Luke - 2017-01-15, 22:50 Cóż, piskliwy głosik Lisy odbił się co prawda w jego głowie po tym, jak zadzwonił mu w uszach, ale zanim się zorientował, co właściwie powiedziała (mężczyźni potrzebują więcej czasu niż przeciętny człowiek na to, aby zrozumieć, czego właściwie chce od nich kobieta ) zdążył się tylko odwrócić. I ostatnie co zobaczył...
Zderzenie z takim obiektem musiało skończyć się źle, brunet co prawda zatrzymał dziewczynę ale prawa fizyki odepchnęły go wówczas na bok z taką siłą, że z okamgnieniu stracił równowagę i wylądował na niezbyt miękkim lodzie. Jego spotkanie z zimną taflą odbyło się przy akompaniamencie solidnego gruchnięcia, tak jakby ktoś cisnął workiem ziemniaków do drewnianego pudła. I jeszcze worek ten pękł, tak, że pyry bezwiednie rozsypały się w tym pudle.
Luke tak jak wylądował na plecach tak leżał, nie drgnął nawet ani nie wydał z siebie najcichszego dźwięku. Jedyne co się w nim zmieniło to oczy, a mianowicie przed zderzeniem były otwarte, natomiast po uderzeniu o lód zamknęły się nie wiedzieć czemu.Lisa - 2017-01-15, 23:04 Kiedyś cie za to ukatrupię... Ale tymczasem.
Teraz to był dopiero pisk. Co prawda ona się zatrzymała ale on leżał. I się nie ruszał. I miał zamknięte oczy. O kurwa. Czy on żyje. Karetka. Pogotowie. Tętno. Zabiłam go. O fuck. FUUUUUUCK.
Tętno przyspieszyło, serce tłukło się jak szalone w klatce piersiowej. Przecież naprawdę mogła mu zrobić krzywdę i mógł teraz leżeć nieprzytomny na lodzie. Jak uderzył mocno głową o lód to możemy dodać do tego wstrząs mózgu. Piękny scenariusz, nie ma co. W sekundę zapomniała, że jest jej zimno i, że ma na nogach łyżwy. Zanim ktokolwiek z jeżdżących zauważył co się dzieje, ona już klęczała na lodzie. jak to jest, że ona klęka przed nim a nie on przed nią?
-Luke, żyjesz? - zapytała cicho, drżącym głosem, całkiem gotowa do wzywania pomocy.Luke - 2017-01-15, 23:21 To był ten mój tajemniczy układ, na który nieświadomie przystałaś! Jak miło, że się oświadczasz, ale wiesz, chyba musimy się lepiej poznać...
Słyszał i czuł, że jest przy nim, jak można było nie usłyszeć dudnienia serca w jej klatce piersiowej? Oby tylko nie zeszła na zawał czy coś. Miał nadzieję, że jego nieszkodliwy żarcik okaże się rzeczywiście nieszkodliwy, bo póki co jeszcze nikomu tu nic poważnego się nie stało. W totalnym skupieniu trwał w bezruchu, oddychając bardzo bardzo płytko ale poza tym ani drgnął! Próbował oszacować po ty, co usłyszał, mniej więcej gdzie dziewczyna się znajduje. Oczywiście nie miał zamiaru być niekulturalnym i pozostawić jej pytanie bez odpowiedzi, ale żałował, że nie był brzuchomówcą bo akcja z głosem znikąd na pewno byłaby jeszcze bardziej zabawna.
W chwili, w której otwierał oczy, gwałtownie podniósł ręce wraz z barkami by szybko jak błyskawica pochwycić biedną Liskę w pasie i mocnym chwytem pociągnąć do siebie, to znaczy, ehm, na ziemię obok siebie. Naturalnie trzymał ją tak, by bardziej ją przy sobie posadzić/ułożyć niż szastnąć na lód, mimo szybkości był także delikatny. Kiedy już dokonał planowanego manewru wybałuszył na nią oczy przybierając bardzo szaleńczy wyraz twarzy.
- Umarł w butach. - Wyszczerzył się zaraz i roześmiał, będąc całkowicie dumnym ze swojego przedniego żartu! Lisa - 2017-01-16, 17:45 Tego się na pewno nie spodziewała, dlatego na jej twarzy pojawiło się zaskoczenie połączone trochę z chęcią mordu. Na pewno się potem z nim za to policzy! Tymczasem w ciągu ułamków sekund znalazła się na ziemi. Była przygotowana na uderzenie, chłopak był jednak na tyle zapobiegliwy, że nie pozwolił aby zrobiła sobie krzywdę. Zamrugała kilka razy oczkami, nie widząc co się właściwie stało, po czym obróciła głowę w jego stronę, mrużąc oczy.
- To wcale nie było śmieszne! Myślałam, że umarłeś! - mówiąc to pomimo wszystko się śmiała. Nie potrafiła zachować powagi, kiedy się tak szczerzył. Chociaż pewnie odegra się za to zdarzenie w najbliższej przyszłości.
Przeniosła wzrok z niego na sufit, wlepiając w niego oczy, mrużąc je troszkę bo lampy dawały dość mocne światło.
- Ogólnie to bardzo ładne niebo i gwiazdy dziś mamy... Bardzo romantyczna randka, nie ma co Luke - 2017-01-17, 19:37 - Przejęłabyś się? - Prychnął niby to złośliwie, w rzeczywistości wcale nie podważał dobroci jej serca i szlachetnych pobudek. Jak śmiałby! Musiałaby się tym przejąć, bo naoczni świadkowie potwierdziliby jej winę w kwestii jego śmierci i wówczas zostałaby pociągnięta do odpowiedzialności karnej, a takimi sprawami ludzie raczej nie gardzą całkowicie, jeśli już w nich uczestniczą.
Powiódł spojrzeniem za jej wzrokiem i niemal od razu założył na nos okulary przeciwsłoneczne, które o dziwo nie spadły mu z głowy podczas uderzenia, a których wcześniej nie chciał mieć na sobie podczas spotkania, bo to niezbyt kulturalne. Chociaż lekarz stanowczo stwierdził, że najlepiej byłoby, gdyby nosił je cały czas, ale nie oszukujmy się, nie było to możliwe.
- Randka? Myślałem, że to przyjacielskie spotkanie po latach, ale jeśli nalegasz na taki status znajomości.. - Puścił jej oko w tym momencie opuszczając nieco ciemne szkła, aby była w stanie to zobaczyć. Między innymi dlatego nie lubił ich nosić w towarzystwie innych ludzi: bo nie było widać wszystkich ekspresji na jego twarzy! :<
- W takim razie chyba zapomniałem o kwiatach i zarezerwowaniu stolika. - Wymruczał z niemałym smuteczkiem w głosie, kładąc się z powrotem na taflę lodu. Tłoków nie było więc ludzie mogli ich swobodnie objeżdżać naokoło, a co sobie pomyślą, to już nie jego sprawa. Lisa - 2017-01-17, 20:39 - Jasne, że bym się przejęła! Płakałabym na twym grobie! - zaśmiała się, zerkając na niego katem oka. Nie była pewna czy z tymi okularami to zalecenia lekarza, jakiś dyskomfort czy po prostu przyzwyczajenie. I faktycznie trochę ją to zbijało z tropu. Nie wypadało pytać chyba jednak o to przy takiej okazji, może kiedyś będzie chciał to sam jej wszystko opowie i wytłumaczy. Na pewno było dla niego wybawieniem, że widział i mógł żyć w miarę swobodnie.
- No myślałam, że skoro już przeszliśmy do takich poważnych kroków jak oglądanie sufitu tej hali to jednak randka... - biedny Luke, nie spodziewał się w co się pakuje wpadając na Liskę w tym parku . Podniosła głowę, bo zaczęła odczuwać nieprzyjemne uczucie chłodu. Szukając czegoś na czym mogłaby się oprzeć natrafiła na jego ramię, więc położyła łepetynę na nim. Potem jej będzie mógł wypomnieć, ze potraktowała go przedmiotowo, niczym poduszkę <3 .
-Wiesz, ten stolik mogłabym Ci wybaczyć, ale kwiaty? Najbardziej lubię hortensję!
Co jakiś czas powiodła wzorkiem za mijającymi ich ludźmi, małą ją jednak obchodziła ich opinia. Pewnie co po niektórzy się gapili, ale to pewnie z zazdrości! <3Jessamine - 2017-01-17, 20:57
Erna Celone napisał/a:
...
W takim wypadku nie upierała się na w sumie mało istotnej kwestii, czyja była wina i uśmiechnęła się lekko. I wzajemnie, dziewczyna również na Jessamine zrobiła raczej pozytywne wrażenie.
- Jessamine. - przedstawiła się, po czym zastanowiła się sekundkę co odpowiedzieć na pytanie, z którym często miała problemy. Nie lubiła być traktowana jak małe dziecko, gdyż sama się za takie nie uważała i właściwie była dość samodzielna. Nie bardzo miała inne wyjście. - Jeżdżę na łyżwach, lodowisko jest otwarte tylko zimą, więc trzeba korzystać. - powiedziała, w końcu to co tutaj robiła, było oczywiste. - Nie uważam, żebym była za młoda. Tutaj jest sporo ludzi, więc nie ma się czego bać. - dodała. Na propozycję zamyśliła się na chwilę. Nie chciała jeszcze schodzić z lodowiska, ale propozycja zawarcia bliższej znajomości z Erną i ciepłego napoju była kusząca, a na lodowisko mogła wrócić później.
- Jasne, czemu nie. - wyraziła zgodę, podczas tej krótkiej wymiany zdań cały czas utrzymując równowagę. Stała w miejscu, więc nie było to szczególnie trudne.Luke - 2017-01-17, 23:36 Tyle byś się napłakała, a ja nawet nie zdążyłem Ci nic w spadku zapisać. - Westchnął ciężko głosem przepełnionym najpoważniejszym bólem. Na szczęście nic mu nie groziło a ostatnie dziwne zachowywanie się jego wzroku jakoś nie budziło w nim na razie większych obaw. Troszkę się zrobił może zbyt beztroski i radosny, z jednej strony to dobrze dla jego ducha, z drugiej niekorzystnie jeśli dochodziło właśnie do bagatelizowania objaw, które normalnego człowieka pewnie by już trochę niepokoiły.
Czując jak układa głowę na jego ramieniu napiął się minimalnie, ale tylko dlatego, żeby to jego ramię pozwalało na swobodne oparcie bez obawy, że jej łepek się sturla czy coś.
- Odprowadzając Cię zahaczymy o jakąś kwiaciarnię. A tak swoją drogą, czy ta Twoja wrażliwa pupa Ci nie odmarznie od takiego leżenia? - Zapytał swobodnie patrząc na sufit, gdyby nie grube odzienie i lód dookoła to wyglądałby, jakby przysnął na plaży podczas opalania czy coś. Ok, trochę się uczepił tych jej pośladków (:lol2:) ale nie zrobiłby tego, gdyby wcześniej cały czas nie gadała o ich masowaniu bo siniaki. Musiała tam nie mieć za wiele tłuszczyku skoro byle upadek byłby w stanie zgotować jej ciemne plamy w okolicach majtek w jednorożce czy inne kwiatki. Lisa - 2017-01-20, 18:09 - Jak już będziesz pisał testament to zapisz mi jakiegoś fajnego konia - przekręciła głowę w jego stronę, ale ciężko było patrzeć tak na niego i zamiast oczu widzieć ciemne okulary więc znowu spojrzała w sufit. Pewnie gdyby wiedziała, że coś mu dolega i ma jakieś niepokojące objawy to kopnęła by go w tyłek i kazała natychmiast jechać do lekarza. Była dość przeczulona na punkcie zdrowia ( z pominięciem swojego własnego - bo o nie całkiem nie dbała).
Zaśmiała się cicho, jak się tak niepozornie spiął. Niby dla jej wygody, ale pewnie chciał pokazać, że wcale nie jest chuchrem i jakiś tam biceps ma .
- Tak po prawdzie to już przymarzłam do tego lodu i nie umiem się ruszyć. - to nie jej wina, że nie miała zbyt wiele tkanki tłuszczowej i łatwo o domrożenie! . Ale fakt, faktem - szybko marzła i zazwyczaj po takich wypadach chorowała przez kilka kolejnych dni. Dopóki jednak dobrze się bawiła i spędzali miło czas nieśpieszno jej było do hotelowego pokoju.
- Ale wiesz co robi dobrze na odmrożone pośladki? Whisky <3. - miała wielką ochotę się napić, a robienie tego samemu zazwyczaj nie sprawiało jej przyjemności.
- Co ty na to? - znowu obróciła głowę w jego stronę i był to jedyny ruch na jaki mogła się zdobyć w tym zimnie .Luke - 2017-01-20, 18:54 Gdyby była jego żoną to wszystkie jego konie byłyby też automatycznie jej! A tak to będzie musiała poczekać do jego śnierci na Loczka juniora, o ile to nie on umrze prędzej niż brunet. Może do tego czasu nastanie trzecie albo czwarte pokolenie...
- Każdy z nich jest fajny, tylko każdy na inny sposób! - Nie, żeby próbował jej to na siłę wmówić, szczególnie, że z jego stawki tylko jeden odkupiony niedawno koń chodził wyższe klasy, ale za to każdy wierzchowiec Sugarmana miał w sobie to coś.
Bo ma biceps! Może nie wyglądał jak jakiś pieprzony kulturysta, ale też nie był chuderlawy i sflaczały, co to to nie i tego Liska może być pewna. ;3 Z kolei jeśli ona taka chudziutka i chorowita to jeszcze się zaraz okaże, że wrobi go w odwiedzanie jej codziennie w czasie przeziębienia, przynoszenie kwiatów oraz świeżego pieczywa, robienie herbatki z miodem, wydzielanie leków, mierzenie gorączki, robienie okładów, gotowanie, czytanie bajek na dobranoc... eee i tak dalej. Luczek oczywiście nie miałby z tym najmniejszych problemów, tylko wtedy nie starczałoby czasu na masowanie pupy dziewczyny..
- Zaraz Cię będziemy podnosić. Może zadzwonię po dźwig już teraz? - Nie zdążył rozwinąć wypowiedzi bo ta już zaproponowała alkohol. Jak tu się nie zgodzić? Zarknął na nią, przypominając sobie teź o odsunięciu z oczu okularów. - Bar, hotel czy posiadłość na plaży? - Zapytał tylko pozornie bez sensu, tak naprawdę to tym pytaniem potwierdził swoje chęci na takie przedsięwzięcie i tylko chciał wiedzieć, dokąd ona woli udać się bardziej. Najpierw grzaniec, później whisky, co jeszcze ich dziś czeka? ;>Lisa - 2017-01-20, 19:16 Jak to będzie musiała poczekać do śmierci? A nie zostanie prędzej jego żoną?
-Wierzę, wierzę. Ja tam lubię młode i trudne konie - przynajmniej jest zabawa w układaniu takich bestii. Będziesz mi musiał kiedyś pokazać te twoje stwory.
Z pewnością doglądanie jej sprawiłoby mu masę przyjemności i robiłby to z wielką chęcią! Mógłby wtedy bezkarnie oglądać ja w samej piżamie i przesiadywać u niej całe dni - aż się w końcu zakocha i wtedy pewnie nie będzie chciał jej opuścić ani na krok .
Obrzuciła go spojrzeniem pełnym pogardy na pytanie o dźwigu.
- Czy ja wyglądam na aż tak grubą żeby wzywać pomoc? - szybko się odwinęła i dźgnęła go palcem w bok, co mogło być raczej słabo odczuwalne zważywszy na grube ubranie, ale liczył się sam gest zemsty. Następnie aby udowodnić swoją niezależność postanowiła sama wstać. Zapomniała o jednym drobnym szczególe - na jej stópkach nie były buty a łyżwy. Usiadła więc po turecku patrząc bezradnie na swoje nogi i zastanawiając się chwilę jak do cholery ma wstać.
- Może jednak wezwij ten dźwig? - zapytała z ponurą miną, oczywiście robiąc sobie żarty sama z siebie. Miała do siebie spory dystans, więc raczej trudno ją było obrazić żartując ja jakiś temat.
Przetworzyła w głowie jego pytanie, nie rozumiejąc dlaczego wymyślił sobie jakąś posiadłość na plaży. Dopiero po chwili do niej dotarło.
- Czekaj, czekaj... Mieszkasz na plaży? - oczka jej się zaświeciły. Zawsze miała takie drobne marzenie o domku w takim miejscu, jasnym, małym i przytulnym. A tu taka okazja żeby jeden z nich odwiedzić!Luke - 2017-01-20, 22:55 Racja, niewykluczone, że stanie się to szybciej niż dojdzie do jego śmierci... Aczkolwiek śmierć jest o wiele bardziej pewna, można się było spokojnie zakładać, że go spotka! A czy Liska chciałaby spędzić z nim życie jest już o wiele bardziej wątpliwe.
- Zaras się w niego przeistoczę bo wiesz, w gruncie rzeczy to jestem transformersem. - Oznajmił głosem pełnym powagi, aczkolwiek niepohamowany uśmieszek pod sam koniec chyba go zdradził. Kilka sekund później, kiedy ta usiadła, on przeturlał się zwinnie na brzuszek by następnie klęknąć w podporze i z takiego klęku swobodnie się podnieść. Wówczas wyciągnął rękę w jej stronę aby służyć nią swojej damie podczas wstawania.
- A mieszkam, mieszkam. Mam swój namiot i słonej wody pod dostatkiem. Co prawda nie jestem przygotowany na podejmowanie gości, ale whisky bym pewnie wygrzebał z piasku. - Powolutku zaczął sunąć po lodzie zgodnie z panującym aktualnie kierunku jazdy. Nie wiedział, czy Lisa chce się jeszcze poślizgać czy już raczej stąd zbierać, ale do najbliższego wyjścia i tak musieli dojechać.Lisa - 2017-01-20, 23:07 Jak będzie jej wierny do końca życia, to kto wie, może się zdecyduje w końcu na jakąś stabilizację... .
- Transformersem, pingwinem, kim jeszcze? - parsknęła śmiechem ale z wielką wdzięcznością przyjęła pomocną dłoń i wstała, otrzepując zaraz pupę, która niestety zdążyła trochę zmoknąć od tego lodu :<. Nogi zdążyły też jej trochę zdrętwieć od leżenia w bezruchu na zimnym, dlatego bardzo powoli ruszyła za nim w stronę wyjścia, dla bezpieczeństwa dość blisko bandy. Próbowała go jednak dogonić, żeby móc zamienić chociażby 2 słowa.
- Poczekaj, mieszkasz na plaży i dopiero teraz mi o tym mówisz. A mi marznie dupa tutaj zamiast na piasku? - no nawet była w stanie opuścić ciepłe miejsce dla widoku morza, które kochała <3.
Dogoniła go w końcu i złapała za ramię, przestając przebierać nóżkami po lodzie i mając nadzieję, że dociągnie ją do wyjścia .Luke - 2017-01-21, 01:11 No to niezłe perspektywy ma ten Luczek.
- Poza tym, że pingwinem, to w skokach też daję radę. A nie mówiłem, że mieszkam nad morzem, bo nikt nigdy nie pytał, co się chwalić będę.. - Uśmiechnął się do niej, a wcale nie odjechał daleko więc też nie musiała go gonić, za to gdy już się do niego podczepiła, cóż, nie miał wyboru i ciągnął ją za sobą, no bo co miał zrobić, lepiej ciągnąć niż jakby kazała się wziąć na ręce! To znaczy lepiej tylko dlatego, że byli na lodzie, w tej sytuacji po prostu łatwiej było mu tak zachować równowagę. W odpowiedzi zaszczycił ją tylko tajemniczym spojrzeniem gdy akurat dojechali do wyjścia. Zrozumiał już, że nie pragnie dalej kręcić się po lodowisku, dlatego też zatrzymał się przy barierce i przepuścił ją, niech się pierwsza znajdzie na lądzie, niech jej będzie.
Kolejno udali się do wypożyczalni z której odebrali buty i na ławkę, aby te buty założyć. Miał nadzieję, że i tym razem umkną jej uwadze pingwinkowe skarpetki, dlatego starał się szybko pozbyć łyżew i jeszcze szybciej wsadzić nogi do butów. Ostatecznie oddał ich łyżwy i podszedł znów do Liski.
- Generalnie dłuższą chwilę się do mnie idzie a samochód zostawiłem w domu. Możemy wezwać taksówkę, ale wtedy ominiemy szansę zajścia do kwiaciarni. - Wyłożył jej uprzejmie, jak się ma sytuacja, czyli w skrócie albo marznie jeszcze dłużej albo kwiaty innego dnia. Lisa - 2017-01-21, 01:24 Odetchnęła z ulgą kiedy dociągnął ją do wyjścia. Wyszła przez przerwę w bandzie i od razu poczuła się o wiele pewniej.
- Uf, obyła się bez przejechania komuś łyżwą po palcach . - mruknęła cicho pod nosem i ruszyła w kierunku wypożyczalni. Kiedy dostała buty siadła na ławce w celu ich przebrania. Tym razem nie umknęły jej jego skarpetki, a i ze swoimi się już nie kryła.
- Ty hipokryto! - parsknęła śmiechem, obiecując sobie w duchu, ze kupi mu i takie w kucyki albo jednorożce - będzie miał do kompletu! I może bokserki też? <3
Rozważyła w myślach jego propozycję. Kwiaty brzmiały kusząco, ale nie wiedziała czy jak spacer ja zmęczy to czy nie padnie u niego na kanapie. Bezpieczniej chyba będzie pojechać.
- To może taksówka, a zamiast kwiatów nazbierasz mi muszelek na plaży ? - trochę się nie mogła też doczekać aż zobaczy to jego małe królestwo. Jeszcze zapragnie się wprowadzić od dzisiaj i co wtedy? Luczek będzie musiał ją wystawić za drzwi i nigdy więcej nie przyjmować .