To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Shockwave - 2015-12-29, 01:28

O ile na początku w głowie były mu amory, to wraz z pokazaniem przez klacz charakterku włączył mu się tryb pieprzonego dominatora. Nie akceptował żadnych innych koni w swoim otoczeniu, mocno strzegąc swojej intymnej przestrzeni i terytorium.
A skoro klacz postanowiła toczyć z nim jawną i otwartą wojnę nie mógł być na to obojętny, nawet pomimo tego, że siedział na nim nie kto inny jak Jo, któremu należało się trochę szacunku ze strony siwego.
Gdy kobyla podjechała za blisko szczurząc się do niego, podrzucił nerwowo zadem siekąc ogonem powietrze jak wściekły. Podjudzony wszelkimi możliwymi bodźcami nie potrafił skupić się na jeźdźcu, klacz z tyłu mocno go dekoncentrowała, szczególnie przez swoje dziecinne zagrywki.
Poproszony o kłus, ruszył przed siebie sprężyście, mieląc wściekle wędziło w pysku, na które nieustannie napierał rwąc do przodu. Napinając muskularne szyjsko skubał się co raz nerwowo w pierś, krocząc jednak przed siebie. Dopóki Jess trzymała należyta odległość siwy powoli zdawał się wyciszać i skupiać na brunecie.

Jessie - 2015-12-29, 13:23

- Zawsze się tak zachowuje? - Zapytała, sama nie mając większego problemu z Argent, nawet jeśli ta odpowiadała na zaczepki ogiera, tym samym podjudzając go jeszcze bardziej. Głupim jednak byłoby karanie konia za najzwyklejsze szczurzenie się, prawda? Dlatego też zdecydowała się po prostu ignorować zachowanie klaczy tak długo, dopóki pozostała pod kontrolą. Czując, że kobyła szuka kontaktu, zaoferowała jej przyjazne dla pyska oparcie na ręku, niekiedy ściągając jej uwagę poprzez subtelne półparady. Przede wszystkim jednak kierowała ją dosiadem, na teren wyjątkowo skracając strzemiona, dzięki czemu znalazła w nich naprawdę solidne oparcie, szczególnie w półsiadzie w którym zapewne będzie jej dane jechać przez jakiś czas.
- Jasne - zgodziła się, na chwilę zostając w tyle, szanując przestrzeń Shocka. Wreszcie pozwoliła Argent zakłusować, od pierwszego kroku pilnując jednak jednostajnego, równego tempa, bez prób dogonienia ogiera.

Red Star d'Argent - 2015-12-29, 20:49

Siedmiolatka nie miała jeszcze okazji wyjść poza teren, więc wraz z wejściem do lasu całkowicie zapomniała o niezbyt przyjaznym towarzyszu przed nią. Rozluźniona rozglądała się wokół, chłonąc wzrokiem każdy listek na drzewie. Niczym za machnięciem czarodziejskiej różdżki przeszła diametralną zmianę, ignorując parę przed sobą, a skupiając się na właścicielce. Szła żwawym, energicznym stępem, uszy na zmianę kierując w stronę Jonaha i Jess, jakby słuchała ich rozmowy. Wyłapała jedynie "kłus", na co odruchowo się ożywiła i uniosła łeb, by okazać ciemnowłosej, że nie ma nic przeciwko. Nie zamierzała jednak samej wyrywać się do przodu, niemniej wręcz w tej samej sekundzie, w której amazonka pozwoliła jej na to, płynnie przeszła w kłus. Trzymała się z daleka od Shocka, choć jej zainteresowanie otoczeniem zmniejszyło się do minimum.
Jonah Wrens - 2015-12-29, 23:41

-Miałem nadzieję, że teren go trochę rozluźni.
Odpowiedziałem, tym samym z góry spoglądając na siwka. Może jednak była szansa na spokojny wypad, bo Schock zaczął się rozluźniać. Jedynym żalem było to, że nie mogliśmy pojechać obok siebie i na spokojnie porozmawiać, bywa.
Odetchnąłem spokojnie, wybierając cały czas spokojne trasy z szeroką drogą, choć rozglądałem się za dogodnym zjazdem na bardziej "dziką" ścieżkę. Oczywiście musiałem ją znać, lub Jess, bo inaczej niemiło by było napotkać po drodze jakiś dół.
-Znasz jakieś ciekawe szlaki? Chyba, że tutaj coś się rozwinie i będziemy mogli je puścić.
Odwróciłem się w stronę brunetki, puszczając doń oczko. Rzecz jasna długo nie pozwoliłem sobie na takie odwracanie, bo wiadomo, zaburzenie równowagi i gałęzie obwieszone śniegiem. Tego nie chciałem spotkać.
Klepiąc po szyi siwensa, powoli dałem mu więcej wodzy, pokazując mu, że obdarzyłem go zaufaniem.

Shockwave - 2015-12-29, 23:54

Gdy klacz go zignorowała postanowił zrobić to samo, odcinając się zupełnie od swojej uporczywej towarzyszki. Dopóki nie podchodziła za blisko siwy spuszczał powoli z siebie parę, stając się nie tylko przyjemniejszy na ręce, ale też pod tyłkiem.
Niosąc miękko i elastycznie, uważał na wszelkie korzenie czy gałęzie nie pozwalając sobie na żadne potknięcie. Jeśli o to chodzi był naprawdę ostrożny.
Korzystając z kredytu zaufania, spuścił niżej łeb parskając głośno. Opluta pianą klatka piersiowa parowała gorącem, pobudzony wcześniej zdążył się spocić na szyi i słabiznach.
Prowadząc ten dwuosobowy zastęp, strzygł ciekawsko uszami na przód, co jakiś czas kierując jedno z nich ku tyłowi, w momencie, gdy ze strony Jess padały jakiekolwiek słowa.
Wyciszając się i uspokajając zaczął dopiero czerpać przyjemność z nocnego wypadu do lasu, dziarsko krocząc przed siebie zaczął przeżuwać wędzidło ochoczo, powoli nawet rozluźniając spiętą dotąd potylicę.

Jessie - 2015-12-30, 00:38

- Chyba nie w tym towarzystwie - najwyraźniej jednak zapeszyła, skoro po niespełna paru minutach oba konie nieoczekiwanie odpuściły, widocznie będąc bardziej zaoferowanymi otoczeniem niż sobą nawzajem. Całe szczęście!
- Możemy pojechać tą drogą, którą jechaliśmy saniami - zaproponowała, na ten moment podjeżdżając nieco bliżej by mogli się zrozumieć bez problemu. Cały czas jednak pozostawała czujna, nie tylko ze względu na ogiera. Po prostu po winie bywa różnie i wolałaby też nie dostać gałęzią w twarz :lol2:
- Albo pojechać na górki - była to nie tylko niezła opcja treningowa dla koni, ale też przede wszystkim fajna zabawa. Wjeżdżanie pod górę pełnym galopem było zajebistą zabawą <3. Gdyby przystał na drugą propozycję, naprowadziła go na odpowiednią trasę - musieli zjechać z obecnej trasy, najlepiej podjeżdżając spokojnie pod najbliższe wzniesienie i dopiero tam, w wyższej partii lasu, odnaleźć jakąś nadającą się do galopu górę. Generalnie oznaczało to chwilową jazdę niekoniecznie pod kontrolą, no ale.

Red Star d'Argent - 2015-12-30, 00:57

Dalej podążała radarami za słowami ludzi, mając całkowicie wyjebane na tego siwego konfidenta przed sobą :lol2: Od czasu do czasu jedynie parskała głucho, jakby niepewnie w jego stronę. Opierała się nieco przed bliższym podjechaniem do niego, ale ostatecznie poddała się i przyspieszyła nieco, aby ich dogonić. Będąc niebezpiecznie blisko Shocka, położyła uszy płasko po sobie, z trudem starając się ignorować go. Z czasem jednak zaczęła się rozluźniać, skupiając się na tym, aby nie potknąć się o wystające kamienie czy gałęzie. Była dużo mniejsza od holsztyna, a przy tym wydawała się być krucha i delikatna. Wbrew pozorom szła odważnie przed siebie, nie mając pojęcia jakie trudy wymyśliła dla nich Jess :<
Jonah Wrens - 2015-12-30, 01:16

Uśmiechnąłem się jedynie pod nosem, widząc jak oba konie (szczególnie Schockwave) uspokoiły się. Nie zamierzałem jednak teraz go chwalić, coby nie osiadł na laurach, toteż jedynie oddawałem mu wodze.
Słuchając propozycji Jess, druga opcja wydawała mi się bardziej kusząca. Nie dość, że konie właśnie mogły poćwiczyć, to dodatkowo moja ułańska fantazja właśnie się załączyła. Byłem wręcz zachwycony wizją pełnego galopu pod górę, co było ryzykowne ze względu na śnieg. Wprost idealna dawka adrenaliny. <3
-Okej, pojedziemy na górki żeby im się nie nudziło.
Nieco pewniej przyłożyłem łydkę od strony klaczy do boku holsztyna, żeby nie kusiło go zbliżanie się do gniadej, lub samo "zaczepienie" jej zębami czy kopytami. Cały czas w razie gdyby, spychałem go od drugiej pary.
Sygnalizując mu zmianę ścieżki, uprzedziłem Jess ręką o przejściu do stępa. Wolałem dać im chwilę na złapanie oddechu, tuż przed zdecydowanie większym wysiłkiem.
Dopiero gdy zobaczyłem jedno z obiecujących wzniesień, spojrzałem na brunetkę podekscytowany.
-Zakładamy się o to kto będzie pierwszy na górze?
Zatrzymałem Schocka tak, aby stanąć nieopodal gniadej. Zachowałem jednak między końmi rozsądny odstęp, jednak taki by móc swobodnie rozmawiać.
-Tylko wiesz, byle czego nie chciałbym wygrać.
Uśmiechnąłem się łobuzersko i puściłem doń oczko, licząc na jej kreatywność. :*

Shockwave - 2015-12-30, 01:21

Ignorował to upierdliwe parskanie za swoją siwą dupą. Podobnie jak ignorował całą tą pożal się boże kobyłę człapiącą za nim. Nie zamierzał niepotrzebnie uprzykrzać życia Jonahowi, ale jego cierpliwość , a raczej tolerancja miała swoje granice, które zostały w momencie zbliżenia się klaczy do niego mocno nadszarpnięte.
Ułamek sekundy, w którym klacz położyła po sobie uszy sprowokował siwego do natychmiastowej reakcji. Chowając siwe radary w grzywie, błysnął groźnie białkami oczy podrzucając wściekle łbem i wydając z siebie ostrzegawcze kwiknięcie. Nawet reagująca w tym momencie łydka mężczyzny na nic się zdała. Ogier musiał wyraźnie zaznaczyć, że to jego teren.
Nie był zadowolony z obecności kogokolwiek obok siebie, dlatego też jawnie wyrażał swoje niezadowolenie tym faktem. Na powrót cały się spinając i podminowując uwiesił się na wędzidle, fucząc głośno przez rozdęte nozdrza.
Przechodząc do stępa zamiótł za sobą ogonem, z uwagą przyglądając się wzniesieniu tuż przed nimi. Czy ktoś tutaj przypadkiem nie chce właśnie popełnić samobójstwa ?

Jessie - 2015-12-30, 11:15

Przeszła zatem do stępa, od dosiadu do odpuszczającej ręki, w rezultacie pozwalając się klaczy nieco rozciągnąć podczas pierwszych paru krokach tegoż chodu. Pogłaskała ją krótko po szyi, zaraz zatrzymując Argent nieopodal Shocka, przodem do wzniesienia. Było tak ciemno, że właściwie z trudem rozpoznała znaną sobie górkę - pomimo tego, że śnieg gwarantował jakąkolwiek widoczność. Może rzeczywiście był to dość ryzykowny pomysł z tego względu, ale teraz nawet nie przyszło jej to przez myśl. Najwyżej spektakularnie zjadą na dupie na sam dół :lol2: .
- Wygrać? - Powtórzyła po nim, unosząc prawą brew w wyrazie rozbawienia. - Jeszcze się zdziwisz - dodała, na ten moment niczego mu nie proponując, jeszcze by się zmotywował dodatkowo tylko po to, aby dostać swoją wygraną :lol2: .
Trzymając wodze na kontakcie, delikatną półparadą zwróciła na siebie uwagę Argent, niejako przygotowując ją do galopu, w który miały wejść lada moment. Zakładając, że ustaliła z Jonahem jakiś sygnał do startu, po jego rzuceniu zareagowała możliwie najszybciej, dając gniadej wyraźną łydkę do galopu. Wspomagając ją w szybkim ruszeniu i utrzymaniu prędkości, świsnęła krótko bacikiem, jednocześnie przesuwając nieco rękę do przodu aby nie przytrzymać Argent za pysk w momencie pierwszego skoku galopu. Jeżeli natomiast chodzi o pozycję w siodle, to naturalnie odciążyła zad klaczy, stając lekko w strzemionach i nieco pochylając się do przodu, mając mocne oparcie zarówno w strzemionach jak i kolanach. Takie galopy zwykle prowokowały konie do prawdziwie szybkiego zapierdzielania, przyprawiając o niesamowite wrażenia. Podłoże co prawda niekoniecznie sprzyjało stabilności, ale koniom może niekoniecznie przeszkadzało w tym momencie lekkie ślizganie się.

Red Star d'Argent - 2015-12-30, 17:07

Z trudem powstrzymała się od tego, by nie zareagować na wyczyny Shocka. Oddzieliła się od niego niewidzialną ścianą, choć z każdą sekundą traciła nerwy. Była od niego młodsza, a zatem bywała roztrzepana oraz impulsywna, więc nie było to dla niej łatwe zadanie. Jedynie co rusz chowała uszy w smolistej grzywie, starając się skupić na Jessie. Zwolniła do stępa, by po chwili zatrzymać się u boku siwego. Zmierzyła wzrokiem wybrany pagórek, zaczynając mieć własne domysły w kwestii, co też takiego knuła jej właścicielka. Spuściła łeb, skubiąc się w pierś. Zaraz jednak podniosła się w reakcji na półparadę, by przygotować się do wyścigu z ogierem. Spięłą odpowiednie mięśnie, wyciszając się, a radarami nasłuchując. Było jej daleko do typowego wyścigowca, ale zapał miała godny niejednego championa. Wręcz wyrwała do przodu równo z łydką od Jessie, pierwszą foulee galopu spektakularnie przedłużając i wykonując coś na kształt upośledzonego skoku przez wyimaginowany rów z wodą. O ile początkowo szło jej nad wyraz prosto, rzucała się do przodu, co mogło być dość niewygodne dla jeźdźca. Pracując całym ciałem usilnie starała się utrzymać pierwsze miejsce. Była drobna, więc aby dogonić holsztyna musiała maksymalnie wydłużyć krok. Na całe szczęście poprzedni trening z właścicielką odpowiednio ją do tego przygotował, dzięki czemu mogła zrównać się ze Shockiem. Niestety napotkała trudność przy podchodzeniu pod pagórek, kiedy to musiała odruchowo zwolnić. Bieg po śliskim śniegu także nie był najbezpieczniejszy dla nich, więc Argent odruchowo zaczęła dbać o każdy ze swoich kroków. Parskała coraz głośniej, stopniowo odczuwając zmęczenie w każdym z mięśni.
Jonah Wrens - 2016-01-03, 00:27

-Schock.
Odezwałem się ciszej do ogiera, drapiąc go przy kłębie. Chciałem żeby się rozluźnił, nie przejmował aż tak bardzo klaczą. Owszem może i go prowokowała, ale sam nie był święty. Mimo wszystko musiał nauczyć się panować nad emocjami, akceptować innych. W końcu nie zawsze będzie lekko jak z gniadą, która póki co jedynie wyrażała swoje niezadowolenie, nic więcej.
-Nie kombinuj, boisz się przegrać.
Uśmiechnąłem się łagodnie, po czym powoli zebrałem wodze. Na krótką chwilę, by zwrócić na siebie uwagę siwka.
-Za chwilę ruszymy galopem, tam pod górę. Wierzę, że nie tylko Ty chcesz być pierwszy.
Odezwałem się ciszej do dziesięciolatka, po czym skinąłem głową do Jess,
Po sygnale przesunąłem nogę za popręg, dając mu wyraźny sygnał do zagalopowania, co wspomogłem energicznym cmokaniem. Ręka poszła do przodu oddając momentalnie wodze wierzchowcowi co ułatwiało mu swobodną pracę szyi. Sam zaś przeszedłem w wygodny ,,półpółsiad" do galopu. Tak, żeby w dużym stopniu odciążyć zad ogiera. Nie "uwolniłem" go spod swojego ciężaru do końca, tylko po to, by zachować jego przód. W końcu nie chciałem się na niego zwalić. Dodatkowo na śniegu zad będzie lepiej pracował, kiedy będzie miał motywację.
Kto wygrał? Decyduj Jess. :P

Shockwave - 2016-01-03, 00:54

Drapanie przy kłębie skutecznie skupiło uwagę siwego na osobie Jo, przyjemny dotyk i jednocześnie niespodziewany skoncentrował Shocka tylko i wyłącznie na właścicielu. Stojąc obok gniadej i czekając na sygnał startu, starał się całkowicie ignorować klacz, co w przypadku jego antyspołecznej końskiej osobowości było nie lada wyzwaniem.
Lekko spuszczając łeb wraz z zebraniem wodzy przeżuł kilkakrotnie wędzidło, stojąc nieruchomo i obciążając równo wszystkie kończyny, nie bardzo wiedział co planowała ta dwójka, pozostawał jednak uważny na pomoce i skupiony.
Czując łydkę proszącą o galop oraz dodatkowo prowokujące cmokanie, siwy lekko przysiadł na zadzie unosząc oba przody ku górze, wykonując solidny naskok, puścił się do przodu pełnym galopem, pozostawiając za sobą jedynie uciekające spod kopyt śnieżki. Wyciągając łeb do przodu oddychał głośno, wyrzucając z nozdrzy gorące kłęby pary wodnej.
Był znacznie większy od Red, a co za tym idzie krył o wiele więcej terenu i robił znacznie dłuższe susy. Śliskie podłoże nie ułatwiało galopu, szczególnie teraz kiedy pojawiło się przed nimi wzniesienie. Ostrożnie i powoli wykonując kilka pierwszych, wspinających się foule’i , mocno pracował zadem, starając się ze wszystkich sił. Postawione przed nim wyzwanie sprawiło siwemu sporo radości, może nie tyle co skoki, ale było równie ekscytujące dla takiego wariata jak on.

Jessie - 2016-01-03, 12:40

Mimo tego, że Argent była wyraźnie mniejsza, to jednak też zwinniejsza i nieco szybsza; tym samym to "team" składający się z gniadej i Jess znalazł się jako pierwszy na górze (rzuciłam kostką, bo nie chcesz ze mną grać w pingwiny :( ... ).
Po dość spektakularnym pokonaniu nasypu, zatrzymała klacz zanim ta rozochocona galopem pomknęła dalej. Wyprzedziła Jonaha zaledwie o ułamek sekundy, niemniej... who's the boss? :-K
- Mówiłam - rzuciła tylko z szerokim uśmiechem, klepiąc Argent po rozgrzanej szyi i stępując ją po niewielkim kole, by nie stała w bezruchu po tak intensywnym, chociaż chwilowym wysiłku.
- Jedziemy dalej? - Zapytała, wskazując na drogę, na której się znaleźli - dość szeroką, aczkolwiek ograniczoną nasypem i dość stromym zejściem, po którym wgalopowali. Była jednak długa i z łagodnymi zakrętami, co czyniło ją dobrą ścieżką do galopu.

Red Star d'Argent - 2016-01-03, 15:50

Możliwość przegranej z większym koniem tylko motywowało gniadą do przyspieszenia i wbrew rosnącemu zmęczeniu, nieugięcie szła naprzód. Naturalnie najtrudniejsze było dla niej podejście na dość stromą górkę, ale poradziła sobie wręcz wyśmienicie. Bawiła się równie dobrze co Shock, tocząc walkę z białym śniegiem, który utrudniał jej wejście na górę. Dopiero reakcja Jessie zatrzymała klacz przed kontynuowaniem galopu. Zjazd z nasypu już nie miał wyglądać tak pięknie, więc śmiało można powiedzieć, że zainterweniowała w ostatniej chwili. Z samym zatrzymaniem Argent nie miała większego problemu, sapiąc głośno stępowała na przeznaczonej przestrzeni, zniżyła łeb tak nisko jak tylko kobieta jej pozwoliła.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group