To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Bastian Collins - 2016-02-17, 21:01

Bastian zaśmiał się głośno słysząc słowa przyjaciela i uderzył go pięścią w ramię – oczywiście jedynie w ramach zaczepki.
- Ohoho, jaki groźny – pokręcił głową i wypił do końca swojego drinka, rozkładając się wygodniej na krześle. Temat papierosów odsunął w zapomnienie; nie miał ochoty sprzeczać się o swoją ulubioną używkę a tym bardziej oddawać ją w niszczycielskie łapska Alexisa. I tak pewnie większość papierosów się już złamało lub co najmniej wygięło, a on nie zamierzał na to narażać pozostałych.
Szyderczy ton głosu przyjaciela na wspomnienie o wspaniałym Volvo wywołało wywrócenie oczyma i głośne westchnięcie, które w wykonaniu Collinsa zostało podsycone jeszcze odrobiną teatralnego uwydatnienia. Brunet zamówił kolejnego drinka u przechodzącej nieopodal kelnerki, zawiesił na moment wzrok na milczącej Ethanie, po czym ponownie zwrócił oczy w stronę dwudziestopięciolatka.
- Miałem wczoraj akcje, najebałem się, a on nie chciał włączyć autopilota – odparł i wzruszył ramionami. Przesunął dłonią po swym zadrapanym policzku, a w chwilę później ułożył ją na kolanie i zaczął wygrywać na nim rytm zgodny z dudniącą w pubie piosenką. Bastian nigdy nie przepadał za takimi klimatami, ale zdążył przywyknąć, że w takich miejscach lubowano się w zakłócającymi rozmowy basami.
Na kolejne wspomnienie o Lilce zaśmiał się krótko.
- Kurwa, przejrzałeś mnie.

Hayley - 2016-02-17, 22:06

Wysłuchałam uważnie słów Aaren, lekko przygryzając dolną wargę i przytakując krótko. Kim była ta dziewczyna, że nie chciała, by ktokolwiek mógł ją namierzyć? Sama ta myśl była intrygująca, choć naturalnie nawet nie wpadłam na jej powiązania z mafią i inne wątpliwie moralne wątki, których dopuściła się w przeszłości. Dość szybko taką prośbę wytłumaczyłam sobie po prostu niechęcią do wiązania jej osoby z takim miejscem jak pub „na strychu”.
Na drugą prośbę zareagowałam odruchowo, zaczynając wsypywać lód do szklanki i zalewając go whisky położyłam całość na tackę. W tym czasie brunetka wyłożyła na blat zapłatę, w pewnej chwili nieco szokując mnie sowitym napiwkiem. Uśmiechnęłam się jednak lekko na jej słowa i podliczyłam zamówienie, resztę wrzucając do małego słoiczka.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się lekko, nie puszczając mimo uszu starań dziewczyny. Zaraz jednak, zabrałam tackę i ruszyłam w stronę wskazanego wcześniej stolika. Podchodząc do Bastiana uśmiechnęłam się lekko i stawiając przed nim zamówienie dorzuciłam cicho:
- Na koszt „dobrej znajomej” – Przy tym spoglądając w stronę Aaren, by dać mu do zrozumienia kim był adresat ów drobnego prezentu. Wówczas wróciłam za bar, wcześniej zgarniając kilka pustych kufli z jednego stolika.

Aaren Wayford - 2016-02-17, 22:40

- To ja dziękuję.- uśmiechając się delikatnie w jej stronę, obróciła się ponownie twarzą w stronę stolika przy którym siedział jej stary dobry znajomy, a właściwie to przyjaciel. Po tym co razem zmalowali, z pewnością mogła nazwać Bastiana tym mianem. Chcąc nie chcąc miał u niej dług ;>.
Obserwując jak Hayley zanosi zamówienie, wodziła wzorkiem za nią uśmiechając się pod nosem, gdy tylko dostarczyła zamówienie. Ciekawa reakcji Bastiana, założyła jedynie nogę na nogę opierając się plecami o blat baru.
Gdy blondynka z powrotem wróciła, zerknęła w jej stronę następnie odwracając się do niej bokiem, tak aby nie musiała rozmawiać z jej plecami. - Dlaczego tutaj ? - chodziło jej oczywiście o miejsce pracy. - Czasem klienci są parszywi, jakby co to śmiało idź do szefa nie krępuj się. Po to tu jest, abyś czuła się komfortowo. - dają jej taką małą radę, wróciła wzrokiem do bruneta zastanawiając się nad tym, kiedy zorientuje się kto był nadawcą przesyłki.

Hayley - 2016-02-17, 23:00

Nie mogłam pozwolić sobie na dłuższą, bezczynną rozmowę, dlatego w międzyczasie obsługując klientów, spojrzałam krótko w kierunku Aaren.
- Nie mogłam pozwolić sobie na brak pracy, więc kiedy wszystkie alternatywy zawiodły, zniżyłam loty– lekko wzruszyłam ramionami, uśmiechając się przy tym niemrawo jakbym chciała pocieszyć samą siebie. Niestety prawda była taka, że pracowałam w spelunce z mnóstwem pijanych mężczyzn siedzących przy barze i stołach, a jak wiadomo alkohol zrywa hamulce. Czasami więc czułam się zagrożona, kiedy zostawałam na sali sama, a szef czy inny współpracownik akurat robił coś na zapleczu. Paskudne komentarze były tu na porządku dziennym, ale na szczęście nikt nie posuwał się do niczego więcej. Nie miewałam też problemów z dostarczaniem zamówień czy naruszeniami przestrzeni osobistej, bo choć czasami ktoś pozwolił sobie na zbyt dużo, wystarczyła odrobina stanowczości, by zabrał ręce. Poniekąd więc przyzwyczaiłam się do specyficznego klimatu tego miejsca i nauczyłam się w nim funkcjonować.
- Mogę cię o coś zapytać? – zmarszczyłam lekko brwi słysząc radę. Doceniałam to, ale... właściwie dlaczego chciała mi pomóc?

Aaren Wayford - 2016-02-17, 23:13

- Rozumiem.- przytaknęła krótko i skinęła jej głową w geście zrozumienia. Domyślała się jak wyglądała praca w takim miejscu, a ponadto przebywają tu dość często po prostu widziała jak potrafią zachowywać się napruci mężczyźni. Szczególnie, gdy kelnerką jest urodziwa blondynka.
- Pytaj.- rzuciła zainteresowana jej słowami, wcale nie musiała przecież odpowiadać na pytanie. Ale rozważnie udzielenia odpowiedzi było jak bardziej możliwe, obracając się z powrotem przodem wobec jej osoby, delikatnie podparła ręką swój podbródek czekając z zaciekawieniem na słowa blondynki.

Hayley - 2016-02-17, 23:23

- Nie zrozum mnie źle, ale skąd ta zmiana nastawienia? – rzuciłam bezpośrednio, choć w moim tonie nie było ani oskarżenia, ani tym bardziej niechęci. Zastanawiało mnie po prostu dlaczego raz dziewczyna zachowywała się względem mnie tak nieprzyjemnie, że czułam się jak ostatnie gówno, by zaraz później zaproponować mi transport do domu, czy tak jak teraz, prowadzić miłą pogawędkę jakby nigdy nic. Owszem, to nie tak, że kompletnie nic nie rozumiałam. Tony tłumaczył mi motyw zarówno jej jak i swojej siostry, u której chyba nie miałam najmniejszych szans na ocieplenie relacji, ale wciąż był osobą trzecią. Niezaprzeczalnie jednak takie sytuacje należało rozwiązywać w twarzą w twarz, jeśli tylko druga strona wykaże odrobinę zainteresowania tematem.
Wbijając w nią spokojny wzrok na chwilę przerwałam pracę mając nadzieję, że pytaniem nie zepsułam jej dobrego nastroju, a już tym bardziej niewielkiego postępu relacji. Byłam gotowa wycofać się w każdej chwili.

Aaren Wayford - 2016-02-17, 23:35

- Dobre pytanie.- przyznała uśmiechają się pogodnie. Miała prawo wiedzieć dlaczego zachowywała się tak, a nie inaczej. A to czy sama była gotowa to zdradzić to już inna kwestia.
- Dopóki nie wchodzisz mi drogę, nie mam powodu być zołzą. - wyjaśniła poprawiając bransoletkę na nadgarstku prawej dłoni. - A wtedy, w szpitalu. Trochę mnie poniosło.- wyznała bez zająknięcia, czuła się swobodnie w zaistniałej sytuacji. Hay nie uraziła jej w żaden sposób, ani też nie wywołała w niej negatywnych emocji. - Mam nadzieję, że nie uraziłam cię za bardzo.- a nawet jeśli to nie bardzo w się tym przejęła. To był dopiero początek ich znajomości, nikt nie powiedział, że muszą od razu wpaść sobie w ramiona.
Teraz wiedząc na czym stoi, mogła bez problemu poruszać temat Tonego oraz inne kwestie. Zazdrość o jego osobę dawno jej przeszła, był przyjacielem i nikim więcej. Tak przynajmniej sama sobie wmawiała i uparcie w to wierzyła. Za którymś razem po prostu zadziałało i tyle, a to jak na nią działał i jak doskonałe lekarstwo stanowił to już zupełnie inna kwestia.

Hayley - 2016-02-18, 00:16

Słysząc pierwsze zdanie westchnęłam cicho, zaczesując wolną dłonią włosy do tyłu. Na ogół starałam się chodzić w upięciu, mając na względzie higienę pracy, ale teraz pojedyncze kosmyki wysunęły się spod gumki, opadając na oczy.
- Nie próbuję ci go odbić... – oświadczyłam w końcu, spoglądając na dziewczynę, by dodać wiarygodności swoim słowom. Wiem, ze z boku mogło wyglądać to inaczej o czym świadczy sam upór Jessie w tym temacie, ale prawda była taka, że ja i Tony to dwa zupełnie różne światy. Nie wiem czy byłabym w stanie dopasować się do jego rzeczywistości i czy sam Tony chciałby zrobić to samo ze mną. Właśnie dlatego nie wiązałam z nim żadnych nadziei, a Aaren mogła czuć się bezpiecznie.
- Nie, w porządku – uśmiechnęłam się szczerze, wracając do poprzedniego zajęcia.

Ethanie - 2016-02-18, 13:54

Przysłuchiwałam się w milczeniu rozmowie mężczyzn. Nie miałam zamiaru się do nich wtrącać. Aczkolwiek chciałabym odzyskać już swoje klucze :lol:
Zamyśliłam się na moment, tracąc na chwilę kontakt z rzeczywistością. Dopiero podejście Hayley przywróciło mnie do świata żywych. Spojrzałam to na podany alkohol, to na dziewczynę. Zaśmiałam się pod nosem, kręcąc głową. - No ładnie, ładnie. - wymruczałam pod nosem, spoglądając tym razem na Bastiana.

Diego Montana - 2016-02-18, 19:29

No cóż czasem upić się było lepsze od wiecznej nudy, rutyny które ograniczały nasz świat. lubił coś mocnego, ale zarazem nie od razu uderzającego do głowy, co by nie paść tu po kilku łykach.
-Trudno zapomnieć. - znali się nie od wczoraj, on lekko uniósł kącik warg gdy odpowiadał mu na jego słowa. Cóż byli do siebie dość podobni, może dlatego tak świetnie się rozumieli?
-Obecnie wychowuje dwójkę podopiecznych, mam parkę hanowerów. Prywatnie nie wiele się dzieje, wieje nudą, dosłownie. - ciekawe było to, że dosłownie miał ich parę. Był jak na razie zadowolony z ich kupna, zobaczymy jak będzie dalej.

Alexis - 2016-02-18, 19:30

-Przeginasz.- warknął wprost skoro żadne z wcześniej wypowiedzianych słów do bruneta nie dotarło.
Zresztą może Alexis miał kryzys w związku a on tu ciągle tylko mu każe myśleć o tym i owym. Zdecydowanie lepsza opcja to burzliwa rozmowa nad wyborem marki samochodu, lub nad tym co zrobią z faktem, że Niemiec ma klucze do domu Eth. Bas wie przecież gdzie ona mieszka. Połączą siły i melanż gwarantowany. :lol2:
- I z tego powodu przyjebałeś w drzewo? -to było raczej dopowiedzenie sobie reszty niż zadanie kolejnego pytania, choć wszystko możliwe. Bastek szanował swe auto, podobno, mimo to Ax był pewien, że wbierdolił się w drzewo, żeby je ukarać. Takie tam Bastianowe myślenie po dwóch głębszych.
Skoro zwrócili uwagę na kelnerkę jemu też wypadało acz on pobieżnym spojrzeniem tylko ją sobie przybliżył. Za dużo blondynek na dziś. :D
- Na twoim miejscu bym sie nie odzywał.- mruknął ni to kąśliwie ni po prostu dowcipnie do Eth w zależności jak to odebrała. - Nie będę mówić na głos kim trzeba być by klucze do domu zgubić.- dokończył kusząc się o durny uśmieszek. Nie takie rzeczy się przytrafiały, ale jak przytrafiają sie komuś innemu to trzeba wyśmiać podwójnie.

Bastian Collins - 2016-02-18, 19:58

- Tak, właśnie dla.. – zaczął z przekąsem, ale nie dane było mu dokończyć zdania. Kiedy Hayley stawiała przed nim drinka, przekonany był że to zamówienie, które przed chwilą złożył i na którego widok zdecydowanie się zdziwił – nie dość, że wykonane było dość szybko, to nie zawierało takiego rodzaju trunku, który zamawiał. Dopiero słowa blondynki wytłumaczyły skąd wzięła się owa szklanka, a kiedy wskazała na siedzącą przy barze Aaren, brunet powiódł na nią wzrokiem, unosząc w górę kącik warg. Podziękował kelnerce, którą obdarował nawet napiwkiem, i uniósł drinka w górę, patrząc na ofiarodawczynię, jakby w geście toastu i wdzięczności za alkohol. Wziął pierwszy łyk ze szklanki, delektując się, z pewnością drogim, trunkiem, po czym odwrócił się do siedzących przy stoliku osób.
- Co ładnie? – mruknął do Ethanie i przekręcił oczyma. Nie jego wina, że wszędzie dookoła czaiły się na niego ciche wielbicielki, prawda? :D Nie mógł nic poradzić na to, że mimo swojego okropnego charakteru kobiety ciągnęły do niego niczym magnes. Może miało to coś wspólnego z jego osławioną skromnością?
Nie pozostało mu nic innego jak chwilowo opuścić dwójkę przyjaciół. Przeprosił ich i chwyciwszy w dłoń kwadratową szklankę odszedł od stolika by skierować się w stronę baru. I tak miał wrażenie, że to spotkanie było nieco sztywne, a obecność Bastiana przy Alexisie i Ethanie była dla nich krępująca. Z początku miał niewielkie wyrzuty sumienia, ale te minęły kiedy stanął przy Aaren i sięgnął dłonią ku jej twarzy, aby odgarnąć kosmyk, który opadł na jej oczy.
- Cóż za miły gest, Pani porucznik – uniósł kącik i wziął kolejny łyk ofiarowanej mu whisky. Niby zachowywał się normalnie, ale ciągle w pamięci miał końcówkę ich ostatniego spotkania. Sam nie wiedział jak właściwie powinien się zachowywać, więc postanowił improwizować i pozwolić sprawie rozwinąć się samej. Podrapał się po pokiereszowanym policzku. Gojące się rany swędziały tak bardzo, że czasem ciężko było mu wytrzymać.

Aaren Wayford - 2016-02-18, 22:29

Słysząc jej słowa aż się uśmiechnęła niedowierzając. - Tony to tylko mój bliski przyjaciel, nikt więcej.- wyjaśniła dokładnie określając to co między nimi było.
Nie musiała dodawać nic więcej, wzorkiem śledziła z powrotem osobę Bastiana, który wraz ze wzniesieniem toastu wywołał na jej twarzy przebiegły uśmiech. Nie bardzo wiedziała na czym oboje stoją po ostatnim nieporozumieniu, ale chciała jak najszybciej to wyjaśnić i naprawić.
- Gest pojednania.- wyjaśniła delikatnie mrużąc oczy, gdy sięgnął w kierunku pasma włosów kontrastującego z jej bladą cerą, która w przeciwieństwie do jego wyglądała na zdrową lecz nieco zmęczoną. - Jakaś wściekła kochanka Cię dopadła ?- złapała go za dłoń, którą próbował się drapać odciągając ją od jego twarzy. - Zostaw.- mruknęła, nie zwalniając uścisku na jego ręce. - Nadal się na mnie gniewasz ?- wodząc spojrzeniem niebieskich, kocich oczy po jego twarzy przygryzła odruchowo kącik dolnej wargi.

Ethanie - 2016-02-19, 16:50

Posłałam Alexisowi groźne spojrzenie (z moją twarzą dziecka mogło to wyglądać trochę zabawnie) i nawet pokusiłam się o delikatne kopnięcie pod stołem, gdy ten zaczął ze mnie żartować. - Jeszcze słowo. - wymamrotałam.
Kiedy Bastian opuścił stolik, odprowadziłam go spojrzeniem. Następnie przeniosłam wzrok na rozmówcę. Oparłam się łokciami o stolik, splatając palce dłoni i opierając je o brodę. - Masz ochotę na jeszcze jednego drinka? - zapytałam, zerkając na moment na swoją pustą szklankę.

Bastian Collins - 2016-02-19, 19:03

- Drzewo – odparł, siląc się przy tym jedynie na obojętny wyraz twarzy i nikłe wzruszenie ramion. Nie chciał rozgrzebywać, nie chciał się tłumaczyć i opowiadać dlaczego twarz była pokiereszowana a na ciele znajdowało się mnóstwo siniaków. Uwaga kierowcy, naprawdę zapinajcie pasy podczas podróżowania samochodem! Szczególnie kiedy prowadzicie pojazd pod wpływem alkoholu.
Oderwał dłoń od policzka kiedy Aaren powstrzymała go od dotykania twarzy i ponownie wbił czarne ślepia w kobietę, zupełnie jakby jej słowa wymagały głębszej analizy. Właściwie ciężko było mu się do tego przyznać, ale nie wiedział kto kogo powinien przeprosić, choć on prawdopodobnie nie zdobyłby się na tego typu gest. Przeprosiny nigdy nie były mocną stroną Collinsa, który był oszczędny zarówno w słowach jak i emocjach. Zdawałoby się, że sytuację z tamtego wieczoru puścił już w zapomnienie, ale ciągle wracał do niej myślami wciąż i wciąż analizując zachowanie zarówno swoje jak i Aaren. Jedno jest pewne – oboje byli pod wpływem adrenaliny i silnych emocji, a mieszanka ta gwarantowała wyjątkowo wybuchowy stan, który wtedy poniósł naszą dwójkę i spowodował chwilowy odpoczynek od siebie nawzajem.
- Pojednania mówisz? – zagaił w końcu, zerkając do środka szklanki i oblizał wargi językiem. Ruchem nadgarstka przemieszał znajdującą się w naczynku ciecz po czym jednym haustem wypił zawartość a następnie otarł usta wierzchem wskazującego palca. – Wkurwiłem się wtedy – dodał, jakby nie było, zgodnie z prawdą po czym podniósł wzrok na twarz dziewczyny i pokręcił głową. Czy naprawdę mógłby gniewać się za coś takiego? Ostatecznie nie zrobiła mu nic złego oprócz tego, że musiał obejść się smakiem i poradzić sobie ze sterczącym penisem we własnym zakresie. Niemniej nie był to pierwszy raz kiedy w tej sprawie dogadał się z własną ręką, więc obeszło się bez zgrzytów i cierpienia.
- Czekasz teraz na gest pojednania z mojej strony? – wolał się upewnić czy dziewczyna czegoś od niego oczekuje. W końcu postawiła mu whisky a on nie był nauczony odwdzięczania się za tego typu rzeczy. Typowy facet – najprościej było dać mu instrukcję obsługi według której będzie mógł postępować i odpowiednio modyfikować ją pod własnym kątem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group