To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Most nad rzeką Brandwille

Jillian - 2017-09-20, 16:32

Mniej lub bardziej świadomie wywoływała tego wilka z lasu, chcąc sprawdzić czy nadal między nimi jest ta sama chemia. Nadal byłą nieśmiała, często borykała się z kompleksami, ale w miarę upływu czasu, co raz więcej mężczyzn zaczynał zwracać na nią uwagę. Budowało to poczucie własnej wartości, a to jeszcze mocniej działało na wyobraźnię płci przeciwnej. Z Bastianem pogrywała odważnie licząc się w konsekwencjami swoich działań, jednocześnie jego porywczość i stanowczość były na swój sposób ekscytujące i pomimo nieśmiałości Jillian trafiały do niej z dwukrotnie większą siłą.
Drgnęła całym ciałem czując ciepłą dłoń na swoim drobnym udzie, całkowicie sparaliżował tym gestem jej myślenie i ciało, które nie potrafiło wykonać ani jednego drobnego ruchu. Tak otwarcie i w otoczeniu ludzi, spłonęła ponownie rumieńcem nie wiedząc jak powinna zareagować w takiej sytuacji, miała wrażenie, że wszyscy ludzie się na nich patrzą, gdzie w rzeczywistości żaden z przechodniów nawet nie wyłapał tego drobnego gestu.
- Bastian...- jęknęła cicho i niepewnie jednocześnie swoją dłoń kładąc na jego dłoni, w ten sposób próbowała upomnieć i odciągnąć od tego pomysłu. - Może nie tak publicznie?- Widziała w jego spojrzeniu ten zapał i pożądanie, które zdawało się rosnąć co raz bardziej. Niewątpliwie chciał jednego i przypuszczała, że tym razem nawet fakt, że była dziewicą go nie powstrzyma.
Odetchnęła z ulgą, gdy oboje wstali z ławki, poprawiła raz jeszcze sukienkę próbując opanować uczucie zawstydzenia, które brunet wywołał wcześniejszym gestem.
- Bałagan mi nie przeszkadza, ale może masz ochotę zostać na kolację, to wtedy musimy pójść do mnie. Podejrzewam, że masz pustą lodówkę.- Zawsze mogli zjeść i pogadać przy okazji, dawno przecież się nie widzieli. A jedzenie przy stole nie powinno być tak prowokujące, jak rozmowa na kanapie. :lol2:

Bastian Collins - 2017-09-21, 08:58

Cóż – nie znali się zbyt długo, ale dziewczyna wyciągała naprawdę dobre wnioski. Lodówka Bastiana była pusta, szczególnie od kiedy pod jego adres zaczęto dowozić KFC (nie wspominam o pizzy, kebabie i innych pysznościach, które odwiecznie nie sprawiały problemu w kwestii dowozu). Po co zaprzątać sobie głowę zakupami jeśli w łatwy i szybki (z reguły) sposób można było otrzymać, bez żadnego wysiłku, jedzenie pod sam nos. Jego dieta w Eastbourne składała się w większości ze śmieciowych rzeczy. To, że ćwiczył i jeździł konno było jego jedynym ratunkiem przez pozyskaniem brzuszka, choć jego ciało nie było tak do końca zdrowe. Brak dostarczanych witamin i pożywnych posiłków odbijał się na wyglądzie Collinsa, z czego jednak nic sobie nie robił póki wyglądał jakby był w formie. Szybciej się męczył, przebiegał krótsze dystanse, ale nadal nie odbijało się to na nim na tyle zauważalnie by zaczął głębiej myśleć na ten temat. Wcześniejsze zdrowe lata połączone z ćwiczeniami pozwoliły póki co bagatelizować problem.
- Możemy coś zjeść. Ale nic fancy – odpowiedział na propozycję dziewczyny, jednoznacznie wskazując na to, że mogą wybrać się do jej domu. Głód już trochę mu doskwierał, a doskonale zdawał sobie sprawę, że zrobienie czegoś ambitniejszego zajmie Jillian sporo czasu, dlatego też zaznaczył, że długi czas oczekiwania nie wchodzi w rachubę.
Decyzja została podjęta, a więc nie zostało im już nic innego jak tylko ruszyć w odpowiednim kierunku i po drodze wstąpić do sklepu jeśli brunetka musiała dokupić jakieś produkty.

Ztx2.

Tate - 2017-10-30, 00:42

Po dłuższym spacerowaniu, a raczej skakaniu po całym parku za losowo wybraną rzeczą, nawet dla Tate było już ciężko. Dobrała więc sobie miłą pozycję w postaci wtulenia się w bok jej mężczyzny, przy okazji obserwując wszystko wokół z wręcz dziecięcym zafascynowaniem. Jak na jej zachowanie, to istna nostalgia.
- Tu jest tak pięknie! - Szepnęła i ścisnęła w dłoni fragment jego kurtki coby wzmocnić jego odczucia, czy coś. Park sam w sobie był urodziwy, szczególnie fragment w którym obecnie się znajdowali. Odką Tate trafiła do Eastbourne było to najczęściej odwiedzane przez nią miejsce - tutaj ładowała te pozytywne akumulatory i uspokajała się przy szumie rzeki. Nic więc dziwnego, że też tutaj zabrała najważniejszą dla niej osobę, być może czas na jakieś poważne rozmowy.
... Żartowałam!! Chochlik z zacięciem obserwował ptaki przez ogromne okulary, jednocześnie co rusz wyrywał się z objęć Nikolaja, do których mimo wszystko wracała z zimna czy też tęsknoty, właściwie to i z tego, i z tego. Poprzytulać się nigdy za wiele w końcu!
W pewnym momencie zatrzymała się na chwilę i stanęła przed mężczyznę patrząc na niego od dołu z widoczną chęcią powiedzenia czegoś. Stała tak chwilę, mając wielkie i przesłodkie oczy jak kot ze Shreka aż po dłuuugiej chwili wydusiła z siebie.
- Boli mnie kostka.

Jack - 2018-06-23, 23:38

Nigdy nie lubił chłodu. Dlatego sam nie wiedział, co go skłoniło do powrotu akurat do Anglii. Do tego miejsca. Tam, gdzie się do tej pory wygrzewał, nie było miejsca na jakiekolwiek bluzy. Którą teraz niestety musiał na siebie włożyć. Tam, gdzie do tej pory stacjonował aktualnie temperatury sięgały do 30*c. Więc dobrze, że chociaż pomyślał nad tym, żeby ją w ogóle wziąć.
Jednak tęsknota za tym miejscem gryzła go od środka tak namiętnie, że aż w jeden dzień postanowił zapakować walizkę, wziąć kilka funtów i przylecieć. W domyśle na kilka dni. Ale jak to będzie tym razem?
W ryjcu trzymał fajkę, palcami przeczesał nierówny zarost. A za sobą, w drugiej ręce tachał bagaż.
O ile pomyślał nad ciuchami, tak o tym, czy ma jeszcze gdzie mieszkać, to już nie bardzo. Cieszył go fakt, że tu jest. Ale bardziej cieszyło by go aktualnie ciepłe łóżko.
- Głupi. - mruknął, wywrócił oczami i wziął głęboko do płuc dym fajki. By zaraz go wypuścić.
Koniec końców oparł się bokiem o barierkę mostu, wyciagając telefon. Mając nadzieję, że tam w internecie znajdzie jakiś ratunek dla swojego dupska.

Kathrin - 2018-06-23, 23:47

Nie miała pojęcia, co ją podkusiło, aby samotnie wyjść na spacer do parku późnym wieczorem. Ostatnie parę tygodni dało jej mocno w kość, nieustanne podróże, pokazy i do tego brak czasu dla samej siebie były mocno męczące. Jednak teraz, gdy w końcu wróciła do ukochanego Eastborune, nawet we własnym mieszkaniu nie potrafiła odnaleźć spokoju. Biła się z myślami nie potrafiąc odpocząć, gdy wreszcie miała na to czas.
Lucasowi nie chciała przeszkadzać wiedząc, że znalezienie wolnego czasu w jego wypadku momentami graniczyło z cudem. Nie pozostało jej nic innego jak wyjść na spacer późną porą, po to aby odrobinę dotlenić się przed snem. Snem, którego w ostatnich dniach prawie nie doświadczyła z powodu nieustającego stresu, zmian stref czasowych i wielu wrażeń.
Może było to mało rozsądne, bo w końcu jaka urodziwa blondynka pałęta się nocą po parku samotnie. Zdawała sobie sprawę z zagrożenia, ale nawet to nie było w stanie jej zniechęcić. Spacerując ubrana w lekką kurtkę weszła na mostek prawie niepostrzeżenie, prawie bo obcasy, które miała na nogach wydawały charakterystyczny dźwięk tupania. Nie chciała wzbudzać niczyjej uwagi, a tym bardziej nieznajomego stojącego na mostku. Sama podeszła do przeciwległej barierki zupełnie nieświadoma tego, kto stał za jej plecami.

Jack - 2018-06-24, 00:00

Świetnie, Jack. Chciałeś zrobić coś dla siebie, ale wychodzi na to, że znowu Ci coś nie wyszło. Gratuluje.
Denerwowała go cała ta sytuacja. Konieczność wyjeżdżania z dnia na dzień. Robił to często, aczkolwiek do tej pory jakoś udawało mu się przetrwać i nocować po ewentualnych znajomych. A tutaj? Sam nie wiedział, czy ma jeszcze do kogo wrócić. Z resztą... Miał tu już nigdy nie wracać.
Ewentualnością jeszcze była stajnia. Tam jest w miarę ciepło. Siano i w ogóle. Kilka dni przetrzyma. Do tego powrotnego lotu, którego zdążył już wyczaić na necie.
Owszem, usłyszał kobiecie kroki. Ale myślami był tak daleko, że nawet na dziewczynę nie zerknął.
Wziął więc ostatniego bucha papierosa, i mało kulturalnie wyrzucił peta do rzeki. Oh, na boga, kobietka była odwrócona i nikogo więcej tutaj nie było, więc mógł sobie pozwolić.
- Przepraszam. - mruknął w stronę Kath. - Znajdę tu gdzieś jakiś tani hostel? Albo cokolwiek? - dopytał. Jedynym rozsądnym wyjściem wydawało mu się takie zagranie. A ta miejscowość, odkąd tutaj ostatnim razem był, zmieniła się tak bardzo, że sam w sumie nie wiedział, w jakim kierunku miałby teraz podążać.

Kathrin - 2018-06-24, 00:12

Jej ostatnie spotkanie z Jackiem nie zakończyło się najlepiej, wyjechał i znów ją tu zostawił. Samą jak palec pośród ludzi, z którymi nie mogła złapać kontaktu. Był tylko Lucas, ale on również ją odtrącał, nie pozwalając się do siebie zbliżyć. Nadzieja na to, że ktoś w końcu zacznie odwzajemniać twoje uczucia szybko wygasała bez odpowiedniej zachęty lub motywacji i teraz też tak było.
Czuła się samotna bardziej niż kiedykolwiek, często myślami wracając do przeszłości i mężczyzn, z którymi coś ją łączyło. Jednym z nich był właśnie Jack, niepozorny i wiecznie roztrzepany ale też kochany i potrafiący kochać. <3
Słysząc pozornie nieznajomy głos na swoimi plecami cała aż drgnęła będąc mocno zaskoczona taką zaczepką. Chcąc lub nie, musiała się odwrócić i spojrzeć na swojego rozmówcę, a wtedy....
Miała minę jakby właśnie dostrzegła ducha, całkowicie zbita z tropu i w głębokim szoku spojrzała na bruneta nie potrafiąc wydusić z siebie ani słowa. Patrzyła prosto w jego oczy, tak doskonale znajome, od których nie potrafiła oderwać spojrzenia. Całe jej ciało jakby w jednej chwili przywróciło wszystkie wspomnienia sprawiając, że Kathrn była na pograniczu płaczu i szczęścia.
Rozpoznałaby go wszędzie, nie ważne ile lat upłynęłoby od ostatniego spotkania.

Jack - 2018-06-24, 00:33

Jego oczy spotkały się z jej oczami. I już wiedział. To była ta, którą tak niegdyś kochał, ale kilkukrotnie porzucał. A potem wracał z podkulonym ogonem. Teraz, po takim czasie, aż mu te wszystkie chwilę razem spędzone przeleciały przez łeb. Dużo czasu minęło, ale do tej pory każdy ze znajomych, którym opowiadał o tym wszystkim, potrafią my wyrzucać, że jest mega durniem, że ją zostawił. I mieli racje. Ale sam musiał do tego dojść.
I w sumie, gdzieś te uczucie, które niegdyś było diabelsko mocne w stosunku do dziewczyny, dalej w nim siedzi. Ale konkretniej nie umiałby sprecyzować, czy to na pewno to, do czego by chciał w tej chwili wrócić. Byli młodsi, było zupełnie inaczej. A teraz... On dalej nie dorósł, a ona była zbyt zjawiskowa, żeby aktualnie kogoś nie mieć w posiadaniu.
Wzrok odciągnął po dłuższej chwili. Rozejrzał się, jakoby szukał miejsca, w którym mógłby ewentualnie się teraz schować. Tak bardzo chciał uciec. Jak zawsze.
Odchrząknął.
- Tak. - mruknął do siebie, opuszczając głowę. - Cześć. - w końcu, po dłuższy czasie milczenia, udało mu się wydukać coś tak bardzo idiotycznego, jak na tą chwilę.
I cóż... Objął dziewczynę ręką, na wysokości ramion, w akcie paralitycznego przytulasa.

Kathrin - 2018-06-24, 00:44

Nie była w stanie zareagować w żaden z możliwych sposobów. Całkowicie zbita z tropu i przerażona patrzyła na mężczyznę, niegdyś chłopaka, który był dla niej wszystkim. To uczucie wciąż gdzieś tam w niej było, ale głęboko uśpione, zaszufladkowane i trzymane pod kloszem. Bała się na nowo mu zaufać za każdym razem, gdy wracał i pojawiał się znikąd i tak też było tym razem.
Nie zdołała zaprotestować, gdy przyciągnął ją do siebie i objął sprawiając, że w jednej chwili wtuliła się w niego gwałtownie.
- Co ty do cholery tutaj robisz?- Wyszeptała łamiącym się głosem, który towarzyszył drżącemu drobnemu ciałku blondynki, która nadal wtulała się w jego sylwetkę. Tęskniła, zawsze tęskniła za nim, za jego głosem i ciepłem jakie jej oferował przy każdym kolejnym spotkaniu po latach, przy każdym uścisku, gdy trzymał ją w ramionach.
- Tęskniłam...- szepnęła trwając tak w jego objęciach przez dłuższy czas.

Jack - 2018-06-24, 01:00

On sam sobie nigdy nie ufał. Więc był pełny - i tak - podziwu, że niegdyś ona zdołała jemu. To, że teraz tego nie robi, nawet go nie dziwi. Wręcz cieszy. Przynajmniej nie zrobi jej po raz kolejny krzywdy. Teraz by chyba tego nie wytrzymał sam.
Gdy Kath sama przysunęła się do niego, puścił walizkę, uwalniając drugą rękę i nią także ją ujął. Kiedy zaczęła się trząść, począł dłonią przesuwać po jej plecach, w geście uspokajającym. Jeżeli reagowała tak na jego widok, jak musiało to wyglądać, kiedy znikał?
- Przyjechałem na kilka dni. - już wiedział, że sam siebie okłamywał. Już nie chciał nigdzie wracać. Chciał zostać.
- Ja też, Kath. - odpowiedział. Powolnie puszczał dziewczynę z objęć. Nie mógł znieść jej bliskości. Jednak, by tego nie ukazywać, zmarszczył brwi w wyraźnym grymasie.
- A Ty co tu robisz o tej godzinie? - chciał jak najszybciej zmienić tematy rozmów, bo doskonale wiedział, że będzie potem jeszcze więcej pytań.

Kathrin - 2018-06-24, 01:15

Bardzo przeżywała jego odejścia, to jak za każdym razem znikał bez słowa, z dnia na dzień wyjeżdżał pozostawiając ją tutaj samą. Gdyby nie to... to teraz mogliby cieszyć się wspólną przyszłością i życiem we dwójkę.
Nie miała mu jednak tego za złe, może odrobinę, ale wiedziała, że po prostu nie miał wyjścia i musiał ją tu zostawić nawet, gdy prosiła, aby zabrał ją ze sobą.
- Znów tylko kilka? - Zapytała pomimo tego, że doskonale znała odpowiedź na to pytanie. Tak bardzo nie chciała go znów wypuszczać, ale nie było siły, która mogłaby go tutaj zatrzymać.
Czując jak sam zaczyna zwiększać dystans odsunęła się o kilka kroków, uświadamiając sobie, że znów reagowała zbyt emocjonalnie. Nie powinna, ale budowanie dystansu raniłoby jeszcze mocniej.
- Nie mogę spać, wyszłam się przewietrzyć.- Odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo niby co miała do ukrycia?

Jack - 2018-06-24, 01:35

Przejechał dłońmi po kilkudniowym zaroście. Jakoby nie wiedział totalnie, jak się miał zachować. Nie mógł się odnaleźć w tej sytuacji. Szczerze mówiąc, nawet nie przypuszczał, że po tylu latach ją jeszcze tutaj spotka. Chociaż miał nadzieję. Myślał, że wyjechała gdzieś robić karierę, albo znalazła kogoś, kto wyciągnął ją z tej miejscowości. Ucieszyłaby go wiadomość, że ma drugą połówkę. Przynajmniej miałby świadomość, że ktoś się nią opiekował przez ten cały czas.
- Wiesz jak jest. - wymamrotał, odwracając wzrok. Nie chciał nikomu robić nadziei. Jej tym bardziej.
Następnie kiwnął głową porozumiewawczo. Dzięki bogu chodzi na te spacery. W końcu już któryś raz się już w ten sposób spotykają.
Zerknął na walizkę. Chcąc nie chcąc, lepiej pilnować swojego małego dobytku.
- Ale wiesz. Z tym hostelem, to tak na poważnie pytałem. - z grymasa, który siedział na jego twarzy do tej pory, rozkwitł uśmiech. Koniec końców, jest jeszcze kilka dni do tego jego "wyjazdu", więc na pewno zdążą jeszcze o wszystkim porozmawiać. Teraz nie chciał, żeby Kath o tym myślała.

Kathrin - 2018-06-24, 01:45

Pomimo pozornego ładu i porządku w życiu, nie radziła sobie. Zmagała się z nawrotem anoreksji, niską samooceną i samotnością. I to ta ostatnia nie dawała jej spokoju powoli wyniszczając blondynkę. Był co prawda Lucas, ale nawet on nie był w stanie dać jej pełni szczęścia, po prostu będąc obok, a nie z nią.
- No właśnie nie wiem Jack...- burknęła mając mu za złe, że do tej pory nie wytłumaczył jej przyczyny tych wyjazdów. Może kogoś miał, może założył sobie rodzinę i był szczęśliwy, tutaj przyjeżdżając tylko ze względu na tęsknotę na miejscem.
- Nie będziesz spał w żadnym hostelu.- Rzuciła stanowczo i spojrzała badawczo na jego reakcję. Dopiero ten uśmiech totalnie ją rozbroił sprawiając, że sama uniosła wyżej kąciki ust.
- Idziemy do mnie.- Adres chyba znał, podobnie jak numer telefonu, którego od tylu lat wciąż nie zmieniła, mając pewien powód. ;>

Jack - 2018-06-24, 22:29

- Wytłumaczę. Później. - odpowiedział. Aczkolwiek na zasadzie odczepnym. Chciałby jej wszystko wytłumaczyć, ale aktualnie to nie był dobry moment.
- Jak to? - przekręcił głowę w bok, unosząc jedną brew ku górze, w akcie zaskoczenia. Po dłuższej chwili zastanowienia, to nie był głupi pomysł. Mogliby wszystko sobie wytłumaczyć, poopowiadać. Ale na dłuższą metę, jakby kogoś innego zobaczył w jej mieszkaniu, - typu płci męskiej - prawdopodobnie pękło by mu serce. Po raz kolejny.
- Dobrze. Ale tylko na noc. Potem obiecuje, że sobie coś znajdę. - mruknął, uśmiechając się kątem ust.
Fakt. Znał wszystko doskonale. Ale bał się zadzwonić? Czy też było u zwyczajnie głupio.

Kathrin - 2018-06-24, 22:56

- Później czyli kiedy?- Dopytała wiedząc, że zapewne znów pozostawi ją bez odpowiedzi po raz kolejny wszystkie te wyjazdy stawiając pod wielkim znakiem zapytania ze strony Kathrin. Straciła już nadzieję na to, że kiedykolwiek między nimi będzie tak jak dawniej, ale mimo wszystko darzyła ich relację ogromnym sentymentem, który nie pozwalał być jej obojętna.
- Nie pozwolę żebyś nocował w hostelu, gdy możesz przenocować u mnie. Mam ogromne mieszkanie i jest w nim wystarczająco dużo miejsca.- Wytłumaczyła mając nadzieję, że Jack mimo wszystko zdecyduje się na rozmowę, w której częściowo wytłumaczy jej, o co chodzi w tych wszystkich wyjazdach.
- Dobrze.- Zgodziła się choć mógł być pewien, że będzie nalegała na to, aby nocował u niej przez te parę dni, to naprawdę nie był żaden kłopot.
- Chodź i przestań zachowywać się tak jakbym miała cię pobić...- mruknęła rozbawiona i razem z Jackiem udała się w stronę swojego apartamentu.
/zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group