Jonah Wrens - 2018-04-14, 21:56 x GRUPA TRZECIA x
Skoro oboje zostaliśmy na swoich miejscach i udało mi się za pierwszym razem skupić Shocka na czymś innym, to było okej. Galopować umiałem, wiec nie próbowałem go znowu pociągnąć skoro zrobił dobrze tym razem. Poklepałem go po szyi, jednocześnie zwalniając dosiadem, a nie ręką. Bardziej teraz pielęgnowałem jego stęp do przodu, a nie w górę z jednoczesnym oddaniem ręki, by już się nie martwił o swój pysk czy zęby. Musiałem jednak wcześniej to zrobić i wyznaczyć mu pewną granicę, a skoro się ogarnął to znaczy, że podjąłem właściwą decyzję. Tak czy inaczej tym razem trzymałem go na przodzie stawki i nie zamierzałem pozwolić mu się zbliżyć do koni w żaden sposób. Gdyby posłusznie stępował, byłem w stanie oddać mu dłuższą wodzę, żeby zrekompensować wcześniejszy zamach na jego uzębienie.Shockwave - 2018-04-14, 22:59 x GRUPA TRZECIA x
Poklepany po szyi spuścił z siebie powietrze, choć był wyraźnie oburzony działaniem ręki Jo. Sam jednak sobie na to zasłużył, więc ten chwilowy foch powinien mu zaraz minąć. Kroczył rześko przed siebie nadal jednak pozostając martwy w pysku. Nie wieszał się, ale też nie wszedł na kontakt po prostu trzymając sztywno łeb przed sobą. Ostrożnie skorzystał z oddanej wodzy wypuszczając łeb do dołu i maszerował dalej kontrolnie zerkając w stronę Petit. Zdarzyło mu się nawet tęsknie do niej zarżeć, ale nie odstawiał już takich cyrków. Musiał zostać upomniany i robiąc to tak stanowczo Jo sprowadził go na ziemię. Nie byli tutaj sami i chcąc nie chcąc brunet musiał zareagować nie chcąc stwarzać niebezpieczeństwa dla pozostałych uczestników rajdu.Mistrz Gry - 2018-04-14, 23:18
Pierwsza grupa była tą, która przecierała szlaki reszcie. Tym samym to właśnie jeźdźcy z tej grupy mieli przyjemność zobaczyć stado saren, które na ich widok rozpierzchło się, wzbudzając przynajmniej zainteresowanie pośród koni, jeżeli nie strach...
Inni jednak również mieli szansę doświadczyć uroków przyrody. Coraz wyższe temperatury sprzyjały się pojawianiu robactwa, które jak wiadomo, lubiło dręczyć konie.
Dotknęło to w szczególności grupę piątą, gdzie przyplątał się wyjątkowo uciążliwy bąk bydlęcy, który co chwilę podlatywał do koni, drażniąc je. Co właściwie było eufemizmem w kontekście Kaept'na Nemo, który reagował na nie ślepą ucieczką, choć jeszcze do niej nie doszło.
Whatever Impossible - 2018-04-14, 23:57 x GRUPA PIERWSZA x
Ogierowi nie szczególnie przeszkadzał fakt, jako który pojedzie w kolumnie swojej grupy. Choć pewnie wolałby jechać przy spokojniejszych koniach, bo pewnie postawiony koło stukniętych mógł zostać wyprowadzony z równowagi i pokazać różki. On również nie szczególnie kojarzył konie i ludzi, oczywiście co poniektórych z widoku ale nie jakoś bliżej. Zawodowych? Planowała pracować na wycieczce? Trochę słabo. Ruszył aktywnym stępem przed siebie, nie szalejąc ani nie dziwacząc po drodze. Ogier z miarę możliwości też się nieco rozglądał po bokach, skupiony jednak był głównie na tym co się działo przed nim. Było idealnie, ale do czasu. Nagle ni stąd ni z owąd w pobliżu pojawiło się stado saren.. Kary jakoś nie był fanatykiem tych zwierząt, skulił uszy i wykonał zdecydowanie dziwny manewr ruchu w bok. Gdyby miał zadatki na ujeżdżeniowca, można by to porównać do próby zrobienia ustępowania od łydki i to nie najgorszego. Na szczęscie nie wpadł na nikogo, kto mógłby iść z boku nich. Jednak lekko spanikował chyba na ich widok Delfinek - 2018-04-15, 00:07 x GRUPA PIERWSZA x
Wzmocniła go łydkami i ściągnęła wodze, obejmując go kolanami, coby nie zlecieć przy odskoku. Jezusie, jedne sarny a tyle strachu.
- What, spokojnie. - Rzuciła i pogłaskała ogiera ku otusze po szyi, pozwalając sobie na dodanie mu łydki i wypchnięcie z krzyża, aby ruszył dalej. Jeśli się obawiał to dodała mu półparadę i znów skłoniła do ruchu dodając przy tym cmoknięcie.
- Wszyscy żywi? - Rzuciła oglądając się na chwilę za siebie, coby zobaczyć reakcję innych koni. Jeśli była potrzeba interwencja, typu zablokowanie drogi dla któregoś konia, czy pogoń za nim to była skłonna to zrobić, gdyż miała zdecydowanie jednego ze spokojniejszych koni, dodatkowo była na przedzie a przed nią już tylko wolność. Jeśli wszystko było dobrze to kierowała ogiera dalej, tym samym po kilku kilometrach stępa rzucając na tył grupy.
- Kłusujemy, czy ktoś ma jakieś ale? - Nikt nie powiedział, że mają tylko stępować a na dobrą sprawę przed nimi rozpościerła się piękna droga - równa i z niską trawą. Dodatkowo nie mieli zamiaru się tu ścigać, a jechać kłusem. Cóż może być nie tak?Vivance Roscoe - 2018-04-15, 08:23 x GRUPA PIĄTA x
Większość jeźdźców przygotowała swoje wierzchowce i zdawali się być gotowymi do drogi. Na momencie, potworzyły się grupy, które zwiastowały również kolejność. Tak się złożyło, że Vivance Roscoe i James Levrull mają przebywać w grupie piątej ostatniej. Biorąc pod uwagę jego naburmuszenie, pewnie najchętniej jechałby na samym końcu, rękoma założonymi na siebie. Kiedy ruszyli na ścieżkę, klacz co rusz kierowała w jego stronę ucho, ale nie wydawałoby się, że jego nastawienie się zmieniło. Widoki zaczęły się przyjemnie zmieniać. Lekka mgła sunęła po podłożu, a klacz? Po prostu się temu przyglądała, pozostając z naturalnym dla niej już ustawieniu, lekko bujając głową na boki. Jej puszysty ogon swobodnie obijał się o stawy skokowe, do czasu.. Wtedy napadła ich nowo narodzona chmara owadów, które najwidoczniej wzięły sobie za cel całą grupę piątą. Co rusz, coś próbowało ją typowo ugryźć, a ona musiała machnąć głową, a ogon chodził jak u wkurwionego kota. Czasem musiała tupnąć nogą przednią, a czasem tylnią, psując cały swój harmonijny układ. Więc James musiał się też dostosować, a nawet i sam bronić. Ale jako rycerz w białej zbroi, powinien wpierw pomóc jej! Vivianne Feron - 2018-04-15, 11:07 x GRUPA PIĄTA x
No tak, posłuszeństwo Nemo nie mogło trwać wiecznie. Dziękuję Mistrzu Gry.
Zachęcona, objawem spokoju u swojego podopiecznego, brunetka chętnie pchała go naprzód, skupiając całą swoją uwagę właściwie tylko na nim i na tym, by jego podejście do rajdu się nie zmieniło. Gdy z przodu zaczęły dochodzić ją odgłosy na temat saren, jeszcze bardziej wzmocniła czujność i tylko dzięki temu, w miarę szybko, udało jej się wypatrzeć wielkie, latające bydle. Przekręciła oczyma, wiedząc, że sytuacja ta to świetny pretekst do najróżniejszego typu świrowania, a była pewna, że Nemo nie trzeba było do tego zbyt długo zachęcać.
Gdy tylko owad zaatakował ich po raz pierwszy, dziewczyna starała się nie zmieniać niczego w swoim podejściu, stale pchając konia naprzód i ewentualnie spychała go na jeden czy drugi bok, oczywiście by nie narażać na obecność latającego stworzenia. Gdy to tylko zmieniło obiekt zainteresowania na innego konia czy człowieka, Vivianne odbiła nieco od grupy. By zająć myśli Kapitana wprowadziła go na woltę, w trakcie której pieczołowicie skupiała jego uwagę na sobie i wykonywanym manewrze, aby w chwilę później z powrotem zacząć podążać za kroczącymi przed nią końmi. Dobrą decyzją w tym momencie zdawało się także zakłusowanie, które na dobre mogło odepchnąć od Nemo chęć wyrwania się do przodu, skoro zostało to zaoferowane przez brunetkę. Ta od razu starała się narzucić mu wybrane przez siebie tempo, które wprawdzie było nieco szybsze niż zwykle, ale nie pędzące.
Po prostu robiła wszystko, żeby Nemo nie bał się bydlaka, ale co z tego wyjdzie, przekonamy się już w jego poście.Lucas - 2018-04-15, 12:42 x GRUPA CZWARTA x
Nie znając Tortugi, był przygotowane na najgorsze. Na to, że będzie mu się co chwila płoszyć, strzelać fochy lub wdawać się w zaczepki z innymi końmi. Jakie było jego zaskoczenie - pozytywne, oczywiście - gdy gniada okazała się praktycznie niewzruszona panującym dookoła zamętem. Lucas lubił adrenalinę, a jakże mogłoby być inaczej, ale w tym przypadku był dziwnie zadowolony, widząc co dzieję się w jego pobliżu. W końcu im mniej energii zużyje podczas rajdu, tym więcej będzie miał na picie i integracje!
Wkrótce grupy były już zebrane do wyjazdu, więc zapoznał się z nieznanymi dotychczas amazonkami i ruszył stępem w kierunku otwartej przestrzeni. Trzymał się raczej z tyłu, gdzieś w pobliżu Elynn, która również siedziała na klaczy. Na szczęście równocześnie był dosyć blisko Eviline, toteż nie mógł sobie odpuścić tego, by jej nie zaczepić.
- Widzisz? Mówiłem, że to przeznaczenie nas do siebie pcha - zaśmiał się, miło wspominając ich ostatnie spotkanie. Na dodatek po latach. Miał cichą nadzieję, że dzisiaj również się napiją. Hiszpanka jeszcze o tym nie wiedziała, ale Lucas w swoich alkoholowych zapasach miał tequilę ;>Chaos Amir - 2018-04-15, 12:58 x GRUPA TRZECIA x
Wkrótce wycieczka ruszyła, a to dawało dużo większe pole do popisu chociażby Chaosowi, który z minuty na minutę czekania niecierpliwił się coraz mocniej. Bardzo energicznie przebierał nogami, co jakiś czas próbując sobie trochę podkłusować. Bo okej, ustalmy jedną rzecz - bieganie było dużo fajniejsze, niżeli spacerowanie.
Za każdy mocniejszy nacisk wędzidła odpowiadał opętanym szarpaniem łba, więc Collins musiał naprawdę się pilnować, by nie wzbudzić w gniadym jeszcze większej irytacji. Jedyna rzecz, która dotychczas mu przypasowała, to miejsce, jakie sobie zajęli. Iść przy jedynej klaczy w grupie? Bomba! Amir trochę się napuszył, zaokrąglił szyję i zalotnie zarżał w kierunku Petit, chcąc się zaprezentować z jak najlepszej strony. Te zaloty zdawały się zając jego głowę na tyle, że przestał póki co ślepo pędzić przed siebie, dzięki czemu Bastian miał chwilę wytchnienia. Nie na długo, jak się okazało...
Dotychczas ignorował Shocka, ale nie mógł puścić płazem szarży w swoim kierunku. Z gardła gniadosza wydobył się dziki kwik, a on zadarł do góry głowę i błysną białkami w stronę rozwścieczonego siwka, nie zamierzając od tak ''oddać'' mu Petit. Podbił również przodami, ale nie pokusił się na nic bardziej niebezpiecznego w skutkach, jako że Jo zareagował w porę i nie dopuścił do bójki. Tak czy siak, nerwy gniadosza zostały nadszarpnięte, a reszta jego dobrego humorku postanowiła się ulotnić.Kaept'n Nemo - 2018-04-15, 13:12 x GRUPA PIĄTA x
Bąki i owady ogółem były jedyną rzeczą, która naprawdę potrafiła wytrącić Nemo z równowagi. Dosłownie tracił wtedy głowę, a dzisiaj nie było inaczej. Gdy usłyszał znajome bzyczenie, łypnął za siebie niespokojnie i szastnął ogonem, wstępnie spinając mięśnie. Dopóki jednak owad nie próbował usiąść na nim, siwek panował nad swoim zachowaniem, mimo iż pozostawał wyraźnie spięty. Wszedł na woltę, na której ruszył kłusem, nie będąc jednak w stanie przyzwoicie się na niej wygiąć. Miał rację, że pozostał czujnym, bo bąk wcale nie zamierzał dać mu spokoju. Najwyraźniej uznał go za kuszący i łatwy cel, zresztą nie bez powodu Nemo miał taką, a nie inną fobię. Kiedyś musiała mu się wykształcić. W każdym razie gdy bąk znowu do nich podleciał i obił się o ciało ogiera, ten wtulił uszy w grzywę i wierzgnął, zdradzając swoje zdenerwowanie. Od razu zaczął głośno oddychać i napierać na rękę Vivianne, o dziwo jednak nie zrywając się galopem, co może byłoby nawet bezpieczniejsze, bo wtedy mogliby zgubić owada. Ten jednak postanowił usiąść ogierowi na brzuchu, co przerosło Nemo. Zaczął kopać nogami pod brzuchem, okropnie się przy tym piekląc i próbując się zerwać do przodu, przed czym jednak powstrzymywało go mocniejsze wędzidło (?). Niemniej to jego kopanie było na tyle zawzięte, że był bliski zrobienia krzywdy i sobie, i Vivianne, a przy tym od razu zlał się cały potem i okropnie spienił, najwyraźniej naprawdę się bojąc i denerwując, a nie tylko udając. MAMO, RATUJ! Cruzeiro - 2018-04-15, 13:15 x GRUPA TRZECIA x
Póki co Cruz był zaskakująco spokojny, z pewnością ciesząc swojego jeźdźca ale i może trochę usypiając jego czujność. Prawda była taka, że siwek w tereny praktycznie nie chodził, więc w pierwszym momencie był odrobinę onieśmielony, ale teraz powolutku zaczynała wychodzić z niego ekscytacja. Po za tym jemu również nie sprzyjała napięta atmosfera panująca w grupie, którą podsycali Shock i Chaos. Był jednak ponad tym, nie ustawiając się w kolejce do ustawki o Petit. Głównie dlatego, że przez cały czas szedł przed nią i do jego nozdrzy jeszcze nie zdołał dotrzeć słodki zapach rui, który na pewno wpłynąłby na jego zachowanie. W końcu był samcem z krwi i kości!
W danym momencie najbardziej kusiła go otwarta przestrzeń przed nimi, bo o tym, że był koniem ''do przodu'', Oliver mógł się przekonać nie raz i nie dwa. Tak więc, gdy z tyłu zaczęło się robić gorąco, a kwiki i przejawy agresji skupiły chyba uwagę wszystkich, skoczek wyczuł swoją szansę. Udał spłoszonego i jak gdyby nigdy nic, wypruł galopem przed siebie, już na wstępie serwując właścicielowi baranka.Vivianne Feron - 2018-04-15, 15:02 x GRUPA PIĄTA x
Nosz uwziął się skubaniec! Mimo, że dziewczyna utrzymywała swojego podopiecznego na podwyższonych obrotach, najwyraźniej nie zrobiła wrażenia na owadzie, który raz po raz atakował biednego Nemo, który – jak się okazało – był bardzo przewrażliwiony w temacie robactwa. Przed każdym kolejnym podleceniem Vivianne starała się umknąć, ale gdy nieszczęsny pasożyt usiadł na brzuchu Kapitana, miarka przebrała się również dla niej. Chwilę zajęło Kanadyjce zorientowanie się, co właściwie się stało, ale zachowanie konia zmusiło ją do dalszych działań. Gdyby kontynuował kopanie w taki sposób to mógłby nie tylko skrzywdzić ją, ale też samego siebie (pomijając kwestię staranowania innych koni), czego zdecydowanie chcieli uniknąć.
Nie bacząc na nic innego, jak tylko na ich bezpieczeństwo, Vivianne, która nadal była nieco odsunięta od całego zgrupowania koni, postanowiła wypuścić rudego nieco do przodu, już nie tylko kłusem, ale też galopem. Całą siłą woli starała się przepchnąć ogiera naprzód, aby ten zamiast kopania swojego brzucha zajął się przebieraniem nóżkami w biegu, a tym samym (miejmy nadzieję) przepędzeniem bąka. Umiała utrzymać się w siodle i nie widziała żadnych przeciwwskazań ku ruszeniu tym tempem, o ile było ono kontrolowane i bez żadnych baranków. Żadnych przeciwwskazań prócz takich, że konie prawdopodobnie mogły się rzucić w galop zaraz za nią i choć była oddalona od grupy, nie mogła zagwarantować, że tak się nie stanie.Bastian Collins - 2018-04-15, 15:10 x GRUPA TRZECIA x
Jeżeli Bastian nauczył się czegoś przez posiadanie Chaosa, to na pewno tego, że nie mógł przytrzymywać czy szarpać ogiera za pysk, gdyż przynosiło to więcej złych konsekwencji aniżeli dobrych zamiarów. Gdy więc zauważył, że siwek próbuje się na nich rzucić, przyspieszył odrobinę do kłusa i odsunął Chaosa od Shock’a, którym w czas zajął się także właściciel. Oczywiście, że gniadosz mógł się obruszyć i miał do tego prawo, ale całe szczęście, że sytuację udało im się stłamsić w zarodku i teraz już nie groziło im nic ze strony agresora.
Na słowa Elizabeth pokręcił jedynie głową, ale uśmiechnął się krótko, nie chcąc by źle go zrozumiała.
- Postaram się, chociaż wiesz jaki on jest – odpowiedział, jeśli nadal był w zasięgu brunetki, bo nie wykluczam, że po całej tej sytuacji Amir wcale nie bedzie chciał się dalej podporządkowywać. Jeśli jednak ogier odpuścił i uspokoił się nieco, to właściciel wrócił do stępa i wyrównał do grupy, nadal utrzymując się jednak z daleka od koni, które uważał za potencjalne „zagrożenie”. Oczywiście jeśli chodzi o ich zachowanie względem tekina i odwrotnie. Gdy Elka zapytała Olivera o alkohol niemal poleciała mu ślinka z ust. Wiedział, że po części terenowej rajdu bedzie wykończony, ale nie mógł się doczekać momentu, w którym sięgnie po jakieś procenty. Ostatnio na rajdzie bawił się przednio i miał nadzieję bawić się tak również tym razem.La Tortuga - 2018-04-15, 15:23 x GRUPA CZWARTA x
Nadal kroczyła chętnie naprzód pod swoim nowym właścicielem i przemieszczała się mędzy końmi w taki sposób, jakiego ten sobie życzył. Czasem tylko tuliła uszy, gdy akurat jakieś inne konie się płoszyły, ale sama była oazą spokoju i dopóki nie działo się nic doprawdy niepokojącego (na przykład nagłe zerwanie wszystkich koni niekontrolowanym galopem) nie miała podstaw do tego, by denerwować się lub wywoływać takie odczucie w Lucasie. Oczywiście nie była niewzruszona – reagowała na dziwne zachowania, ataki, które mogła obserwować gdzieś na przodzie, i różne dziwne kwiki, ale zazwyczaj kończyło się to albo krótkim podkłusowaniem, albo głośnym parsknięciem.
Jeśli chodzi o zastrzyk adrenaliny, to z łatwością możemy obserwować go od wielu koni podczas tego rajdu. Jeśli Lucas również chciał powalczyć o swoje życie, to Tortuga zdecydowanie nie była dobrym wyborem w tej kwestii. Zwyczajnie była zbyt odczulona na wszelkie bodźce i w takich sytuacjach dawała duże poczucie bezpieczeństwa, a także gwarantowała spokojny przebieg wycieczki i możliwość delektowania się widokami, których można było doświadczyć. Gdy zbliżyli się do Krugerranda, klacz zerknęła na niego z ciekawością, a następnie ponownie skupiła się na drodze. Była od niego ponad 20 centymetrów niższa, więc w konfiguracji Krug & Evelinie i Tortuga & Lucas, musieli wyglądać naprawdę atrakcyjnie.Jonah Wrens - 2018-04-15, 16:52 x GRUPA TRZECIA x
Skoro mieliśmy już zażegnany kryzys, a przynajmniej zatuszowany i ogier na nowo zaczął iść do ręki, to mogłem skupić się na trasie. Poklepałem po raz kolejny siwka, w momencie gdy gdzieś tam, coś się zadziało. Pojawiło się też robactwo, które może nie było, aż tak upierdliwe ale jednak denerwowało konia. Dlatego podjąłem szybką decyzję ruszenia kłusem, coby zostawić za sobą tych krwiopijców (rzecz jasna chodzi o owady). Z racji, że byłem dalej od całej grupy nie zamierzałem krzyczeć w ich stronę, licząc że skorzystają z oczu i może przyśpieszą, żeby nie spędzić wieczności na patrolowaniu okolicy. Chociaż szczerze mówiąc nic mi było do tego. Przykładając łydki do boków siwego, poprosiłem go o zakłusowanie, również spokojne, żeby mimo wszystko nie zachęcać go do rozpędzania się na tak dużej przestrzeni. Stąd dosiadem i wycofanymi ramionami go hamowałem, a łydka sobie dojeżdżałem do tej dłuższej wodzy. Chociaż niekoniecznie prosiłem na siłę żeby się ustawiał. Miał iść tak, żeby było mu wygodnie ale w moim tempie.