Aaren Wayford - 2017-05-15, 00:36 W głębi ucieszyła się z tego, że trafiła z imieniem, pewność jednak zyskując dopiero wtedy, gdy brunet wstał i stanął naprzeciwko niej. Podobnie jak on poddała jego sylwetkę dokładnym oględzinom, zdecydowanie zmężniał i spoważniał. Nie umknęły jej również widocznie blizny na jego rękach czy twarzy, uważnie im się przyglądając dostrzegła również zmianę w źrenicy lewego oka. Najwyraźniej musiały być to pozostałości po Iraku, gdzie mężczyzna spędził kilka lat swojego życia. Nie mając pojęcia o śmierci Clausa, nie była świadoma tego, że z tymi bliznami wiązały się jeszcze gorsze wspomnienia niż mogła przypuszczać.
- Teraz już nie taka młoda.- posłała mu delikatny uśmiech, jak najbardziej szczery. Nie przepadała za nawiązywaniem nowych znajomości, jednak te starsze chętnie odnawiała. Obecność Andersen'a tutaj była nie tylko zaskakująca, wiązała ze sobą masę sprzecznych uczuć, z którymi Aaren przyszło się zmierzyć właśnie teraz.
Wspomnienia okazały się jeszcze silniejsze niż mogła przypuszczać, a wraz z nimi pojawił się również dawno zapomniany żal. Żal o zerwanie kontaktu i odcięcie się od świata, często zastanawiała się nawet czy brunet jeszcze żyje, czy jednak oddał życie w imię swoich przekonań.
- Mieszkam.- mruknęła oschłym tonem, w tym momencie do złudzenia przypominając generała Vaugiera, który całą swoją postawą i sposobem zachowywania się potrafił nie tylko wpływać na człowieka, ale również dawał do zrozumienia, kto tak naprawdę ma tutaj władzę. Wysokim stopniem został nagrodzony nie bez powodu, wieloletnie doświadczenie oraz bogata wojskowa tradycja rodzinna zobowiązywały. Nawet Aaren, która zamiast spędzać wakacje z rówieśniczkami wybrała się z ojcem do Iraku. Potrafił doskonale manipulować ludźmi, wykorzystując do tego wojskowe wyszkolenie, niestety jego zachowanie często przenosiło się na córkę, która nie będąc jeszcze świadoma tych mechanizmów zbyt łatwo im ulegała. Podatna na wpływy przejmowała część zachowań ojca i nawet pomimo buntów i awantur, które zdarzało się jej wszczynać w młodym wieku, potrafiła podporządkować się ojcu.
Tak wiele pytań cisnęło jej się na usta, nie chciała zasypywać go gradem pytań, żądać odpowiedzi na wszystko. Zdawała sobie sprawę, że musiał być jakiś powód, dla którego całkowicie zerwał z nią kontakt, z listu na list przestając odpowiadać.
- A Ty? Gdzie byłeś cały ten czas? - zapytała nie będąc w stanie milczeć, kiedyś zależało jej na tym człowieku i nadal darzyła go szacunkiem i sympatią, nigdy nie zapomniała o tej znajomości.
- Mam tyle pytań...- mruknęła cicho jakby bardziej do siebie, opuściła gardę swoje chłodne spojrzenie zmieniając w to pytające, szukające zrozumienia i odpowiedzi.Nikolaj - 2017-05-15, 01:22 Był świadom, że nie mógł jej obwiniać, sam zadbał o to, by jak najmniejsze grono miało pojęcie o tym, co zdarzyło się tamtego feralnego dnia na misji. Telewizje huczały o wybuchach, jednak zdarzały się one często, jedne informacje ćmiły wspomnienie poprzednich, a ludzie niezwiązani z konkretną misją szybko zapominali o tym, co zdołali usłyszeć, typowo ludzka przypadłość, która często, wbrew pozorom, wychodziła wszystkim na dobre.
Jednak tym razem wiedział, że ma do czynienia z osobą, która potrafi patrzeć i widzi to, co starał się ukryć Duńczyk. Wychodzi na to, że miał tylko dwie opcje, albo wymigać się od zbędnych pytań na temat przeszłości, albo lecieć prosto z mostu, przy okazji starając się utrzymać targające emocje na wodzy. Wyzwanie godne podjęcia.
- Do starości też ci daleko, dla mnie zawsze będziesz tak samo młoda, jak kiedyś. - Przyznał bez uśmiechu i mówił jak najbardziej szczerze. Tamte wspomnienia były dobre, może właśnie dlatego się ich uczepił i nie miał zamiaru puścić. Choćby Aaren miała lat pięćdziesiąt, to i tak pewnie określiłby ją młodą.
Widział zmianę jej nastroju, nie dało się przeoczyć tej miny, zmiany w oczach, która paliła mu skórę, jakby zaraz miała zrobić w niej dziurę. Znał to uczucie, znał ten żal i pytania, które zapewne rodziły się pomału w głowie kobiety. Sam przez to przechodził, tylko teraz to on był winny tej całej sytuacji, ale nie żałował tego co zrobił przed laty. Zerwanie kontaktu pozwoliło mu na egzystencję, pozwoliło mu utrzymać się na nogach w chwilach, gdy czuł się niczym śmieć, czy morderca, bo poniekąd wciąż obwiniał się o śmierć Clausa, przyjaciela, którego nigdy już nie będzie mu dane zobaczyć. Takie sytuacje zmieniają ludzi, prowadzą ich na skraj wytrzymałości i każą skakać z najwyższych szczytów, tylko po to, by udowodnić swoją winę, tylko po to, by odpokutować to, czego zmienić nie można. Odebrano mu wszystko, jedyną rodzinę i pracę, której oddawał się całym sercem. Został wrakiem, czymś zepsutym, co nie nadawało się już do żadnej służby. Nadal się z tym nie pogodził
- Nie da się ukryć. - Również zmienił swój ton, wypowiadał słowa powoli i gardłowo, można było wyczuć lekceważącą nutę w tym wszystkim, poniekąd wprawiło go to w posępność. Znał ją, znał jej ojca i wiedział, że długo na tym wspomnieniu nie pociągnie, a jej obecny ton zaszczuwał go i nadal był gotowy atakować tak, jak mu kobieta grała. Zmienił się, łatwo dało się zauważyć jego zaciętość i chęć prowokowania przy każdym złym ruchu którejś ze stron, jednak utrzymywał obojętną postawę, która sugerowała, że na niczym mu w tym momencie nie zależy. Jakby słowa uderzały w niego, rozkruszały się i lądowały u stóp, by mógł je podeptać i pójść dalej swoją ścieżką. Taki się zrobił.
Myślał, że kobieta sobie odpuści, ruszy bez słowa w swoją stronę i zapomni, że go spotkała po latach, również spali most. Widocznie przeliczył się na starcie, jednak dzisiaj miał w sobie dużą dozę cierpliwości i zaczynał wewnętrznie przygotowywać się na to, co nieuchronne. Pytania.
- Pomyślmy... - urwał na chwilę, jakby faktycznie się zastanawiał. - Walczyłem o życie, przechodziłem rehabilitacje i szereg bzdur związanych z terapiami, przechodziłem próby samobójcze, przeprowadzałem się... Jedyne czego nie zdążyłem zrobić, to uczestnictwo w pogrzebie przyjaciela. - Rzucił w jej kierunku bardziej jadowicie niż w rzeczywistości chciał, jednak emocje dały o sobie znać, a jemu niekoniecznie wychodziło kontrolowanie ich w takich sytuacjach. Nie wiedział o tym, dopóki nie spróbował, czyli do teraz. Nie posłał jej jednak żadnego przepraszającego uśmiechu, tylko spojrzał ponad jej ramieniem, jakby specjalnie omijając jej twarz i przeszywający wzrok. Tak było mu bardziej komfortowo, o ile w ogóle można tak nazwać to, co czuł.
Zacisnął nieświadomie dłonie w pięści, jakby starając się utrzymać w ryzach, nie wyjść na większego wariata niż dotychczas. Włożył dłonie w kangurową kieszeń bluzy i pokręcił głową w rezygnacji.
- Aż dziwne, że o niczym nie wiesz... - Powiedział już znacznie ciszej, jednak na tyle głośno, by zdołała go usłyszeć. W jakiś sposób to do niego dotarło i zdał sobie sprawę, że jest jeszcze wiele osób, które o śmierci Clausa nie wiedzą, a znały go lepiej niż Aaren. Wtedy jednak nie wiedział, że przyjdzie mu pożałować tamtych wyborów dopiero teraz, po tak długim czasie.Aaren Wayford - 2017-05-15, 02:08 Pośrednio była z tym związana, mogły dotrzeć do niej informacje o śmierci Clausa, jednak ojciec utrzymywał wszystko w tajemnicy, chcąc jak najbardziej odwieść córkę od pomysłu związanego z pobytem w Iraku. Może to nie było miejsce dla niej, a przynajmniej nie w tym wieku, w jakim wtedy była, teraz miała o wiele zdrowsze podejście do życia, potrafiła podejmować wybory i mogła poszczycić się o wiele większym doświadczeniem.
Niewiele mógł i był w stanie przed nią ukryć, lodowy błękit jej oczu całkowicie beznamiętny i zimny przeszywał na wskroś, wywoływał poczucie dyskomfortu i zapędzał w kozi róg. Nie chciała wywoływać w nim negatywnych emocji, celowo wymuszać odpowiedzi, których podświadomie oczekiwała.
- Minęło 5 lat, dużo się zmieniło...- mruknęła tak, aby mógł ją usłyszeć, chciała mu dać do zrozumienia, że przez ten czas zaszło naprawdę wiele zmian, tych dobrych i tych gorszych. Życie nie zawsze daje nam to, co chcemy, ale jeśli jest się wystarczająco cierpliwym można wiele osiągnąć i zyskać.
Miała mu za złe urwanie kontaktu, ale gotowa byłaby to zrozumieć, jeśli tylko podałby jej powód. Potrafiła być wyrozumiała w takich momentach, w dodatku Nikolaj nie był niczemu winien. Gdyby wtedy jej o tym powiedział, może mogłaby mu jakoś pomóc, wesprzeć. Zawsze dbała o przyjaciół, chociaż raz popełniła niewybaczalny błąd, którego do tej pory nie była w stanie sobie wybaczyć. Wybierając pomiędzy uczuciem na przyjaźnią skazała się na wieczne poczucie winy, które usilnie tłumione powolutku dotykało ją, co raz bardziej.
Każdy przeżywa śmierć bliskiej osoby inaczej, jedni potrzebują wsparcia, a inny wolą znosić to w odosobnieniu. Trzeba im na to pozwolić, znieść samodzielnie smutek i pogodzić się z brakiem obecności tej drugiej, jednej z najważniejszych osób.
Widząc zmianę w jego zachowaniu automatycznie zareagowała napięciem mięśni, ścięgna uwydatniły się wyraźnie, a oddech Aaren stał się zdecydowanie płytszy. Wodząc wzrokiem po jego twarzy, nie ustępowała spojrzeniem, odruchowo odpowiadała atakiem na atak. Dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że takim zachowaniem nic nie ugra. Odpuściła, lekko poruszając ramionami w górę i w dół, w ten sposób chcąc rozluźnić mięśnie i uspokoić pracę klatki piersiowej.
On również się zmienił i nie tylko fizycznie, dopiero teraz obserwowała zmiany w jego charakterze. Wyłapywała te niuanse wpływające na zupełnie inny wizerunek mężczyzny. To nie był ten sam roześmiany i pewny siebie Andersen, który dawniej lubił się przechwalać i koloryzować swoje opowieści, których brunetka słuchała jak zaczarowana.
Gdy obsypał ją gradem odpowiedzi westchnęła głośno tak jakby chciała zrzucić z siebie ciężar, który w tym momencie położył również na jej barki. Milczała przez dłuższą chwilę, pozwalając informacjom dotrzeć do siebie, przetrawić dokładnie.
- Dlatego się nie odzywałeś...- podsumowała cicho, nadal bijąc się z myślami i próbując poradzić sobie z tym, co jej powiedział. - Claus? Dobrze myślę?- uderzyła idealnie w punkt jednocześnie obserwując zmianę w jego oczach, nie musiał nic więcej dodawać. Wszystko ułożyło się w logiczną całość, a Aaren nie potrzebowała więcej wyjaśnień. Nie nalegała też na nie, sam ton jego głosu i zachowanie dawało jej wiele do myślenia.
Pozwoliła mu na dużą swobodę, swoją mową ciała w tym momencie ustępując, ale jednocześnie nie pozwalając uciec ani się zdominować. Na próżno mógł oczekiwać ataku z jej strony lub prób złośliwego odpowiedzenia na jego zachowanie. Zdawała się być obojętna, jedynie jej oczy, zmiana koloru tęczówek na intensywny niebieski wyrażała smutek i ból, a nawet odrobinę tęsknoty.
- Nie wiedziałam, ojciec nic mi nie powiedział...- wyjaśniła, w pewnym stopniu się usprawiedliwiając, nie miała ku temu żadnego powodu. Nie powinna czuć się winna, a jednak obeszła ją śmierć Clausa, chociaż nie był jej tak bliski jak Nikolajowi.
- Posłuchaj...- zaczęła niepewnie, co w jej przypadku było rzadkością, zwykle emanowała zdecydowaniem i pewnością siebie, chciała jednak podejść do tego delikatnie. - Nie chce nalegać na rozmowę, ale chyba oboje tego potrzebujemy.Nikolaj - 2017-05-15, 23:07 /Nowy dzień, nowe pogubienia się w wątku, więc powoli skracam
Gdyby spotkała Nikolaja jakiś czas temu, dużo wcześniej, to zapewne jej zachowanie by go sprowokowało, ale wtedy bywał nieprzewidywalny, brał silne leki i ćwiczył, choć co prawda pod przymusem, ale jakoś zadziałało. Teraz jedynym przejawem tego, że się tym przejmował były tylko zaciśnięte donie i zęby, oraz wyczuwalny w głosie duński akcent. Prawdopodobnie żadna jej reakcja nie byłaby w stanie na niego wpłynąć.
- Pięć lat... Możliwe, że za kolejne pięć zmieni się jeszcze więcej. - Wzruszył ramionami, tak po prawdzie sądził, że kobieta zdążyła sobie ułożyć życie na tyle, by zapomnieć przeszłość, w końcu sądził, że właśnie tak postępują normalni ludzie, tego też jej zawsze życzył. Ostatnie czego chciał, to właśnie takie spotkanie po latach, sytuacja nader stresująca i możliwe, że nie tylko dla jego osoby. Tłumaczenie teraz każdego faktu po kolei mogło zająć mu godziny, nie dało się tak intensywnych pięciu lat opisać w dwóch, czy nawet trzech zdaniach. Ba, uważał nawet, że ostatnie pięć lat miało na niego większy wpływ niż pozostałe dwadzieścia dwa lata jego egzystencji.
Problemem jest to, że w ogóle nie oczekiwał, a wręcz nie chciał żadnej pomocy ze strony drugiego człowieka, Aaren nawet się nie dowie o tym, co Nikolaj wyprawiał w szpitalu, jak wyrywał sobie wenflony z łap i masakrował szpitalne oddziały, jak szukał leków, które mogłyby znieczulić jego duszę, czego oczywiście nie dało się zrobić. To nie był ten sam mężczyzna, którego poznała będąc nastolatką i musiał jej uświadomić dosadnie, że ten facet już nie wróci, zginął w wybuchu, tak to sobie można tłumaczyć.
Całkowicie się odprężył dopiero, gdy ciemnowłosa sama przyjęła neutralną pozycję. Nawet na powrót podciągnął rękawy i skrzyżował ręce na piersi, skoro i tak zauważyła jego pierwsze blizny, to nie będzie zgrywał przed nią idioty i odsłoni się nieco. Przy okazji obserwował jej reakcję na swoje własne słowa, by mieć pewność, że nawet nie spróbuje mu współczuć, bo byłoby to gwoździem do jego własnej trumny.
Skinął głową na oba jej zdania, jakby na potwierdzenie, a do tego nie potrzebował słów. Stawiał na lakoniczne wypowiedzi, ale wiadomo, że nie da się tak za każdym razem, on nie miał statusu aż tak wielkiego dupka. Przynajmniej jeszcze.
- Oczywiście, że ci nie powiedział, to tylko strata dwóch ludzi. - Prychnął kpiąco, bo faktycznie tak było. Śmierć jednego żołnierza i niestabilny stan drugiego nie były jeszcze tragedią. Ta liczba była śmieszna w porównaniu z tym ilu ludzi ginie każdego dnia, więc ojciec kobiety mógł ją w ten sposób trzymać tam, gdzie dokładnie chciał, by się ona znajdowała. Niewiedza, czy niedoinformowanie jest czasami jedną z największych broni.
- Aaren, to nie tak, że ja nie chcę z tobą rozmawiać, po prostu nie bardzo rozumiem o czym ty chcesz ze mną rozmawiać, nie jestem w stanie powiedzieć ci czegoś nowego z mojego obecnego życia - mruknął i lekko się skrzywił. Wciąż przecież żył w swoim dziwnym alternatywnym świecie, miewał różne odskoki od rzeczywistości, przy większym hałasie wyobrażał sobie strzały i wybuchy, wpadał w panikę kilka razy w tygodniu. Spędzanie z nim czasu nie było jedną z bezpieczniejszych rozrywek, tak po prawdzie nie był w zupełności bezpieczny dla innych, choć potrafił się kontrolować i nikomu by krzywdy już raczej nie zrobił, jednak nie chciał, by ktoś uczestniczył w jego paranojach.Aaren Wayford - 2017-05-18, 23:55 Nie chciała wprowadzać nerwowej atmosfery w to spotkanie, jednak starcie dwóch silnych charakterów, w dodatku jednego nie do końca stabilnego, zwyczajnie prowokowało do takich, a nie innych emocji.
- Na pewno się zmieni.- przytaknęła mu jednocześnie krótko skinąwszy głową, jakby na potwierdzenie jego i swoich słów. Pomimo tego, że jej życie teraz w jakimś stopniu było ustabilizowane, to przez ostatnie kilka lat wcale nie było tak kolorowo. Ścigana przez mafię, rozdarta emocjonalnie i niepotrafiąca dokonać racjonalnego wyboru, zmagała się z własnymi demonami, gdzie tą walkę musiała podjąć samodzielnie, nie mając obok niczyjego wsparcia.
Nigdy nie wyrzuciła z pamięci tych kilku dni spędzonych w bazie w Iraku, to, co wtedy tam zobaczyła i usłyszała mocno ją zmieniło, dając motywację do dalszego podążania ścieżką, którą od dawna proponował jej ojciec. Wcześniej broniła się przed wojskiem, uważając to za przykry obowiązek, dopiero po tej wizycie w bazie wojskowej zaczęła patrzeć na to wszystko z zupełnie innej strony.
Nie mogła wiedzieć, że ten wybuch i utrata przyjaciela tak bardzo go zmieniły, może nie był już tym samym człowiekiem, aczkolwiek w oczach brunetki nadal pozostawał tym Nikolajem, którego poznała te pięć lat wstecz. Nawet, jeśli się zmienił, to gdzieś wewnątrz pozostały w nim te cechy, które już wtedy czyniły go wyjątkowym.
Daleka była od klepania go po plecach i mówienia, że będzie dobrze, to nie było w jej stylu. Owszem współczuła mu w pewnym stopniu, ale nie mówiła o tym głośno, nie widząc takiej potrzeby. Dała mu tylko do zrozumienia, że obeszła ją wiadomość o śmierci Clausa, nie było jej to obojętne.
- Ważnych dla mnie ludzi.- mruknęła ostrzej nie chcąc, aby sądził, że miała podobne podejście jak jej ojciec. Dla niej Ci dwaj młodzi mężczyźni byli przyjaciółmi, choć przyjaźnili się na odległość wymieniając pomiędzy sobą listy, to jednak w ten sposób udało im się utrzymać całkiem solidną znajomość, do pewnego czasu.
- Nie oczekuję wspomnień, ani sprawozdania z tego, co jest teraz. Po prostu staram się zrozumieć, dlaczego tak bardzo próbujesz mnie zniechęcić do tej rozmowy, do siebie. - nie tylko słyszała, ale i widziała żołnierzy, którzy wracali z misji, pobyt tam mocno ich zmienił. Stawali się jakby wyobcowani, nie potrafiąc odnaleźć się w starej rzeczywistości. Domyślała się, że ten wypadek miał duży wpływ na psychikę mężczyzny, chciała mu jednak pokazać, że wciąż może stanowić dla niego wsparcie. Nie próbowała mu pomagać na siłę, po prostu chciała aby wiedział, że jest obok na wypadek, gdyby jednak jej potrzebował.Nikolaj - 2017-05-21, 01:24 Był jednym z tych, którzy na ogień reagują ogniem, nawet jeśli sami go wszczynają i raczej nie był w tym osamotniony, choć to było z góry nieświadome zamierzenie. Stawiał bariery wokół siebie, jakby naprawdę uważał, że takie działania mają jakiś cel, który byłby dla nich dobry. Wiedział, że to gówno prawda, jednak oszukiwał się cały czas, jakby czekał na coś, co podczas tej rozmowy doszczętnie się spieprzy.
Nie dodał nic do jej potwierdzenia, zbędne słowa również potrafią rozjuszyć, a oliwa wznieca ogień, dlatego wolał już pozostać w strefie milczenia. Mogło się zrobić krępująco, jednak dla tej dwójki nie powinno to stanowić większego problemu. To, co robili wywoływało kontrowersje, często trafiało się na krępujące sytuacje w których nie do końca wiadomo było jak się zachować. Własnie na takie okazje stosowało się najlepszy środek przekazu - ciszę. Musiało do niego w końcu dotrzeć, że sam nie wiedział co się zdarzyło u kobiety przez tyle lat. Wyglądała, według niego, na zmienioną, może nawet trochę zmęczoną, czy przytłoczoną ostatnimi latami i choć Nikolaj mógł się mylić, to raczej nie chciał zmieniać tego poglądu, czuł wtedy, że nie siedzi sam w podobnym, jak to ostatnio określał, gównie.
Zostało w nim wiele z żołnierza, szczególnie z tego typu, którym był, jednak ograniczyło się to do jego służbowych przyzwyczajeń, z dużą dozą powściągliwości, lakonicznymi odpowiedziami i poczuciem odpowiedzialności za to, co się robi. Miał wrażenie, że rozmowa z Aaren spowoduje, że odpowiedzialność go przerośnie, że będzie miał wrażenie, iż ich wzajemne kontakty ulegną polepszeniu, a nie wyobrażał sobie w obecnej sytuacji niezobowiązujących wypraw na kawę, czy tego typu pierdół. Spojrzał na nią jeszcze raz i stwierdził, że faktycznie jedynym łącznikiem mógłby być sport, ostatnio sam zatracił się w ćwiczeniach, które odciągały go od rzeczywistości, więc dlaczego nie sprawić sobie partnera? Przynajmniej spróbowałby mieć z kimś kontakt w sposób, w jaki miał go z Clausem, oczywiście chodziło o namiastkę, bo nigdy nic go nie zastąpi. Postanowił, że jeśli jakoś się dogada z kobietą, to zapyta ją o to, może się zgodzi, kto wie.
Cenił sobie ludzi, którzy dążyli do osiągnięcia swoich celów, jednak jeszcze bardziej cenił tych, którzy uparcie dążyli do odzyskania ludzi na których im zależało. Może właśnie dlatego jego mina złagodniała, zdobył się nawet na coś w podobie uśmiechu. Nie miał przecież pewności, że ta rozmowa wyjdzie im na dobre, jednak był wyrozumiały i wiedział, że zapewne sam w takiej sytuacji zrobiłby tak jak Aaren.
- Sądzę, że ważni byliśmy dla pojedynczych jednostek. Nie miałabyś ze mną kontaktu, zbyt długo leżałem w wojskowym, nieprzytomny, "ganiając" z jednej operacji na drugą, z przeszczepu na przeszczep. Jak w końcu mnie wypuścili, okazało się, że wcale nie mogę być samodzielny, musiałem się przeprowadzać według widzimisię lekarzy, żeby mieć szereg rehabilitacji. - Dawkował jej informacje, wyrywał z różnych miejsc i innych czasów, ale wybierał te ważniejsze. Krok po kroku może się zdobędzie na samowolne wypowiedzenie czegoś więcej, jednak do tego akurat musiał doprowadzić się sam. Mówienie o własnym cierpieniu przychodziło mu łatwo, zwłaszcza, że był zdania iż na nie w pełni zasługiwał. Wyczuwał też, że Aaren w pewnym sensie zasługuje na to by coś usłyszeć, nie starała się wydobyć informacji, ale dawała znać, że może słuchać.
- To bardzo proste. Nie zasługuję na żadną rozmowę z tobą. Nie zasługuję na żadną znajomość z tamtego życia. Aaren, kurwa, umarłem. Na krótko, ale to nic nie zmienia, gdyby mnie nie reanimowali, to teraz byłbym tam, gdzie powinienem być. Prawdopodobnie, gdyby reanimowali mnie i Clausa w tym samym czasie, to nie byłoby tej rozmowy, żylibyśmy i śmialibyśmy się teraz przy kuflu piwa, pewnie nawet wymyślilibyśmy szczeniackie żarciki na ten temat. - Pokręcił głową, jakby sam nie dowierzał, że właśnie o tym pomyślał, ale taka była prawda. Skoro w życiu prywatnym, poza służbą zachowywali się jak gówniarze, to pewnie nic by się nie zmieniło.
- A teraz tylko pieprzę jak potłuczony, tylko "ja, ja i ja", ale tak szczerze, nie mam nic do powiedzenia prócz tego. Niczym cholerny egoista. - Przewrócił oczami, jakby sam się denerwował na swoje zachowanie, pewnie gdyby zobaczył siebie z boksu, to sam sobie obiłby mordę. Niestety nie znalazł się jeszcze taki co by chciał go ruszyć, pewnie też niewiele by to pomogło. - Nie chcę więc by ktokolwiek tego słuchał, tym osoby, które ceniłem, w tym właśnie ty. - Mruknął, ale zrzucenie tego z siebie nie przyniosło mu żadnych doznań ulgi, były po prostu słowami, które wypowiedział. Jedyne co się zmieniło, to jego nastawienie, był nieco pogodniejszy, o ile w ogóle można było teraz tak o nim powiedzieć.
/A ja się łudzę, że to krótszy post się wysłał Aaren Wayford - 2017-05-22, 15:39 Nie pozwalała mu się zmanipulować, sama nie próbując wyciągać od niego żadnych informacji, dzięki czemu udawało jej się uniknąć tych gierek, jak najwyraźniej Nikolaj często stosował podczas konwersacji.
Zmieniła się i też wiele przeszła, może nie miała za sobą tak drastycznych wspomnień i przeżyć, ale były równie bolesne. Jednak koniec końców, nareszcie po tylu latach jej życie w końcu się ustabilizowało w mniejszym lub większym stopniu. Obecnie była szczęśliwa, pomimo problemów, jakie cały czas ją dotykały. Świadomość tego, że obok jest ta jedna osoba, której możesz bezgranicznie zaufać, wypłakać się i schować w masywnych ramionach, dawała tak bardzo potrzebne poczucie bezpieczeństwa. Pozwalała zebrać się w sobie, zacisnąć zęby i iść dalej pod wiatr.
W przeciwieństwie do bruneta, zależało jej na odnowieniu kontaktów, bez względu na to jakby miała dalej wyglądać ta znajomość. Jeśli tylko miałaby z nim biegać codziennie po parku, gotowa była na to przystać. Może w ten właśnie sposób udałoby się jej jakoś do niego dotrzeć i pomóc zmierzyć się z demonami z przeszłości. Nie próbowała mu pomagać na siłę, ale jeśli taki byłby skutek tych spotkań, to, czemu miałaby nie spróbować.
- Sam wiesz jak jest w wojsku, jesteś tylko pionkiem, który ma robić swoje. Liczyć zaczynają się z Tobą dopiero, gdy coś zaczynasz znaczyć, albo jesteś w czymś tak dobry jak nikt inny. Ale nawet, jeśli dla ogółu stanowisz tylko kolejnego z żołnierzy, dla kogoś innego możesz być naprawdę wartościowym człowiekiem. - nie mówiła bezpośrednio o sobie, ale starała się uzmysłowić mu, że dla niej oboje z Clausem byli tymi ważnymi ludźmi.
Nie ponaglała go, ani nie ciągnęła za język, przyjmując to, co sam zechciał jej powiedzieć i przekazać. Po prostu słuchała, co z resztą sam zauważył.
- Nie możesz obwiniać siebie za to co się stało. Ani tym bardziej mówić, że na coś nie zasługujesz, tak widocznie musiało być i nikt z nas nie miał na to wpływu. Claus spełnił swój wojskowy obowiązek, oddał życie na służbie. Ciebie udało się uratować, możesz jeszcze zrobić wiele dobrego. - mówiła spokojnie chcąc mu uzmysłowić pewne rzeczy, jednak w jej słowach nie było prób pouczenia czy perswazji, po prostu rozbawiała z nim na ten temat.
- A niby o czym masz mówić? Zupełnie mi to nie przeszkadza. Jestem zdenerwowana lub znudzona?- zapytała wprost, chcąc aby na nią spojrzał. W ten sposób chciała mu pokazać, że jeśli właśnie teraz czuł potrzebę mówienia o sobie i swoich problemach, a tym bardziej przeszłości, to ona była tu od tego, aby go wysłuchać.Nikolaj - 2017-05-24, 01:34 Nikolaj starał się przełamać jakąś narzuconą przez siebie barierę, może w końcu mu to zacznie wychodzić, jednak potrzebował odmiany i chciał się do tego jak najszybciej zastosować, nerwy trzymał na wodzy, ale z nim bywa różnie i czasami nawet najlepsi mają z nim problem, tak to jest jak się taki zamknie w sobie, a nikt nie potrafi mu pomóc. Cóż, obecnie jest tylko jedna, która się stara, ale na szczęście nie drąży zbytnio tematu, a on przyjmuje to z ulgą, więc teraz czas postawić mały krok w kierunku kogoś innego, by móc jakoś przejść na bycie mniejszym gburem niż zazwyczaj zdarza mu się bywać.
- Ta, a ordery i medale dają ci dopiero, gdy dostaniesz trwałych uszkodzeń ciała, lub zginiesz. - Skrzywił się, bo teraz sam miał takich trzy, a pewnie gdyby umarł byłoby ich jeszcze więcej. Cóż, Nikolaj już na starcie pokazał co znaczą dla niego te medale za odwagę. Przyjął je, jednak w jego oczach było widać zawiść, którą poprzedzało wyraźne rozczarowanie, bo o ile zarobił dwie kulki w swoim życiu, to ta sytuacja nie równała się z żadnym armagedonem, a mimo to ludzie, którzy go honorowali byli zbyt uprzejmi, zbyt uśmiechnięci i zbyt współczujący, typowa gra przed reporterami, by uzyskać chwilę sławy. Szczególnie, że wręczano mu je w momencie, gdy nie mógł stać na własnych nogach, a większość jego ciała była zagipsowana, bądź zabandażowana. Kaprys społeczeństwa.
- Och, oczywiście, że mogę podejmować się wszystkich tych rzeczy, nawet potrzebuję tego, by nie zwariować do reszty. To był jeszcze przedsionek góry lodowej, mało osób strzelało do dzieci, ja chciałem go zabić, Claus się z tym nie zgadzał, uważał, że to tylko niewinne dziecko. Nic dziwnego, sam spodziewał się potomka, może był przewrażliwiony. Niewinne dzieci nie chodzą koło żołnierzy takim krokiem, w ogóle nie powinny tego robić w takich miejscach. Był tylko zapalnikiem całej tej pułapki, a ja mogłem być mądrzejszy i zareagować, albo chociaż szybciej usunąć się z ominowanego miejsca. Nawiedza mnie to w każdym śnie, to już moja codzienność. - Wzruszył ramionami z bezsilności. Cieszył się, że obecne poczynania ludzi na wojnach są już inne, lepsze po tylu latach, chodź dla niego to sprawiało wrażenie ciągłej, wieloletniej walki, jakby każdy zaszczuwał każdego, wzajemne podjudzanie z koszmarnymi efektami. Z pewnością te sytuacje nie są i już nigdy nie będą na jego głowie.
- Wiem o co ci chodzi i co starasz się mi uświadomić. Rozumiem to, nawet przyjmuję do siebie. Najzwyczajniej w świecie potrzebuję małych kroków, coś w tempie ślimaka. - Wysilił się na nieco żartobliwy ton. Skoro znalazł kilka miesięcy wcześniej kobietę, która pozwoliła mu się otworzyć, to dlaczego by nie miał spróbować znaleźć wspólnego języka z kimś z przeszłości? Zdecydowanie musiał to przemyśleć, jednak na to potrzebował nieco czasu. Układanie sobie w głowie jest trudniejsze od własnoręcznie zrobionego bałaganu, ale Nikolaj chociaż z tym zaczynał sobie radzić, kilka lat pozwoliło mu na dojście do jakiejś wprawy i tylko takie niecodzienne sytuacje potrafiły go wprawić w jeden z tych dziwnych humorów, które zdecydowanie nie są pożądane, ale i z tym za jakiś czas da radę się uporać. Taki był plan, bo zaczynał wierzyć w to, że ma jeszcze jakąś misję do wykonania, może nie tak brutalną, ale poważną.
- Dobrze, zacznijmy od czegoś zwyczajnego, będzie łatwiej, a ja nie będę zachowywał się jak dupek, może. - Posłał jej wymowne spojrzenie, bo nie był do końca pewien jak to wyjdzie, na taką skalę jeszcze nie próbował. - Skoro już mi uświadomiłaś, że tu mieszkasz, to z kim? Z ojcem? Sama? - Zawahał się, jakby uświadomił sobie, że przecież jest jeszcze jedna opcja - A może mała Aaren znalazła sobie jakiegoś faceta, hm? Opowiedz mi coś o sobie z teraz, będzie łatwiej. - Rzucił w wskoczył na nowo na most, by usiąść na kamieniach tuż obok swojej porzuconej książki i przyjrzał się kobiecie wyczekująco.Zastanawiał się, czy w ogóle pójdzie na taki układ, ale to w końcu miała być niezobowiązująca rozmowa, a jego pytania nie miały na celu drażnienia nikogo.Aaren Wayford - 2017-05-24, 23:04 - Niestety, nie tylko wojsko teraz tak wygląda, wszędzie liczy się sława, każdy chce zabłysnąć w mediach. Prawdziwe wartości zaczynają się zatracać, nikt już nie patrzy na to, czy ktoś naprawdę zasługuje na odznaczenie. - trafiła w punkt, nie wiedziała o tym, że został odznaczony, ale to nie miało znaczenia. Zwyczajnie sama widziała jak wyglądało to kiedyś, a jak wygląda teraz. Mało, który z jej podopiecznych, których szkoliła posiadał cechy charakteru opisujące doskonale żołnierza, a nie zniewieściałego faceta.
- Czyli trafiliście na minę? - mruknęła zadając retoryczne pytanie. - Chciał dobrze, a Ty nie mogłeś przewidzieć tego, że akurat w tym miejscu jest mina i to dziecko ma z tym jakiś związek. Nie mogłeś nic zrobić, ludzie popełniają błędy i czasem niestety płacimy za to najwyższą cenę.- w żaden sposób go nie usprawiedliwiała, w dodatku nie miała powodu aby go usprawiedliwiać, nie zrobił nic złego. Jego przyjaciel popełnił błąd, zwyczajnie zareagował po ludzku nie chcąc zabić dzieciaka. A Nikolaj teraz całą winą za śmierć przyjaciela i jego błąd obarczał siebie. Teraz zaczynała rozumieć, dlaczego ojciec wychowywał ją tak, a nie inaczej. Kazał przez całe dzieciństwo i młodość pozostać niezłomną, wyzbyć się wszelkich uczuć, znieczulić na wszystko.
Gdyby zamiast Clausa, była tam Aaren dziecko najpewniej by zginęło, chociaż podobnie jak mężczyzna na początku wahałaby się.
- Jeśli w ten sposób masz sobie poradzić, to okej. Powoli, ale do przodu, to też się liczy.- swoimi słowami starała się doceniać jego próby i motywować do otwierania się bardziej, do zrozumienia przeszłości i zaprzestania obarczania się winą. Może naprawdę, coś jeszcze mógł zrobić, jako żołnierz, wykazać się lub pomóc komuś, życie często płata nam figle. Nigdy niczego nie można być pewnym.
- Możesz być nawet dupkiem, nie zrazisz mnie tak łatwo do siebie.- odpowiedziała mu subtelnym uśmiechem jednocześnie nawiązując kontakt wzorkowy z rozmówcą.
- To może zacznę od początku. Najpierw mieszkałam tu sama w willi mojego ojca, którą kupił właśnie po to żebym miała gdzie mieszkać. Zaczęłam pracę w miejscowym garnizonie, przygotowuję młodych adeptów, szkolę ich do dalszych zadań. Nie wiem czy pamiętasz, ale studiowałam na Wojskowej Akademii Technicznej w Rosji, po skończeniu studiów trafiłam tutaj. - przerwała na chwilę cały czas śledząc jego reakcję, ale też łapiąc oddech. - Po jakimś czasie dołączył do mnie brat Lucas, chyba kiedyś Ci o nim wspominałam. A po Lucasie pojawił się przyrodni brat Luhan, ale on nie pomieszkał za nami zbyt długo. Chcąc się usamodzielnić kupiłam własne mieszkanie, znów mieszkałam sama, chociaż właściwie tak nie do końca...- tutaj uśmiechnęła się tajemniczo, a słysząc jego kolejne pytanie uniosła kąciki ust jeszcze wyżej.
- Od jakiegoś czasu mieszkam ze swoim chłopakiem. Wcześniej był tylko przyjacielem, ale też mieszkaliśmy razem. A Ty? Masz kogoś?- chciała, aby ta rozmowa była całkowicie naturalna, dlatego bez skrępowania opowiedziała mu o swoim pobycie w Eastborune, jednocześnie jemu też pozwoliła się wykazać poruszając temat zupełnie inny niż wojsko.Nikolaj - 2017-06-11, 22:28 Pokiwał w zamyśleniu głową, jakby analizował je słowa, albo przynajmniej przyjmował je do siebie. Z czasem łatwiej było mu się zgadzać z opinią innych, jeszcze kilka tygodni temu miałby te wszystkie teorie i opinie głęboko w czterech literach, teraz się chociaż nad nimi zastanawiał
- Ciężko to wyjaśnić, cały teren był zaminowany, wszystko działo się za szybko, wielu rzeczy nadal nie pamiętam, a nie ma drugiej osoby, która by to wyjaśniła, więc polegam na swojej niepełnej pamięci. Za to zapłaciliśmy cenę, nawet o wiele za wysoką, jak na to o co walczyłem. - Wzruszył kolejny raz ramionami. Wojsko wiele go nauczyło, przekazało mu wartości, których jako normalny człowiek by nie pojął, nawet jeśli by próbował. Miał doświadczenie, nadal mógłby pracować, jednak ten niedosłuch i brak łapania obrazu z jednego oka był dla niego katastrofalny w skutkach. Może to też go przygniotło do ziemi? W końcu uważał się za dobrego strzelca, ale teraz już z pewnością nie mógłby robić tego, co kiedyś. Od wypadku nawet nie był na zwykłej strzelnicy, unika broni niczym ognia, choć tak naprawdę bardziej się boi tego, że nie podoła trafianiu w cel. Mówi się, że koń, który nie może biegać nie żyje, z Nikolajem było bardzo podobnie.
Nie odpowiedział jej na kolejne słowa, było to zbędne, w końcu tylko mu przytaknęła, przyjęła do wiadomości, że właśnie tak może być dla niego najlepiej, co go bardzo ucieszyło, zamaskował te emocje, ale naprawdę cieszył się z obrotu sprawy i czuł, że jednak ktoś go faktycznie może zrozumieć. Nie przyjąć do wiadomości, a tak naprawdę, w pełni zrozumieć. Oczywiście potrzeba jeszcze sporo czasu, ale są na dobrej drodze do sukcesu.
- Dobrze wiedzieć, że ma się jakieś plecy. - Mrugnął do niej z lekkim, niemal niewidocznym krzywym uśmieszkiem. Oczywiście Niko pewnie nie raz i nie dwa będzie przeginał, ale jeśli kobieta to wytrzyma, to pewnie nawiążą w końcu swobodną relację.
- Tak, poznałem dziewczynę, która nawet zdaje się nie zauważać, że jestem inny. Czasami mi się wydaje, że ona nawet nie myśli o tym kim kiedyś byłem. Może to i dobrze? Zna moją historię, ale chyba nie zdaje sobie jeszcze sprawy z konsekwencji takiego związku, mam problemy, które ciążą... - Zawahał się, po czym stanowczo przeszedł do innego tematu. - A więc faktycznie Aaren znalazła sobie faceta. I co? Wytrzymuje jakoś z tobą? - Zadrżała mu dolna warga, jakby miał się zaśmiać, ale jednak powstrzymał ten odruch. - Dobrze wiedzieć, że w końcu masz stabilną sytuację, to ponoć bardzo pomaga, nie żebym coś o tym wiedział, ten gość musi być w takim razie porządnym typem. Hm... Gratulacje? - Zapytał retorycznie, widział, że mówiąc o nim zmienia się, wygląda na szczęśliwszą i to sprawiało, że nawet jemu poprawił się humor.
Kątem oka spojrzał na zegarek i skrzywił się mocniej, jakby coś właśnie mu uciekało, a on był zmuszony to gonić.
- Mam wizytę u lekarza, muszę pędzić... - Mruknął niechętnie, akurat wizyty były dla niego katorgą i najchętniej uciekłby przed nimi jak pięciolatek przed szczepionką. Znalazł w kieszeni kawałek kartki, zapisał na niej swój numer i podał dziewczynie. - W razie potrzeby pisz, ewentualnie dzwoń, wygospodaruję więcej czasu, to pogadamy. - Zaczął zgarniać swoje rzeczy, następnie odwrócił się ponownie do dziewczyny.
- Do następnego razu Aaren, miło było znów cię zobaczyć. - Skinął jej głową, następnie odwrócił się i szybkim tempem, niemal biegiem oddalił się w stronę miasta.
/zt.Mikkeru - 2017-06-15, 23:39 Kolejny zabiegany dzień. Dom, stajnia a potem sen. Dziewczyna nie odpoczywała, nie miała na to czasu. Bo poza obowiązkami przy koniach, miała jeszcze szkołę. I co miała poradzić? Akurat trafiła jej się wolna chwila, więc postanowiła się przejść. Kroki pokierowały ją na most gdzie przystanęła i zaczęła się zastanawiać. Co może zrobić, by jej życie było lepsze. Mimo, że na nudę nie narzekała to czuła się strasznie samotna. Nawet jeśli to ukrywała, gdy była sama to widać to po niej było jak na dłoni. Z głębokim westchnięciem spojrzała na wodę i coś mruknęła a potem zaczęła nucić. Nie kryła się z tym nikogo nie widziała, więc potencjalny słuchacz nie był narażony na słuchanie jej fałszów.Brian - 2017-06-17, 16:00 Brian powinien mieć wolnych chwil na pęczki. To prawda miał dom, w którym czekał na niego pies i barek pełen alkoholu, miał stajnię, zawody i kilka koni, ale poza tym nie pracował. Praca była dla niego ble i wcale jej nie potrzebował, chyba, że dla nowych doświadczeń. Nuda jednak była jeszcze gorszym ble niż praca, ale nie narzekał na nią. Zawsze znajdował sobie coś ciekawego.
Na samotność też nie narzekał, może dlatego, że by się nie odważył. Nie był przecież mięczakiem. Czasem miał tylko doła widząc szczęśliwe wielopokoleniowe rodziny. Nie dlatego, że chciałby założyć własną. Nawet tak lekkomyślny typ jak on wiedział, że to trzeba przemyśleć, trzeba wziąć pod uwagę ryzyko. Maił doła ze względu na swoich rodziców: jego matka nie żyła, a z ojcem nie utrzymywał i nie miał zamiaru utrzymywać jakichkolwiek kontaktów.
Zawędrował w pobliże mostu i rzeki, kiedy usłyszał... nucenie. Rozejrzał się wokół i dostrzegł dziewczynę na moście. To ona niewątpliwie nuciła, zwrócona do niego tyłem. Brian uśmiechnął się diabolicznie i rozejrzał się wokół. W pobliżu wejścia na most rósł rozłożysty i szeroki dąb. Brian ukrył się za nim, tak aby był niedostrzegalny od strony rzeki i mostu. Odczekał chwilę słuchając jak dziewczyna nuci. Melodia wydawała się znajoma, ale nie mógł jej skojarzyć. Natomiast podłapanie jej stanowiło problemu, więc już po chwili nucił w ślad za nieznajomą.Mikkeru - 2017-06-19, 11:17 Mikkeru nie miała pojęcia, że aktualnie ktoś ją obserwuje. Tak więc nuciła dalej dopóki nie skończyła się piosenka. Gdy tak się stało poprawiła włosy i zapatrzyła na wodę. Mimo, że wszystko szło dobrze to i ona miała problemy, od których chciała uciec lub je w końcu rozwiązać. Życie nigdy nie rozpieszcza, prawda? Odepchnęła się od barierki i uśmiechnęła lekko. Nie widząc nikogo dookoła postanowiła zostać tu jeszcze chwilę dłużej i zaśpiewać kolejną piosenkę. Jedną z tych co tak lubi. To ją relaksowało i pozwalało zapomnieć.
(I just got your messages)
Every morning I wake up to the same sweet sound
Picking up my cell phone that’s been ringing.
Dziewczyna naprawdę lubiła śpiewać a głosu nie miała takiego strasznego jak sądziła. Z uśmiechem na twarzy zaczęła się poruszać w rytm muzyki. Nie szalała jakoś bardzo, jednak zachowywała rytmikę. Zamknęła oczy by bardziej wczuć się w piosenkę.
[youtube]https://m.youtube.com/watch?v=P-ytu9WSbBE[/youtube]Brian - 2017-06-21, 18:40 Nie został usłyszany, ani zauważony co też było mu na rękę. Oparł się o pień rozłożystego dębu, z dłońmi w kieszeniach dżinsów. Próbował nadążać za nią z nuceniem, dopóki nie umilkła, a wtedy oczywiście on zrobił to samo. Wyjrzał dyskretnie zza swojej kryjówki, by spojrzeć co robi nieznajoma. Wpatrywała się w wody rzeki płynącej pod mostkiem. Potem z powrotem schował się za dąb, zastanawiając się co zrobić. Zanim wymyślił coś konkretnego usłyszał tym razem nie nucenie, a jej głos, śpiewający piosenkę, która ku jego zdziwieniu była mu trochę znana.
Sam pewnie nie miał złego głosu, ale nie lubił się nim chwalić. Dlatego właśnie nie zrobił kariery rockowej, a przynajmniej tak sobie mówił :D chociaż dobrze wiedział, że nie to było powodem, bo przecież nikt mu nie każe być frontmanem. Zastanowił się przez chwilę nad tekstem piosenki, którą śpiewała dziewczyna. Jak to leciało? A.. już wiedział.
- Wondering what's new? What I have missed? I was offline
Anyway I will end up hearing your story...
Tym razem była mała szansa, że go nie usłyszy, ale brunet się tym nie przejmował. śpiewanie w miejscu publicznym, nawet jeśli byli tu tylko we dwójkę, było w pewnym sensie wyzwalające.Mikkeru - 2017-06-23, 20:23 Faktycznie, Michelle usłyszała głos chłopaka i to, że ciągnie on słowa piosenki. Można powiedzieć, że jej się to spodobało. Bądźmy szczerzy, kto w tych czasach zrobiłby coś takiego? Mało takich egzemplarzy. Azjatka nie miała zamiaru się wyłamać czy być zdziwioną. Ruszyła w jego kierunku z lekkim uśmiechem a gdy podeszła już całkiem kontynuowała śpiew obchodząc go dookoła.
- How are you doing today?
Same questions every single day
Please know that I’m not good at asking you. -
Poruszając się patrzyła mu prosto w oczy, ciekawa czy będzie dalej śpiewał, czy może zacznie rozmowę. W sumie, obie opcje były by ciekawe. Wolała jednak pierwszą a potem ewentualnie dialog z nieznajomym.