To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Bastian Collins - 2016-02-16, 20:59

Przywitał się z kumplem w wybrany przez niego sposób po czym pochylił się do dziewczyny by złożyć na jej policzku krótki pocałunek. Zawisł przy niej chwilę dłużej, a ta mogła poczuć na swej gładkiej skórze unoszący się w uśmiechu policzek Collinsa. Wyprostował się w końcu i usiadł na krześle obok nich, uprzednio zamawiając jakiś trunek u przechodzącej nieopodal kelnerki.
- My się znamy – oświadczył, sięgając dłonią do kieszeni, z której wyciągnął paczkę papierosów i żarową zapalniczkę. Odpalił sobie jedną z fajek i odłożył pudełko na stolik, w razie gdyby ktoś miał ochotę się poczęstować. Nie zachęcał jednak do tego słownie – jeśli nikt nie nakarmi swojego raczyska, zwyczajnie zostanie więcej trutki dla niego. Zaśmiał się krótko z dziwnej ciszy, która zapadła przy stoliku – czyżby Ethanie wstydziła się, że spotkała Bastiana? Cóż, najpierw odebrał jej dziewictwo a potem zostawił dziewczynę na kilka miesięcy na basenie.. muszę przyznać, że ten koleś naprawdę nie ma serca!
- A Wy co, randkujecie? – poruszył w górę brwiami, rozkładając się wygodnie na krześle i ponownie podał sobie papierosa do ust by głęboko się nim zaciągnąć. W głowie starał się złożyć ze sobą niektóre fakty – przypomniał sobie o posiadówce z Alexisem i Lilką oraz późniejszej wycieczce do Elki. Ciekaw był czy jego kumpel nadal utrzymywał przy sobie tę ładną dziewczynę czy w końcu się na nim poznała i go rzuciła. :D

Alexis - 2016-02-16, 21:08

Spojrzał na całą tą sytuację z kuriozalną miną. Dziwna, ale ok. Niech będzie, że sie znają. To z kolei oznacza że musiał o Ethanie słyszeć. I to nieraz. Nie wiedział jeszcze która to, ale spokojnie, zaraz 'włoży' ją w jakąś postać dziewczyny z opowieści Basa. Ojjj w drobnych,pikantnych szczegółach ją wtedy sobie przybliży. I pewnie wybuchnie niekontrolowanym śmiechem. Już wiem Eth czemu sie czerwienisz.... masakra, współczuje po raz enty.
- Aha.- skinął głową wodząc spojrzeniem a to po Eth a to po Basie. Dziwnie sie zachowywali jak na parę znajomych przystało. Szczególnie ona.
Na szczęście na trunki zawsze można liczyć. Właśnie zawitały drinki na stole i od razu zrobiła się luźniejsza atmosfera, co nie? ;>
- Nie, nie przeszkadzasz.- odparł Bastkowi jak gdyby ten spytał o tę kwestię. Oczywiście zrobił to celowo a nie że nie zrozumiał pytania czy cokolwiek innego co przyszło do głowy Ethanie, bo akurat ona mogła być najbardziej zdziwiona zachowaniem tej dwójki. Cóż, tak to już z facetami jest. Ciągle tylko pierdolą... a kobiety nie wiedzą o czym i po co, ale oni dobrze się przy tym rozumieją i to jest ważne.

Ethanie - 2016-02-16, 21:18

Zamknęłam na moment oczy, kiedy Bastian się ze mną witał. Gdy odsunął już usta od mojego policzka, położyłam na nim dłoń. - Tak, my się znamy. - potwierdziłam, zabierając drugą rękę ze stolika i kładąc ją na swoich kolanach.
Skrzywiłam się mimowolnie, gdy do mojego nosa dotarł drażniący zapach papierosa. Nie odezwałam się jednak na ten temat ani jednym słowem.
Hm, czy się wstydziła? Może poniekąd. Nie wiedziała czego się może po mężczyźnie spodziewać. Zwłaszcza, jak wspomniał, że zostawił ją na parę miesięcy na basenie :lol:
Gdy na stolik dotarły drinki, chwyciłam jednego bez żadnego skrępowania i przybliżyłam do ust w celu upicia małego łyczka. Spoglądałam to na Alexisa, to na Bastiana.

Bastian Collins - 2016-02-16, 21:30

Nadal palił papierosa, nie zwracając uwagi na to czy im to przeszkadzało czy nie. Długość filtra kurczyła się nieubłaganie z każdym tytoniowym wdechem, a kiedy dotarła do filtra, Bastian zgasił i wrzucił niedopałek do popielniczki. Miejsce w jego dłoni zastąpił drink, który został przyniesiony także dla niego i zapłacił kelnerce, zostawiając jej spory napiwek. Po udanej akcji z Aaren miał sporo gotówki, którą chętnie wydawał na używki i piękne kobiety.
- O Boże, nie zamulajcie tak – mruknął z rozbawieniem, mając wrażenie, że naprawdę krępują się jego osoby. Oboje! Jak to możliwe, że Alexis nie wrzucił jeszcze w rozmowę jakiegoś żartu na poziomie przedszkolaka? Trzeba było rozruszać to towarzystwo nim spotkanie umrze zanim jeszcze na dobre się rozkręciło.
Przyjrzał się Ethanie znaczącym wzrokiem, a na jego ustach ponownie pojawił się głupkowaty uśmieszek. Pociągnął łyk drinka smakując go przez chwilę z mlaśnięciem, aby jego oczy skierowały się w stronę przyjaciela, na którym skupił teraz większą uwagę.
- Coś taki milczący, Misiu, laska Cię rzuciła? – zapytał, zarzucając prawą nogę na lewe kolano. Tematy Alexisa i Bastiana bardzo często kręciły się wokół kobiet, dup i cycków – a tego pewnie obaj chcieli oszczędzić Ethanie – stąd ciężkie myślenie nad tematem mającym sklecić ciekawą rozmowę pomiędzy tą trójką. Idąc tą myślą Bastian starał się trzymać fason, choć nie mógł wykluczyć, że niedługo pęknie i zwyczajnie palnie coś bardzo głupiego.
- A Ty gdzie się podziewałaś? Już dawno nie miałem przyjemności Cię widzieć – zwrócił się, tym razem do dziewczyny, wyraźnie akcentując podkreślone słowo.

Alexis - 2016-02-16, 21:38

Też nie znosił tytoniowego dymu i właśnie dlatego złapał za paczkę fajek ostawioną na stole by jebnąć nią gdzieś na parapet, byle Bastek nie miał dostępu bo jak złapie ciąg to potrafi palić jak smok.
Reakcja Ethanie wystarczająco Niemca zmotywowała. W końcu nie był sam bo zwykle to Bastek miał sojuszników tz. palaczy. A tu dupa. Nie ma palenia.
- O co Ci chodzi?- szczerze chciał wiedzieć dlatego zapytał. wymownie spojrzał na dziewczynę. - O co wam kurwa chodzi.-poprawił się. To oni sprawiali wrażenie wrogo nastawionych i wgl obojętnych wobec siebie. Bas nie zainteresował się kobietą? A to dowcip!
- Wszystko u niej dobrze, spierdalaj, szukaj innej dupy.- od'pozdrowił a co. Przy okazji strącił zręcznym ruchem dłoni tę jego nogę wędrującą na kolano. - Weź, pedale!- Ax nie cierpił gdy facet tak przy nim siedział, e! Korzystając z chwili w której przyjaciel zainteresował się (byłą?) kochanką Niemiec chwycił za szkło i ugasił pragnienie. Po męsku. Jak zawsze. :lol2:

Ethanie - 2016-02-16, 21:44

I dalej milczałam, nie odstawiając szklanki od ust. Leciał łyk za łykiem aż w końcu zobaczyłam dno. Z niechęcią odstawiłam puste naczynie na stolik. Oparłam się o oparcie, zatrzymując spojrzenie na Bastianie. - Ja? Tam gdzie mnie ostatnio zostawiłeś. - wymamrotałam choć na mojej twarzy i tak pojawił się zadziorny uśmiech, słysząc zaakcentowane słowo.
Założyłam rękę na rękę, po czym zaczęłam mu się dokładniej przyglądać. Zmrużyłam oczy. - Co Ci się stało? - zapytałam bez ceregieli, widząc "pokiereszowaną twarz" mężczyzny.

Bastian Collins - 2016-02-16, 21:55

- Kurwa – mruknął krótko powiódłszy wzrokiem za lecącą paczką papierosów. Bez nerwów podniósł się z krzesełka i ruszył w jej kierunku, aby w chwilę później wrócić do stolika ze swoją własnością. Nie popełniwszy drugi raz tego samego błędu, włożył paczkę i zapalniczkę z powrotem do kieszeni i zawiesił wzrok na kumplu, uśmiechając się przy tym głupkowato.
- Kurde, już myślałem, że będę mógł ją wziąć dla siebie. Nie chcesz się podzielić? – uniósł w górę brew i odchylił się na krześle, spodziewając się jakiegoś ciosu wyprowadzonego ze strony Alexisa. Co jak co, ale bronił swoich kobiet i nie pozwalał z nich żartować! Chyba, że robił to sam, jak wtedy kiedy Lilka rozbiła się autem o drzewo.
Pociągnął kolejnych kilka łyków ze swojego drinka i przeniósł wzrok na blondynkę starając się zrozumieć jej słowa. Prawdę mówiąc nie umiał przypomnieć sobie gdzie zostawił ją ostatnim razem, więc puścił wypowiedziane przez nią słowa mimo uszu. Może zwyczajnie nie zauważy, że olał ten temat?
- Tym razem to ja miałem spotkanie z drzewem. Volvo nie przeżyło – odpowiedział, zgodnie z prawdą, choć ostatnie trzy słowa skierował bardziej w stronę Alexisa. Wiedział, że przyjaciel nienawidził jego samochodu, więc pewnie się ucieszy, że kochane, wysłużone autko zakończyło swój żywot. Teraz Bastian rozglądał się za nowym, ale jeszcze nie zdecydował się na markę. Z większą pulą pieniędzy miał jednak szersze pole do popisu.

Aaren Wayford - 2016-02-16, 21:55

Parkując na parkingu obok pubu, zgasiła silnik chwytając telefon oraz fajki leżące na siedzeniu pasażera i wkładając je do kieszeni skórzanej kurtki. Podobnie zrobiła z bronią umieszczając ją w pokrowcu, tak aby krawędź kurtko mogła go doskonale zasłonić. Podczas jazdy samochodem, ów przedmiot nieprzyjemnie uwierał w plecy, ale wychodząc poza obszar pojazdu mogła spodziewać się wszystkiego.
Zamykając samochód skierowała kroki w stronę lokalu, wchodząc do środka tak jakby wchodziła do własnego domu. Było to jej ulubione miejsce, gdzie zawsze pojawiała się tylko po to, aby upić się do nieprzytomności albo spotkać ze znajomymi. Podchodząc do baru uśmiechnęła się do barmana, znali ją tutaj niemal wszyscy stale pracujący ludzie. Dlatego nikt nie zdziwił się, gdy zamówiła od razu whisky z lodem i to pełną szklankę, siedząc na stołku barowym odpaliła fajkę, rozglądając się po wnętrzu. Jej wzrok przykuła znajoma sylwetka, a następnie twarz, którą dostrzegła za czyimiś plecami. Nie spodziewała się obecności bruneta tutaj, dlatego też na razie po prostu obserwowała go i jego towarzystwo.

Alexis - 2016-02-16, 22:02

- Zostaw to!- burknął na niego od razu jak wstał. Szczerze? Nawet przez myśl Axowi nie przeszło, że kumpel to zrobi. Widocznie ma dziś "ten" dzień. Innymi słowy- za papierosa odda wszystko. Dosłownie. Pierdolone nałogi....
Wkurwianie Alexisa dziś było wyjątkowo łatwym zadaniem także Bas igrał z ogniem mówiąc to co mówił, jak mówił i o kim mówił. Prosił się o łomot.
- Zapomnij o niej.- doradził zupełnie po przyjacielsku a potem dopowiedział bardziej stanowczo i śmiertelnie poważnie - Bo podzielisz się z kimś swymi wnętrznościami, tymi, które nieprzegniły.- aż się musiał wygodniej ułożyć na krześle. Na prawdę go ruszył, choleryka zresztą łatwo wytrącić z równowagi a partnerka to odwieczny temat zapalny.
1:1. Oddałeś za fajki.
Błysk w oku zagościł od razu na wzmiankę o volvo. W końcu miał rację co do tego auta- syf,kiła i mogiła.Zaraz wyśmieje przyjaciela, musi wpierw sobie przypomnieć jak mówił "Sprzedam to auto!". Taki chuj, już sprzedałeś...już, już.
- Co za pech !- pokusił sie o udawany żal, politowanie,współczucie, wszystko w jednym. Nawet w geście pocieszenia go po ramieniu poklepał, otuchy dodając.
- W czym kurwa przeszkadzało ci drzewo?- zagaił niespodziewanie, to ciekawe. Ciekawe czemu było winne i w jakich okolicznościach 'nagle' wyrosło przed takim kierowcą jak Bastian.
- Chciałeś być jak Lill?- przypomniało mu się zupełnie przypadkowo. Aż tak bardzo chce ją zdobyć, że szuka wszystkiego co by ich połączyło? ;> Pijany Ax miał swój pokręcony tok myślenia i gotów jest za to mu wpierdolić. A kończył już drinka! :lol2: ( Z jego banią wiadomo o co chodzi)

Hayley - 2016-02-16, 22:47

Na początku było ciężko, ale z upływem kolejnych dni coraz bardziej przyzwyczajałam się do warunków panujących w nowej pracy. Nadal odrobinę się gubiłam w nowym otoczeniu i nie czułam najlepiej pod ostrzałem nachalnych spojrzeń pijanej klienteli, ale do wszystkiego dało się przywyknąć. Na szczęście nie byłam tu sama i w każdej chwili mogłam liczyć na naprawdę sympatycznego właściciela. Przyjemna odmiana, prawda?
Kiedy wyszłam z zaplecza, mój wzrok w pierwszej chwili natknął się na Aaren siedzącą przy barze i siąpiącą whisky. Spięłam się jakoś odruchowo, nawet jeśli nie mogłam pozwolić sobie na dekoncentrację. Miałam do zrealizowania wciąż przybywające zamówienia, które musiałam zapamiętać i wykonać. Tu nie było miejsca na karteczki i spokojne roznoszenie talerzy. Niestety, to byłoby za łatwe. Jak na złość jednak obecność znajomej mnie krępowała. Wiedziałam, że nie lubiła mnie od samego początku i chociaż nie powinnam była myśleć w ten sposób, miałam wrażenie, że dziewczyna teraz będzie patrzeć mi na ręce. To niedorzeczne, wiem. Jakby zapobiegawczo nie przywitałam się, udając że jestem bardziej zabiegana niż powinnam. Nie było to nawet takie trudne.
Dość szybko ominęłam Aaren, nalałam kilka piw kładąc je na tackę, a później wyszłam niosąc wszystko na jeden ze stolików. Krótka rozmowa z klientelą nie była szczególnie zaskakująca, ale też nie uciążliwa. Wróciłam wówczas do baru przy którym ponownie zaczęłam rozlewać alkohole.
- Podać coś jeszcze? – zwróciłam się w stronę brunetki, widząc, że powoli zaczyna kończyć trunek. Nie mogłam wszak unikać kontaktu w nieskończoność.
/ wybacz, że post trochę do dupy ;c Mam nadzieję, że się rozpiszę ;c

Aaren Wayford - 2016-02-16, 23:14

Sączyła powoli trunek, pozwalając swojemu podniebieniu delektować się jego smakiem. Zatracając się w tej przyjemnej chwili dla siebie, z ogromną starannością pobierała do płuc kolejne porcje nikotynowego dymu. Koił nie tylko nerwy, ale i powodował przyjemne rozluźnienie, które rozlewało się po ciele brunetki z każdym kolejnym rozdęciem płuc i łykiem złocistego napoju.
Z zamyślenia i obserwacji wyrwał ją kobiecy głos, odwracając głowę w stronę lady napotkała wzorkiem Hayley, odruchowo marszcząc brwi omiotła ją krótkim spojrzeniem. Nie było ono złośliwe ani pogardliwe, dopóki ktoś nie zachodził jej za skórę nie siliła się na niechęć wobec tej osoby. Podobnie było teraz, wymusiła uśmiech na twarzy zanim zdążyła jej odpowiedzieć na pytanie. - Jeszcze raz whisky z lodem, podwójne.- charakterystycznym dla siebie dźwięcznym tonem głosu wypowiedziała słowa śledząc ruchy blondynki. - Długo tu pracujesz ?- pozwalając sobie nawiązać rozmowę odwróciła się całkowicie w jej stronę. Wypada być przecież kulturalnym człowiekiem, ostatnio nawet kazała przekazać komuś przeprosiny za to zachowanie, wtedy w kawiarni. Nie miała do niej nic, Wright była jej zupełnie obojętna dopóki nie wchodziła w jej drogę.

Hayley - 2016-02-16, 23:47

Słysząc prośbę, sięgnęłam po charakterystyczną, kwadratową szklankę do whisky, nasypałam lodu i zalałam wszystko pokaźną ilością złocistej cieczy. Trzeba było przyznać, że jak na kogoś kto pracuje w pubie tak krótko, radziłam sobie całkiem nieźle. Uwijałam się jak mrówka raz za razem wydając kolejne zamówienia i od czasu do czasu, kiedy tylko znalazłam chwilę, wychodziłam zza baru, by zetrzeć brudne, opuszczone stoliki czy pozasuwać krzesła.
- Od niedawna – Przyznałam szczerze, wreszcie zwracając twarz w kierunku brunetki. Przygryzając lekko dolną wargę, na chwilę pozwoliłam sobie nie robić nic, bacznie przyglądając się jej obliczu. Szczerze powiedziawszy nie rozumiałam zachowania Aaren i właściwie ciężko było powiedzieć czy starałam się dociec do czegoś głębiej. Nie ukrywajmy, że dziewczyna zraziła mnie do siebie już pierwszego dnia znajomości, choć to nie tak, że życzyłam jej źle. Po prostu... wolałam unikać sprzeczek, nie chcąc narazić się na kolejne oskarżenia czy spekulacje. Zazdrość była wszak złym doradcą, a ja bynajmniej nie miałam zamiaru rezygnować ze spotkań z Tonym tylko dla Aaren. Ona jakby nie spojrzeć nie znaczyła dla mnie wiele.
- A ty... często tu przychodzisz? – zagadałam, ale nie stricte dla potrzeby kontaktu. Nie lubiłam być tą „złą” w czyichś oczach. Ot, chciałam ocieplić odrobinę wizerunek, jeśli w ogóle było to możliwe.

Aaren Wayford - 2016-02-17, 00:18

Wzorkiem nieco bezczelnie śledząc każdy ruch dłoni blondynki, robiła to odruchowo nie chcąc nijak uprzykrzać jej życia. Po prostu obserwowała i nic więcej.
- I jak, podoba Ci się tutaj ?- widząc jak Hayley się przygląda sama wbiła spojrzenie lodowatych tęczówek prosto w jej oczy, nalegając na kontakt wzrokowy. Sprawdzała reakcje, poddawała wnikliwej obserwacji w zasadzie robiąc to bardzo naturalnie, niezauważalnie. Podobnie jak prowadziła rozmowę, czasem same gesty zdradzały wiele.
Na pierwszy rzut oka mogła wydawać się nieprzyjemna, a tym bardziej odpychająca swoim zachowaniem. Przy bliższym poznaniu potrafiła zyskać, niemniej jednak otwarcie walczyła o swoje. A jeśli chodzi o Tonego, jego relacje z innymi kobietami nie interesowały jej tak bardzo, jak dawniej, dopóki Hay nie zamierzała stawać pomiędzy ich przyjaźnią, a po prostu być obok to naprawdę nie miała się czego obawiać od strony Aar.
Ostatnio stała się jakby bardziej nerwowa, łatwiej wybuchała ale też częściej zaszywała się w domu, na mieście pojawiając się co raz rzadziej. - Wcześniej byłam stałym bywalcem „Strychu”. Teraz bywam tu sporadycznie. - wyjaśniła odpowiadając na jej pytanie.
Rozglądając się po wnętrzu, najpierw wzrok zatrzymała na sylwetce Bastiana, a później omiotła wszystkie twarze obecne wewnątrz.
- Posłuchaj, mam prośbę, a nawet dwie ...- ściszając głos delikatnie pochyliła się nad blatem.

Hayley - 2016-02-17, 00:48

- Nie jest źle – rozminęłam się z prawdą, nie chcąc w żaden sposób zwierzać się Aaren. Miałam problem żeby pogodzić niemal codzienną pracę w pubie ze studiami, ale tego dziewczyna nie musiała wiedzieć. Nie wysypiałam się, na uczelni byłam nieprzytomna, zawalałam naukę na rzecz pracy i próbowałam nadrobić wszystko w okienkach między zajęciami, choć chyba nie trzeba wspominać, że niewiele to dawało. Bałam się, że będę musiała zrezygnować, bo po prostu nie daję rady, ale byłam twarda. W dodatku o ile kadra była naprawdę przyjazna, szef nie utrudniał, a ja mogłam liczyć na pomoc, o tyle klienci byli znacznie gorsi niż w pizzerii. Niejednokrotnie zdarzały się awantury i sprzeczki, a podchmieleni goście niekoniecznie kontrolowali to co mówią.
Widząc spojrzenie Aaren w pewnej chwili miałam ochotę uciec wzrokiem, ale powstrzymałam się mniej lub bardziej świadomie. Nie lubiłam tego uczucia, jakby ktoś wiercił mi dziurę w brzuchu.
- To klimatyczne miejsce – posłałam brunetce lekki uśmiech, wcale nie zmuszając się do tego mocno. Owszem, rozmowa była... sztywna. Nie miała w sobie zbyt wiele szczerych gestów i luźnych reakcji, ale nie oscylowała również na granicy niechęci. To już coś.
- Jakie? – zmarszczyłam brwi lekko, szczerze zaskoczona tymi słowami.

Aaren Wayford - 2016-02-17, 01:00

- Mhm.- przytaknęła tylko nie wnikając w to głębiej, wiedziała z czym je się ta praca. Znajomi barmani jak i sam właściciel dość często poruszali z nią ten temat, dlatego przypuszczała, że blondynce wcale nie jest łatwo. Podkrążone oczy i lekko zapadnięte policzki mówiły same za siebie.
Może rozmowa faktycznie była nieco sztywna ale przynajmniej szczera i klarowna. Nie było w niej krzty złośliwości, a może nawet chęć okazania sympatii wobec osoby Hayley. Co prawda brunetce przychodziło to z trudem, mimo to starała się nie być wredną jędzą.
- Zgadzam się z Tobą.- uśmiechając się szerzej i tym razem naturalnie, strzepała popiół do popielniczki, właściwie gasząc już fajkę, której od pewnego momentu nawet nie wzięła do ust ze względu na rozmowę z dziewczyną.
- Skoro jesteś tu nowa to pewnie nie wiesz, każdego z tu pracujących już o to prosiłam. Jakbyś ktoś o mnie pytał, to po prostu powiedz, że nikogo takiego nie widziałaś. Zależy mi na tym.- wyznała sięgając do kieszeni kurtki po portfel. - A po drugie, widzisz tego bruneta tam przy stoliku ?- wskazując na Bastiana, upewniła się, że Hayley go zauważyła. - Zanieś mu whisky na mój koszt z pozdrowieniami od dobrej znajomej.- wykładając na blat banknot z pokaźną liczbą cyfr uśmiechnęła się subtelnie. - To co zostanie z tych trzech szklanek whisky, jest dla Ciebie. Na dobry początek pracy i weź trochę więcej wolnego. - przyozdabiając swoją twarz w lekki uśmiech powiodła spokojnym wzorkiem po twarzy blondynki. Nie robiła tego z litości, ani tym bardziej z pogardy. Naprawdę chciała naprawiać stosunki z Hayley, przynajmniej w pewnym stopniu chcąc dać się poznać od tej lepszej strony.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group