To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Konkursowy tor crossowy

Mistrz Gry - 2018-03-18, 09:47
Temat postu: Vivianne Feron & Clair de Lune
VIVIANNE FERON & CLAIR DE LUNE

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 106,814 / 170 = 62,832%

Opis

Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




57; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
32; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała.
17; Pomylenie trasy; zawodnik nie jedzie zgodnie z trasą wyznaczoną na planie crossu. Dyskwalifikacja

Opis
Zawodniczka pomyliła trasę na wysokości kombinacji przeszkody 5ab - zamiast wgalopować do wody, pokonała drugą, taką samą przeszkodę (widoczną w tle). Poskutkowało to niestety eliminacją zawodniczki.




27; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową. Przekroczenie normy czasu: 2 punkty karne

Opis
Parkur ukończony z przekroczeniem normy czasu.



INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Mistrz Gry - 2018-03-18, 09:52
Temat postu: Lisa Austen & Legally Devocatis
LISA AUSTEN & LEGALLY DEVOCATIS

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 102,464 / 170 = 60,273%

Opis

Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




47; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu. Przekroczenie normy czasu: 4,4 punktu karnego
40; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała.
114; Wyłamanie; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć. 20 punktów karnych

Opis
Klacz odmówiła skoku na 7 przeszkodzie, co miało największy wpływ na wydłużenie czasu przejazdu.




33; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. Przekroczenie normy czasu: 1 punkt karny

Opis
Parkur ukończony z lekkim przekroczeniem normy czasu.


INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Mistrz Gry - 2018-03-18, 09:58
Temat postu: Lisa Austen & Valkyria
LISA AUSTEN & VALKYRIA

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 97,196 / 170 = 57,174%

Opis

Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




11; Odmowa skoku; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć. 20 punktów karnych
3; Zranienie konia; koń ulega zranieniu podczas przejazdu.
a) nie wymaga interwencji weterynarza, możliwość kontynuowania przejazdu
114; Wyłamanie; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć. 20 punktów karnych

Opis
Valkyria odmówiła skoku dwukrotnie - pierw na przeszkodzie nr. 2, a później na przeszkodzie nr. 5a. Za drugim razem doszło do skaleczenia w pysku, ale sędziowie nie dostrzegli w tym winy Lisy.



91; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.

Opis
Bezbłędnie ukończona próba.


INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Mistrz Gry - 2018-03-18, 10:01
Temat postu: Ruth Kravchenko & Russian Roulette
RUTH KRAVCHENKO & RUSSIAN ROULETTE

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 89,860 / 170 = 52,859%

Opis
Ruth i Russian Roulette były kolejną parą, która po prostu nie wpasowała się w gusta sędziów. Araby na czworoboku widywało się statystycznie bardzo rzadko i raczej ciężko było im dorównać innym koniom, dlatego w wielu miejscach sędziowie obcięli punkty za nic. Nie byli jednak aż tak "ślepi" - parę rzeczy wymagało też pracy. Jak na przykład równowaga klaczy, której jej brakowało podczas przejść czy żucia z ręki.
Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




76; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu: 2,4 punktu karnego
62; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
90; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.

Opis
Próba terenowa ukończona poza normą czasu.



18; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa.

Opis
Parze udało się ukończyć próbę bezbłędnie, ale nie bez problemów - Ruth miała wyraźne problemy z kontrolą.



INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Mistrz Gry - 2018-03-19, 21:09
Temat postu: Christian Levrull & Imagination Sontesique
CHRISTIAN LEVRULL & IMAGINATION SONTESIQUE

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 114,712 / 170 = 67,478%

Opis

Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




25; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
77; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
50; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).

Opis
Bezbłędnie ukończona próba.




93; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.

Opis
Bezbłędnie ukończona próba.


INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Mistrz Gry - 2018-03-19, 21:18
Temat postu: Christian Levrull & Cameleon
CHRISTIAN LEVRULL & CAMELEON

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 124,574 / 170 = 73,279%

Opis

Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




89; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
5; Zranienie konia; koń ulega zranieniu podczas przejazdu.
a) nie wymaga interwencji weterynarza, możliwość kontynuowania przejazdu
73; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu: 2 punkty karne

Opis




50; Trącenie przeszkody podczas skoku;
c) Naruszenie lustra wody podczas skoku. ( jeżeli na parkurze znajduje się rów z wodą).

Opis
Bezbłędnie ukończony przejazd.


INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Mistrz Gry - 2018-03-19, 21:18
Temat postu: James Levrull & Stranger Thing
JAMES LEVRULL & STRANGER THING

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 100,381 / 170 = 59,048%

Opis

Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




32; Upadek; upadek konia ma miejsce, kiedy jego biodro i łopatka dotknęły jednocześnie podłoża lub przeszkody i podłoża. Eliminacja

Opis
Zawodnik został wyeliminowany na wskutek upadku z koniem




33; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. 4 punkty karne

Opis
Zrzutka na 5b.


INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Mistrz Gry - 2018-03-25, 16:06
Temat postu: Oliver Pelerieux & Social Security
OLIVER PELERIEUX & SOCIAL SECURITY

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 98,505 / 170 = 57,944%

Opis

Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




25; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
26; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
131; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa.

Opis
Bezbłędnie ukończona próba.




55; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody. Zrzutka: 4 punkty karne

Opis
Zrzutka na 5b.


INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Mistrz Gry - 2018-03-25, 16:25
Temat postu: Vivianne Feron & Peter Pan
VIVIANNE FERON & PETER PAN

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Wynik końcowy: 114,229 /170 = 67,194%

Opis

Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m. Podłoże kwarcowe.




83; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
121; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.
57; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.

Opis
Bezbłędny przejazd.



88; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.

Opis
Bezbłędny przejazd.


INSTRUKCJE

• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególnych części nie trzeba realizować po kolei, choć wypada zachować odniesienie do realiów - próba ujeżdżeniowa ma miejsce pierwszego dnia, terenowa drugiego, skokowa trzeciego. Proszę nie zostawiać pustych postów jeźdźca (editów) na zapas.
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Po kliknięciu na nazwę danej próby, otworzy ci się program/trasa/parkur :).
• Zawody rozgrywają się na dworze.

Vivianne Feron - 2018-03-27, 09:55

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Gdy tylko pojawiła się możliwość startu w zawodach WKKW na Clair, Vivianne nie zastanawiała się zbyt długo nad zapisaniem się wraz z nią na listę. Miała styczność z kasztanką już raz – wprawdzie tylko podczas korytarza skokowego, ale widziała jak klacz się rusza i że zdecydowanie miała potencjał. Oczywiście była także niedoświadczonym koniem – brunetka nie spodziewała się więc po niej cudów, ale i to nie stanęło jej na przeszkodzie do wspólnego zapisania się na zawody. W ich dniu pojawiła się więc w stajni, gdzie przygotowała kasztankę do startu w próbie ujeżdżeniowej, a już po jakimś czasie rozgrzewała się wraz z nią na rozprężalni. Dużą uwagę poświęciła na rozluźnienie i rozciągnięcie Clair przed ich występem, a także przećwiczyła kilka punktów programu w każdym z chodów. Oczywiście zawody w najniższej klasie WKKW nie były bardzo trudne, lecz nadal istotne w karierze i rozwoju konia. Rozgrzewka przeszła bez większych problemów, a już wkrótce obie Panie zostały wywołane aby zaprezentować swoje umiejętności.

Kanadyjka wróciła na kontakt z klaczą gdy tylko usłyszała z głośników swoje imię i od razu wysłała ją do kłusa, jeszcze z zewnętrznej strony czworoboku ustalając z nią odpowiednie tempo i ustawienie. Pchała ją naprzód dość aktywnie, chcąc wybić w ten sposób z głowy Clair wszelkie wątpliwości, które mogły ją najść przed rozpoczęciem konkursu, a gdy dotarły do krawędzi, Vivianne zatoczyła obszerną półwoltę, na końcu której wprowadziła Clair na linię środkową przez otwartą bramkę czworoboku. Już od samego początku zwracała dużą uwagę na to, by klacz nie spłynęła na bok, prowadząc ją w korytarzu stworzonym z pomocy. Ograniczająco działała łydkami, nie chcąc choćby delikatnie wężykować, choć to zdecydowanie nie powiodło się w stu procentach, a przed punktem środkowym posłała klaczy półparady, by wkrótce, dokładnie w X, przymknąć ją dołem i wykonać rękoma pełną wersję parady. Wykorzystała kilka sekund na dopchnięcie nóg konia do równych linii, a następnie zebrała wodze w jedną rękę i ukłoniła się przed Jury, chwilę później ponownie posyłając klacz do kłusa. Całkiem prawdopodobnie wkradł się tam jeden kroczek stępa, ale już po chwili kłusowały grzecznie na wprost, w połowie krótkiej ściany skręcając w prawo. W narożniku dziewczyna nadal podpierała konia w łydkach, nie pozwalając wypaść z ustawienia i cały czas prowadziła klacz na zewnętrznej wodzy, wewnętrzną dbając o delikatne zgięcie ku środkowi. Po wyjechaniu z łuku uprzedziła ją półparadą o ćwiczeniu, by dokładnie w literce M zepchnąć klacz ku środkowi czworoboku na serpentynę o jednym łuku. W tym ćwiczeniu zadbała głównie o to, by wypracowane wcześniej tempo nie uległo żadnym zmianom, a figura, którą wykonywały, miała faktycznie kształt brzuszka i nie była w żadnym stopniu zniekształcona. Po powrocie na ścianę, niemalże od razu czekało ich kolejne zadanie, do którego Vivianne przygotowała swoją tymczasową podopieczną półparadami, by następnie, po wjechaniu w narożnik, wysłać ją do galopu. W tym celu wzięła klacz bardziej na siebie, cofnęła zewnętrzną łydkę i wraz z wypchnięciem biodrami poluźniła ucisk na pysku Clair, zapraszając ją w ten sposób do wyższego chodu. Klacz wykonała ćwiczenie poprawnie, ale przez pierwsze kilka foulee dziewczęta musiały się odrobinę posiłować z ustaleniem odpowiedniego tempa. To, które oferowała Vivianne było zdecydowanie wolniejsze niż to, które ustaliła klacz, ale ostatecznie udało im się dojść do porozumienia i całkiem ładnego obrazka. Po wyjechaniu narożnika i wjeździe na długą ścianę, w jej połowie czekało je kolejne zadanie. Nadal utrzymując klacz w niezmienionym tempie, dziewczyna wprowadziła ją na koło o średnicy dwudziestu metrów, w trakcie którego oferowała klaczy podparcie w swoich łydkach i na wodzach, w taki sposób, żeby nie wypadła z ustawienia, w tym samym czasie pilnując także kształtu i rozmiaru figury.
Po powrocie na ścianę klacz otrzymała kolejny sygnał sugerujący skupienie uwagi na nadchodzącej zmianie, a ta nastąpiła tuż po zamknięciu koła i polegała na przytrzymaniu do kłusa. W tym przejechały przez dwa kolejne narożniki, by ponownie w połowie długiej ściany wejść na dwudziestometrowe koło. Vivianne rozpoczęła anglezowanie, wraz z którym rozpoczęła zachęcać klacz do wydłużenia i obniżenia szyi połączonego z żuciem wędzidła. Stopniowo, delikatnie poruszając rękoma wysyłała klacz w dół, nabierając ją ponownie dopiero przed zakończeniem koła, gdzie ponownie poruszały się kłusem roboczym. Przed A dziewczyna posłała klaczy kolejne półparady, aby dokładnie w połowie krótkiej ściany przytrzymać ją i wejść w stęp pośredni, w którym przeszły przez nadchodzący narożnik. Zaraz po wyjściu z łuku, w którym Vivianne oferowała klaczy ponownie podparcie w pomocach, wprowadziła ją na przekątną czworoboku, na której wymagała od klaczy poruszania się stępem swobodnym. Zadbała przy tym aby koń wyraźnie wydłużył swoje ramy i wykrok, a różnica pomiędzy dwoma stylami stępa była zauważalna gołym okiem. Cały czas ograniczała konia także po obu stronach, aby Clair nie spłynęła jej z prostej linii, pilnując przy tym przekraczania śladów i starając się rozluźnić kasztankę.
Po zakończeniu przekątnej zaczęły poruszać się na lewo, a w połowie krótkiej ściany ponownie weszły w kłus roboczy. Zajęło im to wprawdzie kilka niepotrzebnych sekund więcej, ale ostatecznie udało się wejść w wyższy chód, by w H wykonać serpentynę o jednym łuku. Tutaj ponownie, jak w trakcie wykonywania poprzedniej takiej figury, Vivianne zadbała o tempo, odpowiednie wygięcie a także o kształt brzuszka, by następnie w narożniku znów wykonać zagalopowanie. Tutaj nie trzeba było zbytnio zachęcać Clair aby weszła w wyższy chód, gdyż klacz aż nazbyt chętnie wykonała to zadanie, przez co Viv musiała ją nieco przytrzymać i bez problemów wprowadzić na koło o średnicy dwudziestu metrów w środkowym punkcie długiej ściany. Zaraz po jego zakończeniu ponownie wysłała klaczy półparady i na odcinku BM przeszły do kłusa roboczego, a w nim przetransportowały się na drugą stronę czworoboku by w literce E skręcić w lewo ku jego środkowi. W tym miejscu Vivianne zadbała ponownie o to, by linia którą się poruszały była prosta, a klacz na niej nie wężykowała, po czym w B sprowadziła ją na prawo aby po dojechaniu do połowy krótkiej ściany, wprowadzić kasztankę na linię środkową.
Tutaj ponownie prowadziła klacz w korytarzu stworzonym z pomocy, a w literce X zatrzymała ją, ukłoniła się i opuściła czworobok na długiej wodzy. Musiała przyznać, że ujeżdżenie poszło im całkiem nieźle, za co oczywiście podziękowała kasztance klepaniem po szyi oraz marchewkami, gdy wróciły do stajni po długim rozstępowaniu się.

Oliver Pelerieux - 2018-03-27, 10:05



Ostatni dzień zawodów wiązał się z najbardziej wyczekiwaną przeze mnie próbą, jaką była próba skokowa. Pierwsze dwa dni zawodów należały co prawda do przeciętnych, ale na tym etapie edukacji konia bardziej liczyło się dla mnie jego doświadczenie niż osiągnięcia, dlatego traktowałem te zawody treningowo. Zwłaszcza, że Socialowi okazało się być to potrzebne, bo wydawał się być całkiem zielonym w wielu sprawach.
W każdym razie dzisiejsze sportowe zmagania zaczęliśmy od rozgrzewki, która dodatkowo upewniła mnie w tym, że nie ma żadnych przeciwwskazań żebym wyszedł z kasztanem na parkur.
Niebawem zostaliśmy na niego wyczytani, toteż udałem się na niego stępem, pierw nabierając wodze na kontakt. Prowadząc konia w łydkach pilnowałem energicznego marszu, natomiast już na placu zatrzymałem konia i ukłoniłem się krótko sędziom, chwilę później zaczynając przejazd.
Zagalopowałem z lewej nogi i wjechałem na ścianę, przechodząc do odciążającego półsiadu, którym chciałem zachęcić Sociala do aktywnego galopu. Jednocześnie rozluźniałem go pulsowaniem wewnętrznej wodzy, swoją decyzję podpierając łydką, co powinno zachęcić konia do zaokrąglenia się i odpuszczenia. Dopiero wychodząc z zakrętu na wprost jedynki usiadłem w siodle, cofnąłem ramiona i podążając biodrami za ruchem konia, doprowadziłem go do przeszkody, pilnując go w korytarzu utworzonym z wodzy oraz w domkniętych łydkach. Niebawem posłałem go do skoku, nie zostawiając go samego z oceną miejsca wybicia, na co było dla niego jeszcze trochę za wcześnie. Póki co potrzebował przewodnika, którego rolę starałem się pełnić.
Pokonawszy przeszkodę, pozostałem w siodle by pod kontrolą dojechać do oksera ustawionego w tej samej linii. Wciąż jechałem aktywnie, ale nie przesadzałem z tą aktywnością, żeby przypadkiem nie zestresować konia. Ponownie podyktowałem mu odbicie i przeszedłem za jego ruchem do półsiadu, oddając mu wodze, bez zrywania kontaktu z jego pyskiem. Po skoku kontynuowałem galop z lewej nogi i starannie wyjechałem zakręt na trójkę, przynajmniej przez połowę jego długości siedząc w siodle by pomóc Socialowi w zachowaniu równowagi i podstawieniu zadu. Prowadziłem go na zewnętrznej wodzy i podpierałem wewnętrzną łydką, resztą pomocy dokonując ewentualnych korekt. Wreszcie naprostowałem Sociala na stacjonatę, przypilnowałem go w pomocach i cierpliwie podjechałem pod przeszkodę, by stamtąd podyktować koniowi kolejny skok, a w jego trakcie zmienić nogę, na którą galopowaliśmy.
Póki co bardzo dobrze mi się z nim pracowało, bo galopował chętnie i aktywnie, jak zresztą przystało na rodzinę, z jakiej się wywodził. Chwilowo jednak nie miałem czasu na pochwały, bo byłem skupiony na rozjechaniu linii do czwórki, od czego wiele zależało. Nie mogłem tego zepsuć, bo Social wymagał prostych, sprawiedliwych najazdów i stawianie przed nim trudnych zadań byłoby zwyczajnie nie fair. Dlatego mierząc wzrokiem w środek przeszkody, w myślach liczyłem foule pozostałe do odbicia. Ostatnie dwie pojechałem nieco szerzej, ułatwiając też koniowi skok nad okserem, który wymagał odrobinę więcej dynamiki.
Dalej prowadziłem Sociala z prawej nogi i tylko minimalnie ściąłem zakręt do szeregu, który rozpoczynała stacjonata. Bez względu na ten ruch zostawiłem koniowi dłuższą chwilę na obejrzenie przeszkody, a także sobie na wyprostowanie go. Ponownie usiadłem przed przeszkodą w siodło i będąc pewnym siebie, doprowadziłem do niej konia i w określonym momencie dałem mu łydkę. Wyczekałem jego skoku, po którym przeszedłem do półsiadu, z którego głębokością nie przesadzałem by nie zaburzyć równowagi cztero - czy może już raczej pięcio - latka. Ręką podążyłem za ruchem jego pyska, nie blokując go, zaś podchodząc do lądowania cofnąłem ramiona by po nim wziąć konia lekko na siebie. Od razu też podparłem go łydką, by nie skrócił się przed okserem, co jednak nie uchroniło nas przed popełnieniem błędu. Social co prawda skoczył, ale niestety uderzył o drągi, co poskutkowało zrzuceniem ich na ziemię.
Nie przejmując się tym szczególnie, chwilę po wylądowaniu ponownie przeszedłem w półsiad i korzystając z dystansu do szóstki, pozwoliłem ogierowi na chwilę swobodniejszego galopu, chcąc żeby się rozluźnił po tym drobnym niepowodzeniu. Dopiero na wprost przeszkody usiadłem w siodle, po półparadzie cofnąłem nieco ramiona i uspokoiłem galop, chcąc pod kontrolą dojechać do oksera. Tym razem pokonanie go nam wyszło, podobnie jak skok nad siódmą przeszkodą, która była ustawiona po łagodnym łuku, który rozjechałem wedle wcześniejszego zamysłu, delikatnie wyginając konia na łuku i prostując go przed skokiem. Po tym skoku zatoczyłem okrągły zakręt na lewo, zachowując się w nim tak samo, jak podczas wszystkich poprzednich zakrętów - starałem się pomóc koniowi w zachowaniu równowagi, a także w podtrzymaniu dotychczasowego tempa galopu, na które nie mogłem narzekać. Niebawem wyszedłem z koniem na wprost stacjonaty pod numerem ósmym, do której najazd okazał się bezproblemowy. Podyktowałem koniowi skok, którego wyczekałem, nie ośmielając się go wyprzedzić, co mogłoby się po prostu źle skończyć. W skoku natomiast zmieniłem nogę, kładąc nieco większy nacisk na prawe strzemię, a także zmieniając dotychczasowe ustawienie łydek. Zmiana nogi pomogła nam w zachowaniu równowagi galopie po lekkim łuku prowadzącym do przeszkody kończącej parkur, nad którą także udaliśmy udany skok, ostatecznie kończąc parkur z jedną zrzutką. Po minięciu celowników zwolniłem stopniowo do stępa, chwaląc konia klepaniem po szyi, bo mimo wszystko dobrze się spisał i spełnił moje oczekiwania.


Social Security - 2018-03-27, 10:16



Ostatniego dnia Social czuł się już w miarę swobodnie, obeznany z nową sytuacją, gwarem, tabunem koni i jeźdźców zdawał się być dość przychylnie nastawiony do dzisiejszego wyzwania jakim były skoki. Oczywiście nie pałał wielkim doświadczeniem, wciąż zdarzały mu się błędy, jednak uczył się na nich i za niemal każdym razem próbował wyciągnąć z nich jakąś lekcję, a poprawiany przez Olivera z pewnością miał do tego jakieś podstawy.
Zaczęło się jak zwykle od solidnej rozgrzewki, która nie tylko miała ogiera przygotować do przejazdu, ale też i sprawdzić, czy aby wszystko jest w porządku, oraz czy jest na dobrej stopie porozumienia ze swoim jeźdźcem. Nie było żadnych przeciwwskazań do wyjazdu, skoro Oliver zdecydował się wyjechać z nim na parkur.
Po wyczytaniu, ogier został złapany na kontakt, co przyjął niemalże ze spokojem i już po chwili ruszyli stępem w docelowe miejsce. Social starał się zachowywać dobre, żwawe tempo, choć zawsze w razie zapomnienia był wspierany łydkami, które przypominały mu o tym, by tej energii nie stracić. Bezpośrednio na placu zatrzymał się ówcześnie o to poproszony i czekał, aż jeździec wykona ukłon i zleci mu kolejne zadanie, jakim było już oczywiście rozpoczęcie całej zabawy.
Ogier dostał sygnał do galopu, z chęcią przeszedł w energiczny chód zaczynając z lewej nogi. Ułatwieniem zachowania tempa i całkiem zgrabnego wyginania się było odciążenie kręgosłupa młodemu ogierowi i znalezienie złotego środka rozluźniającego, co też jak widać Oliver uczynił, ponieważ Security szedł pewnie, zachowując odpowiednią na siebie giętkość.
Wychodząc z zakrętu zbliżali się nieubłaganie do pierwszej przeszkody, na którą ogier był już wyraźnie nastawiony, co dało się ewidentnie zobaczył po ułożeniu ciała, podekscytowanie aż z niego biło, uszy postawił na sztorc, niechętnie poruszając jednym w stronę jeźdźca, od razu widać, że na widok porządnej pracy humor mu wrócił. Najechał na przeszkodę w jedynie kilku większych susach, cały czas pozostając pilnowanym przez swojego jeźdźca, który trzymał go w ryzach przed wyskoczeniem z jakąś kolejną nowością, którą pewnie ogier miał już na podorędziu. Mimo silnego charakteru i oślego uporu młodziak starał się słuchać człowieka i niemal ślepo prowadzić tak, jak tamten chciał, w końcu poprzednie dni utwierdziły go w przekonaniu, że warto czasami posłuchać. Dostając sygnał do wybicia bez zawahania wykonał polecenie, starając się dobrać optymalną siłę wybicia co do rozmiarów przeszkody. Podczas skoku również uważał na nogi, aby nie zahaczyć żadną z nich o drążek, dlatego też mocno je podkurczał, przezorny zawsze ubezpieczony.
Wylądował miękko na ziemi i szedł aktywnie dalej, nie wybijając się z rytmu, bądź co bądź miał jeszcze kilka takich do przeskoczenia, co wymagało swego rodzaju skupienia, szczególnie że przed nimi znajdował się okser. Do tego momentu ogier naprawdę dobrze się bawił i chętnie pracował, szedł do przodu, nie czuł się przytłaczany, nie dostawał miliona poleceń na minutę, co też wprawiło go w swoisty tryb swobody, ponieważ naprawdę otrzymywał jej sporo. Dojechał aktywnie do przeszkody, cały czas uważnie czekając na kolejny dzisiaj sygnał wyznaczający mu miejsce wybicia, a gdy w końcu go dostał, energicznie wybił się i przeleciał nad okserem, tym razem znów mając na uwadze odległość dzielącą go od przeszkody, jak i też starając się odpowiednio wylądować, żeby przypadkiem nie za mocno szarpnąć jeźdźcem, coś czuł, że ten mu się dzisiaj jeszcze przyda. Po lądowaniu wrócił do zgranego tempa, wciąż galopując z lewej nogi, tutaj akurat nic się nie zmieniło. Mieli przed sobą zakręt do wyjechania na trzecią przeszkodę, nie był on ciasny, ale jednak przydało się go jak najlepiej pojechać. Szedł samodzielnie, jedynie w razie potrzeby wspierając się na pomocach Olivera. Zgiął się miękko wyjeżdżając zakręt i niedługo potem już mógł się swobodnie rozprostować na prostej, gdzie znajdowała się stacjonata. Najazd był miękki, nie szarżował na przeszkodę, w końcu i tak do niej podejdzie, więc nie było sensu się miotać. W oparciu o sygnał do wybicia oddał prężnie skok nad stacjonatą. W trakcie tej całej operacji dostał jeszcze sygnał do lotnej, więc lądowanie miał już na lewą nogę.
Do tej pory Bodyquard nie sprawiał żadnych większych problemów, a i sama współpraca z jeźdźcem szła pomyślnie, ogier zwyczajnie słuchał ludzi, którzy mieli mu coś przydatnego do przekazania i potrafili utrzymać go w ryzach, dlatego też nie robił dzisiaj z siebie wariata, tylko chętnie oddawał się swojej pracy. Rudy miał do wyjechania łuk na czwartą przeszkodę i po prawdzie tutaj mógł zacząć się niejaki problem, choć najpewniej sam skakałby typowo na wariata. Ogier pozostawił większe myślenie człowiekowi, sam jedynie zadbał o poprawę, umocnienie tempa i najechał na przeszkodę, stawiając przemyślanie każdy krok kierując się otrzymywanymi pomocami. Dzięki czemu oddał całkiem niezły skok nad przeszkodą i zachęcony tą wygraną poleciał dalej. Utrzymywał już galop na prawej nodze, ściął wraz z jeźdźcem lekko zakręt zbliżając się do piątek, czyli nieszczęsnego podwójnego szeregu, Social zdawał się mieć wrażenie, że ma do nich pewną słabość i to nie miało nic w związku z pozytywnymi odczuciami. Młody był po prostu uczulony na przeszkody wymagające szybkiego wybijania się i liczenia kroków, a w dodatku uważania na nogi w locie, po prostu irytowała go wizja aż takiej staranności i dbałości o szczegóły. Najechał na szereg, wszystko szło pomyślnie, wybił się przed przeszkodą poprawnie i nawet udało mu się dopilnować lądowania, jednak odległość jednej przeszkody od drugiej zawróciła mu niemal w głowie, nie umiał poprawnie ocenić odległości, co też sprawiło, że zmienił tempo zaraz przed przeszkodą. Ogier mimo wszystko oddał skok nad przeszkodą próbując się wyratować, jednak szarpnął o drągi, co sprawiło, że zaliczył zrzutkę.
Dobre było to, że się nie spłoszył, zachował spokój, choć usłyszał spadający drążek, jakby odbijał się echem. Trzeba było jednak ratować sytuację dalej, nie przejmować się rzeczami za plecami. Do szóstej przeszkody mieli kawał drogi, dlatego też ogier miał czas na wyciszenie się i rozluźnienie po ostatniej przeszkodzie, która w końcu nie była dla niego za szczęśliwa. Zbliżając się mógł w pełni obejrzeć z czym teraz będzie musiał się zmierzyć, jednak okser nie zrobił na nim większego wrażenia. Odczuł półparadę, skupił się mimowolnie bardziej na jeźdźcu i dał naprowadzić się na przeszkodę w stonowanym tempie. Przeskoczył nienagannie szóstkę, lądując wciąż na dobrą nogę i już wyjeżdżał trasę na siódemkę, giętko idąc po łuku i odpowiednio się prostując przed przeszkodą, która sama stała na dziwnej wedle ogiera krzywiźnie. Mimo wszystko i z tą siódmą już przeszkodą sobie poradził, dając nad nią mniej więcej wymierzonego susa, który mógł jedynie skończyć się zbyt dużym zapasem, czego ogier nie wymierzał, ważne dla niego było to, że przeskoczył, a jak, to już sprawa zupełnie innej wagi. Po przeszkodzie ogier wyjechał zakręt w lewą stronę na kształt okręgu, to też musiał znów się wyginać, jednak po dzisiejszej jeździe było mu już zdecydowanie łatwiej się do tego uwarunkować i z łatwością wykonywał zgięcia odpowiednie do momentu kolistego zakrętu, uważał również na tempo, podczas takich operacji czasami potrafił zwalniać, jednak coraz bardziej to kontrolował i dbał o jednostajny, mocny chód. Dojechał do stacjonaty o dziwo bez żadnych komplikacji i sumiennie oddał skok nad ósemką, wykonując również zmianę nogi za sygnałem jeźdźca, to też lądowanie było już odpowiednio zmienione pod nogę prawą. Ułatwiało to niejako dojazd do ostatniej, dziewiątej już przeszkody do której ogier już
bardzo chciał się dostać, w końcu trochę zdążył się zmęczyć, a i samopoczucie po zrzutce miał lekko zacietrzewione, w końcu wszyscy by chcieli, by było idealnie, porażki uginają, jednak Social nie lubił się powtarzać i do końca jechał starannie. Skok nad dziewiątą przeszkodą oddał z dużym przyłożeniem, uważnie, dbając o to, by wszystko poszło po jego myśli i wraz z lądowaniem zakończył dzisiejsze starania, a tym samym całe zawody. Cóż, jedna zrzutka podczas skoków nie była tragedią, ba, jak na jego doświadczenie, które powoli gromadził, to był całkiem niezły wynik, a pomyłki zdarzają się każdemu, trzeba będzie wypracować sobie przeszkody sprawiające mu trudność, miał na to czas. Mijając celowniki zwolnił do stępa i otrzymując pochwały od Olivera zszedł z parkuru ciesząc się, że dzisiejszy dzień ma już tak naprawdę za sobą i teraz będzie mógł wrócić do swojego zajęcia i dalej żerować na ludzi z marchewkami w stajni.


Vivianne Feron - 2018-03-27, 18:02

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Vivianne wprawdzie nie posiadała własnych koni w kategorii Entry, ale mimo wszystko udało jej się dokonać zapisu do konkursu na dwóch koniach. Z Piotrusiem już kiedyś brała udział w WKKW i zawody te wspominała raczej miło, więc nie wahała się ani chwili kiedy zaproponowano jej ponowny start z pięknie umaszczonym ogierem. W dniu zawodów stanęła pod jego boksem i przygotowawszy zarówno siebie jak i konia, już jakiś czas później zajmowała się nim na rozprężalni. W trakcie rozgrzewki zwróciła dużą uwagę szczególnie na rozciągnięcie i rozluźnienie konia, a także przećwiczyła z nim dużo figur typu wolty czy serpentyny, oczywiście w taki sposób, by nie przeszkadzać nikomu na placu. W oczekiwaniu na wyczytanie swojego imienia pozwoliła cremello na chwilę odpoczynku w stępie, a gdy wywołano ich z listy, skierowała holendra w stronę czworoboku.

Jeszcze przed wjazdem na plac konkursowy wróciła do kontaktu z pyskiem ogiera i zaprosiła go do kłusa, w którym od razu starała się ustalić z czterolatkiem odpowiednie tempo. Prowadząc go wzdłuż zewnętrznej części czworoboku starała się rozluźnić konia i prowadzić go w korytarzu zamkniętym z pomocy, aby już teraz nie spływał jej na żadną ze stron, po czym obszernym łukiem naprowadziła go na wejście na plac konkursowy w literce A. Tutaj od samego początku poruszali się po linii środkowej, na której amazonka zadbała o „nie spływanie” z prostego szlaku i prowadziła konia równym tempem, w równowadze. Na kilka taktów przed punktem środkowym posłała ogierowi półparady, a w miejscu X zamknęła go pełną z nich. Dorównała nogi konia do linii, w razie jeśli te nie znajdowały się w takich i złapawszy wodze w jedną rękę ukłoniła się przed jury. W kilka sekund później, ponownie przygotowana do akcji, wysłała ogiera do kłusa roboczego, a po dojechaniu do środkowego punktu krótkiej ściany, wraz z Piotrem skierowała się w prawo. Wchodząc w narożnik podtrzymywała ogiera w łydkach, nie chcąc pozwolić by ten wypadł z ustawienia i prowadziła go na napiętej zewnętrznej wody, wewnętrzną zachęcając do delikatnego wygięcia się ku środkowi. Po wyjechaniu z łuku przekazała mu kolejne półparady, a w literce M zepchnęła go na serpentynę o jednym brzuszku ku środkowi czworoboku. W trakcie wykonywania tej figury zadbała o to by tempo kłusa zbytnio się nie zmieniło, koń szedł w równowadze po wytyczonej przez nią linii, a także by linia ta była ładna i kształtna.
Po powrocie na długą ścianę wyprostowała konia i półparadami uprzedziła go o kolejnej zmianie, która miała nastąpić w narożniku. Pomiędzy F i A wzięła konia nieco bardziej na siebie, cofnęła zewnętrzną łydkę i wraz z wypchnięciem biodrami, zwolniła ucisk na pysku cremello. Peter bardzo ładnie wszedł w galop, nie pędził zanadto przed siebie, a więc amazonka z łatwością przeprowadziła go przez nadchodzący narożnik, a następnie po długiej ścianie, w której połowie zepchnęła konia na koło o średnicy dwudziestu metrów. W trakcie wykonywania figury ponownie otulała jego boki swoimi łydkami, nie chcąc my koń wypadł z ustawienia, a także ułatwiając mu w ten sposób utrzymanie równowagi w łuku. Cały czas prowadziła go na zewnętrznej wodzy, wewnętrzną delikatnie pulsując i zachęcając do wygięcia się ku środkowi, a przy okazji czuwała nad rozmiarem i kształtem wykonywanego ćwiczenia. Tuż przed jego zakończeniem Vivianne przekazała ogierowi półparady, a gdy wrócili na ścianę przytrzymała go do kłusa. Tutaj cremello także nie sprawiał żadnych problemów, wyłamując się ze stereotypu pędzącego przed siebie młodzika, który zbytnio napalił się na galopowanie. Zadowolona z niego Vivianne uśmiechnęła się w duchu i przeprowadziła konia przez dwa kolejne narożniki, by po dotarciu do literki B ponownie wprowadzić konia na dwudziestometrowe koło – tym razem w kłusie i z dodatkowym zadaniem. Zaraz po znalezieniu się na figurze rozpoczęła anglezowanie i dodała do niego delikatne, wahadłowe ruchy dłońmi, które w połączeniu z łydkami miały spowodować wydłużenie i obniżenie szyi konia, a także aktywne żucie przez niego wędzidła. Wodzę z powrotem zaczęła nabierać tuż przed zakończeniem koła i wróciła w siodło, by w kłusie pozostać do literki A. W punkcie środkowym krótkiej ściany przeszła do stępa, przed czym uprzedzała konia półparadami, i w jego pośredniej wersji przeszła przez narożnik, gdzie wprowadziła konia na przekątną czworoboku. Ta wymagała od nich przejścia do wersji swobodnej, toteż Vivianne zadbała o poszerzenie ram i kroku konia, a także o to by przekraczał swoje ślady. Zakładała również, że warto byłoby by stęp ten różnił się od poprzedniego na pierwszy rzut oka, ale Piotruś nie zdawał się mieć większych problemów z tym, czego od niego wymagano. Po przekątnej zmienili kierunek jazdy by w C ponownie przejść do kłusa roboczego. W narożniku, który w tym momencie pokonywali Vivianne ponownie zadbała o podparcie konia w pomocach, a w H znów wprowadziła go na serpentynę, na której powtórzyła sekwencję pomocy podobną do tej, zastosowanej w pierwszej figurze. W lustrzanym odbiciu – oczywiście. Po powrocie na ścianie po serpentynie ponownie zaprosiła konia do galopu, tym razem z lewej nogi, a gdy dotarli do literki B wprowadziła go na koło o średnicy dwudziestu metrów. Jako, że i to ćwiczenie było im już znajome, dzieczyna zastosowała te same pomoce co poprzednio, dbając o równowagę konia na łuku, a także o kształt i rozmiar figury, by po powrocie na ścianie (uprzedzając to półparadami), ponownie przejść do kłusa pomiędzy B i M. W roboczym tempie przeprowadziła konia przez dwa następujące po sobie narożniki, a gdy dotarli do połowy długiej ściany, wprowadziła go ku środkowi czworoboku. Na linii prowadziła go zamkniętego w pomocach, by przypadkiem nie wężykował, a po dojechaniu do punktu B skręciła w prawo. Do końca przejazdu dzieliło ich już naprawdę niewiele, ale Vivianne nie traciła koncentracji ani na moment. Podparła go ponownie w narożniku, a po dojechaniu do środkowego punktu krótkiej ściany wprowadziła ogiera na linię środkową. Tutaj ponownie zadbanie o to, by koń szedł równo i płynnie, a w punkcie X zamknięcie go i zatrzymanie. Upewniwszy się, że koń stoi w równych liniach, wykonała ukłon po czym pozwoliła mu opuścić czworobok na długiej wodzy, zaraz po wyjściu z niego dziękując Piotrkowi za bardzo udany występ w próbie ujeżdżeniowej.
Udała się z nim na rozprężalnię, gdzie zajęła się rozstępowaniem konia, a następnie odprowadziła go do stajni, gdzie zajęła się nim po rozsiodłaniu, a także obdarowała kolejnymi nagrodami.

Peter Pan - 2018-03-27, 18:22



Pierwsze spotkanie Piotrka i Vivianne faktycznie nie należało do najgorszych, ale od tego czasu ogier dokonał niejakiej przemiany. Może nie była ona spektakularna, bo niektóre rzeczy się nie zmieniły, ale na pewno wydoroślał i nabrał pewności siebie. To całkiem dobrze rokowało na zbliżające się sportowe zmagania, zaczynające się próbą ujeżdżeniową. Wcześniej Piotruś miał pewne problemy, wynikające stricte z braków w ujeżdżeniu, ale od ostatniego startu udało się z nim przepracować to i owo, więc tym razem powinno pójść mu o niebo lepiej.
Wyczytani do rozpoczęcia przejazdu, udali się w kierunku czworoboku kłusem. Wspomniane przemiany miały też bezpośredni wpływ na ruch cremello, który nabrał większej świadomości swojego ciała i lepiej wykorzystywał jego możliwości. Co prawda nie urodził się ze zniewalającym ruchem, ale jego kłus przestał wreszcie przypominać pocieszny trucht, jakim poruszał się wcześniej. Teraz jego krok był bardziej okrągły i sprężysty, co zmieniało optycznie całą jego sylwetkę. Naprawdę chwytał za oko, nie tylko za sprawą maści, która wciąż była jego największym atutem i znakiem rozpoznawczym.
Okrążył kłusem czworobok, po czym skręcił na linię środkową, wchodząc do środka placu przez podniesione szranki w literze A. Nie był płochliwym koniem, dlatego nie miał problemu z tym, by iść w kierunku budki sędziowskiej, której niektóre konie po prostu się bały. Szedł równo, nie odbijając się od pomocy Vivianne, co pozwoliło im uniknąć podstawowego błędu, którego bardzo łatwo było się dopatrzeć. Zatrzymał się we wskazanym miejscu, równo stawiając nogi i nie uciekając z wypracowanego ustawienia. Nie był bardzo gorącym koniem, dlatego cierpliwie ustał te parę sekund, nie próbując ruszyć na własną rękę. Uczynił to dopiero po otrzymaniu łydki, po której niezwłocznie ruszył kłusem na wprost. Dobiwszy do ściany, skręcił w prawo, wyginając się wokół wewnętrznej łydki amazonki i nie tracąc oparcia na zewnętrznej wodzy, na której go prowadziła. Jednakowo zachował się w narożniku, po wyjściu z którego odsunął się od ściany, idąc łagodnym łukiem w kierunku środka czworoboku. Wyginając się do środka placu, wyraźnie zaakcentował "szczyt" łuku i niebawem powrócił na długą ścianę czworoboku. Zagalopował z prawej nogi w narożniku łączącym długą ścianę z krótką, co było niezwłoczną odpowiedzią na sygnał, który otrzymał od Vivianne. Prawa strona zawsze była tą lepszą ogiera i zawsze chętniej ruszał galopem z prawej nogi, toteż zagalopowanie rzeczywiście było bardzo dobre. Nie rozpędzał się w galopie, dostosowywał się do tempa, jakie nadawała mu Vivianne. Kiedy zjechali na koło w połowie długiej ściany, nie utracił impulsu do ruchu naprzód, a jedynie wygiął się wokół wewnętrznej łydki amazonki, poprawnie wpisując się całym ciałem w łuk i nie kładąc się nim do środka okręgu. Chwilę po tym, jak zamknął woltę w literze E, przeszedł na polecenie do kłusa. Viviannie nie musiała się obawiać o to, że nie zdoła go przytrzymać - prędzej o to, że nie zdoła go rozbudzić... Dzisiaj jednak Piotruś nie miał z tym problemu, właściwie nigdy nie była to kwestia braku energii, tylko braku pewności, ale odkąd poczuł, że ma dobrą równowagę i jego ciało reaguje jak trzeba, nie wahał się już przed śmiałym ruchu do przodu.
Energicznie kłusując wzdłuż białych płotków, miękko niósł amazonkę na swoim grzbiecie. Jeżdżąc na nim, miała naprawdę sporo miejsca na to, żeby wygodnie usiąść, bo ogier należał do tych szerszych i bardziej zbitych. Nie był długonogim, smukłym okazem sportowca, ale to nie stało na przeszkodzie by rywalizował z takimi końmi.
Niebawem po raz kolejny zszedł do środka czworoboku na koło o średnicy dwudziestu metrów. Poruszając się po nim, poczuł jak dziewczyna zachęca go do wypuszczenia nosa w dół. Idąc za jej ręką, opuścił łeb i wyciągnął nos w przód, śmiało "wyżuwając" wodze. Nie odebrało mu to swobody w łopatkach, zresztą całe szczęście, bo gdyby je skrępował, jego ruch bardzo by na tym ucierpiał. I bez tego nie był zniewalający, więc naprawdę nie można było dopuścić do tego, żeby uległ pogorszeniu. Zanim zamknęli koło w B, Piotrek powrócił do poprzedniego ustawienia, ewentualne usztywnienie pozwalając zwalczyć Vivianne jeszcze przed dotarciem do literki A, w której miało miejsce kolejne przejście. Uprzedzony o nim już parę metrów wcześniej, nie był zaskoczony, kiedy ciemnowłosa poprosiła go o zwolnienie do stępa. Z najbliższego narożnika wyszedł na długą przekątną czworoboku, na której Vivianne dała mu jeszcze więcej luzu. Przeciągle parskając, potrząsnął łbem i rozprostował szyję, dziarsko krocząc przed siebie po wyznaczonej linii. Chociaż zdołał się na niej utrzymać, nie pływając między łydkami, to nie zaprezentował się w stępie swobodnym rewelacyjnie, zwyczajnie nie potrafiąc spektakularnie przekroczyć śladów przednich kopyt tylnymi.
W tym przypadku powrót na ścianę oznaczał powrót do stępa pośredniego, z którego ogier niebawem przeszedł do kłusa, przejścia dokonując dokładnie na środku krótkiej ściany, czyli w literze C. Z najbliższego narożnika po raz drugi rozpoczął serpentynę o jednym łuku, sięgającą środka czworoboku, co było pierwszym z elementów, które miał za zadanie wykonać w lustrzanym odbiciu. Kolejno nastąpiło zagalopowanie w narożniku między K i A, gdzie tym razem Piotruś ruszył z lewej nogi. Wcześniej często się mylił i ruszał z prawej, ale że jego dotychczasowi jeźdźcy uparcie tłukli mu do głowy, że z lewej nogi również da się galopować, to teraz się nie pomylił. Mimo to galop na lewo był nieco słabszy niż na prawo, chociaż bez rażących błędów, takich jak na przykład krzyżowanie nóg w galopie, co było starym nawykiem Piotrusia. Nie zmieniło się to również podczas galopu po kole, po którym galopując nieco mniej chętnie wyginał się do wewnątrz, ale mimo wszystko spełnił wymagane minimum. Zamykając koło, przeszedł do kłusa kawałek za literą B, nie wypadając przy tym z rytmu ani nie gubiąc równowagi. W dalszym ciągu był rozluźniony i przepuszczalny, w pełni akceptował pomoce Vivianne i kontakt, który mu oferowała, co skłaniało sędziów do przychylnego spojrzenia na całość przejazdu. Trzymał się szranek aż do litery E, w której skręcił do środka czworoboku i zmienił przez niego kierunek, w literze B skręcając w prawo. Ostatnim punktem ich występu było wejście na linię środkową, dzięki czujności Vivianne wykonane bardzo precyzyjnie. Wychodząc z zakrętu, Piotruś wyprostował się i prowadzony w korytarzu z pomocy, szedł równym tempem kłusa przed siebie. Uprzedzony półparadami o zatrzymaniu, był na nie gotowy, co dało mu szansę na równe zatrzymanie w literze X. Odczekawszy chwilę w całkowitej nieruchomości, na sygnał ponownie ruszył stępem i opuścił nim czworobok.

KONIEC

Vivianne Feron - 2018-03-27, 23:36

PRÓBA TERENOWA


Zachęcona wczorajszą próbą ujeżdżeniową, Vivianne stawiła się w stajni w iście dobrym humorze i przywitała się z Piotrkiem, częstując go smakołykiem. Cremello prawdopodobnie kojarzył Kanadyjkę wyłącznie z zawodami, więc nie mógł się zdziwić, gdy kolejny raz wyciągnęła go z boksu i zaczęła przygotowywać do wystąpienia w kolejnej próbie. Dziś oboje wyglądali nieco mniej oficjalnie, ale nadal prezentowali się całkiem nieźle, zarówno na ziemi obok siebie, jak i na rozprężalni, gdy jedno siedziało na drugim. W trakcie rozgrzewki Vivianne ponownie zadbała o rozluźnienie i rozciągnięcie konia, a także skoczyła z nim kilka próbnych przeszkód. Peter zdawał się być zarówno w dobrej formie jak i świetnym nastroju, toteż amazonka pozytywnie nastawiła się do konkursu. Tym razem przestudiowała mapę terenową raz jeszcze, by nie popełnić tego błędu co z Clair, a gdy wywołano jej imię do startu, ruszyła w rozpoczynające miejsce.

Rozgalopowała konia jeszcze przed wjazdem na teren crossowy, od razu ustalając z nim odpowiednie tempo chodu. Wzięła go na fajny, elastyczny kontakt, a gdy uznała, że są gotowi, ruszyła na wprost pierwszej przeszkody, która znajdowała się zaledwie kilka metrów za fotokomórkami. Już od samego początku Vivianne skupiała uwagę holendra na skoku, przekazując mu półparady, i w myślach odliczała pozostałe foule, które mieli zmieścić w dystansie do jedynki. Tempo, którym się poruszali, pozwalało im na bezproblemowy „atak” na przewaloną kłodę, toteż brunetka zdecydowała się nie kombinować i zwyczajnie wyczekiwała na skok. W odpowiednim miejscu ścisnęła łydkami boki ogiera i posławszy go w powietrze, sama także podążyła w górę za jego ciałem. Zaparłszy się w strzemionach przeszła w półsiad i wysunęła delikatnie rękę do przodu, a gdy zakończyli lot odchyliła się i wróciła miękko w siodło.
Jako że droga do dwójki była całkiem prosta, brunetka pozwoliła na rozwinięcie skrzydeł i poprosiła Piotrusia o przyspieszenie tempa o jeden bieg w górę. Nie chciała oczywiście by bezwiednie przed siebie pędził, ale podkręcenie szybkości jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Obserwowała przy tym uważnie drogę i starała się prowadzić konia jak najłatwiejszą trasą, którą udało jej się obrać i dzięki której mogli spokojnie ominąć wszelkie nierówności czy kamienie. Przeszkoda numer dwa była dość szeroka, a w dodatku jej otoczenie dawało możliwość ucieczki, toteż gdy tylko pojawiła się na horyzoncie, Viv skróciła nieco konia i zamknęła go w korytarzu z pomocy, nie chcąc by spłynął jej w którąś ze stron. Cremello zdawał się jednak zupełnie nie mieć takiego planu i pewnie parł przed siebie, bez większych problemów pokonując kolejną obaloną kłodę. W dystansie do trójki, amazonka ponownie pozwoliła na delikatne rozwinięcie skrzydeł i podtrzymywała ogiera w łuku, aby nie stracił równowagi i nie wytracił osiągniętej prędkości. Dawała mu oparcie w swoich pomocach, pomagając ładnie wpisać się w łuk, a dzieki temu, gdy tylko wyszli na prostopadłą linię prowadzącą do kolejnej przeszkody, nie stanowiła ona dla nich większego problemu. Piotruś poszybował nad trójką niczym ptak, a Vivianne tylko starała mu się jak najmniej przeszkadzać, chowając za szyją konia i oddając mu tyle ręki, ile potrzebował.
Trasa do kolejnej przeszkody była nieco bardziej problematyczna, toteż dziewczyna nie pozwoliła ogierowi na zbyt duże rozpędzenie się. Dzielnie podpierała go łydkami w zakrętach i prowadziła na zewnętrznej wodzy, coby nie wypadł z ustawienia, nie stracił równowagi oraz tempa. Bez szwanku wyszli więc na prostą, która prowadziła ich do przeszkody numer cztery, a do tej Vivianne ponownie zamknęła ogiera w korytarzu stworzonym z pomocy. Piotrek wydawał się jednak całkowicie skupiony na jeździe i na tym, że czekają go kolejne hopy i ani myślał o tym by w jakiś sposób uciec z trasy w którąkolwiek ze stron – a przynajmniej takie odnosiła wrażenie amazonka, a to już przecież połowa sukcesu. Skok nad przeszkodą przebiegł więc niczym smarowanie bułki miękkim masełkiem, a nasza dwójka już w chwilę później zmierzała ku, feralnej dla Vivi z pierwszego przejazdu, przeszkody. Tutaj ponownie amazonka podtrzymała konia w zakręcie, a gdy znaleźli się naprzeciw drewnianej przeszkody, ponownie prowadziła ogiera zamkniętego w korytarzu z pomocy. Mimo, że przeszkoda była dość wąska, to idealnie udało im się wycelować w jej środek, a następnie wbiec do wody, którą holender namiętnie rozchlapywał na wszystkie strony. Tym razem eliminacja nie wchodziła w grę, a brunetka była bardzo skupiona na trasie, dzięki czemu wiedziała też, że kolejny jej element stoi zaraz za wyjściem z mokradła. Uroczy domek z kolorowymi okienkami zdawał się nie robić na ogierze żadnego wrażenia, toteż równie szybko jak najechali na przeszkodę, tak pokonali ją bez jednego nawet zająknięcia się.
Do kolejnej przeszkody prowadził dość długi i łatwy dystans, toteż amazonka, tym razem, pozwoliła cremello na przyspieszenie do siódemki. Poruszali się ładnym, aktywnym tempem, zmiany toru wprowadzając wyłącznie w momentach do tego koniecznych – a więc gdy na ziemi znajdowały się jakieś bruzdy, nierówności czy kamienie. W taki sposób droga ku kolejnemu punktowi programu minęła im bardzo szybko, a Viv skróciła ogiera tylko na kilka foule przed skokiem, do którego przygotowała go półparadami. Trzy, dwa, jeden, hop! Ponownie posłała go w powietrze mocniejszym ściśnięciem łydek, wyszła z ciałem dokładnie w momencie, gdy jego własne zaczęło podążać ku górze, i oddała ogierowi tyle ręki ile potrzebował, aby ładnie się wyciągnąć. Skoki te były dość niskie, a więc zarówno Piotruś jak i Vivianne nie musieli stosować na nich jakichś zaawansowanych technik – mimo wszystko brunetka nigdy nie spóźniła się zarówno z ciałem jak i ręką, zwyczajnie nie chcąc go ciągnąć za pysk w trakcie skoku.
Już w chwilę później znaleźli się na ziemi za przeszkodą i teraz już zmierzali do ósemki, która znajdowała się nieopodal. Nie zmienili więc w żaden sposób tempa, które wydawało się być odpowiednie do skoku, a gdy przyszła jego kolej, pokonali pierwszy człon ósemki bez żadnych problemów. Do członu B Vivianne przekazała półparady, ale bardziej zadbała o własne wyliczenie, by przelecieć nad wąskim rowem. Zadanie to udało się bez problemów, a cremello oddał nad nim wyłącznie większego susa, teraz już całą swoją uwagę skupiając na dziewiątce, która stała tylko kilka foule oddalona od 8B. Ponownie wymagana koncentracja, prowadzenie w korytarzu z pomocy i już w chwilę później para szybowała nad przeszkodą, w chwilę później puszczając ją w zapomnienie.
Droga do dziesiątki była dość długa, ale z początku także wężykowata, toteż amazonka nie odważyła się puścić ogiera szybkim galopem. Utrzymując to samo tempo, którym poruszali się do tej pory, wprowadzała go we wszelkie zakręty, które starała się jak najbardziej ścinać, by tylko nie tracić cennych sekund na wszelakich wyminięciach czy niepotrzebnych potknięciach. Druga część dystansu była jednak dużo łagodniejsza, więc w tym momencie Kanadyjka zdecydowała się na podkręcenie tempa, którym dotarli pod dziesiątkę, jawiącą się im w postaci drewnianego domku z (prawdopodobnie?) blaszanym dachem. Zamknęła konia w korytarzu z pomocy, nie chcąc by ten spłynął jej na którąkolwiek ze stron, ale i tu nie musiała się martwić o skok. Peter zdawał się być w swoim żywiole i naprawdę odważnie parł na przeszkody, nie widząc w żadnej z nich choćby najmniejszego problemu. Amazonka skróciła go tylko delikatnie, na kilka foule przed przeszodą, i w odpowiednim miejscu wysłała go w powietrze, chwilę później puszczając przeszkodę w zapomnienie.
Wracając do szybszego tempa z drugiej części poprzedniego dystansu Vivianne poprowadziła konia pod kolejną z przeszkód, która zdawała się być nieco wyższa od wszystkich poprzednich, ale także nie miała stanowić dla nich żadnego problemu. Ogier najechał na nią bardzo odważnie i pewnie, toteż brunetka wyczekiwała tylko momentu wybicia, a w tym posłała go w powietrze, już w chwilę później na powrót lądując w siodle.
Kilkanaście sekund później znaleźli się już przy kolejnej przeszkodzie, przy której Vivianne zdecydowała się nieco wytracić tempo, głównie przez wzgląd na człon B, który był zeskokiem. Nie chciała by ten nastąpił nagle i niekontrolowanie, toteż już przed A postanowiła nieco wyciszyć ogiera, którego gładko podprowadziła pod dwunastkę. Ponownie wyszła z ciałem wraz z jego własnym i przeszła w półsiad, oddając mu delikatnie rękę. Po krótkim balansowaniu wycofała się i wróciła w siodło, biorąc konia delikatnie na siebie. Od razu przekazała mu kilka półparad i podprowadziła konia pod krawędź, miękko zeskakując wraz z nim z tego niewielkiego podwyższenia. Tym samym tempem galopu podprowadzia go pod stojącą bardzo blisko trzynastkę, przed którą nie chciała już niczego kombinować, a ta już w kilka sekund później, znajdowała się za ich plecami.
Przed nimi stały teraz dwie ostatnie i, prawdopodobnie, najtrudniejsze pod względem wizualnym przeszkody. Vivianne miała nadzieję, że ogier utrzyma tendencję, która towarzyszyła mu przez cały czas i bez problemu pokona te przeszkody, ale nie chwaliła dnia przed zachodem słońca. Ona także nie zmieniła swego podejścia – prowadziła konia równym, pewnym galopem, nie dając ze swojej strony ani odrobiny zawahania i, na wszelki wypadek, zamykała konia w korytarzu stworzonym z pomocy. Peter nie miał najmniejszych wątpliwości co do oddania skoku. Przeleciał nad przeszkodą niczym mała torpeda, już teraz pewnym krokiem zmierzając ku kończącemu wyzwaniu. Powtórzona sekwencja pomocy i odesłanie konia w odpowiednim miejscu do lotu, a już w moment później para mogła spokojnie cieszyć się udanym, zakończonym bez żadnych problemów, przejazdem.
Zadowolona Kanadyjka przekazała ogierowi wiele podziękowań w postaci klepania po szyi i pozwoliła mu przejść do kłusa a następnie do stępa. Spisał się naprawdę świetnie i mimo, że nie był jej koniem, była z niego bardzo dumna! Po zakończonej próbie rozstępowała ogiera porządnie, a następnie zabrała go do stajni, by schłodzić zmęczone nogi, a także obdarować go kolejnymi nagrodami.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group