróbował ponownie, nie zrażając się. W samym galopie prowadził ją już po prostu dookoła, zrównoważonym dosiadem działającym na zad pomagając jej szukać własnego balansu w rytmicznym trzytaktowym chodzie. Nie zabiegał koniecznie o jakieś konkretne tempo, szukał po prostu tego, na co Oly mogła sobie ze swoją obecną równowagą pozwolić, i jeśli był to galop nieco szybszy, nie hamował jej na siłę, co najwyżej sprawdzał, na ile pracą ciężaru może ją w nim uspokoić bez ryzyka zgaśnięcia do kłusa - aby ryzyko takie zminimalizować, podpierał ją wewnętrzną łydką, powtarzając swobodnie aktywizujący impuls.

Olympique of Rohan - 2020-04-25, 12:06

Nawet wydawane głosem pochwały przynosiły pożądany skutek, przede wszystkim dlatego że zaczynała mniej więcej łapać o co mu w ogóle chodziło. Z samego tonu wyłapywała zadowolenie jeźdźca dzięki czemu dość szybko dochodziła do wniosków i starała się dawać im dowód chociażby podczas zwykłej odpowiedzi na sygnały. Teraz szła zupełnie rozluźniona dobierając tempo kłusa, w którym czuła się najbardziej komfortowo, choć zmęczenie pozwoli zaczynało dawać się we znaki. Nie była przyzwyczajona do pracy, dlatego w końcu pierwsze plamy potu zaczęły pojawiać się na rudej szyi czterolatki. Na szczęście póki co nie zmienił jej się oddech, dlatego nie potrzebowała jeszcze specjalnie długich przerw czy chociażby wcześniejszego zakończenia treningu, ale z całą pewnością nie była już tak świeża i energiczna jak na początku. Potrzebowała częstszej aktywizacji łydką, na którą wciąż odpowiadała bardzo sprawnie i zazwyczaj wystarczył jeden pulsacyjny sygnał, by wyraźnie przyspieszała jeszcze nieszczególnie zdając sobie sprawę z tego, że równie pożądany co ruch do przodu był ruch pod górę. Co więcej teraz wyglądała na troszkę zaskoczoną kiedy jeździec siadał w siodło, przez co od czasu do czasu uciekała od kontaktu, unosiła głowę i odwracała uszy do tyłu niezbyt rozumiejąc takie działania. W kłusie wysiadywanym zdarzało jej się co prawda spinać, ale nie doszła jeszcze do wniosków, że wygodniej jest w rozluźnieniu. Właśnie dlatego w jej krokach pojawiała się lekka sztywność za każdym razem kiedy siadał w siodło, z czym nawet po upływie dłuższego czasu miała lekki problem, który pogłębił się wraz z bujnięciem bioder jeźdźca podczas próby zagalopowania. Takie dziwne ruchy na grzbiecie zestresowały ją jeszcze bardziej przez co przyspieszyła kłus, tym razem już kompletnie na sztywnych nogach i poza kontaktem. Zapewne Luczek musiał tu teraz przerobić porządną pracę żeby znów całkiem się rozluźniła, ale uznajmy, że kiedy zaczął działać w pełni spokojnie i poprawnie kłusem anglezowanym, Oly znów rozluźniła się i przygotowała do zagalopowania. Tym razem, o ile nie bujał się w siodle (bo podążanie za ruchem konia to nie wyprzedzanie jego ruchów) zagalopowała od razu obszerną, okrągłą foulą. Sam galop był dobry, nawet jeśli ciężko było tu mówić o równowadze, ale i tak zdecydowała się strzelić dwa radosne, porządne baranki podczas których dało się wyczuć jak silne odbicie z zadu odziedziczyła po tatusiu.
Unexpected - 2020-04-28, 15:23

Lepiej żeby faktycznie miał nieco za dużo energii, niż za mało i Quentin musiałby go pchać i ciągle motywować. Unex trochę wypadł z obiegu treningów i zawodów, jednak nadal posiadał swoją werwę i charakterek. Jednakże o dziwo w porównaniu do wcześniejszych lat, to nie sprawiał facetowi żadnych problemów jak na razie. Unex z czasem nieco jakby bardziej odnalazł swój mózg, by z każdym powtórzeniem faktycznie lepiej wykonywać powierzone mu zadanie. Za każdym razem starał się podnosić jak najdokładniej nogi, by przejść nad nimi na czysto z lekkim wysunięciem nosa w przód. Dzięki temu łapał nienaganną równowagę i pokonywał je bez trudu. Zmiany kierunków czy sposób ich pokonywania nie miał na to większego wpływu, aczkolwiek faktycznie po wielu wielu wielu powtórzeniach nieco zaczęło mu się nudzić. Po powtórzeniach za równo na czterech drągach, jak i tych pojedynczych, Unex przeszedł do stępa wraz z jeźdźcem. W tym chodzie nieco odsapnął, łapiąc nową energię do dalszego działania. W końcu z z powrotem przeszli do kłusa, by w jednym z narożników wraz z kolejnymi pomocami od chłopaka, przejść do galopu. Pierwsze kroki w tym chodzie miał nieco za mocne, pewnie nie takie jakby sobie chłopak tego życzył. Jednak do poprawy w każdej chwili. Zjazd na koło z pewnością ku temu sprzyjało, bo ogier zaczął się dość szybko wyciszać. Poprawie wygiął się od wewnętrznej łydki chłopaka i zgiął się w potylicy, by zarysować ów figurę jak najlepiej się dało.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group