Anthony Wayford - 2017-11-12, 22:27 W drodze nad morze nie odzywał się za wiele, najwyraźniej nie mając nic do powiedzenia chociażby w kwestii sposobu jazdy Aaren. Na pewno mieli nieco odmienny styl, ale Tony jak na faceta był pod tym względem wyrozumiały, dzięki czemu nie był upierdliwym pasażerem.
Wysiadł z auta po dojechaniu na miejsce i niespiesznie podszedł do Aaren, zatrzymując się przy jej boku. - No ładnie - skomentował bez większych emocji. Wolał inne dzieła matki natury, na przykład to obok siebie. - Schodzimy na dół? - Zapytał, nie wiedząc jakie Aaren miała plany.Aaren Wayford - 2017-11-12, 22:33 Nie jeździła źle, a wręcz powiedziałabym, że bardzo dobrze jak na kobietę, a zwłaszcza blondynkę nawet, jeśli obecnie posiadała inny kolor włosów. Mimo to była wdzięczna Tonemu za to, że tak grzecznie siedział obok, ani nie komentując, ani nie próbując jej pouczać. Dopóki jeździł z nią bmw to nie powinien mieć powodów do narzekania, o wiele bardziej ryzykowna była jazda Fordem Mustangiem, który chwilowo wciąż przebywał w garażu podziemnym.
- Widzę ten entuzjazm...- zaśmiała się i dźgnęła go delikatnie w bok, zanim zdążył dokonać odwetu chwyciła jego dłoń i splatając ich palce razem pociągnęła za sobą.
- W końcu przyjechaliśmy na plażę...- mruknęła nie musząc mu chyba przypominać jak kończyły się zwykle ich wizyty w tym miejscu, które miało zadziwiająco romantyczną aurę. Anthony Wayford - 2017-11-13, 00:21 Rzeczywiście spróbował się jej odwdzięczyć, ale kiedy mu to uniemożliwiła, aż przewrócił oczami. Chwilowo przystał na rozejm, ale Aaren powinna mieć się na baczności. Zło nigdy nie śpi 3:).
- I będziemy chodzić za rączkę? - Zapytał, pobłażliwie spoglądając na splecione ze sobą palce. Zawsze go to bawiło, takie chodzenie za rączkę i manifestowanie związku, ale... w gruncie rzeczy nie miał nic przeciw. Nawet ścisnął trochę mocniej dłoń Aaren, by się nie rozmyśliła po jego komentarzu, po czym poprowadził ją w kierunku plaży. Chociaż raz mógł się zdobyć na taki gest, nic mu z tego powodu nie będzie.Aaren Wayford - 2017-11-13, 00:30 Zło nigdy nie śpi, zwłaszcza takie jak Tony, który potrafi był małym upartym paskudem i męczyć swoje ukochane dzieło matki natury. To tak na wypadek jakby było za mało cukru... - Będziemy bo jesteś mój, a ja jestem twoja. I chcę mieć cię przy sobie, rozumiesz? - Zatrzymała go w miejscu i zamknęła mu usta pocałunkiem zanim cokolwiek zdążył powiedzieć i zamarudzić. <3
Może to jakiś sposób, aby zadziałać zanim Tony włączy tryb ewakuacji? - I wiem, że tego nie lubisz, ale mnie kochasz i wiesz, że będzie mi miło jak to zrobisz....- rzuciła na sam koniec zanim się od niego odsunęła i kontynuując spacer cały czas miała splecioną dłoń z jego dłonią. Nie po to żeby manifestować swój związek, ale po to, aby mieć go po prostu obok. <3Anthony Wayford - 2017-11-13, 00:44 Wymamrotał coś niewyraźnie w trakcie pocałunku, po czym spojrzał na Aaren z zażenowaniem, prawie jak mały chłopiec wycałowany przez ciotkę na rodzinnym spotkaniu. - Jeszcze jedno słowo, to się rozmyślę - mruknął, udając, że mówi poważnie. Brunetka miała jednak rację; robił to dla niej, nawet jeśli nie chciał powiedzieć tego wprost. W każdym razie im więcej okazywała mu czułości, tym mocniej okazywał swoje niezadowolenie. Rzadko było na odwrót, ale taki już był.
Westchnął krótko i ruszył z nią brzegiem morza, robiąc dobrą minę do złej gry. Pierw kolacja, teraz spacer... Co będzie dalej? Aaren Wayford - 2017-11-13, 00:52 - No nie bocz się tak...- odezwała się ciepłym głosem i na sam koniec dała mu jeszcze krótkiego całusa w policzek, a potem zwyczajnie dostał swój upragniony spokój. Jedynie wzmocniła uścisk dłoni nie pozwalając mu na ucieczkę w żaden sposób. <3
Wiedziała, że wiele dla niej znosił i zdobywał się na dużo poświęcenia, co było w jego przypadku naprawdę dużym krokiem naprzód. Nie musiał jej mówić codziennie, że ją kocha, te gesty i to jak zmienił swoje zachowanie wobec niej dopuszczając uczucia do głosu, mówiły same za siebie.
Już Ty dobrze wiesz co będzie dalej... - Oboje mamy wolne, chcesz coś jutro porobić wspólnie czy masz już plany?- Zapytała w pewnym momencie puszczając jego dłoń i obejmując go w pasie tylko po to, aby móc bez przeszkód przytulić się podczas spaceru. <3 Anthony Wayford - 2017-11-13, 09:59 Najwięcej wysiłku to kosztowało go sprawienie, by takie zachowanie było czymś normalnym i naturalnym, a nie na dobrą sprawą wymuszonym. Chciał tego, ale panowanie nad sobą nie było takie proste. Nie mógł zliczyć ile to już razy kusiło go by zachować się wręcz odwrotnie. Oczywiście nie z własnej woli, choć w miarę postępów choroby tracił świadomość własnego ja. Nie wiedział kim naprawdę jest.
- Idę tylko na trening, a potem możemy robić co zechcesz. - Odpowiedział, dając się jej przytulić, choć te nagłe i wzmożone przejawy czułości budziły w nim podejrzenia. Ale nie spyta się, czy jest w ciąży, bo i tak nie było okazji by była. Aaren Wayford - 2017-11-13, 11:19 Cały czas miała świadomość tego, że nie jest mu łatwo, dlatego tym bardziej doceniała te wszystkie starania i poświęcenie, na jakie się zdobywał. Jednocześnie chciała, aby o tym wiedział i był pewien, że zauważa to wszystko i wiele to dla niej znaczy.
- A może ty byś chciał coś porobić? Tym razem ja się dostosuję...- zamruczała dając mu wybór, zawsze brała pod uwagę jego zdanie, ale głównie to on poddawał się jej pomysłom, teraz spróbowała zwyczajnie odwrócić role. Może akurat dowie się czegoś więcej o nim, na przykład tego jak lubi spędzać wolny czas sam lub ze swoją kobietą u boku.
Może nie jest w ciąży, ale hormony robią swoje i podsuwają mu na myśl całkiem słuszne podejrzenia. Jakby chciał przedłużać nazwisko to teraz takie działania byłyby skuteczne. Anthony Wayford - 2017-11-13, 11:49 - Ee... Nie wiem - odpowiedział, drapiąc się w zastanowieniu po karku. Prawdę mówiąc wygodniej było mu dostosować się do niej, bo wszystko co kiedyś sprawiało mu przyjemność, ostatnio nie wydawało się ani trochę atrakcyjne. Odkąd byli ze sobą jedynym, co robił, było chyba chodzenie na siłownię. Wszystkie inne aktywności porzucił, jedne ze względu na Aaren, inne z zupełnie różnych powodów.
- Możemy pójść do jakiejś galerii czy cokolwiek. - Prawdę mówiąc nie było to nic, co naprawdę chciałby robić, ale zawsze lepsze to niż siedzenie w domu.Aaren Wayford - 2017-11-13, 12:01 - Zastanów się na co miałbyś ochotę, ze mną lub beze mnie...- mruknęła krótko jednocześnie spoglądając na niego poprzez subtelne uniesienie podbródka ku górze. Nadal szła do niego przytulona, teraz dodatkowo opierając głowę na jego ramieniu. W żaden sposób nie próbowała go ograniczać, ani zmuszać go do porzucania rzeczy i zainteresowań, które kiedyś sprawiały mu przyjemność.
- Do jakiegoś konkretnego sklepu czy tak po prostu?- Zapytała sama nie mając większej potrzeby na nabycie nowych ubrań, butów lub bielizny. Wychodziła jednak z podobnego założenia jak Tony, zwyczajnie nie chciała siedzieć w domu.
- Byłam dzisiaj też w stajni z samego rana, a dopiero później u piercera. Pomagałam przy szczepieniach i odrobaczaniu Otella, żeby przypadkiem nie dostał zawału na widok weterynarza.- Mimowolnie się roześmiała, Tony doskonale wiedział jakie Otello potrafił robić miny, gdy życie przelatywało mu przed oczami.
- Poznałam też bardzo przystojnego pana...- zamruczała zagadkowo nie zdradzając nic więcej na tą chwilę.Anthony Wayford - 2017-11-14, 07:45 - Nie mam na nic ochoty - nie kłamał, tak to właśnie wyglądało. Nie mógł się nazwać człowiekiem bez zainteresowań, ale właśnie tak się czuł w ostatnim czasie. Nawet kiedy przez chwilę mieszkał sam, gdy Aaren była w szpitalu, nie robił nic w czasie wolnym.
Normalnie poszedłby pograć w piłkę albo chociaż obejrzeć film, ewentualnie odwiedziłby jakiś klub i pooglądał tancerki, ale chwilowo nie ciągnęło go do niczego takiego.
- Po prostu. Chyba, że masz lepszy pomysł - odpowiedział, po czym zamienił się w słuch. - I jak wam poszło? - Zapytał, mimo wszystko nie spodziewając się rewelacji. Natomiast gdy usłyszał o spotkaniu rzekomo przystojnego pana, w pierwszym odruchu nie zdołał powściągnąć swojej niechęci. - Tak? - Mruknął jedynie, czekając na rozwinięcie myśli lub jego brak.Aaren Wayford - 2017-11-14, 10:57 - Rozumiem- mruknęła nie zamierzając ciągnąć tego tematu dalej. Będąc świadoma, że ostatnio po prostu jest mu ciężej samemu ze sobą i z otaczającą go rzeczywistością, nie nalegała na podjęcie decyzji.
Idąc powoli u jego boku przymknęła oczy oddychając świeżym powietrzem zmieszanym z nutą zapachową perfum mężczyzny. Ten zapach poznałaby wszędzie i kojarzyła go tylko i wyłącznie z tą osobą, przywodził na myśl bezpieczeństwo i same miłe wspomnienia związane z brunetem i jego bliskością.
- Zobaczymy co się nawinie, nie mam planu.- Mogła równie dobrze kupić bieliznę, albo jakieś akcesoria do domu, nie robiło jej to różnicy, zwyczajnie chciała spędzać czas z brunetem, nie ważne jak i gdzie.
- Podczas szczepienia był grzeczny, później przy odrobaczaniu również, gdy robiłam to samodzielnie. Należy mu się pochwała od taty.- Zażartowała czasami po prostu traktując Otella jako ich małe bobo. (I tak nadal chcę!)
- Czy ty naprawdę jesteś teraz zazdrosny?- Spojrzała na jego twarz, zatrzymując bruneta poprzez stanięcie przed nim. Szeroki uśmiech na jej twarzy mówił sam za siebie, schlebiał jej tym, ale jednocześnie uważała to za coś uroczego i odrobinę rozczulającego.
- Mam na myśli konia kochanie, żadni inni mężczyźni mnie nie interesują.- Sprostowała szybko powoli przymierzając się do opowieści o Sleepie i powodzi w jego boksie.Anthony Wayford - 2017-11-14, 22:25 - Moglibyśmy w sumie powoli pomyśleć o prezentach... - zaczął ostrożnie, wcale nie mając na to większej ochoty i jednocześnie mając poczucie, że to nieuniknione. Niektóre rzeczy po prostu trzeba było zrobić i już.
Posłuchał o Otello z nijaką miną, jakoś nie podzielając entuzjazmu Aaren. - Mhm. Dam mu marchewkę czy coś - mruknął, choć nie powinna brać tego na serio, bo istniało duże prawdopodobieństwo, że brunet o tym prędzej czy później zapomni.
- Nie jestem - zaprzeczył, przystając na chwilę i nic po sobie nie pokazując. - Jakiego konia? - Zapytał po chwili, w myślach zastanawiając się już, czy konieczne będzie przetrzymywanie Aaren w domu, czy jednak się bez tego obędzie... Aaren Wayford - 2017-11-14, 22:34 - To dobry pomysł, teraz jeszcze nie ma na to takiej nagonki i może uda się uniknąć tłoku w sklepach.- Przyznała mu rację i nawet jeśli nie musiała obawiać się o problemów z zatoczonymi sklepem (golem sklepowy <3) to wolała tego uniknąć i na spokojnie rozejrzeć się za prezentami.
- Tooony, przynajmniej nie udawaj, że go lubisz.- Roześmiała się w reakcji na jego słowa, była świadoma jego niechęci do tego zwierzaka i naprawdę nie musiał tego przed nią ukrywać.
- Szkoda, bo myślałam, że jednak jesteś trochę bardziej zaborczy.- Nadal jej wypowiedziom towarzyszyło rozbawienie i bardziej humorystyczny charakter, niż taki nawiązujący do powagi sytuacji. Mimo to zrobiła lekko zawiedzioną minę oczywiście próbując swoich umiejętności aktorskcih.
- Kary fryz, Sleepwalker.- Podała te najważniejsze informacje, może powinien zacząć już powoli chować przed nią jej karty płatnicze, aby przypadkiem nie nabyła kolejnego synka. Anthony Wayford - 2017-11-14, 22:45 - To ustalone - podsumował krótko, naraz wkładając ręce do kieszeni, gdy zaczął w nie marznąć. - A chciałabyś, żebym był? - Spytał ot tak, mając na ten temat swoją opinię. Wiedział do czego tak naprawdę jest zdolny. Jakimś cudem po prostu udawało mu się nie dopuszczać tego do głosu. - Ten co ciągnie zimą sanie? - Strzelał, nie miał pojęcia jak nazywały się dwa fryzyjskie ogiery, które rok czy dwa lata temu zawiozły ich do tawerny. Żadnych innych jednak nie kojarzył, w Orchardzie nie były zbyt popularne. - I co z nim robiłaś? - Jeżeli chodzi o chowanie kart płatniczych, to jednak wierzył, że ma jeszcze trochę zdrowego rozsądku, więc obędzie się bez takich akcji.