Hayley - 2015-04-21, 19:02 Słysząc wypowiedzi Theo zmarszczyłam nos, przez chwilę nie do końca wiedząc jak się do nich odnieść. 50 Twarzy Greya zarówno oglądałam jak i czytałam, choć jeśli mam być szczera nie rzuciły mnie na kolana. Co więcej byłam pełna krytycyzmu zarówno względem jednego jak i drugiego, bowiem zawsze dochodziłam do wniosku, że nie da się negować i być przy tym wiarygodnym czegoś czego się nie zna.
- 50 Twarzy Geya to chłam – stwierdziłam bezpośrednio kończąc swoją rundkę i słuchając jego słów czułam irracjonalne rozbawienie wywołanie krążącym w żyłach alkoholem. Nie chcąc jeszcze przerywać picia podeszłam do ławki i zasiadając na niej wygodnie wypiłam jeszcze trochę piwa w czasie, w którym Theo zaczynał skakać.
Miałam wrażenie, że coś kapnęło mi na rękę, toteż wyciągnęłam ją do przodu czekając aż kolejne małe kropelki spadną na rozgrzaną skórę mojej dłoni.
- Chyba zaczyna padać... – stwierdziłam nagle z niewiadomych przyczyn zaczynając się śmiać.
/przepraszam, że nie odpisałam wczoraj, ale lokatorki wbiły do pokoju, a później włączył mi się czarny humor, czego Hayley wolałabym pozbawić Theo - 2015-04-21, 20:55
.....Wybuchnął lekko obłąkanym śmiechem, słysząc dziewczynę. Jak to? DZIEWCZYNA, która nie lubi 50TG? Toż to niemożliwe, przecież każda to wielbiła i wiadomo po co oglądała kilka razy! Bo i dlaczego w marketach 14 lutego zabrakło ogórków, bananów itp?
.....Gdy dziewczyna skończyła swoją rozgrywkę, wziął kolejne łyki piwa, które miały być tymi ostatnimi łykami. Wyrzucił pustą butelkę, a nie jak na alkoholika przystało zostawił na ławce. Wstał i zakołysał się omal nie upadając na twarz. Zanim jeszcze doszedł do rysunków naziemnych prosto na środek głowy kapnęła mu kropla deszczu.
.....- Kurwa, ptak na mnie nasrał - nie omieszkał się przeklnąć, ale sięgając we włosy zobaczył, że to jednak nie odrażająca biała substancja, a coś gorszego - woda! - Albo i nie! - Ponownie wybuchnął nieopanowanym śmiechem.
.....Pomimo deszczu niesfornie przeskakiwał z pola na pole, prawie znowu nie wywalając na mordkę. Wystawiwszy jednak ramiona w bok odzyskał jako tako równowagę, a kończąc swoją rozgrywkę całkowicie się już rozpadało. Zaraz miało zacząć lać, a jego towarzyszki bluza zapewne zaczęła już przeciekać, gdy on kisił się w tej cholernej kurtce skórzanej.
.....- Może przyjdziesz do mnie? - Chłodny deszcz nieco go otrzeźwił, więc odważył się na jak najmniej pijacki uśmiech do dziewczyny.
Hayley - 2015-04-23, 19:13 Uśmiechnęłam się delikatnie słysząc komentarz, po czym wstając chwiejnie popatrzyłam na planszę zastanawiając się czy gra w deszczu byłaby dobrym pomysłem. W zasadzie rozbawiła mnie ta wizja, choć prawda była taka, że w tej chwili bawiło mnie dosłownie wszystko. Zasada była prosta: im mniej śmieszne tym bardziej bawiło. Propozycja chłopaka jednak otrzeźwiła mnie nieco, kiedy zmarszczyłam zabawnie nos i poprawiłam wilgotną od mżawki grzywkę.
- Po co? – bąknęłam próbując nie brzmieć zbyt podejrzliwie. Ot, dość nieprecyzyjnie ujęta propozycja zabrzmiała dwuznacznie, a ja starałam się unikać owego zdania jak tylko mogłam. Bo zapewne gdybym usłyszała je w dyskotece czy barze już dawno dany delikwent dostałby w twarz.Theo - 2015-04-23, 20:09
.....- Och, wiesz, mam małe kotki w piwnicy. A czekaj, nie mam piwnicy... - Udał smutek, chociaż w głębi duszy wiedział, że teraz dziewczyna naprawdę mogła potraktować go jako zboczeńca. - W takim bądź razie mogę zaproponować kakao, gorący prysznic i oddzielny pokój. Masz jeszcze opcję pod tytułem "Zmoknąć", więc wybieraj - wzruszył ramionami, jak gdyby nie zależałoby mu na tym, czy do niego przyjdzie czy nie.
Hayley - 2015-04-26, 03:07 - To nie jest śmieszne – upomniałam znacznie śmielej niż przystało, acz coś we mnie po prostu się przestraszyło. Wiedziałam bowiem, że nie mam wyboru jeśli nie chcę obudzić się jutro z zapaleniem płuc i nawet pomimo alkoholu starałam się pozostać czujna. Przynajmniej na tyle, na ile pozwalał mi obecny stan. Poczułam także zakłopotanie słysząc słowa mężczyzny, a że rzadko towarzyszyło mi to uczucie dziś stało się ono aż nader uciążliwe. Przymknęłam więc oczy wyraźnie wahając się pomiędzy przyjęciem propozycji a odrzuceniem jej na dobre i choć w kąciku głowy miałam mantry mamy na temat bezpieczeństwa, a także własne zasady, wiedziałam, że nie zdążę dojść do domu nim nadejdzie oberwanie chmury. Uciekłam gdzieś wzrokiem nawet nie orientując się, że przez krążący w moich żyłach alkohol myślę znacznie wolniej, a później poddałam się nagle w milczeniu przytakując.
- Ale śpimy osobno, i kąpiemy się też osobno... i wszystko co mogłoby wiązać się z niemoralnymi propozycjami i czynami też osobno. – wybełkotałam pijana na wszelki wypadek postanawiając napisać smsa z adresem do koleżanki kiedy tylko dojdziemy na miejsce.
/ Wybacz zwłokę, ale pisanie licencjatu pochłania cały mój czas ;cTheo - 2015-04-30, 18:02
.....- Tak, bo oczywiście liczyłem, że razem weźmiemy prysznic - przewrócił oczami. To chyba było oczywiste, że wszystkie te wspomniane czynności mieli robić osobno, trochę poczuł się głupio, gdy dziewczyna pomyśliła inaczej. - Hej, gdybym nie miał dwóch pokoi to bym cię nie zapraszał. .....Spojrzał na zmokniętą dziewczynę. Miał ochotę oddać jej i kurtkę, ale aż takim dżentelmenem nie był, żeby nabawić się zapalenia płuc. Teraz pomyślał, że mógł jej dać kurtkę, zamiast bluzy, ale dobra, było minęło. Ważne, żeby szybko wrócić do domu.
.....Nagle wpadł na pomysł, jak dodać otuchy dwudziestolatce, więc zaraz też dodał, że ma dziewczynę, chociaż i tak pewnie prawda miała wyjść na jaw. Bolesna prawda niestety była taka, że był jednym z wielu Forever Alone.
.....- To ten, to niedaleko, więc się nie martw - uznawszy, że Hayler się zgodziła, zgarnął resztę butelek, z których puste wyrzucił. Pełnych chyba nie było, więc i nie miał co zabrać ze sobą. /zt
Hayley - 2015-05-02, 20:48 - Hej, nie bądź sarkastyczny... po prostu nie lubię jak ktoś może na opak zrozumieć moje zachowanie – odparłam logicznie jasno zaznaczając zasady panujące pomiędzy nami. Bo jak mogło to wyglądać? Szłam do domu mężczyzny poznanego tej nocy. Dla wielu rozumiane jest to samo przez się. Co więcej nie miałam pojęcia kim jest, jakie mógłby mieć oczekiwania. I choć nie podejrzewałam go, chciałam mieć gwarancję, że nie będzie próbował zainicjować żadnej sytuacji, w której zmuszona byłabym odmówić i wyjść. Naprawdę nie zasłużyłam na ironię.
- Prowadź – uśmiechnęłam się blado wciąż nie do końca będąc przekonaną co do swojej decyzji, acz niczego nie dałam po sobie poznać. Przyjmując jego kłamstwo z ulgą, poszłam za nim.
/ztJinx - 2015-05-10, 18:09 Jinx poszła przejść się po parku. A nie! Ciągnęła za sobą ciężkie walizki. A było ich trochę... wszystkie klamocie do Mii. Przeprowadzka! :D
Usiadła na ławce czy też obok fontanny, by nieco odpocząć.Anonymous - 2015-05-12, 18:40 Fierra dreptała za swoją ukochaną właścicielką nadal kulejąc na jedną nogę. Nikt do tej pory nie zajął się ranną suczką. Mimo, że była już nieco podkarmiona i doprowadzona w nikłym stopniu do porządku, przez bolącą łapę nie miała na nic ochoty. Gdy Jinx zrobiła w końcu przerwę, zmęczona suczka chodzeniem na trzech łapach i bolącą kończyną, zwinęła się obok ławki, czekając na kobietę.Jinx - 2015-05-12, 19:09 Bardzo jej było smutno z powodu Fierki :c Zraniona łapa to problem, a Jinx miała takową świadomość. Chciała jak najszybciej pójść do weterynarza z nią, ale do tego potrzebowała Mii.
Wzięła suczkę na ręce i zaczęła miziać x3
- Nie martw się, zaraz będziemy w domu - powiedziała do niej z głębokim przekonaniem, że ją rozumie. Uważała oczywiście na łapę, żeby nic jej nie zrobić.Anonymous - 2015-05-13, 17:02 Zabrana z ziemi na kolana, suczka zapiszczała cicho, jednakże zamerdała ogonem i miziana po futrze przyłożyła zimny nos do policzka małej właścicielki. Coś w dalszym ciągu, uporczywie trzymało się jej łapy, przez co trudno jej było chodzić, a każdy ruch uszkodzoną łapką i dotyk powodował u niej ból. Czasem z łapki sączyła się niewielka ilość krwi. Suczka skuliła się na kolanach Jinx, odpoczywając.Jo - 2015-05-13, 21:20 Przez jakiś czas przemierzał miejskie przestworza, w poszukiwaniu jakiegoś konkretnego zajęcia. Ostatnimi czasy ciągle zażywał jakieś dragi. Ewentualnością był alkohol, dla którego dał się już absolutnie zawładnąć. Przełożyło się to na kondycję chłopaka. Był niesamowicie chudy. Gdyby był kobietą, anorektyczne modelki zazdrościłyby mu figury, do tego stopnia, że byłby w stanie je onieśmielić.
Kiedy wchodził na teren, który oznaczało się mianem "fontanny", był niesamowicie wyczerpany. Pod oczami można było zauważyć spore cienie. Nie można było nazwać ich już "worami pod oczami". W tym przypadku to określenie, zostałoby przyjęte jako miły komplement.
Od razu zauważył swoją siostrzyczkę. Wstydził się, pokazywać się dla Jinx w takim stanie. Jednakże był pewny, że zdążyła go już zobaczyć. Na jego twarzy pojawił się ogromny, szczery uśmiech. Podszedł do siostrzyczki i zatrzymał się krok przed nią, taksując psa, spoczywającego na jej kolanach. Witam Księżniczko ! Usiadł obok niej, ciągle spoglądając na Fierre. Co tu robisz o tej porze? Wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Jednego z nich włożył do ust i odpalił. Jesteście głodne?Jinx - 2015-05-14, 12:31 Jinx, zazwyczaj cierpliwa, teraz bardzo chciała już być w domu i biec do weterynarza, ale najwyraźniej los chciał inaczej.
Zła, że teraz narkolepsja ją spowalniała łyknęła swoją pierwszą porcję tabletek pobudzających.
Nagle dostrzegła okropnie wyglądającego Jo. Na całe szczęście on podszedł, a nie ona:
- Cześć braciszku. Nie nie jesteśmy głodne - uśmiechnęła się, ale zaraz mina jej zrzedła: - wyglądasz okropnie, Jo. Gdzie cię wcięło? - spytała przypominając sobie, że zniknął tak bez słowa, a psychiatryk znów jej groził.Anonymous - 2015-05-14, 17:24 Gdy tylko usłyszała, że ktoś podchodzi o ich ławki, uniosła wysoko głowę i poruszyła uszami. Kiedy mężczyzna się odezwał Fierra pokazała swoje małe ząbki i zaczęła szczekać i powarkiwać. Mimo zranionej łapy nie pozwoli skrzywdzić swojej małej właścicielki!
Ostatecznie jednak, widząc, że Jinx nic takiego nie grozi, wtuliła łebek w jej brzuch.Jo - 2015-05-14, 19:50 Obdarzył psa bystrym spojrzeniem i posłał mu uśmiech. Spokojnie maleńka. Odezwał się łagodnym głosem.
Kilkakrotnie zaciągnął się papierosem i przeniósł wzrok z psa, na swoją małą siostrzyczkę. Coś jej jest? Rzekł, brodą wskazując Fierre. Wyglądała mizernie. To Twoje nowe zwierzątko? Pieszczotliwie poczochrał psa po głowie, z nadzieją że nie użre mu ręki. Po dłuższym zastanowieniu stwierdził, że i tak by nic nie poczuł. Cierpiał w tej chwili na absolutną znieczulicę.
Wyrzucił kiepa i przydeptał go podeszwą. Przepraszam Księżniczko. Trochę się zagalopowałem. Popatrzył się na walizki, które stały obok ławki. Przeprowadzasz się do siostry, co ? Był w posępnym nastroju. Postanowił zrobić sobie swego rodzaju detoks, co nie przypadło do gustu dla jego organizmu. Środki takie jak valium, miały mu w tym tylko pomóc. Pomóc Ci z tym?