Charlotte - 2018-06-28, 13:53 Przełknęła ślinę, chwilę zbierając myśli, zaraz zaś uśmiechnęła się niewinnie, starając się jakoś to umiejętnie wytłumaczyć.
- Mimo tego, że jestem dość znana, cenie sobie prywatność. Dlatego ludzie nie znając mojej twarzy mogą sie jedynie domyślać kim jestem i nie mają odwagi nic z tym robić. Szczególnie że moje zdjęcia bywają odważne.- Na domiar swojej wypowiedzi, lekko wzruszyła ramionami. Zaraz po tym spojrzała znów na swój obiektyw i rozstawiony piknik.
- W zamian za zdjęcia zapraszam na piknik. Możemy też dodać jakieś wspólne zdjęcie. - To mogło mieć korzyść obupulne, o czym zapewne i blondynka wiedziała. Publikowane przez nie obie treści były dość podobne, może poza siłownią Lottie, bo pokazywała ją z perspektywy pracownika. Dzięki temu szersze grono mogło do nich trafić, to niczym swojego rodzaju transakcja.Joy Bein - 2018-06-28, 17:18 Słowa szatynki miały sens, Orchard w oczach Joy miał za to ten klimat, że ludzie totalnie nie zwracali tutaj uwagi na wygląd, treści umieszczane na social mediach i inne udziwnienia, każdy był tutaj sobą a na ulicy bardzo często można było ominąć jakiegoś dziwaka lub łagodniej mówiąc hipstera.
Blondynka czuła się tutaj zdecydowanie lepiej niż w małym miasteczku gdzie przyszła na świat, ale mogło to też wynikać z faktu iż nikt jej tutaj nie zna ; była jedną z wielu osób, które codziennie przemierzały te ulice.
Joy kiwnęła potwierdzająco głową na słowa szatynki i przeszła na przeciwną stronę, odsunęła statyw delikatnie obok ; chciała wykonać zdjęcia swoim aparatem, znała go lepiej i miała większą świadomość co zrobić aby zdjęcia wyglądały porządnie i nadawały się do umieszczenia na portalu.
- Przesuń się delikatnie w prawo - jej wzrok był pełen skupienia, widać było, że wkłada w obecną czynność całą siebie. Lubiła fotografować, a zrobienie kilku zdjęć Lottie było świetną okazją do nabrania nowych doświadczeń, bowiem szatynka była dość wymagającą modelką, w jej wypadku nie wystarczy proste zdjęcie, które możesz ustawić jako profilowe na facebooku.Charlotte - 2018-06-28, 21:56 Korzystając z pomocy blondynki zabrała się za pozowanie, pomagając jej przy tym zakrywaniem twarzy, na przykład ręką, czy kosmykiem włosów. Zgodnie z instrukcjami Joy przesunęła się krok w bok i kontynuowała pozowanie, co jakiś czas zmieniając pozę. W pewnym momencie naszła ją inna myśl, którą wcześniej zaproponowała.
- Zróbmy sobie wspólne. Na przykład ja będę stała tyłem, Ty przodem, albo ja jakoś w połowie plecami. - Powoli zaczęła zmieniać pozycje, ukazując kilka możliwych kombinacji. Co jak co, wenę miała.
/wybacz, ale nie wiem co odpisac... Joy Bein - 2018-06-29, 11:22 Joy posłała szatynce uśmiech i przeszła na drugą stronę obiektywu. Oparła się plecami o Charlotte realizując przy tym jedną z jej wizji, dla pewności zrobiły kilka różnych ujęć.
-Dasz mi jakiś kontakt do siebie ? - spytała chociaż była praktycznie pewna, że gdzieś w internecie udałoby jej się natknąć na jakąś formę kontaktu. Potrzebowała go oczywiście aby wysłać dziewczynie zrobione dzisiaj zdjęcia.
/jezu ja tez xdJessamine - 2018-06-29, 12:12 Miałam przymknięte oczy, ciesząc się dotykiem słońca na skórze. Myślałam o tym, że już niedługo i będą wakacje i miałam doskonały plan jak je spędzić - w stajni. Głosy innych spacerowiczów i odgłos rolek na chodniku zwróciły moją uwagę do tego stopnia by otworzyć oczy. I w tym momencie od razu dołączyłam do skromnej grupki fanów nieznajomej rolkarki, której kibicowali chyba wszyscy tu obecni. Skok tyłem, po którym wylądowała w pobliżu mojej ławki był kolejną akrobacją, która zasługiwała na podziw. Pozbierałam swoją brodę z ziemi, bo zapewne tam się znalazła po obserwacji tricków nieznajomej, po czym z cichym śmiechem jej zaklaskałam. W końcu ten "występ" zdecydowanie zasługiwał na aplauz.Charlotte - 2018-07-06, 12:38 Najwygodniejszą formą kontaktu wydawała się dla Lottie aplikacja Messengera, mimo to chwilkę pomyślała, czy powinna się na to decydować. Zaraz jednak uśmiechnęła się i sięgnęła po telefon, ukazując dziewczynie swoje konto na facebooku.
- Sądzę, że tak będzie najwygodniej. - Skwitowała, by po tym jak dziewczę zapoznało się z jej profilem, schować telefon do kieszeni i sięgnąć po aparat. Złożyła statyw i trzymając aparat w dłoni wskazała piknikowy koc z pizzą, która nie była podobna do wszystkich siłowniowych świrów, lecz Lottie nie potrafiła bez niej przetrwać.
- Siadaj, zapraszam.Desmond - 2019-02-03, 00:38 Myśli pożerały go od środka, w szczególności te, które przypominały mu, że musi jakoś zacząć zarabiać tutaj na życie, bo długo nie pociągnie za to, co obecnie posiadał. Nerwowym krokiem przechadzał się ścieżką parku, w dłoni dzierżąc niedawno odpalonego papierosa, po którego często sięgał, chcąc zabić doskwierający głód nikotynowy, stopniowo odpuszczający z każdym jego zaciągnięciem się.
Nerwy powodowały nasilenie się częstotliwości pojawiania się tików, więc podczas spaceru wyglądał dość nieporadnie, zwłaszcza w momentach, gdy próbował się hamować.Charlotte - 2019-02-03, 00:43 Po zrezygnowaniu z pracy na siłowni pozostało jej jedynie ćwiczenie w domu i bieganie, które poświecało szczególnie dużo czasu. Tak było też tym razem. Biegła swój 15 kilometr, już trochę zmęczona, ze słuchawkami na uszach, gdy po prostu biegnąc zaczęła spoglądać na swoje nogi i beeng. Wpadła wprost na czyjeś plecy, odbijając się od nich i ledwo co łapiąc równowagę. Spojrzała na ową osobę i westchnęła cicho, zaraz przepraszając dość cicho i z widocznym strachem. Ot, chciałaś wyjść do ludzi, do weszłaś na nich.Desmond - 2019-02-03, 01:04 Zupełnie niespodziewanie poleciał przez kogoś do przodu, aczkolwiek również zdołał utrzymać równowagę, pomagając sobie rękoma. Podczas incydentu upuścił papierosa, co jako pierwsze zwróciło jego uwagę, a dopiero po spojrzeniu na niedopałek na ziemi obrócił się w tył zrywczo, spoglądając na stojącą teraz już przed nim kobietę. Pech chciał, że jego mózg w tamtej chwili chciał dać upust negatywnym emocjom.
-Szmata- Wysyczał do wręcz przez usta, co wyglądało co najmniej nienaturalnie i groteskowo. Zauważając wręcz strach w jej oczach, walnął się niezbyt delikatnie w czoło, marszcząc po tym czoło.
-Przepraszam, to nie byłem ja..- Zaraz jednak poprawił się, nie chcąc, żeby uznała go za czubka, który dopiero co wyszedł z psychiatryka. -To choroba, zespół Touretta- Mruknął, spuszczając wzrok w ziemię, biorąc jednocześnie głęboki wdech. Wyciągnął doń dłoń i delikatnie, ledwo zauważalnie się uśmiechnął.
-Jeszcze raz przepraszam, naprawdę nie chciałem urazić - W tamtym momencie chyba na jego ramieniu siedział mały aniołek, który dyktował mu, jak ma się zachowywać. Jedno było pewne, Desmond nie postąpiłby tak z mężczyzną, lub mniej atrakcyjną dziewczyną.Charlotte - 2019-02-03, 01:22 Stała jak wryta przez całre jego tłumaczenie, mając nie dość że łzy w oczach, to jeszcze lekko trzasaca się brodę. Czas uciekać Marina - powtarzała sobie w głowie, zaraz jednak opanowała się, przypominając wiedzę ze szkoły średniej i tego, że owa choroba naprawdę istnieje.
- Ymm, jasne, nie ma problemu. - Rzuciła i przetarłw łzy spod powiek, zaraz wdychając powietrze i spuszczajac głowie. - Jeszcze raz przepraszam i chyba powinnam już iść. - Rzuciła, nie chcąc dalej się kompromitowac i spróbowała go wyminąc, opanowujac przy tym łzy, które instynktownie napłynęły pod jej powieki. Była odporna na obelgi, lecz problem tkwił w niespodziewanej reakcji i tonie głosu. Tak bardzo źle wspomnienia z tym miała.Desmond - 2019-02-03, 01:57 Zrobiło mu się nieco przykro, gdy zauważył jej szklane oczy i drążą brodę, nie mając pojęcia, że zareaguje w taki sposób. Przez to wszystko momentalnie zrobiło mu się gorąco, a napływ kolejnych emocji powodował mimowolne ruchy jego ciała, w szczególności rąk. Zaskoczyło go to, że ona również go przeprosiła. Sumienie nie pozwoliło mu tak po prostu pozwolić jej odejść, więc szybko rzucił.
- Nie, zaczekaj - Sięgnąłby w jej stronę dłonią, by ją zatrzymać, ale sugerując się jej reakcja zdecydowanie nie miała ochoty na kontakt fizyczny z jego osobą. O ile rzeczywiście nie odeszła kontynuował.
-To moja wina, powinienem usłyszeć, że ktoś za mną biegnie.- Ale był zbyt pochłonięty całym tym myśleniem, by w porę zareagować na zbliżającą się za nim kobietę. W tamtej chwili miał ochotę znów uderzyć się w twarz, nie mogąc znieść poczucia winy, które na nim ciążyło.Charlotte - 2019-02-03, 11:33 Kiedy o to poprosił rzeczywiście się zatrzymała, oddychając głęboko. Już się zaczynała powoli uspokajać, lecz wtedy on wziął na siebie resztę winy a przecież to ona na niego wpadła, nie widząc co ma przed oczyma.
- Nie. To ja nie patrzyłam pod nogi. - Pokręciła głową i zbiła usta w cienką linię, spoglądając na niego, po czym właściwie w niepodobny do siebie sposób uśmiechnęła się, otwarcie, spoglądając mu w oczy jeśli tylko miała do tego możliwość. Wizja niebezpieczeństwa migiem odeszła, gdy zauważyła jego smutek, był w tym zbyt prawdziwy. Do tego jakieś miłe emocje napłynęły do jej serduszka, które zwykle lękało się obcych ludzi, szczególnie agresywnych, nawet jeśli nic jej już podobno nie groziło.
- Już wszystko dobrze. - Rzuciła, aby w pewien sposób zażegnać bezsensowne przerzucanie między sobą winy, po czym sięgnęła ręką do kucyka, owijając pasmo włosów wokół palca, co zwykle robiła gdy trochę się mimo wszystko stresowała.Desmond - 2019-02-04, 00:54 Wyglądało na to, że teraz oboje będą się na zmianę przepraszać i obarczać winą, bo powoli zaczynało się robić dla niego niezręczne. Wtedy zauważył poprawę, a przynajmniej mu się tak wydawało, bo zauważył, że na jej twarz wkradł się uśmiech. Poczuł się wtedy równie luźniej jak sama dziewczyna.
- To dobrze - Opowiedział, w tamtym momencie przenosząc ciężar ciała z nogi na nogę.
-Desmond - Przedstawił się i tym razem już wyciągnął do nieznajomej dłoń, która w tej krótkiej drodze drążyła jeszcze wyraźnie zadrżeć.
-Chcesz się przejść? Nie będziemy chyba tak stali, jak idioci- Nie chciał przepuścić okazji do nawiązania nowej znajomości w tym mieście, bo tak naprawdę był tu sam. W tamtej chwili obawiał się tylko tego, że ponownie zrzuci obelgą w jej stronę.Mistrz Gry - 2019-02-09, 10:30
Mimo całkiem zimowej pogody, chłód nie był odczuwalny na tyle, by wiele par pojawiło się w parku na niedzielny spacer. Tym samym pojawili się także łowcy okazji, w postaci handlarzy kwiatów. Który mężczyzna nie skusi się na różę za 20 funtów, kiedy jego kobieta patrzy na niego zakochanym (czy też morderczym) wzrokiem? Tym samym facet w średnim wieku, na rowerze pojawił się obok Desmona i Charlotte z szerokim uśmiechem, na który kupował tych mniej zdecydowanych klientów.
- A może chciałby Pan podarować różyczkę pięknej Pani? Cudowna kobieta zasługuje na cudowny prezent! - Powiedział typową dla siebie gadkę miękkim, sugestywnym głosem, następnie zaś wskazał na bagażnik oraz koszyk z przodu, gdzie znajdowały się herbaciane, czerwone i białe róże.
Charlotte - 2019-02-09, 10:42 Wyciągnęła także do niego dłoń, delikatnie ją ściskając i obdarzyła mężczyznę jeszcze szerszym uśmiechem.
- Charlotte. - Wykonała delikatny ruch głową, jakby miała się ukłonić, ale nie poruszyła ciałem. Z czystej grzeczności i przyzwyczajenia. - Jasne. To znaczy... mogę, ale nie za długo. - Przeczesała jedną ręką tył głowy, psując trochę kucyk, nie zdążyła się jednak tym przejąć, kiedy podszedł do nich mężczyza. Zarumieniła się lekko i spuściła głowę, bo halo, poznała go dwie minuty temu, z drugiej zaś strony było jej po prostu głupio, że mężczyzna tak perfidnie próbuje wyłudzić hajs. Nie odezwała się jednak, nie miała odwagi.