Anonymous - 2014-05-14, 17:55 Wyjrzałem zza swego ukrycia. Kiedy obserwowałem jak ta kobieta usiłuje dogadać się ze swoim koniem na moim pysku pojawił się uśmiech. Chociaż jeden z tych olbrzymów miał resztki rozumu. Reszta bez żadnego sprzeciwu dawała się dosiąść ludziom, których często nawet nie znali. Idiotyzm. Zbliżyłem się do kopytnego na bezpieczną odległość. Spojrzałem na niego.
- Brawo kolego. - powiedziałem cicho. - Chociaż Ty im się nie dajesz.
Usiadłem się wygodnie, aby dalej obserwować próby opanowania stojącego nieopodal mnie stworzenia.Ethernal - 2014-05-14, 22:36 Fryz dalej obserwując, znieruchomiał ponownie, jakby dając dziewczynie przyzwolenie do działania. Sytuację jednak miał całkowicie pod kontrolą. Popręgu jakoś na siodle niezbyt na razie widział, co uratowało ręce Samci przed zagładą. Teraz wszystko poszło jak po maśle, lecz tylko do momentu ozdobienia grzbietu karego siodłem. Fryz dojrzał popręg przełożony przez sprzęt, może nawet i spuszczony ku ziemi. Bryknął raz, drugi, niczym dziki ogier na rodeo i zarówno siodło jak i czaprak znalazły się na ziemi.
Pozbywszy się niepożądanych rzeczy, Ethernal zatrzymał się napierając cielskiem na barierkę, rżąc niemal niesłyszalnie i podrzucając na początku łbem. Wygrał xD
Dopiero chwilę potem zauważył psa, który znajdował się zaraz za ogrodzeniem. Prychnął tylko na niego, by zaraz odwrócić się tyłem do płotu i wymierzyć w jego stronę soczystego kopniaka. Jednym kopytem trafił w belkę, drugie zaś poszło gdzieś w lukę, stwarzając zagrożenie dla psa. Broń się włochaty! Coś ten koń miał straszną waleczność w sobie. Z każdym niemal stworzeniem miał jakiś konflikt. A obstawiam, że jakby się lepiej z Vuco poznali, to by się nawet dogadywali.Samanta - 2014-05-15, 15:50 Wszystko szło dobrze. W pewnym momencie nawet siodło znalazło się na ogierze. Dopiero kiedy zauważył popręg, zwisający luźno zaczął pokazywać swoje fochy. Westchnęła cicho, kiedy siodło spadło, a ten zaczął brykać. Odsunęła się od niego, aby czasami jej nie zrobił krzywdy.
- No już Kowboju. Spokojnie.
Odniosła sprzęt na barierkę. Będą musieli spróbować innym razem. Niech jednak nie myśli, że tak łatwo mu odpuści. Zanim jeszcze się odwróciła, Eth zaatakował psa, który podszedł bliżej nich. Podbiegła szybko do ogiera, starając się go uspokoić.
- Już spokojnie... Wracamy.
Przyczepiła uwiąz do kantara i zachęciła go kawałkiem marchewki do oddalenia się od psa.Anonymous - 2014-05-15, 18:33 Początkowo uważałem, iż koń stojący przede mną jest na tyle mądry, aby sprzeciwić się człowiekowi. Jednak, gdy zaczął wymachiwać swoimi grubymi nogami w moją stronę, zacząłem warczeć. Cóż za szaleniec! Chociaż, z szaleńcami najłatwiej się dogadać, mimo iż żyją w swoim własnym świecie. Uspokoiłem się, westchnąłem kilka razy i postanowiłem być upierdliwy. W tym przypadku ta taktyka powinna się sprawdzić. Podbiegłem dość blisko konia, zachowując czujność.
- Kop w jej stronę, nie moją. - pokiwałem do niego łbem.
Swój wzrok skierowałem na kobietę, próbowała odciągnąć fryza ode mnie. Czyżby była przeciwko tej psio-końskiej przyjaźni?Ethernal - 2014-05-16, 05:54 One nie są grube... są puszyste
Widząc psa przed sobą, ogier skrył uszyska w grzywie, jakoś odruchowo unosząc na chwilkę zabadnażowaną nogę nieco w górę. Czyżby wróciły złe wspomnienia związane z sytuacją na padoku? Ethernal wiedział, że nie może tak tego zostawić. Jeszcze straci go na chwilę z oczu i nawet nie wiadomo kiedy ostre zębiska znów zatopią się w nadpięciu fryza. Co to to nie.
W jednym momencie fryz wyszarpnął się Samci, próbującej opanować rozjuszonego ogiera. Ruszył na psa. Robiąc niewielkie stójki, naskakiwał raz po raz przodami na podłoże. Zarżał przy tym przeraźliwie głośno. "Precz!" Nawet nie pomyślał, a zaatakował. Gupi qń.Samanta - 2014-05-16, 17:00 Ogier w pewnym momencie szarpnął za uwiąz na tyle mocno, że Samancie nie udało się go utrzymać. Powinna go stąd zabrać zanim jeszcze Ethernal nie widział psa. Byłoby bezpieczniej dla niego.
-Eth... Spokojnie.
Pobiegła za nim, kiedy ten ruszył na dobermana. W pewnej chwili udało jej się złapać ponownie za uwiąż. Szarpnęła go lekko, chcąc odsunąć od psa.
Ktoś na tym ucierpi. Nie wiedziała jednak jeszcze kto.Ethernal - 2014-05-28, 13:02 Po chwili fryz zostawił psa w spokoju, twierdząc, że nie ma co się cackać z dobermanem. Do piętek mu nie dorasta, phi! Podrzucając łbem, zbliżył się do Samci, by spokojnie się przy niej zatrzymać. Prowadźcie króla na komnaty!Samanta - 2014-05-28, 20:09 Kiedy ogier w końcu zaprzestał "pojedynku" z psem i do niej podszedł, pomiziała go po szyi i cmoknęła w kość nosową <3
Chwyciła go za uwiąz i wyprowadziła z lonżownika.
z.tSara - 2014-06-11, 18:55 Szła powoli w stronę lonżownika z Darkiem u boku... O ile ten nie wlókł się za nią, lub nie wychodził przed nią, takie zachowanie starała się korygować, podobnie jak szarpanie, caplowanie czy inne odskocznie od normy. Była przekonana, że owa hala jest wolna, więc otwierając drzwi nie odezwała się ni słowem. Kilka chwil później weszła na piaszczyste podłoże mamrocząc coś niezrozumiałego pod nosem. Co jakiś czas zerkała na ogiera. W końcu zatrzymując się w odpowiednim miejscu prześledziła teren wzrokiem, upewniając się, że panują tutaj zupełne pustki. Cmoknęła do hanowera, chcąc zwrócić uwagę na swoją osobę i poklepała go po łopatce. Stopniowo zaczęła rozwijać lonżę cofając się jednocześnie, by ta nie spętała ani jej nóg, ani nóg kopytnego. Niestety bez bata obejść się nie mogło. Uprzednio pokazała go Darkowi, by nie przestraszył się narzędzia "tortur", a jeśli nie zareagował agresywnie, czy w jakikolwiek inny niepożądany sposób ułożyła bat tuż za zadem podopiecznego. Nawet nie dotknęła nim ciała konia, jedynie przysunęła bardziej by ten wiedział, że ma ruszyć. Ewentualnie wspomogła się innymi pomocami. Na razie utrzymywała Darka w spokojnym stępie nie pozwalając na przyśpieszenie, lecz pilnowała też by czasem nie przyszło mu do głowy się zatrzymać. Aktywne tempo musi być.Dark Tirith - 2014-06-11, 23:12 Fakt, powiedzenie wlókł się za nią byłoby idealnym określeniem tego, co właśnie robił. Oglądał się leniwie niemal na wszystkie strony, nie mając chyba w tej chwili nic lepszego do roboty. Parsknął cicho, rozglądając się po pustym wnętrzu lonżownika. Wydawało mu się, że kiedyś już tu był, ale musiało to być naprawdę dawno temu. Zazwyczaj nie miał z swoją pamięcią problemów. Spuścił szyję, dmuchając ciepłym powietrzem w piasek, który szczelnie pokrywał podłogę obiektu. Po raz pierwszy dzisiejszego dnia usłyszawszy charakterystyczne cmoknięcie, podniósł łeb bardzo ochoczo do góry, co kłóciło się z jego postanowieniem, że dzisiaj wcale nie zamierza się zbytnio męczyć. Przechyliwszy łeb, patrzył na nią, w miarę jak coraz bardziej oddalała się od niego na niemalże całą długość lonży. Nieco się ociągając, ruszył ospałym stępem przed siebie.Sara - 2014-06-12, 11:54 Bacznie obserwowała zachowanie ogiera, które niespecjalnie się jej podobało. Według blondynki tempo jego chodu było zbyt mało energiczne, ale jeszcze to nadrobią, chociażby w kłusie, ale na to przyjdzie pora. Poza tym nie mogła mu się dziwić... albo wręcz przeciwnie? Zazwyczaj po długiej przerwie mieścił się w nim ogrom energii, a teraz? Najwidoczniej Dark wypadł z formy i się rozleniwił, ale pod okiem Sary długo to nie potrwa. Jeszcze będzie jej mieć dość. W końcu muszą zaliczyć jeszcze jeden trening ujeżdżeniowy przed zawodami, coby nie okazało się, że kary nie dotrze na czworoboku ani do połowy całego przejazdu. Dzisiaj jak się okazuje wszystkie dogodne obiekty sportowe były zajęte, a najmniejszego zamiaru blondynka nie miała by gnieździć się na jednej hali z inną parą. Mają przecież czas. Spokojnie. Ale wracając. Kiedy uznała, iż hanower wystarczająco długo poruszał się stępem cmoknęła przybliżenie bata poprzedzając krótkim, dość stanowczym "kłus". Jeśli Dark nie zareagował musnęła delikatnie jego tylną część. O ile przyśpieszył do kłusa dziewczyna pochwaliła go słownie czymś w stylu "dobrze Dark!". Wiedząc, ze kary bardziej zareaguje na entuzjastyczny ton, właśnie takim się posłużyła. Pozwoliła na chwilę kłusowania po czym z ust blondynki wydobyło się równie stanowcze "stój". Jeżeli Dark nie zareagował na słowną komendę ruszyła lonżą, tak by "fala" płynąca od jej dłoni zatrzymała się przy pysku konia. Gdy stanął podeszła powoli zatrzymując się u boku hanowera i pogłaskała go subtelnie po szyi, dodając przyjacielskie poklepanie po łopatce.Dark Tirith - 2014-06-12, 16:34 Ogrom energii często zdarzało mu się spalać na szalonych galopadach po pastwisku, najczęściej samotnie. Chociaż nie, raz spotkał swoją koleżanką. W ogóle jakoś teraz zaczęło mu się wydawać, że wszystkie konie zaczęły go jakoś ignorować. Czy to w stajni, czy na bardziej otwartej przestrzeni. Dziwiło go niezmiernie. Aż tak bardzo wyróżniał się spośród innych? Już coś czuję, że ten trening będzie dla niego istną męczarnią. Być może jakoś dotrwa do jego końca, dzięki dobrze zachowanych w sobie resztek energii. Chciałby pokazać się na zbliżających się zawodach z jak swojej najlepszej strony, by zająć jakąś dobrą lokatę. Nie pamięta nawet, kiedy go ktoś wziął na coś bardziej porządnego. Zastrzygł uszami w stronę blondynki, po krótszym zastanowieniu ruszając żywszym kłusem. Potrząsnął łbem, słysząc pochwałę, która do niego dotarła po chwili. Nawet się nie rozkręcił, a już kazano mu przystopować. Szarpnął lonżą, ujawniając swoje niezadowolenie z tego powodu. W końcu jednakże zwolnił i stanął, aż każdy mięsień przestał mu drgać. Przyjemne ciepło rozlało się na jego szyi, kiedy to poczuł na niej dotyk gładkich rąk Sary.Sara - 2014-06-12, 17:21 -Nie szalej Dark.- przestrzegła podopiecznego spoglądając na niego wymownym spojrzeniem. Cofnęła się kilka kroków do tyłu ponownie wypuszczając z rąk znaczny odcinek lonży. Cmoknięcie, którego użyła ponownie poprzedziła krótkim "uwaga", a następnie "kłus" nie używając bata. Chciała sprawdzić, czy hanower zagai o co jej chodzi i czy rozumie poszczególne polecenia, jeśli jednak nie zrozumiał nic z tego użyła batu muskając delikatnie jego zad. W trakcie gdy koń kłusował dookoła dokładała stopniowo długość lonży cofając się powoli. Lonżownik był spory, byli sami i mieli sporo miejsca więc postanowiła z tego skorzystać. Po dłuższym czasie o uszy ogiera znów mogło obić się charakterystyczne "uwaga", a następnie "galop". Oczywiście jeżeli nadal nie rozumiał o co chodzi ponownie wspomogła się batem. Dziewczyna bacznie pilnowała jego tempa, nie chciała by zbyt zwalniał, albo zanadto przyśpieszał. W najszybszym do tej pory chodzie utrzymywała karego przez długie kilka minut po czym ponownie ostrzegła ogiera i wypowiedziała komendę "stój", wspomagając się ewentualnie krótkim "prr".Dark Tirith - 2014-06-12, 20:06 Parsknął cicho, próbując wywnioskować, co chciała mu teraz Sara takiego ważnego przekazać. Trącił ją w ramię miłym gestem, kiedy już postanowiła od niego odejść. Chciał za nią od razu pójść, ale chyba nie wyszłoby mu to na dobre. Spojrzał na nią zaciekawiony, kiedy to po raz kolejny cmoknęła w jego stronę. Przez kilka chwil wpatrywał się w nią, do końca nie rozumiejąc, co od niego przez to ma oczekiwać. Dopiero poprzez muśnięcie bata ruszył energicznie do przodu, od razu przechodząc do aktywnego kłusa. Pochylił pysk do przodu, zaokrąglając szyję. Korzystając z chwili bez wykonywania żadnych powyższych poleceń, kątem oka znów rozejrzał się po lonżowniku ciekawskim wzrokiem. Jak na jego punkt widzenia obiekt był dość duży, oczywiście nie porównując go do żadnych znanych Darkowi czworoboków z niemal całej Europy. Głęboko zamyślony nie dosłyszał na początku polecenia, które wydała mu dziewczyna. Parsknął niezadowolony z siebie, prawie się potykając o małą górkę piaszczystego podłoża. Podnosząc przody lekko do góry poderwał się do dość śpiesznego galopu, pozostawiając za sobą piaskową mgiełkę.Sara - 2014-06-12, 21:21 Gdy hanower popadł w głębokie zamyślenie nie sposób było tego nie zauważyć. Dziewczyna chcąc więc wybić go z obecnego stanu cmoknęła głośno, lecz w tej samej chwili koń potknął się. Drgnęła minimalnie mając już doświadczenie z tego typu wypadkami, lecz tamte kończyły się zupełnie bardziej groźnie, to wydawało się nie mieć konsekwencji, a przynajmniej nie teraz. Tak czy siak, widząc jak Dariusz energicznie wyrzuca swe przody i startuje do niemal dzikiego galopu postarała się skorygować jakoś to bezmyślne brnięcie, narzucając z odpowiednimi pomocami swoje tempo. Było to oczywiście zadanie trudniejsze, niż gdyby siedziała na jego grzbiecie, niemniej jednak mam nadzieję, że kary zwolnił nieco i utrzymał aktywne tempo, lecz nie dzikie i bezmyślne. Uznawszy, iż odcinek czasu, w którym koń poruszał się galopem minął rzuciła krótkie "prr". -Stój.- Stawiła twardo, ewentualnie ponawiając "prr". Jeśli podopieczny blondynki się zatrzymał pochwaliła go słownie, przytrzymała w stój przez kilka sekund. -Uwaga... kłus.- przestrzegła go wpierw, dokładając zaraz kolejną komendę. Podobnie jak poprzednio, jeśli nie zaczaił o co chodzi musnęła jego za batem. Chciała by ten trening jak najbardziej rozruszał konia, lecz nie chciała go zmęczyć, bo to na pewno nie wyszłoby mu na dobre.