To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Dark Tirith - 2016-04-16, 08:19

Policja zarzuciłaby mu zapewne 'umyślne spowodowanie śmierci', gdyby odkryli zwłoki Darka. Biedaczek rozszarpany przez wilki, wcześniej pozostawiony samego przez uciekającego Harleya. :lol2: Normalnie brzmi to jak scenariusz do jakiegoś filmu grozy! Tak naprawdę kary nie wyglądał teraz na takiego, którego cokolwiek ruszyło. Stał tylko, wpatrując w szeleszczące od ruchu nieznanego zwierzęcia krzaki. Do nozdrzy ogiera znów uderzyła woń psa, ale poniekąd ich niedalecy kuzyni mieli taką samą, o ile dużo się nie mylił, więc mogło to oznaczać tyle co nic.
Schował uszy w gęstej grzywie, kiedy nieśpiesznie ruszył do przodu poproszony o to przez jeźdźca, nadal jednak nie patrząc się na drogę przed sobą, a to, co miał z tyłu. Był widocznie rozkojarzony, nie do końca skoncentrowany na pomocach, które ciągle wysyłał mu mężczyzna. Z zdziwieniem zarejestrował głuchy łoskot, którzy przetoczył się po jego grzbiecie, aby po chwili przenieść się na ziemię. Posłał Harleyowi lekko zdziwione spojrzenie, to na nim skupiając swój wzrok. Stanął odważnie przy jego boku, w każdej chwili będąc gotowym odeprzeć ataki zwierzyny. Kumpla w potrzebie się nie zostawia! :lol: Otarł się szyją o jego ramię, aby potem w dość dziwny sposób jak na konia oprzeć łeb o bark, tym samym mając jakby podobne pole widzenia do Davidsona. Zrozumiał, że patyk, który trzymał w swoich dłoniach, był niejako bronią przed nadciągającym niebezpieczeństwem. Spiął swoje mięśnie, widząc pędzącego w ich kierunku psa... Czyli ich obawy były po prostu wyolbrzymione. Odsunął się nieco od niego, nie chcąc być przypadkiem wzięty za cel. One też miały zęby, aczkolwiek nie widział w swoim mniemaniu powodów, dla których miałaby zacząć go gryźć.

Joy - 2016-04-16, 10:27

Widok Harleya, którego z końskiego grzbietu ściągnęło drzewo, wywołał w suce konsternację. Z pełnego galopu przeszła do wolnego truchtu, marszcząc czoło i intensywnie ziejąc. Wtem mężczyzna podniósł się, biorąc do ręki kij, co wyglądało tak jakby... chciał się bawić? Zamknęła więc pysk i będąc całkiem blisko, nagle przypadła do ziemi, zad pozostawiając w górze. Bystrym wzrokiem śledziła kolejne ruchy Harleya, który nagle zrezygnował z zabawy. Może to i lepiej, bo nie miała na nic sił - padła ciężko resztą cielska, ponownie wywalając język. Jej boki unosiły się wysoko w szaleńczym tempie, ale gdy szatyn zagwizdał, znowuż zerwała się na równe łapy i kołysząc się, 'uśmiechając' i kładąc po sobie uszy w rozkosznym wyrazie podeszła do niego, by wskoczyć nań przednimi łapami i dać mu mokrego buziaka. Na konia nie zwracała większej uwagi, toteż mógł się czuć bezpieczny.
Harley Davidson - 2016-04-25, 20:25

W takim filmie grozy niewielu bohaterów przeżywa, więc pewnie część watahy zajęłaby się i pozbawieniem życiem Harleya... No cóż, jego intuicyjny lęk okazał się znacznie przesadzony i jedynym, co go jeszcze pocieszało było to, że nawet spróbowałby walczyć z potencjalnym agresorem!
Kiedy pierwsze zadziwienie minęło zaczął się zastanawiać jak zabrać swoją damę do domu... Uśmiechnął się promieniście do Darka, poniekąd oświadczając mu, że będzie wracać z trochę większym i mniej stabilnym balastem na grzbiecie. Odwzajemnił całusa, przytulając Joy, ułożył obie dłonie na jej bokach, by trochę ją poczochrać, pomiziać. Pogłaskał po kości nosowej ogiera, w duchu chwaląc go za odwagę i wierność. Cudowne zwierzę! Szkoda, że ujeżdżeniowiec i to do tego wykupiony.
-No, skarby, przejedziemy się jeszcze trochę, co?
Zostały jeszcze z dwa, trzy kilometry do głównego szlaku, którym mogli spokojnie wrócić do domu. Owczarzyca była jak na razie dość zmęczona, więc postanowił dać jej chwilę na odpoczynek... W końcu nawet, gdy weźmie ją w siodło, będzie musiała jakoś się na nim, na jego kolanach utrzymać. W tym czasie trzymał Darka na wodzy, pozwalając mu się paść w okolicy. Będzie potem siedział i pół godziny zdrapywał resztki trawy z wędzidła, ale niech straci! Po upływie kilku, bądź kilkunastu minut, które miały przywrócić Joy chociaż minimum energii zagwizdał i poprowadził ogiera w stronę opuszczonego domostwa, gdzie poprosił psicę o wskoczenie na szeroki murek. Hm. Jak by to teraz ogarnąć? Nawet jeśli wejdzie teraz w siodło to i tak kawałek musi doskoczyć, a on ją po prostu złapać... Na razie nie miał innego pomysłu na rozwiązanie tego problemu, więc postanowił spróbować. Wspiął się w siodło, ustawił hanowera równolegle do murku i otwierając ramiona zagwizdał. Yolo!
-Hop, Joy! Hop!

Dark Tirith - 2016-05-02, 18:05

Wątpię, żeby wilki miały ochotę zapolować na Harleya, jeśli przy jego boku wiernie będzie stała Joy. Tylko Dark padnie ofiarą krwiożerczych zwierząt, które rozszarpią go na strzępy. Już wyobrażam sobie nagłówki tutejszej gazety, mówiąca o tym, jak jeden z koni został bestialsko zamordowany przez wilczury. Postawa Davidsona zostałaby pewnie wspomniana tylko pobieżnie, żeby przypadkiem nie wyszło na jaw, że to on zostawił rumaka na pastwę losu!
Kary wyraźnie znudzony przypatrywał się psu, widząc, że nie pierwszy raz widzi się z mężczyzny. Nie byłoby innej możliwości, bo po co pchałby się w leśne ostępy za człowiekiem, który mało by ją obchodził? Zmarszczył nieco chrapy, ponieważ do jego wrażliwych nozdrzy docierał ostry zapach samicy. Nigdy nie przywyknie do tych czworonogów, osobiście uważając, że w stajni większe prawo bytu miały o dziwo koty. Przynajmniej tyle pamiętał z swojego pierwszej stajni, w której pierwszeństwo miały mruczki. Zastrzygł uszami w odpowiedzi na głęboki i przyjemny tembr głosu Harłaka, zastanawiając się, co takiego znów planuje. Nader cierpliwie spoglądał na pieszczoty, którymi obdarzał swoją pupilkę, przestępując z nogi na nogę. Gdyby miał ochotę, uciekłby stąd w jednej chwili, aczkolwiek już dawno zdążył się nauczyć, że takie zachowanie po prostu nie ma większego sensu. Przymrużył leniwie powieki, na swoim pysku czując dość przyjemne drapanie. Korzystając z chwilowego odpoczynku, zwiesił łeb ku ziemi, zaczynając skubać zieloną trawę. Wędzidło nieco utrudniało sprawę, ale i z tym dał sobie jakoś radę. Nie zwracał najmniejszej uwagi na to, co robi pies, w większości kątem oka spoglądając na Anglika. Poderwał się gwałtownie, słysząc przeciągły gwizd, który mógł sygnalizować tylko koniec upragnionej przerwy. Sapnął krótko w drodze do niewysokiego murku, kiedy to stawy zatrzeszczały krótko, pozbawione wcześniejszego ruchu. Poruszył się w miejscu, na swoim grzbiecie mogąc w końcu poczuć znajomy ciężar przyjaciela. Następnie swój wzrok przeniósł na sukę, która gotowała się do skoku. Spiął nieznacznie mięśnie, oddychając głębiej niż przed chwilą.

Harley Davidson - 2016-05-27, 16:38

Postarał się uspokoić Darka spokojnym przemawianiem, dotykiem... Nie chciał, by ogier wystraszył się nadmiernie, gdy tylko Joy znajdzie się na jego grzbiecie. Gdy tylko owczarzyca trafiła w jego ramiona, przytulił ją do piersi, postarał się w miarę stabilnie ułożyć ją przed sobą. Jedną dłoń poświęcił teraz całkowicie pilnowaniu zmęczonej psicy, by krzywda jej się nie stała i by nie spadła przypadkiem... Drugą trzymał wodze, na lekkim kontakcie, dodał łydkę, zacmokał i stępem poprowadził tę uroczą dwójkę do stajni. Jeśli Joy odpoczęła i wyraziła chęć zejścia z grzbietu karusa, znalazł dla niej jakieś bezpieczne lądowisko i pozwolił zeskoczyć. Nie forsował już żadnego z nich, skupił się raczej na rozluźnieniu hanowera w stępie i przypilnowaniu Joy przed zgubieniem się. :3

[z/t]

Dark Tirith - 2016-05-27, 17:01

Karus niemal cały czas strzygł uszami do tyłu, kładąc je nieznacznie po sobie, aby wychwycić nawet najlżejszy ruch zwierzęcia na swoim grzbiecie. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie doświadczył, ale jednocześnie wiedział, że Harley stara się go jak najbardziej uspokoić. Dopiero po dłuższej chwili był w stanie rozluźnić mięśnie i skupić się na drodze przed sobą tak, żeby ciągle nie zerkać na Joy, która pewnie całą swoją uwagę poświęciła i tak mężczyźnie. Ruszył pewnym krokiem w stronę stajni, od czasu do czasu nieznacznie ciągnąc za wodze.

z/t

Dominik - 2016-06-05, 15:08

Siedział sobie na Hell i patatajał. Przejechali już pewnie z dwa kilometry żwawym stępem, ale chłopak jeszcze nie odważył się poprowadzić jej kłusem czy galopem. Czuł się niezbyt pewnie, a do dodania sobie otuchy śpiewał niewyraźnie pod nosem;
- When you're talkin to yourself, and nobody's home, you can fool yourself, you came in this world ALOOOOONN.......... - zaśmiał się nerwowo pod nosem. - No i jak Hell? Ładna pogoda. Jak myślisz, będzie burza z tej chmury? - spojrzał przed siebie na granatowe niebo.

Hell No - 2016-06-05, 18:00

W drodze do lasu była wyjątkowo spokojna. Mijane samochody czy inne elementy typowo miejskiej infrastruktury nie były jej straszne. Jeżeli zaistniało coś, co wydawało jej się godne uwagi i wzmagało jej czujność, jedynie zaokrąglała szyję i czujnie spoglądała w stronę owej rzeczy, cicho furkocząc chrapami. Nie należała do specjalnie płochliwych koni. Większym problemem mogły okazać się liczne owady, od których namiętnie próbował się odgonić poprzez szastanie ogonem lub nawet kopanie jedną z zadnich kończyn pod brzuch. Wzmogło się to szczególnie w lesie (czy raczej w poprzedzających go łąkach?), więc obawiam się, że jednak zakłusowanie będzie nieuniknione! Insekty były na tyle absorbujące, że na Dominika niemalże nie zwracała uwagi, co wychodziło raczej na jego korzyść. Lepiej, żeby nie zaczęła się jednakowo denerwować, bo jeszcze zawrócą szybciej niż przypuszczał...
Dominik - 2016-06-05, 22:06

Jemu też dokuczały owady, w szczególności paskudne komary. Zakłusowanie więc wydawało mu się być dobrym pomysłem. Gdy wstąpili do lasu, pan De dał jej lekką łydkę, a potem przytrzymał przy jej bokach nogi. Wodze były na delikatnym kontakcie, ale bardziej trafnym określeniem jest, że były po prostu luźne. Uważał, że na takiej prostej drodze może dać jej pełną swobodę ruchu pyskiem. Zacmokał dla lepszego rezultatu.
Hell No - 2016-06-11, 09:06

Dość energicznie przeszła do kłusa, wkrótce przyspieszając jeszcze mocniej, gdy tylko poczuła, że nic "z przodu", to jest na pysku, jej nie ogranicza. Była daleka od samodzielnego przejścia w galop, lecz nie nazwałabym jej kłusa wygodnym. W jej naturze leżało pędzenie do przodu, dlatego też szybko przebierała nogami, naraz stawiając dość obszerne kroki. Jeśli jednak Dominik nadążał za nią, anglezując w jej tempie, to raczej oboje byli zadowoleni. Przy tej prędkości raczej nic nie miało prawa ich kąsać. Oczywiście jeżeli wyczuła ze strony chłopaka jakiekolwiek zachwianie równowagi, instynktownie zwalniała, dając mu szansę na poprawienie się.
Dominik - 2016-06-21, 14:34

Zapomniał już jaka tragedia jest z Hell w kłusie. Próbował anglezować, potem próbował ćwiczebnego, ale było jeszcze gorzej. Skrócił lekko wodze próbując powstrzymać jej szaleńszy pęd.
Droga się rozszerzała, a z prawej strony las się rozrzedzał. Trawa sięgała do brzucha Hell, ale Dominik poprosił o stęp i skierował klacz w tamtą stronę. Dał jej łydkę na zachętę, aby ta zeszła ze ścieżki i poprowadził ją na polankę. Jeśli dobrze pamiętał, kilkaset metrów dalej ukryty był zbiornik wodny, z którego czerpali zapasy strażacy. Zbiornik był zadbany i czysty, idealny na pławienie.

Hell No - 2016-06-22, 20:17

Na szczęście Dominika reagowała na złapanie za wodze tak, jakby sobie tego życzył, a nie jak wiele innych koni - jeszcze większym przyspieszeniem. Co prawda otworzyła lekko pysk, ale zaraz nieco zwolniła kłus. Chwilę później na życzenie jeźdźca przeszła do stępa, w którym skierowała się w stronę gęsto porośniętej polany. Bez obaw weszła w wysoką trawę i śmiało idąc do przodu rozglądała się z zainteresowaniem po okolicy, która niewiele jej mówiła.
Dominik - 2016-06-23, 14:08

Siedział spokojnie na jej grzbiecie i prowadził ją w stronę jeziorka czy czegoś takiego. Naprzeciwko nich zagęszczał się las i nagle JEEEB mama dzik wyskoczyła z małymi dzikami tuż przed nimi. Dominik znieruchomiał z WTF na twarzy. Hell, ratuj?
Hell No - 2016-06-23, 20:08

Hell też znieruchomiała. Stanęła jak wryta, naraz wybałuszając ślepia i szeroko rozwierając nozdrza. Instynktownie obawiała się dzików (ich zapach nie był zresztą najmilszy), dlatego... zarządziła taktyczny odwrót! Zerwała się do biegu, o dziwo nie w stronę, z której nadeszli. Pobiegła na przełaj, przez polankę, potężnymi susami pokonując kolejne metry terenu i ani myśląc o zatrzymaniu się.


Dominik - 2016-07-01, 22:02

- o kurwaokurwaokurwaokurwa!!!!!!!!!- zaryczał i tylko złapał się łęku siodła. Momentalnie jak Hell skoczyła przed siebie, on poleciał w tył ciągnąc ją za wodze, jednak szybko się ogarnął. Złapał wodze, które już puścił i leciały w powietrzu, jakoś je chwycił jedną ręką, przechylił się do przodu, drugą ręką trzymał się siodła, wiatr we włosach, trawa w mordzie - ogólnie bosko. Jedna noga wypadła mu ze strzemienia, druga za to wpadła za mocno. Dupa odbijała się od siodła, zapewne nieprzyjemnie dla klaczy. - O-o-o-o bo-o-o-ż-e-e-e- - wyjęczał za każdym odbiciem się jego wiotkiego ciała od siodła. Halo Dominik, przecież umiesz troche jeździć! Przypomniał sobie o tym po jakiś 30 sekundach ucieczki od dzików. Złapał równowagę i wsadził stopę w strzemię (nie wiem jak, ja nigdy nie umiem jak już mi wypadnie :lol2: ) Przeniósł ciężar na strzemiona i usiadł w siodle. Złapał kontakt na wodzy i skierował jej pysk w bok aby w jakiś sposób wytracić prędkość i ewentualnie odzyskać sterowanie. - PRRRRRRRRRRRR - wziął i zawołał.




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group