To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Shadowfax - 2015-04-01, 21:20

PRZEJAZD


Po pokonaniu stacjonaty Leon pokierował Shadowfax'a przez chwilę po prostej linii, następnie wykręcili w lewo i po lekkim łuku wjechali na przeszkodę, z wyprostowaniem przed nią. Przed stacjonatą o wysokości 70 cm dostał najpierw łydkę do wybicia, na którą zaraz zareagował. pozostał skupiony i zaangażowany, więc o otrzymaniu łydki odbił się dynamicznie od ziemi, "zawisł" nad przeszkodą i wylądował miękko po jej drugiej stronie.
Ośmiolatek parsknął zadowolony otrzymaniem cichej pochwały od chłopaka, nie dezorientował się jednak ani na sekundę: pojechali nieco po linii prostej, dalej pojechali po lekkim łuku w prawo pomiędzy przeszkodami, wjechanie na prostą przed okserem. Ta przeszkoda dla andaluza była najtrudniejsza, więc zbliżając się do niej niepewnie zastrzygł uszami. Nigdy w życiu nie wyłamał by się jednak, zastosował się do pomocy jeźdźca: zareagował na łydkę wybijając się,unosząc przody i odrywając od ziemi tyły, zgrywając się w skoku z jeźdźcem i miękko lądując. Podrzucił łbem zadowolony, musieli jeszcze jednak dojechać do mety.
Dwudziestolatek poprowadził Shadowfax'a ku mecie koło barierek. Gdy zbliżali się do mety stopniowo zwalniał ogiera, poprzedzając zwolnienie półparadą. Siwy reagował dobrze płynnie przechodząc do niższych chodów i zwalniając, aż do linii zatrzymania, gdzie chłopak zatrzymał go w odpowiednim punkcie.
Następnie opuścili parkur, Misiek bardzo zadowolony z pochwały.

zt

Brian - 2015-04-02, 19:04

Ponieważ na przejazd odznakowy na czworoboku Brian wyposażył Carthago w siodło ujeżdzeniowe, wrócili się do stajni, by je zmienić. Siodło było już wyczyszczone i czekało na nich na myjce. Gdy się tam zatrzymali chłopak poczęstował ogiera talarkiem marchwi i pochwalił za ich dotychczasową owocną współpracę. Zamienił siodła a na nogi siwego założył ochraniacze, założył mu również nauszniki, po czym wprowadził drobne, kosmetyczne poprawki w wyglądzie pięciolatka i wyprowadził go ze stajni w stronę rozprężalni.


ROZGRZEWKA

Brian wprowadził Carthago na rozprężalnię. Nie sądził, aby ogier potrzebował ponownie zapoznać się z tym miejscem, więc po prostu zatrzymał go w narożniku, dokonał kosmetycznych poprawek dotyczących popręgu i korzystając ze schodków znalazł się w siodle. Dał siwemu łydkę do ruszenia stępem, zostawiając mu dużo luzu na wodzach, więc mógł swobodnie wyciągnać szyję.
Poprzednia rozgrzewka była przygotowaniem pod przejazd ujeżdzeniowy. Ponieważ teraz czekał ich parkur, Brian poprosił stajennego o ułożenie kilku drągów i przeszkód, na rozgrzewkę przed skokami, która pozwoli chłopakowi też poznać umiejętności siwka, oraz to jak zachowuje się pod siodłem, gdy przychodzi do skoków.
Na razie jednak się tym nie zajmowali, zrobili dwa okrążenia stępem na luźnej wodzy, po których Brytyjczyk poprosił pięciolatka o wyjechanie na środek do koła, półwolty, wężyka i serpentyny. Po powrocie na ślad wykonali kolejne dwa okrążenia w stępie, gdzie mężczyzna pilnował pośredniego, aktywnego tempa ogiera. Znowu wyjechali do figur, które były analogiczne do poprzednich, jednak łuki były ciaśniejsze, a przez to nieco trudniejsze do wykonania. Po powrocie pod ścianę Brian przyśpieszył Carthago do kłusa, a sam zaczął anglezować. Powtórzyli figury tak jak w stępie: po dwóch okrążeniach wyjazd na środek do koła, półwolty, wężyka i serpentyny, powrót na ścianę, dwa koła, ponownie zastosowanie pomocy do analogicznych figur o ciaśniejszych łukach. Po powrocie pod ścianę Brian dodał łydkę do galopu, ewentualnie stosując wypchnięcie. Pozwolił siwkowi trochę się wyszaleć, jeśli ten miał na to ochotę, jednak z zachowaniem zdrowego rozsądku: musiał zachować energię na przejazd. Tym razem figury zostały powtórzone tylko raz, gdzie łuki miały duże, nie sprawiające trudności średnice. Po powrocie pod ścianę galopowali jeszcze chwilę, gdzie oczywiście dwudziestosześciolatek dawał Carthago pomoce do lotnej zmiany nogi, po czym zwolnili do kłusa, Brytyjczyk znowu podjął się anglezowania. Po wykonaniu okrążenia w kłusie, Brian nakierował WKKWistę na ustawione przeszkody. Przeszkody poprzedzały trzy drągi w sporej odległości, które nie powinny sprawić ogierowi trudności. Dwa niskie cavaletti również do trudnych nie należały. Następnie czekała ich koperta 50 cm i dwie stacjonaty 60 cm. Nie był to trudny "parkur", ale była to tylko rozgrzewka. Przed bezpośrednim najazdem na drągi zrobili okrążenie pod ścianą, przejeżdżając obok przeszkód, aby siwek mógł się z nimi zapoznać, po czym Brian nakierował go prostopadle na pierwszy drąg, utrzymując go w kłusie, a przed drągiem prosząc o wysokie unoszenie kończyn, tak by nie potrącił kopytem drągów. Nawet jeśli mu się to przydarzyło, chłopak się tym nie przejął: błędów ie da się uniknąć. Po pokonaniu drągów pokierował go na cavaletti, gdzie dał mu odpowiednie pomoce, aby Carthago jak najbardziej bezproblemowo je pokonał. Następnie czekała ich koperta, przed którą w odpowiedniej odległości Brian przyśpieszył ogiera do galopu. Przed kopertą dał mu łydkę do wybicia, a podczas skoku oddał mu wodze przy szyi i uniósł się z siodła do półsiadu. Podobnie to odbyło się przy pokonaniu dwóch stacjonat. Kiedy mieli już za sobą przeszkody Brytyjczyk zwolnił Carthago do kłusa, w którym zrobili okrążenie, a następnie Brytyjczyk nakierował siwka na przeszkody w odwrotnej kolejności, przyśpieszając go do galopu przed pierwszą stacjonatą a zwalniając do kłusa przed drągami. Gdy przez nie przejechali wrócili pod ścianę, gdzie zwolnił holendra do stępa. Stępując, chłopak nie zapomniał go pochwalić, po czym znowu dał mu luźne wodze i stępowali spokojnie, dopóki ich nie wywołano.

Carthago Z - 2015-04-02, 19:11

Przed wjechaniem na czworobok zahaczyli o stajnie, tam zmieniono mu ubiór przy okazji coś zjadł dobrego napił się kilku łyków i gotowy ruszył na drugą część odznaki.

ROZGRZEWKA

Przyjrzał się tylko rozprężalni gotowy do dalszego działania, po chwili już szli stępem po hali. Widział stajennego który układał tor na co parsknął tylko czekając aż oderwie się od ziemi wraz z facetem na grzbiecie. Jak na razie zrobili dwa kółka na luźnej wodzy, po czym wjechali na środek zaczęli wykonywać koła, półwolty, wężyka i serpentyny. Po powrocie na ślad kolejne dwa kółka w stępie w pośrednim tempie. Znowu na środek i powtórka tego co przed momentem, tylko nieco ciaśniejsze były łuki. Po powrocie na ścianę przeszli płynnie do kłusa, po dwóch okrążeniach wyjazd na środek do koła, półwolty, wężyka i serpentyny, powrót na ścianę, dwa koła, ponownie zastosowanie pomocy do analogicznych figur o ciaśniejszych łukach. Przeszli potem go galopu powtórzyli wszystko co wcześniej ale tylko raz by mieć energię na parkur. Lotna zmiana nogi i powrót do kłusa, zrobili w nim jedno kółko. By pokierować się na przeszkody, zrobili jedno kółko wokół nich by siwek się im przyjrzał ale nie były zbyt trudne więc najechali na drągi siwek wysoko unosił nogi nad nimi jadąc. Potem najechali na cavaletti one też nie stanowiły problemu podobnie jak koperta gdzie siwek lekko odbił się od podłoża przelatując nad nią oczywiście przed nią przeszli do galopu. Podobnie pokonali dwie stacjonaty co w tym trudnego? Jakby mógł to by właśnie tak powiedział. Po czym zwolnili do kłusa i powtórzyli przeszkody w odwrotnej kolejności tylko w galopie wyższe a na drągach w kłusie. By zjechać na ścianę i stępować do wezwania.

Brian - 2015-04-02, 19:22

PRZEJAZD


Gdy wywołali ich z głośników, Brian sprawdził tylko, czy wszystko jest zapięte na ostatni guzik, poprawił się w siodle i poprosił Carthago o kłus w tempie pośrednim i nakierował go na wejście na parkur. Całkiem zapomniał o istnieniu czegoś takiego jak stres. Pewnie potem sobie przypomni. Zrobili okrążenie pod ścianą, aby siwek mógł dobrze zapoznać się z obiektem i przyjrzeć czekającym ich przeszkodom, następnie zatrzymał ogiera przed umowną linią startu. Dał znać sędziom, że jest gotów i pokierował go ku pierwszej przeszkodzie, przed którą czekały ich drągi.
Pojechali po lekkim łuku z naprostowaniem na drągi. Mężczyzna stale starał się utrzymywać Carthago w aktywnym kłusie, przed drągami dał mu pomoce, prosząc o wysokie podnoszenie nóg, tak aby nie potrącił kopytem żadnego z drągów. Następnie czekała ich półmetrowa koperta. Przed kopertą Brytyjczyk pomógł pięciolatkowi w ocenie miejsca do wybicia, dodając łydkę do wybicia, a gdy holender oderwał się od ziemi oddał mu odpowiednią ilość wodzy na kontakcie, podążając za nim, oraz uniósł się z siodła, stając w strzemionach. Po lądowaniu dwudziestosześciolatek nakierował Carthago po łuku pod ścianę i dał mu łydkę do aktywnego galopu, poprzedzając go połparadą.
Jechali pod ścianą przez chwilę, po czym wykręcili po łuku, kierując się ku stacjonacie 70 cm. Przed stacjonatą wyprostował, tak aby siwy najechał prostopadle na jej środek.Ogier otrzymał przed stacjonatą podobne pomoce: pomoc przy odbiciu, łydka do odbicia, oddanie wodzy przy szyi siwego, półsiad, zgranie się z koniem w skoku, podążenie za jego ruchem i lądowanie.

Carthago Z - 2015-04-02, 19:44

PRZEJAZD

Kiedy wywołali ich z głośników przeszli do aktywnego klusa, wjeżdżając na parkur. Zrobili jedno okrążenie pod ścianą by się zatrzymać przed linią startu i następnie już najechać kłusem na drągi gdzie koń wysoko unosił wszystkie nogi, najazd na kopertę odbicie, założenie, lądowanie potem najazd po łuku na drugą przeszkodę gdzie przeszli do galopu. Zaraz wykręcili na stacjonatę 70, wyprostowanie i powtórzenie poprzedniej czynności odbicie, złożenie, lądowanie.

Brian - 2015-04-02, 19:47

PRZEJAZD C.D.


Po pokonaniu stacjonaty Brian poklepał Carthago po łopatce w ramach pochwały i poprowadził na następną przeszkodę. Jechali kawałek po linii prostej, następnie skręcili w lewo, przejeżdżając między miejscem startu, a ich kolejną przeszkodą. Najechali po łuku na stacjonatę 70 cm z wyprostowaniem przed przeszkodą.
Tu, jak wcześniej mężczyzna pomógł siwemu w ocenie miejsca do wybicia, dodając łydkę, a gdy ogier się wybił oddał wodze, został na kontakcie, podążył za ruchem konia i przeszedł do półsiadu. Po wylądowaniu od razu nakierował pięciolatka na ostatnią, czwartą przeszkodę: okser 70 cm. Przejechali kawałek prosto, dalej skręcili w prawo między przeszkodami 2 a 4, najchali po lekkim luku na przeszkodę. Brytyjczyk przed okserem wyprostował, tak, że najechali prostopadle na środek przeszkody. Znowu zaznaczona łydka do wybicia, oddanie wodzy przy szyi, półsiad i lądowanie. Po wylądowaniu dwudziestosześciolatek nie usiadł z powrotem w siodło, pozostał w połsiadzie, utrzymując równowagę na kolanach i stopach. Pokierował holendra prosto, koło barierek, okrążyli pokonane już przeszkody, zmierzając ku mecie. Brian utrzymywał Carthago w aktywnym galopie, nadal w półsiadzie. Gdy dojechali do strefy zatrzymania 15 metrów przed metą, wykonali półparadę, a Brian pilnował, aby Carthago stopniowo zwalniał do zatrzymania. Zatrzymali się w punkcie, czyli na mecie. Brian pochwalił siwka i wyprowadził go z parkuru. Jakkolwiek to zdawanie się skończy on stwierdził, że poszło im całkiem nieźle a co jeszcze ważniejsze, zrobił wszystko co było w jego mocy.

zt

Carthago Z - 2015-04-02, 19:58

PRZEJAZD

Po skoku pochwalony parsknął jednak nadal skupiony pokierował się na kolejną przeszkodę, nieco po prostej by skręcić w lewo po łuku na 70cm stacjonatę przed skokiem naprostowanie, odbicie, złożenie, lądowanie by nakierować się na ostatnią przeszkodę okser. Znowu po lekkim łuku najazd na przeszkodę wyprostowanie, odbicie, złożenie, lądowanie. Pojechali prosto koło barierek okrążając cały parkur dookoła, dojeżdżając do mety powoli zwalniali do kłusa potem stępa aż w końcu do stój na mecie. Pochwalony parsknął dwa razy i zjechali z parkuru.

z.t

Taylor - 2015-04-05, 12:40

Z uwagi na to, że na przejazd ujeżdżeniowy ubrała Unexpected w siodło ujeżdżeniowe - po czworoboku i krótkim rozstępowaniu udała się z nim do stajni, zmieniła czaprak na świeży i siodło na skokowe, a także nagrodziła smakołykiem. Następnie udała się z gniadym na rozprężalnie skokową; teraz będą im mogli pokazac, co potrafią.

ROZPRĘŻENIE


Koń był w dużej mierze rozgrzany, także częśc rozgrzewki miała już za sobą. Po równych 10 minutach stępa zakłusowała - na dłuższej wodzy i luźno, dbając tylko o to, by koń mocno szedł do przodu. Ustawienie jej teraz nie interesowało, póki co chciała miec dobrze przygotowanego na skoki konia. Pojeździła w ten sposób sporo, stopniowo nabierając wodzy, ale ostatecznie łapiąc je nie za krótko i nie oczekując od Una, że będzie wchodzic w kiełzno tak, jak na ujeżdżeniu. Skorzystała z 'luźnych' drągów na rozprężalni, po których jeździła. Pogalopowała na obie nogi około 5 do 7 minut i przeszła do kłusa. Odnalazła wzrokiem przeszkodę, mianowicie jakiś skromny krzyżaczek ze wskazówkami. Skierowała konia w ów stronę, pilnując, by nie zagalopował przedwcześnie. Czekała, aż we właściwym momencie koń 'zaatakuje' przeszkodę i w tej samej chwili zabrała się z nim do skoku. Powtórzyła to dobre cztery razy, przy czym przy ostatnich dwóch utrzymując galop. Za czwartym razem pogalopowała w stronę innej, stojącej samotnie na rozprężalni stacjonatki o wysokości 80 cm, czyli nieco ponad to, ile mieli skakac za moment. Powtórzyła wszelkie potrzebne procedury, zabrała się harmonijnie z koniem, a po lądowaniu pogalopowała jeszcze moment i przeszła do kłusa a potem do stępa. Po tym krótkim rozprężeniu oddała gniademu wodze i oczekiwała na wezwanie, o.

Unexpected - 2015-04-05, 12:42

Kierując się na skoki zahaczyli o stajnie by zmienić czaprak oraz siodło na właściwe, dopiero wtedy skierowali się na rozprężalnie do skoków.

ROZGRZEWKA

Po rozgrzaniu na czworobok nie wiele już mieli do zrobienia, po 10 minutach stępa za kłusowali. Na początku na luzie potem kobieta go pozbierała wchodząc na typowe ustawienie z zadem jako motorkiem. Przejeździli przez luźne drągi na których ogier podnosił wysoko kończyny do góry, by ostatecznie przegalopować na dwie nogi i znowu kłus. Skierowany na przeszkodę nie miał problemu z odnalezieniem miejsca do wybicia, złożeniem się oraz lądowaniem i tak kilka razy w zależności ile kobieta sobie życzyła :lol: Potem pogalopowali w kierunku innej przeszkody, znowu nie miał trudności z odnalezieniem miejsca, szybkim złożeniem oraz miękkim lądowaniem. Potem jeszcze nieco galopu, kłusa, stępa i czekanie na wezwanie.

Taylor - 2015-04-10, 21:19

Usłyszawszy swoje imię w głośnikach skróciła wodze i aktywnym tempem skierowała swojego podopiecznego w stronę parkuru odznakowego.

PRZEJAZD


Gdy znaleźli się już bezpośrednio przed budką sędziowską, zatrzmała gniadego i ukłoniła się, posyłając sędziom niewielki, nieśmiały uśmiach. Następnie zakłusowała, wchodząc w półsiad (a uprzednio skracając wodze, o) i nie tracąc kontroli nad koniem, rozejrzała się za przeszkodą. Uniosła wzrok w jej stronę i skierowała konia w tamtą stronę; gdy znalazła się już w linii prostej do koperty, zawiesiła gdzieś spojrzenie, unikając patrzenia na przeszkodę, którą mieli pokonac. Wstrzymała go na wskazówkach tak, by zagalopowanie nie było przedwczesne. Ostatecznie wyczekała miejsca odbicia, w tej samej chwili zabierając się z koniem do skoku, wchodząc w adekwatny do wysokości półsiad i oddając niewielką, acz zupełnie wystarczającą ilośc wodzy. Podczas skoku lekko cofnęła lewą łydkę, informując zatem konia o tym, że powinien wylądowac na lewą nogę. Jeśli jednak gniadosz błędnie odczytał jej polecenie albo było zbyt późno na zmianę - wykonała lotną zmianę nogi i kontynuowała swój przejazd. Zakręt do dwójki wyjechała szeroko, jadąc z daleka na wprost. Utrzymała Una w lini prostej do przeszkody i w optymalnym miejscu odbicia posłała mu krótki sygnał w postaci łydki, zabierając się znów razem z nim. Powtórzyła całą procedurę skoku - półsiad, oddanie wodzy, etc. Mimo, że nie musiała specjalnie zwracac uwagi na odległośc, robiła to; tak czy owak, nieważne, czy daleko, czy blisko, gniady bez większego problemu pokonałby tą przeszkodę. Wysokośc nie stanowiła dla niego wyzwania, o czym Taylor doskonale wiedziała. Pokonali więc wspólnie ową stacjonatę; warto wspomniec także o tym, że na lądowaniu ciemnowłosa pilnowała, by tempo pozostało niezmienne i aktywne. Najazd na trójkę był dosyc prosty - żadnych ciasnych zakrętów, na 'parkurze' żadnych straszaków i jockerów, a w okolicy żadnej kryczącej widowni, więc nic im nie groziło :lol: Po wprowadzeniu konia na linię prostą do drugiej z rzędu stacjonatki pozwoliła sobie nieco dodac. Widziała na trzy z dystansu, nie była jednak pewna co do decyzji, jaką w końcu podjęła - przy szczęśliwej numerologicznej doskonałości została. Powtórzyła cały proces półsiadu, by następnie po lądowaniu przenieśc wzrok na kolejną przeszkodę. Najazd był jeszcze prostszy, co spowodowało, że ciemnowłosej chciało się śmiac, ale ostatecznie skupiła się na swoim zadaniu. Robiła dokładnie to samo, co przy poprzednich przeszkodach, tyle, że tym razem widziała na cztery. Do oksera dojechała więc spokojnym tempem, w myślach licząc kroki galopu, które wykonywali i sprawdzając, czy jej instynkt jeździecki nie zawodzi. Po lądowaniu nie ścięła zakrętu, dojeżdżając do samej ściany, którą mieli przed sobą i wprowadzają gniadego w lekki łuk. Weszła w lekki siad, w którym pokonała pełne okrążenie parkuru. Ok 20 m przed 'metą' posłała Unowi półparadę, aby kilka chwil potem zacząc go zwalniac. Ostatecznie zatrzymała gniadego, odczekała moment i rzuciła mu wodzę, klepiąc. Zjechali z parkuru i porządnie rozstępowali.
/zt.

Unexpected - 2015-04-10, 21:28

Po wywołaniu ich przez głośniki ogier przyjął znowu odpowiednią postawę po czym pojechali na parkur.

PRZEJAZD

Na parkurze zatrzymali się przed budką sędziowską by kobieta się ukłoniła i ruszyli kłusem, szybko został naprowadzony na pierwszą przeszkodę, postawił uszy na sztorc lustrując wzrokiem kopertę. Utrzymany w kłusie ładnie przeszedł na drągami wysoko unosząc kończyny, w odpowiednim miejscu wybył się z ziemi składając w locie by miękko wylądować na lewą nogę. Po nieco szerszym łuku skierowali się na drugą przeszkodę przechodząc już w galop, wyprostowali się by w odpowiednim miejscu na nowo wybić się z zadnich nóg, złożyć przednie, potem tylnie i wylądować. Kolejna była trójka najazd był dość prosty - nie skomplikowany w oczach ogiera. Po wjechaniu na prostą nieco dodali tempa znowu najazd, wybicie, złożenie oraz lądowanie. Ostatnią przeszkodą był okser do którego ponownie na spokoju dojechali, ten sam schemat co wcześniej odbicie, złożenie, lądowanie kolejno nie ścieli zakrętu jadąc przy samej ścianie aż do mety. Dostał pół paradę by zwolnić wpierw do kłusa, potem do stępa ostatecznie zatrzymując się na mecie. Ostatecznie zjechali z parkuru, parsknął zadowolony ot co.

z.t

Diego Montana - 2015-04-10, 21:28

ROZPRĘŻENIE

Chłopak przyjechał na siwku na rozprężalnie przeznaczoną do odznaki na skoki, już nie pozwalał mu na bryki nie było na to czasu. Po wjeździe na rozprężalnie zrobił z koniem koło 4 kół w stępie aktywnym na kontakcie, nie pozwalając mu na obijanie się czy na zbyt aktywne tempo lub samowolkę. W końcu przeszli w kłus trzymając się wcześniejszych ustaleń, zrobili ponownie jakieś 4 koła po czym wpierw poprowadził go na drągi leżące na podłożu nie pozwalając mu na wyłamanie. By kolejno pokierować go na 40cm kopertę, dał ogierowi w odpowiednim miejscu sygnał do wybicia, oddał wodzę, podążył za nim naciskając lewe strzemię by ogier zaraz na tą stronę skręcił. Pokierował go kolejno na stacjonate 50 wcześniej zagalopowując, pokonali go na tym schemacie co poprzednią. Ostatni był okser, najeżdżają na niego przypilnował mocniej ogiera co by czegoś nie odwalił powtarzając wszystko jak poprzednio jak im wyszło pochwalił go wchodząc w kłus oraz stęp by poczekać aż ich wezwą.

Contendro Boy - 2015-04-10, 21:30

Nie był zachwycony faktem, że jeździec zaczął go pilnowac; w stępie zdążył się już zregenerowac i miał multum siły na dalsze wybryki, na które mężczyzna teraz mu nie pozwalał. Ostatecznie swoje niezadowolenie ukazywał tylko stuleniem uszu czy zadarciem łba, choc kumulowała się w nim negatywna energia, a bomba mogła zaraz wybuchnąc. Ale na rozprężalni stał ratunek - przeszkoda, czyli jedyne co będzie w stanie wyładowac z niego nadmiar energii.
Drągi nie zrobiły na nim wrażenia. Był znudzony tym, co robili, co zdążył już pokazac podczas najazdu za pomocą zamaszystego wyrzucenia tyłów w powietrze i przyklejenia radarów do potylicy. Niechętnie, sztywno i ze złością pokonał drewno leżące na ziemi. Jego nastawienie zmieniło sie w chwili, w której zobaczył kopertę. Fakt, że dojechali do wskazówek kłusem, Contendro jednak poczuł kryjącą się w nim ambicję i postanowił przeskoczyc drągi, a potem kopertę, czyniąc z nich skoki-wyskoki, a nie spójną całośc. Dopiero po ewentualnym powtórzeniu się poprawił, oczywiście jednak musząc choc trochę postawic na swoim i zostawiając po sobie niesamowity zapas. Najechał kolejno na stacjonatę i okser, na tym drugim wybijając się z bliska i wysadzając w górę tak, jakby skakał dobrą metrówkę. Następnie przeszedł do stępa, wypuszczając z furkotem powietrze.

Diego Montana - 2015-04-10, 21:36

PRZEJAZD

Po usłyszeniu wezwania skierował ogiera na parkur, wpierw pokazał ogierowi przeszkody które mieli pokonać by mógł im się przyjrzeć dokładnie. Po czym skinął się sędzią w pozycji stój, zaraz zakłusowując z siwym po lekkim łuku pokierował go na kopertę by zaraz go wyprostować. Zamknął go w pomocach co by nie uciekł z przed przeszkody wysyłając mu jasne sygnały co ma robić, przejechali drągi by dać mu wyraźny sygnał do wybicia, oddanie wodzy, podążenie za nim by po lądowaniu poprowadzić go na ścianę i wraz z nią najechać na kolejną przeszkodę. Lekko go wyprostował w sensie tor jazdy by dojechać do dwójki i powtórzyć wszystko sygnał, oddanie wodzy, podążenie za koniem, lądowanie. Pojechali na wprost mniej więcej koło linii startu by zakręcić po większym łuku na trójkę, po wyprostowaniu toru znowu schemat sygnał, oddanie wodzy, podążenie za koniem, lądowanie. Podczas lotu nacisnął prawe strzemię by ogier skręcił w tamtą stronę delikatnie co prawda ale jednak by podążyć po prostej mijając 2 by lekko zakręcić i po prostej lekko dodając tempa najechali na ostatnią przeszkodę powtarzając to co wcześniej. Po przeskoczeniu przeszkody pochwalił ogiera głosowo prowadząc wzdłuż barierek do mety, gdzie 20m przed nią po pół paradzie zwolnił go do kłusa, następnie stępa i w mecie się zatrzymali. Poklepał go po szyi dając mu luźne wodzę i zjechali z parkuru.

z.t

Contendro Boy - 2015-04-11, 17:13

Trochę ożywił się faktem, że skakali. Ilośc koni na placu wskazywała mu na to, że coś poważnego się kroi, choc nie miał świadomości, że są oceniani. Mimo wszystko w chwili skrócenia wodzy przez mężczyznę wyrwał nad wyraz ochoczym kłusem w stronę parkuru, błyskając białkami na wszystkie strony. Bacznie lustrował przeszkody, które nie stanowiły dla niego wyzwania chocby i w najmniejszym stopniu. Nie wiem, jak kolorowe i wysokie musiały by byc, żeby rzeczywiście wywarły na nim spore wrażenie. Zatrzymał się, furkocząc nerwowo i tuląc uszy, okazując w ten sposób swoje zniecierpliwienie. Ukłonił się elegancko, a mianowicie rzucając ze zdenerwowaniem łbem :lol: Energicznie odbił się od ziemi wchodząc w lekki, dynamiczny kłus i kierując się na pierwszą z przeszkód. Postawił radary w jej stronę i do samych wskazówek dojechał nad wyraz chaotycznym kłusem, by z chwilą wejścia w drągi zacząc iśc wspaniale, wysoko unosząc nogi i będąc uważnym na pomoce ze strony jeźdźca. Wybił się mocno do góry, zostawiając po sobie mały, ekonomiczny zapas i minimalnie składając podwozie - tylko tak, żeby nie puknąc. Za niskie, żeby się starac! Wylądował na wskazaną nogę i poczuł się ciut bardziej doceniony widząc stacjonatę 70 cm, choc to i tak nie było to. Mimo wszystko odbił się o wiele bardziej widowiskowo, wykonując fantastyczny i przedłużony lot. Zostawił po sobie dużo większy zapas niż poprzednio. Powtórzył cały schemat od nowa na trójce, mocno wybijając się do wzwyż. Już nie mówiąc o okserze, na którym tak spektakularnie wysadził do góry, że niejeden światowej klasy skoczyk by się owego zapasu nie powstydził :lol: A tak na poważnie, to naprawdę było na co patrzec. Mocno galopował w dystansie, zatrzymał się, sprawnie reagując na pomoce. Następnie zjechał z parkuru.
/zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group