To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Jasper Nowell - 2016-04-22, 20:42

- Dzięki – wymusił na ustach kolejny krótki uśmiech, który skierowany w stronę Delphine, szybko zniknął z jego twarzy. Nie czuł się najlepiej i pub zdecydowanie nie był miejscem, w którym powinien teraz przebywać. Właściwie marzył jedynie o własnym łóżku, w którym mógłby zwinąć się w pozycji embrionalnej i pozwolił bólowi opanować swoje ciało by w końcu zasnąć po kilku godzinach męki. Ale nie chciał zostawać sam. Zwyczajnie nie uśmiechało mu się spędzać kolejnego samotnego wieczoru w domu, bez perspektyw na otworzenie ust do nikogo poza rybkami, które hodował w dwustulitrowym akwarium umieszczonym w kącie swojego pokoju. Prężnie działająca tabletka zapewniała około dwóch godzin względnie akceptowalnego pobolewania, toteż zdawszy się na jej łaskę, postanowił na razie się stąd nie ruszać. Gdyby natomiast miało mu się pogorszyć, z pewnością nie będzie się do tego zmuszał.
- Wróćmy do rozmowy. Będę mógł się na czymś skupić – tym razem uśmiech mimo że ledwo widoczny, był całkowicie szczery. Nie chciał jej do siebie zniechęcać, choć w tym momencie mogła myśleć o nim przeróżne rzeczy. Nie widział jednak zniechęcenia w zachowaniu brunetki, która nie odepchnęła go już w pierwszej chwili, jak postąpiłoby większość osób. Widząc w tym możliwość kontynuowania pogawędki, nagle zaczął bardzo na nią liczyć i oczekiwać pytań, nawet tych niewygodnych, ze strony Delphine. Oczywiście na to jedno, najważniejsze, z pewnością nie zamierzał odpowiadać.

Delfinek - 2016-04-22, 21:00

-Oto przed Tobą mistrz zagadywania!-zaśmiała się i pokazała na siebie kciukami kiwając się przy tym delikatnie.-Ulubiony napój, alkohol, jedzenie, piosenka, film, cytat, owoc... czekaj... zgubiłam się- spojrzała na sufit stukając palcem wskazującym o brodę udając zamyślenie- czym się interesujesz, a czego nie lubisz?- w sumie mistrzem zagadywania nie była, a pytania wymyślała na poczekaniu. Zwykle to ją zagadywano, by nie uciekała od kogoś szybko. Tym razem dostała jednak zadanie- paplaj jak katarynka, i przyjęła sobie za obowiązek spełnienie go w każdym calu. Zaśmiała się na kolejną partię pytań w głowie, bo zdecydowanie nie powinna o to pyta obcego mężczyzny więc dodała ostatnie dwa pytania.
-Ile masz lat i na ile się czujesz?- spojrzała na niego uważnie wystukując rytm paznokciami na kolanie. W sumie te ostatnie pytania najbardziej ją interesowały, bo reszta z czasem podczas rozmowy by wyszła. Dodatkowo zastanawiało ją, własnie to czemu nie idzie do domu. W takich momentach lepiej wrócić do łóżka i spróbować zasnąć niż siedzieć i się męczyć w barze. Kobieta zaczynała się zastanawiać, czy on może przypadkiem nie chce jej urazić nagłym wyjściem. W końcu, nie zna tutejszych obyczajów, może tutaj to jakaś obraza czy coś w ten deseń. W sumie to trochę idiotyczne, ale po alkoholu różne głupstwa przychodzą do głowy.
I dopiero w tej chwili przypomniała sobie, jakie pytania chciałaby mu zadać. Co tu robisz? Co to za choroba? Dlaczego jesteś w złym humorze? Ale nie mogła. Byłoby to naruszenie jego prywatności, do tego bardzo nieprzystępne. Zdecydowanie zestaw pytań z serii ,,Ulubione'' o wiele lepiej się wpasowywał. A może powinna się zapytać o najśmieszniejszą historię z dzieciństwa? Przecież każdy takową posiada.

Harry Suborski - 2016-04-22, 22:56

Nie usiłował za wszelką cenę pogrążyć dziewczyny, nie chciał też wymusić na niej smutku czy złości, po prostu dawał upust swoim negatywnym emocjom, które w tej sytuacji sięgnęły zenitu. Właśnie dlatego nie odczuwał dodatkowej złości, kiedy nie zarejestrował na twarzy blondynki żadnej skrajnej emocji, a jedynie maskę pozornego spokoju, który z czasem zaczął znikać z jej oblicza, zastępowany smutkiem. Z kolei tego mężczyzna zdawał się nie zauważać i kompletnie ignorować. Nie mógł skupiać się na takich szczegółach, gdy targała nim nieograniczona złość, właściwie ona nie pozwalała skupiać się na niczym innym. Był typem nerwusa, który bardzo szybko wpada w zdenerwowanie i ciężko z niego wychodzi, nie radząc sobie ze zbyt szybkim ochłonięciem.
-Powtórz to innym, bo moja noga tu więcej nie postanie.- burknął w odpowiedzi na zapewnienia blondynki. Zwykle był nieco bardziej wyrozumiały i ugodowy, lecz nie tym razem. Jemu również dopisywało zmęczenie, chociaż na pierwszy rzut oka nie było tego po nim widać. Niemniej jednak to wyczerpanie nie mogło równać się z tym, które odczuwała Hayley. Lecz brunet nie zwracał na to uwagi, nie zagłębiał się w tym i nie analizował wszystkiego, nie widząc w tym żadnego sensu. Nawet nie znał dziewczyny, więc nie był w stanie stwierdzić jak wygląda jej codzienność, a na pewno grafik miała nieco bardziej napięty, z czego nie zdawał sobie sprawy. Zresztą nawet, gdyby to robił to nie zmieniło by jego sposoby postrzegania jej. Być może nie wywarł na niej dobrego pierwszego wrażenia, ale ona na nim również nie.
-Nie będzie trzeba.- warknął oschle, a jednocześnie nieprzyjemnie chłodno. W przeciwieństwie do dziewczyny miał pieniądze na to, by pozwolić sobie na wizytę w pralni i to niejedną. Był złośliwcem i podstępną żmiją, żywiącą się nieszczęściem innych, lecz nie był aż tak wielkim, kolokwialnie mówiąc, chujem, żeby wymagać od dziewczyny krycia kosztów prania. Na inne ulgi ze strony Brytyjczyka nie mogła liczyć, to jedyna jaką był jej w stanie zaoferować, a przynajmniej na ten czas, kiedy emocje nadal nie opadły, a wręcz przeciwnie, wzbierały w nim z każdą chwilą. Czasem po swoich wybuchach czuł się z tym źle, ale tyczyło się to głównie osób bliskich, zaś Hayley była mu kompletnie obca. Tak czy inaczej było w niej coś takiego, co nie pozwalało mu się nad nią znęcać w tak dosadny sposób, w jaki zrobiłby to w innym przypadku. Jednak musiał dotrzymać swojego sposoby bycia i doprowadzić tę sytuację do końca i to po swojemu. W końcu zaprzestał taksować ją wrogim spojrzeniem, przenosząc swój wzrok na ściereczkę, którą trzymała w ręce.
-Daj mi to.- mruknął i nie czekając na jakąkolwiek reakcję, wyrwał z jej rąk serwetkę. Nie racząc blondynki kolejnymi spojrzeniami, zajął się samodzielnym wycieraniem rękawa, wręcz ociekającego złocistym piwem. -Rusz się i przyprowadź tu swojego szefa.- zażądał chłodno, nadal omijając spojrzeniem dziewczynę. Koniecznie musiał chociaż częściowo osuszyć materiał, bowiem taki mokry nieprzyjemnie lepił się do skóry, wywołując w mężczyźnie uczucie co najmniej obrzydzenia. Skargę musiał złożyć, nie byłby sobą, gdyby tego nie zrobił. Nie dbał o to, czy zaszkodzi tym dziewczynie czy nie, to nie miało znaczenia, zważywszy na to, że w żaden inny sposób się na niej nie wyżył... no oprócz krzyku i tych obelg, które nie były szczytem jego możliwości, a jedynie ich najmniejszym procentem.
Jeśli dziewczyna posłusznie ruszyła po swojego pracodawcę, Harry uniósł wzrok, wbijając go w jej sylwetkę i uważnie lustrując. W momencie zmarszczył brwi i pokręcił nieznacznie głową, w chwilę później powracając do przecierania mokrej koszuli. Na jasnobłękitnym materiale mokra plama odznaczała się bardzo wyraźnie i nie sposób było to zakryć, chyba że nałożeniem kurtki, czego brunet raczej nie zamierzał robić, póki nie wyjdzie z lokalu. A z kolei swoje wyjście planował zaraz po rozmowie z szefem blondynki.

Hayley - 2016-04-23, 00:00

Słysząc deklarację mężczyzny, usta Hayley wygięły się w nieokreślonym wyrazie. Nie było jej szczególnie przykro, że ktoś pokroju Harrego nie pojawi się więcej w pubie, ale nie ukrywajmy, że strata każdego klienta w pewien sposób rzutowała na funkcjonowanie czy też renomę lokalu. Nie lubiła mieć świadomości własnych błędów, które naraziły kogoś na straty, dlatego teraz odwróciła głowę, nabierając powietrza głęboko do płuc. Próbując oczyścić organizm z nieprzyjemnych emocji, starała się zapanować nad wzbierającym smutkiem i opanować się na tyle, by jeszcze wykrzesać z siebie choć odrobinę trzeźwego myślenia. Zwykle potrafiła załagodzić niejeden konflikt, ale dzisiaj... kompletnie nie wiedziała co powinna zrobić. Stała wszak na środku sali, pod ostrzałem cudzych spojrzeń i gdyby nie to, już dawno przestałaby ze sobą walczyć, dając upust emocjom. A jednak twardo unikała jakichkolwiek oznak smutku i uzasadnionego wstydu, mając nadzieję, że ten koszmar niedługo się skończy.
Zupełnie nagle poczuła się po prostu osaczona, jak zwierzę w klatce co wzbudzało całkiem irracjonalny niepokój. Niestety nie wiedziała z czego on wynikał, bowiem zarówno z szefem miała dobre stosunki, jak i nie obawiała się jakiegokolwiek ataku ze strony mężczyzny. Może miała mylne przekonanie i wcale nie powinna być tak pewna swoich racji, ale zdrowy rozsądek podpowiadał, że nie grozi jej nic pośród takiego tłumu ludzi. I wszystko na nic, kiedy zestawić to z uczuciami wzbierającymi w jej drobnej piersi tak mocno, że napędzały one coraz mocniej łopoczące serce. Do tej pory równy rytm oddechu, wskutek gwałtownego skoku adrenaliny, nieco się spłycił i przyspieszył, a emocje wręcz doskonale wypisywały się na jej twarzy. Miała ochotę tylko schować się w toalecie i wypłakać, ale potrafiła stawić czoła konsekwencjom. Posłusznie puściła szmatkę, instynktownie cofając rękę pod wpływem agresywnego ruchu i odwróciła się na pięcie czując, że zaczynają piec ją oczy. Przez chwilę, idąc w stronę zaplecza miała wręcz wrażenie, że to już koniec i będzie mogła skryć się przed całym światem, ale wiedziała, że wcale tak nie jest. Zmierzała w stronę szefa, który powitał ją uśmiechem zaraz po przekroczeniu progu. Zagadał miło, pytając co się stłukło, wyrozumiale podchodząc do niniejszego tematu. Takie rzeczy się zdarzały w tym zawodzie i nic nie dało się na to poradzić. Hayley niestety nie pocieszyło to ani trochę, dlatego pokrótce zrelacjonowała mężczyźnie sytuację patrząc jak stopniowo jego twarz tężeje. Nie czekając na nią, wyszedł do gościa, a blondynka posłusznie ruszyła za nim, nie mając innego wyjścia. Czuła się jak zbity pies, bo też chwila tego wstydu ciągnęła się dosłownie w nieskończoność.
- Co się stało? – odezwał się dokładnie w tym momencie, w którym Hayley nieświadomie stanęła za jego plecami otępiała i blada ze stresu.

/przepraszam za chaos i takie beznadziejne coś, ale yh… chyba spać ;c

Jasper Nowell - 2016-04-23, 10:05

Widząc z jakim zapałem dziewczyna podchodzi do poprawienia mu humoru, jego także dopadł na ustach nieco wyraźniejszy uśmiech. Jej zachowanie udzieliło się blondynowi, który wdzięczny za zmianę tematu postanowił odpowiedzieć na każde zadane przez nią pytanie, chcąc w ten sposób zrekompensować wcześniejsze, choć przecież niezależne do końca od niego, zachowanie.
Pokręcił głową z niedowierzaniem kiedy zaczęła zasypywać go gradem pytań i zaśmiał się w końcu, kiedy oznajmiła, że sama się w nich gubi. Sprecyzowawszy swoje zamiary zyskała aprobatę ze strony blondyna, który dopiero teraz potrafił skupić się na tym by udzielić jej odpowiedzi.
- Jestem fotografem i uwielbiam to co robię. Poza tym dużo czytam i gram na skrzypcach, chociaż robię to tylko dla siebie. Nienawidzę występów i nigdy nie grałem nikomu prócz nauczycielki – oświadczył, ponownie przybierając na ustach szeroki uśmiech. Ból przeszedł niemal całkowicie, choć od czasu do czasu kłuł niemiłosiernie, na co Jasper reagował jedynie mocniejszym wciągnięciem powietrza w płuca i zaciśnięciem swoich zębów. Przyzwyczajony był do tych napadów i coraz lepiej sobie z nimi radził. Musiał. Ostatnimi czasy mocno się nasilały, a blondyn musiał stosować coraz większe dawki leków by poradzić sobie z chorobą i pozwolić na, w miarę, normalne życie.
- Dwadzieścia pięć, ale czuję się na dwa razy tyle – puścił dziewczynie oczko. Takiej odpowiedzi mogła się nie spodziewać – w końcu ludzie z reguły czuli się młodziej niż wskazywała ich metryka, a jeśli starzej to tylko o kilka lat. Jasper natomiast czuł się i często zachowywał jakby był już naprawdę stary i doświadczony życiem. To drugie, poniekąd, nie było wcale kłamstwem – chorując od kilku lat nauczył się naprawdę wiele, a życie nie oszczędzało go w żadnej jego dziedzinie. Nie zrzędził jednak i starał się nie narzekać – choć często wcale nie było to łatwe.
Kątem oka skontrolował sytuację w jakiej znajdowała się Hayley i pokręcił krótko głową, widząc że musiała przyprowadzić ze sobą mężczyznę, który najprawdopodobniej był szefem pubu. Ciekaw był co takiego narozrabiała, że trzeba było wezwać osobę odpowiedzialną, ale nie zamierzał się wtrącać, nie chcąc wprowadzać dziewczyny w jeszcze większe zagubienie. Ponownie skupił się na swojej rozmówczyni, obdarzając ją całą swoją uwagą.
- Teraz musisz się zrewanżować. Przynajmniej w pierwszym pytaniu – ponownie się uśmiechnął, doskonale wiedząc, że kobiet nie pyta się o wiek. Sama mu powie, jeśli tylko będzie miała na to ochotę.

Delfinek - 2016-04-23, 11:11

Czym się interesuje? Najtrudniejsze z możliwych pytań, bo kobieta interesuje się wszystkim. Uważnie śledzi politykę, gra na pianinie i gitarze, grywała w amatorskim teatrze, a wiedzy na temat motorów pozazdrościć jej mógł nie jeden mężczyzna. Postanowiła jednak nie wymieniać wszystkiego, bo zanudziło by to blondyna niemiłosiernie. Uśmiechnęła się szeroko i streściła natłok myśli do kilku szczegółów.
-Hmm, zdecydowanie kierunki moich studiów- weterynaria i informatyka. Ewentualnie muzyka, ale to albo indie rock, albo nurty Mozarta. A nie lubię.... w sumie to nienawidzę, po prostu mnie nosi kiedy widzę krzywdę zwierząt. Ludzi też, ale jak ktoś znęca się na zwierzętami to reaguję na to bardziej emocjonalnie.- uniosła jeden kącik ust w taki al'a uśmiech i przemyślała ostatnie słowa. Owszem, to trochę dziwne stawiać zwierzęta przed ludzi, ale kobiecie było bliżej własnie do nich. Nawet jej pierwszym przyjacielem był chomik. Nigdy nie wyjawiła żadnej tajemnicy osobie, zawsze zwierzała się zwierzętom.
-W sumie , to jesteśmy z jednego rocznika. A ja czuję się jak 8 letnie dziecko.- skwitowała kolejną jego wypowiedź. Cóż spowodowało, że czuł się tak staro? Powinien się cieszyć życiem, nawet jeśli jest chory. Jego słowa w sumie bardziej ją poruszyły, niż atak choroby. To okropne być tak starym człowiekiem, w młodym ciele. Ale sama nie była lepsza, czuła się jak niedojrzałe społecznie i fizycznie dziecko, któremu ktoś zabrał na zawsze ulubioną zabawkę. I teraz, takie dwie skrajności rozmawiają o swoich zainteresowaniach. To tak jakby dziadek z małą wnuczką wymieniali się spostrzeżeniami, a przecież byli w tym samym wieku.
Kobieta na tą myśl poprawiła się na krześle i upiła łyk trunku, następnie trzymając szklankę w dłoni i oparła ją sobie na kolanie.

Jasper Nowell - 2016-04-23, 14:01

Ale on doskonale ją rozumiał. Sam niejednokrotnie stawiał zwierzęta przed ludźmi – futrzaki reagowały instynktownie, rzadko działały z własnej złośliwości i nigdy nie zdradziłyby człowieka, któremu były w stanie w pełni zaufać. Ludzie byli ich całkowitymi przeciwieństwami – robili wszystko tak, aby to im żyło się jak najlepiej, nie zwracając uwagi na innych i dążąc po trupach do celu. Niestety nie dane było mu posiadać zwierzęcia – Melanie raczej nie przepadała za obecnością czworonogów w ich wspólnym domu toteż Jasper miał nieco ograniczone pole manewru jeśli chodziło o przygarnięcie małego przyjaciela. Gdy się nad tym dłużej zastanawiał dochodził jednak do wniosku, że przecież siostry praktycznie nie ma w domu i być może powinien sam podjąć tę decyzję?
- Mam ochotę zabić ludzi krzywdzących zwierzęta – wycedził z nutą obrzydzenia w głosie, a kiedy usłyszał kolejne słowa brunetki, obdarzył ją delikatnym uśmiechem. – Dobrze, że nie wyglądasz na osiem bo inaczej oskarżyliby mnie o upijanie nieletnich – zaśmiał się krótko, co było dobrym omenem. Zaczął czuć się nieco lepiej niż jeszcze chwilę temu co zwracało mu humor i pozytywne podejście do życia. Nie miał go w sobie wiele, ale wystarczyło aby mógł powrócić do swobodnej rozmowy, nie rozmyślając dłużej o kwestiach choroby.
I kiedy już otwierał usta aby wydobyć z nich kolejne słowa, w kieszeni zapikał mu telefon, którego szybko dobył i na którego widok zmarszczył delikatnie czoło. Zupełnie zatracił się w rozmowie z Delphine i nie miał pojęcia kiedy uciekł mu czas, który z nią spędził. Pokręcił krótko głową i ponownie podniósł wzrok na towarzyszkę.
- Będę musiał już iść. Zostawisz mi swój numer? – zapytał niepewnie, jednym z zębów zagryzając kącik dolnej wargi. Było w tej dziewczynie coś co sprawiało, że czuł się dużo lepiej i w końcu mógł porozmawiać z kimś normalnym; nie chciał więc by ta znajomość zakończyła się na pierwszym spotkaniu, nim ktokolwiek pozwolił jej się rozwinąć. Jeśli brunetka nie poda mu numeru będzie musiał obejść się smakiem. Jeśli natomiast go dostanie – cóż, z pewnością się do niej odezwie. Pewnie szybciej niżby mogła się tego spodziewać.

Delfinek - 2016-04-23, 15:44

Kiedy tylko usłyszała słowa wypowiedziane tym świadczącym o obrzydzeniu tonem kąciki jej ust uciekły w dwa przeciwne miejsca tworząc bardzo szeroko uśmiech. Jeszcze nigdy nie spotkała kogoś kto stawiałby los zwierzęcia przed człowieka. To jakby spotkać bratnią duszę, bo podobno każdy posiada takową.
-Numer? No wiesz co. W życiu-udała obrazę po czym się zaśmiała- Oczywiście że zostawię.-puściła mu oczko i znów się zaśmiała. W sumie brakowało jej tu znajomych, jedyną osobą z jaką gadała to kierowca taksówki, który w zamian za posprzątanie wewnątrz niej zawoził ją za znacznie niższą cenę. Jasper był dla niej kimś z wyższych sfer, z kim każdy chciałby się zaznajomić. Zwykle to ona była da innych takim osobnikiem. Od dziecięcych lat wywyższano ją, ze względu na chodzenie do prywatnej szkoły dla dziewcząt. Może też z tego powodu jest zadufana w sobie, lecz na tyle by to nikogo zbytnio nie raziło. Umie się zachować, zapominając o tym ,,jaka to ona jest cudowna'' tak jak w tym przypadku. Jasper reprezentował zachowanie i wygląd, któremu nigdy nie dorówna, nie ważne jak bardzo by się starała. Więc gdy poprosił ją o numer był to niemalże dla niej zaszczyt.
Wyjęła z torebki mały notes i długopis, po czym wyrwała kartkę, napisała na niej swój numer i podała mężczyźnie następnie wstając.
-To ten, do usłyszenia-uśmiechnęła się ostatni raz i ruszyła w stronę wyjścia z baru.
/z.t/

Jasper Nowell - 2016-04-23, 16:46

Uniósł w górę obie brwi a jego twarz momentalnie przybrała wyraz zdziwienia. Nie był może pewien w stu procentach, że dziewczyna da mu swój numer – w szczególności po ataku choróbska, które musiało wybrać sobie dość nieodpowiedni moment – ale nie sądził, że odmówi mu w ten sposób. Serce momentalnie zaczęło bić mu szybciej, by w chwilę później uspokoić się nieco. Jego twarz także rozświetlił szeroki uśmiech, a kiedy brunetka przekazała mu kartkę, odebrał ją od niej i w chwilę później wyszedł wraz z dziewczyną. Rozstali się dopiero na dole, gdzie Jasper także pożegnał się z dziewczyną a już w chwilę później zmierzał do swojego domu, musząc pilnie załatwić coś przy laptopie.

zt

Harry Suborski - 2016-04-23, 20:00

Warcząc coś niezrozumiałego pod nosem, usilnie starał się chociaż częściowo osuszyć lepki rękaw, którego obecność doprowadzała go niemal do szału. Nienawidził mieć na sobie przemoczonych ubrań, materiał koszuli ściśle przylegający do ciała wywoływał w mężczyźnie skrajne emocje. Czuł wręcz obrzydzenie. Nie wynikało to z bycia pedantycznym czyścioszkiem, owszem lubił porządek, ale nie na tyle, by najdrobniejsza plamka czy niezauważalny nieporządeczek go rozwścieczał. To coś innego, zakorzenionego gdzieś głęboko w psychice, nad czym nigdy się nie zastanawiał, ale z pewnością nie potrafiłby tego racjonalnie wytłumaczyć. Zajęty wykonywaną czynnością nie zwracał zbyt dużej uwagi na otoczenie, dopiero kiedy szef blondynki znalazł się na tyle blisko, by Harry mógł wyczuć jego obecność, uniósł głowę i przeniósł wzrok na mężczyznę. Wypuścił głośno powietrze, momentalnie prostując sylwetkę i odrzucając szmatkę na stolik.
-Zatrudnia się tu niekompetentne osoby.- mruknął i to o dziwo dość spokojnym tonem. Nie chciał się awanturować z szefem, takie zagrania mógł prowadzić względem pracowników lokali, w tym wypadku z Hayley. A propo dziewczyny... spojrzał na nią kątem oka i niespodziewanie zdziwił się samemu sobie. Nie czuł bowiem wyraźnego triumfu, którego oczekiwał. Zmarszczył delikatnie brwi, powracając pełnią spojrzenia do stojącego naprzeciwko mężczyzny. -Ta pani nie dość, że ma bardzo niewyparzoną buzię, to najwidoczniej nie przykłada się do pracy, czego wynikiem są oblani alkoholem klienci i cały ten bałagan.- dodał nadal tym samym spokojnym tonem, po koniec wypowiedzi wskazując ten panujący dookoła chaos; rozlane resztki piwa i rozsypane po najbliższej okolicy szkło.

Hayley - 2016-04-23, 20:55

Najbardziej zdziwiła ją zmiana w postawie Harrego, który zupełnie nagle stał się miły i wręcz nie dało się niczego mu zarzucić. Oczywiście w mniemaniu przełożonego Hayley, który w jednej chwili najpierw zmarszczył czoło z niezrozumieniem, a później spojrzał na blondynkę w dziwny, przeszywający sposób. Jeszcze nigdy nie czuła się tak mała w obliczu problemów, po prostu kuląc się wewnętrznie przed wstydem, wzbierającym w niej nieubłaganie. O dziwo z zewnątrz dziewczyna wydawała się spokojna i grzeczna, stojąc całkiem prosto czy chociażby nie unikając spojrzenia mężczyzny. Patrzyła wszak na szefa w miarę pewnie, choć od wybuchu płaczu dzieliło ją naprawdę niewiele mimo braku jakichkolwiek oczywistych sygnałów. Miała suche, acz nieco pociemniałe oczy, stała lekko spięta, choć to jeszcze nie świadczyło o emocjach, jakie nią władały i tylko gardło piekło od wzbierających weń łez. Dusiła je wszystkie jak tylko mogła, dopiero w chwili, w której szef się odezwał, spuszczając wzrok.
- Zechcesz mi to wyjaśnić Hayley?- rzucił zdecydowanie za głośno, krzyżując ręce na piersi. Jego twarz przybrała srogi wyraz, bezustannie wodząc spojrzeniem po sylwetce kelnerki. Czuła na sobie każdy osąd jaki wysuwał całą swoją postawą, nie wiedząc co powinna powiedzieć. Nie chciała zacząć się tłumaczyć po prostu uważając, że w jakimś sensie to jej uwłacza, ale... najwidoczniej nie miała innego wyjścia.
- Ktoś mnie potrącił, nie utrzymałam tacki w równowadze – odparła drżącym, zachrypniętym głosem wyrażającym zwiastujący płacz zadziwiająco mocno. Wiedziała, że jest na straconej pozycji, dlatego kiedy pracodawca zmarszczył czoło, dosłownie miała ochotę uciec.
-A pyskowanie do klientów zechcesz mi wytłumaczyć? – warknął niemal natychmiast, nie dając jej już więcej dojść do słowa. Zamilkła więc szykując się psychicznie na ostrą tyradę i... nie pomyliła się.
- Do cholery jasnej, najpierw spóźniasz się do pracy...nie przerywaj mi teraz! Potem pyskujesz do klientów, rozlewasz piwo, kurwa, Hayley, weź się w garść i bierz się wreszcie do roboty. A panu z twojej pensji zwrócę pieniądze na pokrycie kosztów. I posprzątaj tu wreszcie! – pozbawiona możliwości obrony, przełknęła głośno ślinę, kiedy gorycz spłynęła jej do gardła. Nie chciała żeby wszyscy ci ludzie słyszeli ów „rozmowę”, wreszcie czując się najzwyczajniej w świecie upokorzona. Mimo szczerych chęci opanowania się, z oczu popłynęły jej pierwsze łzy, ale nie pozwoliła emocjom przejąć kontroli. Odwróciła się zatem, przytakując cicho i ruszyła w stronę zaplecza, gdzie drżącymi rękoma złapała trzonek od mopa. Nie wyobrażała sobie teraz wrócić tam i z uśmiechem obsługiwać klientów, ale nie mając innego wyjścia wyszła na salę starając się posprzątać resztki szkła. Wkrótce sytuacja rozładowała się zupełnie, a każdy wrócił do swoich obowiązków, choć blondynka nie potrafiła zapomnieć. Niemal cały wieczór, czuła na sobie ciekawskie spojrzenia, zmuszając się do uśmiechów i powstrzymując łzy, którym dała upust dopiero kiedy skończyła pracę.
/zt

Nicholas - 2016-04-24, 23:04

Wieczorną porą udał się na spacer. Chciał wszystko przemyśleć, a tylko o tej godzinie mógł być spokojny, że nikogo nie spotka, chociaż w Eastbourne... tu nic nie jest pewne. Gdyby tylko miał przyjaciół mógłby wraz z nimi wyskoczyć do pubu. Niestety, przez swoje usposobienie zaprosić gdzieś mógł jedynie Otello, a z koniem to tak głupio po mieście biegać :lol: Zakładając, że młody by się zgodził.
Nie patrzył gdzie idzie, ale okolicę znał niemal jak własną kieszeń. Wystarczyło za kilka minut skręcić w lewo, by dotrzeć do nieszczęsnego "Na strychu", który odwiedził tylko raz, ale ostatecznie zawrócił sekundę po przekroczeniu progu. A teraz? Co mu szkodziło? Ostatecznie po prostu wyjdzie. Zresztą kto by chciał z nim rozmawiać?
Chwilę potem stał przed budynkiem, wahając się, czy ma nacisnąć klamkę. Zupełnie, jakby miał szesnaście lat i bał się reakcji rodziców. Wszedł do środka. Rozejrzał się po pomieszczeniu. To nie dla mnie, to nie dla mnie... Ruszył w stronę najbliższego stolika, po części skrytego w cieniu. Świetnie. I co teraz? Westchnął ciężko, zastanawiając się nad poziomem własnej głupoty. Szóstkowy uczeń, nigdy w życiu nie był na imprezie, o używkach nawet słyszeć nie chciał... Kłócił się z własnym sumieniem, a przecież skończył te cholerne dziewiętnaście lat. Powinien upijać się z kolegami, wracać do domu po trzech dniach. Szaleć. Tymczasem trudno mu nawet zamówić piwo.

Aaren Wayford - 2016-04-24, 23:21

Powoli odzyskując dawną sprawność, zdecydowała się wybrać do pubu tylko po to aby napić się swojej ukochanej whisky, ale też zobaczyć znajome twarze chociażby w postaci właściciela lokalu czy obsługi. Mając na ramionach swoją ukochaną skórzaną kurtkę przekroczyła próg, zaczynając powoli kierować się w górę klatki schodowej. Każdy kolejny krok sprawiał jej wciąż ból, lecz nie tak silny i obezwładniający jak wcześniej.
Wchodząc do wnętrza, podeszła do baru wymieniając kilka słów ze znajomymi, a także zamawiając swoją ukochaną whisky do stolika, który zawsze czekał na nią, gdy tylko tu się pojawiała. Zaskoczona obecnością mężczyzny przy nim, zmarszczyła brwi uważając to za marną powtórkę z rozrywki. Już kiedyś przysiadł się do niej taki jeden typ, który do dzisiaj mącił w jej życiu ;>.
Pewnym krokiem kierując się w stronę wspomnianego miejsca, zatrzymała się tuż przed nim i odchrząknęła cicho. - Nie przypominam sobie abym zapraszała Cię do wspólnego picia.- rzuciła ozięble opierając dłoń na ciemnym blacie. Spojrzeniem przeszywających błękitnych tęczówek zmierzyła osobę Nicholasa, na pierwszy rzut oka wysnuwając wniosek, że był nastolatkiem i najwyraźniej zabłądził.
Nie zastanawiając się dłużej, usiadła na fotelu naprzeciw bruneta ciekawa jego reakcji i tego co zrobi. Z jednej strony nie zamierzała wdawać się z nim w dyskusję, bo o czym mogłaby rozmawiać z nastolatkiem, który zapewne co dopiero opuścił liceum. A z drugiej natomiast jego obecność pozwoliłaby jej pozbyć się przypadkowym natrętów i niechcianego towarzystwa, które w ostatnim czasie mocno dało jej w kość.
- Pijesz ? – spytała wygodnie opierając się plecami o skórzane obicie.

Nicholas - 2016-04-24, 23:41

W końcu jednak zamówił piwo, choć dużo go to kosztowało (i wcale nie mam na myśli pieniędzy). Wpatrywał się w szklankę, marszcząc brwi. Większość ze stałych bywalców, ba, właściwie każdy z gości pubu zdążył go już pewnie wyśmiać. Oh, matko, po co mu to było? Upił łyk, pierwsze lody przełamane. Kiedy myślał, że jakoś tą atrakcję przeżyje, nagle usłyszał chrząknięcie. W pierwszym odruchu przysunął się bliżej ściany, by dopiero po kilku długich sekundach spojrzeć na przybyłą kobietę.
- Cóż, najwyraźniej nie potrzebuję zaproszenia - odparł chłodno w geście obrony, skrycie licząc, że pozbędzie się nieznajomej.
Spojrzał prosto w jej błękitne, przerażająco lodowate oczy. Miał ochotę uciec i nigdy nie wracać, ale to oznaczałoby przegraną. Skrzyżował dłonie na piersi, kiedy ta siadała. Jej część stolika była lepiej oświetlona, więc mógł przyjrzeć się Aaren. Wyglądała na starszą od niego. Nieznacznie, ale jednak. A on, taki gówniarz, zajął jej głupi stolik...
- Jak widać... - mruknął - Ciężko idzie.
Dopiero teraz zauważył, jak jest poobijana. Z czystej ludzkiej ciekawości zapytałby, co takiego się jej przytrafiło, ale odpuścił. Raczej nie pałała chęcią rozmowy. Wbijając się w oparcie fotela westchnął ciężko, czym dał upust wszyskim emocjom. Zejdzie z tego świata ze stresu, zanim w ogóle się przedstawi.

Aaren Wayford - 2016-04-25, 00:00

Zerknęła na stojące przed nią piwo, jednocześnie podgryzając swoją dolną wargę w oczekiwaniu na upragnioną whisky. - To mój stolik.- oznajmiła mu bez skrupułów, wkładając dłoń do kieszeni i wyjmując z niej telefon, który położyła przed sobą na widoku, wolała nie pominąć żadnej wiadomości ani telefonu, szczególnie teraz, gdy była pod nieustanną obserwacją „kolegów po fachu”
Ta heroiczna próba obrony wywołała na jej twarzy mimowolny uśmiech, mierząc go wzorkiem podjęła utrzymanie kontaktu wzrokowego trzymając go dotąd dopóki sam nie odpuścił. Obserwowała jego zachowanie wnikliwie, zauważając takie szczegóły jak zmiana mimiki czy mowę ciała, która potrafiła zdradzić naprawdę wiele.
- Brak wprawy ?- rozbawiona tą bezradnością na widok piwa, dokładnie przyjrzała się twarzy nastolatka, bezczelnie się w nią wpatrując. - Dzięki.- rzuciła w stronę kelnera, który postawił przed nią szklankę z lodem i trunkiem, który wcześniej zamówiła.
- Będziesz tak męczył to piwo czy jednak napijesz się ze mną, skoro już i tak przysiadłeś się bez zaproszenia.- wbrew wszelkim jego obawom nawiązała rozmowę, ciągnąć ją samodzielnie. Zaintrygowała ją postać chłopaka, który tak nieporadnie miotał się w tym wszystkim.
Nie czekając na decyzję ujęła swoją szklankę, przytykając do czerwieni swoich warg i upiła z niej kilka łyków gorzkiego trunku, który swoim jęczmiennym aromatem przyjemnie drażnił jej wrażliwe podniebienie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group