To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Lotnisko

Anonymous - 2015-04-30, 19:02

Suczka była jeszcze nieco ospała gdyż na czas lotu podano jej nie wielką dawkę lek nasennego by się nie stresowała. No tak kolor jej futra był dość mocno rzucający się w oczy :lol2:
-Witam R**** ****. - powiedział do kobiety która do nich podeszła, suczka zarejestrowała przybycie kobiety ospałym spojrzeniem.
-Dobrze dziękuje, Sas będzie jeszcze nieco ospała podano jej lek by nie stresowała się podczas lotu. - wytłumaczył kobiecie obecne zachowanie a raczej stan suki. Sięgnął po torbę która wisiała z boku klatki by dać ją na górę, roztwarł podając jej teczkę.
-To jej dokumenty, w środku jest drobna wyprawka i kilka rzeczy z domu. - w końcu nie była już takim szczeniaczkiem, dlatego przywiózł wraz z nią parę jej rzeczy z domu.

Ravenlily - 2015-05-01, 15:03

Kucnęła przy drzwiczkach do transportera i spojrzała na ospałą suczkę w środku.
-Długo to potrwa?
Zapytała przejęta zachowaniem Sassanki. Nie wiedziała jak długo mogła tak się zachowywać, a kiedy powinna iść z nią do weterynarza w poszukiwaniu pomocy.
Wyprostowała się i odebrała od mężczyzny teczkę. Otworzyła ją i szybko przeleciała wzrokiem po kartach.
-Mhm... Bardzo dziękuję.

Anonymous - 2015-05-01, 22:57

-Koło godziny, ale do końca dnia może być jeszcze taka nieco na haju. - to normalne po takich lekach ale na spokojnie suczce nic się nie będzie dziać. Suczce kręciło się jeszcze w głowie ale nawet wyciągnęła pysk by powąchać kobietę za krat.
-To chyba wszystko, trzymaj się młoda. - pożegnał się z psem odebrał $ od kobiety i odszedł.

Ravenlily - 2015-05-07, 19:52

-Dobrze. Dziękuję.
Zapłaciła mężczyźnie wyznaczoną kwotę i przyłożyła dłoń do krat, aby suczka mogła zapoznać się z jej zapachem. Po krótkiej chwili wzięła wszystkie rzeczy do jednej ręki, a do drugą dźwignęła transporter z Sassanką w środku.
-No to idziemy...
Mruknęła i wyszła na świeże powietrze. Na dużym parkingu zapakowała Collie do samochodu i odjechały.

z.t

Anonymous - 2015-05-10, 20:10

Po prostu wyniesioną ją z.t
Holly - 2015-06-07, 20:54

Wysiadła z samolotu, specjalnie wpychając się przed Tommiego.
- Kobiety mają pierwszeństwo - wygięła krwistoczerwone usta w uśmieszek, schodząc chwiejnie po schodkach.
Nie mogąc wytrzymać dłużej w tym dusznym miejscu, przepchnęła się chamsko przez innych nie przejmując się stewardesami. Dopiero na dole się zatrzymała czekając na brata. Marudząc pod nosem, że się tak włóczy w końcu ruszyła razem z nim w głąb lotniska, ogarniając je wzrokiem. Eastbourne nie miało się czym pochwalić, ale tak czy siak teraz miała tutaj mieszkać. Ciągnąc za sobą siedemnastolatka dorwała do miejsca odbioru bagażów, zaraz spoglądając na niego. Skoro był starszy to niech szanowny pan prowadzi.

Anonymous - 2015-06-07, 21:08

Jej zachowanie skwitował krótkim przewróceniem oczu i rzuceniem 'idiotka', robiąc to jednak na tyle cicho, zeby nikt dookoła nie oburzył się z powodu jego braku szacunku wobec 'kobiety', która wlasnie wepchnęła się przed niego. Wiedząc, jak bardzo denerwuję to rudowłosą, szedł jak najwolniej potrafił, a kiedy finalnie do niej dotarł i usłyszał kilka obelg, błysnął zębami w sarkastycznym uśmieszku, by w milczeniu podążyć za nią w stronę miejsca odbioru bagażów. Zakładając, ze jego kochana siostrzyczka była zbyt kobieca, zeby dotknąć się do bagaży, sam zdjął je z taśmy, swój chwytając za rączkę i ruszając w stronę wyjścia, a bagaż Holly zostawił tam, gdzie mu zwyczajnie było wygodnie, oczekując, ze sama o niego zadba. Zatrzymał się niewielki kawałek przed wyjściem, pomijając juz przejście przez kontrolę paszportową, etc.
- Gdzie moja kochana siostrzyczka sobie życzy teraz jechać? Moze chcesz na plac zabaw, znaleźć sobie towarzystwo? - młode to i głupie, potrzebowało jakiejś pustej koleżanki do spędzania czasu, nie? Nie od dzis wiadomo, ze nastolatki to zwierzęta stadne. Omiótł ją znudzonym spojrzeniem a potem bez słowa ruszył na zewnątrz, z zadowoleniem wciągając świeże, wieczorne powietrze.
Cierpliwie czekał, aż jakis taksówkarz zjawi się pod lotniskiem - godzina pozna, to i kierowców brak. Tommy pustym, zniechęconym spojrzeniem wodził po otoczeniu, nawet nie racząc nim swojej siostry.

Holly - 2015-06-08, 13:42

Zabrała swoją walizkę, która o dziwo była zbyt mała jak na nią. Może dlatego, że w ataku agresji wszystkie ciuchy rozerwała? Ta, jej reakcja na wieść o tym, że musi wyjechać była ciutkę... oryginalna.
- Tak, a potem do gimnazjum, żeby dziewczyny miały okazję piszczeć za tobą - przewróciła oczami, zatrzymując się obok niego. - Gdzie teraz, mój najukochańszy, starszy braciszku?
Puste koleżanki? O i jeszcze codzienne przychodzenie do siebie na noc i pożyczanie szmat! To się chyba nazywa przyjaźń, nie? Heather nie wiedziała, bowiem jej życie towarzyskie kończyło się na Thomasie i trylionie zwierząt, które miała i po kilku dniach zdychały. Ale rybki to trzeba tak codziennie karmić?

Anonymous - 2015-06-08, 16:34

Cyrielle siedziała przy małym, okrągłym oknie. Dużymi, ciemnymi oczami wyglądała na zewnątrz. Więc tak wygląda to lotnisko...Ładne, to musiała przyznać. Gdy samolot wylądował, osiemnastolatka powoli wstała. Zrobiła to bardzo cicho, żeby nie zwracać na siebie uwagi. Lot był długi, w samolocie tłumy ludzi. Czuła się źle. Wyszła na końcu, bowiem każdy się pchał, a Cyrielle czekała, żeby mieć choć trochę wolnego miejsca do oddychania. Gdy już znalazła się na twardym gruncie, odetchnęła z ulgą. Przerzuciła włosy na bok, które dzisiaj wyjątkowo nie były związane. Rozejrzała się dookoła, szukając wzrokiem miejsca do odebrania bagaży. Uhh...Gdzie one są ? A tak, tutaj ! Spokojnie poszła po swoją dużą walizkę i mniejszą torbę, którą przewiesiła przez ramię. Chwyciła walizkę jedną ręką i zaczęła ciągnąć przed siebie. Było jej trochę ciężko, bowiem większość miejsca zajmowały książki, które uwielbiała i musiało ich być za dużo. Nie wiedziała gdzie ma teraz iść. Znalazła gdzieś jakąś ławeczkę i usiadła na niej. Rozejrzała się dookoła. Była zmęczona podróżą, nogi odmawiały posłuszeństwa. Pewnie zaraz wstanie i pójdzie coś zjeść.
Dechoise - 2015-06-08, 17:06

Zatrzymała auto na parkingu pod lotniskiem. Sprawdziła czas, według którego jej znajoma już powinna być. Wysiadła z samochodu, zamykając go za sobą i wtapiając się w tłum. W miarę pustym miejscu objęła wzrokiem całe te miejsce szukając Cyrielle. Nie widziała jej dość długo, w zasadzie nawet i nie znały się na tyle długo - jedynie tyle, co podczas wyjazdu do Francji wpadły na siebie i tak zaczęła się ta ich znajomość. Czy przez rok dziewczyna mogła się tak zmienić, żeby Dechoise jej nie odnalazła?
Kątem oka zauważyła kobietę na ławce z dużą walizką. Gdyby nie to, że instynkt podpowiedział jej, że to prawdopodobnie ona, to nie podchodziłaby. Ale zapewne osiemnastolatka od razu poznała Houten, skoro od dobrych kilku lat paradowała w tych swoich błekitnych włosach.
- Cyrielle? - Spytała po przepchnięciu się przez tłum. Po drodze pozbyła się tych wszystkich negatywnych emocji, które towarzyszyły jej przez kłótnię z siostrą.

Anonymous - 2015-06-08, 17:20

Dziewczyna już miała sięgać w głąb walizki po jedną z książek, gdy nagle przy niej pojawiła się niebieskowłosa osobistość. Cyri podniosła wzrok i uśmiechnęła się lekko. Pamiętała ją, miała na imię...Dechoise. Skinęła głową na znak, że ma tak na imię. Poprawiła torbę i wstała.
- Dobrze, że już jesteś.- Powiedziała cicho. Popatrzyła na nią spod długich rzęs. Prawie w ogóle się nie zmieniła. A przynajmniej zdaniem panny Levittoux. No, teraz już pani, w kwietniu przecież skończyła osiemnastkę. Jak ten czas szybko leci ! Niedługo będzie starą, pomarszczoną i samotną babcią...Dlatego Cyri wolała nie myśleć o przyszłości. Czasami tylko jej myśli krążyły wokół tego co będzie za parę lat. Na pewno dobrze !

Dechoise - 2015-06-08, 17:28

Uśmiechnęła się, widząc, że jednak trafiła. Intuicjo, nie myliłaś się!
- Długo musiałaś czekać? Przepraszam, zasrane ograniczenia prędkości mnie spowolniły - wzięła jej walizkę, bo właścicielka pewnie była zmęczona podróżą. Pewnie i nie jadła nic od dłuższego czasu. - Głodna? Mogę polecić kilka restauracji, barów czy co tam chcesz. Albo McDonald - śmieciowe żarcie? Zawsze!
Uznawszy, że w końcu wyszły z tego dusznego miejsca, wpakowała torbę osiemnastolatki do bagażnika. Zanim jednak wsiadła zostawiła samochód wolny, żeby się wywietrzył, bo było gorąca, a zmuszona zaparkować w słońcu nie chciała wsiadać do piekarnika.

Anonymous - 2015-06-08, 17:46

- Nie,nie...Tylko parę minut.- Odparła już trochę głośniej. Podziękowała za wzięcie walizki, uważnie jednak na nią patrzyła, by nic się nie stało. Prawdę mówiąc, nie wiadomo czego się bała, chyba nikt jej nie ukradnie.
Gdy wyszły z lotniska, Cyri nareszcie mogła odetchnąć świeżym powietrzem. Nabrała do płuc dużą ilość powietrza. Teraz było o wiele lepiej. Zapytana o to czy jest głodna odpowiedziała:
- Trochę...Możemy gdzieś pójść.- Mówiła bardzo krótko, no cóż, cicha z niej dziewczyna.
Jeśli Dechoise wsiadła do auta, Cyrielle zrobiła to samo. A jeśli nie, czekała, aż samochód trochę się ochłodzi. Ona też nie chciała wchodzić do piekarnika, o wiele bardziej wolała stać w pełnym słońcu. Uhh...Dlaczego nie wzięła okularów przeciwsłonecznych? A, i tak nie lubiła ich nosić.

Dechoise - 2015-06-08, 18:49

- Okay - uśmiechnęła się szerzej, wsiadając też do auta.
Postanowiła, że pojadą do Griddle Cafe, bo lubiła tam jadać i często bywała. Już czuła smak tych pysznych naleśników! Na razie jednak nie pozwoliła się sobie rozmarzyć, wracając na ziemię i przekręczając kluczyk w stacyjce. Otworzyła okno od strony osiemnastolatki, żeby się tu nie udusiła.
- W końcu w tym samym kraju, co? Wieża Eiffla cała? Łuk Triumfalny i te inne też? - Zaśmiała się, przypominając wycieczkę sprzed roku. Właśnie dzięki temu wyjazdowi do Francji poznała Cyrielle, a tu surprise, przyjeżdża do Eastbourne!

Anonymous - 2015-06-08, 19:31

Cyri odpowiedziała lekkim uśmiechem. Ona nie potrafiła być taka wyluzowana. Zawsze chodziła spięta i choć z tym walczyła, po prostu nie umiała.
Weszła do samochodu delikatnie zamykając za sobą drzwi. To auto nie było jej, bała się więc, że coś przypadkiem popsuje. A znając jej szczęście, było to całkiem możliwe.
To dobrze, że Dechoise odsunęła szybę. Osiemnastolatka spojrzała w stronę słońca, po czym odwróciła wzrok na koleżankę. Zaśmiała się razem z nią.
W gruncie rzeczy cieszyła się, że zna tu przynajmniej jedną osobę.
- To gdzie jedziemy ?- Zapytała po chwili.
Nie wiedziała przecież jakie są tu miejsca. Może ładniejsze niż we Francji ? Kto wie...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group