To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Konkursowy tor crossowy

Lisa - 2018-04-01, 15:22

Próba skokowa


Ostatni dzień w końcu nadszedł, przynosząc ze sobą zdecydowanie tą najbardziej ulubioną próbę. Do niej też Lisa czuła się najlepiej przygotowana, była pewna że Lkowa wysokość nie stanowi ani dla niej, ani dla Devocatis żadnego wyzwania. Jednak wczorajsze dolegliwości klaczy podczas startu na crossie sprawiły, że Brytyjka była lekko zmartwiona i zaniepokojona. Dlatego zaglądała do niej dość często i jeszcze przed startem oraz podczas rozprężenia upewniała się, że wszystko jest w porządku. I faktycznie - podczas rozgrzewki Devo zdawała się być w dobrej formie, a po wczorajszych dolegliwościach nie było śladu.
Wyjechały na parkur stępem w pełnej gotowości i po szybkim ukłonie ze strony Lisy, otrzymaniu dzwonka startowego, ruszyły galopem z lewej nogi. Amazonka wyjechała dwa narożniki krótkiej ściany, podczas których wyregulowała tempo i zadbała o rozluźnienie swojego konia do dołu. Dopiero po wyprostowaniu Dev w najeździe na pierwszą stacjonatę podniosła ją do góry i rozjechała na 3 foule w przód, podpierając każdy krok galopu łydką. Płynnie przeszła do półsiadu i wyszła z ręką do przodu, a po lądowaniu wróciła pupą w siodło aby zyskać trochę więcej kontroli. Nie pozwoliła skarogniadej się rozpędzić i zadbała aby utrzymała równą foulę, dzięki czemu nie miały problemu z odskokiem do oksera. Podyktowała lądowanie na lewo, delikatnie układając ramiona już podczas skoku do zakrętu. W łuku owinęła Dev wokół wewnętrznej łydki, półparadą eliminując ewentualne spięcie w szyi i pilnując aby zaangażowała mocno zad w zakręcie. Wyprostowała ją na, zostawiając jej równe dwie foule na wprost, w trakcie lotu zasugerowała lądowanie na prawą nogę. Wzrokiem szukała już dobrego najazdu do czwórki, nie spiesząc się i obierając dogodną trasę, tak aby nie musiała rozjeżdżać ani w przód ani w tył. Dzięki dobrej jakości galopowi i zaangażowaniu zadu również skok nad okserem wypadł bardzo płynny, a amazonka zdawała się bardzo dobrze dogadywać ze swoją klaczą.
Aktywnie przegalopowała zakręt, zaraz po wyprostowaniu uspokajając jazdę. Oceniła odległość do pierwszego członu szeregu i dwie foule przed zmobilizowała Dev do poszerzenia fouli, jednocześnie pilnując aby pozostała lekka przodem i na kontakcie. Uniosła biodra, cofnęła miednicę i wyszła z ręką do przodu, oddając jej tyle wodzy ile potrzebowała, następnie miękko wróciła w siodło i podparła łydką foulę do oksera, ponownie przechodząc do półsiadu. Już podczas skoku poczuła nie najlepszą pracę grzbietu i szyi ze strony skarogniadej, Gorszy skok mógł się jednak zdarzyć każdemu, więc na razie nie doszukiwała się w tym jakiejś nieprawidłowości. Jednak już podczas zakrętu okazało się, że faktycznie coś uległo zmianie. Brytyjka wyczuwała ewidentne zdenerwowanie i napięcie, przez co była zmuszona zwolnić i uspokoić galop, starając się bardziej Dev rozluźnić. Jadą równo w dwóch łydkach i wodzach naprowadziła ją na oksera z numerem 6, maksymalnie pomagając jej w doborze miejsca odskoku. Spokojnym galopem skierowały się na siódemkę, a po lądowaniu dziewczyna obrała najazd szerszym łukiem na przekątną. Po wyprostowaniu pozostała w pełnym śladzie i tylko lekko rozjechała w przód do stacjonaty, dyktując lądowanie na prawo. Nie pozwoliła się pociągnąć do przodu, znowu decydując się na szerszy najazd, spokojnie dogalopowała do oksera, posyłając Dev do skoku łydką. Przeszła do półsiadu, oddając potrzebną ilość ręki, a potem bez szaleństw minęła celowniki, niemal od razu przechodząc do stępa. Poklepała skarogniadą po szyi i skierowała ją na długie rozstępowanie.

Lisa - 2018-04-01, 18:20

Próba terenowa


Podczas rozgrzewki Lisa postanowiła dużo dodawać i skracać, do tego standardowo skupiła się na rozluźnieniu i współpracy z klaczą, aby trochę upłynnić ich przejazd. Po otrzymaniu sygnału startowego zmobilizowała ją do ruszenia galopem, starając się wyregulować tempo, tak aby było dość aktywne ale pod kontrolą. Miękko działała ręką, utrzymując kontakt z pyskiem konia, rozluźniała Valky w dystansie. Przeszła do półsiadu, ale ramiona pozostały mocno wycofane i kontrolujące sytuację. Szybko zbliżyły się do pierwszej przeszkody, a na parę fouli przed nią amazonka powróciła w siodło aby domknąć klacz dołem i pomóc jej w doborze miejsca odskoku. Podążyła ręką do przodu dając jej potrzebną ilość luzu, a po lądowaniu pozostała w półsiadzie, dodając do dwójki. Nie zmieniając tempa chciała równo dogalopować do kolorowej kłody, ale nie dogadała się w tej kwestii z Valkyrią, czego skutkiem było wyłamanie. Brytyjka zachowała jednak dobrą równowagę i szybko wróciła na trasę, nakierowując kasztankę jeszcze raz na dwójkę, tym razem uważniej podprowadzając ją do samej przeszkody. Zamknęła ją w korytarzu z pomocy, a w razie konieczności użyła ostrogi w celu upewnienia w decyzji o podjęciu skoku. Bezpośrednio po skoku poklepała ją, a kolejny odcinek wykorzystała aby ja rozluźnić i poprawić relację ręka-pysk, a także lekko dodać i chociaż częściowo nadrobić czas tracony na wyłamaniu. Zbliżając się do przeszkody numer 3 wzięła kasztankę na siebie, wycofała ramiona, łydką dalej pilnując aktywnej pracy zadu w najeździe. Płynnie wyszła z ręką w przód, dostosowując swój półsiad do paraboli lotu. Odcinek do czwórki pokonały aktywnym galopem z szeroką foulą, a Lisa skróciła klacz dopiero na kilka fouli przed skokiem, dalej pozostając jednak w aktywnym tempie. Szybko znalazły się po drugiej stronie.
Zbliżając się do kombinacji 5 AB Brytyjka napotkała pewne trudności w prowadzeniu, czego pewnie sprawką była widoczna woda. Starała się zamknąć klacz w pomocach i równo, spokojnie doprowadzić do pierwszego członu, jednak jej działania okazały się niewystarczające. Lisa zaklęła po cichu, zła na siebie samą i powtórzyła najazd, uspokajając Valky głosem, jadąc ją równo w łydkach i wodzach, skupiła ją też półparadami na sobie i nie pozwoliła lecieć do przodu. Czekała do ostatniej chwili na skok, dlatego też trochę spóźniła się z ciałem, ale zrekompensowała to większym oddaniem ręki. Od razu też wróciła w siodło i zwolniła tempo, powoli wprowadzając kasztankę do wody. Nie dostrzegła też skaleczenia, które miało miejsce, ale widocznie było ono na tyle nieistotne, że sędziowie nie zwrócili na nie większej uwagi.
Dość spokojnie zbliżyły się do domku z numerem 6, na ostatnie trzy foule Lisa zdecydowała się na pojechanie lekko w przód, siadając przy tym głęboko w siodło, zamykając dołem i zapraszając zad do mocnego wkraczania pod kłodę. Uniosła biodra w półsiadzie, cofnęła miednicę, a jej ramiona pozostały uniesione do góry, wzorkiem podążała w kierunku jazdy. Do kolejnej przeszkody pozostał im spory odcinek, a chcąc chociaż częściowo nadrobić sekundy stracone przez wyłamania Lisa pozwoliła sobie na śmiałe dodanie, dbając jednak aby pozostało ono pod kontrolą. Wyregulowała tempo przy najeździe, aby nie wpaść szaleńczym pędem w czerwoną siódemkę i pomogła Valky w doborze miejsca odskoku, akcentując je przyłożeniem łydek i posłaniem do skoku. Zaraz po lądowaniu wyrównała tempo, rytmicznym galopem podjeżdżając do kłody oznaczonej jako 8 i następującym po nim niskim wskoku. Zadbała o to, aby wszystko odbyło się raczej spokojnie i wolniejszym tempem, ale dzięki temu bez problemów. Do kolejnego skoku (9) zostało im bardzo niewiele miejsca, ale wystarczająco aby rozjechać na dwie foule do przodu, domknąć dołem i oddać dobry skok.
Szybko zmobilizowała też Valky do aktywniejszego galopu w dystansie, półparadami utrzymując uwagę na sobie i starając się trochę ja rozluźnić, oraz nakłonić by mniej walczyła z ręką. Po ocenie odległości pozostałej do 10 podjęła decyzję aby skrócić galop i oferowała klaczy 3 foule z dość bliskim odbiciem. Sprawnie zabrała się z nią do skoku, a następnie została w półsiadzie i ponownie podkręciła tempo, a że odległość do 11 im pasowała to tylko równo dogalopowała do końca, zamykając kasztankę w pomocach i nie pozwalając na ucieczkę na boki. Kontynuowała mocny galop aż do kolejnej kombinacji domek-zeskok-domek. Tutaj przyszła kolej na chwilę spokoju i rozważne rozjechanie całej linii, oraz szczegółową pomoc w doborze miejsc odskoku. Szczęśliwie klacz poddała się sugestiom rudowłosej i po upływie chwili znalazły się już za trzynastką.
Pozostały dystans pokonały aktywnym tempem, równo galopując do przedostatniej przeszkody. Brytyjka obserwowała uważnie najazd, w odpowiednim momencie siadając w siodło i podpierając naskok łydką. Cmoknęła zachęcając Valkyrię do dodatkowego podkręcenia tempa, obrała prostopadły najazd do piętnastki i płynnie przeszła do półsiadu, oddając rękę na skoku. Zaraz po minięciu celników końcowych poklepała klacz i poprosiła o przejście do kłusa i stępa. Potem przyszedł czas oczywiście na rozstępowanie i opatrzenie powstałego podczas przejazdu skaleczenia.

Valkyria - 2018-04-02, 00:13

PRÓBA TERENOWA


Klacz na crossie zazwyczaj sprawiała... Problemy. Mimo, że dobrze skakała, to jazda w terenie bardzo ją rozkajarzała. Rozgrzała się odpowiednio i mimo pewnego zmęczenia nadal dzisiaj była rześka - co mogło się również źle skończyć. Po wejściu na linię startu bez problemu zagalopowała dość szybko zgrywając się z pomocami i wymaganiami Lisy. Galopowała jednak płasko czasami przesadnie napierając na jej rękę próbując uciec spod pomocy dziewczyny. Ta jednak dość konsekwentnie ją trzymała, więc klacz przynajmniej na chwilę zaprzestała prób objęcia nad nią władzy.
Widząc przed sobą pierwszą przeszkodę zaczęła się do niej skradać skracając foulę, ale głęboki dosiad i łydki dziewczyny doprowadziły do tego, że łaskawie została w galopie i takim galopem do przeszkody podjechała. Nie była ona szczególnie straszna, ale klacz na wszelki wypadek chciała sprawdzić Liskę. Oddała silny skok spod przeszkody, z łatwością ją pokonując, po wylądowaniu podrzuciła zadem w ramach odreagowania, by mocnym galopem puścić się przed siebie.
Kiedy druga przeszkoda pojawiła się przed nimi przyjrzała się jej nieufnie, widząc jak bardzo jest kolorowa. Parsknęła podirytowana, by następnie zagryźć wędzidło dopiero w ostatnich 2/3 foulach i tym sposobem napierając na prawo spłynęła dziewczynie spod przeszkody. Nakierowana raz jeszcze spróbowała tej samej sztuczki, ale ostroga nieco obudziła ją z letargu i ze sporym zapasem pokonał ostatecznie dwójkę. Po wylądowaniu spięła się tym razem nie chcąc wyciągnąć galopu, mimo pochwały, ale ostroga czy bat zmusiły ją do dalszej podróży w mocnym tempie.
Przed trójką już była nieco lepsza na pysku za sprawą działań dziewczyny, nawet nieco odpuściła rozluźniając się i poprawiając galop. Mimo to przyjrzała się kolejnej przeszkodzie nieufnie, by ostatecznie odpowiedzieć na pomoce do skoku i starannie składając przody mocno zabaskilowała z zapasem, nie chcąc przypadkiem dotknąć strasznej przeszkody. Po wylądowaniu dodała posłusznie w galopie, by przed czwórką skrócić się samoistnie. Znów ostrożnie przyjrzała się przeszkodzie, nie atakując jej i przy okazji sprawdzając czy przypadkiem znów nie może wyłamać, przypilnowana przeskoczyła przeszkodę w dobrym stylu, po niej galopując dalej aktywnie.
Zbliżając się do wody klacz od razu zaczęła stwarzać, skracając galop i próbując umknać sprzed przeszkody, nie udało jej się to, stąd zirytowana przyhamowała przed nią nerwowo się cofając, niechętnie zagalopowała jeszcze raz próbując ją ponieść, z dala od wody, ta jednak mocno przytrzymała ją na co klacz zareagowała otwarciem pyska i ostatecznie poddała się pomocą dziewczyny, naprowadzona raz jeszcze nadal się skracając skoczyła jednak w reakcji na bata i ostrogę. Samoistnie przed wodą przeszła do kłusa wpierw robiąc w nim uparcie parę kroków w wodzie, by następnie zagalopować w odpowiedzi na bata i już normalnie ową wodę przegalopowała. Podirytowana nie sprawiała problemów w dojeździe do przeszkody nr 6, którą przeskoczyła bez problemu mocno się w locie składając.
Mając jeszcze trochę sił dodała w galopie, a widząc przed sobą przeszkodę "wóz" znów próowała swoich sztuczek, lecz Lis już teraz bardzo dobrze wiedziała jak ją poprawić, by nie wymyśliła niczego. Stąd równo dojechały do przeszkody pokonując ją płynnie i bez problemu. Po wylądowaniu od razu odnalazła równowagę po skoku kontynuując galop.
Kiedy znalazła się po chwili przed kolejną kłodą coraz mniej myślała o kombinowaniu, a coraz więcej o skoku, stąd teraz wygodnie dla Lis nieco ją wciągnęła w przeszkodę nr 8A, by z zapasem pokonać "uskok" w ziemi, jakby miał ją wciągnąć, nie wpłynęło to jednak na jej równy dojazd pod 9, do której wybiła się mocno znów starannie się w locie składając i baskilując, w trakcie owego nurkowania obserwując czy na pewno przeszkoda pod nią ją nie zje. :lol:
W dystansie do 10 dała się znów wyciągnąć równo i w tempie galopując przed siebie. Skrócona przed przeszkodą wpierw zastanowiła się czy na pewno chce ją pokonać, ale pomoce Lisy zmobilizowały ja do skoku, który faktycznie wyszedł blisko, ale klaczy nie przeszkadzało to w oddaniu poprawnego skoku. Podobnie było z 11, choć tym razem znów chętniej ciągnęła do przeszkody dając się prowadzić swojej Amazonce, która i tak już trochę nerwów przeżyła. Płynnie pokonała tą przeszkodę mocno poprawiając zadem i szybko w równowadze wracając do dobrego galopu.
Przed następną kombinacją przyglądała się jej nieufnie, by ostatecznie wczuć się w pomoce Lisy i dać się równo podprowadzić pod człon A, pokonała go bez wahania, zeskok natomiast znów traktując jak czarną dziurę, którą pokonała ze sporym zapasem, skacząc właściwie powietrze. Do ostatniej przeszkody kombinacji nie sprawiała problemów płynnie wchodząc w miejsce wybicia i technicznie dobrze pokonała przeszkodę.
Przedostatnią przeszkodę znów pokonała nie wahając się, by w dystansie do ostatniej już tak chętnie nie dodać. Zmęczona nie potrafiła wyregulować oddechu, a siatka żył i potu zaprezentowała się na jej ciele. Mimo to ostatnią przeszkodę pokonała bez walki z pomocami dziewczyny, by po minięciu mety chętnie skorzystać z odpoczynku. Lisa miała ciężkie zadanie przepychając ją przez cross, który mimo, że skakała to jednak dalej był dla niej przeżyciem.

KONIEC PRÓBY

Devocatis - 2018-04-02, 15:20


Próba skokowa faktycznie była tą, w której Devocatis miała największe szanse się sprawdzić. Parkur ani nie był ciężki, ani wysoki, więc naprawdę nie było podstaw by sądzić inaczej. Nawet jeśli była trochę zmęczona, przede wszystkim psychicznie dwoma pierwszymi dniami zawodów, to wciąż miała jeszcze trochę sił na dzisiejszą próbę. Wczoraj co prawda nie czuła się najlepiej, ale dzisiaj jej dolegliwości były znacznie mniejsze, a nawet niezauważalne, co dało się zauważyć zarówno w stajni, jak i na parkurze.
Wraz z nadejściem ich kolejności, Devocatis udała się stępem w kierunku konkursowego parkuru. Zatrzymała się we wskazanym miejscu i wyczekała sygnału do startu, po którym ruszyła galopem z lewej nogi, niezwłocznie odpowiadając na łydkę amazonki. Nie miała ochoty pędzić, toteż ustalenie pożądanego tempa galopu nie okazało się trudnym zadaniem. W ostatnim czasie Devo miała wystarczająco ruchy by nie szaleć na parkurze, zwłaszcza, że wczoraj miała już okazję się wyszaleć, toteż dzisiaj dobrze reagowała i odpowiadała na wszelkie dodania i skrócenia.
Wreszcie znalazła się na wprost pierwszej przeszkody, na której widok podniosła lekko łeb i poszerzyła ostatnie 3 foule galopu, po których nastąpiło wybicie do stacjonaty. Pokonała ją poprawnie, nie przesadzając z zapasem, a po wylądowaniu od razu skupiła się na drugiej przeszkodzie w linii. Upomniana przez Lisę, nawet nie zdążyła się nakręcić na przeszkodę, tylko dogalopowała do niej w równym tempie, za sekundę oddając kolejny, udany skok. Wykończyła go lądowaniem na lewo, w które po łuku pogalopowała na trzecią przeszkodę. Po wyjściu z zakrętu zostały jej raptem dwie foule, które były jednak w pełni wystarczające by oswoiła się z widokiem przeszkody, a także z jej pokonaniem. Jak zawsze starała się, żeby nie trącić drążków, co objawiało się wysokim podnoszeniem nóg. Tym razem wylądowała na prawą nogę, co znacznie ułatwiło jej zachowanie równowagi podczas galopu po tzw. bending line, której rozjechanie na określoną ilość było kluczowe jeżeli chodzi o wykonanie dobrego najazdu. Amazonka miała jednak dobre oko, co pozwoliło Devo wejść w odskok bez zbędnego kombinowania czy stresu.
Po wylądowaniu dalej galopowała z prawej nogi, kierując się na dwuczłonowy szereg. Zgodnie z intencją Lisy poszerzyła ostatnie dwie foule galopu, nie pogarszając jednak pracy zadu, który wciąż odpowiadał za lekkość przodu i w miarę okrągłą foule. Skoczyła ze wskazanego miejsca, ponownie zdradzając siłę w odbiciu. Podciągnęła wysoko nogi, dość starannie i równo je ze sobą składając, a także wyciągnęła lekko nos. Dała się niejako wciągnąć tym skokiem w kolejny, ale chyba aż do przesady, bo gdy zechciała się równie prężnie odbić do oksera, nieoczekiwanie pochwycił ją jakiś skurcz, który uniemożliwił swobodne zapracowanie szyją i plecami. Czuła tego efekt także podczas galopu w zakręcie, gdzie ze stulonymi uszami podrzuciła nieco zadem i szastnęła nerwowo ogonem, wyraźnie się spinając. Nie było jednak za bardzo czasu na to, żeby się teraz rozwodzić nad przyczyną takiej zmiany, bo szósta przeszkoda nieuchronnie się zbliżała. Pomimo lekkiego dyskomfortu klacz zdecydowała się na skok, po którym weszła w łagodny zakręt prowadzący na środek siódemki. Bez zbędnych emocji zbliżyła się do przeszkody, po czym oddała kolejny z rzędu udany skok, po którym nawróciła na ósmą przeszkodę. Pozostając pod kontrolą Lisy, poprawnie rozjechała pozostały dystans i za chwilę wybiła się do stacjonaty. Po skoku nad nią tylko nieznacznie poszerzyła galop, co miało jej ułatwić pokonanie oksera, który zresztą pozostawiła nienaruszony.
Po przekroczeniu celowników zwolniła do stępa i opuściła parkur.

KONIEC

Ruth - 2018-04-02, 16:12

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Zawody dla Ruth były lekko kłopotliwe ze względu na poprzednią kontuzję, mimo to postanowiła nie poddawać się bez próby i wystartować w nich na jednej ze swoich podopiecznych - Russian Roulette.
Pierwszego dnia odbywała się próba ujeżdżeniowa, która zdecydowanie nie napawała kobiety zadowoleniem - ujeżdżenie u klaczy kulało przez brak regularnych treningów, które niestety nie zawsze były winą Węgierki. Mimo to nic jednak nie powstrzymało kobietą przed spróbowaniem - nie kosztuje to majątku a zawsze jest to jakieś doświadczenie. Dlatego z samego rana przygotowała klacz do pierwszej próby - ujeżdżeniowej. Porządnie umyta dzień wcześniej, rankiem pozostała jedynie przeczyszczona oraz uczesana w koreczki, aby udać się na trening. Liczne wolty i konkretne figury z późniejszego przejazdu klacz wykonywała naprawdę prawidłowo, co prawda jak zwykle z niedociągnięciami, lecz były one zrozumiałe u tak młodej klaczki.
Na odpowiedni sygnał Ruth wraz z Rosjanką skierowała się kłusem roboczym na czworobok. Jechały równą linią do X, gdzie mimo kontuzji udawało się kobiecie odpowiednio prowadzić Rosjankę, aby ta szła stałym tempem. W odpowiednim momencie parada ze strony Węgierki zatrzymała klacz na idealnym środku czworoboku, skąd po ukłonie ruszyła kłusem roboczym z pomocą wypchnięcia z krzyża wraz z łydką w stronę C. Przy tej literce ułożenie prawej łydki przed popręg i oddziaływanie kontaktem skłoniły klacz do skrętu w prawo, aby kontynuować tempo przez narożnik i serpentynę MXF. Podczas tej figury Ruth ingerowała jak tylko mogła na wygięcie klaczy i rzeczywiście - nie powinna na narzekać. Za F obciążenie prawej strony ciała klaczy, ruch miednicy oraz łydka przekonały Rosjankę do przejścia w galop roboczy. Wszelkie pomoce Ruth kierowały parę do dobrego ruchu, być może nie idealnego, gdyż zdarzyły się lekkie zmiany tempa, lecz nie można było odmówić klaczy ruchu po równej linii i zaangażowania zadu.
Na E nastąpił ruch po kole w prawo, o średnicy 20 metrów, w którym dosiad i łydki odgrywały kluczową rolę w ładnym łuku i niesieniu się klaczy. W jednym momencie dało się zauważyć lekkie odejście łopatką od idealnego koła, mimo to nie powinny być za to silnie obcięte punkty. Następnie wyjeżdżając na prostą linię i mijając E obciążyła zadi przyłożyła łydki prowadząc do ponownej jazdy w kłusie. Wyjechały narożnik prawie perfekcyjnie - ułożenie łydek oraz dosiadu mimo kontuzji Ruth pozwalały jej na piękne wygięcie. Dalej pokonały połowę długiej ściany aby w B wyjechać na koło o średnicy 20 metrów w kłusie anglezowanym. Tutaj pojawiły się komplikacje w postaci nierównego ruchu i trudności z równowagą podczas trwającego na kole żucia z ręki. Finalnie po stopniowym nabraniu wodzy mocne oddziałanie kontaktu i dosiadu ułożyły klacz w równej linii w kłusie roboczym, kiedy ta równowaga magicznie wróciła. Cóż, wiadomo nad czym trzeba pracować.
W kłusie roboczym pokonały narożnik z przyłożeniem odpowiednio łydek za i przed popręg oraz ułożeniem ciała. Następnie w A półparada spowolniła klacz do stępa pośredniego w którym pokonały kolejny narożni by wyjechać na przekątną - teraz już w stępie swobodnym.
Dojeżdżając do końca narożnika doszło do ponownych, lekkich pomocy półparady i skupieniu klaczy na sobie z przejściem do stępa pośredniego a następnie w połowie krótkiej ściany do kłusa roboczego. W nim wyjechały kolejny narożnik i wykonał serpentynę HXK, aby po niej wypchnięciem z krzyża przejść w galop z lewej nogi, zaraz po pokonaniu narożnika. Na B pokonał koło w lewo o średnicy 20 metrów i dopiero po nim zwolniła klacz do kłusa poprzez paradę. W kłusie kroczyły obok E, gdzie przyłożyła lewą łydkę przed popręg, prawą za oraz ułożyła miednicę zgodnie ze skrętem ciała Rosjanki, natomiast przy B nastąpiły te same czynności odwrócone o 360 stopni. I tak w kłusie na A wyjechała na linię środkową utrzymując w kontakcie i łydkach stałe tempo i linię aby lekko przed X wykonać czynności parady i zatrzymać się dokładnie w Xie. Tam też kobieta ukłoniła się i zakręciła klaczą puszczając jej wodze i wyprowadzając znów w A.
Po całym przejeździe osobiście z siebie dumna Węgierka oporządziła Rosjankę i porządnie się nią zajęła, coby w pewien sposób nagrodzić ją za całkiem dobry przejazd.
/zt

Unannounced Pleasure - 2018-04-02, 16:18

Po otrzymaniu pomocy półparad Unn skupił się na pomocach Anny i ruszył kłusem w stronę czworoboku. Jego ruchy były płynne, prezentował klasę i szyk godny ujeżdżeniowca. Kierował się aktywnym kłusem w wysoko niesionymi nogami aż do X, gdzie na paradę zareagował idealnym ustaniem. Następnie poczekał w nieruchomości na sygnał do kłusa. Ruszył momentalnie unosząc przy tym lekko ogon i skupiając się w pełni na Annie. Linia ruchu była prosta, aż do C gdzie wykręcili w stronę narożnika który również pokonali. Jego łuki idealnie wpisywały się w linię narożnika dzięki pomocy łydki kobiety. Serpentyna była gorsza niż można było przewidzieć, spłaszczona i nierówna... wszystko wina Anny!! Dzięki pomocom do galopu przeszedł w niego bardzo płynnie i zgrabnie.
Przy E zjechał na koło pozwalając sobie na zaokrąglenie galopu i ładne wyjechanie koła, jakby robił to sam z nieprzymuszonej woli. Na koniec zwolnił grzecznie do kłusa, nie wpadł przy tym tyłem pod kłodę oraz zrobił to bardzo płynnie. Ruch był płynny i stały jednocześnie też aktywny i bardzo efektowny. W B wykręcił na koło przybierając ładny łuk i utrzymując idealne tempo. Podczas koła zaczął powoli schodzić łbem za wędzidłem, cały czas je żując i nie tracąc równowagi, by przed B wrócić o roboczego. Po wykończeniu koła jechali na wprost, wyjechali narożnik a przy literce A znów przeszli do stępa. Po raz kolejny idealne przejście z płynnością. Zarówno stęp swobodny jak i pośredni wykonał prawidłowo pokazując wysoką klasę swoich umiejętności.
Zaraz po stępie, przy C zareagował na pomoce kobiety i przeszedł łagodnie w kłus uaktywniając przy tym szczególnie zad. Trzymał uszy nastawione w stronę Anny pokazując tym pełne skupienie, choć w sumie, to jej nie lubił. Po raz kolejny trafiła im się serpentyna, przy której wyginał się wokół łydki Anny oraz na narożnikach - ta wyszła mu o niebo lepiej. Dojeżdżając do K był już gotowy do galopu dzięki półparadzie, dlatego przejście w niego było tylkO formalnością. Zaokrąglił swoje ruchy i wyrzucił lewą, piękną nogę w przód kierując się bez problemu na narożnikach i ścianach aż do A, gdzie wykręcili kolejne koło o średnicy 20 metrów.
Po zjechaniu z B przeszedł płynnie, bez komplikacji w kłus roboczy i nim objechał literki E, B oraz A, by w ostatniej wjechać na linię środkową. Tutaj szczególnie zaprezentował klasę. Zatrzymał się idealnie równo, odczekał swoje i spokojnie wyjechał z czworoboku na długiej z opusczonym łbem.
/z.t

Russian Roulette - 2018-04-02, 17:10

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA

Rosyjska była w szczytowej formie, więc dla niej zawody były doskonałym czasem. Ostatnio startowała pod kimś innym, a teraz miała startować pod właścicielką. Oj tam od razu kulało, może wcale nie będzie tak źle? Trzeba być dobrej myśli. No od klaczy treningi to już w ogóle nie zależały, więc no. Dała się spokojnie przygotować i oporządzić w dniu pierwszej próby do zawodów, by udać się z nią na rozprężalnie. Tam odpowiednio rozgrzała się wykręcając liczne wolty i konkretne figury z późniejszego przejazdu, co wychodziło jej naprawdę dobrze.
Kiedy nadszedł ich czas klacz przeszła do wypracowanego ustawienia, jednocześnie ruszając kłusem roboczym na czworobok. Wjechały na niego w literce A przez szranki, by pojechać po linii prostej do X. Utrzymana przez kobietę w pomocach jechała po linii prostej nie spływając z niej, a dojeżdżając do środka zatrzymała się wraz z pomocami od kobiety. Po ukłonie kobiety i po jej pomocach ruszyła ponownie kłusem roboczym w kierunku C, gdzie skręciła w prawo. Wyjechała jeden łuk na krótką ścianę i zaraz kolejny w narożniku na długą, gdzie wraz z zejściem na nią zaczęła wykonywać kolejne ćwiczenie - serpentynę o jednym łuku. Udało się klaczy poprawnie wyginać na figurze, co zaowocowało jej dobrym zarysowaniem. Po powrocie na ścianę w F klacz otrzymała kolejne sygnały, dzięki czemu odpowiednio wysunęła prawą przednią nogę w przód i przeszła płynnie z energią do wyższego chodu. Ros starała się o zachowanie jak najlepszego tempa z czym miała czasem problem, ale było względnie dobrze. Pchała się naprzód z zadu, co dobrze wpływało na ogólny rysunek wykonywanych przez nią zadań. Dojeżdżając kolejno do E zjechały na koło o średnicy 20m w prawo, gdzie klacz wygięła się od wewnętrznych pomocy kobiety na nim i ograniczona zewnętrznymi nie wypadała z ustawienia. W jednym momencie klacz minimalne wypadła łopatką, ale szybko to naprawiła. Zamykając koło przygotowały się do kolejnej zmiany, by między E i H przejść do kłusa. Pojechały nim do połowy długiej ściany, gdzie w B zjechały na kolejne 20m koło. Klacz w teorii zeszła na nie jak na poprzednie, ale wraz z oddaniem przez kobietę wodzy zgubiła gdzieś swoją równowagę. Zaburzyło to nie tylko ogólny zarys ale także płynny ruch. Udało im się jednak poprawnie pozbierać, a po zamknięciu koła wrócić na ścianę. W kłusie roboczym pokonały narożnik, by w nim dojechać do A i zwolnić do stępa. W nim pokonały kolejny narożnik i zjechały na przekątną, gdzie klacz chętnie skorzystała z długiej wodzy przechodząc do stępa swobodnego. Dojeżdżając do końca przekątnej powróciły do poprzedniego ustawienia, by w połowie krótkiej ściany przejść do kłusa roboczego. W nim wyjechały kolejny narożnik i wraz z zejściem na długą ścianę wykonały kolejną serpentynę HXK. Po niej jak w lustrzanym odbiciu przeszły do galopu z lewej nogi po pokonaniu narożnika, a w B czyli w połowie długiej ściany zeszły na 20m koło i dopiero po nim znowu zwolniły do kłusa. W nim dojechały do E, gdzie skręciły w lewo i pojechały przez środek czworoboku. Natomiast w B w prawo, by kolejno dojechać do A i na linię środkową. Ruch po linii prostej do X, gdzie nastąpiło pełne zatrzymanie. Po ukłonie kobiety zjechała z czworoboku w stępie na długiej wodzy. Natomiast po rozstępowaniu wróciła do stajni.

Anna Ross - 2018-04-02, 17:17

PRÓBA TERENOWA

Drugiego dnia zawodów czekała ich próba terenowa. Anna była mocno zmotywowana po pierwszym dniu, który wyszedł im nie najgorzej i mogli być z niego naprawdę zadowoleni. Anna podjechała pod stajnię w drugi dzień zawodów, by udać się po wizycie w socjalu pod boks swojego podopiecznego. Przywitała się z nim i zabrała na myjkę, gdzie oporządziła i osiodłała odpowiednio do próby. Kiedy byli gotowi zabrała go na rozprężalnie, gdzie rozgrzała stosownie we wszystkich chodach do zawodów i skoczyli kilka próbnych przeszkód. Po wszystkim przeszli do stępa w oczekiwaniu na wywołanie na tor crossowy. Miała nadzieję że ogier zrzuci nieco nadmiaru energii tutaj, by nie przesadzać z wybrykami na torze. Jednak wszystko jak to mówią, wyjdzie w praniu.

Kiedy nadeszła ich pora ruszyła wraz z Unnem w kierunku linii startu. Poprosiła go wcześniej o przejście do kłusa, postarała się o dobre ustawienie ogiera co miało im pomóc w dobrym pokonaniu trasy. Wyczuwała że ogier był nieco spięty, chyba tor nie do końca przypadł mu go gustu. Na szczęście w tym wszystkim przesadnie nie opierał się ruchowi naprzód. Po dostaniu zgody na start wypchnęła Unna do galopu, przechodząc od razu do półsiadu. Pozwoliła mu na aktywny galop naprzód, a kiedy go względnie uzyskała to postarała się o jego zachowanie. Wysyłała mu co jakiś czas półparady starając się skupić go na sobie, aby nie myślał o otoczeniu i nie stresował się przesadnie. Wiedziała że to może być trudne, ale starała się mu to ułatwić. Udało im się nie miej dojechać jednak do pierwszej przeszkody, gdzie przy aktywizowała do niej nieco bardziej zad i uniosła go lekko na przodach. Było to tuż przed samym odbiciem, ale trafnie wybrane pomoce i obrane miejsce do wybicia poskutkowało czystym skokiem nad przeszkodą. Anna w czasie przeszła do półsiadu i oddała mu rękę, by po lądowaniu powrócić do półsiadu i utrzymać tempo sprzed przeszkody. Przynajmniej o to się postarała, bo nie było to łatwe zadanie. Do dwójki nie rozpędzała przesadnie ogiera, bo nie była w specjalnie dalekiej odległości od jedynki. Zastosowała te same pomoce co przed momentem przy jedynce, zgrywając się z jego ruchem w locie. Podyktowała mu lądowanie na lewo, bo w niedalekiej przyszłości czekał ich lekki zakręt w ową stronę. Jednak po kolei po lądowaniu za dwójką, wróciła do półsiadu i postarała się o powrót do poprzedniego tempa. Był spory dystans do trzeciej przeszkody, ale nie zamierzała go przesadnie rozpędzać do niej. Wyjechali niewielki zakręt i pogalopowali do przeszkody wyglądając jak płotek z dodatkiem budowy oksera. Siadła na kilka foule przed okserem w siodło i podniosła Unna do przeszkody, zamykając go w pomocach i doprowadzając do miejsca wybicia. Pokonali przeszkodę na czysto choć może nie było to zbyt efektowne, a lądowanie podyktowała tym razem na prawo. Po lądowaniu wróciła w półsiad, a także postarała się o dobre aktywne tempo. Anna postarała się jak najlepiej prowadzić ogiera przed siebie, obserwując uważnie podłoże oraz przeszkody ich otaczające których nie mieli skakać tylko omijać. Po stosunkowo obszernym łuku pojechała z ogierem na czwartą przeszkodę, która przypominała nieco wielką doniczkę. Wysłała mu kilka skupiających półparad, by podnieść go do przeszkody, siąść w siodło i doprowadzić do miejsca wybicia. Odesłała go łydką do skoku nad nią, zgrywając się z jego ruchem w locie. Wylądowali na lewo, by zachować jednakowe tempo a przynajmniej się o nie postarać i skierować na kombinację 5ab. Pojechali po obszernym łuku na ową kombinację we wspomnianą stronę, a po wyjechaniu zakrętu mieli tylko malutki kawałek na reakcję i przygotowanie do dobrego najazdu na pierwszy człon. Udało im się pokonać ów pierwszy człon bez większych zgrzytów, to miał zdecydowanie problem i opór przed wjazdem do wody. Anna siadła przy tym w siodło, zamknęła go w łydkach i dopchnęła do zbiornika wodnego. Udało się go przekonać na szczęście i udało im się przegalopować przed wodę i zaraz pojawili się na drugim brzegu. Na krótko przeszła do półsiadu, nie rozpędzając go jednak w dystansie teraz. Szybko jednak powróciła w siodło i podniosła konia nieco do szóstej przeszkody, chcąc mu ułatwić skok nad przeszkodą. Udało im się to wykonać bez potknięcia po drodze choć te skoki nie były tak dobre, jakby oboje tego chcieli czy oczekiwali. Po lądowaniu wróciła do półsiadu i nieco rozpędziła ogiera do kolejnej przeszkody z racji długiego dystansu do niej. Galopowali tym razem na lewo, starając się utrzymać dobre aktywne tempo i nieco mocniejsze niż poprzednie. Na kilka foule przed przeszkodą wróciła w siodło, wysłała mu skupiającą półparadę i podniosła do przeszkody. Udało im się dojechać do przeszkody i pokonać ją na czysto, a po lądowaniu od razu skupić się na kombinacji 8ab. Był do niej stosunkowo krótki dystans od poprzedniej przeszkody, więc nie rozpędzała ogiera przesadnie do niej. Doprowadziła go do miejsca wybicia, gdzie odesłała go do skoku łydką i zgrała się z jego ruchem w locie. Po lądowaniu za pierwszym członem, kobieta nie rozpędzała go do drugiego i utrzymując równe tempo galopu doprowadziła do członu B. W skupieniu i zaangażowaniu, a przynajmniej taką miała nadzieję oddali nie wysoki ale skuteczny skok nad "przeszkódką". Po lądowaniu ponownie nie rozpędzała ogiera, bo do dziewiątki był naprawdę krótki dystans. Sama przeszkoda dodatkowo mogła sprawić im dodatkowe problemy. Tak też właśnie było w tym przypadku, bo ogier się skracał i opierał przed pójściem naprzód do przeszkody. Była nie typowa i Anna wcale się mu nie dziwiła. Kobieta skupiła go mimo wszystko na sobie za pomocą półparad, a miejsce wybicia prócz łydką wspomogła delikatnym acz zaznaczonym muśnięciem ostrogi. Mimo trudności udało im się przelecieć na czysto nad przeszkodą, a kobieta była z niego dumna. Krótko go pochwaliła, co miała nadzieje motywująco wpłynęło na Unna. Po lądowaniu wróciła w półsiad, by minimalnie popędzić ogiera w dystansie do kolejnej przeszkody. Wyczuła że ogier mimowolnie nieco chętniej galopował, ale kobieta była nadal czujna mimo wszystko. Po lądowaniu nieco pospieszyła ogiera, by zyskać cenne sekundy. Na kilka foule przed przeszkodą siadła w siodło, ustalając jedno tempo i doprowadzając Unna do miejsca wybicia. Tam łydką odesłała go do skoku nad przeszkodą, przechodząc do półsiadu i oddając mu stosowną ilość wodzy. Drogę do jedenastki udało im się w dobrym tempie pokonać i samą przeszkodę przefrunąć bez większych problemów. Do szeregu 12ab był znowu kawałek i wyjechali go utrzymując wcześniejsze tempo po zakręcie na lewo, gdzie pierwszy człon ponownie był łatwiejszy a drugi nieco trudniejszy. Domek przeskoczyli bez trudu, to po lądowaniu za nim kobieta wzięła gniadego bardziej na siebie i doprowadziła do miejsca ze skoku. Łydką podparła owe miejsce, by potem pomóc mu w odpowiednim zejściu w dół a nie przeszkodzić mu w tym. Po lądowaniu pozostała w pełnym siadzie, bo do 13 nie było zbyt dużo miejsca. Dopchnęła go w pomocach do miejsca wybicia, by zgrać się kolejno z jego ruchem w locie. Po lądowaniu zostały im dwie ostatnie przeszkody do pokonania, leżące na jednej prostej. Mimo że ogier nieco lepiej szedł niż na początku, to Anna nie traciła czujności i pewnie doprowadziła go kolejno do 14 i 15 przeszkody. Siadając na kilka foule przed każdą w siodło, podnosząc lekko konia do góry i doprowadzając do miejsca wybicia. Tam łydką odsyłała do skoku, by zaraz przejść w półsiad i oddać mu stosowną ilość wodzy. Jednocześnie w dystansie zachowując jednostajne tempo galopu i skupienie za pomocą półparad. Mocniejszy galop do celowników, a po ich przejechaniu zwolnili stopniowo przez kłus do stępa. Potem wrócili do stajni.

Unannounced Pleasure - 2018-04-02, 17:18

Przeszedł płynnie w kłus po tym, jak dostał od właścicielki pomoce a następnie skierowali się w kierunku linii startu. Tam przeszedł w galop, był jednak spięty i niewygodny dla kobiety. Jego galop był ostrożny, nieprzesadny - po prostu widać było, że się konisko stresuje. W przeciwieństwie do ujeżdżenia cross był problematyczny.
Pierwszą przeszkodą była dość prosta, lecz ogier mając problemy z koncentracją i stresem toteż wybił się i bardzo wysoko pokonał ją, przesadnie i z widocznym stresem. Anna miała problemy by jechać na jego grzbiecie w pełnym siadzie czy choćby przysiadać, gdyż Unn nie należał teraz do najmiększych. Droga do dwójki była wciąż nerwowa, lecz udało im się pokonać przeszkodę, choć ogier tym razem zbyt olał sytuację i spłaszczył skok lądując twardo, co było po raz kolejny problematyczne dla amazonki.
Do trójki znów długa droga, zdecydowanie pozwoliła na rozluźnienie się ogiera, lecz w pewnym momencie trasy znalazła się kolejna przeszkoda a za nią jeszcze dwie, czyli 4 i 5B, gdzie widownia hucznie paradowała na widok każdego konia. Skoki w nad tymi przeszkodami były albo przesadne jak w 4 albo spłaszczone i brzydkie jak w 3. 5B zaś wyszło lekko lepiej - tutaj był jedynie fotograf, który po prostu stał tym samym ogier nie chciał uciekać do niego w siną dal.
Czekała ich szóstka, która wydawała się przyjazną przeszkodą, jednak podenerewowany Unn zauważając kwiatki znów przesadził skok, wybijając się silnie z przodów i wyrzucając nad przeszkodą tyłem, zaś łeb zniżył jakby chcąc zobaczyć jak wysoko minął przeszkodę.
Do siódemki czekała go długa droga, na której zdążył się uspokoić, zaś kolejne przeszkody były puste od gapiów - to pozwoliło na lepsze skoki, zaokrąglone i rozluźnione, choć było to też zasługą Anne, która kierowała ogiera jak należy. Finalnie, dotarli do kolejnej problematycznej przeszkody, dokładniej do 12A, na którą musiał być specyficzny najazd, który im trochę nie wyszedł. O ile w poprzednich skokach ogier wybijał się w odpowiednich momentach, to nad tą przeszkodą nie było co liczyć. Poprzedni domek wyszedł także fatalnie, potem był szereg lepszych przeszkód, bardziej przypominających zwyczajne, lecz domek... no jak mówiłam, kiepsko. Ogier się go bał, wytrzeszczał oczy i skoczył przesadnie i zbyt blisko przeszkody, przez co taka brzydka parabola wyszła z jego skoku. Następne dwa domki były podobne, ba! Przed trzynastą ogier lekko się wzbraniał starając się odskoczyć, lecz kobieta utrzymała go w ryzach poprzez łydki i skłoniła do skoku. Następnie długa trasa, gdzie ogier pędził z lekko odgiętym kręgosłupem, aż przed 14 się lekko zaokrąglił i skoczył w miarę lepiej. Potem znów spory kawałek trasy i 15, przed którą zamknięty w pomocach Unn wybił się z przodów lecz też tyłem i skoczył przesadnie oraz krzywo - a później była już tylko meta i odpoczynek.

Anna Ross - 2018-04-02, 17:18

PRÓBA SKOKOWA

Trzeciego dnia zawodów czekała ich ostatnia próba - skokowa. Anna była nieco w siódmym niebie, bo poprzednie dwie próby naprawdę poszły im doskonale. Jak im pójdzie teraz? To się miało lada moment okazać. Przyjechała trzeciego dnia do stajni, by przygotować swojego wierzchowca do zawodów. Postarała się o sprawne ogarnięcie w stajni, by od raz ruszyć na rozprężalnie. Miała nadzieje że pierwsze dwa dni zawodów dość go zmęczyły i nie będzie przesadnie szaleć. Rozgrzała go we wszystkich trzech chodach, skacząc na sam koniec kilka przeszkód dla sprawdzenia jak im i idzie. Oczywiście też miało to na celu ich odpowiednie rozgrzanie. Po wszystkim w stępie oczekiwali na wezwanie na parkur.

W końcu i ono nadeszło. Kobieta przez to nieco zaczęła się stresować, ale musiała się ogarnąć aby koń tego nie wyczuł. Pozbierała go do wcześniej wypracowanego ustawienia, by pojawić się na parkurze konkursowym w stępie. Pokazała mu trudniejsze przeszkody, które mogły sprawić im jakiś problem. Ostatecznie jednak zatrzymała Unna, by ukłonić się w kierunku sędziów. Po tym momencie odesłała ogiera do kłusa, a zaraz po dwóch foule do galopu z lewej nogi. Poprowadziła go po łuku tak aby wyjechać koło szóstej przeszkody i skierować się na krótką ścianę, starając się wypracować z nim energiczne tempo galopu i ładne zaokrąglenie. Zachęcała go do tego pomocami, skupiając na sobie za pomocą półparad. Wyjechała obszernie do jedynki, dając im czas i miejsce do naprostowania się do przeszkody. Wymierzyła miejsce odbicia, wycelowała i doprowadziła w zamkniętych pomocach gniadosza do niego. Odsyłając w nim łydką do skoku nad przeszkodą, podążając za jego ruchem przeszła do półsiadu i oddała mu stosowną ilość wodzy podczas skoku. Pozwoliła mu wylądować na którą nogę chciał, by podczas lądowania wrócić w siodło i w nim zostać. Chciała mieć pełną kontrolę nad koniem w dojeździe do oksera, który stał w tej samej linii co stacjonata. W tempie doprowadziła Unna do miejsca odbicia do dwójki, podążając w locie za jego ruchem. Teraz lądowanie już mu podyktowała przez dociążenie lewej strony, by właśnie na tą nogę wylądował. Obszernie i zarazem spokojnie pojechali na trójkę, starannie wyjeżdżając do niego zakręt. Pomogła mu pomocami wpisać się odpowiednio w łuk z zachowaniem odpowiedniego ustawienia, by potem tylko naprostować się do przeszkody i dojechać w korytarzu z pomocy do miejsca wybicia. Podążyła za jego ruchem, by jeszcze podczas lotu podyktować zmianę nogi na prawą. Po lądowanie spokojnie poprowadziła go kawałek na wprost, by po większym łuku wyjechać na okser numer 4. Nie siliła się na skróty, bo koń był młody i niedoświadczony - mógłby sobie zwyczajnie nie poradzić. Chociaż geny miał całkiem całkiem, to jednak dużo też zależało i od niego samego jak i od jeźdźca. Skupiła go na sobie za pomocą półparad, osadzając go nieco bardziej na zadzie u unosząc na przodach. Dając mu tym samym energię do pokonania ów przeszkody. Pokonali ją na szczęście bez problemów, a po lądowaniu kontynuowali galop na prawą nogę. Zdecydowała się pojechać na szereg 5ab za siódemką, bez skracania sobie drogi do przeszkody. Naprostowała Unna do stacjonaty czyli pierwszego członu szeregu, podnosząc mu nieco bardziej łeb i pozwalając się przyjrzeć całej konstrukcji. Wybrała nieco dalsze miejsce odbicia do przeszkody, by przefrunąć nad nią na czysto i wylądować nieco bliżej za nią - jednak odpowiednio bezpiecznie. Chciała mieć więcej miejsca do drugiego członu oksera, gdzie podczas lądowania podniosła ogiera i dopchnęła jednocześnie do przeszkody. Po wyjściu do skoku nad 5b, przeszła do półsiadu stając w strzemionach i oddała mu wodzę przesuwając wzdłuż szyi do przodu. Podczas lądowania wróciła w siodło, by zaraz przejść na moment do odciążającego półsiadu. Poprowadziła go za trójką i dziewiątką po obszernym łuku na przeszkodę numer sześć. Dopiero prostując ogiera do przeszkody siadła w siodło, biorąc Unna na siebie z jednoczesnym podniesieniem do przeszkody. Skupiła go na sobie za pomocą półparad i doprowadziła do miejsca wybicia, które podyktowała łydką. Zgrała się ponownie z jego ruchem w locie, by podyktować lądowanie na lewo przez zmianę pomocy. Lekko pozwoliła mu przyspieszyć w dystansie, ale dosłownie niewiele. Pojechali kawałek po prostej, by zakręcić lekko na lewo i naprostować się do stacjonaty. Postarała się jak najlepiej wpisać go w zakręt, by potem już tylko doprowadzić go do miejsca wybicia. Pokonali ją bez problemu, by wylądować nadal na lewo i skupić się na kolejnej stacjonacie numer 8. Wyjechali zakręt za czwórką i blisko jedynki, by naprostować się do ów 8 i po dojechaniu do miejsca wybicia wyjść w nim do skoku. Odpowiednie zgranie z jego ruchem w locie, by w locie zmienić nogę na prawo przez nacisk prawej strony siodła. Po lądowaniu spokojnym i energicznym tempem po łuku najechali na przeszkodę kończącą parkur, którą pokonali w nie najgorszym stylu i na czysto. Mocniejsze tempo do celowników, a po nich stopniowe zwolnienie przez kłus do stępa. Po wszystkim wróciła z ogierem do stajni.

z.t

Ruth - 2018-04-02, 17:31

PRÓBA TERENOWA


Następnego dnia odbywała się próba crossowa, która napawała Ruth lepszym nastawieniem - wierzyła we wrodzoną wytrzymałość i wolę walki Rosjanki oraz to, że nawet jeśli ciało Ruth będzie przeszkadzało, to Rosjanka sama sobie poradzi. Po porannym przygotowaniu odbyła się porządna rozgrzewka, która ukazała umiejętności klaczy - napawało to kobietę jeszcze większym optymizmem.
Po wezwaniu przez sędziów Węgierka wraz z rozgrzaną i zwartą Roulette udała się na linię startu, z której wystartowały szybkim, aktywnym galopem. Nie było problemów z kontrolą klaczy oraz nogą kobiety - najwidoczniej domowe sposoby rekowalestencji pomagały najlepiej. Pierwszą przeszkodą była kłoda, przed którą klacz dostała półparadę a w odpowiednim miejscu kobieta posłała Rosjankę do skoku, pozwalając na rozciągnięcie szyi poprzez przesunięcie nadgarstków wzdłuż szyi i ruch ciała wzdłuż podnoszenia się klaczy. Zaraz po wylądowaniu klacz dostała łydkę i wypchnięcie siodła, coby przyspieszyć i nagonić odrobię tempo, nie udało się to jednak przez potknięcie klaczy o bruzdę i późniejszy lęk przed rozpędzeniem - kierowany zarówno ze strony Ruth jak i Rosjanki. Mimo to udało im się na dwójkę najechać wystarczająco szybko by ją pokonać, lecz już na starcie napawały kobietę negatywne emocje co do ich tempa. Okazały się one trafne, gdyż trasa pomiędzy dwójką a trójką okazała się felerna dla klaczy - para musiała spowolni do stępa i dopiero ponownie się rozpędzić, ze względu na liczne bruzdy znajdujące się pod nogami. Zdecydowanie był to kardynalny błąd, który wskazywał na problemy z czasem.
Po pokonaniu trasy i natrafieniu na 3 udało im się dobrze pokonać, powoli nabierając tempa, które utraciły przed tą przeszkodą, jednocześnie też Kravchenko zdawała sobie sprawę z tego, że nie uda się im wdrożyć na nowo - mimo wszystko był to spory odcinek stępa i kłusa, nie wspominając o tym, że nie wiadomo co będzie dalej. No cóż, nie sprzyjało dziewczynom szczęście tego dnia. Na trójce także zmieniły nogę, co przydało się przy kolejnej przeszkodzie. Tempo do czwórki było aktywne, lecz też bardzo ostrożne - kobieta obawiała się kolejnych potknięć czy utraty kontroli, co jednak się nie stało - klacz szła niczym na skrzydłach, reagując na najmniejsze sygnały Węgierki, co też dla obu przynosiło korzyści. Przed czwórką oddanie wodzy, łydka i ruch siodła wybiły klacz w piękny skok - nie przesadzony, z idealnym wygięciem i płynnym wylądowaniem, po którym kobieta nie mogła się powstrzymać przed lekkim uśmiechem mimo zmęczenia. Podobnie wykonało pokonanie piątki, choć tutaj skok wyszedł lekko przesadzony - Rosjanka obawiała się widocznie kolorów wokół boków przeszkody, kierując w ich kierunku uszy i starając się być jak najdalej od nich.
Do szóstki był mały kawałek, mimo to udało się im pokonać ją dobrze - kobiecie udało się dać Rosjance wszystkie pomoce, zaś klacz wykonała prawidłowy skok kierując się wszystkim co dała jej kobieta, ot taka zależność.
Do siódemki dzielił ich znów duży kawałek, podczas którego zdarzyły się pojedyncze trudności, przez które tempo odrobinę spadło, widać było jednak, że Rosjanka radzi sobie z takimi problemami coraz lepiej, zaś Ruth zaczęła je zauważać i pomagać klaczy, poprzez informowanie jej pomocami o przeszkodzie na drodze. Najazd na siódemkę był w stałym tempie, pomoce kobiety wykonane pomyślnie pozwoliły na idealny baskill - była tu jednak przede wszystkim zasługa Rosjanki, która widocznie się postarała. Właścicielkę zapierała duma, gdyż nic nie wskazywało na pomyślność przy tych zawodach, a jednak im się udawało. Owszem, nie powinno się oceniać dnia przed zachodem słońca, lecz takie nawet drobne niespodzianki pozwalały na rozluźnienie atmosfery i osobisty sukces pary.
Z siódemki na ósemkę trasa minęła bez komplikacji - skok był udany, tempo stałe i aktywne a Rosjanka dosłownie obrosła piórkami - technika, płynnośći oddanie pod bardzo dużym plusem. Owszem, tutaj pojawiły się drobne problemy poprzez ból w kostce, która dopiero niedawno wyzdrowiała, klaczy jednak udało się pokonać przeszkodę prawidłowo i na czuja - sądzę wręcz, że ludzie oglądający to z boku nie zauważyli różnicy w prowadzeniu klaczy.
Tuż po ósemce pokonana została dziewiątka - przeszkoda nie prosta, stąd w Ruth narosły lekkie obawy, na szczęście się nie sprawdziły, gdyż klacz pokonała kolejną przeszkodę z gracją i wdziękiem godnym araba a umiejętnościami przerastającymi jej obecny stan. Podobnie było z dziesiątką, lecz tutaj sytuacja była ułatwiona - spory odstęp od dziewiątki pozwolił na nadgonienie ogromnej utraty czasu, lecz nadal nie całej. Trasa była równa, wystarczyło więc wypchnięcie z krzyża i odpowiednia praca kontaktu a klacz sama pchała się do przyśpieszenia oraz późniejszego skoku.
Jedenastka i dwunastka były niezaprzeczalnie najlepiej pokonanymi przeszkodami w całej karierze klaczy - drobna ingerencja Ruth w postaci oddania wodzy i łydki pozwoliły klaczy na pofrunięcie nad nimi z niesamowitą poprawą techniki. Nawet jeśli nic nie osiągną, to i tak te zawody będą wielkim sukcesem. Przy trzynastce po dobrej passie pojawiły się problemy - dokładniej obawy Ruth co do gruntu, całe szczęście obyła się ze smakiem. Żadnego potknięcie, ładne wybicie z pomocą łydki, dosiadu i wodzy oraz płynne wylądowanie pozwoliły kobiecie na dalsze cieszenie się z sukcesów. W końcu pozostały im dwie przeszkody, w tym czternastka, która jak potem się okazało była przeszkodą dla Rosjanki - ładnie się wyciągnęła nad nią nie skacząc piekielnie wysoko, zaś Ruth znów znalazła kontrolę nad nogą, aby wesprzeć ją w pokonaniu tej jak i kolejnej przeszkody.
Piętnastka okazała się wisienką na torcie - oddanie wodzy i podążanie za ruchem ciała kobiety, łydka i dosiad a dodatkowo chęci klaczy, praca zadu i chęci pozwoliły klaczy na piękne pokonanie przeszkody, odpowiednie wylądowanie i ruszenie z kopyta na metę, gdzie niestety spotkały się ze smutną wiadomością - 2,5 punktami karnymi za przekroczenie czasu. Mimo to był to ich osobisty sukces a Rosjance należała się duża marchewka!
/z.t

Christian Levrull - 2018-04-02, 17:32

PRÓBA TERENOWA


Drugiego dnia czekał ich mało wymagający cross, stąd w trakcie rozprężenia nie męczył ogiera zanadto - zmęczył go na tyle, by jak na niego przystało, nie wpadło mu nic głupiego do głowy. Skupił się tylko na tym, by rozgrzać go w trzech chodach i wykonać elementy, które go porozciągają, co będzie potrzebne w trakcie skoków na różnorodnym terenie. Do tego parę razy skoczyli coś niższego, na adekwatnych wysokościach kończąc i usadowili się na starcie. Na sygnał ruszyli galopem, który od początku został skorygowany przez Zawodnika - pozostawił go dość mocno do przodu, póki nie mieli przed sobą żadnej przeszkody, co by z czasem się w normie zmieścić - choć to nie było jego priorytetem na tych zawodach. W końcu był to ich wspólny debiut, postanowił, więc po prostu ukończyć go bez problemów, niekoniecznie w normie czasu. Pilnował w miarę okrągłej fouli jak na to tempo, by przez spłaszczenie się ogier nie potknął się na nierównościach, galop na równych wodzach, w pomocach, tak, by bez problemu móc kontrolować go w każdej sytuacji.
Do jedynki nie mieli daleko, już przed nią poczuł, że klimat zawodów nieco wycofał ogiera, przez co stał się ciężki do prowadzenia. Wiedział, ze jest raczej z tych odważnych, aczkolwiek tak było na treningach, niekoniecznie w trakcie zawodów, tego jeszcze nie próbowali, dlatego zachęcił go ostrogą, by pozostał w aktywnym galopie i takim tempem dojechał z nim do jedynki, gdzie parę fouli przed wsiadł w siodło (jako, że wcześniej poruszał się półsiadem) i domykając ją dołem wymusił niejako skok nad straszną przeszkodą. Na szczęście ogier odpowiedział na pomoce pokonując przeszkodę z dużym zapasem. Po lądowaniu powrót do docelowego galopu choć odcinek między 1 a 2, był na tyle nierówny, że potknęli się raz czy dwa i stracili dość dużo sekund na wyrównanie galopu, na szczęście Camcio przed dwójką złapał dobrą równowagę przez co mogli się teraz zająć nadrabianiem czasu choć trochę.
Przed nimi pojawiła się dwójka o dość złudnym wyglądzie ze względu na kolor, stąd Christian skupił się, by dać czytelny sygnał do skoku przed przeszkodą, siadając w siodło i nieco cofając ramiona. Wykonali poprany skok nad tą techniczną przeszkodą tym razem wracając już do galopu w dobrym tempie, gdyż udało im się bez problemu rozgalopować i nawet bardzo możliwe, że dostał w prezencie strzał z krzyża w ramach "odreagowania". :lol:
Trójka była dość standardowa jeżeli chodzi o crossy, dlatego Zawodnik chętnie galopował z karym do końca aktywnie, przed skokiem jedynie podnosząc go i domykając tym samym dołem zachęcił do oddania skoku nad belkami. Sam zresztą skupił się w locie, by mu nie przeszkadzać mocno szukając oparcia w strzemieniu i oddając rękę w skoku na tyle ile potrzebował. Powrót w siodło w równowadze i dalszy galop przed siebie.
Cztery nie zachęcało raczej koni do skoku, dlatego dojeżdżając do tej przeszkody lekko wycofał się ramionami domykając ogiera dołem i pewnie doprowadzając go do miejsca wybicia posłał do skoku, w trakcie dojazdu pilnując, by nie skradał się do przeszkody tracąc nie tylko tempo, ale poprawną sylwetkę. I tym razem ogier pokonał przeszkodę bez problemu, przez co pojechali galopem dalej.
Na nich czekało już pierwsze spotkanie z przeszkodą wodną, obstawiał, że ogier może nie tyle spłoszy się lustra wody, co na pewno go to wycofa i będzie ostrożniejszy, dlatego siadając w siodło przed 5B pewnie domknął go zarówno w łydkach jak i z wodzy tworząc utrudniający wyłamanie korytarz i tym sposobem nie tracąc na tempie doprowadził go pod przeszkodę posyłając do skoku, odbyło się bez komplikacji przy lądowaniu, by wgalopować z nim do wody (przeszkoda nr 6) ogier dobrze odnalazł w wodzie równowagę przez co dość szybko mokrą przeszkodą mieli za sobą.
Tymczasem czekało go znów sporo galopu do przeszkody nr 7, sprawdził zegarek, nie mieli aż tak mocnego opóźnienia, więc nie szarżował ogiera zanadto. Jak na razie dobrze mu się go prowadziło, był odważny, co było dość istotne, do tego karny (w miarę...) i technicznie skakał bardzo dobrze, co dobrze wróżyło przed jutrzejszą próbą. Zbliżając się do "wozu" usiadł w siodło nieco podnosząc ogiera przy domknięciu go dołem i umożliwiając ocenę przeszkody, która z daleka była złudna, by z bliska okazać się dość wymagającą zapewne. Dlatego odważnie jechał go do samego końca, by swobodnie dokrył całość. W miejscu odbicia posłał ogiera do skoku samemu wchodząc w poprawny półsiad, by po lądowaniu wzrokiem już wyłapać kolejne przeszkody na horyzoncie.
Gdy znaleźli się przed 8A nieco wziął go na siebie znów chcąc pokazać mu przeszkodę, tak by go nie zaskoczyła. Ogier za to odważnie podjechał do przeszkody reagując na sugestie Christiana i pewnie pokonując kłodę. 8B praktycznie przez niego przegalopowali, bo ogier jakby nie zauważył "uskoku". Po łuku płynnie podjechali pod 9, którą ogier nieco... Zignorował? Od niechcenia składając nogi i tym sposobem "przejechał" kopytami po krzakach i mimo posiadanych ochraniaczy i kaloszków zapewne gałęzie nieco zraniły go nad koronką - na szczęście nie głęboko, ale na pewno nauczy się na nowo podnosić nogi.
Po chwili mieli przed sobą 10tkę, do której skupił się na precyzyjnym dojeździe i nakierowaniu konia w odpowiedni punkt pomiędzy chorągiewkami, choć dom był dość obszerny, wiec ogier nie powinien z niego spłynąć. Na szczęście Cam chętnie dał się prowadzić, więc odpowiednie miejsce wybicia było tylko czystą formalnością. Dojeżdżając do 11-nastki kompletnie się jej nie obawiał, nie wpędzając go w nią, a równo, aktywnie dojeżdżając pod miejsce wybicia. Poczuł mocny skok i staranny baskil ogiera, zapewne po przyhaczeniu kopytami o krzaki.
Nr 12-13 to dwa domki i uskok, ale bez wahania para dojechała galopem do członu A, pokonując go soczystym skokiem, przez co dojazd do członu B okazał się również przyjemny, ale przez uskok znów praktycznie przegalopowali, by dojechać równo pod 13'nastkę i uwieńczyć ją dobrym odskokiem i skokiem nad nią.
Czternastka okazała się być "stołem" o nieco niepokojącym wyglądzie, ale czując, że ogier cały czas aktywnie i odważnie galopuje przed siebie jedynie wskazał mu miejsca odbicia i posłał do poprawnego skoku, samemu wchodząc w niespóźniony półsiad. Po wylądowaniu chwila galopu by znajdując się już przed przeszkodą dodać ostatnie metry w galopie pewnie prowadząc ogiera do ostatniej przeszkody, którą pokonali praktycznie bez zmiany tempa, oddając daleki, okrągły skok, by następnie dofiniszować do mety.
Po przekroczeniu jej przeszedł z Karym do kłusa na długiej wodzy, dając mu złapać oddech, a kiedy nieco go wyrównał przeszli do stępa, dając mu długą chwilę na odpoczynek, następnie porządnie się nim zajmując już w stajni, by bez problemu przeszła jutrzejszy przegląd.

KONIEC PRÓBY

Russian Roulette - 2018-04-02, 17:33

PRÓBA TERENOWA

Następnego dnia odbywała się próba crossowa, którą również i klacz znacznie bardziej lubiła. Siwa zdecydowanie bardziej wolała odbijać się od ziemi, niż deptać kapustę. Przygotowały się odpowiednio do zawodów za równo w stajni, jak i na rozgrzewcę. W końcu nie chciały złapać kontuzji prawda?
Po wezwaniu przez sędziów ich pary, klacz wraz z właścicielką skierowała się na linię startu. Stamtąd ruszyły szybkim i aktywnym galopem przed siebie, gdzie klacz pozostawała pod pełną kontrolą kobiety. Pierwszą przeszkodą była kłoda, więc raczej nic strasznego. Klacz spokojnie dała się doprowadzić do przeszkody, by w odpowiednim miejscu wyjść do skoku po sygnale od kobiety. W locie złożyła i wyciągnęła się nad kłodą, by po lądowaniu wrócić do aktywnego galopu w kierunku 2. Nie do końca jednak się to udało, bo klacz potknęła się po drodze. To natomiast spowodowało jej chwilową niechęć do dalszej jazdy, jednak jakoś udało im się to w końcu rozegrać odpowiednio. Dlatego sprawnie dojechały do dwójki z odpowiednią energią, by pokonać ją na czysto. Po lądowaniu trasa pomiędzy dwójką a trójką okazała się felerna dla nich, a szczególnie dla klaczy. Klacz musiała spowolni do stępa i dopiero ponownie się rozpędzić, ze względu na liczne bruzdy znajdujące się pod nogami. Po pokonaniu trasy i natrafieniu na 3, udało im się dobrze ją pokonać. Powoli nabierając tempa, które utraciły przed tą przeszkodą. Na trójce także zmieniły nogę, co przydało się przy kolejnej przeszkodzie. Tempo do czwórki było aktywne, lecz też bardzo ostrożne, bo nie wiadomo na jaki teren po drodze mogły trafić. Klacz jednak chętnie galopowała przed siebie, oczywiście względnie uważając jak i na czym staje. Dojechały poprawnie do 4, gdzie oddały całkiem ładnie technicznie skok. Nie inaczej dojechały do piątek przeszkody, której pokonanie nie sprawiło im problemu. Jednak klacz nieco zbyt mocno wyszła do skoku, co było spowodowane kolorami na samej przeszkodzie. Do szóstki był mały kawałek, więc raczej nie rozpędzały się przesadnie. Udało im się poprawnie pokonać przeszkodę, dlatego skierowały się kolejno do 7. Natrafiły tutaj na pewne trudności, co poskutkowało ponownie gorszym tempem pary. Klacz jednak starała się jak mogła, by nie miało to aż takiego wpływu na ich ogólny przejazd. No i pomoc Ruth była tu nie oceniona oczywiście. Najechały na nią w jednym tempie, a klacz odbiła się w odpowiednim miejscu do skoku. Wykonała przy tym w locie doskonały baskil, co było przyjemne dla oka. Dumna właścicielka <3 Z siódemki na ósemkę trasa minęła bez komplikacji - skok był udany, tempo stałe i aktywne, więc nie mogło być inaczej. Klacz z każdym skokiem czuła się lepiej i pewniej, choć poprzednie trudności gdzieś tam w głowie jej siedziały. Tuż po ósemce pokonana została dziewiątka - przeszkoda nie prosta, ale klacz doskonale sobie z nią poradziła. Podobnie było z dziesiątką, ale tu było nieco łatwiej bo większy dystans od poprzedniej przeszkody pozwolił im nadrobić nieco czas. Kolejno czekały ją do pokonania jedenasta i dwunasta przeszkoda, które nie okazały się problematyczne dla klaczy. Klacz gładko wychodziła do skoku, składała i wyciągała się w locie nad przeszkodą. Przy trzynastce po dobrej passie pojawiły się problemy, które jednak nie szczególnie wpłynęły na ich przejazd. Dojechały do przeszkody, gdzie klacz wyszła do skoku i zaprezentowała doskonały baskil w locie. Po lądowaniu za nią zostały im dwie ostatnie przeszkody, czternastka i piętnastka. Klacz do obu sprawnie i w tempie dojechała, wyszła do skoku w wskazanym do tego miejscu i przeleciała nad nimi na czysto. Po lądowaniu za ostatnią przeszkodą jak najszybciej do mety, by wkrótce po wszystkim znaleźć się ponownie w stajni.

Cameleon - 2018-04-02, 17:33

Kolejny dzień zawodów, kolejny dzień zmagania się z humorzastym dzieciakiem. Chociaż ostatnia próba nie skończyła się katastrofą, to teraz też powinno być całkiem znośnie. Przynajmniej nie próbował go z siebie zrzucić już na samej rozgrzewce. Spuścił z siebie nieco pary, aby nie denerwować się zbyt mocno. Nawet inne konie mniej mu przeszkadzały niż wcześniej. Tylko niektóre próbował kopać. Po rozgrzewce ustawił się na starcie, by po uzyskaniu sygnału do galopu, wyrwać się do przodu.
Na razie nie było przed nim żadnej przeszkody, więc galopował, zaokrąglając swoją fulę i unosząc wysoko nogi, aby nie potknąć się o żadną bruzdę. To mogłoby go wybić z rytmu, a tego obydwoje bardzo by nie chcieli. Spieprzenie tego na samym początku sprawiłoby, że całkiem byłby zniechęcony do wszystkiego, więc dalszy przejazd byłby bardzo utrudniony.
O ile galopował chętnie, to na widok przeszkody zapał mu nieco opadł, zrobił się ciężki, nie chciał się zbliżać do tego diabelstwa. Sędziowie w budkach byli mniej okropni niż ta przeszkoda. Poczuł jednak sugestywne trącenie ostrogą, więc przyspieszył na nowo, znajdując się zaraz przed jedynką. Wybił się w odpowiednim miejscu, lecąc mocno w górę i pokonując przeszkodę ze sporym zapasem. Nie chciał jej trącać, wyglądała na cięższą niż te, z którymi miał do tego czasu do czynienia. Widownia mu sprawy nie ułatwiała, trochę się chłopak stresował, ale nie zniechęcał. Jak na razie. Pogalopował dalej, po nierównym terenie, przez co potykał się tak, jakby zapomniał jak się biega. Zdenerwowało go to, a nerwowy stał się jeszcze bardziej na widok dwójki. Zrobił wielkie oczy, jakby chciał powiedzieć 'osz ty w życiu'. Co ci ludzie mieli w głowach, że kazali mu skakać przez takie rzeczy? Położył uszy po sobie, skupiając się na sygnałach jeźdźca i gdy dostał sygnał do skoku to odbił się od ziemi, zaraz lądując po drugiej stronie. Oddał po tym z zadu, parskając głośno i pokazując tym swoje niezadowolenie. Trójka na jego szczęście źle nie wyglądała, dlatego chętnie galopował wprost na nią i przeskoczył przez nią. Powrócił na trasę, szastając ogonem na boki. Czwórka znowu okazała się przeszkodą - diabłem, przed którą chętniej by uciekał, niż skakał. Zachował jednak zimną krew, nie uciekał, nie skracał się i nie gubił. Nie siał też paniki, na co miał chyba największą ochotę. Przeskoczył nad przeszkodą, bez komplikacji i pogalopował dalej.
Czekało go spotkanie z wodą, upierdliwą wodą. Te przeszkody robiły się coraz gorsze. Przeskoczył przez pierwszy człon, po czym wleciał do wody, odnajdując się w niej jak najlepiej potrafił. Nie wywalił się, ani nie utopił. Mógł to uznać za mały sukces. Wybiegł z wody, pokonując też szóstą przeszkodę i biegł dalej, szukając wzrokiem dalszego ciągu.
Do siódemki kawałek musiał biec, ale nie rozpędzał się przesadnie. Potrzebował dużo energii, żeby dobiec do mety w ogóle, więc oszczędzał ile mógł. Ale też bez przesady, bo był ciągle pilnowany. Na horyzoncie zobaczył w końcu przeszkodę, nie wyglądała źle. Z daleka tak nie wyglądała, bo im bliżej się niej znajdował, tym bardziej się do niej szykował. Musiał zachować odwagę jak do tej pory i tak też się stało. Przeskoczył nad przeszkodą, lądując kawałek za nią z głośnym parsknięciem. Kolejna ósemka, przez pierwszy człon przeskoczył, drugi jakoś mu umknął, co nie znaczy, że go też nie pokonał. Nic się nie stało. Teraz była dziewiątka. Trochę się rozleniwił, trochę bardzo bo był zwyczajnie zmęczony tym ciągłym skakaniem. Dlatego nie wysilił się przy samym skoku, przez co obtarł nogami po krzakach. Uczucie mało mu się spodobało, tym bardziej, że trochę się poranił. Przyszła pora na dziesiątkę, odnalazł się przy niej idealnie, więc szybko mieli ją za sobą. Jedenastka przy innych wyglądała najmniej okropnie, więc w ogóle się nią nie przejmował. Ale nie zapominał o krzakach, tutaj też go mogło nagle coś zaatakować więc wybił się w górę, pokazując swój baskil. Schował nogi, a zaraz już lądował.
Bez oporu pogalopował też do członu A w przeszkodzie dwunastej, przeskoczył przez niego, pokonał uskok i dojechał równo do trzynastki, ją również przeskakując bez oporu. Czternastka była stołem, strasznym stołem. Dlatego przeskoczył nad nim z zapasem, aby broń boże go nie dotknąć. Do ostatniej przeszkody pogalopował już na luzie, ale do niej samej na luzie już nie podchodził Krzaki będą go teraz prześladowały. Wyskoczył w górę, mając to szybko za sobą. Dogalopował do mety, za którą zaczął powoli zwalniać. Po rozstępowaniu wrócił do stajni, psychicznie szykując się na kolejny dzień.

zt

Ruth - 2018-04-02, 18:48

PRÓBA SKOKOWA


Ostatniego dnia odbywała się próba skokowa, która zaś wydawała się być problematyczna od samej rozgrzewki. Klacz widocznie wstała lewą nogą, zachowywała się wręcz nieznośnie. Stawała kantem na wiele pomocy Ruth, jednocześnie jednak pokonywała wszelkie koperty i stacjonaty bez zrzutem i z ładnym baskillem. Cóż, kobiece humorki.
Po rozgrzewce zapoznała się z parkurem i skłoniła klacz do podejścia pod budkę sędziowską, gdzie wykonała paradę i po ukłonie w stronę sedziów wypchnęła klacz do galopu. Przejechała spod budki galopem koło szóstki i czwórki, by wyjechać na linię startu i skierować się na pierwszą przeszkodę. Łydka, oddanie wodzy, przejście w półsiad z wypchnięciem z krzyża wybiły klacz, która pokonała przeszkodę prawidłowo, lecz jak się okazało ten dobry początek nie był na plus - zaraz po wylądowaniu klacz zagryzła wędzidło w zębach i zgięła się w prawo idąc jak gdyby bokiem na dwójkę. To zmniejszyło ich tempo, tym samym po walkach Ruth wyprostowała klacz tuż przed przeszkodą a skok wyszedł nadwyraz spłaszczony. Nie poddawała się jednak i silnymi pomocami skierowała klacz tuż za dziewiątką, szybkim tempem i ostrzejszym zakrętem nad trójkę, przed którą posłała klaczy łydkę i ruch miednicą - ładniejszy baskill i płynne lądowanie ze zmianą nogi dzięki obciążeniu drugiej strony klaczy okazało się jednak chwilowym uśmiechem losu, gdyż dwie foule dalej klacz zrobiła wyraźny koci grzbiet, czemu Ruth zaradziła dopiero po dłuższej chwili. Zaraz po tym znów pogoniła klacz szybciej na czwórkę, którą pokonały na czysto, może lekko spłaszczoną, lecz nie było widać większych problemów. Znów lądowanie, znów zagryzienie wędzidła w pysku i niezadowolone prychnięcie, lecz dość szybko załagodzone przez Ruth - czekał ich w końcu szereg. Rzuciła klaczy ostrzegawczą półparadę i skierowała ją dość szybkim tempem na stacjonatę 5a, przed którą wybiła ją tak, by klacz skoczyła wyżej niż dalej, zaraz po lądowaniu szybko łapiąc kontakt i przy drugiej foul posyłając Angloarabkę nad okser 5b. Kolejny okser czekał na nie po ostrym zakręcie. Ten pokonały ładnie, znów jednak klacz starała się przeszkodzić kobiecie w swoich działaniach, to się jednak nie udało zarówno przy stacjonacie 7, jak i stacjonacie 8 czy też w drodze pomiędzy nimi, gdy kobieta widocznie pogoniła klacz nie pozwalając jej na za duże wymyślanie. Czekała ich ostatnia przeszkoda - dokładniej okser. Przed nim kobieta wyrównała dość wcześnie na linię prostą, kierując się z aktywnym, stałym tempem i silnym kontaktem, by posłać klacz wypchnięciem z krzyża, łydką i przesunięciem nadgarstków a za nimi całego ciała. Skok wyszedł prawidłowy, z odpowiednim baskillem a klacz po pokonaniu parkuru i linii końcowej magicznie się uspokoiła. W drodze do stajni była istnym aniołkiem, co wprawiało Ruth w szewską pasję ale jednocześnie zadowolenie - w końcu pokonały próbę na czysto.
/z.t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group