To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Maneże - Mały maneż

War Admiral - 2018-04-08, 19:33

Idąc na maneż, podniósł na chwilę głowę szukając na pozostałych obiektach innych koni. Kiedy zaspokoił swoją potrzebę rozeznania w terenie, znowu szedł za właścicielką mając pysk na wysokości piersi. Stając na środku maneżu, westchnął cicho i wraz z machnięciem ogonem ruszył stępem, nie krocząc jednak tak jak pod siodłem. Nawet nie dokraczał, bardziej się wlokąc nogami, niżeli maszerując przed siebie. Uszami rejestrował różne dźwięki dochodzące z każdej strony i tyle by było z jego życia. Zakładając jednak, że Jess chciała żeby jednak jakoś szedł to z niezadowoleniem machnął ogonem, uderzając się po boku i ruszył żwawiej.
Jessie - 2018-04-10, 14:14

Nie pozwoliła mu się wlec, reagując praktycznie od razu. Gdy zwykle cmoknięcie nie wystarczyło, strzeliła końcówką bata w powietrzu i energiczniej pogoniła konia, oczekując od niego aktywnego marszu. Na początek poprosiła po 7 minut stępa na stronę, okazjonalnie prosząc o zatrzymanie, zawsze poprzedzone półparadą i nieodłącznie związane z nim następującym po nim energicznym ruszeniem naprzód. Po łącznie 14-15 minutach stępa poprosiła o ruszenie kłusem, cały czas zwracając uwagę na aktywność,którą było jej dziś wyjątkowo trudno wyegzekwować, co aż było niepodobne do Wara.
War Admiral - 2018-04-10, 20:36

Przemielił powietrze w pysku i zaczął iść przed siebie, chociaż było to bardziej wymuszone z jego strony. Raczej to było zasługą bata, niż samych chęci siwego, które były wręcz nikłe. Nie mniej, mając bat za zadem ruszył się, zaczynając wreszcie wkraczać tyłami pod kłodę i znajdywać nimi ślady przednich kopyt, które przekraczał. Sytuacja jednak powtórzyła się w kłusie, gdzie niemalże miał tempo takiego starego wyjadacza w rekreacji. Był jednak czysty w ruchu i nic mu nie dolegało prócz ogromnej niechęci do ruchu. Znowu bat zadziałał i zaczął kłusować jednak wstępnie bez takiego efektu jak w stępie. Dokraczał, co jakiś czas gubiąc tyłami pierwszy ślad, by w reakcji na cmoknięcie/bata znowu zacząć angażować zad ale bez szału, tracąc swój naturalny ładny ruch.
Jessie - 2018-04-12, 21:42

W takich sytuacjach zwykle rezygnowała z treningu na rzecz zwykłego spaceru na trawę czy innej, relaksującej aktywności z koniem, ale dzisiaj postanowiła nie odpuszczać. Coś jej się wydawało, że tym razem była to właśnie kwestia bezrobocia a nie przetrenowania. Niektóre konie po prostu chciały czuć się potrzebne i może właśnie tak było w tym przypadku?
Pilnowała jego zaangażowania, nie odpuszczając mu. Kiedy zaczynał zwalniać i odpuszczać, od razu go podganiała batem i cmoknięciem, generalnie starając się wyprzedzać takie sytuacje i reagować zawczasu. Reagowała też na bieżąco, niejako zagarniając batem powietrze za nim na wysokości jego stawów skokowych by wymusić na nim ruszenie zadka, choć jej wyrozumiałość też miała swoje granice i jeśli któryś raz z rzędu gasł, wreszcie podniosła na niego głos i głośno strzeliła batem w powietrzu dając mu do zrozumienia, że nic takiego nie przejdzie.

War Admiral - 2018-04-12, 22:26

On też się złościł coraz pewniejszym batem za jego zadem, póki co reagując na to poprawnie czyli uciekając od "zagrożenia". Zaczął się jednak kulić i coraz bardziej nerwowo machać ogonem, informując właścicielkę, że bunt czaił się za rogiem. Miał też swoją taktykę, skoro już nie pracował tyle co wcześniej to nauczył się lenistwa, zarastając też psychicznie poczuciem bycia niepotrzebnym. Gdy już Jessie straciła cierpliwość i zareagowała na jego huśtawkę tempa, ten bryknął kopiąc tyłami w jej stronę i po kilku krokach w odpowiedzi na bat zatrzymał się i stanął do niej przodem. Wyzywająco podnosząc łeb do góry stał i prowokował brunetkę. Chciał ja wytrącić z równowagi, by oboje w nerwach zaczęli się siłować, a wiadomo to wygrałby te starcie. Jeśli próbowała machnąć batem, nawet wspiął się niemalże stając świecę ale bez wymachiwania nogami w jej stronę.
Jessie - 2018-04-12, 23:20

- War! - Krzyknęła na niego, kiedy bryknął w jej stronę, czym sprawił że odruchowo cofnęła się o krok. Chwilę później zatrzymał się przodem do niej, co dla Jessie było jasnym sygnałem, że siwek zamierza zacząć dyskutować. Ale ona nie miała zamiaru podejmować się tej walki. Szczerze mówiąc? Bała się po prostu sprzeczać się z Warem, znała jego możliwości i wiedziała, że nie może sobie teraz pozwolić na ryzyko związane z taką sprzeczką. Nawet jeśli była prawie pewna, że nie zrobiłby jej fizycznej krzywdy, to chodziło również o stres.
Niemniej od razu spróbowała go pogonić, żeby wrócił na koło. Ręką wskazała mu kierunek ruchu, a drugą machnęła batem, jednocześnie rzucając głośne "dalej!" w którym jednak ogier mógł usłyszeć nutę zawahania. Nic nie mogła na to poradzić, już pomijając lęk o dziecko, to nigdy nie była osobą która była w 100% pewna przy koniach, nawet jeśli wiedziała że skapitulowanie jest najgorszym co może zrobić w pracy z tymi zwierzakami. Dlatego gdy War stanął dęba, Jess w jeszcze większym stresie spróbowała go ruszyć znowu, dokładnie w chwili, w której opadł na ziemię, pozorując zdecydowanie i pewność siebie.

War Admiral - 2018-04-13, 00:00

Podrzucił łbem i ruszył stępem, mając ciągle przytulone do szyi uszy. Mógł równie śmiało rzucić się na brunetkę ale tego nie zrobił. Poniekąd odpuszczając z wygranej sprawy, szedł sobie stępem, opuszczając nisko łeb tak, że przez chwilę przesuwał pyskiem po piachu. Podnosząc szyję, obrócił pysk w stronę zawodniczki przyglądając się jej przez chwilę. Nawet jedno ucho wyłonił spod grzywy. Zatrzymał się i wpatrywał się w dziewczynę. Westchnął głośno i pacnął się ogonem po boku samemu nie wiedząc czy ma się dalej stawiać, czy iść posłusznie dalej.
Jessie - 2018-04-13, 00:11

Ulżyło jej gdy ogier ruszył po kole, a z drugiej strony także nie była pewna czy chce to pchać dalej w obawie przed tym, że następnym razem War może być bardziej zdecydowany w swoim buncie. Dlatego kiedy zatrzymał się ponownie, tak po prostu, bez żadnej agresji, westchnęła cicho i także nieco zluzowała. - Już dobrze War. Dalej, stępem - poprosiła stanowczo, łagodnie go poganiając do ruchu i jeśli wszystko poszło po jej myśli, to za chwilę wydała komendę do kłusa, starając się nie myśleć o tym że siwkowi w każdej chwili mogło się odwidzieć.
War Admiral - 2018-04-13, 00:17

Przyglądał się jej jeszcze chwilę nawet jak się do niego odezwała i po chwili namysłu ruszył przed siebie stępem. Parsknął luźno i przemielił wędzidłem, odpuszczając jej te nieprzyjemne starcie. O dziwo ruszył grzecznie kłusem, chociaż daleko było mu do tego ładnego elastycznego kłusa, dzisiaj stawiał na kłus a'la ambitniejszy rekreant ale dalej bez szału. Zwrócił wewnętrzne ucho w jej stronę, nasłuchując każdego dźwięku ze strony Jess. Rozciągając plecy, tuptał mając pysk zawieszony na wysokości nadgarstków.
Jessie - 2018-04-14, 16:46

Zważając na zaistniałą sytuację, nie oczekiwała dziś od niego więcej ponad taki właśnie kłus. Pilnowała jedynie by podczas rozciągania w dół nie przerzucił ciężaru ciała na jego przód, w takim wypadku po prostu podganiając zad i podnosząc Wara.
Rozkłusowała go na jedną i drugą stronę, po czym wreszcie wydała komendę do galopu. Siwek zwykle całkiem fajnie się po nim rozkręcał, ale dzisiaj raczej nie spodziewała się tego efektu. Niemniej nie chciała pominąć tego etapu przed przejściem do zaplanowanej na dziś pracy na dwóch lonżach, do których jeszcze musiała przyzwyczaić Wara. Oby bez ofiar w koniach i ludziach. :lol:

War Admiral - 2018-04-14, 22:00

Utrzymując te swoje tempo, przekłusował tyle ile miał, aż wreszcie nadszedł moment galopu. Zawsze był porywczy, a tym razem zagalopował pod górę i galopował. Połowę wolniej od tego co zwykle prezentował na co dzień podczas pierwszego galopu. Dzięki temu miał tempo, które śmiałoby przegonił pośredni kłus nawet takiego rekreacyjnego konia. Oddychając co krok, machał głową w rytm kroków o dziwo tutaj zginając stawy, a nie tak jak w kłusie, w którym był jak na niego deską do prasowania. Może i to by było fajne do wykorzystania pod siodłem, jednak na pewno wraz z powrotem do psychicznej formy, zniknie u niego taki spokojny galop.
Jessie - 2018-04-14, 22:31

Z tym akurat była pogodzona i nie liczyła na to, że pod siodłem uda jej się uzyskać taki galop. Niby potrafiła go zebrać, ale jakby nigdy nie była w stu procentach usatysfakcjonowana i chyba już tak musiało zostać. Była trochę za mała na Wara i jeżdżenie na nim w taki sposób, żeby go nie blokować, było cholernie trudne i wyczerpujące. Mimo to lubiła na nim jeździć i po części też przyzwyczaiła się do tego, że musi znacznie otwarciej pracować biodrami... xD
Pochwaliła konia za sprawne przejście do galopu i tak jak w kłusie, przegoniła go na obie strony w międzyczasie wplatając parę przejść do kłusa, które miały na celu lekkie obudzenie konia.
Po galopie natomiast krótko go rozkłusowała i poprosiła o przejście do stępa, w którym mógł złapać oddech na wypadek gdyby taka porcja ruchu go zmęczyła.
Po tym odpoczynku postanowiła spróbować pracy na dwóch lonżach, więc zatrzymała Wara i podeszła do niego. Pogłaskała go po szyi i podsunęła mu pod nos smakołyk, po czym zajęła się "przymocowaniem" lonż. Tę po wewnętrznej stronie przepięła w taki sposób, by przebiegała przez kółko wędzidłowe, pas i do ręki, zaś drugą lonżę - po zewnętrznej stronie - przypięła jednakowo. Jako że był to pierwszy raz Wara z dwoma lonżami, to oczywiście nie przełożyła jej za zadem, tylko przez jego grzbiet do ręki. Niestety przez to, że był wysoki, musiała w tej pozycji wysoko trzymać ręce, więc cała sesja pewnie nie potrwa za długo bo biedna Jessie spuchnie z wysiłku. :lol2: Bacik służył jej teraz jako łydka, więc nie zostało im już nic innego jak spróbować jak to będzie działać. Na razie pomagała sobie głosem, i kiedy była już gotowa, poprosiła Wara o ruszenie stępem, bacikiem delikatnie muskając jego bok i wydając komendę połączoną z cmoknięciem, co by ruszyć - zapewne skonsternowanego - Wara do przodu.
Tak bardzo nie wiem co robię. :lol2:

War Admiral - 2018-04-14, 22:46

Bo całość to był spisek płci męskiej stąd Jess musiała tak zawzięcie pracować, by inni mogli się cieszyć :lol:
Zaokrąglając się w szyi podczas galopu, znowuż wyciągnął się w stronę ziemi, nie zmieniając jednak tempa. Teraz nawet wyglądał jak koń, chociaż brzuch którego się dorobił zdecydowanie dyskwalifikował go z fajnego obrazka. W dodatku już po galopie na jedną stronę zaczął szybciej oddychać, a po przegalopowaniu na obie i dodatkowych przejściach dół-góra był już spocony lekko na szyi, a cały brzuch ozdobiła cienka siatka żył. Dlatego chętnie stępował, tutaj się prostując. Uniósł wysoko łeb i rozglądał się, nie zwracając chwilowo uwagi na brunetkę. Ograniczała go lonża, którą przytrafiło mu się kilka razy pociągnąć bo się na coś zapatrzył i wyszedł z obwodu koła. Czując opór wracał na pierwotne koło, na którym "pracował". Zatrzymując się, machnął ogonem na bok i odciążył nogę od strony zawodniczki. Zerknął na smaczka i po chwili namysłu zgarnął go z dłoni kobiety, nie ruszając się już. Jedynie jego boki unosiły się i opadały w płytkim oddechu. Już w tym momencie od niego biło ciepło, jakby naprawdę zrobił kawał dobrej roboty. Na bat uniósł swoją wcześniej opartą o krawędź kopyta nogę i uderzył się w brzuch, może strasząc przy tym Jess. On się niezbyt przejął swoim gestem, ruszając stępem i mając uszy z tyłu. Obserwował ją uważnie, nie wiedząc o co chodzi w tym wszystkim.

Jessie - 2018-04-17, 21:07

Widząc kątem oka to machnięcie nogą, być może mimowolnie spięła przez sekundę mięśnie, nie pozwalając jednak sobie też na popadanie w jakąś paranoję. Pochwaliła konia kiedy ruszył do przodu, podkreślając, że właśnie o to jej chodziło i że wszystko jest dobrze. Była pewna że po paru takich razach War połapie się o co w tym chodzi i będą mogli trenować tak częściej, na przemian z treningami z siodła i zwykłymi lonżami.
Miała na uwadze słabą kondycję konia, więc zamierzała wykonać dzisiaj samą pracę w stępie, zwłaszcza że ogier stawiał pierwsze kroki na podwójnej lonży, a ona nie miała możliwości za nim biegać.
Zaczęła od najprostszych rzeczy, jakimi było zatrzymywanie i ruszanie się, co miało na celu uzyskanie płynności. Przygotowując konia do pierwszego zatrzymania, wysłała mu krótką półparadę, po czym wydała komendę do stój i zamknęła rękę, dopełniając w ten sposób zatrzymania. Jeżeli War krzywo się ustawił, z pomocą bacika odpowiednio przestawiła jego nogi i dopiero wtedy go pochwaliła, by następnie znowu poprosić o ruszenie stępem naprzód. Robiła te ćwiczenia na zmianę, w różnych odstępach czasu, wszelkie postępy entuzjastycznie nagradzając.

War Admiral - 2018-04-18, 22:20

Parsknął głośno i pociągnął za lonże wyciągając łeb w stronę ziemi. Nie został jednak z pyskiem na wysokości klatki piersiowej, a się podniósł przez co Jess musiała znowu skrócić lonże bo wisiały o ile ją wyciągnął. Stępując sobie łapał powoli o co chodzi, bo nawet podczas nauki piaffów robił to na ogłowiu, a nie na dwóch lonżach. Dlatego sprawdzał co jakiś czas jedną i drugą lonżę jakby przez napinanie ich chciał zrozumieć mechanizm ich działania. Pierwszą reakcją na zatrzymanie, było wręcz wrycie się w ziemię i głośne parsknięcie. Był zdziwiony jakimś blokiem, które było na zasadzie zatrzymania z siodła. Przemielił wędzidło i jeśli Jess nie zatrzymała się na nim, to cofnął się o krok, nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Przy ruszeniu podrzucił głową i ruszył stępem, mając cały czas skierowane uszy w stronę właścicielki. Przy ponownym zatrzymaniu już zareagował spokojniej i stanął nieidealnie prosto, a jeden z przodów minimalnie był z przodu. Dopiero przy którymś zatrzymaniu z kolei zaczął stawać równo tak jak pod siodłem, a tak to zawsze gdzieś brakowało tych kilku centymetrów, którejś nogi.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group