Alexis - 2016-02-21, 18:41 -Jesteś bardzo najebana.- poprawił jej wypowiedź kwitując wszystko lekko drwiącym uśmieszkiem. bo nawet jeśli jest to co? To nic, on sam też odczuwa po sobie wypite procenty. Z tym że u niego to 'odpał' występuje w tym najmniej oczekiwanym momencie. Jak mu sie czegoś zachce, o.
Widząc ten bulwers nie chciał przedłużać męczarni jaką było odstawienie od niej trunku.
- Dobra zeruj to i zmywamy się.- oznajmił głosem nie akceptującym sprzeciwu, takim nie podlegającym dyskusji. - Co mnie macasz, mam ci oddać?- spytał głupkowato robiąc prowizoryczny unik w końcu siedział na krześle więc miał ograniczoną zdolność ruchu.
-Na pewno nazwał, ale nie pamiętasz...- rzekł nie spuszczając zeń tego elektryzującego spojrzenia.Ethanie - 2016-02-21, 19:56 - Raz na jakiś czas można. Poza tym jesteśmy w trakcie opijania mieszkania, pamiętasz? - wymamrotałam z przekąsem.
- Ojoj, nie chciałam. Wybacz. - cofnęłam gwałtownie rękę a na moich dziecięcych policzkach pojawił się rumieniec.
Odebrałam od mężczyzny ostatni kieliszek, aby dosyć szybkim i pewnym ruchem przelać całą zawartość do gardła. Skrzywiłam się niesamowicie, zamykając na moment oczy. - Nie pomyślałam o żadnym soku do przepijania, mój błąd. - powiedziałam cicho, może nawet bardziej sama do siebie.
Spojrzałam mu w oczy, delikatnie przymrużając swoje patrzałki. - Nie, jestem pewna że nie. - rzekłam pewnie i stanowczo. - To co, idziemy? Tylko musisz mi wreszcie oddać klucze! nie chcę spać pod drzwiami..Alexis - 2016-02-21, 20:03 -Tak, tak, pamiętam.- co za blef, ale w końcu to tylko Alexis, on jak sie pomyli to prawdę powie. Oczywiście dziewczynie, która go w danym momencie kręci.
- Spoko.- mruknął poprawiając pozycję. Przy okazji dyskretnie odpiął o kilka cm bluzę bo na prawdę robiło się gorąco. Coraz bardziej i bardziej.
- Cierpi ciało gdy sie chciało.- skomentował ten doskwierający jej brak soku. Nim zdążyła na spokojnie ochłonąć po tym ostatnim głębszym on już stał i co gorsza na nią czekał.
- Już Ci mówiłem, że masz mi nie mówić co mam robić.- mówiąc to mrugnął doń zdradziecko oczkiem, niech się nie martwi. Z nim nie zginie. Zresztą jest pijana powinno być jej wszystko jedno.
Zmyli się ot co.
/ztEthanie - 2016-02-21, 20:10 Zamlaskałam cicho, po czym nieco chwiejnie podniosłam się z wygodnego krzesła. Oparłam się jedną z dłoni o blat stolika, wzdychając ciężko. No przecież nie jest ze mną aż tak źle. Z całą pewnością świeże powietrze dobrze mi zrobi
wyszłam za mężczyzną, jakoś Brian - 2016-02-22, 14:19
Diego Montana napisał/a:
No cóż czasem upić się było lepsze od wiecznej nudy, rutyny które ograniczały nasz świat. lubił coś mocnego, ale zarazem nie od razu uderzającego do głowy, co by nie paść tu po kilku łykach.
-Trudno zapomnieć. - znali się nie od wczoraj, on lekko uniósł kącik warg gdy odpowiadał mu na jego słowa. Cóż byli do siebie dość podobni, może dlatego tak świetnie się rozumieli?
-Obecnie wychowuje dwójkę podopiecznych, mam parkę hanowerów. Prywatnie niewiele się dzieje, wieje nudą, dosłownie. - ciekawe było to, że dosłownie miał ich parę. Był jak na razie zadowolony z ich kupna, zobaczymy jak będzie dalej.
Nuda była jego odwiecznym wrogiem i też poniekąd dlatego znalazł się tutaj. Rzeczywiście było to lepsze niż nudzenie się w domu, w dodatku mógł się spotkać ze starym kumplem. Wyszczerzył się w uśmiechu na jego słowa, bawiąc się do połowy pełną szklaneczką.
- Ja mam jedną klacz zangersheide. Być może później pomyślę o kolejnym podopiecznym, na razie się docieramy. A w domu czeka na mnie dalmatyńczyk o imieniu Samson. - powiedział, ponownie się uśmiechając na wspomnienie Sensationet i Samsona. - A tak poza stajennym życiem u mnie też nic ciekawego się nie dzieje, dlatego tutaj jestem, trzeba coś w końcu zmienić. - dodał.Sara - 2016-03-14, 20:42 Poruszając się żwawym krokiem w krótkim czasie znalazła się u stóp celu swojej podróży. Posiadała poważne plany, co do tego wieczoru. Od dłuższego czasu nie fundowała sobie żadnego alkoholowego napoju, już niemal zapomniała jakie to przyjemne uczucie, kiedy człowiek poddaje się procentom. Chciała odświeżyć swoją pamięć, dlatego poruszanie się samochodem byłoby jej całkiem nie na rękę. Do domu wróci pewnie jakąś taksówką, bo nie wyobrażała sobie powrotu pieszo, jednak kiedy jeszcze była trzeźwa krótki spacer w niczym jej nie zaszkodzi. Rozchyliła usta, pozbywając się z nich resztek szarego dymu, jednocześnie wypuszczając papierosa, którego przydepnęła, ruszając w stronę wejścia. Ostatnio znowu powróciła do nałogu i wbrew temu, co podejrzewała, wcale nie miała wyrzutów sumienia. Czuła się z tym całkiem dobrze.
Wdrapawszy się na ostatnie piętro budynku i stanąwszy przed drzwiami, prowadzącymi do pubu, westchnęła bezgłośnie. Zaraz też przekroczyła próg lokalu od razu poddając jego wnętrze dogłębnym analizom. Zmierzyła chłodnym wzrokiem osoby, które zdążyły się już nieźle narąbać, lecz zaraz przypomniała sobie, że przecież właściwie przyszła tutaj po to samo. Pokręciła lekko głową i przewróciła jasnymi oczami, odganiając od siebie zbędne myśli. Pewnym siebie krokiem ruszyła w kierunku baru. Po chwili zajmowała już swoje miejsce i wodziła wzrokiem po szerokiej gamie przeróżnych trunków, porozkładanych na półkach tuż za ladą. W niedługim czasie nieopodal pojawił się barman, który ze swoim niepokojąco wesołym uśmieszkiem zadał kluczowe pytanie. Jasnowłosa bez zawahania poprosiła o schłodzone whisky. W oczekiwaniu na zrealizowanie zamówienia, zerknęła na ekran telefonu, by upewnić się co do godziny. Później ukryła komórkę w kieszeni i zdjęła skórzaną kurtkę, gdyż w lokalu panowało względne ciepło. Nim się obejrzała szkło wypełnione bursztynowym trunkiem już czekało przed jej nosem. Uśmiechnęła się mimowolnie sama do siebie i od razu upiła pierwszy łyk, który zaszczypał przyjemnie w język, a następnie ogrzał przełyk. Tak, tego jej było trzeba.Christian Levrull - 2016-03-14, 21:19 Był tu z Danielem już jakiś czas, po ostatniej sytuacji z klubu na plaży zrezygnował z towarzystwa starych kumpli z pracy i zdecydował się na kogoś bardziej zaufanego. Jak można było się domyśleć i oni znaleźli się tu w nie innym celu jak po prostu piątkowego popicia, tym bardziej, że korzystał z nieobecności swojej dziewczyny, wreszcie ponownie wychodząc do starych znajomych.
Na środku głównej sali, gdzie znajdował się bar stał stół bilardowy, przy którym Christian urzędował z Danielem. Tym razem mężczyzna nie zachowywał się cicho, choć daleko było mu do niekulturalnego darcia mordy. Ubrany tym razem w wyjściową koszulę, o kolorze butelkowej zieleni, do tego czarne obcisły jeansy, wygodne buty. No i obowiązkowo guzik imprezy odpięty już. W trakcie rozgrywania każdej z partii żartowali, w miarę dyskretnie komentując również mijające je osoby, jako, że w tej sali miejsca do siedzenia były tylko przy barze.
We dwójkę zauważyli przybycia blondynki, której na pierwszy rzut oka daleko było do kogoś bez pewności siebie. Na pewno jej ignorowanie otoczenia też przykuwało uwagę, w końcu właśnie na coś takiego faceci lecą, czyż nie?
- Stary, jest moja.
Mruknął Daniel do Christiana odkładając kij i wypił kieliszek na odwagę, zerkając na kumpla.
- Wątpię.
Zaśmiał się widząc jak ten mimo wszystko rusza w stronę kobiety. Przysiadł obok niej opierając jedną dłoń na barze i rozsiadając się wygodnie na taborecie posłała Sarze uroczy uśmiech.
- Podawałaś mi dziś w nocy w moim śnie swój numer, możesz mi go przypomnieć, bo chyba źle zapisałem.
No daleko było mu do mistrza podrywu, tym bardziej po pijaku rzucał takie teksty, ale cóż. Aczkolwiek na pewno korzystał sporo na wyglądzie, dobrze zbudowany, ciemny blondyn, o zabójczym uśmiechu, do tego dobrze ubrany. No może w tym stanie nieco rozczochrany, ale...
- Daniel, daruj sobie, kobiety z klasą na to nie wyrwiesz.
Rzucił głośniej w stronę kumpla, nie ukrywając rozbawienia. Stał teraz oparty o stół bilardowy przyglądając się im z założonymi rękami, ciekaw reakcji dziewczyny. Kojarzył ją skądś, ale raczej słabo. Zapewne minęli się w stajni, nic więcej.Sara - 2016-03-14, 21:54 Dopiero przy przełykaniu kolejnej porcji alkoholu, przekręciła się odrobinę i przez ramię spojrzała za siebie. Uwaga blondynki skupiła się głównie na mężczyznach zajmujących stół bilardowy, znajdujący się na samym środku sali. Choć ich gra mogła być intrygująca, dziewczyna nie obserwowała ich zbyt długo. Nie posiadała dziś odpowiedniego humoru do żartów i innych zaczepek, więc wraz z utratą zainteresowania ponownie odwróciła się przodem do baru. Z jej piersi mimowolnie wyrwało się ciche, ale ciężkie westchnienie, które stłumiła kolejnymi dwoma łykami. Miała nadzieję, że już po tej jednej kolejce będzie nieco bardziej ożywiona, bo póki co bardziej nadawała się na pogrzeb, aniżeli zabawę w jakimś nocnym lokalu.
Oparła łokieć o chłodny blat i krzywiąc się nieznacznie, ostatecznie pozwoliła, żeby fala niespecjalnie pozytywnych myśli zalała ją doszczętnie. Będąc w sporym zamyśleniu kompletnie nie zwracała uwagi na otoczenie. Jedynym ruchem jaki wykonywała przez kolejne kilka minut, było mechaniczne, regularne unoszenie szkła, z którego powoli sączyła kolejne krople alkoholu.
Z owego letargu wyrwał ją dopiero fakt pojawienia się w pobliżu nieznajomego mężczyzny. Odruchowo zmierzyła go wzrokiem, szybko uświadamiając sobie, że kilka chwil wcześniej obserwowała jego grę w bilard. W pierwszej chwili w ogóle nie domyślała się o co chodzi, nie wiedziała też czego powinna się spodziewać, lecz o zamiarach mężczyzny przekonała się już niedługo. Organizm zmęczony ciężkim dniem dużo szybciej absorbował procenty, więc dziewczyna czuła się już o wiele lepiej, pomimo że dopiero pierwsza szklaneczka za nią. Nie zamierzała sobie odpuszczać możliwości do całkowicie niewinnych zaczepek. Uśmiechnęła się subtelnie i pokręciła delikatnie głową. -Jestem przekonana, że nie mogłeś się pomylić.- odparła pochylając się odrobinę, coby nie musieć zbyt unosić głosu. Wycofała się gwałtownie, kiedy usłyszała Christiana, ewidentnie kierującego swoje słowa do kolegi, siedzącego tuż obok niej. Jego również poddała dokładnym obserwacjom, uśmiechając się przy tym pod nosem.
-Może kolega też przyjdzie? ;>- zagadnęła do nieznajomego, w międzyczasie prosząc o uzupełnienie szkła o kolejną dawkę whisky. Dzisiaj będzie szaleć! Christian Levrull - 2016-03-27, 21:35 {Nie spodziewaj się dziś ambitnych postów z mojej pijackiej strony, wystarczająco dużo czasu spędzę nad poprawianiem ort. }
Blondyn skrzywił się nieco na jej odpowiedź, mimo wszystko nie tracąc na uroku osobistym, a co! Nim jednak zaczął coś mówić, w grę wszedł Christian...
Szybko nawiązał z Sarą kontakt wzrokowy, nie powstrzymując się od zadziornego uśmiechu. Wyciągnął z kieszeni swój telefon nie odwracając jednak wzroku od ładnej buźki dziewczyny, hm. Wymownie zerknął na nią wzrok kierując na telefon. Po czym podniósł swój do ucha i odchrząknął cicho.
- Aniele...?
Nie powstrzymał się od lekkiego, zaczepnego uśmiechu w stronę dziewczyny oczekując aż ta odbierze telefon. Nie ruszył się jednak z miejsca, ową zaczepkę traktując jako zaproszenie. Może w takim razie dziewczyna skusi się na jego towarzystwo, a nie jego kumpla? W między czasie wziął łyk whisky leżącej obok, czekając na jej ruch,Sara - 2016-03-27, 22:11 //Spoko, damy radę.
Spostrzegłszy lekki grymas na twarzy mężczyzny, wzruszyła lekko ramionami, dając mu tym samym do zrozumienia, że wcale tak bardzo nie zależy jej na jego towarzystwie. Wzrok blondynki ponownie spoczął na sylwetce Christiana, który nieuchronnie zaczął się doń zbliżać. Przez krótką chwilę wodziła spojrzeniem po całym jego ciele, aż ostatecznie skupiła się na twarzy, a konkretnie oczach. Pokusiła się o odwzajemnienie tego zadziornego uśmiechu, w międzyczasie sięgając również po swoje whisky, którego upiła niewielki łyk, po chwili ponownie odstawiając szkło na blat. Nie odrywając wzroku od mężczyzny, oparła łokieć na chłodnym blacie, a następnie podbródek podparła zwiniętą w pięść dłonią. Ciemne brwi jasnowłosej zmarszczył się nieznacznie, uważnie studiując poczynania zawodnika. Szybko załapując ową zaczepkę, pokręciła delikatnie głową i z cichym westchnieniem sięgnęła do kieszeni po swój telefon, który następnie przyłożyła do ucha.
-Czy to książę z bajki?- odpowiedziała, unosząc zaczepnie brew. Nadal utrzymywała ten zadziorny uśmieszek, który chwilami zdawał się być nieco bardziej widoczny. Wcale nie przeszkadzała jej obecność Chrisa, właściwie podświadomie właśnie tego chciała, więc jego wizyta przy barze była jej jak najbardziej na rękę. -Książę może przestać podpijać mi trunek?- rzuciła luźno, wlepiając spojrzenie w owego wspomnianego księcia, kiedy właśnie odstawiał szklankę ze schłodzoną whisky.Christian Levrull - 2016-03-27, 22:24 W między czasie Daniel, nie będąc aż tak głupim na jakiego wygląda oddalił się zrezygnowany, pijany, nie mówią ani słowa, w stronę stołu bilardowego. Christian jednak tymczasowo totalnie go zignorował, skupiając się na blondynce. Pierwsza rzecz, średnio tolerował tatuaże, aczkolwiek musiał przyznać, że te "wyglądające" spoza jej bluzki dodawały jej charakteru. Oczywiście miało się okazać, że w jej wypadku tatuaże są zbędne, ale... Raz kozie śmierć?
- Ok, podaruję się dalszą bajeczkę. Przynajmniej uwolniłem Cię od kumpla, co zrobiłem z chęcią.
Mruknął, mimowolnie się uśmiechając, dziewczyna miała coś w sobie, aczkolwiek nie licząc dobrego ciała intrygowało go coś w jej twarzy. Zabawne, że miało się okazać, iż znają się ze stajni.
- Twój? Starczy dla każdego, aczkolwiek z chęcią podam Ci Twój...
Odparł sięgając w stronę jej szklanki i zbliżając się niebezpiecznie blisko jej ciała mogła bez problemu poczuć jak jego oddech delikatnie pieści jej ramię, oczywiście nieświadomie. Odsunął się następnie podając jej swoje szkło, a następnie biorąc swoje w dłoń.
- Christian.
Przedstawił się, aczkolwiek jak wspomniano wcześniej, kojarzył ją skądś. Nie wiedzieć czemu nie skojarzył ją ze stajnią, czy też kumplem, którego była dziewczyną, ups.Sara - 2016-03-27, 22:43 Wzrok dziewczyny mimowolnie spoczął na oddalającym się mężczyźnie, jednak nie przejmując się zbytnio jego odejściem, szybko powróciła spojrzeniem do obecnie nowego towarzysza. Uważnie się mu przyglądała, choć nie robiła tego w sposób iście nachalny, zwyczajnie usiłowała zarejestrować każdy szczegół jego wyglądu, który również dawał jej nieco do myślenia, choć jeszcze sama do końca nie wiedziała co. Do swoich tatuaży była już tak przyzwyczajona, że nie traktowała ich jako czegoś niezwykłego. Spoglądając na nie widziała tylko niegroźne malunki, jednak kogoś innego rzeczywiście mogły zadziwiać, albo po prostu mu przeszkadzać.
-Wcale nie był taki zły...- mruknęła wzruszając lekko ramionami. Oczywiście na myśli miała wspomnianego znajomego, który nie wywarł na blondynce zbyt dobrego wyrażenia, jednak za bardzo jej też nie przeszkadzał swoją obecnością. Tak czy inaczej bez niego zrobiło się więcej miejsca i przede wszystkim nie znalazł się ktoś, kto mógłby głupio dogadywać.
Skinęła lekko głową, nie pozbywając się z twarzy subtelnego uśmiechu. -W to, że wystarczy nie wątpię.- mruknęła pod nosem, wiodąc wzrokiem za brunetem, a konkretnie jego ręką. Kiedy poczuła na swoim odsłoniętym ramieniu oddech mężczyzny, jej skóra w niekontrolowanym odruchu zmniejszyła swoją powierzchnię, tworząc swoistą gęsią skórkę. Wzięła dostarczone szkło i delikatnie zacisnęła na nim palce.
-Sara.- zrewanżowała się w automatycznym odruchu. Również skądś kojarzyła mężczyznę, szczególnie teraz, kiedy poznała jego imię, była niemal pewna, że już gdzieś mogła się z nim spotkać, acz w tej chwili nie miała głowy do zastanowień gdzie i dlaczego, a myśl o stajni nawet nie przemknęła jej przez głowę.Christian Levrull - 2016-03-27, 23:02 Tym razem mu nie przeszkadzały, warto dodać jednak, że w jego "sferach" czy po prostu pracy ludziom nie przystoi malować się w iście indiańskim stylu. Nie potrafił również stwierdzić czy u kobiet go to pociąga, może dlatego, że jakoś zazwyczaj posiadał kobiety bez malunków? Ciężko stwierdzić.
- Zapewne, ciężko ocenić, nie gustuję w mężczyznach. No, zły może nie był, ale może być lepszy, przynajmniej w kwestiach innych niż pierwsze wrażenie.
Odparł wzruszając mimowolnie ramionami, jego słowa miały na celu zaznaczenie, że jakoś specjalnie nie uważa się za Alfę i Omegę, ale na pewno postara się jako zrekompensować ową "stratę".
- Richardson? Nasza Pani Instruktor?
Mógł strzelić gafę, ale jebać to, wolał strzelić na oślep z pamięci niż żałować. Nie siadł obok niej, a przystanął obok, opierając się o blat baru, oparł się podbródkiem o jedną z dłoni, nie spuszczając z niej wzroku.
- Czyżby ktoś Cię wystawił? Nie wyglądasz na kogoś zadowolonego ze swojego żywota.
Odparł chcąc pociągnąć temat, a temat związku czy ogólnie towarzystwa był chyba najłatwiejszym do pociągnięcia dalej.Sara - 2016-03-27, 23:51 -W innych kwestiach nie było mi go dane oceniać.- odparła, rozkładając przy tym ręce. Za szybko jej umknął i nie zdążył wykazać się niczym innym, więc jasnowłosa nie miała pojęcia czy coś traci. Tak czy inaczej ową utratę mogła zrekompensować obecność Christiana.
Twarz dziewczyny po raz kolejny rozświetlił nieco szerszy uśmiech. W pierwszej reakcji skinęła głową, jednocześnie potwierdzając przypuszczenia mężczyzny, a po chwili zabrała też w tej kwestii głos: -Wiedziałeś, czy po prostu strzelałeś?- spytała niezobowiązująco. Przemawiała nią zwykła ludzka ciekawość i nic poza tym. Jakoś niespecjalnie zależało jej na rozpoznawalności, właściwie było jej wszystko jedno, jednak w stajennym gronie być może rzeczywiście była odrobinę znajoma, chociażby z widzenia albo jakichś krótkich wzmianek. Niemniej jednak, ona nadal nie domyślała się, że mężczyzna jest zawodnikiem. Ostatnimi czasy stroniła od wszelkiego rodzaju zawodów i nie zasięgała po informacji na ten temat. Poza tym przez długi czas przebywała poza miastem, a nawet poza granicami kraju, więc powróciwszy wszystko wydawało się bardzo... obce.
Wraz z kolejnym pytaniem nieco spochmurniała. Powolnym ruchem uniosła szkło do połowy wypełnione trunkiem i szybko upiła zeń kilka większych porcji. Westchnęła cicho, odkładając szklankę. -Wystawić nie wystawił... chyba...- mruknęła sama nie będąc pewną swoich słów. Nie lubiła rozmawiać o sobie i swoich problemach, lecz to wszystko irytowało ją do tego stopnia, że czasem miała ochotę zaczepić przypadkowo napotkaną osobę i opowiedzieć jej o wszystkim. Szczególnie teraz, kiedy w ruch poszła trzecia kolejka. Przekręciła głowę, krzywiąc się lekko. -Do dupy z takim żywotem...- mruknęła, spuszczając wzrok i wlepiając go w podłogę czy jakiś inny bliżej nieokreślony punkt. -Zostaje tylko pić i liczyć, że się to nie skończy alkoholizmem.- dodała po dłuższej chwili, ponownie sięgając po swoje whisky, którego ostatecznie pozbyła się ze szkła, od razu żądając dolewki. Pijąc w takim tempie powinna przerzucić się chyba na shoty...Christian Levrull - 2016-03-29, 13:41 Słysząc jej słowa uśmiechnął się półgębkiem.
- W tym wypadku nie pomogę, nie sprawdzałem go na wszystkich płaszczyznach.
Spojrzał jej w stronę wymownie, choć wiedział, że raczej domyśli się o co mu chodzi. Jej nieco zdystansowane zachowanie było w pewien sposób gaszące, z drugiej strony niektórzy przy dopiero co poznanej osobie nie byli zbyt wylewni i słusznie. Christian jednak raczej był z tych chętnych do poznania, tym bardziej przy alkoholu i sporo gadał, o tym co mógł mówić.
- Z drugiej strony, jako dobry skrzydłowy powinienem go zachwalać... Ale chyba nie będę Ci mydlił oczu, Sara.
Zaśmiał się, by następnie opróżnić swoje szkło i poprosić o kolejną kolejkę. Przyszedł się tu rozluźnić, wychillować, a że prócz jego kumpla nawinęła mu się blondynka, do tego nie tylko jako wymagająca rozmówczyni, ale również taka, która wyglądem potrafiła przyciągnąć... W skrócie, no jak widać na tych dwóch Panach, potrafiła.
- Przyznam się, że strzelałem, aczkolwiek wiedziałem, że skądś Cię kojarzę, obstawiałem stajnię, nie firmę, a że na naszym ośrodku multum ludzi, to czasami ciężko się chociaż przedstawić. Zresztą, startowałaś wcześniej, musieliśmy się minąć na zawodach.
Przyznał się, że strzelał, aczkolwiek w Orchard nie trudno o to, by większości nie znać. Do tego sam Christian ostatnimi czasy nie udzielała się towarzysko wśród światka końskiego, jak i przychodząc na stajnię nie lubi gadać z tamtym towarzystwem, woli ten czas spędzić na treningi z podopiecznymi.
Nim dziewczyna zebrała się do kolejnej odpowiedzi wreszcie zajął miejsce obok niej opierając się o blat baru przekręcił głowę, by mieć z nią kontakt wzrokowy. Cóż, widać zadał ciężkie pytanie.
- Mam rozumieć, że po prostu nie zaprosił?
Zagaił, on sam również potrzebował rozmowy, takiej otwartej, z której jednak coś zapamięta, a że jak na razie we dwójkę mieli tylko % na odwagę, daleko jeszcze było do upojenia, czemu więc nie skorzystać? Tym bardziej, że podświadomie miał ochotę z nią porozmawiać, chociażby o pogodzie.
- I to już od jakiegoś czasu, hm?
Spojrzał na nią nieco poważniej, ale po chwili posłał lekki uśmiech, który przerwał biorąc łyk trunku. Na razie o sobie nie mówił, choć pewnie jak zacznie temat to i on się "wyleje".