To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Christian Levrull - 2013-04-27, 21:45

Przyszedł z siwym na teren hali z przygotowanym korytarzem, odkładając bat przy wejściu na ring, a samemu z ogierem wchodząc na wyznaczony dla koni tor, drągi były poustawiane z boku, przez co chłopak mógł swobodnie poruszać się po obwodzie. Tym samym, by jeszcze trochę utemperować ogiera szedł z nim w ręku na owym uwiązie, stępem, nie dając mu możliwości przyśpieszyć, czy zwolnić. Jeśli tylko ten jednak pozwolił sobie na taki ruch, automatycznie mógł poczuć lekkie szarpniecie na pysku, spowodowane pociągnięciem przez chłopaka za uwiąz. Ruszał znowu, odpuszczając jeśli i ten odpuszczał, wreszcie powinien załapać ten sposób kija i marchewki, a on ma czas. Jeśli jednak go coś zaciekawiło dawał mu możliwość stanięcia i powąchania, a następnie ponownego ruszenia z chłopakiem. Tak chodzili trochę czasu, wiedząc, że jak go puści, to ten już nie będzie tak chętny do stępa, a musi się rozgrzać, nie wiedział kiedy ostatnio miał trening.
Ruitershoeve - 2013-04-27, 21:59

.
.

Przyszedł i on na teren hali, gdzie mężczyzna już przygotował dla niego korytarz. Spojrzał ukradkiem na bat, na chwilę położył po sobie swoje siwe uszy. Jednak szybko rozejrzał się po hali. Uniósł lekko nasadę ogona, a sam rozszerzył chrapiska i momentalnie zaczął nimi furkotać. Próba utemperowania? Let's try <3 Szedł stępem, i to całkiem obszernym. Przekraczał ślad swojego przedniego kopyta o co najmniej połowę długości. Mocno wkraczał zadem pod kłodę. Strzelił nerwowo ogonem rozglądając się cały czas. Poznawał to miejsce w miarę możliwości. W pewnym momencie zatrzymał się przy pierwszym lepszym drągu i zniżył łeb do niego. Dmuchnął ciepłym powietrzem, a piasek lekko się rozwiał na boki. Potem znowu ruszył do przodu razem z nim, kiedy w końcu już musiał. Mocno wbijał kopyta w piasek, więc zdarzało mu się rozsypać drobiny podczas stawiania kolejnych kroków. Więc szedł u jego boku stępem, rozgrzewając przy tym swoje mięśnie dokładnie. Ogon jego bujał się swobodnie w rytm kroków, to samo działo się z jego głową.

.

Christian Levrull - 2013-04-27, 22:17

Nie omieszkał się zerknąć na swoje podopiecznego, jak się zachowuje i wygląda, kątem oka. Zaraz będzie mógł nacieszyć oko, no chyba, że siwy stwierdzi, że drągi bierze się na klatę. :lol: Jako, że ogier zaczął całkiem dobrze się zachowywać, pochwalił go, klepiąc lekko dłonią po szyi i nieznacznie poluzował uwiąz, dając o wiele więcej swobody. Widząc jego wykrok, pokiwał z uznaniem głową sam do siebie. Nie będzie ukrywać, że Orbit maszyną był/jest.
Minęło prawie 10 minut, gdzie w między czasie robił takie rzeczy, by chłopak się nie znudził. Wreszcie przy wejściu odpiął go, sam wchodząc na środkowy ring i skierował się na jego środek z dość długim batem, wcześniej na chwile ściągając z korytarza drągi na bok. Wreszcie zacmokał cicho, dając mu możliwość wyboru chodu, mógł teraz swobodnie kłusować/galopować, jedynie jeśli przechodził do stępa automatycznie go poganiał. No i pilnował by nie zmieniał bogi bez jego ingerencji. Sam zresztą mógł teraz obserwować jego swobodny ruch. No, Orbitek, pokaż na co się stać. :lol:

Ruitershoeve - 2013-04-29, 09:53

.
.

A ten nie omieszkał nie spoglądać na niego. Badał zachowanie faceta, a przede wszystkim, czy bat jest usadowiony na ziemi. ie lubił tego narzędzia tortur. Można by rzec, że się go bał. Drągi na klatę? Mm, jak będzie brał drągi na klate to zotanie koksem. Bo mu sie pierś rozrośnie, haha. Na początku może tak się stać, bo kiedy on ostatnio skakał. Te filmiki zostały zrobione zanim dorwał go pingwin i zaczął jeździć tylko ujeżdżeniowo. Teraz pytanie jak trudno będzie się przestawić na tryb skokowy.Mając więcej luzu, miał większą swobodę ruchu głową, co obfitowało ciekawszym ruchom głowy. Kiedy po tych magicznych 10 minutach chłopak spuścił bestie ze sznurka, ten ruszył elastycznym kłusem. Uniósł swoją kitę do góry i kręcił się w koło. Swobodnie poruszał się tym chodem przez korytarz, automatycznie przez niego przejeżdżał, bo był po drodze. Pokazywał klasę swojego miękkiego chodu. Możliwe, że wyrobionego poprzez częste treningi ujeżdżeniowe. Chłopak mógł zobaczyć piękną wysoką akcję nóg. Zad był mocniej pod kłodą, a szyja luźno ustawiona na linii kłębu. Chrapy zaś wydawały parsknięcia. Widząc bat przeszedł do galopu, tylko ten galop był skakany tzn. miał długą fazę lotu. Jak taka piłeczka <3 Aż w końcu znów przeszedł swobodnie do kłusa, idąc jak poprzednio. Z klasą.

.

Christian Levrull - 2013-04-29, 10:16

Tak, akurat na razie bat był na ziemi, a siwego poganiał głosem, gdyż obecnie nie widział potrzeby, by choć ruszyć batem na wysokość większą niż ziemia. Tya, koks Orbitek, chciałabym to zobaczyć. ;D Mimo, że wiedział, że filmy były robione dawno, to patrząc na całą resztę wtedy i jego budowę, upierał się, że chłopak potrafi i to konkretnie. Teraz jednak skupił się na obserwacji jego ruchu, co de facto było dla Chrisa dość istotną sprawą. A miał na co patrzeć, siwy naprawdę był obdarzony dobrym ruchem, wysoką akcją i przede wszystkim luzem, przez co swobodny ruch był jak najbardziej prawidłowy i zaangażowany. Nie ukrywał przyjemności z obserwacji ogiera, bo takiego konia szukał. No, ale zobaczymy jak to skakać potrafi/nie potrafi. :lol:
Uznawszy, że siwy już trochę się rozruszał, zwolnił go głosem, na chwilę blokując zawieszonym sznurkiem drogę na prawidłowy korytarz, w którym miały odbywać się skoki, czy raczej jedną prostą. Szybko i sprawnie ustawił przeszkody, w następujący sposób: w wejściu był krzyżak 60 cm z lekko wysuniętym na ziemi drągiem, który miał wymusić trochę dalsze odbicie się; po jednej fouli ustawił stacjonatę 80 cm, mocno pobudowaną, tak, by zachęcała do skoku, a nie wręcz odwrotnie jednym drągiem prosiła się o jej zdemolowanie, tu tam samo jak wcześniej 30 cm przed dał drąga, który miał znów zachęcić do nie podchodzenia zbyt blisko do przeszkody; po dwóch foulach był ustawiony okser 70x60 z bardziej zabudowanym przodem, niżeli tyłem. Na początek oto taki zestaw, a co siwy z nim zrobi? Zobaczymy. Odpiął sznur blokujący korytarz, by następnie zacmokać do galopu, jeśli nie przeszedł to lekko machnął batem, ale nie za blisko ogiera, uważając, że i tak pewnie zareaguje.

Ruitershoeve - 2013-04-29, 10:36

.
.

Naturalny, niewymuszony ruch mógł być uwarunkowany tym, że ogier chciał to robić, bo miał w sobie duże pokłady energii. Można by rzec, że ogromne. A wówczas konie mają ogromną chęć pracy. Lepiej się czują jak trochę popracują. Z resztą Ruitershoeve jest ogierem u usposobieniu Ferrari, więc jego trzeba pilnować, aby nie zapieprzał. Kiedy korytarz został zamknięty, a ten postanowił go zwolnić z obowiązku biegania choc na chwilę, to ten przeszedł do stępa. Aż wreszcie zatrzymał się i patrzył jak chłopak układa drągi. Strzygł ciekawsko uszami. Aż zauważył na ziemi bat. Zniżył do niego pysk, i obwąchał rączkę. Następnie otworzył pysk i złapał za nią. Podniósł głowę, wraz z batem w pysku. Jakiś ptak, a może zwierze wydało jakiś dźwięk po za halą, więc momentalnie ogier obrócił tam głowę i można by rzec, że Christian został strzelony owym batem w tyłek, kiedy się właśnie pochylał po drąg. Tańcz dziwko, tańcz, haha <3 Kiedy jakimś cudem udało mu się zabrać ten bat, ogier ruszył z miejsca galopem. On się po prostu do niego zerwał. W końcu nabroił, więc trzeba uciekać, a może Christian to mściwe zwierze i za chwilę on będzie go gonił batem jak oszalały czerwony wiewór z przepaską na oku? Nie miał wyjścia wszedł tym chodem w korytarz. Już widział pierwszy drąg leżący na ziemi, a za nim krzyżak. Postawił uszy na sztorc, mijając drąg swobodnie i w samym środku pomiędzy nimi odbił się, składając się na ułamek sekundy do skoku. Nogi przednie tylko delikatnie podciągnął do góry. Przy takich wysokościach nie trzeba się, aż nadto starać. Z resztą grawitacja jest zbyt szybka. Po kolejnej fouli za krzyżakiem, ogier znowu wybił się przed stacjonatą tym razem, i pokazał ekonimiczny styl skoku, z lekko wyciągniętym pyskiem w przodzie. Lądowanie odbyło się na amortyzowaniu na pęcinach. Kiedy przegalopował owe dwie foule, ogier pogubił się w swoich krokach i wyskoczył w ostatniej chwili. Mocniej przenosząc środek ciężkości na zad, by umożliwić mocne wybicie. Jednak nic to nie dało, bo po prostu wpadł w środek tej przeszkody tylnymi zadnimi kończynami. Poczuł jak drąg oksera przesuwa mu się po brzuchu. Na przednich kończynach praktycznie przysiadł przy lądowaniu. O mało co go ta przeszkoda nie zwaliła z nóg. Ale w ostatniej chwili wyratował się od upadku i stanął na cztery nogi i wygalopował z owego korytarza, za chwilę przechodząc do kłusa.

.

Christian Levrull - 2013-04-29, 12:18

Niby racja, z drugiej strony są osobniki, które kiedy mają owe pokłady energii, po prostu robią co chcą, by się wyżyć i tą energię w jakiś sposób spożytkować. No, ale jeśli w wypadku Ruita tak jest, to nawet dobrze, choć będzie musiał mieć na uwadze w dalszej współpracy to usposobienie "Ferrari".
Chris, odskoczył w przód, kiedy ten trzasnął go końcówką bata w tyłek, od razu odwrócił się, by widząc co ten czyni zaśmiać się cicho. No, no, no, niezła z nich by była para. :lol: W każdym bądź razie nie miał zamiaru go za ten wypadek ukarać, ale widząc jak ten po wzięciu przez niego bata odbiegł, domyślił się, że wystraszył się jego, stąd z jego ust wyrwały się chwilowe słowa uspokojenia.
Kiedy ruszył na zrobioną przez chłopaka konstrukcję, ten wbił uważne spojrzenie w nawet najdrobniejszy ruch siwka i jego zachowanie. Dwa pierwsze skoki były zadowalające, w końcu wysokość nie powalała, a bardziej godziło mu o wyczucie ogiera, coś nie coś pokazał na tych przeszkodach, ale najgorsze było przed nim - czego Chris się nie spodziewał. Widząc mieszaninę, która odwalił przed okserem skrzywił się, od razu lekko uspokajając go głosem, ale na nic się to zdało. Nie uszło jego uwadze, że ten próbował się jakoś ratować, ale nie koniecznie wyszło mu to dobrze, zresztą nie był na tyle wyćwiczony w tak kiepskich sytuacjach, więc Chris już miał przed oczami najgorsze scenariusze. Pochwalił go mimo wszystko, by ten przypadkiem nie podupadł myślą, cóż, czas na refleksje.
Chłopak szybko przymknął korytarz już w głowie układając pomoc ogierowi, pracował dobrze tylko problemem były odległości. Dlatego kopertę zmienił na 80 cm stacjonatę, znów podbudowaną na dole, by wyłapał wzrokiem wysokość, a pomocniczo zostawił mu drąga przed przeszkodą. Druga również była stacjonata, tym razem 1m, pobudowana jak pierwsza i również z pomocniczym drągiem, mimo, że dwie pierwsze przeszkody był w odległości jednej fouli. Nie chciał dawać na skok wyskok, choć ten pewnie dobrą koordynację ma. Wreszcie podszedł do ostatniej przeszkody zmniejszając szerokość tymczasowo na 30-40 cm, czyli na prawie nic, ale za to podniósł ją na 1,1m, przed dał pomocniczego drąga, mając nadzieję, że to wspomoże siwka.
Wrócił na środek, znów dając sygnał do galopu, wcześniej oczywiście otwierając korytarz. Pilnował tempa głosem/batem, by nie szedł na mocno do przodu, ale również nie szedł zbyt wolno, musiał mieć przecież z czego się wybić.

Ruitershoeve - 2013-04-29, 14:33

.
.

Najgorsze scenariusze jednak się nie sprawdziły. Pomimo, że nie wyglądało to zbyt różowo. Zatrzymał się znowuż, kiedy to jego nieopierzony kogucik ustawiał, bądź poprawiał przeszkody. Ogierowi przez chwilę drżały nogi z wrażenia tego co się działo. Uszy miał lekko skierowane do tyłu. Ciężko było ukryć niezadowolenie. "No, no, no, niezła z nich by była para." Czy oni właśnie nie zostali parą? Kupując go, przygarnął sobie chłopaka do serca. Kiedy korytarz był gotowy, i tym samym otwarty. Ogier usłyszał komendę. Przeszedł elastycznie do kłusa, a potem płynnie do galopu. Szedł równym tempem, dobrze kryjąc teren. W końcu ma długie, potężne nogi i tym samym porządny wykrok w przód. Dodatkowo jego tempo było aktywne. Wjechał owym tempem w korytarz i już przymierzał się do pierwszej przeszkody. Przed stacjonatą poderwał głowę do tyłu, jak i lekko nasadę ogona i w odpowiednim miejscu, tuż za drągiem w połowie wybił się, składając się delikatnie. Baskil pokazał. Coś tam w nim drzemie, tylko potrzebuje stałego treningu, aby czuć się w tym co robi - pewnie. Wylądował amortyzując na pęcinach. Strzelił ogonem, i już w kolejnym najdogodniejszym miejscu wybił się z miejsca za pomocą swojego umięśnionego zadu. Początkowo przednie nogi były mocno podgięte, gdy przylegają nad przeszkodą, ogier wyprostował je, oraz podgiął tylne, wysuwając przy tym szyję i nos do przodu. Potem grawitacja ściągnęła go na ziemię i wylądował miękko. Widząc ostatnią przeszkodę. Poderwał nerwowo głowę do góry. Bacząc na nią i rzucając jej wyzwanie. Miał ochotę przystopować, ale widząc bata rzucił się na ową przeszkodę. Ogier przemieścił punkt ciężkości na zad, podstawiając tylne nogi na kłodę. Obił się od ziemi przednimi i tylnymi parami nóg oraz wykonuje silny zamach głową. Nad przeszkodą pokazał podręcznikowy baskil. Taki jaki powinien być, a potem wylądował i wygalopował z korytarza.

.

Christian Levrull - 2013-04-30, 11:20

Uh, miało być "będzie", no ale co racja to racja. Jak to w podstawówce się czytało: "Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś", fak, chyba ktoś to na avia miał, ale szczegół. W każdym bądź razie Chris znalazł się na środku ringu ponownie, pilnując tempa ogiera i znów skupiając się tylko i wyłącznie na nim. Z przyjemnością go się obserwowało, naturalna swoboda z jaką się poruszał i nieukrywana gracja i prawidłowość chodu to było coś, co mogło przykuwać spojrzenie, tym bardziej zawodnika.
Teraz miał okazję lepszej analizy jego umiejętności, już na pierwszej przeszkodzie mógł zauważyć siłę jego zadnich kończyn, mimo, że nie zaokrąglił się w zbyt dużym stopniu. Właściwie w porównaniu do jego wzrostu przeszkody de facto były niskie, no, ale nie postawi mu tu od razu potęgi skoku, gdyż ma to być ćwiczenie dla niego przed prawdziwą skokową pracą, będzie musiał się przerzucić na to, że teraz przede wszystkim ze skokami będzie miał styczność. Zresztą z crossem też będzie musiał go zapoznać. Uważny wzrok chłopaka już obserwował go na kolejnym wybiciu, gdzie pokazał się chyba z prawie najlepszej strony. Dobrze złożył przód, nie było widać, że tył został bierny, a uaktywnił się zarówno przed jak i nad przeszkodą. Dodatkowo nawet poprawił zadem, to dobrze, czyli szanuje drągi. Widząc swego rodzaju "atak" na ostatni człon, uśmiechnął się lekko, szczerząc się jeszcze bardziej kiedy ten ewidentnie zapracował szyją, przodem, grzbietem i dodatkowo mocno zaangażował zad. Na chwilę wtedy Chris puścił bata z ręki, zamykając korytarz i podczłapał do niego uspakajając go do stępa i podsunął mu jabłucho w nagrodę za to co przed chwilą pokazał. <3 Niech wie, że może liczyć z jego strony nie tylko na zachętę, ale również i docenienie, w końcu maja być partnerami, a nie bezpłciowymi współpracownikami.
Odszedł, budując dla niego ostatnią kombinację, którą będzie musiał przelecieć dwa razy na koniec. Pierwszą stacjonatę ustawił już na 1m, drugą ustawił na 1,2 m, okser zaś rozszerzył niewiele, bo do 60 cm, ale za to zrobił z niego dobula, gdzie pierwszy człon miał 1,1 m, tył zaś 1,3 m. Poprawił mu wszystkie odległości, by ułatwić mu zadanie oraz podbudował tak, by nie miał problemu z widzeniem wysokości. Następnie otworzył korytarz, dając sygnał do galopu i tak jak wcześniej pilnując odpowiedniego tempa głosem/batem. Kiedy ukończył pierwszy przejazd od razu kontynuował drugi, z chwilowym kłusem. (No chyba, że w miedzy czasie musiał coś naprawić, ale to już zależy od userki Orbitka. :lol: )

Ruitershoeve - 2013-04-30, 14:57

.
.

Kiedy ten ruszył w jego stronę, opuszczając bat samemu sobie, ogier zatrzymał się momentalnie. Zaokrąglił szyję, a następnie zgarnął połówkę jabłka z ręki faceta. Strzelił z ogona, ot tak, po czym dał mu odejść przygotować następną część jego wyzwania. Kiedy już przygotował i usłyszał komendę to ruszył elastycznie do przodu. Wszedł odpowiednim chodem w korytarz. Jego oczy już oceniły sobie dojazd do przeszkody, jak i wysokość przeszkody. Trzy foule przed przeszkodą, ogier zaczął tak jakby liczyć. Tempo jego stało się nad wyraz równe i wybił się w odpowiednim miejscu. Jego zadnie nogi odbiły się od podłoża, by potem podciągnąć je delikatnie pod siebie. Przednie podciągnął pod mostek, szyję wyciągnął wraz z pyskiem do przodu. Potem wylądował amortyzując na pęcinach. Długo na ziemi nie pobył, ponieważ momentalnie musiał już odbijać i to zrobił. Pokazując oczywiście jeden ze swoich ekonomicznych skoków. Przeleciał jak trzeba nad przeszkodą z dobrym baskilem. Wylądował i już przyglądał się temu okserowi, któremu znowu rzucał wyzwanie. Wciąż pamiętał ten pierwszy wypadek jego z nim, więc.. Najechał mając proste ciało, przed samą przeszkodą uniósł lekko nasadę ogona, poderwał głowę i odbił się mocno ze swojego sprężystego zadu do góry. Wybicie było mocne, nader mocne, co pozwoliło mu wyskoczyć z całkiem sporym zapasem. Dodatkowo się rozciągnął nad przeszkodą, z racji, że przeszkoda ta była szeroka. Nogi zadnie miał podciągnięte, przednie również. Szyja wyciągnięta, a uszy postawione na sztorc. Potem jedynie grawitacja go przyciągnęła do ziemi. Po skoku podbił zadem i strzelił nerwowo ogonem. Następnie Christian znowuż go wprowadził w ten sam korytarz. Wszedł w owy szereg ciut zbyt szybko, ale sobie poradził. Odbił się, by za chwilę wylądować za przeszkodą. Po jednej foule znowuż się odbijał w dogodnym miejscu, podciągnął przednie nogi pod mostek, a zadnie podgiął. Następnie znowuż zaatakował ów double. Tylko nieco pewniej, jakby nigdy nic. Przeleciał ciut wyżej, ale nie tak wysoko jak poprzednim razem. Potem wylądował i wygalopował z korytarza. Potem przeszedł do kłusa.

.

Christian Levrull - 2013-05-01, 17:29

Miał teraz okazję obserwacji siwego, który zachował się po prostu z głową, pomału wracając do tego, co zapewne miał wpajane na początku jego pracy. O tyle dobrze, że poradził sobie w takim stylu, w końcu tyle czasu pingwinił, a w przeciwieństwie do skoczków, pingwiny rzadko coś skoczą, prędzej przypadkiem. Ogier na pierwszym przejeździe ewidentnie pokazał klasę i prawie wzorcowy styl skakania, a Chris w myślach wyobraził sobie jazdę w tym momencie na nim, takie zboczenie. :lol:
Za drugim razem zobaczył mniejszą ostrożność z jego strony i bardzo dobrze się składa, to znaczy, że podczas pracy myśli, a nie bezsensownie dąży przed siebie. Gdy go ukończył, głosem uspokoił go, by ten zwolnił aż do stępa. Następnie nie chcąc sprzątać przeszkód, podpiął go na uwiąz i wprowadził do wewnętrznego ringu, zamykając go i puszczając, by chłopak się swobodnie rozkłusował; na dwie strony. Potem znów podpiął uwiąz i tym razem postępował z nim na zapięciu podsuwając pod chrapy kolejną nagrodę, która niezaprzeczalnie była konieczna. Nie obyło się bez chwili pieszczot i gadaniu do niego o swoim kogucikowatych problemach, a następnie skierowali się do stajni. :lol:

{zt}

Ruitershoeve - 2013-05-02, 17:00

Edit
Christian Levrull - 2013-05-06, 13:14

Przylazł z gniadym na teren hali z wydzielonym korytarzem. W sumie powinni dostać tutaj jakiś bilet stałego klienta, a zawodnikowi wlepić uwagę, że jeździć na własnym koniu nie potrafi. Nie wiedzą jednak, że chłopak zajmuje się całkowitą zmianą w jego "głowie", jak i ciele, by został on nienagannym wkkw'istą, ot co. Tak jak ostatnio przeszkody w korytarzu były pozdejmowane, więc mógł chłopak zająć się rozgrzaniem ogiera. Odpiął go z uwiązu, sam wchodząc na środkowy ring, Orbita zaś zachęcając do stępa. Niech się trochę rozchodzi. Postępował tak z nim trochę, co jakiś czas zmieniając kierunek, jak i przyglądając się jemu, jak i jego zaangażowaniu. W sumie polubił jego sposób ruszania się, z tego co zauważył miał dość luźny grzbiet, swobodny zad i łopatkę, przez co całość idealnie się zgrywała. Aż go tyłek swędzi, by na niego wsiąść, ale to już następnym razem.
Po stępie zacmokał, dając sygnał do kłusa - tempo jednak pozostawił jemu, zbytnio nie ingerując, by również zaobserwować jego ruch, kiedy nie miał swego rodzaju "ciśnienia". Tu również zmiana kierunku i po chwili sygnał do galopu, po dwa okrążenia na stronę. Całość nie zajęła więcej niż 20 minut. Wreszcie sygnał do stępa, zamknięcie ściany z przeszkodami, które zaraz miał ustawiać i zaczął to robić. Kątem oka zerkając na Orbita, czy nie robi tu demolki, o.

Ruitershoeve - 2013-05-06, 14:30

.
.

Przybył tutaj wraz z Christianem Levrullem cyz jakoś tak <3 Rozejrzał się po tej hali, i zastrzygł uszami. No tak, tu już był. Kidy ten odpiął go i kazał stępować ten stępował. Szedł całkiem aktywnym tempem, dobrze przekraczając swój ślad przednich kopyt zadnimi. Jak zauważył sam mężczyzna ogier miał dość luźny grzbiet, swobodny zad i łopatkę, przez co całość idealnie się zgrywała. Tak właśnie było. Następnie został poproszony, aby przeszedł do kłusa. Wyrwał się do przodu. Chcąc nie chcąc nic go nie kontrolowało, więc przejście mogło być nawet wyrwane do przodu. Nikt mnie nie zabroni, no chyba, że Christian się uweźmie wówczas musiałby pewnie ustąpić ;< Nie lubi tego! Gdzieś tam po drodze nawet zmienił kierunek, jeśli trzeba było. Nawet swobodnie wyskoczył do galop, kiedy już przyszedł na to czas. Galop i jego tempo było spokojne, równomierne. Po tych 20 minutach ogierowi nareszcie pozwolono przejść do stępa, więc zatrzymał się tak. Czy Orbit nic nie demoluje? Nie, na szczęście był spokojny ;> Jeszcze.

.

Christian Levrull - 2013-05-06, 15:07

Co do Panny S. nie wgłębiajmy się w szczegóły. Jeśli chodzi o jego wyrwanie ze stępa nie korygował tego, jedynie wyegzekwował chód, tempo teraz było takie, jakie chciał gniady, to miała być rozgrzewka - konsekwentna, ale tylko rozgrzewka. Nic jeszcze nie zdemolował? Zaczynam się bać! W każdym bądź razie, Chris skończył ustawiać korytarz, otwierając, go a następnie cmoknąwszy i lekko machnąwszy batem, zachęcił go do zagalopowania.
Już po wyjeździe z zakrętu ogier mógł zauważyć przed sobą szereg przeszkód, a dokładniej kombinację na skok wyskok. Wszystkich przeszkód było aż 6, wiec trochę chłopak miał przed sobą. Przed pierwszą kopertą ustawił mu wskazówkę, która miała pomóc mu wyrównać i dobrać odpowiednie tempo. Wszystkie przeszkody oprócz ostatniej stacjonaty, były kopertami o kolejno wysokościach: 60 cm, 70 cm, 80 cm, 85 cm, 90 cm, a ostatnia stacjonata miała 1 m. Wszystkie podbudowane, tak by ogier widział wysokość (czyli drąg pod przeszkodą). Żeby nie zgasł chłopak szedł wzdłuż szeregu wraz z nim również pilnując pewnej aktywności ogiera. Po przejeździe do stępa i zamkniecie korytarza.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group