Adele - 2019-05-16, 23:06 Wydawała się trochę pocieszona faktem, że kuc sam do niej podszedł, głaszcząc w nagrodę mocno po kości nosowej, ale ostatecznie też kusząc wyciągniętą z nerki ćwiartką jabłka, w czasie, w którym on przeżuwał, sprawnie podpinając lonżę na nowo do ogłowia. Skoro energii miał dużo i tak się palił do tej pracy, to spoko! Złapała lonżę dość krótkok, bo na długość uwiązu i ruszyła spokojnym krokiem, w lewej ręce, na razie daleko od Gortacika dzierżąc bat, nie zamierzając póki co go używać. Stępem ruszyła z nim w stronę drągów, drugi uprzednio stopą również zrzucając na ziemię i niespiesznie przez nie razem z nim przechodząc, wkrótce odsyłając na koło w taki sposób, aby automatycznie przez nie przechodził, zaraz prosząc o kłus głośnym cmoknięciem i ewentualnym uniesieniem bata - choć krótkiego, to nadal tak samo zabójczego. Nie miała jakichś dużych ambicji na ten trening, ale skoro już się wybiegał, uznała, że będzie to dobra forma rozgrzewki i rozciągnięcia go zanim Adele pierwszy raz spróbuje z nim porobić jakieś konkretne elementy z ziemi.Naughty Boy - 2019-05-16, 23:33 Uraczony jabłkiem, szybko zajął się jego jedzeniem, jakby zaraz miała mu je zabrać. Szybko dostrzegł, że wszystkie smakołyki wyciągała z przyczepionej nerki, do której próbował po chwili dojść, powstrzymany dopiero przypinaniem lonży. Ruszył z nią, caplując chwilę, co zaprzestał wraz z zrzuceniem drąga na ziemię, na co uskoczył w bok, wielce przerażony, jakby sam wcześniej nie zrobił dokładnie tego samego. Powstrzymała go jednak krótka długość lonży, tak więc ostatecznie wszedł z nią pomiędzy drągi, nadzwyczaj wysoko unosząc nogi, przy czym pysk zniżył prawie do samej ziemi. Odesłany na koło i poproszony o kłus, oddał mocno z zadu, przechodząc w tenże chód, bez większego problemu przechodząc przez drągi ustawione na swojej drodze.Adele - 2019-05-17, 22:26 Nadal nie była w stanie dojść do tego, skąd ten koń w ogóle miał siły, żeby caplować, galopować i wyczyniać inne cuda. Przy okazji zaczęła zastanawiać się, co mogłaby zrobić żeby wreszcie go efektywnie zmęczyć - odkąd wrócili do treningów, nie zafundowała mu jeszcze treningu skokowego z prawdziwego zdarzenia, więc może to miało być rozwiązaniem dla problemu niepokojącej ilości energii? W końcu trochę zmęczyła go na crossie, ale falstart we wjeździe do wody sprawił, że nawet nie miała szansy przegonić go tak, jak to wcześniej planowała. Westchnęła więc cicho, widząc przerażenie Boya związane ze spadającym drągiem - ciekawe, czy przy zrzutce na parkurze obleje się zimnym potem? W każdym razie, przez kilka minut apelowała o podtrzymanie kłusa, bata nie używając, chyba, że byłoby to rzeczywiście konieczne, po to, aby po pewnym czasie zmienić stronę i powtórzyć ten proces. Po chwili w końcu podniosła drągi na wysokość koziołków, znów prosząc wyraźnie o kłus i tym razem, tak dla pewności, unosząc bacik, gotowa do wkroczenia do akcji w razie, gdyby izabelowatemu widziało się znów pozrzucać drążki zamiast po ludzku nad nimi przejść.Naughty Boy - 2019-05-18, 12:41 Jako WKKWista Gortat musiał mieć spore zapasy energii i siły, które przez zimę i przerwę od pracy nałożyły się na siebie, sprawiając wrażenie, że nigdy nie miałyby się wykończyć. Oczywiście, nie był też niezniszczalny ani żadnym wampirem ze Zmierzchu, więc prędzej czy później odczuwał zmęczenie. Ale czy to miało zmienić jego nastawienie do wyszalenia się?
Jego spłoszenie się upadkiem drąga było wywołane głównie tym, że był w świetnym nastroju do wszelkich psot, a więc był gotów na wszelkie przeszkadzanie i uprzykrzanie życia Adele. W rzeczywistości nie był przecież tak lękliwy, a przynajmniej nie przy takich rzeczach.
Na drugą stronę zachowywał się łudząco podobno, utrzymując stały, równy kłus bez jakichś zawahań wraz z wkraczaniem na drągi. Głowę dalej niósł nisko, dmuchając w podłoże i zamiatając wesoło ogonem. Po podniesieniu drągów nie próbował znowu ich zwalić na ziemię; ich wyższe położenie wymagało od niego więcej skupienia - zaczął podnosić nogi jeszcze wyżej, prawie zahaczając nimi o pysk. Jednocześnie zaokrąglił nieco grzbiet, pracując mocniej zadem.Adele - 2019-05-19, 22:05 Głosowo pochwaliła go za prawidłowe pokonanie drągów, za chwilę prosząc o przejście celem zmiany kierunku i powtarzając to ćwiczenie jeszcze kilka razy, chcąc mieć pewność, że kucyk będzie dobrze rozciągnięty. Następnie spontanicznie ustawiła dwa koziołki jeden na drugim, znów kłusem naprowadzając kucyka na nie, w razie czego podpowiadając mu bacikiem; wiedziała, że lubił skakać i pozwoliła sobie na taką własną wariację na temat kawaletek tylko dlatego, że chciała dać mu okazję do wyszalenia się, tak więc jeżeli z przyjemnością podłapał możliwość oderwania się od ziemi, pozwoliła mu zrobić to dwa czy trzy razy, a jeżeli zdawał się raczej nieprzekonany, wymagała od niego tylko jednokrotnego zmierzenia się z prowizoryczną mini-przeszkódką. W końcu jednak zakończyła tą krótką bieganinę, prosząc o przejście i następnie podchodząc do kuca, gdzie zajęła się odpinaniem lonży i przypinaniem wodzy do ogłowia, zdeterminowana aby spróbować wreszcie czegoś nowego. Lonżę odkładając gdzieś na bok, złapała wodze tak, jakby siedziała w siodle, opierając dłoń o kłąb kucyka i cmoknięciem prosząc o stęp, dotrzymując mu kroku. W razie, gdyby nie do końca rozumiał, delikatnie ponagliła go bacikiem, wodzami i ewentualnymi półparadami (choć te były trochę ograniczone faktem, że trzymała obie na raz jedną, prawą ręką) powstrzymując go przed podkłusowywaniem. W ten sposób poprowadziła go na ścianę, dając chwilę na zapoznanie się z sytuacją i zrozumienie, o co w ogóle chodzi, bo być może nie miał okazji w takim dziwnym trybie pracować z ziemi.Naughty Boy - 2019-05-19, 23:05 Odparsknął na pochwałę, po czym zwolnił najpierw do stępa, potem do stój, chwilę później ruszając znowu kłusem i ponawiając to ćwiczenie. Wszystko wyglądało podobnie jak poprzednio, ogierek zgrabnie wydłużał swoją sylwetkę względem drągów, nogi zadzierając śmiesznie wysoko. Także głowę obniżył i przesunął bardziej do przodu, żeby przypadkiem rzeczywiście nie kopnąć się. Widok dwóch cavaletti ustawionych na sobie wprawił go w lekką konsternację, ale mimo wszystko ruszył pewnie w jej stronę. Już zdawało się wydawać, że miał oddać skok, kiedy nieoczekiwanie się zatrzymał i zaczął obwąchiwać górny drąg, trącając go nosem na tyle lekko, aby nie spadł. Zapewne Adele od razu chciała zareagować, ale ten prawie w tym samym momencie przestał się ocierać o konstrukcję i gwałtownie oddał skok z ziemi, oddając jeszcze przy tym mocno z zadu, przez co uderzył o stojak i zepsuł całą niby-przeszkodę. Mimo wszystko jednak udało mu się ją przeskoczyć, może niekoniecznie poprawnie, ale przecież liczyło się, że ją pokonał! Szybko też stracił zainteresowanie tą przeszkodą, zdecydowanie znudzony taką prostotą - czy Adele w niego nie wierzyła, ustawiając tak niskie przeszkody?
Obserwował podchodzącą właścicielkę, przestępując z nogi na nogę i zarzucając lekko głową, zanim jeszcze spróbowała odpiąć lonżę. Przy tej czynności stał nieruchomo, a jedynie prawym przodem grzebał trochę w podłożu. Jednak to, co Adele zaczęła potem robić, nieco go zdziwiła, na co skulił uszy, nie wiedząc, co się dzieje. Nie odklejał uszu od potylicy, ale skierował się na ścianę dość nerwowym kłusem, podreptując w miejscu.Adele - 2019-05-20, 22:49 Adele pewnie już nie miała żadnych pytań po tym jego dziwnym skoku, zdecydowanie niekoniecznie w nastroju, żeby się borykać z jego kryzysem wieku średniego, więc po prostu kontynuując ze swoim planem treningowym na dziś, niespecjalnie wzruszona jego akrobacjami. Gorzej z jego reakcją na nową sytuację, na którą zareagować już musiała - upewniła się, że bacik jest daleko od jego zadu, nie chcąc bardziej go podjudzać i tym samym sugerować kłusa, samej zaś robiąc delikatne półparady w miarę możliwości, mówiąc do niego wyciszającym tonem głosu. Nie wiem, czy się uspokoił, no ale mam nadzieję że w końcu tak, Adele była gotowa z nim tak krążyć nawet i dziesięć minut, byle już zrozumiał, że jedyne o co prosiła to stęp i nic więcej. Zakładając, że w końcu usłyszał głos rozsądku i złapał o co od początku jej chodziło, idąc na lewo wzdłuż ściany zaczęła trochę eksperymentować, wyraźnym dotykiem prosząc go na przykład o delikatne przesunięcie zadu, krok w bok, etc - bardzo podstawowe rzeczy, używane w zasadzie na co dzień w boksie. W końcu poprowadziła go spokojnie na linię ćwiartkową, prosząc o wyprostowanie. Stamtąd ustawiła się trochę bardziej bokiem do niego, nadal idąc, pilnując przy tym, aby tempo nie było zawrotne, zachowując stanowczość - nie zamierzała się z nim szarpać. Tak ustawiona, dłoń którą nie trzymała wodzy ułożyła na jego brzuchu, mniej-więcej tam, gdzie normalnie leży łydka, dotykiem palców "spychając" go w kierunku takiego potencjalnego ustępowania, nie wymagając jakichś specjalnie wielkich susów do przodu i w bok, chcąc dosłownie dostać dwa, może trzy kroki ze skrzyżowaniem nóg i nic więcej; ponieważ w tej samej dłoni dzierżyła bacik, pilnując, aby był on wystarczająco daleko od izabelowatego aby nie odczytał tego błędnie, w razie potrzeby delikatnie dotykała go nim po zadnich nogach, podpowiadając, o co w ogóle chodzi. Liczyła, że ogier w końcu zrozumie, ale kto go tam wiedział, ostatnio trochę go przyćmiło, więc pewnie napotkała jakieś problemy.Naughty Boy - 2019-05-21, 22:37 Nie było potrzeby długo czekać, aż się uspokoi - jego nerwowa reakcja wynikała raczej z nieznanej sobie sytuacji niż obawy przed Adele, której przecież nie obawiał się i której ufał. Dość szybko odkrył, że w zasadzie żadna krzywda mu się nie dzieje i nie ma powodów do stresu. Dlatego też nie minęło pięć minut, kiedy się nieco rozluźnił, idąc bardziej cywilizowanym stępem i odklejając uszy w geście rosnącego spokoju. Na wszelkie impulsy ze strony jeźdźca reagował od razu, wyuczony szybkiej reakcji, czy to chodziło o przesunięcie się w bok czy ustąpienie samym zadem. Dziewczyna nie musiała nawet używać do tego wiele siły, Naughty Boy nie należał przecież do koni złośliwych, a co najwyżej czasem beztroskich.
Wkrótce wkroczył na linię ćwiartkową, nastawiając uszy w zainteresowaniu. Szedł spokojnie, głowę trzymał dość nisko, w pierwszym odruchu robiąc krok tylko w bok w reakcji na nacisk dłoni, zwyczajnie przygotowany na to po poprzednich ćwiczeniach. Dopiero po krótkiej korekcie załapał zamysł właścicielki, łącząc stęp do przodu z ruchem w bok, zgrabnie krzyżując nogi. Szedł w równowadze, mieląc w pysku kiełzno w geście zaangażowania.Adele - 2019-05-22, 18:09 Kojącym głosem pochwaliła izabelowatego z momentem, w którym wreszcie się uspokoił, delikatnym klepaniem po szyi komunikując swoje zadowolenie z jego zachowania. Cieszyła się, że nawet w obliczu ewidentnie dużej ilości energii był w stanie skoncentrować się na moment, czego najlepszym świadectwem było to, że dość szybko załapał odchodzenie od dotyku. Także ustępowanie wydawało się nie sprawić mu aż tak dużych problemów - pochwaliła go głośno i wyraźnie, gdy tylko połączył odejście na bok z ruchem naprzód, po kilku krokach zaprzestając sygnałów i klepiąc delikatnie po zadzie jako pochwała, po powrocie na ścianie również oferując talarek marchewki. Zaraz od nowa powtórzyła ten schemat, tym razem na drugą stronę - dłonią starała się względnie kontrolować kierunek ruchu, już nie licząc na to, że jedną ręką uda jej się wywalczyć jakiekolwiek zgięcie, prawą ręką naciskając delikatnie na brzuch i w razie potrzeby ponaglająco działając dzierżonym bacikiem. Jeżeli także w tą stronę udało im się wykonać ćwiczenie, pochwaliła głośno Gortata, za chwilę częstując marchewką. Na tym jednak nie poprzestała, raz jeszcze "wyjeżdżając", a raczej wyprowadzając kucyka na linię ćwiartkową, już na niej dając całkowicie luźną wodzę, jedynie asekuracyjnie trzymając dłonią za sprzączkę w razie, gdyby kucyk miał w planie ruszyć w długą - wówczas pewnie by go puściła, nie chcąc stracić palców, ale liczyła że świadomość, że nadal trzymała za wodze trochę go odwiedzie od pomysłu wycieczki. W każdym razie, zaraz powtórzyła schemat z wcześniej, ciekawa, czy kucyk nadal poradzi sobie z ustępowaniem na zupełnie luźnej wodzy; oczywiście nie oczekiwała ani zgięcia, ani specjalnie obszernych kroków, tyle tylko, co pójścia w bok przy jednoczesnym ruchu naprzod bez prób ucieczki, przyspieszania ani innych takich.Naughty Boy - 2019-05-24, 23:58 Zarzucił lekko łbem do góry w reakcji na pochwałę, prawym przodem lekko kopiąc w ziemi w trakcie spożywania marchewki, który przemielił w pysku niespiesznie, śliniąc się przy tym jeszcze bardziej. Gdyby tego było mało, korzystając z krótkiej chwili przerwy, zwrócił w jej stronę głowę, aby trącić ją lekko chrapami, zapewne brudząc ją też przy tym. Czego to się nie robi z miłości? Jej to pewnie i tak już nie robiło wielkiej różnicy, zadawanie się z Naughty Boy'em musiało nieść za sobą jakieś konsekwencje.
Przy powtórzeniu tego samego ćwiczenia zdawał się pracować jeszcze lepiej, tym razem rozumiejąc sygnały z jej strony. Mocno wykraczał nogami, krzyżując je w równowadze, jednocześnie zachowując ruch w bok i do przodu. Głowę niósł dość nisko, mniej więcej na wysokości bioder dziewczyny, niespiesznie, acz dokładnie pokonując kolejne metry. Kolejny poczęstunek przyjął z radością, by po chwili wyciągnąć głowę do dołu i rozciągnąć szyję, na której ponownie zaczęły zarysowywać się mięśnie. Przy ponownym nacisku na bok zaczął znowu odstępować od niego, nijako uciekając od dłoni Adele. Wyciągnął też szyję bardziej do przodu dla lepszego zachowania równowagi, energicznym krokiem idąc w wyznaczanym kierunku.Adele - 2019-05-26, 00:07 Już po kilku krokach wyraźnie pochwaliła kuca, zadowolona z jego pracy. Tak po prawdzie, wcale nie chciała wiele więcej, zadowolona, że nawet na luźniejszej wodzy udało jej się uzyskać ustępowanie. Po powrocie na ścianę i wyklepaniu izabelowatego nawet zaryzykowała, całkiem puszczając wodze i tym razem delikatnie dłonią spychając jego zad, chcąc zobaczyć, czy ruszy w samotną podróż, czy wytrzyma te kilka kroków i tym samym zapracuje sobie na marchewkę. A gdyby nie wytrzymał, to ani marchewki nie było, ani wolności, bo była na tyle czujna, by zapewne poradzić sobie z dorwaniem wodzy jeszcze zanim ruszył w długą. W każdym razie, postępowali jeszcze chwilę w takim luzie, po czym Adele przeszła chyba do najtrudniejszego elementu dzisiejszego dnia. Znów złapała jedną ręką za wodze, na razie tylko na tyle, aby zatrzymać kuca w miejscu i go tam utrzymać, jednoczesnie przesuwając się bardziej w stronę jego zadu. Obróciła bacik, trzymając go teraz mniej-więcej w połowie, tak, aby rączka była skierowana w stronę kucyka, a nie do niej. Wówczas delikatnie zaczęła rzeczoną rączką dotykać jednej z zadnich nóg izabelowatego, próbując doprosić się go, aby bez ruszenia stępem po prostu uniósł ją do góry i przytrzymał ją w powietrzu kilka sekund. Działała podobnie, co podczas proszenia o kopyto do czyszczenia, z tą różnicą, że działaniem bacika zachęcała, aby pozostała w górzej odrobinę dłużej bez jej fizycznej pomocy.Naughty Boy - 2019-05-26, 12:25 Słysząc pochwałę ze strony Adele, zaprzestawał ustępowania i zarzucał trochę łbem w geście radości. Na wszystkie czułości odpowiadał cichym wzdychaniem, ale naturalnie, jak to już miał w zwyczaju, wpychaniem pyska w dłonie w poszukiwania smakołyków. Dobrze już zauważył, że w większości przypadków te próby kończyły się sukcesem, więc i tym razem Adele pewnie nie była w stanie się oprzeć jego wygłodniałemu wyrazowi pyska.
Puszczone wodze wbrew pozorom nie wybudziły w nim jego wewnętrznego Mustanga z Dzikiej Doliny, zamiast tego szybko odpowiedział na dotyk właścicielki, uciekając w drugą stronę, ulegając jej naciskowi. Wykonał parę kroków do momentu, kiedy impuls był na tyle słaby, żeby pozostał praktycznie niewyczuwalnym. Oferowaną marchewkę zgarnął delikatnie z jej dłoni, łaskocząc wargami. Wtedy znowu powrócił do normalnego stępa na wprost, głową lekko bujając na boki w rytm swoich kroków. Poproszony o zatrzymanie, obejrzał się znowu za nią, na widok bacika dzierżonego w jej dłoni przytulając uszy do potylicy w nerwowym geście. Przy pierwszym podejściu proszenia o podniesienie nogi tylko wyrzucił tyły, próbując kopnąć bacik i wydając z siebie zduszony kwik. Jeśli jednak Adele nie odpuszczała i znowu próbowała tego samego, podniósł wściekle nogę, prawie kopiąc się przy tym w brzuch. Przy tym wszystkim ciągle starał się uciec jakoś, czy to w bok, czy w przód, nadal nie odklejając jasnych uszu.Adele - 2019-05-30, 23:35 Mogła spodziewać się tego, że kucyk nie zareaguje zbyt entuzjastycznie na widok bata. Mimo wszystko zachowała zimną krew i pozostała niewzruszona, dalej "opukując" jego kończyny do skutku niezależnie od reakcji - była gotowa robić to godzinami, byle tylko uzyskać właściwy efekt. Spodziewała się, ze izabelowaty prędzej czy później wymięknie i przyzwyczai się do obecności bacika na tyle, aby zacząć znów współpracować, miała więc dużo cierpliwości i nie wykazywała żadnego zdenerwowania ani frustracji w związku z jego obawami. Cały czas trzymała przy tym wodze lewą dłonią, kontrolując jego ruchy na bok i naprzód, w razie czego pomagając sobie "dociśnięciem" jego boku z powrotem na ścianę, nie dając mu szansy się podeptać. Była spokojna, ale piekielnie stanowcza, zdeterminowana aby doprowadzić kuca do tego, żeby w bezruchu podniósł nogę tak, jak tego oczekiwała.
Zakładając, że kiedyś im się to w końcu udało, pochwaliła go za wykonanie tego prostego ruchu i powtórzyła to kilka razy, nie szczędząc pieszczot i smakołyków, chcąc uświadomić go, że popłaca zachować spokój. Jeżeli to poszło im względnie pokojowo, poprosiła go o ruszenie spokojnym stępem, wstrzymując wodzami i prowizorycznymi półparadami i idąc spokojnie obok niego, w którymś momencie prosząc o dokładnie to samo co poprzednio, ale w ruchu - to jest unoszenie danej zadniej nogi i trzymanie jej w powietrzu trochę dłużej, niż miałoby to miejsce przy normalnym stępie.Naughty Boy - 2019-06-01, 10:33 Gdzieś z tyłu jego głowy dalej pozostawała myśl o niezbyt przyjaznym spotkaniu z batem w trakcie ich ostatniego treningu crossowego, przez co nadal nie wykazywał zbyt wielkiego zaufania względem jego. Dopiero, kiedy zauważył, że jego właścicielka nie zamierzała odpuścić, zaczął domyślać się, że to on powinien zacząć odpuszczać. Jego uszy dalej nie odklejały się od potylicy, ale zaczynał już mniej agresywnie podnosić nogi w reakcji na smyranie końcówką bata, tym razem nie kopiąc się już po brzuchu. Wraz z powtarzalnością tego ćwiczenia zaczął też bardziej współpracować i bardziej zgrabnie unosić nogi.
Problem mógł pojawić się dopiero kiedy miał ruszyć stępem i powtórzyć to samo. Z początku wielce przekonany, że no ni chuja, niemożliwe, zaczął oddawać nieco z zadu, także podcalpowując parę metrów. Większość prób podniesienia nogi w ruchu kończyło się prostą utratą równowagi, przez co nie wydawał się być zbyt chętnym do tego, nawet zachęcany przez Adele i smakołyki od niej. Ciągle był też trochę rozkojarzony, co utrudniało mu cały element, który mimo starań miał wiele do życzenia.Adele - 2019-06-03, 19:21 Miała dużo wyrozumiałości i cierpliwości wobec kucyka, nie oczekując, że natychmiast zrozumie, o co chodziło w tym nowym, niekoniecznie zbyt łatwym ćwiczeniu. Bardzo wyraźnie chwaliła go za każdym razem, kiedy wykonywał to, o co prosiła, jasno dając do zrozumienia, że do ich wspólnego szczęścia wystarczało bardzo niewiele. Pamiętała również o stosownych przerwach między seriami tych ćwiczeń, nie chcąc zafiksować izabelowatego na robieniu jednego i tym samym przypadkiem wyłączyć mu zdolność myślenia - z autopsji wiedziała, że niektóre konie potrafiły kompletnie głupieć, jeżeli w kółko było proszone o coś, czego działanie nie do końca rozumiały. Nie zrażała się także tym, że pierwsze próby w ruchu były wyjątkowo pokraczne. Zamiast naciskać, dała kucowi kilka kroków spokoju, głaszcząc delikatnie na uspokojenie i na kilka sekund łapiąc wodze w obie ręce, tak, jakby na nim siedziała i w takim ustawieniu, choć dla siebie minimalnie niewygodnym, działając pojedynczymi półparadami, chcąc na nowo zabiec o jego skupienie. Jeżeli choćby na krótki moment jej się to udało, wykorzystała to aby ponownie poprosić kuca o naprzemienne uniesienie zadnich nóg w ruchu, choćby i miało ono trwać raptem trzy sekundy. Nawet, jeżeli nie wyszło za pierwszym podejściem, takim sposobem próbowała dojść do celu aż do skutku - zakładam więc, że prędzej czy później, z cierpliwością i smakołykami w dłoni, udało jej się przekonać kuca do choćby momentu takiego delikatnego piaffu. Wówczas nie tylko bardzo obficie pochwaliła go za dobrą robotę, ale też odpuściła kompletnie, chcąc, aby zapamiętał ten najbardziej pozytywny aspekt dzisiejszego treningu. Rozstępowała go, puszczając na jeszcze trochę luzem, uznając, że na dziś tyle wystarczy i że wkrótce spróbują ponownie, być może z trochę lepszymi efektami. Po dłuższym czasie odłowiła kucyka i po posprzataniu hali, udała się z nim do stajni.
/zt