Naomi Eaton - 2017-03-27, 11:16 - Ciekawe czy spodoba Ci się Eastbourne. Wyobrażam sobie, że w porównaniu z LA niewiele się tutaj dzieje - nie miała jednak przez to na myśli, że Eastbourne było nudne. Naomi nawet przez chwilę nie odniosła takiego wrażenia, odkąd się tutaj przeprowadziła. Może dlatego, że przychodziła do takich miejsc jak tu. Niby klub, jak każdy inny, ale miała wrażenie, że właśnie tutaj spotyka najciekawszych ludzi.
- Świetnie - uśmiechnęła się z zadowoleniem, także dopijając swojego drinka, po czego dokonaniu zwróciła się do barmana celem zamówienia tego samego raz jeszcze. Naturalnie dla siebie i nowej znajomej.
Gdy powstał temat tatuaży, Naomi krótko spojrzała po odsłoniętych ramionach. Mając na sobie jedynie luźną, szarą koszulkę na ramiączkach, dodatkowo z wyciętymi bokami, rzeczywiście odsłaniała wiele ze swoich tatuaży. - Czy specjalną, to raczej nie - odpowiedziała z lekkim uśmiechem; nie miała na skórze ani jednego symbolu, który znaczyłby dla niej coś szczególnego. Żadnych dat, nawiązań do swojej przeszłości. - Ale staram się tak dobierać wzory, by tworzyły spójną całość - stąd też obok czaszek można było dostrzec inne symbole związane ze śmiercią, choć o samej właścicielce najwięcej mówiły napisy. Rzucające się w oczy na lewym ramieniu "El Diablo" i "Sinful", "Lady" i "Lust" na dłoniach czy "Devourer" tuż pod obojczykiem dawały pewien obraz jej osoby. Ten, którego nie przedstawiała na co dzień. Zarezerwowany na takie okoliczności. - To w pewnym sensie uzależniające, nie sądzisz? - Zapytała, widząc że skóra Alex także była pokryta tatuażami. Kto wie, czy nie w takim samym natężeniu jak Naomi, która poza wytatuowanymi rękoma miała też parę wzorów na plecach, brzuchu i nogach.Anonymous - 2017-03-27, 15:39 - W każdym mieście jest coś wyjątkowego, a z takim towarzystwem, nuda mi nie grozi.- Spojrzałam na nią znacząco, sięgając po drugiego drinka i obracając go kilka razy w palcach.
- Tak, ten rodzaj bólu potrafi nieźle uzależnić.- Zawsze po tatuażu mówiłam sobie, że to już ten ostatni, ale ostatecznie i tak robiłam kolejne. Nawet dokładnie nie wiem, ile ich mam. Coś około czterdziestu na całym ciele, jak nie więcej. Za to dokładnie potrafię określić gdzie każdy z nich się znajduje.
- Podobnie jak u mnie, choć mam kilka które coś dla mnie znaczą.- Chociażby rękawice bokserskie, które miałam wytatuowane na łopatce, czy portret mojego psa na wierzchu dłoni. Miałam także kilka cytatów, w mniej lub bardziej widocznych miejscach. “…And breathe me” na szyi chyba najbardziej rzucało się w oczy. ,,Just Love'' na palcach też było dobrze widoczne, poza tym widniały na nich także dwa mniejsze, mniej widoczne napisy ,,Here'' oraz ,,King''. W przeciwieństwie do Naomi, ja większość swoich tatuaży miałam zakryte pod ubraniem. Jedynymi widocznymi były te widniejące na rękach.
- Ja raczej nie skupiam się na tym, by tworzyły one jakąś spójną całość. Po prostu jak mam pomysł na jakiś wzór to idę i go robię.- Dlatego na moim ciele można było znaleźć naprawdę sporo przeróżnych tatuaży, od pojedynczych słów, cytatów, po wizerunki zwierząt i postacie z kreskówek. Dla niektórych mogło wyglądać to mało estetycznie, ale jakoś się tym nie przejmowałam. Ważne, że mi się podobały i były dla mnie wyjątkowe. Zrobienia żadnego z nich nie żałowałam, nawet jak sam proces tatuowania był bolesny. Chociaż nie wiem, czy zdecydowałabym się drugi raz na zrobienie tatuażu na wewnętrznej stronie wargi, na której miałam napis ,,Meow''. Niby był jednym z mniejszych, ale bolał bardziej niż wszystkie inne.Naomi Eaton - 2017-04-01, 21:05 - Jakbyś chciała zrealizować jeszcze jakiś pomysł, chętnie Ci wskażę paru ciekawych tatuażystów stąd lub okolic - zaoferowała, jednocześnie spoglądając po odsłoniętych tatuażach Alex i dopatrując się paru w podobnym stylu do tych, które oferowali artyści w lokalnych studiach.
- Swoją drogą, czym się zajmujesz? - Zmieniła temat, po zadaniu pytania sięgając po drinka. Jednocześnie założyła nogę na nogę i wsparła się łokciem o blat, tym samym przyjmując dość nonszalancką pozę. Prawdopodobnie wskazującą na lekkie zmęczenie, któremu jednak przeczyło roziskrzone, żywe spojrzenie, którego niemal nie odrywała od Alex, najzwyczajniej w świecie mając w zwyczaju utrzymywanie kontaktu wzrokowego podczas rozmowy.Anonymous - 2017-04-01, 23:30 - Jeśli styl któregoś z nich przypadnie mi do gustu, to pewnie skorzystam.- Zawsze tatuowałam się tylko u kilku tatuażystów do których miałam duże zaufanie. Jeśli chodziło o tatuaże to potrafiłam być bardzo wybredna. Jak we wszystkich innych sprawach było mi wszystko jedno, tak one musiały być wykonane dokładnie tak jak sama tego chciałam. Upiłam nieco swojego drinka, już powoli odczuwając skutki działania alkoholu. Miałam zdecydowanie za słabą głowę. Po odstawieniu go z powrotem na blat, ponownie nawiązałam z nią kontakt wzrokowy, wysłuchując jednocześnie kolejnego pytania.
- Aktualnie można powiedzieć, że niczym. W LA trenowałam boks i robiłam za kogoś w stylu osobistego trenera.- Co doskonale było widać bo moich zarysowanych mięśniach. Tutaj jeszcze nie znalazłam niczego konkretnego, czym mogłabym się zajmować przez najbliższy czas. Oparłam się wygodniej o blat, czując się coraz pewniej w jej towarzystwie. Nawiązywanie nowych znajomości nie było moją mocną stroną i nadal bałam się, że palnę coś głupiego. Co przy piciu było bardzo możliwe.
- Tobie jak widzę sport też nie jest obcy.- Uniosłam kąciki ust w uśmiechu, odrywając wzrok od jej oczu, by skupić go na dłuższą chwilę na jej sylwetce.Naomi Eaton - 2017-04-02, 00:24 Naomi z kolei wydawało się, że wciąż czuje się bardzo dobrze, mimo ilości wypitego alkoholu. Rzeczywiście składała słowa w logiczne, zrozumiałe wypowiedzi i nie mówiła wszystkiego, co jej przyszło na myśl, ale jednak miała już łagodnie zaburzone postrzeganie świata. Wszystko działo się jakby wolniej, szczególnie w tle, gdzie Naomi unikała patrzenia, nie przepadając za tym specyficznym uczuciem. Choć towarzyszącemu temu rozluźnieniu nie miała nic przeciw.
- Będziesz to kontynuować? - Nigdy wcześniej nie poznała kobiety, która trenowałaby boks, więc wzbudziło to w niej autentyczne zainteresowanie.
W towarzystwie Naomi Alex naprawdę nie musiała się przejmować słowami, blondynka nawet na trzeźwo nie zwracała na to większej uwagi, zawsze starając się ośmielić rozmówcę i do niego dostosować. Gdy była choć trochę pijana, już całkowicie nie zwracała uwagi na ewentualne niezręczności. Bo kto by się nimi przejmował?
W odpowiedzi na uwagę Alex, uśmiechnęła się lekko, odruchowo spoglądając na swój biceps, który w tej pozycji chcąc nie chcąc był lekko podkreślony. Już dawno przestało jej to przeszkadzać, chociaż w pewnym stopniu odejmowało dziewczęcości.
- Pracuję w stajni. Jestem instruktorką i jeżdżę, więc... chcąc nie chcąc... tak to właśnie wygląda - dodatkowo uczęszczała na siłownię w wolnym czasie i generalnie prowadziła sportowy tryb życia, ale to jednak jazda konna miała największy wpływ na ukształtowanie sylwetki.Anonymous - 2017-04-02, 01:36 Sama nie należałam do typowo kobiecych dziewczyn, także widoczne mięśnie nie sprawiały mi żadnego problemu. W razie głupich zaczepek ze strony facetów stanowiły dobry argument, by się ode mnie odczepić. Z resztą wystarczało spojrzeć na mój ogólny wygląd, a można było się domyślić, że z typowymi kobietami miałam niewiele wspólnego. Wyróżniałam się trochę z tłumu i wcale mi to nie przeszkadzało.
- Hobbystycznie tak, do startów w zawodach raczej już nie wrócę. Kobiety na rignu potrafią nieźle dokopać.- I wcale tu nie przesadzałam. Może i mi nic się poważniejszego nie stało, ale znałam kilka dziewczyn, które swoją przygodę z boksem kończyły wtedy, gdy któraś przyłożyła im porządnie w twarz. Dla mnie teraz liczyło się jedynie utrzymanie dobrej formy, bo ta nie raz mi się przydawała do samoobrony. W dużym mieście było to atutem, obym tutaj nie musiała również z niego korzystać.
- Moja jedyna styczność z końmi miała miejsce, gdy ojciec zabrał mnie do stajni za miasto. Nie polubiliśmy się.- Na to ostatnie mimowolnie parsknęłam śmiechem, przypominając sobie swoje zmagania z tymi zwierzętami. Znacznie bardziej odpowiadały mi psy i to niezbyt duże. Ewentualnie mogłabym przekonać się do kucyków, bo te z czego pamiętam tylko upierdliwe podgryzały.Naomi Eaton - 2017-04-05, 23:31 - Rozumiem. Potrafię to sobie wyobrazić - odpowiedziała, naraz podciągając kąciki ust w nikłym uśmiechu. To nieprawda, że kobiety były słabe. Ktoś, kto miał taką opinię, powinien obejrzeć je walczące. Nieważne czy profesjonalnie, na ringu, tak jak było to w przypadku Alex, czy w innych, "codziennych" warunkach.
Kolejne słowa krótkowłosej wywołały u Naomi jeszcze szerszy uśmiech, choć absolutnie nie miało to żadnego związku z wyśmiewaniem się. - Dlaczego? Boisz się? - Zapytała z wyczuwalnym w głosie, życzliwym zainteresowaniem; choć sama nie miała z tym najmniejszego problemu, doskonale rozumiała lęk przed końmi. Była to w końcu część jej pracy. Oczywiście istniały też inne powody do niechęci, ale ten był najpopularniejszy.Anonymous - 2017-04-06, 19:44 Skinęłam twierdząco głową, dopijając swojego drinka do końca. Odstawiłam szklankę na bok, po czym powróciłam do rozmowy. Dla kogoś kto z nimi pracował taki strach mógł wydawać się bez sensu, ale dla mnie nie było w tym nic dziwnego. Chyba każdy czułby respekt przed czymś co waży pół tony.
- Można tak powiedzieć, wolę im się przyglądać z daleka.- Jak chyba większość ludzi, którzy nie przebywają z nimi na co dzień. Konie były dla mnie dość specyficznymi zwierzętami. O ile pies jak coś mu się nie podoba warknie, tak po koniu nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Przynajmniej ja miałam takie odczucia, ale jako typowy człowiek z wielkiego miasta miałam o nich niewielkie pojęcie.
- Praca z nimi zapewne nie należy do najłatwiejszych, mam rację?- Dla mnie sama praca z koniem wydawała się trudna, a dziewczyna wspominała jeszcze, że jest instruktorką, więc pracowała również z dziećmi. Co dla mnie było już całkiem czymś niewyobrażalnym, jeśli miałabym postawić się na jej miejscu.Naomi Eaton - 2017-04-08, 21:12 Taka obawa, szczególnie w przypadku osób na co dzień parających się niemniej "groźnymi" sportami, budziła w Naomi coś na rodzaj delikatnego rozczulenia; jak jednak wspomniałam już w poprzednim poście, nie miało to nic wspólnego z ocenianiem, bo każdy posiadał swoje mniejsze lub większe strachy.
- To zależy jak na to spojrzeć. Czasami jest ciężko, ale potem przyjemnie jest patrzeć na efekty swojej pracy. Czy to w wynikach uczniów, czy własnych. Generalnie lubię swoją pracę - odpowiedziała całkiem szczerze. Praca z dzieciakami absolutnie jej nie przeszkadzała, choć nie wiązało się to z chęcią posiadania własnych dzieci. Prywatnie nie miała z nimi za wiele wspólnego, ba, nawet od nich stroniła; jednak na potrzeby pracy potrafiła zmienić swoje nastawienie.Anonymous - 2017-04-09, 20:25 - Prawda, chyba nic nie daje większej satysfakcji niż widoczne postępy przy ciężkiej pracy.- Utrzymanie dobrej formy wiązało się z ciągłym ćwiczeniem i utrzymywaniem diety, więc przyjemnie było wiedzieć, że nie idzie to wszystko na marne. Dla mnie moje własne postępy były czymś najważniejszym, ale jeśli trenowałam z kimś przez dłuższy czas i widziałam jak ta osoba z moją pomocą się rozwija też odczuwałam niemałą satysfakcję. Choć ja pracowałam wyłącznie z dorosłymi.
- Zwłaszcza przy twojej.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem, po czym wyciągnęłam telefon, by zerknąć na godzinę. Robiło się coraz później, a ja musiałam jeszcze jakoś dojść do mieszkania.
- Palisz?- Spytałam, chowając go z powrotem do kieszeni.