Sleepwalker - 2013-02-21, 20:40 Zatrzymany po środku biegalni, znieruchomiał niczym posąg. Czując, że Narcyza przymierza się do tego, by wsiąść na oklep, schował uszyska w kruczoczarnej grzywie, nic poza tym nie czyniąc. Gdy już go dosiadła, bez proszenia ruszył do przodu, równie spiętym krokiem, co ona czuła siedząc na jego grzbiecie. Niestety bardzo udzielały mu się emocje jeźdźców, ci spięci i nerwowi, albo jeszcze gorzej - strachliwi albo agresywni, działali na niego najgorzej.Narcyza - 2013-02-21, 20:44 W końcu, wczuwając się w dostojny ruch kroków ogiera, rozluźniła się. Kilka chwil później, zrobiła to jeszcze bardziej, jakby jego miękki i wygodny grzbiet oraz lekkie kołysanie przy krokach uspokajało ją. Pochyliła się nieco ku jego szyi.
- Wiesz, jesteś całkiem fajny.
Powiedziała doń, klepiąc go przy tym.Sleepwalker - 2013-02-21, 22:23 Poruszał się po biegalni dość chaotycznie, nie mając pojęcia, w którą stronę powinien się kierować; podobnie jak Narcyza, wkrótce i jemu się udzieliło rozluźnienie, chociaż wciąż nie opuszczało go zdezorientowanie. W pewnym momencie zatrzymał się jak wryty i skierował uszy na dziewczynę, niespokojnie parskając.Narcyza - 2013-02-21, 22:28 Gdy się zatrzymał, ponownie nachyliła się lekko ku jego szyi.
- Hej, co się dzieje?
Spytała, a głos miała spokojny, wręcz jakby nieco rozespany. Rozejrzała się pobiegalni, nie widząc jednak niczego, co mogłoby ogiera zaniepokoić, ponownie dała mu lekką łydkę i naprowadziła jakkolwiek na ścianę, gdzie szli jeszcze parę metrów, po czym dziewczyna dała łydkę nieco mocniejszą od tych, których używała, aby nie zgasł w stępie.Sleepwalker - 2013-02-21, 23:11 Ah ci ludzie, jak zwykle nie widzą niczego niepokojącego w takich pomieszczeniach ;<<. Ponownie ruszył stępem, czujnie się jednak rozglądając po biegalni i nasłuchując uważnie. Po otrzymaniu mocniejszej łydki, dość gwałtownie przeszedł do kłusa, znowu się spinając. Przez chwilę kłusował wyraźnie zirytowany, aż w końcu przeszedł z powrotem do stępa. Lenistwo? Prawdopodobnie.Narcyza - 2013-02-22, 16:22 No bo ludzie są głupi i tyle. ;< Dziewczyna trzymała się w miarę dobrze, nie obijała kłębu ani ogólnie mówiąc grzbietu ogiera, aczkolwiek gdy przeszedł do stępa lekko przesunęła się do przodu, lecz nic innego się nie stało.
- O nie kochany, jak już coś robisz, to rób porządnie.
Mruknęła cicho i ponownie dodała łydki do kłusa. Już kiedyś doświadczyła, że nie wolno odpuszczać.Sleepwalker - 2013-02-23, 19:32 A co jeżeli powiem, że mu się nie chce? x3 Na próbę ponownego przymuszenia go do kłusa, spiął mięśnie i zrobił zaledwie dwa kroki do przodu, po których stanął jak wryty, furkocząc chrapami. Nic z tego.Narcyza - 2013-02-23, 19:48 No to ja będę smutna. ;< Dała mu jeszcze raz łydkę, aczkolwiek nie była w tym nachalna. To było jedynie delikatne spięcie mięśni, przy czym nieco mocniejsze przyłożenie do boków, niż w pozycji luźnej.
- Ostatnie parę kroków i odprowadzę Cię do boksu.
Obiecała mu cichym, spokojnym głosem i ponownie spięła mięśnie łydek.Sleepwalker - 2013-02-25, 09:18 Jeszcze chwilę ociągał się z jakimkolwiek ruszeniem do przodu, aż w końcu zaskoczył i ruszył przed siebie wolnym stępem, wciąż będąc jednak wyraźnie "oburzonym". Ciekawe co ona powiedziała, gdyby jej kazali tyle chodzić ._. Narcyza - 2013-02-25, 09:22 Ona byłaby bardzo zadowolona! Po chwili zatrzymała go, zsiadłą i zaprowadziła do stajni. Ooo, jaki zmęczony konik. <3 /ztLisa - 2013-02-25, 23:36 Weszła na biegalnię, prowadząc Welta na luźnym uwiązie. Chciała żeby się ruszył, ale też nie przemęczył. Ze względu na to, że kilka dni stał to stępem zaczęła go oprowadzać po całym pomieszczeniu. Nagłe zrywy galopu nie byłyby wskazane.Anonymous - 2013-02-25, 23:48 Przyszedł u boku rudej, stosunkowo grzecznie się zachowując.
Rozglądał się wkoło, co rusz to szastając ogonem na obydwie strony zadu. Fuknął, przestępowując koło, z uwagi na to, że spadał śnieg z dachu. Wiadomo, że z trudem powstrzymał się od wyskoku, po prostu sumiennie uważał na panią trener <3Lisa - 2013-02-25, 23:56 Oj jaki on miły, że nie chciał jej zabić od razu ! Tymczasem mogła go lepiej poznać, a i przekonać do swojej osoby, w końcu mieli od teraz wspólnie trenować, co rudej nawet się podobało i była zadowolona z wyboru konia. Zawsze się lepiej dogadywała z ogierami .
Po kilkunastu minutach stępa uznała, że może go puścić. Modląc się w duchu coby sobie krzywdy nie zrobił zdjęła mu derkę i odpięła uwiąz cmokając cicho.Anonymous - 2013-02-25, 23:59 Takie siły natury, co zrobisz, nic nie zrobisz.
Kiedy tylko go puściła, szarpnął mordą na boki, idąc na nią z przodami, aż wymuszając, żeby się cofnęła. Pobawmy się ! <3Lisa - 2013-02-26, 00:07 O nie, tak się nie bedą bawić, a na pewno on jej straszyć nie będzie !
Machnęła na niego uwiązem, odganiając od siebie,.