To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Aaren Wayford - 2017-11-14, 23:00

Gdy schował dłonie do kieszeni zerknęła tylko ukradkiem w dół i powoli przesunęła się obok, nie zagradzając mu już drogi. Ruszyła spokojnym krokiem przed siebie, swoje dłonie również wkładając do kieszeni kurtki, tak zdecydowanie było wygodniej i cieplej. Mroźne powietrze spowiło jej policzki subtelnym rumieńcem, a sama Aaren zaczynała już powoli, co raz dotkliwiej odczuwać chłód.
- W pewnym sensie tak, o ile nie byłaby to chorobliwa zazdrość.- Wyjaśniła czasem zwyczajne chcąc poczuć, że należy do niego i z nikim nie chce się nią dzielić. W pewnym sensie taka potrzeba brała się z obniżonego poczucia własnej wartości, które Aaren starała się powoli i sukcesywnie odbudowywać.
- Nie wiem, nie jechałam wtedy kuligiem, przyjechałam na miejsce przywieźć ci prezent, który miałyśmy ci dać obie z Iską.- Tamtego dnia spędzili również bardzo miły i pamiętny wieczór, kto by przypuszczał, że przez te dwa lata tak dużo się zmieni.
- Ale wydaje mi się, że mógłby je bez problemu pociągnąć. Z tego co wiem, to jest dobrze ujeżdżony. - Gdzieś coś usłyszała, ale były to jedynie szczątkowe informacje.
- Musiałam się nim zająć, poidło się zepsuło i CJ poprosił mnie o pomoc. Zabrałam go na spacer, a później przeplotłam grzywę, wyglądał na lekko zaniedbanego. Wiesz czy ma właściciela?- Tony z pewnością wiedział więcej na temat koni w Orchardzie niż ona, być może nawet kiedyś podkuwał Sleepa.

Anthony Wayford - 2017-11-14, 23:15

W odpowiedzi jedynie głośno wypuścił powietrze przez nos. W tym był właśnie problem - większość uczuć była odczuwana przez Tonego chorobliwie. Wiedział, że mógłby się posunąć do wszystkiego, gdyby tylko tego nie kontrolował.
- Może - wtrącił, nie pamiętając szczegółów tamtego wieczoru. Z jakiegoś powodu zapamiętał go źle, nawet jeśli nie miał najgorszego finału. W pamięci utkwiło mu jedynie zwalające z nóg poczucie winy. Najgorsze święta od dawna.
- CJ? Ten ogrodnik? - Połączył fakty, marszcząc lekko czoło. Jakoś umknął mu fakt, że mężczyzna tam pracował. - Nie wiem, nie pamiętam imion koni... Jeśli ma to pewnie jest jakaś informacja na tabliczce. Ale chyba nie zamierzasz sobie kupić drugiego konia? - Zapytał, lekko zaniepokojony jej pytaniami. :lol:

Aaren Wayford - 2017-11-14, 23:26

Czasem zapominała o tym jak wiele trudu musiał włożyć w to, aby nie popadać ze skrajności w skrajność przy swoich emocjach, które odczuwał sto razy bardziej. Nieświadomie często podsycała pewne stany i odczucia, wywołują zgrzyt, z którym mężczyzna musiał radzić sobie sam.
Aaren pamiętała nie tylko miły wieczór, ale też podły poranek, gdzie Tony sam przed sobą musiał przyznać, że brunetka jest dla niego ważna, ale czuje się rozdarty pomiędzy kimś jeszcze. Z tyłu głowy nadal miała osobę Holly, choć ta nie uczestniczyła już w ich życiu.
- Tak, dokładnie on.- Przytaknęła, stawiając kolejne kroki na wilgotnym piasku, który miękko uginał się pod ciężarem jej ciała.
- Nie wiem, na Otello nie pozwalasz mi wsiadać. A z drugiej strony to kolejny zupełnie niepotrzebny wydatek, wolałabym odłożyć te pieniądze i przeznaczyć je w przyszłości na dom.- Wyznała na głos, już wcześniej poruszała kwestię zmiany lokum, ale brunet raczej nie pałał do tego takim entuzjazmem jak ona. Wstrzymali się i powoli odkładali pieniądze, co również nie było złym rozwiązaniem.
- Wracamy zaraz, robi się zimno.- Zaczynała już marznąć, a z drugiej strony świeże powietrze i rozmowa z brunetem sprawiały, że czuła się przyjemnie.

Anthony Wayford - 2017-11-15, 00:05

- Co za ulga, już myślałem, że zwariowałaś - wyznał, trochę złośliwie, ale szczerze. Głos rozsądku jaki przez nią przemówił przyniósł mu wyraźną ulgę. Nie miał pewności, ale wydawało mu się, że taki Sleepwalker jest warty przynajmniej tyle co Otello i Soendergaard razem wzięci, a przy tym zupełnie im niepotrzebny. - Zawsze możesz wsiadać na Soena, po coś go jeszcze trzymam - wtrącił, by sobie nie myślała, że chciał jej uniemożliwić jazdę w ogóle.
- Wracając możemy wstąpić do jakiejś kawiarni na coś ciepłego - zaproponował, tak na rozgrzanie. Dziwnym trafem nie miał problemu z wydawaniem kasy na pierdoły. :lol2:

Aaren Wayford - 2017-11-15, 00:14

- Już dawno, ale przez ciebie panie Wayford.- Odbiła piłeczkę w drugą stronę również odrobinę złośliwie, jednak jej uśmiech powinien szybko to załagodzić o ile Tony w jakikolwiek sposób reagował na takie gesty z jej strony.
- Wiesz, że to nie to samo, poza tym Soen jest teraz w treningu.- Chwilowo nie miała w planach wsiadania na konia, po wypadku nadal nie czuła się jeszcze w pełni sił na takie wyzwania, a zwłaszcza na zmierzenie się z Otellem.
- Ewidentnie chcesz żebym przez ciebie przytyła.- Zażartowała wyjmując ręce z kieszeni i obejmując go z tyłu tak, aby móc go zatrzymać.
- Pocałuj mnie...- zamruczała mu nad uchem jednocześnie będąc ciekawa reakcji. Może zamierzał zrobić jej na złość i poskąpić czułości? :lol2:
Jakoś nie specjalnie przeszkadzało jej wydawanie pieniędzy na drobne przyjemności, w końcu w życiu liczą się też chwile, ulotne i krótkie.

Anthony Wayford - 2017-11-15, 21:39

- A to dlaczego? - Zapytał bez złości, choć domyślał się odpowiedzi. Nietrudno było przy nim zwariować. Rollecoaster emocji ciągnął nie tylko jego, ale również osoby z najbliższego otoczenia. I o ile Tony był do tego w pewnym sensie przyzwyczajony, bo żył z tym od zawsze, to inni już niekoniecznie.
- To akurat nie przeszkadza, nic mu nie będzie jak pochodzi więcej - podtrzymał swoją propozycję, nie widząc nic złego w tym, by Soen sobie jeszcze dodatkowo podreptał pod Aaren. Do Otella wciąż nie miał najmniejszego zaufania, nawet jazda na hali wiązała się z pewnym ryzykiem.
- Od kawy chyba nie przytyjesz, co? - Odpowiedział. Trudno, najwyraźniej sam zje tą pyszną rurkę z kremem... :lol2:
Zatrzymany dość szybko poddał się i obrócił do brunetki przodem, po czym pocałował ją w czubek głowy, dobrze wiedząc, że nie tego oczekiwała. :lol2:

Aaren Wayford - 2017-11-15, 21:55

- A to dlatego, że nadal po tylu latach nie mam cię dość, jesteś jak narkotyk. Uzależniasz kochanie...- pełnym kokieterii głosem zamruczała udzielając mu odpowiedzi. Nie była taka jak oczekiwał, ale akurat do ciągłego rollercoastera emocji zdołała już przywyknąć, wcześniej doprowadzał ją zarówno do szewskiej pasji jak i wznosił na wyżyny roszkoszy. Był jak taka wybuchowa mieszanka dobra i zła, raz sprawiał, że pragnęła go cała sobą, a innym razem doprowadzał do rozpaczy.
- Rozważę to jeśli będę chciała za jakiś czas wrócić w siodło.- Nie powiedziała nie, a z drugiej strony o wiele chętniej wsiadłaby na Otello, który niestety wciąż stanowił zagrożenie. Pozostało jej chyba tylko cieszenie się zamiennikiem, albo nawiązanie współpracy ze Sleepwalkerem.
- Nie przytyję, ale wiesz, że do kawy lubię zjeść coś słodkiego. Poza tym jak zawsze pewnie na coś mnie skusisz....- nigdy nie mogła oprzeć się pokusie zamówienia czegoś sobie, jeśli przed nosem miała obrazek Tonego, który zajadał się rurką z kremem albo innymi słodkościami. Jemu i tak już nic nie zaszkodzi, jest szeroki jak szafa. <3 :lol2:
Pocałowana w czubek głowy wywróciła oczami i westchnęła, tak aby usłyszał.

Anthony Wayford - 2017-11-17, 00:26

Uśmiechnął się jedynie w odpowiedzi, nie znajdując właściwych słów. Pewnie miała co innego na myśli, ale samo porównanie chyba nie było do końca trafione. Przynajmniej nie chciałby być dla nikogo jak narkotyk w pełnym tego słowa znaczeniu. To z grubsza przejebane. :lol2:
- I tak nic ci nie będzie. Akurat ty możesz sobie pozwolić na takie rzeczy - podsumował, jednocześnie spoglądając na niej. Kiedy tak ciężko westchnęła, wyraźnie rozczarowana, uśmiechnął się krótko i pozostawił ją taką niezadowoloną. Za chwilę podjął decyzję i powrocie do auta i zrealizowaniu reszty planów. /zt

Aaren Wayford - 2017-11-17, 00:39

Przejebane ma odkąd go spotkała, od tamtego momentu nie potrafi się od niego uwolnić, a teraz nawet nie chce tego robić będąc w nim zakochana po uszy. Może jeszcze tego pożałuje, albo wręcz przeciwnie? Nigdy nic nie wiadomo, zwłaszcza przy nim. :*
- A ty niby nie możesz? Cała góra mięśni, niedługo przestaniesz mieścić się w drzwiach...- zażartowała i zaśmiała się krótko.
Pozostawił po sobie niedosyt, ale zdołała już się do tego przyzwyczaić. Odbierze to co jej się należy przy innej okazji. ;>

/zt

Anthony Wayford - 2018-03-19, 16:11

Droga ze stajni nad morze była naprawdę krótka, ledwo wystarczała na stęp, więc kiedy wjechali na nią konno, Tony nie zdecydował się ruszyć szybciej. Pomimo słońca było delikatnie mówiąc rześko, dlatego pierw wzdrygnął się w odruchu, otulony zimnym wiatrem. Dzięki temu nie było tu jednak żywej duszy, więc śmiało pokierował Soena w stronę szumiącego murza, ale nie próbował wjeżdżać do wody. Kątem oka zerknął na Aaren i celowo zwolnił stępa, sprawdzając, czy brunetka zdecyduje się jechać obok, czy jednak wjedzie za jego konia, dalej unikając kontaktu. Na samego konia nie zwracał większej uwagi, jedynie podążał biodrami za jego ruchem a wodze trzymał na kontakcie, sprawując nad Soendergaardem minimum potrzebnej kontroli.
Soendergaard - 2018-03-19, 18:24

Wkraczając na teren plaży podniósł niesiony do tej pory w dole łeb do góry. Rozejrzał się uważnie pozwalając na to, aby chłodny wiatr rozwiał mu gęste włosie wprawiając w ruch nie tylko czarną grzywę, ale i ogon. Przyzwyczajony do widoku morza przelotnie zerknął w kierunku wody i nieco żywszym tempem niż zwykle stępował dalej.
Obejrzał się tęsknie za Otellem, chyba zdołał już wykształcić u siebie instynkt tacierzyński. :lol2:
Zarżał do niego cicho znów oglądając się za siebie, ale wystarczyła jedna upominająca łydka by na nowo skoncentrował się na Tony. Idąc dalej przeżuwał wędzidło w pysku stawiając kolejne kroki na miękkim piasku.

Aaren Wayford - 2018-03-19, 18:25

Prowadząc Otella zamkniętego w łydkach dosiadem nadawała mu odpowiednie tempo oraz zapraszała do ruchu naprzód. Oferowała lekki i przyjemny kontakt z dłonią pozwalając ogierowi nieść głowę w nieco wyższym lub niższym ustawieniu w zależności od preferencji.
Dostrzegła momentalnie jak Tony przytrzymał konia umożliwiając jej dołączenie do siebie. Nie zignorowała tej propozycji dołączając do mężczyzny i zrównując z nim konia. Zauważyła też, że Soen wyraźnie domagał się obecności swojego młodszego kolegi, czym wywołał uśmiech na twarzy brunetki.
Biorąc na moment wodze w jedną dłoń pogłaskała gniadego po szyi i zerknęła krótko w stronę Tonego nie mówiąc jednak nic. Czasem samo milczenie w swoim towarzystwie potrafiło być najlepszym antidotum na problemy. Owszem wolałaby, aby ją przytulił i trzymał w swoich ramionach pozwalając odzyskać spokój, z drugiej jednak strony dzięki obojętności ze strony mężczyzny nie rozkleiła się i próbowała dzielnie trzymać w ryzach.

Otello - 2018-03-19, 21:34

Idąc za Soendergaardem, był spokojny i nie zwracał większej uwagi na otoczenie. Oczywiście zanim doszli na plażę, parokrotnie się spiął czy próbował iść bokiem, gdy się czegoś bał (choćby głupiej foliowej siatki czy jakichś śmieci napotkanych na drodze), ale poza tym nie przysparzał brunetce dodatkowych zmartwień. Nie próbował też iść z nosem w ogonie kumpla, tylko trzymał zdrowy dystans i energicznie maszerował, zachowując się całkiem dobrze.
Dopiero po dotarciu na plażę poczuł się lekko zaniepokojony. Znał ją, chociażby z rajdu, ale morze zawsze budziło w nim niepokój, szczególnie podczas wietrznego dnia. Furkocząc chrapami, niechętnie zbliżył się do linii brzegowej i tam kontynuował spacer, czasem śmiesznie "uciekając" przed falami, czyli pokracznie krzyżując nogi w pseudo chodzie bocznym. :lol2:
Odpowiedział Soenowi na rżenie i chętnie się z nim zrównał, od razu trącając gniadego nosem. Był chyba jedynym koniem, który nie przyprawiał go o palpitacje serca lub jakieś dziwne zapędy. :lol:

Anthony Wayford - 2018-03-19, 22:37

Jak się okazało, Aaren wybrała tę pierwszą opcję, co pozwoliło Tonemu na wykonanie kolejnego kroku. Nie chciał całego terenu spędzić w ciszy, bo w taki teren to mógł równie dobrze pojechać sobie sam, bez niej. Swoją drogą ciekawe co by powiedział na to Soen, który pewnie zdążył się już przyzwyczaić do tego, że praktycznie każde jego wyjście to wyjście z Otellem, nie licząc może zawodów pod Oliverem czy treningów skokowych. - Może się już rozchmurzysz? - Zapytał, odwracając w jej kierunku głowę. Było to jedno z tych strasznie wkurwiających pytań i sposobów na nawiązanie rozmowy, ale nie wpadł na nic lepszego.
Jeżeli chodzi o konie, to wciąż poruszał się stępem i jedynie zmarszczył lekko brwi, kiedy Otello zaczął zaczepiać Soena. Powoli myślał już o kłusie, ale pierw chciał spróbować jakkolwiek dotrzeć do Aaren, choć raczej nie tędy droga...

Aaren Wayford - 2018-03-19, 22:49

Na wszelkie próby odskakiwania czy chodów bocznych Otella reagowała domknięciem pomocy i wymaganiem ruchu naprzód. Nie zwracała większej uwagi na to fikuśne chodzenie przez gniadosza wiedząc, że taka po prostu jest jego natura. Gdy zaczynał za bardzo panikować zwyczajnie jechała do dosiadem tym samym skupiając ogiera na stępowaniu naprzód, a nie szukaniu strachów.
Widząc jak trąca nosem Soena uśmiechnęła się szerzej, najwyraźniej wsparcie końskiego przyjaciela było nieocenione. Gdy sam Otello się uspokoił Aaren również odetchnęła z ulgą zaczynając powoli wyciszać się i uspokajać. Wciąż dręczyły ją kłębiące się w jej głowie myśli i obawy, ale nie chciała, aby miało to wpływ na konia i właśnie, dlatego starała się odsunąć je na bok.
W zasadzie w teren wybrali się po to, aby móc wspólnie spędzić czas, a nie milczeć całą drogę, dlatego wyciągnięta w przenośni przez Tonego ręka była małym krokiem naprzód. Przede wszystkim chciał z nią rozmawiać i podjął próbę, której nie mogła olać.
Podniosła spojrzenie smutnych i zagubionych błękitnych oczu lustrując nimi twarz Wayforda.
- Jest mi źle Tony i nie radzę sobie z tym sama.- Wyjaśniła na spokojnie chcąc by zrozumiał istotę jej paskudnego nastroju. Zwykle zaciskała zęby i po prostu szła naprzód, ale uciekanie od problemów wcale ich nie rozwiązywało.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group