Maja - 2016-09-28, 18:41 Maja posłała uspokajające spojrzenie Sethowi i uśmiechnęła się doń. Następnie Jo okrążył ją, na co dziewczyna lekko odsunęła się od chłopaka, wciąż jednak pozostając niewzruszona. Trochę niepokoił ją stan upojenia alkoholowego w jakim znajdował się nieznajomy, jednakże była przekonana, że nic złego jej nie grozi. Przecież nikt nie krzywdzi dobrodusznych wokalistek rockowych? Była tego pewna. Gitarzysta, który zerwał się aby odciągnąć od niebieskowłosej Jo, chyba był innego zdania, ponieważ przez kolejną chwilę próbował go od niej odciągnąć, a potem dał za wygraną i usadowił się obok, aby mieć oko na bezpieczeństwo wokalistki.
- Nie piję nic mocnego, nie lubię alkoholu. - powiedziała dość asertywnie, jednak nie schodząc z lekkiego, przyjacielskiego tonu, którym obdarowywała każdego. Wyszczerzyła się radośnie, gdy ten skomplementował jej strój i lekko się zarumieniła, była bowiem dość skromną, wstydliwą i nieśmiałą osobą na co dzień. - Dzięki. - Posłała mu uśmiech i oparła się wygodnie o blat baru. - Ale męża nie szukam. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo i wypiła niewielki łyk piwa, gdy nastała chwila gdy nikt nic nie mówił. Czuła się lekko skrępowana w obecności chłopaka.
- Posłuchaj, pijany nieznajomy. Zamiast spodni możesz mi zamówić coś na ciepło do jedzenia. Wiesz, burgera albo zapiekankę, cokolwiek. - Pokiwała z entuzjazmem głową, jakby to był najlepszy pomysł pod słońcem.Jo - 2016-09-28, 19:32 Jo zaśmiewał się jak dziecko, kiedy gitarzysta podjął próbę sprzątnięcia go. Co prawda wzmagało to złość nieznajomego, chłopak nie widział jednak powodu do zmartwień. Miał cudowny humor.
Oparł się na łokciu, wlepiając w Maję ciemne oczy. Achh, mamy tyle wspólnego. Złapał ją za rękę, uważając to za niesamowicie romantyczny gest. Dla mnie też zdarza się nie pić mocnego alkoholu. Chyba jesteśmy dla siebie stworzeni. Nagle chłopak złapał się za serce, na twarzy wymalowując zmartwienie. Zapomniałem o manierach! Przeraził się okrutnie, padając po sekundzie na kolana. Uwielbiał padać na kolana, robił to chyba w każdej możliwej sytuacji. Nazywam się Jo. A jak Tobie na imię, piękny, niebieskowłosy aniele ? Uroczyście wpatrywał się w jej oczy, zupełnie jakby jej się oświadczał. Może jednak szukasz męża? Puścił dla Mai oczko, szeroko się przy tym uśmiechając.
Sugestia na temat jedzenia, była dla Jo kolejnym powodem do wstydu. Momentalnie powstał, upił drinka i wlepił radosny wzrok w dziewczynę. Hmm, może sam Ci coś ugotuję, ooo Bogini? Uniósł brwi, oczekując na reakcję. Jego morda nadal była wyszczerzona, a wzrok nieco prowokujący. W końcu zapraszał swoją nową ulubioną dziewczynę na obiadokolację.Maja - 2016-09-28, 22:11
Ciekawa była, czy Jo jest tylko pijany, czy też może naćpany?
- Maja. - odpowiedziała milcząc na jego poprzednie słowa. Ciekawa była, czy chłopak będzie cokolwiek pamiętał na jutrzejszy dzień. Śmiała się z niego, bo poprawiał jej humor i utwierdzał w przekonaniu, że po świecie chodzą też pozytywni ludzie. Niektórym czasem tylko potrzeba trochę narkotyków albo alkoholu. Ciekawiło ją, jaki Jo jest na trzeźwo.
Oparła wygodnie trampki o metalowe oparcie dla stóp i podparła się w talii prostując sylwetkę.
- Jo, masz tu mnóstwo pięknych dziewczyn, zdążysz się z jakąś ożenić, nim te wyjdą z klubu. - powiedziała wskazując skinięciem podbródka na kolejkę ludzi czekających za swoimi ubraniami zostawionymi w szatni. - Do wyboru do koloru. Ja nie szukam męża. Ale szukam zapiekanki. - Ponagliła go śmiejąc się zeń. Dawno nie spotkała takiej osoby jak Jo. Ale narkotyki potrafią działać cuda, wiedziała o tym, choć zdecydowanie tego nie praktykowała, ani nie popierała. Nie chciałaby się także wdawać w bliższe relacje z osobami uzależnionymi. Stresowały ją takie towarzystwa, wiadomo - teraz, w pubie było to dość spotykane zjawisko. Jednakże wychodząc stąd, odcinała się od tego.
Jo - 2016-09-28, 22:28 Maja. Imię dziewczyny zabrzmiało w głosie chłopaka jak echo. Przez chwilę miał ochotę zapytać dziewczynę czy lubi się bzykać, ale uznał że żart może się niebieskowłosej nie spodobać. Zupełnie jak tak pszczółka z telewizji. Zaśmiał się, pocierając po chwili oczy. Zdawało mu się że na chwilę oślepł. Zmrużył oczy, upijając łyk trunku. Achh! Oślepił mnie Twój blask, Bogini sceny! Głos chłopaka brzmiał niezwykle uroczyście. Starał się oddać powagę dla swojego stwierdzenia. Przeszkadzał mu w tym jedynie szeroki uśmiech. Ciężko było zobaczyć chłopaka bez wyszczerzonej mordeczki.
Cudowna artystko, nie chcę żadnej innej ! Wlepił wzrok w oczy Mai, przybierając sparodiowaną postawę nieziemskiego, pewnego siebie super alvaro. To Ty zajęłaś miejsce w moim sercu. Twoje spojrzenie niemalże zwaliło mnie z nóg. Zdeformował swój głos, coby brzmiał szarmancko. Wzorował się na postaciach ze starych filmów, które wymawiały słowa ze swoją specyfiką.
Brak chęci na domowy obiad, prosto z kuchni Dżołiego, nieco go zasmucił. Uczucie nie zdołało porządnie dotrzeć do chłopaka. Zaśmiał się i przeniósł wzrok na swojego przyjaciele, który stał za nieopodal za barem. Przystojniaku! Przygotuj coś do jedzenia dla tej cudownej damy! Jedzenie dotarło do nich po mniej więcej piętnastu minutach. Chłopak w między czasie wpatrywał się w dziewczynę i opowiadał jej swoją dzisiejszą przygodę. Chciał bowiem wyjaśnić, jak w ogóle znalazł się w klubie. Najwyraźniej odczuwał wewnętrzną potrzebę podzielenia się tą historią. W końcu Maja była już jego nową miłością.Maja - 2016-10-02, 15:19 Maję natarczywy Jo zaczynał szybko denerwować. Posłała Sethowi lekko zirytowane spojrzenie, a ten poruszył się nerwowo na taborecie. Rączki go świerzbiły. Tłum w klubie zmalał, zostali tylko oni, ekipa sprzątająca, organizacja z zespołu wynosząca instrumenty, barman i oni przy barze. Oczekiwanie na zamówione jedzenie wydawało się być wiecznością. Była dalej dla niego niezmiernie miła i uprzejma, nie potrafiła być inna, nie potrafiła mu powiedzieć, żeby się odczepił. Jedzenie było dla niej niczym wybawienie, czuła, że gdy usta ma wypchane gorącą zapiekanką, jest zwolniona z przytakiwania i odpowiadania na pytania upitego i naćpanego mężczyzny.
- Kolego, nie pora, abyś poszedł już do domu? - po pół godzinie Seth nie wytrzymał i ponownie zaczepił Jo. Odwrócił go w swoją stronę i skrzyżował ręce na piersi.Jo - 2016-10-02, 23:37 Chłopak kątem oka przyglądał się dla dziewczyny, rozmawiając jednocześnie z barmanem. Kolega postawił przed nim energetyka, którego chłopak kilka sekund później wypił. Jego wzrok utkwił w martwym punkcie, którym okazała się być butelka jednego z trunków za barem. Przed nos podstawiono mu kolejnego drinka, na którego Jo skinął jedynie głową, odmawiając jego przyjęcia. Czuł się całkiem przyzwoicie. Kac opuścił chłopaka, pozostawiając po sobie jedynie niemiłe wspomnienie. Samopoczucie Dżołiego uległo absolutnej zmianie. Nie odczuwał już bólu wątroby, który wręcz go paraliżował. Palpitacje serca również ustąpiły, przynajmniej w stopniu odczuwalnym. Popatrzył na Maję, posyłając dlań łagodny uśmiech. Zdawał sobie sprawę z faktu, iż nie wszyscy akceptują jego osobę. W końcu nie był postacią, której podobieństwo można było spotkać zwyczajnie na ulicy. Odczuwał dystans dziewczyny. Wszakże postępowanie chłopaka w sporym stopniu nawiązywało do czegoś niecodziennego.
Popatrzył na Setha obojętnym wzrokiem. Kolega Mai zaczynał go powoli denerwować. Nie Twój interes, namiastko żałosnej podróby muzyka. Silenie się o dobrą atmosferę wprawiało go w pewnego rodzaju nostalgię. Chciał po prostu spędzić z kimś czas, nie bacząc na psychiczne upośledzenia, widoczne w każdej dziedzinie życia, którą sobą reprezentował. Wzrok zwrócił w stronę dziewczyny. Pójdę sobie, jeśli chcesz. Rzekł bez żadnych zbędnych uczuć, nie chcąc kobiety przytłaczać swoją osobą. Przywykł już do tego. Ludzie postrzegali go różnie, z czego doskonale zdawał sobie sprawę.Maja - 2016-10-03, 13:15 Dziewczyna zauważyła radykalną zmianę w zachowaniu Jo, co jej się nie spodobało - poczuła niepokój i niepewność, chłopak wydawał się być dość nieprzewidywalny. Na domiar złego uaktywnił się siedzący dotychczas spokojnie Seth. Muzyk słysząc tak sromotną obelgę skierowaną w jego nieco wygórowane ego aż zagotował się w środku.
- Chyba cię popierdoliło, kolego. - warknął a następnie popchnął Jo na bar. Maja odskoczyła z taboretu z niedokończoną zapiekanką w dłoni, którą natychmiast odłożyła na blat i rzuciła się do łagodzenia sytuacji. Tylko tego jej brakowało, bójki w klubie. Dwóch pozostałych muzyków zrobiło to samo, odciągając Setha od chłopaka, ten jednak wyrwał się z ich objęć gotów do dalszej bójki. Maja była załamana, próbowała ich prosić o spokój.Jo - 2016-10-03, 15:48 Jo zaśmiewał się, lądując na blacie. Popatrzył spod byka na Setha, siadając spokojnie na krześle przy barze, odwracając się do chłopaka plecami. Przyjaciel zza baru posłał mu uspokajające spojrzenie, na co chłopak zareagował cichym prychnięciem. Szybko dopił drinka, strzelił palcami i powstał. Był średniowysoki, co do jego tężyzny fizycznej, była średnia. Biorąc jednak pod uwagę środki które codziennie zażywał, okazywał się niesamowicie szybki. Bólu w przypadku chłopaka był po prostu stłumiony. Szatyn nie dawał mu szans.
Przyglądał się w milczeniu dla Setha, pojąc się jego złością. Kiedy muzyk wyrwał się z objęć uspakajających go znajomych, Jo szybko do niego doskoczył, trafiając go w szczękę i podbródek. Ciosy były wręcz monstrualne, pozostał po nich jedynie głuchy plask. Nie ostając jednak na laurach, Dżoł wystrzelił dla mężczyzny z buta w brzuch. Popatrzył kątem oka na dziewczynę i zbliżającego się w ich kierunku ochroniarzy, którzy zdążyli przygwoździć Jo do baru. Z jego gardła wydobył się głośny śmiech. Uważał tą sytuację za zabawne zrządzenie losu. Starał się nie wszczynać bójek. Raczej rozwiązywał konflikty pokojowo, o ile sytuacja na to pozwalała.Maja - 2016-10-17, 14:18
Maja wydarła się na Jo w momencie, gdy ten wysunął z pięści jej przyjacielowi, następnie popchnęła go w stronę baru, jednak ten był wystarczająco szybki, aby przywalić Sethowi z kopniaka na pożegnanie. Niebieskowłosa - jeszcze wtedy - dziewczyna rzuciła się do swojego towarzysza, podtrzymując go aby ten nie osunął się na ziemię. W tej samej chwili dwóch pozostałych członków zespołu znalazło się obok Jo, próbując zrewanżować się za przyjaciela - ale z jakim efektem? Ostatecznie rozdzielili ich ochroniarze. Menadżerka zespołu przybiegła z przebieralni, tamując krwotok z nosa Setha. Mai zrobiło się słabo na widok krwi i w konsekwencji zaistniałych wydarzeń. Usiadła na ziemi opierając się plecami o podnóżek wysokiego taboretu. Seth został zgarnięty przez towarzyszy do przebieralni, Maja wstała i posłała Jo wściekłe spojrzenie, po czym udała się za chłopakami.
Brian - 2017-01-22, 21:44 Brian wpadał tutaj czasami, jak do każdego lokalu - od kilku gwiazdkowego hotelu do najgorszej meliny (chociaż zwykle trzymał się złotego środka) - gdzie podają alkohol i można palić. Pewnym krokiem skierował się w stronę dudniącej muzyki, którą klub zapewniał swoim gościom. Postał chwilę, słuchając zespołu. Nie było tu dzisiejszego dnia tłumów a grana muzyka ani go grzała, ani go mierziła, więc w sumie szybko skierował się schodami do zadymionego baru. Powietrze ciężkie od papierosowego dymu, muzyka, typowy stukot szkła i rozmowy, oraz trochę wolnego miejsca przy barze - czego więcej chcieć? Brunetowi z pewnością to wystarczało, więc usiadł na stołku, zamówił szkocką i po chwili grzebania w kieszeniach, wyciągnął paczkę marlboro i zapalniczkę, które będą mu z pewnością potrzebne tego wieczoru.Eviline - 2017-01-22, 22:55 Przebywała już w Dekompresji jakiś czas, jednak ile można słuchać muzyki, ewentualnie skakać, czy tańczyć do jej rytmu? Nikt jej tu nie znał, więc pozwalało sobie na takie zachowanie , robiła wszystko, by tylko nie wracać do pustego domu. Postanowiła jednak robić z siebie idiotkę dopiero po alkoholu, więc podeszła do baru, usiadła na stołku i skinęła mężczyźnie, który siedział koło niej. Zastanawiała się, co zamówić, jednak podsunięta szklanka dla "sąsiada" od razu przypomniała jej, czego właśnie potrzebuje. Poprosiła o podwójną szkocką i korzystając z oczekiwania, rozsiadła się wygodnie, o ile wygodne mogą być stołki barowe. Zgarnęła popielniczkę po gościu, który właśnie wyszedł i wyciągnęła papierosa, paczkę schowała do kieszeni i rozpoczęła szukanie zapalniczki. Gdy zaburzała swoją wygodną pozycję, zauważyła, że mężczyzna siedzący obok wyciągnął paczkę fajek na blat. Przewróciła oczami, wyciągnęła nieszczęsną zapalniczkę, odpaliła fajka i zaciągnęła się, czemu towarzyszyła niejaka ulga.
- Burżuazja, hm? - Zagadała z rozbawieniem w stronę sąsiada i wskazała na jego paczkę. Musiała przyznać, że do najtańszych nie należały, choć ona nie była specjalną właścicielką marlboro.Brian - 2017-01-23, 10:04 Te stołki barowe to są dość twarde, ale co poradzić.
Gdy kobieta usiadła na stołku obok również skinął jej głową z lekkim uśmiechem i nie omieszkał zauważyć, że zamawia to co on przed chwilą w podwójnej dawce. Albo nie był to jej pierwszy drink tego wieczoru, albo nie lubi się rozmieniać na drobne - pomyślał sobie Brian, nie przywiązując się jednak do tego twierdzenia, bo mogło być zgoła mylne.
Kiedy jego sąsiadka się odezwała spojrzał na nią, a potem na paczkę marlboro i uśmiech zagościł w kąciku jego ust.
- Co poradzić. Jak się lubi, trzeba płacić. - odpowiedział, a rymowanka ta wcale nie była celowa. Co prawda to prawda. Ceny papierosów zabijały, ale jeszcze nie tak, żeby Brian miał rzucić palenie, albo zdecydować się na tańszą markę. Otworzył paczkę, wyjął papierosa, odpalił własną zapalniczką. Zaciągnął się, by po chwili wydmuchać dym, który zawirował w okolicy gabloty z drinkami. Następnie łyknął trochę swojej szkockiej.Eviline - 2017-01-24, 22:20 Pokiwała głową, doskonale rozumiała to podejście, sama miała tak z wieloma innymi rzeczami, które nadal kupowała mimo wzrostu cen, alkohol, książki, czy właśnie papierosy zaliczały się do tego zbioru. Uniosła kąciki ust do góry, jednak nie kontynuowała tematu. Nie miała zamiaru się wtrącać, gdy nie znała sytuacji, w końcu jedyne co zauważyła to to, że mężczyzna dopiero przyszedł. Zawsze mógł na kogoś czekać, a ona nie ma najmniejszej chęci na poznanie panny, która odstawi scenę zazdrości z powodu zwykłej wymiany zdań. Zresztą, jak będzie chciał kontynuować rozmowę, to sam z pewnością się odezwie, język w ustach ma
Upiła solidny łyk swojego napoju i odwróciła się na stołku, by zobaczyć tych wszystkich ludzi, którzy tańczyli, śmiali się i rozmawiali. Na szczęście dzisiaj nie było ani tłoczno, ani specjalnie pusto, więc czuła się komfortowo. Kolejny buch trafił do jej płuc, a już po chwili wypuściła wolno dym, jakby delektowała się samą możliwością zapalenia papierosa.
Gdy już się napatrzyła, na powrót wróciła do poprzedniej pozycji i złapała szklankę w dłoń, tylko po to, by nią poruszać i obserwować jak płyn przelewa się w szkle. Myślami była gdzie indziej, jednak nie były to jakieś smętne rozważania, tylko chwilowe zatracenie w ich plątaninie. Zachowywała też czujność, by jej nikt nie okradł, czego zdecydowanie nauczyła się tu już wcześniej.Brian - 2017-01-25, 17:13 Na nikogo nie czekał z nikim się nie umówił, co stwarzało możliwości do poznania kogoś nowego. A nawet jeśli nie, wystarczającym towarzystwem były odpowiednie ilości szkockiej. Zaciągnął się ponownie, po chwili wydmuchał dym i strzepnął popiół do jej popielniczki, nie pytając jej o zdanie. Lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy, zerknął na kobietę, a potem również odwrócił się w stronę sali, przyglądając się innym ludziom, którzy dzisiaj tu przybyli. Znowu odwrócił się bardziej w stronę baru, kątem oka zauważając, że bawi się szklanką podobnie jak to on często bawił się swoją.
-Widzę, że tak jak ja doceniasz szkocką. - odezwał się do blondynki, po czym upił łyk swojego trunku, nadal z lekkim uśmiechem, o którym można by powiedzieć, że był nacechowany nieco złośliwie. Jak wiedział z doświadczenia ten uśmiech niektórych mniej cierpliwych osobników zachęcał do przywalenia mu w tą mordkę.Eviline - 2017-01-26, 01:07 Zmarszczyła brwi, co w połączeniu z lekkim rozbawieniem wywołało całkiem ciekawy grymas na jej twarzy. Cóż, jeszcze nic jej nie wzięło, ale miała dzisiaj wyjątkowo dobry humor, inaczej z pewnością zignorowałaby słowa mężczyzny. Jednak miał charakterystyczny uśmiech, który budził kontrowersje i wzbudzał poczucie, że jego osoba też ma w sobie coś ciekawego, więc automatycznie nasunęło jej się stwierdzenie, że ich wspólna rozmowa może wyglądać jeszcze ciekawiej.
- A, tak. Hm... Muszę przyznać, że gardzę innymi alkoholami niestety. Szkocka i wino to jedyne procenty jakie szanuję. - Przyznała z pełną swobodą i nie było w tym nic dziwnego, że z jednej strony lubi mocny smak whisky, a z drugiej wino, które bywało gorzkie i słodkie. Miała już taki problem, że alkohol jej smakował, więc nie miała co udawać, że go nie lubi.
- Lubię znać imię rozmówcy. Jestem Eviline, jakby cię to interesowało. - Uśmiechnęła się półgębkiem i liczyła, że mężczyzna również zdradzi jej swoje imię, choć przewidywała odmowę z jakieś głupiej przyczyny. W XXI wieku już nic nie mogło jej zaskoczyć, prócz latających samochodów oczywiście