To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Alexis - 2016-02-19, 19:25

To spojrzenie prawie go zabiło na miejscu. Nie ma to jak wkurwiona nastolatka ( bo nadal za takową ją postrzegał). :D Tylko dzięki wypitemu alkoholowi znosił sobie na spokojnie te wszystkie fochy. Będąc na nie odpornym skomentował to jedynie niemym westchnięciem i rozbrajającym na miejscu uśmieszkiem triumfu. Tym kopniakiem trochę zaskoczyła.
- Ej dziewczyno, ja nogami na życie zarabiam!- poinformował bo przecież miała prawo nie wiedzieć, choć tak naprawdę ani go to nie zabolało, ani w niczym nie przeszkodziło. Niech jednak wie, że na sumieniu będzie miała jego karierę! xD
- Dobra, wyluzuj.- mruknął dosyć zabawnie, sam podpuszczał siebie do dalszego wkurwiania jej skoro tak dobrze mu idzie.
Nie spuszczając spojrzenia z blondynki ( ponoć szatynki) z widoczną zadumą analizował kuszącą propozycję, która padła z jej strony jak gdyby doszukiwał się w niej czegoś więcej.
- Nie mam, ale mogę mieć jak się postarasz.- odparł wreszcie przy okazji zadzierając ku górze brwi. Choć nie znali się zbyt dobrze Niemiec skłonny być popaść na trochę w jej towarzystwo, nie wiedząc do końca o co mu teraz chodzi. Może alkohol we krwi...może brak wrażeń...? A może chęć odmiany popycha go do działania mającego na celu spędzenie z Ethanie kilku dłuższych chwil.

Aaren Wayford - 2016-02-19, 20:57

- Drzewo ?- spytała zaskoczona jego odpowiedzią, nie trudno było się domyślić, że miało to związek z samochodem. - Uważaj na siebie następnym razem. Nie chcę Cię odklejać z drzewa.- zaśmiała się, pozwalając sobie na taki, a nie inny żart.
Sama nie wiedziała dlaczego wtedy zareagowała tak gwałtownie i agresywnie. Sytuacja przecież tego nie wymagała, miała pewność, że nie skrzywdziłby jej. Mimo to jeden impuls wystarczył, oboje byli pod mocną presją i po ciężkich przeżyciach. Po prostu jedna iskra, a zaraz po niej nieporozumienie.
Z uwagą obserwowała jak Anglik wlewa w siebie resztki whisky, lustrując kolejno jego pełne wargi, później żuchwę aż w końcu zatrzymała się na krtani. - Wiem dlatego przeprosiłam. Zbyt gwałtownie zareagowałam, poczułam się nieswojo, a nie powinnam. Nie dałeś mi do tego powodu.- spojrzeniem bez skrupułów wodziła po jego mięśniach rysujących się pod koszulką mężczyzny, znów przyciągał ją do siebie jak magnez. Kusił zapachem, bliskością, a przede wszystkim swoją obecnością.
- Skłamałabym jeśli powiedziałabym „nie”.- wykrzywiając kąciki ust w podstępnym uśmiechu wbiła błękitne tęczówki wprost w jego oczy. - Nie chciałabym jednak psuć Ci wieczoru i odciągać od towarzystwa.- wyjaśniła oglądając się za siebie w stronę stolika przy którym siedzieli znajomi Bastiana.

Bastian Collins - 2016-02-19, 21:12

- Jak widzisz, umiem się od niego sam odkleić – skwitował jedynie, uważając temat stłuczki z drzewem za zakończony. Naprawdę nie chciał gadać o tym, że stracił panowanie nad kierownicą, nawalił się w trzy dupy i żyje tylko i wyłącznie dlatego, że jakaś dziewczyna się nad nim zlitowała, wezwała karetkę i uciekła spłoszona obecnością Anne w szpitalu. Co prawda zamierzał ją w jakiś sposób odnaleźć i podziękować i choć na razie nie miał pomysłu w jaki sposób tego dokonać, to postawił sobie za cel wykonanie tego zadania… a Bastian zawsze realizuje postawione sobie wyzwania. I tym razem nie miało być inaczej.
- Chyba nie chcesz o tym tutaj rozmawiać – skrzyżował ręce na klatce piersiowej, uprzednio odłożywszy szklankę na blat i ponownie wbił swe spojrzenie w buzię pani porucznik. Miał zamiar wrócić do wydarzeń tamtego pamiętnego wieczoru, poruszyć kwestię „dziwki”, którą się nazwała i wyjaśnić swoje zachłanne zachowanie, ale nie zamierzał roztrząsać tego w pubie, gdzie mogą ich usłyszeć postronne osoby, które niekoniecznie chciał w to mieszać. Na relacji z Aaren nawet mu zależało, więc tym bardziej chciał aby nie kryli do siebie urazy. Coraz mniej osób w tym mieście w ogóle się z nim rozumiało lub chciało spędzać czas, więc musiał dbać o znajomości, które wnosiły coś do jego życia i sprawiały, że stawało się ciekawsze.
Kiedy kobieta wspomniała o znajomych przy stoliku, Bastian spojrzał w ich stronę i kiwnął głową.
- Mam wrażenie, że dzisiaj im przeszkadzam – oświadczył i odwróciwszy się do brunetki mrugnął w jej stronę okiem. O ile nigdy nie opuściłby Alexisa żeby spędzić czas z kobietą – przecież Ax był jego przyjacielem, który marzył o roli kochanka! – to obecność Ethanie była i dla niego nieco krępująca. Nie wiedział i nie umiał się przy niej swobodnie zachowywać w obecności volvo-hejtera, szczególnie po tym co kiedyś mu o niej opowiedział. O tak, było tak niezręcznie, że marzył o tym, aby wyjść teraz z pubu.
- Mogę się z nimi pożegnać, nie zabiją mnie za to – oświadczył, wsuwając dłonie do kieszeni swoich spodni. Decyzja co zrobią należała więc do Aaren.

Aaren Wayford - 2016-02-19, 21:31

- Właśnie widzę, ładną masz twarzyczkę.- zaśmiała się, a widząc jego niechęć po prostu odpuściła. Nie musiała ciągnąć tego tematu, najważniejsze dla niej było to, że żył. A w dodatku chodził i miał się dobrze, pomimo paru sińców i stłuczeń tych doskonale widocznych i tych poza zasięgiem jej wzroku.
- Masz rację, to nie miejsce na taką rozmowę.- przytaknęła mu kątem oka śledząc Hayley, która zajęła się pracą. Nie sądziła, że Bastian będzie chciał to drążyć, ale czasem niektóre sprawy wymagają rozłożenia na czynniki pierwsze. Przynajmniej później będą wobec siebie na czysto, żadne nie wytknie drugiemu tego, co stało się kiedyś.
Byli w końcu przyjaciółmi, a tyłka nie ratuje się byle komu. Nie po to teraz znosiła tą całą mafię siedzącą jej na karku, czasem trzeba podjąć ryzyko, pójść w ogień za kimś kto coś dla nas znaczy. - Myślisz, że chcą zostać sami ?- uśmiechnęła się spoglądając na tą uroczą parę, kto wie może samotność będzie im służyć ? ;> Wzorkiem omiotła zarówno kobietę jak i mężczyznę, starając się zapamiętać charakteryzujące ich szczegóły. Wszystko może się kiedyś przydać ;>.
- Skoro tak mówisz, to czekam przed wejściem w samochodzie.- może faktycznie prowadzenie po alkoholu nie było najlepszą opcją, ale wypiła tylko dwie szklanki whisky, a nie dwie butelki. W dodatku kierowcą też była nie najgorszym, nie powinien bać się o swoje życie w obecności Aaren za kierownicą.
Schodząc z stołka barowego, stanęła tuż przed nim spoglądając nieznacznie w górę. Delikatnie muskając jego policzek posłała mu tajemnicze spojrzenie. - Czekam.- wymijając mężczyznę, ruszyła w stronę wyjścia, opuszczając lokal.
Odnajdując samochód na parkingu za budynkiem, podjechała po wejście, drzwi pasażera ustawiając przed wejściem. Co prawda białe bmw nie było jej wymarzonym samochodem, ale zanim na taki będzie mogła sobie pozwolić, potrzebowała o wiele więcej gotówki ze swojej drugiej „pracy”.

Bastian Collins - 2016-02-19, 21:58

Właściwie nie chciał rozkładać wszystkiego na czynniki pierwsze i najbardziej chodziło mu właśnie o wyjaśnienie określenia, którego Aaren wobec siebie użyła. Nie chciał żeby tak widziała się w jego oczach, ponadto sądził, że nigdy nie dał jej ku temu powodu. Może nawet nie wiedział jak bardzo się mylił?
Odprowadził kobietę wzrokiem do drzwi, a sam ruszył ku stolikowi gdzie siedzieli jego znajomi.
- Będę uciekał. Bawcie się dobrze dzieciaki i nie naróbcie głupot – uśmiechnął się tajemniczo do obojga po czym skierował kroki ku drzwiom, aby już w chwilę później odnaleźć podstawione przez brunetkę auto. Wsiadł do środka, upewniwszy się najpierw, że to na pewno samochód pani porucznik i skierował wzrok w jej stronę, przyglądając się skupionej minie.
- Więc porozmawiamy tutaj czy mnie gdzieś zabierzesz? – uśmiechnął się głupkowato, ale już w kilka sekund później na jego twarz wrócił poważny wyraz. Nadal nie był w nastroju do żartów w obecności Aaren i chciał aby jak najszybciej się to zmieniło. Wyciągnął z kieszeni fajki, a jedna z nich wylądowała w jego ustach. Uchylił nawet okno lecz dopiero teraz spojrzał w stronę brunetki, jakby oczekując na pozwolenie odpalenia papierosa. Normalnie nie zwróciłby uwagi na to czy panna Vaugier życzy sobie by palono w jej samochodzie, ale teraz okoliczności były nieco inne.

Aaren Wayford - 2016-02-19, 22:22

To nie tak, że postrzegała się jako dziwkę, po prostu w tamtej chwili i podczas towarzyszących jej emocji poczuła się lekko zagrożona i może w pewien sposób uprzedmiotowiona. Seks dla niej był czymś co miało przynosić przyjemność, dawać emocje i uczucia, których łakomie pragnęła i poszukiwała. Sprowadzając go do zwykłego rżnięcia, jakie część mężczyzn po prostu preferowała, czuła się pomijana w tym wszystkim, stając się wyłącznie narzędziem. Obwiniała się o to, że nie potrafiła wtedy w pełni zaufać Bastianowi, zbyt szybko podjęła decyzję i zareagowała.
Bez zastanowienia ruszyła spod klubu, kierując się w sobie znanym kierunku. - Mów, mamy czas.- uśmiechnęła się, skupiając się jednocześnie na drodze i na rozmowie z brunetem. Jej także nie odpowiadała ta sztywna atmosfera pomiędzy nimi, chciała to załagodzić, a przede wszystkim zmienić.
- Śmiało.- uśmiechnęła się na widok fajki, sama paliła dlatego nie przeszkadzało jej to, że mężczyzna akurat teraz miał taki kaprys. Przygryzając swoją dolną wargę czekała, aż Bastian zacznie mówić.

/zt x2

Ethanie - 2016-02-19, 23:46

Zaśmiałam się, cofając swoje kopyta, coby nie kopać go jeszcze bardziej. Zarzuciłam nogę na nogę, po czym ponownie oparłam się o oparcie plecami, patrząc tajemniczo na Alexisa. - Tak? A czym się zajmujesz? - zapytałam zaciekawiona, słysząc iż nogi są jego narzędziem pracy. Na tancerza mi nie wyglądał, ale może się myliłam? :lol:
Chwyciłam swoją szklankę w dłoń w celu przysunięcia jej do ust. Przechyliłam ją, jednak nawet ani jedna kropelka się już nie uchowała. Odstawiłam więc ją na miejsce, krzywiąc twarz w grymasie.
- Spoko - odpowiedziałam krótko. Zaraz sprawię że najdzie go ochota :D Na alkohol, oczywiście.
Już szykowałam się do wstania, kiedy to podszedł Bastian w celu pożegnania się. Westchnęłam cicho pod nosem a kąciki moich warg lekko opadły w dół. - Mam nadzieję że jeszcze spotkamy się w innych okolicznościach. - zdążyłam powiedzieć nim ten opuścił pomieszczenie. Gdy tylko zniknął w drzwiach, przeniosłam spojrzenie na towarzysza. Uśmiechnęłam się cwanie, po czym podniosłam tyłek z krzesła. Poprawiłam spódniczkę jednym, szybkim ruchem dłoni a następnie ruszyłam w stronę baru. Nie było mnie dłuższą chwilę. Miałam problem z wyborem odpowiedniego trunku. Ostatecznie padło na sześć kieliszków wściekłego psa i dwa kamikadze :lol: Cóż, najwyżej ktoś mnie stąd wyniesie. Albo będę tu spać bo i tak kluczy do własnego mieszkania obecnie nie posiadam :lol2:
Po wyczyszczeniu się z kasy, wróciłam z zakupem do stolika. Ledwo dałam radę przynieść tą tackę. Pierwszy drink wszedł mi dosyć szybko i gładko więc już trochę mi szumiało. Ale tak troszeczkę.
Postawiłam przed Alexisem cztery kieliszki. Trzy z nich były krwiście czerwone, jeden błękitny. Usiadłam na swoim miejscu, chwytając jednego wściekłego. Uniosłam go do góry i zaczęłam mu się przez chwilę przyglądać. Sok malinowy + tabasco z wódką = idealne połączenie. Zerknęłam zza kieliszka na mężczyznę. - Smacznego

Alexis - 2016-02-20, 15:49

- Na razie.- odparł Basowi gdy ten ich mijał, odprowadziwszy go jeszcze wzrokiem przez moment zastanawiał się kim jest krocząca za nim/przed nim brunetka. Wyczuwał kolejne kłopoty, ale co tam. Nie jego sprawa. Zresztą może kiedyś też mu coś o niej powiedział aczkolwiek Ax powoli nie nadąża za wyborami przyjaciela. Jedno jest pewne- kochankami nigdy nie byli i nie będą. sorry Bas, musiałbyś zainwestować w cycki. I blond perukę. I odrobinkę rozumu. Przydałoby sie też wydepilować nogi. :lol2:
Tamci wyszli zatem uwagę Niemca w pełni skupiła na sobie Ethanie.
- Jestem piłkarzem.- przyznał z animuszem. Tak, tak wszyscy wiedzą lepiej co to znaczy. Piłkarze mają łatki. Szczególnie ci zawodowi. Dlatego zanim coś palnęła wolał uprzedzić ją i zmienić temat.
- A Ty się jeszcze uczysz, co?- pierwsze co mu przyszło do łba. :D
Pozostawiony sam sobie złapał szybko za telefon i odwołał spotkanie. W tym stanie nie da rady. Ano i czasu mu braknie bo Ethanie chyba się rozkręca. Od momentu w którym opuścił ich Bas stała się zupełnie inną osobą. Ax to zauważył aczkolwiek on nigdy o nic nie pyta, sam wie jak to czasem jest. To sprawa pomiędzy nią i jego przyjacielem. Mu to koło chuja lata czemu mają na siebie wyjebane i marzą im się 'inne okoliczności'. :lol2:
Dziewczyna wróciła z kolejnymi kieliszkami toteż natychmiastowo schował fon do kieszeni i uraczył ją pytającym spojrzeniem.
- Nie przestajesz mnie zadziwiać, młoda.- kręcąc głową na boki potwierdził jedynie słuszność swych słów. - To jakaś szczególna okazja, czy ja o czymś nie wiem?- sam nie wiedział jak traktować to zakrapiane alkoholem posiedzenie. Miało być piwo..ciekawe na czym się skończy bo ja już dobrze wiem do czego to wszystko zmierza. :D
O dziwo brunet nie tknął trunku choć było w czym wybierać. Zastygł za to w bezruchu uważnie ja obserwując. robił to w przystępny sposób, nie nachalnie ani nie denerwująco.
Czekał aż go oświeci. :lol2:

Ethanie - 2016-02-20, 16:03

Zdziwiłam się usłyszawszy nazwę profesji, jaką zajmuje się mężczyzna. Nie przyszło mi to w ogóle do głowy, a po drugie - nie wyglądał na piłkarza. Ale co ja tam wiem :lol: Pokiwałam więc głową z uznaniem, nie kontynuując tematu. Bo ewidentnie chciał go zmienić. Ale skoro zajmuje się sportem zawodowo - ma z tego spore pieniądze. Rozmyślając dalej, skoro ma pieniądze - z pewnością ma dziewczynę ( :lol: ). A skoro ma dziewczynę - zapewne jak się dowie że upija się z nowo poznaną koleżanką, mocno się na niego zdenerwuje. A przecież nie chcę być powodem kłótni. Żadnej.
Przejechałam kilka razy palcem po brodzie, w drugiej dłoni trzymając kieliszek. No cóż, jest dorosłym mężczyzną i wie co robi. A przynajmniej tak mi się wydaje. Ale moment! Skoro ma pieniądze, to czemu to ja przed chwilą wyczyściłam się ze wszystkich "drobniaków"? :lol2:
- Nie, już się nie uczę. Choć w zasadzie powinnam. - powiedziałam, odstawiając na moment trzymany kieliszek. Już mnie ręka bolała.
-Mam 20 lat.. lada moment 21. - mruknęłam pod nosem, czując się trochę jak gówniarz :'D
- A to dobrze, czy źle? - zaśmiałam się pod nosem. - W zasadzie to nie ma okazji. Zawsze musi być okazja? - zaczęłam. - O wiem. Niedawno się tu przeprowadziłam i jeszcze tego nie opiłam. Widzisz, okazja się już znalazła.

Alexis - 2016-02-20, 16:13

Nie wyglądał na piłkarza bo był ubrany. :lol2:
Nie że nie chciał o tym rozmawiać, po prostu wychodził z założenia iż kobiety nie interesują się piłką a nawet jeśli to są ...kiepskimi ekspertami. Zawsze wiedzą swoje.
Że niby ma dziewczynę? Ehhh myślisz że on o tym pamięta? :D Nie no ok, może mieć żonę, dzieci, dom na utrzymania, psy, teściów na głowie..wszystko...ale i tak robi co zechce. Bo to Alexis. egoistyczny, zapominalski Alexis.
- Myślałem że..-urwał nie widząc sensu kończyć. Trudno, też jest letnia. Wie co robi pytanie tylko czy wie z kim? ;D
- Pracujesz?- raczej stwierdzenie choć w ostatniej fazie pytajnik w głosie zaistniał.
Czując, że trzeźwieje a to niebezpieczne chwycił w dłoń kieliszek. W geście wznoszenia toastu za to wszystko co mu przed chwilą zdradziła o sobie i o swym życiu poczekał aż się ogarnie i równocześnie opróżnili szkło.
- Zawsze jest okazja a nie że musi być.- sprostował chyba niepotrzebnie. Lubi mieć ostatnie słowo. Zdanie. No taki typ..

Ethanie - 2016-02-20, 16:19

Ok. To zaraz go rozbierzemy i ocenimy fachowym okiem czy wygląda na piłkarza, czy nie :lol2:
- Jeszcze nie. Dopiero co się wprowadziłam. Niedługo zacznę czegoś szukać. - zdążyłam odpowiedzieć na pytanie, nim opróżniliśmy pierwsze kieliszki. No to zostały jeszcze trzy :lol:
Skrzywiłam się lekko. Nie byłam przyzwyczajona do picia. W zasadzie to nigdy mnie do tego jakoś szczególnie nie ciągnęło. Może dziś miałam jakiś podświadomy, skryty powód do takiego zachowania?
- Zgadza się. - potwierdziłam, ponownie pokazując mu rząd białych zębów. W zasadzie to uśmiech nie schodził mi z twarzy. Chwyciłam w dłoń następne szklane naczynie. Zacmokałam pod nosem. - Uwielbiam maliny. I tabasco. - zaczęłam wyjawiać coraz więcej szczegółów o sobie, niezbyt nad tym panując :lol2:

Alexis - 2016-02-20, 16:25

Jedno oko ci nie wystarczy. Uwierz. :lol2:
- Oby Ci się poszczęściło bo nawet kluczy nie potrafiłaś znaleźć.- musiał jej to wypomnieć, ale to dlatego, że poczucie humoru na nowo mu wróciło. Wpływ alkoholu czy dziewczyny? Kurde, ciężko stwierdzić.
Też nim lekko wstrząsnęło, ale tam od wewnątrz. Nie pił. Nie mógł. Człowiek jednak niemalże zawsze gdy czegoś nie może to robi to trzy razy częściej i z tą cholerną satysfakcją.
- Zwolnij, pijana mi się nie przydasz!- wtrącił z uśmiechem komentując te zabójcze tempo. Ktoś musi go do domu odprowadzić nim totalnie sie gdzieś zaszyje.
- Zawsze jesteś taka szybka?- zagaił tajemniczo nie wiedząc o co chodzi a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o...

Ethanie - 2016-02-20, 16:47

- Oh, no dobrze. - odstawiłam kieliszek na stół. W zasadzie to nie wiedziałam czemu w tak zawrotnym tempie chciałam lać sobie do gardła to paskudztwo. Znaczy... ten pyszny trunek!
Jeśli już mowa o odprowadzaniu to prędzej Alexis będzie musiał odprowadzić mnie, niż ja jego. To ja tutaj jestem "niepijącą", młodą gówniarą. No i najważniejsze - wciąż nie mam swoich kluczy.
- A do czego mam Ci się przydawać? - zapytałam z zalotnym uśmiechem. Bo cóż, już trochę wypiłam i w głowie siedziały mi brzydkie, złe, niedobre rzeczy.
- Nie. - odpowiedziałam z grobową miną. - Są sytuacje, w których... a mniejsza - urwałam. Chciało mi się pić więc zwilżyłam gardło zawartością drugiego kieliszka. 2/4 :lol:

Alexis - 2016-02-20, 16:55

Na Alexisa można liczyć, ale akurat Ty nie powinnaś. Źle na tym wyjdziesz.
Jest jeszcze cień szansy, że on tych twoich kluczy nie zgubił acz wyjmował z kapsy telefon to całkiem możliwe, że już gdzieś pod stolikiem leżą. xD
- Tego to nawet ja nie wiem.- wzruszył lekceważąco barkiem. Miała go odprowadzić i tyle. Sam nie trafi. Dusza towarzystwa musi zawsze mieć osobę obok. Ewentualnie lustro.
- To w sumie zależy od tego jak bardzo jesteś użyteczna, pożyteczna, jeden kit.- pijany Alexis to rozmowny Alexis z nieco oderwanym od rzeczywistości tokiem myślenia. On i te jego fantazje. O wyobraźni nie wspominam.
Znów postawiła go w takiej sytuacji, że jedynie się gromko zaśmiał. Nic dodać, nic ująć. Co sobie będą tłumaczyć, lepiej to olać i pić.
- Wariatka.- rzekł z udawanym spokojem nim odsunął od niej ostatni kieliszek. Spokojnie, odda, tylko niech się ocknie. Spojrzał nań wyzywająco i prowokująco zarazem.

Ethanie - 2016-02-20, 22:01

A pijana Eth to Eth, która rozumie nawet najgorsze pieprzenie po pijaku :D
Wypiłam kolejny kieliszek. Ah. - Jestem bardzo użyteczna. - oburzyłam się, ponownie opierając łokcie o blat, a głowę o dłonie. Zamrugałam kilkakrotnie, po czym zaczęłam obserwować kradzież ostatniego trunku. Zmarszczyłam brwi, zniesmaczona. - No wiesz. - wymamrotałam.
Gdy zobaczyłam tą prowokującą minę, wyciągnęłam jedną z dłoni przed siebie i próbowałam dosięgnąć nią mężczyznę. Możliwe że całkiem przypadkiem pomiziałam go trochę opuszkami palców po klacie :D Na twarzy wymalował się grymas. - Oh, jeszcze nikt nigdy mnie tak nie nazwał!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group