To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plac zabaw na plaży

Jonah Wrens - 2017-03-28, 22:05

Uniosłem rękę tak, aby pokazać jej swój zegarek co było jednoznaczne z odpowiedzią. Nie potrzebowałem takich rzeczy, zwyczajnie samemu sobie radząc.
-Póki co nie mogę, ale na pewno będziemy w kontakcie. Chociaż i tak bliżej wakacji bo teraz i tak zaniedbałem swoje testy.
Musiałem niestety nadrobić wszystko w trybie ekspresowym, kodując sobie w głowie, że mam wykonać kilka telefonów, a pro po wspomnianych testów. W końcu trzeba było się ruszyć i dać więcej swobody Jess.
-Póki co nie będę Ci towarzyszył ale się odezwę na pewno. Tylko jeszcze nie wiem kiedy.
Jeśli chodzi o wyjazdy i inne kobiety może tylko bym minął je spojrzeniem i tyle. Nie rozglądałem się, nie czułem takiej potrzeby, chociaż momentami miałem chwile słabości i zastanawiałem się nad powrotem do wcześniejszego trybu życia, który Lorien znała podróżując ze mną po zawodach.
-Nie no wolę żebyś Ty zarobiła, niż ktoś obcy. Ale skoro się burzysz to sobie wszystko załatwię.
Wzruszyłem ramionami, niespecjalnie biorąc do siebie jej oburzenie. Dla mnie to była normalna sprawa, praca za pieniądze i tyle. Jakbym miał się tak wkurzać to nie zostałbym piłkarzem, bo mną już handlują.
-Jak tam chcesz. Będziesz w swoje urodziny tutaj, czy już masz zaplanowany wyjazd?
Zerknąłem jeszcze raz na zegarek i podrapałem się po karku, nad czymś się zastanawiając.

Lorien Wayford - 2017-03-28, 22:19

- Rozumiem, kiedy będziesz miał czas i potrzebę wyjechania po prostu daj znać.- nie miała potrzeby wyjeżdżania teraz, zwykle wyjazdy planowała z wyprzedzeniem, chcąc pozamykać wszystkie sprawy niecierpiące zwłoki.
- Dobrze.- przytaknęła mu krótkim skinieniem głowy, jednocześnie posyłając krótki uśmiech. Sama na szczęście nie była do nikogo ani do niczego uwiązana mogąc swobodnie podróżować. Planowała w najbliższym czasie powrót do starych korzeni i pracę związaną z podróżowaniem, robienie zdjęć dla agencji reklamowych i modeli zwyczajnie nie przynosiło jej takiej satysfakcji, na której jej zależało.
- Ja jedynie chcę Ci pomóc Jo, to chyba jedyna zaleta tej beznadziejnej pracy, że mam w niej odpowiednie kontakty. - wyjaśniła schodząc z tonu.
- Nie wiem, prawdopodobnie zostanę tutaj jeśli do tej pory nic mnie nie trafi. Zwyczajnie mam dość tej pogody, ludzi i całego swojego życia.- w końcu się zdradziła ze swoim przygnębieniem, ale trzymała się cały czas w ryzach żeby przypadkiem nie zacząć marudzić Jonahowi.

Jonah Wrens - 2017-03-28, 22:32

Skinąłem głową i nie poruszałem dalej tematu. Mieliśmy to już obgadane do końca, więc sobie odpuściłem dalsze roztrząsanie.
-Spokojnie, mam też od tego człowieka i na dobrą sprawę muszę tylko wykonać jeden telefon, a on się już resztą zajmie. To nie tak, że ja nad tym wszystkim pracuję. Mam określony wizerunek i się go trzymam, tylko przy bliskich będąc sobą.
Spojrzałem się na nią i uśmiechnąłem delikatnie, zdradzając tym samym cały system mojej pracy, który tak właściwie nie był jakąś wielką tajemnicą. Wystarczyło poszukać czegoś na mój temat, lub innych piłkarzy. Każdy jakoś się kształtował, a to jaki jest naprawdę było nieosiągalne dla mediów. Chyba, że ktoś pisał biografię lub udzielał wywiadu.
-Jakbyś była na miejscu to się zobaczymy, co? Podokuczam Ci trochę, żebyś się spokojnie starzała.
Wyszczerzyłem się i wychyliłem w jej stronę, by otwartą ręką uderzyć ją o udo. Poszedł przy tym huk, ale nie powinno ją to boleć AŻ TAK. :lol2:
-Z czym sobie nie radzisz, że jest tak źle?

Lorien Wayford - 2017-03-28, 22:41

- Skoro masz menadżera od spraw PR to na pewno sobie poradzisz.- odpowiedziała mu wymuszonym uśmiechem, zwyczajnie nie miała humoru, a przy Jonahu na szczęście nie musiała udawać, że wszystko jest okej.
- Jak będę miała czas to możemy iść się napić, to jedyne na co zawsze mam ochotę. Dobra whisky jest niezastąpioną przyjaciółką.- to nie tak, że miała problem z alkoholem zwyczajnie doceniała smak tego trunku i potrafiła znaleźć przyjemność w delektowaniu się nim.
Dostając solidnego klapsa w udo na początku się zapowietrzyła patrząc na Jonaha nienawistnym wzorkiem. Zdzieliła go ręką po głowie tak, aby oprzytomniał. - Do reszty Cię pojebało?- warknęła podnosząc się z huśtawki po tym jak rozmasowała bolące miejsce. Stanęła na przeciw bruneta stopę stawiając na siedzeniu huśtawki pomiędzy jego rozkraczonymi nogami, odepchnęła huśtawkę tak, aby bujnąć kumpla. Następnym razem trafi wyżej. :lol2:
- Z tobą paskudo.

Jonah Wrens - 2017-03-28, 22:55

Tylko przymknąłem oczy na znak, że sobie poradzę. Naprawdę mi tylko zostało latać za piłką i strzelać, resztę ogarniali inni. Nie musiałem o niczym myśleć, stąd tyle wolnego czasu w moim życiu.
-Dostałem ochrzan i to nie od Jess.. Nie mogę teraz pić, dopiero na wakacje.
Mruknąłem mniej zadowolony, kręcąc głową. Z tym ochrzanem nie mogłem dyskutować i tylko przechodziłem obok alkoholu. Nie mogłem nawet butelki dotknąć, albo dłużej na nią popatrzeć. Jedynie czasami oszukiwałem i jadłem jakiś fast food, następnego dnia musząc harować jak głupi.
-Ej no!
Parsknąłem śmiechem i pomasowałem się po głowie, kiedy w nią tak całkiem bez powodu dostałem. :lol: Spojrzałem się na nią i zacząłem się śmiać, chociaż niebezpiecznie uniosła nogę, to odruchowo chciałem złączyć kolana. :lol: Na szczęście tylko ruszyła huśtawkę, więc od razu przyszła mi dość głupia rzecz do głowy, co zrealizowałem natychmiast. Wykorzystując swój wzrost, śmiało zatrzymałem huśtawkę przy blondynce, rękoma łapiąc pewnie za łańcuchy i nogami złapałem jej nogi gdzieś na wysokości kolan i przyciągnąłem ją do siebie, albo raczej huśtawkę. Co było całkiem niewinne z mojej strony.
-Nie rozumiem o co Ci chodzi, przecież jestem miły.
Uniosłem kącik ust i nie zamierzałem jej teraz puścić, niech się wkurza będzie lepiej spała. :lol:

Lorien Wayford - 2017-03-28, 23:16

- I z kim ja będę pić?! Jo!!!- niemal zawyła tak jakby ktoś zabrał jej lizaka lub ulubioną zabawkę. Nie wyobrażała sobie tego, że mogłaby nie pić z Jonahem, Jonaszek i whisky to najlepsi przyjaciele. :c
-Co?- udawała, że kompletnie nie ma pojęcia o co mu chodzi, dostał za swoje więc niech lepiej nie próbuje jej klepać po nóżkach. Nie celowała w krocze oszczędzając go tym razem, nadal miała nadzieję, że może kiedyś zostanie ciotką na stare lata. :lol2:
Stojąc na przeciw Jonaha nie mogła nijak uniknąć złapania jej nóg poprzez długaśne racice bruneta, chcąc nie chcąc ugięła kolana lecąc wprost na sylwetkę mężczyzny. - Jo! -zdążyła jęknąć i rękoma podeprzeć się o jego barki zanim całkowicie runęła na niego ciałem.
- Tobie się chyba nudzi, co? Idź pobiegaj, albo poganiaj za piłką.- odsunęła się na tyle na ile mogła, wciąż będąc opleciona jego mackami w okolicy kolan.
- Skrzywdzę Cię zaraz jak się nie uspokoisz.- ostrzegła go lojalnie zanim jakkolwiek postanowiła się na nim odegrać. ;>

Jonah Wrens - 2017-03-28, 23:25

-Chcesz porozmawiać o tym z moim trenerem i managerem?
Uniosłem brew, nie widząc niczego przekonującego w tym lamencie. To jest nie mogła mnie na nic namówić, bo miałem zakaz z góry i musiałem się dostosować, niestety. Pan każe, sługa musi.
Oj chyba Jessie by ją zabiła za te trącenie krocza. Chyba, że odwidziałoby się jej posiadanie dziecka, czy coś. :lol:
-Och Jo, nie przestawaj..
Jęknąłem, zaraz wybuchając po tym śmiechem. Nie puściłem jej mimo wszelkich podjętych prób przez blondynkę, a dla własnego bezpieczeństwa przyciągnąłem ją nogami bliżej, żeby nie mogła wziąć większego zamachu i mnie jednak skrzywdzić, albo znokautować. :lol:
-Wstydzisz się być tak blisko faceta?
Spojrzałem się na nią rozbawiony i nie puszczając przyjaciółki, uniosłem kącik ust.
-Wiesz, mnie podnieca jak kobieta się wstydzi.
Powiedziałem całkiem poważnie i wcale nie skłamałem. :lol:

Lorien Wayford - 2017-03-28, 23:41

- Daj mi numer to ich zjadę od góry do dołu.- porywcza Lorka i chęć napicia się z kumplem, były mieszkanką wybuchową. Jak opieprz nie podziała, to zawsze można ładnie poprosić pana trenera. ;>
Spokojnie, Lorki w tym głowa, aby zostać ciotką, jak będzie chciała mieć dzieci to przyjdzie do Jonaszka i poniańczy jego bachory. :lol2: Ekonomicznie i bez użerania się w gówniakami.
- Chciałbyś żebym Ci tak jęczała...- zamruczała zaraz wybuchając śmiechem, generalnie ciężko było Lorkę usatysfakcjonować w łóżku ale o tym wiedzieli tylko nieliczni. ;>
- Wstydzę się tego, że to Ty mnie molestujesz.- wyznała, tak naprawdę zupełnie nic sobie nie robiąc z tego w jakiej pozycji się znajdowali. Z boku mogło to wyglądać tak jakby oboje byli parą, co było całkowicie niedorzeczne. :lol2:
- Mam oblać się rumieńcem? - zatrzepotała rzęsami robiąc całkiem niewinną minkę, daleko było jej do rumianych policzków.
- Możesz mnie puścić?- naparła na jego splecione nogi chcąc uciec zanim jeszcze bardziej ją przyciągnie i tym samym przewróci na siebie.

Jonah Wrens - 2017-03-28, 23:50

-Okej, proszę bardzo.
Wyciągnąłem telefon i zacząłem w nim grzebać, po chwili odwracając ekran w stronę blondynki, gdzie widniał numer trenera.
-Wybrać, czy sama sobie zadzwonisz?
Uśmiechnąłem się rozbawiony tą sytuacją i schowałem telefon na rzecz dalszej zabawy.
-Wiesz, zawsze to możemy zmienić. Będę delikatny jeśli lubisz i Cie nic nie zaboli.
Poruszyłem rozbawiony brwiami, nie odpuszczając jej spojrzeniem. Uwielbiałem w takich sytuacjach patrzeć bezczelnie na kogoś. Jeszcze nigdy się nie zawstydziłem, co chyba było w moim przypadku awykonalne.
-Czyli wolałabyś mnie Ty dotykać?
Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej, nadal trzymając blondynkę blisko siebie. To było takie zabawne, że w jednej chwili nasza rozmowa zmieniła się w takie ,,przepychanki".
-Mhm, to mnie kręci.
Zerknąłem tylko na jedną z dłoni, poprawiając chwyt na łańcuchu, co tylko zwiastowało kolejne posunięcie z mojej strony.
-Nie mogę, bo lubię Ci dokuczać.
Pociągnąłem nogi w swoją stronę, tym samym zabierając jej dotychczasową równowagę. Nie przejąłem się zbytnio tym, że na mnie upadła. Pozwoliłem sobie puścić huśtawkę, a pogłaskać ją po głowie.
-Od zawsze wiedziałem, że na mnie lecisz.
Tylko przez chwilę byłem poważny, co rozciągnęło się dosłownie na trzy sekundy, a potem wybuchnąłem śmiechem, puszczając dziewczynę.

Lorien Wayford - 2017-03-29, 00:02

- Zapamiętam i zadzwonię.- chwilowo sytuacja nie wymagała ingerencji dlatego Lorien odpuściła sobie romanse i rozmowę z trenerem bruneta.
- Delikatnie to możesz się bawić z kimś innym, a żebym Ci tak ładnie jęczała to musiałbyś się barrrrdzo postarać słoneczko.- pochyliła się nad jego uchem korzystając z tego, że stała nad nim pochylona nadal opierając się rękoma o jego barki tylko po to, aby uniknąć wywrotki.
Lorien podobnie jak Jo, ciężko było zawstydzić, oboje byli ulepieni z tej samej gliny stąd też wpatrując się w jego oczy, prowokacyjnie podgryzła swoją dolną wargę.
- Już Cię dotykam.- przesunęła jedną dłoń z ramienia wprost na jego klatkę piersiową nadal się z nim drocząc. Oboje flirtowali ze sobą tylko dla żartów, przesuwając granicę absurdu, co raz dalej. Najlepsze jednak jest w tym wszystkim to, że zarówno Lorien jak i Jo widzieli w tym tylko szczenięcą zabawę.
- Nie mrucz tak bo jeszcze się zarumienię.- starała się zabrzmieć jak speszona dziewczynka, ale zaraz się roześmiała nie wierząc w to co sama mówi.
- Joooo.- jęknęła tracąc równowagę i lądując tak, że miał jej cycki tuż przed nosem. - Oczywiście i gdybym tylko chciała to pieprzylibyśmy się teraz na tej plaży.- wybuchając śmiechem zaraz po Jonahu w końcu się odsunęła na bezpieczną odległość. Poprawiając włosy wywróciła oczami wracając spojrzeniem do bruneta. - No co się tak uśmiechasz słodziaku? :lol2:

Jonah Wrens - 2017-03-29, 00:14

Porzuciłem sprawę trenera dla ciekawszych tematów, a przynajmniej interesujących mnie bardziej. W końcu alkohol w pewnych momentach schodził na bok.
-Nie ma problemu, zapamiętam na przyszłość.
Chociaż musiałem przed sobą przyznać, że na temat seksu miałem odmienne zdanie od tego, które obrałem sobie kiedyś. Wcześniej liczyło się rżnięcie dla zaspokojenia własnych potrzeb, a jednak dało się inaczej, trochę mniej agresywnie, a przyjemniej. Ale o tym już nie musiałem opowiadać Lor. To się dostosowywało do partnerki i tyle.
-Już Ci lepiej?
Zerknąłem na jej dłoń, która teraz opierała się o moją pierś. Dla zabawy spiąłem jeden cycek, a po nim drugi robiąc taki ,,taniec" klaty. Lubiłem się tym bawić, a że śmiesznie wyglądało i się czuło to przynajmniej mogłem rozbawić lub zaskoczyć Lorien. Póki co byliśmy grzeczni, więc nie trzeba było się hamować.
-Jeszcze bym się nakręcił i co wtedy byśmy z tym zrobili?
Przyglądałem się jej, unosząc kącik ust. Bez przesady, małe dziewczynki mnie nie kręciły tylko zawstydzenie i taka...czystość, czy niewinność. To jest lepsze słowo.
-Jednak jęczysz.
Śmiałem się jeszcze chwile, aż wreszcie pozostał po tym jedynie szerszy uśmiech.
-A co jakbym Ci odmówił?
Tym razem łobuzerski uśmieszek wkradł się na moją twarz, jak zwykle musiałem płynąć pod prąd. Lubiłem robić to czego inni nie oczekiwali lub tego nie pragnęli. Taka zabawa śmieszna.
-Obmyślam plan dokuczania Ci i chyba mam już pomysł, gotowa?
Dałem jej fory, jeszcze swoją sylwetką nie zdradzając co mam w planach. Jedynie wykorzystałem moment, by spojrzeć na bok jakby naprawdę działo się tam coś dziwnego i wartego uwagi.

Lorien Wayford - 2017-03-29, 01:02

- Tylko po co? I tak Ci się to nie przyda.- sprowadziła go bezczelnie na ziemię, jednocześnie upominając. Miał swoją kobietę i to ją powinien zadowalać, ale to wszyscy juz wiedzą. XD
Lorien tak jak każdy inny miała swoje preferencje, lubiła bawić się niegrzecznie i intensywnie, choć nie oznacza to, że nie potrafiła być delikatna. Zwyczajnie nie miała okazji pokazać się jeszcze od tej strony, a jej charakterek mimo wszystko i tak robił swoje. ;>
- Pytasz o mój humor? Nadal jest beznadziejnie, ale teraz przynajmniej o tym nie myślę.- odpowiedziała mu całkiem poważnie, tymi przekomarzankami tylko chwilowo poprawił jej samopoczucie.
Widząc ten taniec cycek zabrała ręce obserwując to przedstawienie z przymrużeniem oka. - Zawsze możesz zarabiać w ten sposób jakby w modelingu Ci nie wyszło.- unosząc kąciki ust w lekkim uśmiechu tycnęła go paznokciem w klatę.
- Ty zostałbyś z namiotem w spodniach, a ja poszłabym do domu.- nie dopuściłaby do tego, aby kiedykolwiek poniosły ich emocje, już raz przejebała sprawę na całej linii, a mając nauczkę nie zamierzała do tego dopuścić.
- Udaję...- poprawiła go odnośnie tego jęczenia.
- Prędzej ja odmówiłabym Tobie niż Ty mi.- potrafiła podejść faceta i tak rozbudzić jego zmysły by nie mógł jej się oprzeć, panowie zwykle byli na przegranej pozycji, co nie oznacza, że brakowało im silnej woli.
- Daruj sobie, bo tym razem trafię tam gdzie powinnam.- nie dała się nabrać na to spojrzenie w bok, cały czas podejrzliwie obserwując bruneta z pewnej odległości. ;>

Jonah Wrens - 2017-03-29, 04:41

-Kto wie, kto wie.
Rzuciłem rozbawiony, nie biorąc w żadnej chwili na poważnie tej rozmowy. Oboje wiedzieliśmy jak to się skończy i tak miało być.
-To też, ale bardziej mi chodziło o to czy jesteś szczęśliwa bo mnie dotknęłaś.
Pokazałem jej język, szybko jednak go chowając bo ,,bawienie się cyckami" było ciekawszym zajęciem. Tym bardziej jak wszystko podskakiwało pod wpływem napiętego mięśnia. Nie bawiąc się już więcej, spojrzałem na Lorien.
-Nie wiesz, że to taniec miłości? Zawsze mogę Cie nauczyć.
Wysunąłem barki do przodu, chowając tym samym wizualnie klatkę piersiową pod wpływem paznokcia, którym mnie dziobnęła.
-Spoko, nie jestem gówniakiem który przez byle co się podnieca.
Może i ją uspokoiłem, a może nie. To już było jej kwestią i miałem to gdzieś czy poczuje się urażona, czy nie - taki już niestety byłem. Miałem daleko za sobą okres, kiedy wszystko było podniecające i ciągnęło za sobą skojarzenia. Teraz niby też mam skojarzenia, ale jednak byle co nie jest w stanie mnie pobudzić.
-Chcesz się założyć o to, kto by komu odmówił?
Uniosłem brew, nie kryjąc się ze swoim rozbawieniem. Może i kobiety miały swoje sztuczki, jednak ja miałem w zanadrzu coś mocniejszego.
-Nie radzę, bo jak się zbiorę to Cie zamorduje i zakopię na tej plaży.
Podniosłem się z huśtawki, przenosząc spojrzenie na blondynkę robiąc zaledwie krok w jej stronę. Specjalnie się wyprostowałem, swobodnie patrząc na nią z góry z lekkim uśmieszkiem.

Lorien Wayford - 2017-03-31, 23:10

- Ja wiem.- mruknęła rozwiewają wszelkie wątpliwości tak dla zasady.
- To żaden zaszczyt, nie jesteś ze złota kochanie.- patrzyła na tą zabawę Jonaha z przymrużeniem oka, nie rozumiejąc tego fenomenu, najwyraźniej miał chłopiec frajdę z tego. :lol2:
- Swoje tańce godowe zostaw wybrance serce, nie jestem zainteresowana.- zabrała rękę jak tylko cofnął klatkę piersiową i skończył w końcu ten pseudo taniec.
- Mam nadzieję.- trochę ją uspokoił, bo w sumie niezręcznie by się zrobiło jakby jednak obudził się powstaniec (pozdrowienia dla kogoś :lol2: ). Nie poczuła się urażona w żaden sposób, znając doskonale swoją wartość, walory i atuty była przy okazji świadoma tego, że każdy ma inny gust.
- O co się zakładamy?- w kwestii zakładów Lorien była nie do zdarcia, a zwłaszcza wtedy, gdy miała trzymać się swoich postanowień. ;> A jeśli chodzi o sztuczki, to Jonah mógłby się jeszcze zdziwić.
- Nie będziesz dał rady biegać jak dobre wyceluję.- zadrwiła i zadarła podbródek do góry patrząc na Jonaszka od dołu.
- Nie wywyższaj się tak, bo zaraz się ukłonisz jak tylko zechcę.- nie cofnęła się nawet o krok, gdy zbliżył się do niej. Nie bała się bruneta w żadnym aspekcie, w końcu byli przyjaciółmi.

Jonah Wrens - 2017-04-24, 23:41

-Ze złota nie, ale z krwi i kości już tak.
Puściłem doń oczko, nie rozwijając zbytnio swojej myśli. Mogła to interpretować jak chciała, więc powiedźmy, że zostawiłem jej pełną swobodę interpretacji.
-Jak uważasz, w innych krajach można mieć dwie żony i nikt nie marudzi.
Tylko przez chwilę udawałem, że mówię na poważnie co szybko skończyło się moim śmiechem. Nie wyobrażałem sobie swojego cierpienia, gdybym miał dwie kobiety w domu i obie miałyby okres w tym samym czasie. Musiałbym chyba się zwinąć i zaszyć gdzieś na siłowni albo boisku, gdzie one się nie pojawiają. :lol:
-Chcesz to sprawdź.
Uniosłem kącik ust i wzruszyłem ramionami. Miała taki minus, zresztą to działało w drugą stronę, a mianowicie fakt, że byłem przyzwyczajony do jej wyglądu, obecności. Nawet gdyby przeszła obwiązana samym ręcznikiem nie przyśpieszyłaby mojego tętna. Tak to działało właśnie, wszystko pod kontrolą.
-Żebym nie wyszedł na materialistę to spełnię Twoje jedno życzenie jak przegram. Albo oferuj to samo, albo wymyśl coś innego.
Słysząc jej groźbę, uśmiechnąłem się łobuzersko, nie odrywając spojrzenia od jej twarzy.
-Krasnalu, musiałabyś chcieć zrobić mi krzywdę i skreślić bycie ciocią.
Pokręciłem głową i śmiało zmniejszyłem dystans między nami zostawiając jedynie przestrzeń na oddech i różnicę wzrostu, która w tym wypadku było zdecydowanie komfortowe dla Lorien. Patrzyłem na nią tak z góry, póki co nie kombinując nic więcej.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group