To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Most nad rzeką Brandwille

Brian - 2017-06-23, 21:03

Chociaż nie przepadał za śpiewaniem publicznie nie zastanawiał się długo nad podjęciem piosenki. Może po prostu jak ktoś ma zrypany zdrowy rozsądek to po całości i w sprawach dużych i w małych, jak śpiewanie w miejscu publicznym mimo, że zwykle się tego nie robi. A może rozsądek odgrywał tu całkiem inną rolę i Brytyjczyk zdecydował się na podjęcie piosenki, bo byli tu tylko we dwójkę?
Jego kryjówka na nic się zdała, bo dziewczyna szybko go znalazła, ale też w zamyśle nie miała być skuteczna, brunet po prostu nie chciał się od razu ujawniać, więc decyzja czy go "odkryje", czy nie, należała do niej.
Sam nie wiedział jak postąpić dalej, gdy dziewczyna, której w końcu mógł się przyjrzeć podeszła do niego i obeszła go kontynuując piosenkę. Na jego twarzy pojawił się nieco ironiczny półuśmiech, jednak koniec końców, skoro powiedziało się a, to trzeba powiedzieć b, a nawet z (przeskoczmy środek alfabetu). Poza tym, to rzeczywiście było ciekawe.
- Your face lights up laughing from the jokes, I've made,
You would never guess that I am suspicious..

- kontynuował więc piosenkę, z początku nieco cichszym tonem, jednak zaraz znów nieco głośniej, więc nie miała problemu z usłyszeniem poszczególnych słów.

Mikkeru - 2017-06-27, 16:01

Na cichym moście usłyszenie kogoś, kto jeszcze śpiewa nie było takie trudne. To samo tyczy się lokalizacji jego miejsca. dziewczyna nieco się zdziwiła, ale i ucieszyła, na to, że ten kontynuował. Może w końcu, spotka ją coś interesującego? Tak więc niewiele mówiąc kontynuowała swoim melodyjnym głosem.
(Ticktok Ticktok time is running out.
What are you doing now?)
I don’t know where you are,
Don’t even know your name
They think I’m crazy. My heartbeat goes up.
Words cannot express my love for you.

Jej usta rozjaśnił uśmiech gdy przerwała taniec i stanęła bezpośrednio przed nim. Nie znała go, nie znała jego imienia, w pewnym sensie piosenka dodawała tylko 'tego czegoś' ich poznaniu. Zakładając włosy za uszy dopiero normalnie zabrała głos.
- Jestem Michelle, ale możesz nazywać mnie Mikkeru. - Obejrzała go od stóp do głów i jeszcze zapytała. - Znasz ten typ piosenek ? Raczej nie wyglądasz na typowego fana mangi i anime czy gier o miłości. - Zaśmiała się cicho i czekała na jego odpowiedź.

Brian - 2017-06-28, 11:34

No proszę. "Don’t even know your name" - bardzo to przypominało obecną sytuację - bo dziewczyna była mu całkiem nieznajoma i oczywicie nie znał jej imienia. Czasem jednak najbardziej szalone rzeczy - w rodzaju śpiewania w miejscu publicznym - robi się z nieznajomymi. Chociaż na ogół brunet nie miał ograniczeń, jeżeli o szalone rzeczy chodzi.
- Did you get mysterious messages? It's a piece of the puzzle
The letters are the only clues to solving hidden mysteries
Did you get mysterious messages?
If you can feel the trace, that is me.
Call me out
I've been watching you from the start

- podjął śpiew tam gdzie ona go zakończyła, doprowadzając piosenkę do końca. A potem poczuł się przez ułamek sekundy niezręcznie, jednak szybko tą niezręczność od siebie odrzucił i znów był pewnym siebie Brianem, który (miejmy nadzieję) potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji.
- Brian. - przedstawił się. Na jej kolejne słowa miał ochotę rzucić jakimś nonszalanckim tekstem ale się powstrzymał. Oparł się plecami o pień drzewa, opierając o niego także piętę jednej z nóg, z rękami jak zwykle w kieszeniach dżinsów.
- Raczej nie wyglądam, bo raczej nie jestem. Ale jestem fanem muzyki. - odpowiedział. Bo kto nie jest?

Mikkeru - 2017-07-01, 19:03

Mikk uniosła jedną z brwi przez chwilę się zastanawiając. Nie wyglądał, to prawda i dobrze, że przyznał się. Szczerość popłaca. Ona znała, jest fanką takich rzeczy, ale bez przesady. Zdawała sobie sprawę, jak ludzie na to patrzą, niezbyt przychylnie. - Miło mi poznać Brian. Lubię poznawać ludzi w nietypowy sposób.
Stwierdziła spoglądając na niego po czym oparła się o drzewo, które stało naprzeciwko
Tak więc miała dobry widok na chłopaka. Jakoś dziwnym trafem nie potrafiła powstrzymać swojej ciekawości względem niego, zwykle nie miała z takimi rzeczami problemu. - Co Cię tutaj sprowadziło o tej porze?
Robiło się coraz ciemniej o ile.juz nie było, Azjatka zapomniała o tym szczególe na chwilę obecną. Widząc, że niebo pociemniałe rozejrzała się i westchnęła. - Późno się robi, nie przepadam za ciemnością... - Westchnęła przeciągle zakładając włosy za uszy. Niedługo będzie musiała się zbierać, póki co postanowiła jeszcze porozmawiać.

Brian - 2017-07-03, 12:59

On na pewno do tych osób nie należał. Nie wtryniał się do gustów innych osób i nie pozwalał się wtryniać w swoje. O gustach się nie dyskutuje, nawet jeśli są bardzo głupie. Choiciaż Brian nie uważał, żeby akurat to co Mikkeru lubiła, czego było fanką nie było głupie, przynajmniej nie dla niego. Uśmiechnął się sbtelnie, gdy oparłą się o drzewo na przeciwko.
- Ja chyba też. - odpowiedział i wzruszył lekko ramionami. Na jej pytanie z początku nie odpowiedział, może dlatego, że nie miał żadnego szczególnego powodu, ani dlaczego pojawiłsię tutaj, ani dlaczego o takiej porze. Jednak po słowach dziewczyny zybko ten powód się znalazł.
- Może dlatego, że nie mam nic przeciwko ciemności? - odpowiedział, nawiązując do jej słów. To prawda, Brian zdecydowanie był nocnym markiem i lubił nocne życie. Nawet mroczne uliczki go nie odstraszały. A potem, żeby na dobre się obudzić potrzebował dzbanka kawy.

Mikkeru - 2017-07-03, 22:07

Właściwie to nie tak, że się bała ciemności, zwyczajnie jej nie lubiła i nie widziała w niej nic przyjemnego. Właściwie w tym momencie (TT):-!:O Przyglądając się chłopakowi dalej się uśmiechała, zdawał się być bardzo pewny siebie, ale to dobrze. Wolała gdy faceci wiedzieli czego chcą a nie jakieś fajtłapy. - Właściwie to chętnie bym zmieniła miejsce spotkania, masz coś przeciw? - Zapytała się i odepchnęła od drzewa, przez chwilę jednak się zawahała. Dopiero wtedy ostatecznie nabrała śmiałości i chwyciła go za rękę a raczej nadgarstek i zaczęła ciągnąć. Chętnie by go lepiej poznała w jakiś przyjemny sposób a nie tak oficjalnie.- Co powiesz na wypad do klubu i małą potańcówkę? - Wbrew pozorom dziewczyna pochodziła z kraju, gdzie każdy kocha nocne życie. W końcu światła wielkich Japońskich miast i ruch na ulicach nigdy się nie kończy. Właściwie nie dała Brianowi wyboru, zwyczajnie ciągnąc go za sobą. Musiałby ostro zaprotestować by przestała.

Zt

Brian - 2017-07-04, 11:40

Tak, Brian w sumie wiedział czego chce, ale wielu ludzi nie zgodziłoby się z jego planem na życie. Nie żeby się przejmował tym co inni myślą.
- Nie widzę przeciwwskazań. - odpowiedział i posłał jej łobuzerski uśmiech. A pomysł Mikkeru na nową lokalizację musiał wzbudzić jego aprobatę, tak jakby chciał powiedzieć: "teraz mówisz w moim języku". Miał werbalnie wypowiedzieć swą aprobatę na ten pomysł, ale Azjatka nie dała mu na to szans, po prostu ciągnąc go za sobą, więc chcąc nie chcąc (ale raczej chcąc) opuścił z nią to miejsce.

zt

Jillian - 2017-09-18, 13:01

Jak co dzień wracała z pracy przez park, ubrana w sukienkę o ołówkowym odcieniu szarości. Włosy subtelnie upięte i przyozdobione delikatnym warkoczem podkreślającym kobiecość jak i wrażliwą urodę brunetki dodawały jej jeszcze więcej elegancji i niewinności. Idąc dziarskim krokiem dłonie miała schowane w kieszeniach skórzanej kurtki, z przyjemnością wsłuchiwała się w dźwięki muzyki dobiegające z dwóch drobnych słuchawek.
Codzienny powrót z pracy do domu był tylko jednym z niewielu elementów poukładanego życia brunetki, poukładanego bo w końcu odnalazła w nim ład i porządek. W pracy odnosiła i dążyła do zawodowych sukcesów, cały czas rozwijając się w ukochanej dziedzinie. Na sferę towarzyską również nie mogła narzekać, zdarzało jej się w wolnych chwilach wybrać z koleżankami na miasto, a w dodatku wciąż utrzymywała kontakt z Oliverem.
Wszystko się układało i szło po jej myśli, wydarzeń prawie sprzed dwóch lat już nie pamiętała, pragnąc zapomnieć prawie o wszystkim, co było z tym związane.

Bastian Collins - 2017-09-19, 09:44

Nieważne, w którym zakątku świata znajdował się przez ostatnie miesiące, zawsze wracał do Eastbourne – miasta, które było jego ostoją, swego rodzaju ukojeniem dla duszy i możliwością spędzenia czasu wśród normalnych ludzi. Normalnych, bo za jego wyjazdami często stały czarne charaktery, niekoniecznie wykazujące się w legalnych dziedzinach handlu wszelakiego a także transakcjach niekoniecznie związanych ze sprzedażą. Wracał na dzień, tydzień, miesiąc, ale wracał. Zawsze. I to liczyło się chyba najbardziej.
Z delikatnie rozchylonych ust wystawał mu papieros, którego długość skracał raz po raz mocno wciągając w płuca tytoniowy dym. Ubrany w trampki, ciemne spodnie, białą koszulkę z motywem Star Wars, na ramiona zarzuconą miał czarną bluzę. Swobodnym krokiem przemierzał park w drodze do swojego mieszkania. Musiał załatwić na mieście kilka interesów związanych z ostatnią akcją w Hiszpanii, ale teraz już wyluzowany rozkoszował się ulubionym smakiem tytoniu, starając się oczyścić umysł z wszełkich negatywnych myśli i wspomnień. A tych zawsze było dużo. Zbyt dużo.
Nie rozglądał się specjalnie, krocząc w znanym sobie kierunku, ale nie mógł nie zauważyć drobnej postaci, która kroczyła alejką przed nim, a w kilka kroków później już obok niego. Coś w jej drobnej posturze i sposobie poruszania mówiło mu, że kiedyś ją już spotkał, a widok twarzy tylko potwierdził jego przypuszczenia. Jillian. Cóż za pokrętny zbieg okoliczności, że to właśnie ona była pierwszą, którą spotkał po powrocie do miasta.
- No proszę. Kogo moje oczy widzą – odezwał się nagle, próbując przypomnieć sobie imię dziewczyny. Gdyby okazało się, że przez słuchawki go nie usłyszała, to ułożył dłoń na jej ramieniu, poczekał aż się ich pozbędzie i powtórzył kwestię, wystosowując w jej stronę swój uśmiech numer 10.

Jillian - 2017-09-19, 14:20

Łatwo puścić wszystko w zapomnienie, jeśli nic ci o tym nie przypomina, problem pojawia się wtedy, gdy przeszłość nieoczekiwanie znów wkracza do życia wyciągając na wierzch wszystkie te dobre i te mniej przyjemne wspomnienia. Zupełnie nieświadoma tego, że ktoś na nią podąża dalej szła pewnie przed siebie nie słysząc słów bruneta, który bez problemu ją rozpoznał.
Dopiero dotyk ciężkiej dłoni na ramieniu sprawił, że lekko podskoczyła zaskoczona tym gestem, ale w największe osłupienie wprawiła ją postać, która stała teraz przed nią, gdy gwałtownie się odwróciła.
- Bastian...- wyglądała tak, jakby zobaczyła ducha, minęło sporo czasu odkąd widzieli się po raz ostatni. Wtedy odebrał ją z pracy i zapewnił wieczór pełen atrakcji chcąc, chociaż trochę odbudować swoją reputację w jej oczach. Niestety później kontakt się urwał z dnia na dzień i choć przypuszczała, czym było to spowodowane to miała do niego żal o to, że nawet się nie pożegnał.
Zaskakująco łatwo owinął ją sobie wokół palca, wzbudzając w brunetce uczucia i emocje, które sama nie do końca rozumiała. Nawet teraz wracała wspomnieniami do tego, co miało miejsce kiedyś i chociaż chciała to nie potrafiła pozbyć się wspomnień związanych z tym niebezpiecznym mężczyzną. Swoim brakiem pokory, porywczością i stanowczością ujął wiecznie poukładaną i spokojną Jill, powoli sprowadzając na manowce, a co najgorsze w tym wszystkim, podobało jej się to.
- Co ty tu robisz?- Zapytała wprost, zaskoczona jego obecnością w Eastbourne.

Bastian Collins - 2017-09-19, 15:19

Proces przypominania sobie imienia dziewczyny trwał jeszcze przez jakiś czas, ale kiedy tylko usłyszał jej głos uderzyło go z siłą pioruna. Jillian. Słodka, bezbronna, niewinna Jillian. Była zupełnym przeciwieństwem Bastiana przez co z pewnością w przeszłości tak bardzo go sobą zainteresowała. Oczywiście – zostawił ją bez słowa. Taki już był. Pojawiał się, wprowadzał chaos i znikał, nie pozostawiając po sobie ani śladu. Czy i tym razem miał postąpić tak samo? Cóż, nie przekona się nikt, kto nie spróbuje utrzymać z nim kontaktu.
Uśmiechnął się kącikiem warg widząc zaskoczoną minę dziewczyny. Fakt. Nie spodziewał się innej reakcji. Przecież niecodziennie ktoś angażuje Cię z sprawy związane z czarnym światkiem a potem znika bez słowa. Prawdę mówiąc myślał raczej, że ta po prostu sobie odejdzie – nie miała powodu by z nim rozmawiać, a jednak zainteresowała się obecnością Collinsa w mieście.
- Przyjechałem, żeby Cię zobaczyć – typowy czaruś! Kto jak kto, ale jeśli tylko chciał, Sebastian potrafił być słodki do granic możliwości. Wszystko po to by przypodobać się kobietom albo chociaż nieco je rozbawić. W tym przypadku stawiałabym raczej na drugą opcję. Tak dla rozluźnienia atmosfery. – Trochę czasu już minęło, co? Robiłaś beze mnie coś szalonego? – zagaił wesoło, szturchając ją lekko łokciem w ramię. Zdawał sobie sprawę, że dziewczyna będzie wiedziała co miał na myśli i naumyślnie chciał przypomnieć je jakie to piękne spędzili ze sobą chwile.

Jillian - 2017-09-19, 17:13

Może właśnie, dlatego tak bardziej ich wcześniej do siebie ciągnęło, w końcu przeciwieństwa się przyciągają. Niewinna i bezbronna, a w dodatku niedoświadczona w porównaniu do amanta, jakim jest Bastian. Nie miała żadnych szans w starciu z czarującym i pewnym siebie przystojniakiem, który na domiar złego był świadom tego, że podoba się kobietom.
Podświadomie czuła, że powinna zakończyć to spotkanie tutaj w parku, lecz z drugiej strony spotkania z nim zawsze były intrygujące i doprawione dreszczem adrenaliny, który Jillian tak bardzo lubiła. Nie odeszła, nie odwróciła się do niego plecami i wręcz przeciwnie dalej brnęła w tą rozmowę, którą rozpoczęli.
- Stęskniłeś się wreszcie?- Zażartowała doskonale zdając sobie sprawę z tego, że taki facet jak on zapewne nie tęsknił za kobietami, głównie traktując je jako zabawkę na jedną noc. Razem nigdy nie trafili do łóżka, choć byli blisko tego, aby przełamać wszelkie granice. A mimo to nadal ją pamiętam i nie próbował zapomnieć tak jak typowej przygody na jedną noc.
- Trochę, ale nie licz na to, że usłyszysz ode mnie, że się stęskniłam.- mruknęła zadziornie pozwalając sobie być może na dużo. Ale nie był to też powód, aby ją tłamsił, co dawniej robił niemal bez problemów.
- Szalonego? Nie, mam raczej nudne życie w przeciwieństwie do ciebie- uśmiechnęła sie w reakcji na szturchniecie sama również mu oddając. Była nieco bardziej zadziorna niż wtedy, gdy widzieli się po raz ostatni, a co do pięknych chwil, to choć były bardzo niewinne to warte zapamiętania.

Bastian Collins - 2017-09-20, 11:45

Uśmiech ani na sekundę nie schodził z jego twarzy. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu był w bardzo dobrym nastroju. Być może dlatego, że w końcu spotkał jakąś znajomą osobę, która nie była związana z czarnym światkiem, a może dlatego, że była to właśnie Jillian. Spomiędzy jego rozwartych warg wydobyło się krótkie parsknięcie, ale bynajmniej nie wynikało ono z irytacji lecz spowodowane było słowami brunetki. Wyciągnął ramię w jej kierunku a jeden z kosmyków ciemnych włosów oplótł sobie wokół palca, niby przypadkiem muskając przy tym jej delikatny policzek.
- Ja? Bardzo się stęskniłem, w przeciwieństwie do Ciebie – odparł i puścił dziewczynie oczko, by już po chwili swoją dłoń przenieść ku dołowi jej pleców i napierając na niego delikatnie zasugerował, że powinni ruszyć naprzód przez most. Tam, po jego drugiej stronie, odnalazł jakąś ławkę i usiadł na niej, uprzednio rzucając peta na ziemię i zgniatając go swoim butem.
- W takim razie pewnie cieszysz się, że wróciłem. Będzie trochę bardziej... ekscytująco – przerwa przed ostatnim słowem i nałożenie na nie większego nacisku było celowym zabiegiem zastosowanym przez Collinsa. Pamiętał w jaki sposób oddziałowywał na dziewczynę przed zerwaniem kontaktu i chciał sprawdzić czy udało mu się „utrzymać formę”. Słowa te miały także na celu zapewnić Jillian, że ich przypadkowe spotkanie nie było jedynym jakie Anglik miał jej do zaoferowania w najbliższym czasie.

Jillian - 2017-09-20, 11:57

Od samego początku ich spotkania czarował ją swoim urokiem, a teraz zaczął jeszcze grać nieczysto stosując wszystkie te gesty, które obezwładniały ją niemal natychmiast. Przymknęła powieki w reakcji na muśnięcie policzka, który w jednej chwili spłonął subtelnym rumieńcem. Nadal była tak samo niewinna i naiwna, szła prosto w paszczę lwa sama lgnąc do Bastiana.
- Jak bardzo?- Pociągnęła go za język podejmując tą grę słowną, ponownie ją zaskoczył swoim dotykiem, miękko i subtelnie nakłaniając do ruszenia przed siebie. Powinna czuć się skrępowana, ale wcale tak się nie czuła, z jakiegoś powodu pożądała tego dotyku, jego bliskości. Był zdecydowanie niebezpiecznym facetem i może właśnie to tak bardzo ją w nim pociągało.
Siadając na ławce tuż obok Bastiana, założyła nogę na nogę poprawiając dodatkowo swoją sukienkę, którą obciągnęła nieco niżej, aby zakryć te zgrabne nogi, nie chciała go niepotrzebnie prowokować. Zapewne wyłapał ten gest lekkiego zawstydzenia, ale nieco krótsza sukienka jeszcze nikomu chyba nie zaszkodziła.
- Tak ekscytująco jak ostatnio? Wybacz ale nie chcę zarobić kolejnej kulki- pochylając się nad jego uchem wymruczała krótko to jedno zdanie, nie chcąc aby ktokolwiek ich w tym momencie usłyszał.
- Chyba, że masz na myśli zupełnie coś innego- bez zawahania dążyła do przypomnienia mu tego, jak bardzo oboje na siebie działali. Przez ten szmat czasu zdążyło już się trochę pozmieniać, sama Jill miała mniej sztywne podejście do wielu spraw, w takim wieku nie warto już sobie niczego żałować.
- To teraz porwiesz mnie do siebie, czy odprowadzisz mnie do domu?- Odważnie z nim pogrywała, może zbyt odważnie, ale odzwyczaiła się do tego, że ktoś może ją zdominować i w jednej chwili zyskać jej uległość. A taki właśnie był Bastian, żądał i brał bez pytania.

Bastian Collins - 2017-09-20, 12:26

Pogrywała sobie z nim. Prowokowała go, a on w jakiś sposób wiedział, że robiła to świadomie. I podobało mu się to. Pamiętał Jillian jako bardzo nieśmiałą i niewinną kobietę, która miała zaniżone poczucie własnej wartości. To w jakiś sposób go w niej pociągało, ale nuta szaleństwa, która właśnie się z niej wyłaniała dodawała dziewczynie pazur, a to podniecało go niemal natychmiastowo. Taka mieszanka nie mogła się obejść bez reakcji ze strony bruneta, który mimo że był zaskoczony słowami, raz po raz, padającymi z jej ust, zamierzał brnąć w tę grę na sposób w jaki prowadziła ją Jillian.
Zwrócił uwagę na to jak naciągała sobie sukienkę na kolana, na co jedynie delikatnie się zaśmiał, niemal momentalnie układając dłoń na udzie dwudziestosześciolatki i wsunął ją głębiej pod delikatny materiał ubrania. Mówiła coś innego, co pokazywały jej gesty. Widział, że próbowała go podekscytować, ale gdzieś w głębi duszy nadal była taka, jaką zapamiętał ją sprzed roku. Czyżby nadal nie oddała się żadnemu mężczyźnie? Czy naprawdę żaden nie docenił jej urody i nie zapragnął jej uwieść?
- Mogę Ci pokazać jak bardzo – odpowiedział, powoli przesuwając opuszkami palców po jej nodze, delikatnie zsuwając je na wewnętrzną stronę jej uda. Zaczynał odczuwać podniecenie. Od kilku dni nie uprawiał seksu, ani się nie onanizował, więc naprawdę nie było ciężko doprowadzić go do erekcji. W szczególności, gdy miał do czynienia z tak atrakcyjną dziewczyną jak Jillian.
Nie posiedzieli na ławce zbyt długo. Skuszony ostatnim, wypowiedzianym przez dziewczyną zdaniem szybko podniósł tyłek i wyciągnął rękę w jej stronę, dając w ten sposób znać, że brunetka także powinna podnieść swoje seksowne cztery litery. W zasadzie było mu obojętne, w którym kierunku się udadzą. W tym momencie jego mózg zaprzątały zupełnie inne rzeczy.
- Możesz wybrać. Ale musisz wiedzieć, że u mnie jest bałagan – odpowiedział dość szybko, jakby w ten sposób chciał przyspieszyć decyzję Jillian. Dopiero co wrócił do miasta i wszystkie jego rzeczy były porozrzucane po całym mieszkaniu. Nie można było się spodziewać po nim niczego innego.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group