To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Shinewater Park

Desmond - 2019-02-10, 22:44

Nie zdążył nawet pociągnąć rozmowy dalej, bo tuż obok pojawił się mile wyglądający sprzedawca róż, który ich zaczepił. Chłopak w pierwszej chwili chciał go odgonić, ale kiedy przyjrzał się wyeksponowanymi kwiatami z tylu jego roweru, powstrzymał się od tego. Niezbyt znał się na kobietach, w swoim życiu tak naprawdę jedyny kontakt z nimi miał w szkole, bo chcąc nie chcąc cieszył się wśród rówieśniczek niemałym zainteresowaniem. Niestety poza wyglądem ważny był też charakter, więc każda jego taka znajomość szybko kończyła się z jego winy.
-Wie Pan co, to ja bym poprosił taką jedną, może być biała.- Kiedy mężczyzna zajmował się jej wyciąganiem, Desmond dyskretnie zerknął na Lottie, chcąc zobaczyć jej reakcję. Liczył się z tym, że wcale jej się to nie spodoba, ale też myślał, że to świetna okazja na zakup takiej róży. Zapłacił mu wcześniej wyznaczoną kwotę i kiedy już sprzedawca postanowił odjechać, chłopak zwrócił się do dziewczyny.
-Proszę, mam nadzieję, że to utwierdzi szczerość moich przeprosin -- Wyciągnął dłoń wraz z kwiatem i uśmiechnął się, zachęcając ją do przyjęcia prezentu. Dawał po sobie poznać, że nieco się stresuje, bo w końcu wyszedł z niejakiej strefy komfortu.

Charlotte - 2019-02-11, 14:07

Nic dziwnego, ją samą jego wygląd w pewien sposób oczarował, choć zaraz odgoniła od siebie wszystkie uproczywe myśli na ten temat. Nie, ona nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek relacje.
Mimo tego, że było jej trochę głupio, rumieńce na policzach wcale nie były tym spowodowane. Wręcz przeciwnie, było jej bardzo miło, że Desmond nie podszedł do całej sprawy z jawnym odrzuceniem i wymuszeniem, zaś z pewną... chęcią? Sama nie wiedziała z czym, ale napewno sama tego się nie spodziewała. Przyjęła różę i uśmiechnęła się delikatanie, obdarzając mężczyznę lekko niepewnym spojrzeniem.
- Dziękuję, utwierdziło.

Desmond - 2019-02-26, 21:23

Delikatnie skinął głową i schował lekko drżące dłonie w kieszenie, kontynuując ich spacer chodnikiem.
-Może opowiesz mi coś o tym miejscu albo może o sobie?- Przekręcił delikatnie głowę, tak by móc spojrzeć się jej w oczy i głupkowato się uśmiechając, szczerze licząc bardziej na to, że otworzy się przed nim i chociaż wspomni o swoich zainteresowaniach. Oczywiście nie wszystko mogło pójść po jego myśli, więc w międzyczasie zdarzyło mu się w dość niekulturalny sposób "odezwać"do przechodzącego obok starszego pana. Jedynie westchnął głośno i lekko skrzywił się na twarzy, nie przepraszając go nawet.
-Widzisz? Muszę żyć z tym przekleństwem cały czas. - Powiedział ponurym tonem, wręcz się żaląc.

Charlotte - 2019-03-16, 17:29

- Nie wiem co chciałbyś o mnie wiedzieć. - Delikatnie wzruszyła ramionami, spuszczając głowę w stronę swoich pięt, spoglądając na różę, trzymaną w dłoniach. Nie lubiła mówić o sobie, gdyż sporo rzeczy musiała wymyślać. Ojciec zmarł na wylew, z matką nie ma kontaktu, nie ma rodzeństwa a w Eastbourne znalazła się ze względu na studia. Pochodzi ze Szwecji a czarne włosy odziedziczyła po matce i jej argentyńskim pochodzeniu. Przecież nie mogła powiedzieć, że jej ojciec był psychopatą, szykującym atak na kościół a ona, matka i brat byli regularnie bici i molestowani, żyjąc odcięci od ''podludzi'' do 16 roku życia. Że tak naprawdę jest Mariną a włosy, karnacja, fryzura i kolczyki w ciele to budowany wizerunek, kryjący dawną, skromną i grubszą blondynkę o białej karnacji. Były informacje, które mogła powiedzieć i które nie zaburzały niczego, ale mówiąc je, skazywała się na to, że ktoś będzie chciał poznać ją jeszcze bliżej. Lepiej nie naginać tej granicy.
- Właściwie to rzadko tutaj przychodzę, od tamtego roku siedzę tylko na uczelni, bibliotece i w domu. - Uśmiechnęła się nieśmiało, nie zdradzając za wiele, ale kiedy podłapała żalenie się mężćzyzny, postaowiła trzymać sie tego tematu.
- To musi być trudne, na przykład w sklepie. Każdemu wtedy tłumaczysz swoją przypadłość?

Desmond - 2019-05-17, 22:46

Wysłuchał tego, co miała do powiedzenia, chociaż nie zdradziła mu zbyt wiele informacji. W sumie czego mógł się spodziewać, zauważywszy już wcześniej, że Lottie jest raczej zamkniętą osobą.
-Czyli szanse, że na mnie znowu wpadniesz są małe.-
Nie zamierzał na siłę z niej niczego wyciągać, więc zostawił jej temat, z resztą dziewczyna narzuciła nowy, nawiązując do jego zachowania. Lekko się skrzywił na myśl siebie w sklepie, no cóż, takie sytuacje były strasznie krępujące.
-No, najgorzej jest, jak próbuje załatwić sprawy w urzędzie, czy coś. Wiesz, tłumacze się w ostateczności, jeśli to dzieje się w serio w złym momencie. A tak to mam wylane, znaczy dalej jest to dla mnie niewygodne, ale nie chce mi się produkować przed randomowymi osobami. - Na koniec wzruszył odruchowo a prawie niewidocznie ramionami.

Charlotte - 2019-07-18, 17:43

Przytaknęła na jego słowa i lekko się speszyła na te ''randomowe'' osoby, z drugiej zaś strony to ona takim randomem nie była. Całkiem miło.
- Może jakoś Ci się uda wpaść na mnie. - Uśmiechnęła się nieznacznie, po chwili zaś zaczesała ręką włosy i spojrzała przed siebie, komentując jego kolejne słowa smutny uśmiechem. Współczuła mu tej przypadłości, chociaż... było w tym coś także śmiesznego i urokliwego. W końcu nie każdy w losowym momencie wyzywa Cię od kurew.
- Właściwie to... muszę iść. Mam pracę za półtora godziny. - Rzuciła, po czym pożegnała się z mężczyzną i uciekła, mimo wszystko nie sprawiając wrazenie, jakby uciekała od niego. Po prostu naprawdę musiała coś załatwić. ztx2

Aileen - 2019-08-07, 15:51

Kupiliśmy sobie zapas piwa, który teraz targałam w luźniej, płóciennej torbie. Ogólnie rzecz ujmując, skoro wygrał, to postanowiłam i w taki sposób skazać się na przegraną, bo Oli jak zwykle upierał się, że poniesie ciężą torbę. Głupek.
- No to, z kim właściwie jedziesz do tej krainy ciągłych wakacji? - Zapytałam, bo wspomniał dość ogólnikowo o przyjaciółce, a kilka miał, z czego poznałam tylko Elizabeth. Gdyby nie fakt, że był to teraz gorący okres dla mojej kariery dziennikarskiej, to pewnie też bym się gdzieś wyrwała, choćby do rodziców, których już dobry rok nie widziałam. Nie wracałam zwykle na święta, gdyż i oni woleli spędzić je w ciepłych krajach.
- O, usiądźmy tam w cieniu. - Wskazałam na rozłożyste drzewo i trawnik pod nim, niemal kilka metrów od jeziora, a jednak pusty fragment. Najlepiej było sobie tak usiąść na trawce, nawet jeśli przywykło się do bogatych, pięciogwiazdkowych restauracji i hoteli.

Oliver Pelerieux - 2019-08-07, 22:37

Niechętnie zgodziłem się na to, by niosła torbę. Tak przecież nawet nie wypadało. Czasem jednak ciężko było jej coś wybić z głowy, więc wreszcie się poddałem z cichym westchnieniem i pozwoliłem jej być silną, niezależną kobietą, skoro tak bardzo tego chciała.
- Raczej jej nie znasz, bo to nikt ze stajni - odparłem, podejrzewając, że mogłaby myśleć o kimś z jeździeckiego środowiska. Takich znajomych, siłą rzeczy, miałem najwięcej. Ale nie tym razem. - W każdym razie poznaliśmy się... Tylko się nie śmiej - zastrzegłem od razu. - Na speed datingu - dodałem, robiąc krótką pauzę, podczas której otworzyłem kluczem piwo i podałem butelkę Aileen, zaraz to samo robiąc z drugą, dla siebie. - Wiesz, przyjaciele dwa late temu uznali że dobrze mi zrobi, jeśli poznam kogoś nowego, więc zgodziłem się dla świętego spokoju - wyjaśniłem, nie zmieniając nic w swoim zachowaniu, za to w głosie nie dając rady ukryć jakby trochę smutnej nuty.
Ta krótka historia nie miała jednak końca, jakiego można było się domyślać po tak obiecującym wstępie.

Aileen - 2019-08-08, 00:00

Prosił bym się nie śmiała... ale się nie dało. Momentalnie przystanęłam a na mojej twarzy pojawił się wpierw szeroki wytrzeszcz, chwilę po tym usta z literki O, zmieniły się na C a z niej, niczym w slow motion, w śmiech.
- Ja pierdole. - Pisnęłam, po czym zakryłam twarz dłonią, gryząc sie w kawałek skóry, by przestać się śmiać. Zadziałało, ale na wewnętrznej stronie dłoni pojawiło się spore zaczerwienienie. - Wow, ale to jest... kurde. Fajnie w sumie. Ale to tylko przyjaciółka, czy wpadała Ci w oko? - Rzuciłam, w głębi duszy zarówno licząc, że może to być ktoś więcej ale, byłam też rozdarta na to, że wtedy musiałaby się nim dzielić, a raczej całkowicie oddać w czyjeś inne ręce i tyle z naszej znajomości. Nie spodziewałam się takiego uczucia zazdrości, które wydawało mi się totalnie niezrozumiałe. Całe szczęście nie pokazałam tego po sobie.
- W ogóle jak takie spotkanie wygląda. Siadasz sobie przy stoliku, gadasz 3 minuty i tyle? Czy jakoś dopasowują te osoby? - Zapytałam całkowicie zainteresowana, bo jeśli już miałam jakieś randki, to były to jednorazowe wypadki. Mało komu odpowiadał mój tryb życia, wyjazdy, bycie całkowicie niezależną. Chyba też nikt nie brał pod uwagę, że to może się zmienić. :/

Oliver Pelerieux - 2019-08-08, 15:35

Przewróciłem wymownie oczami, cały czas jednak się uśmiechając, bo spodziewałem się takiej reakcji. Mnie też to bawiło, dlatego nie miałem za złe Aileen tego, że nie wytrzymała i wybuchła śmiechem.
- Dobrze nam się rozmawiało, więc daliśmy sobie szansę. Od tamtego czasu spotykamy się w miarę regularnie - odpowiedziałem, zaś w reakcji na kolejne pytanie trochę się zmieszałem, właściwie nie wiedząc co powiedzieć. Do ostatniego spotkania sytuacja była jakby jasna, ale wypity na nim alkohol trochę namieszał. Ale tylko trochę, bo jednak dalej rozmawialiśmy jakby nigdy nic. - Podoba mi się, tak myślę - odparłem ostrożnie, raczej z przekonaniem mogąc powiedzieć, że Jillian jest ładna i dobrze nam się razem rozmawia. - Ale jesteśmy tylko przyjaciółmi i to się raczej nie zmieni - dodałem, zanim Aileen zaczęła skakać z radości, że udało mi się kogoś znaleźć. Albo płakać w środku, zależy jak na to spojrzeć...
W każdym razie nie myślałem o tej relacji jakoś poważniej, chyba dalej nie będąc gotowym na nic takiego. Mogłem sprawiać inne wrażenie, ale w głębi duszy wciąż czułem się sponiewierany i chyba po prostu bałem się dać komuś szansę, obawiając się, że zranię tego kogoś, samemu nie potrafiąc już pokochać.
- Tak, kobiety siadają przy stolikach i przysiadają się do nich mężczyźni, zmieniając się co jakieś pięć minut aż każda porozmawia z każdym. Gdy spotkanie się zakończy, zaznaczasz na kartce krzyżyk przy imieniu osoby, z którą dobrze ci się rozmawiało. Jeśli ona też to zrobi, po wszystkim dostajecie swoje numery i możecie się umówić na kolejne spotkanie - wyjaśniłem. - Dziwne się tam czułem, ale to było ciekawe doświadczenie.

Aileen - 2019-08-08, 22:01

Wysłuchałam jego tłumaczeń i zmarszczyłam brwi, zaś kiedy znaleźliśmy się już pod drzewkiem, usiadłam jak gdyby nigdy nic na trawce, ciesząc się takim błogim spokojem, szumem wiatru i mrówkami na nogach. Nawet one miały teraz swój urok.
- Dlaczego miałoby się nie zmienić? - Zapytałam, wiedząc, że bardziej chodzi o Noemi, niż nowo poznaną dziewczynę. Tym bardzej, skoro mówił o tym w taki niepewny sposób. Z jednej strony nie chciałam drążyć tematu, ale z drugiej wiedziałam, że jestem jedną z nielicznych osób, które mogą to zrobić. Albo ktoś nie wiedział o Noemi, albo nie był wystarczająco zżyty z Olim.
- Brzmi śmiesznie, ale coś w tym jest. W końcu dobre pierwsze wrażenie to podstawa. - Lekko się uśmiechnęłam, po czym westchnęłam, bo naprawdę teraz potrzebowałam powiedzieć mu coś innego.
- Oli, nie będę Ci tutaj robiła gadek filozoficznych, że ona by tego nie chciała. Po prostu, marnujesz swój czas. Marnujesz czas kobiet, które są Tobą zainteresowane i swój, kiedy mógłbyś w końcu doprowadzić którąś relację na odpowiedni tor, zamiast wiecznego buforowania. - Powiedziałam, co leżało mi na sercu, po czym wyciągnęłam nam po piwie, starając się ukryć lekki rumieniec wstydu, poprzez odwrócenie głowy na taflę jeziora. Nie wiedziałam właściwie skąd we mnie taki przypływ motywacyjnej gadki, ani dlaczego w ogóle poruszyłam ten temat, ale od razu jakoś spadł mi kamień z serca, a z języka wiązanka jeszcze innych słów.

Oliver Pelerieux - 2019-08-08, 23:13

Oparłem się plecami o pień drzewa, pod którym usiedliśmy i nie przerywając rozmowy, zacząłem się bawić jakimś źdźbłem trawy. - Bo chyba nie jestem gotowy - przyznałem, wiedząc, że przed Aileen nie muszę udawać. Naprawdę była jedyną osobą w Eastbourne, która wiedziała o Noémi. Nikomu nie opowiadałem o swojej przeszłości, więc nawet nikt nie podejrzewał mnie o tak przykre doświadczenia.
Westchnąłem gdy Aileen postanowiła ciągnąć ten temat, ale nie protestowałem wiedząc, że nie mogę tego w sobie tłumić. - Staram się nie dawać nikomu sprzecznych sygnałów i nadziei. Wiem, że to nie fair, gdybym kogoś wprowadził w błąd - wytłumaczyłem się, podkreślając, że nie marnuję niczyjego czasu, bo nikt się chyba ze mną nie spotykał w tym celu... Albo czegoś nie wiedziałem. Za to na pewno marnowałem swój czas, jeśli można tak to powiedzieć. W gruncie rzeczy nie wiedziałem czego jeszcze oczekuję od życia, może poza tym, żeby już więcej nie kopało mnie po dupie. - Nie chcę się angażować, bo boję się, że nic z tego nie wyjdzie i tylko tym kogoś skrzywdzę - dodałem trochę ciszej, po czym wziąłem łyk piwa, co pomogło mi utrzymać emocje na wodzy. Dużo miałem takich obaw w związku z nową miłością. Począwszy od takich głupich, jak to czy porównywałbym nową dziewczynę do Noémi na każdym kroku, przez trochę poważniejsze sprawy jak ta, czy byłbym w stanie pokochać ją na tyle mocno, by nigdy nie odczuła, że jest tą "drugą". Ale już najbardziej irracjonalną obawą jaka mnie nie opuszczała, było to, że mógłbym po prostu zapomnieć o Noémi. Co choć byłoby dla mnie dobre, to łamało mi serce na samą myśl o takiej możliwości.

Aileen - 2019-08-08, 23:41

Rozumiałam go i w pewnej kwestii całkowicie wspierałam. Tą kwestią był strach. Sama bałam się zapomnienia, zamienienia, choć w mojej sprawie było to niewykonalne. Dlatego z łamiącym się sercem słuchałam jego słów, na twarzy starając się być jak najbardziej obojętną. Sztuka prowadzenia konwersacji była u mnie na tyle wysoka, że nie dawałam nigdy odczuć litość, smutku czy niezadowolenia, o ile sama celowo nie chciałam tego pokazać.
- Uwierz mi, że lepsze są mile wspomnienia i późniejsze zranienia, niż ciągle wrażenie, że powinno się zrobić pierwszy krok. - Powiedziałam całkowicie pewna tych słów, obdarzając przyjaciela niemrawym uśmiechem. Niewiele myśląc obróciłam się tułowiem w jego kierunku, pochwyciłam go za brodę i skierowałam wzrok na mnie, zbliżając twarz na tyle, by móc wyraźnie widzieć jego oczy nawet wtedy, gdy spuści wzrok.
- Nie popełniaj tego błędu. Sama odcięłam się od tego, co mogło mnie wykaraskać z totalnego gówna. I wiesz co? Jestem teraz sama jak palec, bez rodziny, mieszkam sobie w luksusowym mieszkaniu w mieście, gdzie prawdopodobnie żyje morderca mojego brata. - Choć same słowa miały wydźwięk agresywny, pełen wyrzutów, to moja twarz dalej pozostała łagodna. Oswoiłam się z tymi rzeczami już na tyle, że mówienie o nich nie stanowiło problemu.
- Starczy, że ja odmówiłam sobie szczęścia. Podoba Ci się, to jej to pokaż; nie podoba, to ją spław. Ale próbuj. Noemi jest jak porcelanowa lalka: miną już jej czas, ale jej wartość i pamięć na zawsze pozostanie. I uwierz mi, może zabrzmi to kolokwialnie, ale lepiej żyć z dwiema kobietami, jedną która Cie kocha, druga którą kochasz Ty, niż być masochistą. - A po powiedzenia tego pogłaskałam go kciukiem po policzku, uśmiechając się już lekko żywiej, ale dalej łagodnie. Teraz już totalnie wszystko co chciałam, to powiedziałam, mogąc w końcu upić łyk piwa i odetchnąć głęboko. Nawet już tutaj nie chodziło o dziewczynę, z którą jedzie na wakacje, chodzi o ogół. Kogokolwiek, kogo by spotkał i wachał się przed sprobowaniem.

Oliver Pelerieux - 2019-08-09, 00:47

Niewiele wiedziałem na ten temat. Noémi była moją pierwszą miłością i dziewczyną, więc skończyłem jak nieuleczalny romantyk. Tylko raz było mi dane poczuć te motylki w brzuchu, urok pierwszych randek, pocałunków i innych rzeczy. Już prawie nie pamiętałem, jakie to uczucie, więc może dlatego nie tęskniłem za takimi przygodami. Potrafiłem się jednak zgodzić z Aileen, bo choć moje doświadczenie bazowało tylko na relacji z Noémi, to zdobyłem ją przecież takim śmiałym działaniem.
Zaskoczyła mnie jednak swoim ruchem, zmuszeniem mnie do spojrzenia jej prosto w oczy. Mimo to nie odwróciłem wzroku nawet na chwilę, jakoś nie mając z tym problemu, wbrew temu jaką przyjąłem postawę. Bardziej zabolało mnie jej wyznanie niż rozmowa o moich uczuciach, bo po raz kolejny przekonałem się, jak bardzo zranionym i nieszczęśliwym człowiekiem była w swoim pozornie idealnym życiu. Miałem wrażenie że bardziej się pogodziłem ze swoją stratą, ale tak naprawdę nie mogłem tego ocenić. Ani ja, ani nikt inny. Bo tak naprawdę, co by nie powiedzieć, każde z nas było ze swoim bólem samo.
Nie mogłem przyjąć tej rady, więc gdy pogłaskała mnie po policzku, spokojnie ale stanowczo obróciłem głowę, zrywając ten cielesny kontakt. - Na pewno masz trochę racji, ale nie potrafiłbym być takim pieprzonym egoistą - odparłem, dając jej do zrozumienia, że nie mógłbym być szczęśliwy będąc z kimś, kto mnie kocha, jednocześnie będąc zakochanym w kimś... kogo już nawet nie ma.
Jasne, zawsze mógłbym się zaangażować w jakiś luźniejszy związek, w końcu nie wszystkie kończą się ślubem i miłością do grobowej deski. Miałem jednak wrażenie, że jestem już trochę za "stary" żeby bawić się w chodzenie. Zresztą czy naprawdę coś takiego było mi potrzebne do szczęścia? Właśnie tą myślą postanowiłem podzielić się z Aileen.
- Jestem zadowolony z tego jak wygląda teraz moje życie - spełniałem przecież swoje marzenia i ambicje, nie porzuciłem planów o podróżowaniu i nawet miałem jakąś namiastkę miłości w postaci psa - i może byłoby pełniejsze gdybym kogoś miał, ale przy obecnym trybie życia nawet nie mam na to czasu. Nawet nie wiem czy mi tego brakuje - dodałem, tutaj już mówiąc trochę mniej szczerze, choć nawet z samym sobą nie byłem w tym temacie szczery. Dopiero alkohol i jakieś chwile słabości pokazywały mi jak bardzo brakuje mi bliskości, ale w innych okolicznościach zupełnie tego nie czułem.
Skoro już mowa o alkoholu, znowu się napiłem, zanim zadałem kluczowe pytanie.
- A ty? Czemu nie spróbujesz znowu? - Zapytałem, nawet nie wiedząc na jak grząski grunt wchodzę. Skoro jednak mówiła z taką żarliwością o tym, że miłość mogłaby przynieść mi szczęście, to zastanawiałem się czemu sama nie skorzysta ze swoich rad. W końcu to, że raz sobie odpuściła, jeszcze nie przekreślało jej szans na szczęście do końca życia.

Aileen - 2019-08-09, 22:59

Odetchnęłam, puściłam go i położyłam luźno dłonie na udach, bawiąc się w jakieś niezidentyfikowane tworzenie rytmu, poprzez uderzanie o siebie opuszkami palców. Chwilę zastanawiałam się nad tym wszystkim co powiedział, pozwalając spojrzeniu błądzić po tafli jeziora i pływających po nim kaczkach. W ogóle lubię kaczki, to takie słodkie istoty.
- Dla mnie nie ma czegoś takiego jak egoizm, jest tylko działanie samozachowawcze. Jeśli nie zrujnuję opinii czyjejś, to zrujnuję swoją. I to jest we wszystkim. - Opowiedziałam tak poetyckim tonem, że sama się z tego zaśmiałam, choć cały temat rozmowy nie był w nawet nikły sposób śmieszny. Przełknęłam ślinę i uspokoiłam się trochę, upijając łyk piwa.
- Gdy się kocha, znajdzie się czas. Chociaż, chyba ja nie powinnam tego mówić, bo wychodzę na totalnego zwyrodnialca bez emocji i uczuć. - To zaś skwitowałam już mądrzejszym wzruszeniem ramionami, chociaż gdzieś w podświadomości cicho rechotałam. Nie uważałam, by był szczęśliwy, ale tego nie mogłam powiedzieć, bo nie jestem jakimś wróżbitą Maciejem i muszę się pogodzić z tym, co sam mówi i próbuje pokazać. Ale cholera, obecnie ma tylko trzy dziewczyny, jedną słodką i chyba zajętą (nie umiem w odczytywanie zachowań ludzi), jedną poznaną na randce, jedną postrzeloną w trzy dupy, oraz psa. Właściwie na stałe ma tylko Niespodziankę, który owszem, może i kocha go całym sercem (BOZE JAK ONA SIĘ PATRZYY <3) ale to nadal tylko zwierzę.
Zamurowało mnie przede wszystkim jego pytanie o moje życie. Mogłam się tego spodziewać, owszem, ale percepcja jak widać legła w gruzach, bo totalnie na to nie wpadłam, gdy mówiłam swoje wywody. Momentalnie zwiędła mi mina, przełknęłam głośno ślinę, zaś głowę skierowałam na niego, chcąc wyglądać na całkowicie spokojną i zadowoloną.
- Bo widzisz, są dwa warianty tej mojej miłości. W tej braterskiej, to ja jestem kobietą, która jest kochana, ale nie kocha. Zaś w tej romantycznej, to ja kocham, a nie jestem kochana. - Ot, powiedziałam zgodnie z prawdą, popijając te słowa dużym łykiem gorzkiego piwa. Uśmiechnęłam się nawet delikatnie, ale przemawiała przez to odrobina ironii i fałsz, którym teraz musiałam się zajmować.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group