Mercedes - 2017-06-19, 20:08 Fakt teren był dość nietypową i mało popularną formą treningu. Wiele jednak ludzi się na niego decydowało, bo było doskonałą odskocznią od zwykłego treningu. Większość faktycznie brała konie tylko pod konkretne treningi, ale przecież nie samymi konkretami się żyje nie? Można szlifować raz drugi piąty czy dziesiąty, no albo do skutku. Jednak nie czerpiąc z tego żadnej przyjemności czy satysfakcji to wtedy nie ma to sensu. Ooo no właśnie dokładnie to, teren z pewnością uczył ostrożności, pewności siebie i jednocześnie dawał nieco zabawy i radości od siebie. Nie trzeba było się tu przecież specjalnie starać, tak jakby się to działo w przypadku prawdziwego treningu. Oczywiście tu też się trzeba było starać, ale no nie trzeba było tego robić zbyt przesadnie. Mercedes ostatnio nie miała weny na treningi, dlatego wybrała się właśnie z koniem w teren. Nie przewidywała jednak szaleć na wypadzie w teren, chciała czegoś spokojniejszego i jednak dość przyjemnego. Klacz dla niej idealnie nadawała się do wypadu w teren, Mercedes była niemal o tym przekonana w dwustu procentach. Pewnie jej przyszły właściciel będzie bardzo zadowolony. Za równo charakter jak i uroda dodawały klaczy z pewnością uroku i były pociągające, ale jeszcze wszystko mogło się wydarzyć. Ostatnio konie w Orchardzie mają mały zbyt albo prawie w ogóle go nie mają, nie wiedzieć dlaczego. Obczajenie młodego konia z urokami terenu na pewno było potrzebne, bo stabilizowało jego charakter na nowe bodźce. Było to szczególnie przydatne podczas zawodów na miejscu czy wyjazdowych, bo tam nigdy nie było wiadomo co się stanie, No fakt powody mogły być różne, a jakiekolwiek by nie były to robili na pewno w dobrym zamyśle dla klaczy. Regularna praca za równo człowieka jak i konia zawsze przynosiła dobre efekty, albo prawie zawsze. Kobieta zauważyła zmianę w zachowaniu klaczy, co ją lekko zaniepokoiło. Od razu ją za równo łydką, dosiadem jak i półparadą upomniała. Nie miały pędzić na złamanie karku, ale nie ślimaczyć się. Kobieta daleka była od użycia batu czy ostrogi na klaczy, ale jeśli będzie musiała delikatnie podeprze się mocniejszymi pomocami. Jednak nie chciała katować stosunkowo młodej klaczy takimi przeżyciami. Nie mnie nie pozwalała klaczy myśleć, że może sobie jak ślimak iść naprzód. W ostateczności upominała ją, o zachowaniu odpowiedniego tempa. Jednak miała nadzieje, że to nie będzie co krok czy dwa. Przeszły dróżką przez las, by dotrzeć w końcu do plaży. Wpierw zauważyły coś w rodzaju przejścia między krzakami - bezpiecznego. Natomiast tuż za nim była owa już sama plaża, a miejmy nadzieje że sprawnie jednak do niej dotarły. Mercedes zaciągnęła się zapachem morza, pozwalając klaczy na oswojenie się z miejscem i kierując przez plażę przed siebie. Nie zbliżały się jednak jeszcze do morza, bo na wszystko przyjdzie czas.Elizabeth White - 2017-06-20, 12:04 Gdy po wejściu na plaże Vis zapragnął obniżyć łeb, Elizabeth umożliwiła mu to, aczkolwiek tylko w pewnym stopniu. Jeśli usilnie ciągnął mordkę do ziemi (tutaj przynajmniej nie miał czego żreć ), ciągnęła za jedną wodzę i pobudzała go łydką. Jeszcze tylko by jej brakowało, żeby się tutaj wytarzał! A trzeba przyznać, że była to bardzo fajna piaskownica, a ciepły, czysty piasek jeszcze bardziej kusił, by się w nim zatopić. Miny ludzi, którzy tędy spacerowali, byłyby bezcenne!
Tak czy siak, skierowała ogiera wzdłuż linii brzegu, w dalszym ciągu wymagając od niego aktywnego stępa. Jeżeli chciał - mógł zanurzyć nóżki w wodzie, a jeżeli nie, to po prostu stępowali po wilgotnym piasku. Elizabeth z zaciekawieniem rozglądała się na boki, rozkoszując się widokami, które rozciągały się dookoła. Wkrótce jednak postanowiła sprawić ogierowi nieco przyjemności, coby się chłopak nie zanudził tym ciągłym marszem. W końcu byli już rozkłusowani i rozgalopowani (nie celowo, ale jednak), więc mogła pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. Upewniwszy się, że na horyzoncie nie maluje się żadna przeszkoda, zaserwowała Visyonerowi aktywizującą łydkę i wypchnęła go do galopu ze stępa. Ów czynność standardowo poprzedziła półparadą, a w razie gdyby kopytny nie spełnił jej prośby, od razu użyła mocniejszego impulsu lub nawet bacika. Ale skoro miał tyle energii i ochoty, to teraz nie powinien się zbyt długo opierać, prawda? A skoro mieli przed sobą długą, równą prostą, Kanadyjka nie wymuszała na nim spokojnego tempa, a wręcz przeciwnie. Aktywizowała karosza, unosząc się w niski półsiad i umożliwiając mu swobodne parcie naprzód. Tutaj mógł pędzić ile tylko chciał, a dziewczyna starała się mu w tym nie przeszkadzać. Miękko pracowała z jego pyskiem, pozwalając kopytnemu wyciągnąć sylwetkę. I trwało to do momentu, aż Vis zaczął opadać z sił i z własnej inicjatywy zwalniać. Wtedy nie zamierzała go dłużej katować, siadając w siodło i stopniowo go wyhamowując. Później wrócili do stępa, w którym pokonali kolejny kawałek, a kary miał szanse na złapanie oddechu i wreszcie do stępa. Wtedy pochwaliła go za dzielne sprawowanie (bo mam nadzieję, że takie było ) i przecięła plaże, by ruszyć w drogę powrotną do stajni. Całą trasę pokonali stępem, a jeśli skoczkowi przeszło świrowanie, amazonka dała mu nieco dłuższą wodzę i pozwoliła się porozciągać.
Gdy dotarli do Orchardu, zaczynało się ściemniać. Szczęśliwa i zmęczona Elizabeth sprawnie rozsiodłała karusa, sprawdziła mu kopyta, schłodziła nóżki i odstawiła do boksu na odpoczynek. Na odchodne wrzuciła mu do żłobu dwie marchewki i posprzątawszy po sobie, wróciła do domu.
z/tGloria Victis - 2017-06-22, 14:10 To fakt. Z terenem wiązał się też zupełnie inny "klimat", większy luz zarówno dla konia, jak i jeźdźca, więc jeśli nie chciało się odpuścić tego szlifowania szczególików to można było poćwiczyć je na polanie w lesie i w ramach rozgrzewki czy rozstępowania przekłusować, przestępować piękną trasę w lesie czy na plaży. A samo przebywanie w zupełnie innym otoczeniu, na świeżym powietrzu i w samotności pozwalało na odpoczynek, szczególnie psychiczny. A taka umysłowa przerwa należy się każdemu od czasu do czasu, prawda?
Rzeczywiście teren zostawiał pewną dowolność, jeśli chodzi o pracę w ustawieniu i precyzyjność pomocy - można było poświęcić się trzymaniu konia w odpowiednim ustawieniu i ciągle to kontrolować w trakcie jazdy, ale można było też odpuścić i dać mu się rozluźnić. Samemu sobie zresztą też... Dużo zależało od nastawienia jeźdźca, bo teren, który z założenia ma raczej budować kondycję i być szansą na odpoczynek, może być też okazją do poważniejszej pracy, choć raczej nieprzesadzonej. W końcu to nie szczególnie idealne warunki... Gloria, przynajmniej dla obcych jeźdźców, była przede wszystkim koniem do relaksu i nauki cierpliwości, bo wykrzesanie z niej aktywnego tempa wymagało stanowczości, klarownych pomocy i kilku prób. Od początku trzeba było prezentować się przed nią jako autorytet i cały czas jej to udowadniać albo przez kilka kolejnych spotkań budować z nią satysfakcjonującą, przyjazną relację, wtedy Gloria zaczynała pracować z przyjemnością i chciała swojemu ulubionemu jeźdźcowi zaoferować wszystko, co tylko mogła. Na razie była koniem z dużym potencjałem i mogło tak jeszcze pozostać, długo. Wyjście na teren z młodzikami faktycznie pomagało im przystosować się do późniejszej pracy w nadmiarze losowych bodźców, ale i przede wszystkim budowały kondycję, przyzwyczajały do naturalnych przeszkód i różnych nawierzchni.
Niestety, jedno upomnienie zadziałało może na krok czy dwa, ale potem Gloria znowu "zdechła" i zaczęła wlec się przed siebie bez energii i werwy. Wycofała jedno ucho w stronę Mercedes, badając jej reakcję i sprawdzając, jak amazonka na to zareaguje. Była uparta, więc w końcu do kasztanki doszło, że Mercedes tak łatwo sobie nie odpuści. Dlatego też lekko przyspieszyła, narzucając sobie trochę energiczniejsze tempo i przestając w końcu szurać kopytami po drodze. Mądrze i nieprzesadnie używany palcat, bacik czy ostrogi przede wszystkim zwiększały czytelność i nasilenie pomocy, ale raczej nie prowadziły do szkód na psychice jako takich. Chyba, że używało się ich niewłaściwie lub przesadnie, ale tego dziewczyna raczej nie zamierzała, toteż mogła odrzucić wszelki lęk przed zniszczeniem młodego konia. Lekko trzepnęła ogonem powietrze i uniosła łeb, rozszerzając chrapy. Cóż za ciekawy zapach! Zaciekawiona nowym miejscem Gloria nawet nie zauważyła, kiedy weszła w optymalnie szybki stęp i zaczęła wkraczać na miękki piasek zgodnie ze wskazaniami jeźdźca.Mercedes - 2017-07-12, 21:17 No klimat i w ogóle wszystko było inne. Mercedes jadąc w teren chciała odpocząć od jakiejkolwiek pracy. Chciała właśnie odpocząć na świeżym powietrzu tylko w towarzystwie konia, więc teren + koń idealne połączenie. Umysłowa praca jak najbardziej, ale odpoczynek każdemu się też należał. Mercedes raczej dążyła do spokojnej jazdy w pełnym rozluźnieniu, bo nie chciała się spinać ani przesadzać z trenowaniem w terenie. Mercedes miała sporo cierpliwości, a także nie poddawała się zbyt łatwo. Prezentować się, a co to pokaz? Kobieta prezentowała przyjazne nastawienie, które nie dawało jej wejść na głowę. Jednak po kilku minutach wspólnej pracy trudno od razu mówić o przyjaźni. Każdy młody lub świeżo zajeżdżony koń, to koń z potencjałem. No wyjścia w teren prócz odrobiny odpoczynku miały inne zalety. Jak musiała to ją baczniej pilnowała, a klacz doszła do prawidłowych wniosków. Kobieta wcale nie chciała i nie używała "mocniejszych" pomocy, próbowała najpierw dosiadem, łydkami czy cmokaniem. Wolała jednak delikatnie na nią wpłynąć i tego się trzymać. Stępowali dobrych kilka minut po plaży, gdzie miejmy nadzieje nic się nie wydarzyło. No może do pewnego czasu, bo kobieta w oddali zauważyła podejrzanie wyglądające chmury. Przewidując to co się święci, kobieta zawróciła klacz w kierunku stajni.
z.tGloria Victis - 2017-07-13, 11:14 Gdy ruda uświadomiła sobie, że nie ma co spodziewać się mocniejszych pomocy a jedynie upartości przy używaniu tych sygnałów o lekkim nasileniu to... No cóż, poniekąd ogłuchła. Szła tam, gdzie Mercedes chciała, ale tempo miała przy tym powolne i nieprzesadnie eleganckie. Zdarza się.
W tej kwestii szybko nie ustępowała, trzeba było po prostu czasu i trochę dążenia do nawiązania jakiejkolwiek więzi przed podjęciem treningów a to niestety należało coraz częściej do rzadkości. Gloria nie miała o tym pojęcia, zresztą i tak by się nad tym zastanawiała, więc nie było mowy o zrewidowaniu swoich wymagań. Była koniem świetnym dla młodych jeźdźców, którzy stawiali dopiero swoje pierwsze kroki, bo przez ślimacze tempo na pewno była bardzo wygodna i mało wybijająca.
Z zainteresowaniem rozglądała się dookoła i nie umknęły jej wcale zmiany - powietrze stało się duszniejsze, jakby gorętsze i bardziej ciężkie a na horyzoncie pojawiły się chmury. Z zainteresowaniem obserwowała, jak jaskółki krążą nisko przy ziemi na granicy lasu - sporo ich mieszkało w okolicy, bo zagnieżdżały się w pobliżu stajni. Posłusznie zawróciła, nie narzucając sobie zbyt dużego tempa.
[z/t]Anthony Wayford - 2017-07-25, 22:42 Zgodnie z planem, wychodząc z sali dał Aaren znać smsem, żeby zaczęła się zbierać, bo w ciągu piętnastu minut podjedzie pod dom by ją spod niego odebrać i razem pojechać na plażę.
Pogoda w dalszym ciągu rozpieszczała mieszkańców Eastbourne, więc nie mogli wybrać sobie lepszego dnia na plażowanie, chociaż jak się okazało na miejscu, sporo osób pomyślało podobnie. Wystarczyło jednak pojechać kawałek dalej, na niestrzeżoną plażę, by zaznać odrobiny prywatności. Po zaparkowaniu w wyznaczonym do tego miejscu, wysiadł z auta i zabrał torbę z rzeczami, po czym udał się z Aaren na plażę, dość szybko odnajdując wzrokiem komfortowe miejsce, w którym mogli się rozłożyć.
- Pasuje tutaj? - Zapytał, a jeżeli i brunetce wszystko pasowało, po chwili rozłożył w tym miejscu dwa ręczniki plażowe, po czym zaczął się rozbierać. Zaczynając od koszulki, po chwili zdjął również szorty i buty, pozostając w samych kąpielówkach. Bo skoro już podjęli taki wysiłek, żeby tutaj przyjechać, to koniecznie musiał wejść do morza, choćby nie było zbyt ciepłe. :>Aaren Wayford - 2017-07-25, 22:51 W przeciwieństwie do Tonego jej trening upłynął znacznie szybciej, dzięki czemu miała czas na ogarnięcie się w domu i przygotowanie do wyjścia na plażę. Nie zapominając o swoim zmęczonym i zapracowanym mężczyźnie przygotowała też kanapki na wynos, które zapakowała do większej torby razem z dwiema butelkami wody.
Wsiadając do auta dała brunetowi szybkiego całusa, po czym rozsiadła się wygodnie w samochodowym fotelu. Wybór niestrzeżonej plaży był strzałem w dziesiątkę, dzisiaj świeciła pustkami, dzięki czemu mieli pełną swobodę, co do wyboru miejsca.
- Pasuje- zgodziła się z nim pełna entuzjazmu, nareszcie mogli beztrosko odpocząć, wylegując się nie tylko na plaży, ale również ze względu na pogodę skorzystać z kąpieli w morzu. Zdejmując z siebie lekką zwiewną sukienkę związała włosy w wysoki kucyk, pozostając w dopasowanym stroju kąpielowym doskonale podkreślającym nie tylko wysportowane, ale i zgrabne ciało.
- Idziemy do wody?- podchodząc bliżej położyła dłoń na ramieniu mężczyzny spoglądając jednocześnie w zielone oczy.Anthony Wayford - 2017-07-25, 23:46 - Nie zapomniałaś o czymś? - Zapytał, odsuwając się na ten krótki moment, kiedy schylił się do torby, z której wyjął krem z filtrem. Prostując się, ponownie mógł zbliżyć się do Aaren, choć tym razem w konkretnym celu. - Poczekamy aż się trochę wchłonie i wtedy pójdziemy - dopowiedział, naraz otwierając tubkę z kremem, który wycisnął na dłoń w znacznej ilości. Oddając brunetce opakowanie, zmierzył ją wzrokiem, jednocześnie powoli podciągając kącik ust ku górze. - Odwróć się - poprosił, a gdy już spełniła jego prośbę, roztarł lekko krem w obu dłoniach, by po chwili położyć je na ramionach Aaren i zaczął powoli rozprowadzać krem po jej skórze, jednocześnie go wcierając. Gdy już nasmarował ręce dziewczyny na całej długości, poprosił, by wycisnęła mu jeszcze trochę kremu na rękę, po czym tak samo postąpił z jej dekoltem i brzuchem, na ten czas stając tuż za jej plecami, przy czym skorzystał z okazji, by pocałować ją w szyję. - Może jednak zdejmiesz górę? Nikogo nie ma - zamruczał nad jej uchem, wcale nie namawiając jej do złego. Może tylko troszkę.Aaren Wayford - 2017-07-26, 00:02 - O czym?- Zaciekawiona uniosła łuk prawej brwi ku górze czekając na jakąś podpowiedź. Widząc tubkę z kremem uśmiechnęła się delikatnie, faktycznie o niej zapomniała, ale przynajmniej Tony o tym pamiętał i na pewno nie przez troskę o swoją kobietę... ;> W końcu każda do okazja do sprawdzenia czy wszystko jest na swoim miejscu jest dobra.
Zgodnie z prośbą mężczyzny odwróciła się tyłem w jego stronę, obiema rękoma unosząc długie włosy i niczym przy przeszukiwaniu pozwoliła dłońmi zbadać mu niemal całe swoje ciało. Nie ukrywając również czerpała przyjemność z takiego masażu, po którym nastąpił równie miły gest ze strony Wayforda.
- A może sam ją zdejmiesz, tylko najpierw zamiana ról kochanie- zamruczała odwracając się znów przodem w jego stronę. Zawartość trzymanej w próbki wycisnęła na dłonie wcześniej podając krem Tonemu. Dokładnie wmasowała go w szeroką klatkę piersiową, ramiona, plecy i brzuch, przez cały ten czas mając zadowolenie wymalowane na twarzy.
Po skończonym nakładaniu filtru obróciła się przez ramię. - Idziemy?Anthony Wayford - 2017-07-26, 00:38 - Jak sobie życzysz - odpowiedział z szelmowskim uśmiechem, jednocześnie przekazując Aaren tubkę. Kiedy już oboje byli nasmarowani kremem, Tony odłożył go na miejsce i przeniósł wzrok na Aaren, przeciągając się przy tym. Skinął w odpowiedzi głową, ale gdy ruszyła w kierunku wody, zatrzymał ją. - Nie tak szybko - rzucił, po czym pociągnął za sznurek od górnej części bikini i jednym pociągnięciem go rozwiązał, tym samym zmuszając Aaren przynajmniej do poprawienia go, choć... Cóż, miał na myśli co innego. - Teraz możemy iść - dodał, trzymając niewielki dystans na wypadek, gdyby zamierzała go teraz pogonić za to niezbyt zmysłowe rozbieranie. Nikt nie mówił, że będzie romantycznie. Aaren Wayford - 2017-07-26, 00:50 Myślała, że umknie mu ten fakt, ale niestety był bardziej pamiętliwy niż myślała. Zatrzymana udała, że nie wie, o co mi chodzi i dopiero, gdy sięgnął za sznureczek wywróciła oczami uśmiechając się szerzej. Zgodnie z obietnicą rozwiązała też sznureczek na szyi i rzuciła górę na ciepły piasek pozostawiając na sobą.
- Nie mogłeś odpuścić, co?- mruknęła nie odwracając się jednak i idąc przodem. Nie usatysfakcjonowała go tym kuszącym widokiem, musiał podejść bliżej, zanim wejdzie do wody. Stając na brzegu zanurzyła najpierw nogi po kostki oceniając temperaturę wody.
- Nie jest zimna, ale ciepła też nie- oznajmiła nie zamierzając zrezygnować z kąpieli, nie była jedną z tych księżniczek, które wolą godzinami wylegiwać się na plaży zdobywając opaleniznę w kolorze solarnego brązu.
Tuż po wejściu do wody do pasa, poczuła jak jej ciało pokrywa się gęsią skórą z zetknięciu z delikatnym chłodem wody. Nie tylko wrażliwa skóra zareagowała na zmianę temperatury, niektóre części ciała również. ;>Anthony Wayford - 2017-07-26, 01:01 - Nie - potwierdził jej przypuszczenia z rozbrajającym, niewinnym uśmiechem. Nie przeszkadzało mu też, że stała do niego zwrócona plecami i ani myślała obrócić się przodem - na pewno będzie miał jeszcze sporo okazji, by to nadrobić. Tymczasem udał się za Aaren w kierunku morza, to jej oddając "zaszczyt" sprawdzenia temperatury wody jako pierwszej. Przez chwilę obserwował jak stopniowo zanurza się w wodzie, a gdy jego samego dzieliło już tylko kilka metrów od brzegu, z miejsca rozpędził się by po prostu wbiec do wody i po paru krokach zanurkować w niej. Inaczej zapewne zajęłoby mu to dużo więcej czasu, a tym sposobem nie miał nawet szansy odczuć za bardzo chłodu, bo już po chwili było po wszystkim. Wypłynął na powierzchnię parę metrów dalej, od razu odgarniając mokre włosy z twarzy. Biorąc głęboki oddech, uśmiechnął się do Aaren, którą prawdopodobnie ochlapał podczas tego wejścia smoka... Chociaż to i tak nic w porównaniu z tym, że mógł ją do tej wody wrzucić, czego nie zrobił.Aaren Wayford - 2017-07-26, 01:15 Powoli oswajała się z temperaturą wody nie decydując się na tak gwałtowny skok do wody, jaki wykonał Tony. Wiązało się to często z ryzykiem skurczu i choć takiego Aaren nie musiała się obawiać to jednak postawiła na drugie rozwiązanie.
Swoim skokiem ochlapał ją skutecznie, przez co nie zostało jej nic innego jak samej zanurzyć się w wodzie, a raczej zanurkować tuż po tym jak rozwiązała włosy. Po tym jak ciało przyzwyczaiło się do temperatury woda stała się o wiele przyjemniejsza i jakby cieplejsza.
Przyglądając się brunetowi z uśmiechem na twarzy podpłynęła bliżej stając tuż przed nim.
- Warto było czekać na taki widok- zamruczała z uznaniem, językiem zwilżając słone od wody wargi. Odgarniając włosy do tyłu pozwoliła opaść im swobodnie na nagie plecy jednocześnie odsłaniając piękny widok z przodu. Dwie pełne piersi witały się z brunetem w bardzo bezpośredni i jednocześnie zmysłowy sposób. Anthony Wayford - 2017-07-26, 18:46 - Mówisz jakbyś wcale nie widywała mnie bez koszulki parę razy dziennie - skomentował, nie kryjąc uśmiechu, który poświadczał o jego rozbawieniu. Na tej głębokości ciężko było mu stabilnie stać na lądzie ze względu na ciągłe fale, które co parę sekund znacznie podnosiły poziom wody, jednocześnie wywierając sporą presję na ciało. Nawet jemu było ciężko wówczas ustać w miejscu, dlatego na rozpostartych ramionach unosił się w wodzie, nie sprzeciwiając zanadto jej ruchom.
Zmierzył Aaren wzrokiem, mimo wszystko nie mając potrzeby zaborczego obłapiania jej spojrzeniem, skoro nikt inny nie mógł ich sięgnąć wzrokiem. Również widział ją tyle razy w stroju Ewy, że było to dla niego całkiem naturalne. Zresztą zimna woda doskonale studziła jego zapędy w tym momencie. Poza tym miał teraz co innego w głowie, o czym Aaren mogła przekonać się z chwilą, w której zaproponował jej żeby stanęła na jego ramionach i przy jego pomocy skoczyła do wody. Sam by to chętnie zrobił, ale w drugą stronę nie było to raczej wykonalne.Aaren Wayford - 2017-07-26, 18:59 - Nigdy nie będę miała dość- mrukliwy ton głosu wskazywał na jedno, znów jej wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Rozbudzone zmysły tym krótkim pocałunkiem w szyję nie chciały ostygnąć pomimo temperatury wody. Trzymając się w ryzach podgryzła nieświadomie dolną wargę próbując skupić się na czymkolwiek innym niż na nim.
Obecność fal nie przeszkadzała jej za nadto, chociaż utrzymanie równowagi nie należało do najłatwiejszych zadań. Nie krępował jej brak górnej części bielizny, świadoma swojego ciała, jego wdzięków i atutów, a przede wszystkim swojej kobiecości czuła się pewnie, zwłaszcza w towarzystwie bruneta.
Zaproponowaną zabawę przyjęła z entuzjazmem z pomocą bruneta dostając się na jego ramiona i sprawnie zeskakując do wody na główkę. Będąc już w wodzie odpłynęła parę metrów dalej nie wynurzając się spod powierzchni przez parę chwil. Potrafiła pływać i to znacznie lepiej niż przeciętnie, dlatego brunet nie powinien się obawiać.
Wynurzając się parę metrów dalej z szerokim uśmiechem na ustach odszukała jego spojrzenie swoim.
- Chodź do mnie