To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Karuzela

Nicol Illas - 2015-03-13, 16:29

napisałam dupny post to komp mi odmówił posłuszeństwa ;/ ustaliłyśmy z Caro by nie dublować posty będziemy na zmianę pisać.

Kobieta stała i obserwowała pracę koni na karuzeli, rozmawiała dość cicho z Caroline by nie denerwować koni ani ich nie rozpraszać. Trzeba przyznać że ładnie się spisywali na karuzeli oboje, karuzela wedle rąk dziewczyn kręciła się jednak tempo koni było ustawione (przynajmniej machinowo) na spokojne jednostajne, nie za szybkie nie za wolne. W końcu po 6 kółkach w kłusie, pomału pospieszały parkę do galopu i znowu 6 kółek w tym chodzie. By nagle nie zwolnić ich do stępa czy stania, stopniowo przeszły do kłusa gdzie konie zrobiły dwa okrążenia, potem stępa znowu 2 okrążenia i dopiero zatrzymanie. Oba konie zostały przestawione na drugą stronę w swoim boksie czyli jak jechali teraz do przodu na prawo to teraz na lewo, tak że Away stał na przodzie Inso za nim oczywiście w swoich boksach i znowu stęp.

Insostenible - 2015-03-15, 12:05

Wkrótce po wykonaniu kolejnych okrążeń w kłusie przeszła do energicznego galopu. Aby prezentować się porządnie przed kobietami poskładała się w kupę,zadem wkroczyła delikatnie pod kłodę. Zerkała co jakiś czas to na Car i Nicol to na młodzika z tyłu. Stopniowe przejście do stępa przez kłus,2 kółka i stój. Bez problemów przestawiła się na drugą stronę i ruszyła stępem.
Falling Away - 2015-03-15, 15:47

Ciekawie rozglądałsię po otoczeniu, utrzymując stałe tempo w kłusie, nie zrezygnował też z zaczepiania siwej klaczy w boksie przed nim. Kiedy stopniowo przyśpieszyli machinę do galopu Falling parsknął wesoło, dostosowując tempo. Najchętniej jeszcze przyśpieszyłby tempo, jednak w zamkniętym boksie nie było to możliwe. Chyba po raz pierwszy od wejścia na karuzelę Away zaczął się starać, by jego chód jakoś wyglądał, a może z resztą jak zawsze, chciał się jak najlepiej prezentować. Po 6 kołach w galopie kobiety zaczęły stopniowo zwalniać ich najpierw do kłusa. Falling Away szybko to wyłapał, dostosowując tempo. Po 2 okrążeniach w kłusie zwolnili do stępa, gdzie znowu zrobili dwa okrążenia, przed całkowitym zatrzymaniem. Młodzik rozejrzał się z zainteresowaniem, mając nadzieję, że to jeszcze nie koniec, nadal miał w sobie mnóstwo niespożytkowanej energii. Bo niby jak miał ją spożytkować? W boksie?
Kiedy znowu ruszyli, tym razem w drugą stronę, przyjął to z zadowolonym parsknięciem. Zauważył, że kobiety przestawiły kierunek jazdy, tak, że teraz on jechał na przedzie, a za sobą miał Insostenible. Spojrzał za siebie na siwą klacz, a gdy ruszyli wrócił wzrokiem do przodu, bardzo dumny, że to on teraz prowadzi "pochód". Nie mógł jednak powstrzymać się od tego, by co jakiś czas zerkać w tył.

Caroline Hathaway - 2015-03-15, 16:41

Stała spokojnie obserwując parkę pracujących koni, w końcu po 6 kółkach stępa znowu stopniowo przeszli do kłusa, znowu szczęść kół i galop i znowu szczęść kół. Kiedy już uznały że dość ponownie zaczęły stopować koniec 3 koła w kłusie i 5 w stępie by koniska odsapnęły. Caro podeszła pierwsza do Inso, weszła do boksu chwaląc siwą za dobre zachowanie i dobrą pracę, ostatecznie wyszły do stajni

z.t

Nicol Illas - 2015-03-15, 16:47

Kiedy Caro pracowała z maszyną ona tylko obserwowała tą dwójkę, ostatecznie po niebiesko włosej podeszła do Away i zabrała go do stajni.

z.t

Falling Away - 2015-03-16, 16:14

Mimo, że Falling Away miał jeszcze mnóstwo energii, zachowywał się dosyć spokojnie na karuzeli, głównie rozglądają się wokół, lub spoglądając do tyłu, na siwą klacz, Dostosowywał i utrzymywał tempo, prezentując ładną pracę nóg, chociaż było mu jeszcze daleko do ideału. Kiedy kobieta pracująca przy maszynie zaczęła ją stopniowo przyśpieszać do kłusa, Falling tak jak wcześniej załapał to i przyśpieszył tempo, podobnie gdy po sześciu kołach w kłusie, przeszli do galopu. Kiedy Away biegł galopem zarżał wesoło, bardziej niż wcześniej przykładając się do pracy swoich nóg, najchętniej wyprzedziłby maszynę, gdyby tylko mógł. Po sześciu kołach w galopie, machina zaczęła zwalniać etapami, zaliczając kilka kół w kłusie i stępie. Przynajmniej z ogiera zeszło trochę energii.
Kiedy jednak Nicol wyprowadziła go z boksu spokój gdzieś prysł i w drodze do stajni znowu musiała się z nim trochę szarpać.

zt

Caroline Hathaway - 2015-03-18, 18:22

Nie chcąc zgubić konia albo go uszkodzić wpierw przyprowadziła go na karuzele, rozgrzewka łudząco podobna do lonżowania, nie zamierzała poprzestać na tym treningu ale lepiej się czuła wiedząc że w pierwszym kontakcie koń popracuje na maszynie by spuścić z siebie nieco pary. Pilnowała konia by nie szalał po drodze przypominając o swojej obecności odziaływaniem na wędzidło, oprowadziła karusa po wnętrzu karuzeli w ręce raz czy dwa razy dookoła po czym wprowadziła go do boksu i odpięła uwiąż od kantara, zdjęła też z niego derkę ostatecznie zostawiając go samego. Podeszła do pulpitu ruszając konia stępem do przodu, zrobił tak sześć kół potem po woli przeszli do kłusa, ponownie sześć kół by ostatecznie przyspieszyć do galopu w którym również cześć kół. Kiedy już przebiegł odpowiednią ilość kół w każdym z chodów zaczęła go zwalniać do 3 kół w kłusie, i 3 w stępie.
Lockhard - 2015-03-19, 18:45

W drodze prowadzącej do karuzeli pozostawał w stanie uniesienia, będąc wyraźnie podekscytowanym. Niewiele robił sobie z poczynań Caroline, ciągłe upominanie przynosiło wręcz odwrotny skutek - po prostu ignorował działanie wędzidła, a raczej zbywał je za każdym razem dosłownie po chwili.
Znał tę maszynę, aczkolwiek nigdy nie został jej fanem - była dla niego jedynie okazją do zrobienia rozróby. I chociaż nie mógł wyrządzić większych szkód, to hałasu zdecydowanie był w stanie narobić!
Stojąc już w karuzeli, szastnął nerwowo ogonem, jedno z uszu kierując na Caroline. Kiedy maszyna ruszyła, dalej stał w miejscu, ruszając dopiero gdy tylna ściana niemal zetknęła się z jego zadem. Wówczas momentalnie przeszedł do elektrycznego kłusa, zarzucając łbem, wręcz nurkując nim w dół i zaraz ostro zadzierając do góry. Praktycznie nie stępował ani chwili - gdy tylko zbliżał się do przedniej ściany, zatrzymywał się i czekał, aż odzyska przestrzeń, by znowu zakłusować, czemu ponownie towarzyszyło zarzucenie łbem. Dopiero w kłusie zachowywał równe tempo, nie zatrzymując się ani nie próbując przejść do wyższego chodu. Szedł co prawda z uniesioną głową, nijak nie przykładając się do swojego ruchu, ale przynajmniej nie sprawiał kłopotów. Sytuacja zmieniła się w galopie, w którym znowu zaczął się cholernie miotać; rozpędzając się maksymalnie, zaraz gwałtownie zwalniał, by oddać serię kopnięć z zadu, wymierzoną prosto w tylną ścianę (chociaż trafiał tylko w niewielkim procencie uderzeń). Czasami trafiał kopytem w boki karuzeli, tym samym wywołując niemiłosierny hałas, który zdawał mu się zupełnie nie przeszkadzać. Pozostawał głuchy na jakiekolwiek słowa czy działania Caroline, dalej rozbijając się po karuzeli. Było to przede wszystkim wynikiem nadmiaru energii, ale też czystej złośliwości - dobrze wiedział, jak bardzo taki hałas przeszkadzał ludziom. Płoszył inne konie, rozpraszał, a w dodatku był po prostu nieznośny. Po ewentualnym zwolnieniu do kłusa, kłusował głośno furkocząc chrapami i niekiedy rżąc donośnym basem. Natomiast gdy doszło już do stępa, opuścił łeb do samego dołu, nie przerywając marszu. Dmuchając w ziemię, zachowywał pozorny spokój, by nagle z ostrym kwikiem ruszyć do przodu jednym susem, zatrzymać się i strzelić z zadu prosto w bok karuzeli :lol: .

Caroline Hathaway - 2015-03-19, 18:59

Wariat, ale chyba Chris nie ma normalnych koni :lol2: To musiało to dość komicznie wyglądać skoro ruszał, stawał, ruszał kłusem od ściany do ściany jak chciał się wyszaleć jego sprawa. Nie zahamuje go bo ona waży raptem 60kg a taki koń koło 500?
-Lockhard zrobisz sobie krzywdę. - koń jej nie zrozumiał i za pewne i tak by zignorował ale co poradzić miała z nim biegać w tej maszynie? No pewnie i tak było by na odwrót niż ona by chciała więc wolała dać mu się wyszaleć do woli by potem ogarnąć go na korytarzu który był kolejnym punktem programu skoki powinny nieco ostudzić jego energii i spożytkować ją na coś dobrego. Przywykła do szalonych koni, bo jednego takiego jak on lub gorszego widziała? Byli tu sami, on i ona tylko no i karuzela kobiecie hałasy nie szczególnie przeszkadzały tak na prawdę robił to na własną odpowiedzialność jak nie tu to pewnie rozpierdzieliłby w końcu boks odpukać nie robił sobie przy tym krzywdy maszyna chyba była wytrzymała na takie lub podobne wybryki koni. Przewróciła oczami widząc poczynania karusa w stępie, nie które konie są doprawdy dziwne. Karuzela na krótki moment się zatrzymała znając konia robił różne dziwne kombinację przy tym by po minucie może półtorej ponownie ruszyć specjalnie nieco szybciej by przeszedł do kłusa chcąc go tym samym popędzić o ile sam nie próbował czegoś. Znowu przekłusował koło 6-7 kół, po czym karuzela przyspieszyła obroty do galopu i znowu 6-7 kół, dla odmiany po wykonaniu galopu dość szybko zwolniła powodując przynajmniej starając się wymusić stęp o ile udało się to był o ile nie to koń ponownie jak wcześniej od ściany do ściany w wolniejszym tempie kłusował. Ponownie maszyna się zatrzymała na minutę może półtorej, tym razem rozkręciła się na jak to mówią maxa przechodząc z koniem (teoretycznie) do galopu, zmniejszyła ilość kół aż do pięciu, potem maszynę zwolniła do kłusa ponownie z 5 kołami by ostatecznie do stępu gdzie w zamiarze było sześć.

Lockhard - 2015-03-19, 20:10

Nie zareagował na słowa Caroline, zbyt zaoferowany sianiem zamętu. Skoro nijak mu w tym nie przeszkadzała, dalej w najlepsze robił swoje. W jego przypadku nie istniało pojęcie znudzenia się czymś. Jeśli nie odnosił oczekiwanych efektów, nie zrażał się i kontynuował niepożądane zachowania tak, jakby o to właśnie mu od początku chodziło. O ile nie był w stanie poważnie zaszkodzić urządzeniu, to sobie - cóż... Niby kopnął już kilkanaście razy, ale kto powiedział, że kolejne kopnięcie nie okaże się tym, które przysporzy mu jakichś problemów?
Po zatrzymaniu karuzeli automatycznie zwrócił się w poprzednią stronę, spodziewając się zmiany kierunku. Do takowej jednak nie doszło, więc gdy tylko zobaczył, że ściana zaskakująco szybko zmierza w jego stronę, powtórnie kwiknął i gwałtownie zawrócił, nie omieszkując się wyrzucić prawej, tylnej nogi w powietrze >3 Zaraz jednak musiał przejść do kłusa, teraz dla odmiany nie chciało mu się biec szybko, zmęczenie i stres dawały się we znaki. Chociaż się nie bał, to tym nerwowym zachowaniem błyskawicznie się spalał. Karuzela wymusiła na nim jednak szybszy kłus, więc zgrzytając zębiskami zaczął biec szybciej, szastając wściekle ogonem. Wyglądał co najmniej niepokojąco, i pewnie gdyby tylko miał taką możliwość, to wyskoczyłby z karuzeli i zrobiłby tu niezły burdel. Tego ogiera nie warto było jeszcze bardziej nakręcać, licząc, że w końcu presja go złamie i dzięki temu karus odpuści. Wręcz przeciwnie, błogo działał na niego spokój, oczywiście w zestawieniu z krótkim, acz konkretnym działaniem. Po sześciu, siedmiu kołach karuzela ponownie zwiększyła swoje obroty, zmuszając ogiera do galopu. To zirytowało go jeszcze bardziej, karuzela nie nadawała się do tego. Dlatego też znowu skończyło się tak, jak poprzednim razem - kopał po ścianach, nakręcając się i irytując coraz bardziej. Nie mógł się rozpędzić, ani ustalić równego tempa. Ilekroć przechodził do galopu napotykał przed mordą ścianę, więc zwalniał do kłusa, by zaraz zostać pogonionym tylną ścianą. Kopał, bo próbował pozbyć się presji w postaci tylnej ściany, która go popędzała do przodu, choć nie miał się gdzie udać. W końcu jednak Caro hm, zlitowała się nad nim? i zwolniła karuzelę aż do stępa, co również było uciążliwe. Podburzony koń chciał kłusować, był już zlany potem, nie z wysiłku lecz stresu. Co chwilę podkłusowywał, szastając wściekle ogonem i ciężko oddychając. Łypał przy tym białkami ślepi, będąc coraz bliższym desperackiej próby rozwalania tego boksu i wydostania się. Kobieta mniej lub bardziej świadomie nakładała na niego cholernie dużą presję, stawiając wymagania, którym nie był w stanie sprostać! Nagle maszyna zatrzymała się. Tym razem nie ruszyła po paru sekundach, więc karus zaczął nerwowo krążyć po boksie, wte i wewte. Chodził z nosem przy samej ziemi, furkocząc w nią głośno. Cielsko pokryte potem wręcz od niego lśniło, ale wciąż nie miało to nic wspólnego z wysiłkiem. De facto Lockhard wciąż miał w sobie mnóstwo sił i energii. Nagle maszyna znowu ruszyła, zupełnie niespodziewanie i zdecydowanie zbyt szybko; tym razem ogier nie zdążył zareagować, ściana po prostu w niego uderzyła, na co zareagował tak histerycznym kwiknięciem, że chyba postawił cały ośrodek na nogi. Gwałtownie poderwawszy się do góry, uderzył ciałem w ścianę, która na niego naparła i prawdopodobnie dopuścił do tego, że ją zablokował. Przynajmniej na chwilę, bo koń to jednak zwierzę unikające presji i nacisku, więc po chwili siłowania się z maszyną, został zmuszony do tego, by się wycofać. Niestety przy tym tempie nie mógł wykonać obrotu, dlatego włączył wsteczny. Zadzierając maksymalnie łeb i wywalając ślepia na wierzch na oślep szedł do tyłu, obijając się zadem o ściany, będąc bliskim wyskoczenia stąd choćby kosztem własnego życia. Jedynym rozwiązaniem było natychmiastowe wyłączenie karuzeli zanim koń się zabije albo przynajmniej poważnie uszkodzi.

Caroline Hathaway - 2015-03-19, 20:28

Wiedziałam od Chrisa ale nie miałam jak poprawić musiałam zejść z kompa siła wyższa.

Brak jeszcze odpowiedniego doświadczenia u kobiety spowodował takie a nie inne problemy z karusem, a może z nią? Nie wiedziała że koń tak reagował furią czy jak to nazwać na próbę zagalopowania, bo maszyna teoretycznie szła w galop ale praktycznie nie była do tego przystosowana to na ha jej takie coś wbudowano że można było nieco przyśpieszyć kłus? W końcu była tu nie dawno z innym koniem i dale radę, wiadomo każdy koń jest inny ale że aż tak? Maszyna po kolejnej próbie pospieszenia konia przy jego zachowaniu i blokadzie ściany krótkotrwałej ale jednak została wyłączona. Zatrzymała się dość gwałtownie nim koń wpadł zadem na ściankę przedziałową zderzając się z nią, kobieta zostawiła maszynę całkowicie wyłączoną dając odpocząć karusowi ewidentnie był to jej błąd co dopiero doświadczyła po czasie jak to mówią człowiek uczy się na błędach. Koń został w boksie, nie podchodzono do niego ani nie ruszano maszyny to był czas jak to mówią dla niego by odpocząć może nie odstresować ale na pewno uświadomić przynajmniej że nie powtórzy się to. Minęła dłuższa chwila nim kobieta zdecydowała się podejść do boksu konia, przewieszoną miała lonżę przez bark starała się go ewentualnie uspokoić głosowo chyba jednak bezpieczniej będzie jak odprowadzi go do boksu zanim go serio zabije.

Lockhard - 2015-03-19, 20:50

Tym razem po zatrzymaniu karuzeli ogier nie zaczął spacerować dookoła. Stał w miejscu, napięty niczym struna, wciąż wyraźnie wściekły. Chociaż wściekły to mało powiedziane... Potrzebował byle pretekstu aby przerwać ten względny spokój i ponownie wpaść w szał. Pomimo tego, że nie zmieniał swojego położenia, wciąż szastał ogonem tak mocno, że włosiem za każdym razem uderzał o zad. Uszy wciąż miał położone w grzywie i zgrzytał głośno zębiskami. Podnosił na przemian przody, niemal pod sam mostek, by zaraz odstawiać je z hukiem. Nie wyglądał bezpiecznie, raczej głupotą byłoby wejście do niego, chociaż nie wyglądało na to, aby miał się tu uspokoić. Drażnił go cały ten pot, chętnie by się wytarzał czy chociaż pozbył ogłowia, ale nie czuł się na tyle komfortowo, aby się położyć czy nawet schylić, żeby zacząć się drapać o nogę.
Zignorował Caroline, jedynie łypnął na nią ślepiem, nie zamierzając samemu podchodzić. Mogła być pewna, że jeśli otworzy teraz karuzelę, to karus najprawdopodobniej rzuci się do wyjścia nie patrząc zupełnie na nic.

Caroline Hathaway - 2015-03-19, 20:58

Patrzała tylko na poczynania karusa kontynuacja treningu nie skończyłaby się zbyt dobrze dla żadnego z nich. Dlatego postanowiła skończyć to w miarę szybko i powiedzmy najmniej uciążliwie dla nich samych. Zostawiła konia na moment samego obserwując go kątem oka, poprosiła stajennych o pomoc oni byli w prawieni w takie pomoce przynajmniej ci - załóżmy. Jeden z nich odwrócił uwagę karusa by drugi mógł się wślizgnąć do środka nie wypuszczając karego ze środka. Oboje uważali na życie sprawnie ewentualnie unikając ataków z strony konia, udało się temu w środku zarzucić na konia coś na wzór pętl by wyprowadzić go stąd nie robiąc sobie ani jemu większej krzywdy. Po tym jak koń miał na sobie już liny wycofał się z boksu szybko dając drugi koniec jednej facetowi co by stanęli po obu bokach konia w razie jego wybryków ostatecznie nie pozwalając mu na zbyt wiele.

Wyprowadzili konia wraz z dziewczyną z.t
Nim serio się pozabijami

Lockhard - 2015-03-19, 21:23

Cóż... Nie był to najbezpieczniejszy pomysł, ale powiedzmy, że skuteczny. Jako, że przez ogiera nie przemawiała chęć mordu, to nie rzucił się na stajennego, który wszedł do boksu - zaczął robić natomiast wszystko, aby się od niego oddalić. Tak czy inaczej, skończył z niejakim lassem na szyi, jak mustang z dzikiej doliny :lol: . Odruchowo wspiął się nisko, ale liny prawdopodobnie szybko ściągnęły go na ziemię, toteż korzystając z otworzonego 'boksu', wyskoczył z niego niemal na dwóch nogach, nie zwracając uwagi na stajennego. Czując zaciskającą się na szyi linę, gwałtownie zwrócił się przodem do stajennych, którzy podzielili się linami i trzymali teraz karusa po obu bokach. Grzebnąwszy nogą w ziemi, fuknął nerwowo, mierząc mężczyzn wzrokiem. Poczuł się lepiej będąc już poza karuzelą, dlatego nie próbował się wyrwać mężczyznom, szczególnie że nie bardzo miał ku temu sposobność. Jednemu z nich pozwolił nawet podejść, wówczas lina została przewiązana przez kółko wędzidłowe, co gwarantowało jakąkolwiek kontrolę nad karusem. Stajennych mimo wszystko lubił, dawali mu przecież żarcie! Wkrótce został wyprowadzony. /zt
Theo - 2015-05-27, 19:23

.....Przyszedł tutaj z ogierem, pierw oprowadzając nieco, żeby nie czuł się tak nieswojo. Zaraz też zamknął go w jednym z przestronnych boksów. Odpiąwszy uwiąz podszedł do panelu sterowania, ustawiając prędkość maszyny na stęp, który miał rozgrzać konia. Ciągle uważał, czy z nim wszystko okay, jeżeli tylko wyczuł, że coś jest nie tak zatrzymywał karuzelę i szedł sprawdzić sprawę.
.....Jednak jeżeli nic takiego się nie stało to po kilkunastu minutach przestawił karuzelę na kłus, ciągle łupiąc okiem na zwierzę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group