Ilian - 2016-01-30, 21:24 -Ju. - Rzucił krótko. W zasadzie nie znał jej imienia. Wiedział, że "Ju" to pseudonim jakim posługiwali się ich wspólni znajomi.
- Przepraszam Cię, ale przypomniałem sobie, że muszę coś jeszcze załatwić. Ale w razie czego, gdybyś się kiedyś nudziła, to masz mój nr. Chyba chętnie dowiem się jeszcze dlaczego tak za mną nie przepadasz. -
Uśmiechnął się krzywo kładąc przed nią swoją wizytówkę z firmy. Zarzucił na siebie kurtkę. Dał kelnerce znać, że zostawia pieniądze pod swoją szklanką.
Popatrzył na jasnowłosą.
- Ale jakbyś nie miała z kim pić , też daj znać. A tymczasem , trzymaj się. - Na odchodne skinął lekko doń głową i wyszedł stąd. /ztMikkeru - 2016-02-04, 23:24 Dziewczyna weszła do tego jakże uroczego pubu i rozejrzała dookoła. Szczerze mówiąc gdyby nie fakt, że aktualnie nudziła się jak mops to pewnie by teraz tutaj nie zajrzała, nie ciągnie jej do klubów czy innych tego typu przybytków. Jest raczej typem domownika, jak koty, które z resztą uwielbia. Nigdy nie może się powstrzymać od pogłaskania każdego napotkanego kotowatego. Jej wzrok przeskakiwał od osoby do osoby gdy dziewczyna zmierzała do kontuaru. Szczerze mówiąc nie miała zamiaru pić wiele. Może drinka czy dwa. Może piwo. Dziwnym trafem muzyka utaj puszczana jak najbardziej jej odpowiadała. Bez zbytniego ociągania wsunęła tyłek na krzesło i spojrzała na barmana. Przechylając głowę uśmiechnęła się i powiedziała.- Duże piwo z sokiem malinowym. Poproszę. - Tutaj znowu się uśmiechnęła i poprawiła kocie uszy na głowie. Dziwnym jest, że jeszcze nikt nie zaczął się na nią gapić jak na dziwoląga. Miała na sobie białą opinającą ciało bluzkę a do tego spodnie rurki, na nogach miała znane przez każdego trampki. Wato też wspomnieć o bieliźnie, kocich uszach na głowie oraz dzwoneczku na wstążce, który miała na szyi. Czekając na zamówienie ze znudzeniem rysowała różne szlaczki na blacie.Anonymous - 2016-02-04, 23:56 Z oczywistych względów powinien stronić od tego miejsca, ale instynkt samozachowawczy zdecydowanie go zawodził. Przyszedł więc do pubu późnym wieczorem, nie doświadczając problemu nawracających wspomnień sprzed paru dni. Nie zwracając na nikogo uwagi, zajął swoje ulubione miejsce przy barze i zamówił piwo. Siedząc pochylonym, z kapturem bluzy zaciągniętym na głowę, zdecydowanie nie wyglądał zachęcająco. Być może przykuwał wzrok, ale całą swoją postawą mówił o tym, że pragnie pozostać niezauważonym z różnych przyczyn. Chociaż nic mu nie dolegało, żaden zawód miłosny ani schorzenie, nie licząc bolącego po uderzeniu nosa, to najzwyczajniej w świecie chciał pozostać sam. Nawet nie przyszedł się upić. To miało służyć tylko zabiciu czasu. Po paru minutach zapalił i rozkoszując się tą chwilą, pozwolił sobie na to aby rozejrzeć się wokół. Nietrudno zgadnąć, że w oczy rzuciła mu się siedząca nieopodal Japonka (generalnie pod tym względem był sporym ignorantem, bo nie widział różnicy między narodowościami tego typu). W reakcji na jej niecodzienny ubiór zmarszczył lekko brwi, by zaraz przestać zakrzątać tym sobie głowę.Mikkeru - 2016-02-05, 00:13 Co tu dużo mówić, różne dziwy na tym świecie się zdarzają. To nawet nie tak, że jedyna ona jest inna. Wiele osób przejawia różne dziwne zachowania, to staje się już niemal codziennością. Michelle nieco przekrzywiła głowę w stronę nowo przybyłego. Mrugnęła w lekkim zaskoczeniu na jego zachowanie. Chłopak wyraźnie chciał się wtopić w tłum, a to z kolei niezbyt mu wychodziło. Azjatka także nie miała instynktu samozachowawczego, który doradziłby jej by zostać na odległość od tego typu osób. Nic więc dziwnego, że chwyciła swój kufel z piwem i powędrowała w stronę chłopaka. Śmiało i zdecydowanie przywdziewając uśmiech na twarz.- No jakoś słabo Ci idzie te ukrywanie wiesz?- Zagadnęła go jednocześnie klepiąc w ramię. Usiadła na stołku obok i rozejrzała się dookoła.- Zgaduję jakieś problemy? Podpadłeś komuś?- Czekając na odpowiedź chłopaka przeniosła wzrok na kufel i zaczęła palcem obrysowywać jego brzegi. Poczuła się teraz nieco głupio. Nie powinna się tym przecież interesować. Najwyżej zostanie zrugana albo nie...-Do niczego jednak nie zmuszam..- Dodała po chwili cicho wzdychając.Anonymous - 2016-02-05, 00:48 Klepnięty w ramię, wzdrygnął się zauważalnie dla oka. Śmiałe zachowanie nieznajomej niekoniecznie zostało przez niego dobrze odebrane. Zdecydowanie nie należał do osób, które zwierzały się innym ze swoich problemów, dlatego gdy zetknął się z taką propozycją, dosłownie się zjeżył. Oczywiście z zewnątrz pokazywał swoją niechęć wyłącznie spojrzeniem. Musiałaby go dotknąć aby poczuć, jak bardzo napiął mięśnie, w irracjonalnym odruchu obrony przed jakimkolwiek kontaktem. Na to by jednak jej nie pozwolił.
- Nie powinno Cię to interesować - odparł, mierząc ją wzrokiem. Ugasił papierosa w popielniczce, nawet nie patrząc w tamtą stronę. - Nie jest przypadkiem zbyt późno na Ciebie? - Zapytał, z góry zakładając, że była niepełnoletnia. Wyglądała mu na nastolatkę, nie tylko ze względu na kocie uszy, co wydawało mu się cholernie dziecinne. Azjaci mieli to do siebie, że wyglądali bardzo młodo. Nic dziwnego, że Wayford odebrał dziewczynę w taki, a nie inny sposób. Dziwiło go tylko kto i dlaczego godzi się na jej obecność w takim miejscu. Szczególnie, że już teraz przejawiała specjalny dar lgnięcia tam, gdzie niebezpieczeństwo. Prawdopodobnie był ostatnią osobą, która nadawała się do przyjacielskiej rozmowy.Mikkeru - 2016-02-07, 17:54 No cóż Michelle spodziewała się takiego odebrania jej osoby. Zwłaszcza, że jej ubiór nie wskazywał jakby dziewczyna należy do dorosłych. Bardziej jakoś można strzelać, że wyglądała jak nastolatka, która niewiele jeszcze wie. To jednak było błędne spojrzenie. Nie mogła jednak siebie za to winić ani tym bardziej chłopaka. Sama wiedziała, że czasem zachowuje się zbyt śmiało, dodatkowo sama nie miałaby najmniejszej ochoty rozprawiać z kimś o własnych problemach. Azjatka oparła łokieć o blat podpierając podbródek na dłoni. Spokojnie przyglądając się chłopakowi jej czarnymi jak węgiel oczami.
Wywracając teatralnie oczami zaśmiała się i powiedziała.- Nie masz się co tym martwić, jestem dostatecznie dorosła by tutaj przebywać, może dowód pokazać?- Jedna jej brew uniosła się w górę. Nie, wbrew pozorom chłopak nie zraził dziewczyny do siebie jak miał w planach. Czarnowłosa chwyciła kufel i upiła porządny łyk, czekając tym samym na reakcję chłopaka. Domyślała się, że przełamanie lodów będzie ciężkie, wcale jednak nie zamierzała się poddać tak łatwo, no chyba, że chłopak perfidnie ją oleje lub od siebie odgoni. Wbrew pozorom Mikkeru jest upartą dziewczyną.Hayley - 2016-02-07, 23:34 Do końca wahałam się czy powinnam tu przychodzić, ale ostatecznie nie zostało mi zbyt wiele do wyboru. Osiągnęłam już szczyt desperacji, postanawiając zacząć szukać zatrudnienia w miejscach nieco mniej przyjemnych niż pizzerie i kawiarnie. Brak wolnych etatów zmusił mnie do środków ostatecznych; prób w pubach. Nie oczekiwałam wprawdzie zbyt wiele, ale chyba nietrudno się temu dziwić. Miałam większe ambicje i tylko ciężka sytuacja materialna skłoniła mnie do odwiedzenia tak sprzecznego z moim stylem bycia miejsca.
Po wejściu do środka, zignorowałam ukradkowe spojrzenia klienteli, od razu kierując kroki w kierunku barmana. Mężczyzna powitał mnie standardowym „co podać?”, jeszcze zanim podniósł wzrok znad dużego kufla nalewanego właśnie piwa. Dopiero kiedy się odezwałam, nasze spojrzenia się spotkały, pozwalając mi obserwować zaskoczenie pojawiające się wśród zmarszczek mimicznych na jego czole. Wiedziałam, że zdecydowanie nie należę do częstych widoków w takich miejscach, ale cóż... może miało się to niedługo zmienić?
- Można z szefem? – uśmiechnęłam się lekko, zauważając ten sam grymas na jego twarzy. „Słucham?” powtórzył jeszcze raz, a ja zawahałam się. Miałam nadzieję, że odwlekę moment spotkania jeszcze o parę sekund, ale postawiona przed faktem dokonanym uzmysłowiłam sobie, że nie zostanę zaproszona na zaplecze. Wszystko miało rozegrać się tutaj.
- Hayley Wright. Szukam pracy – oznajmiłam, a człowiek przede mną wytarł ręce i wyciągnął dłoń w kierunku teczki z CV, którą miałam ze sobą. Podałam mu ją bez zawahania, kilka chwil czekając aż coś powie. W końcu po dogłębnej analizie podał mi stawkę, godziny i zakres obowiązków. Wyglądało na to, że miałam zacząć od jutra. Szybko poszło.Anonymous - 2016-02-08, 22:57 Posłał jej nieprzychylne spojrzenie, po którym zapadła ciągnąca się w nieskończoność cisza. Takie przynajmniej można było odnieść wrażenie wraz z kolejną z rzędu upływającą sekundą, przepełnioną milczeniem. W międzyczasie napił się piwa, ba, nawet odwrócił wzrok od Mikkeru zdając się ją ignorować. Prędko jednak uświadomił sobie, że nie ma co liczyć na spokój.
- Niech będzie, że Ci wierzę - odezwał się wreszcie, nawiązując do jej wieku. Sfałszowanie dowodu nie było niczym trudnym, swego czasu sam podrabiał chociażby legitymację, musząc sobie jakoś radzić będąc najmłodszym z towarzystwa. Tęsknił za tymi problemami.
- Czego szukasz? - Zapytał, ponownie obracając ku niej głowę. Nad jej ramieniem zauważył znajomą postać, ale nie zareagował na pojawienie się Hayley inaczej niż poprzez dyskretne śledzenie jej wzrokiem i podsłuchiwanie rozmowy. Na szczęście miał podzielną uwagę, więc bez trudu radził sobie z tą czynnością i rozmową z Mikkeru jednocześnie. W pewnym momencie uśmiechnął się sam do siebie, chyba z rozbawieniem. Powstrzymawszy się od komentarza, wypił piwo do końca i chwilowo zwrócił się do barmana, prosząc o jeszcze jedne piwo. Tym samym prawdopodobnie zwrócił na siebie uwagę Hayley, która ledwie co skończyła rozmowę z szefem spelunki. O ile tak się stało, uśmiechnął się do niej lekko, z dostrzegalnym zmęczeniem.
- Słyszałem, że od jutra to Ty będziesz mi nalewać? - Napomknął, wyraźnie ją zaczepiając. Nie był to szczególnie miły komentarz, ale jego ton głosu czy chociażby uśmiechał wskazywały na to, że tylko się z nią droczył. Mikkeru natomiast mogła to odebrać jako prostacką zaczepkę względem blondynki, co wcale by go nie zdziwiło. Mógł wyjść na chama w jej oczach, czemu nie. Wyjątkowo nie dbał o swój wizerunek.Hayley - 2016-02-09, 22:45 Kończąc rozmowę dopytałam jeszcze o kilka szczegółów i już miałam wyjść, kiedy dostrzegłam Tonego z kobietą kotem. Ten widok wywołał we mnie chwilowe wyłączenie wszystkich funkcji mózgu, a ja stałam i po prostu próbowałam ocenić prawdopodobieństwo realizmu tej sceny. Dziewczyna wydawała się zupełnie oderwana od rzeczywistości. Uszy, które miała na sobie i dzwoneczek na szyi tak bardzo nie pasowały mi do tego miejsca, i w ogóle ludzi dorosłych, że chwilowo zgłupiałam. Azjaci zawsze kojarzyli mi się z dziwnymi zachowaniami, ale nie przypuszczałam, że spotkam się z tym właśnie teraz. No i Tony... znów z rozbitym nosem. Wzdychając cicho, zmarszczyłam brwi już mając odpuścić i się wycofać, by im nie przeszkadzać, kiedy usłyszałam zaczepkę.
Moja twarz rozjaśniła się nieco i wbrew wszystkiemu posłałam mu delikatny, acz równie zadziorny uśmiech.
- A nie słyszałeś przypadkiem, że nie wolno podsłuchiwać? Hmm? – Lekko przechyliłam głowę, mrużąc oczy i odpuszczając w następnej sekundzie. Westchnęłam cicho i już miałam podejść bliżej, kiedy coś mnie przyblokowało. Naprawdę nie chciałam przeszkadzać, a poza tym… mój humor po dzisiejszym przypadkowym spotkaniu w kawiarni był tak podły, że chyba nie powinnam akurat teraz podchodzić do Tonego. On był chyba jeszcze bardziej złożonym przypadkiem od Jaspera, choć wydawało się, że przy tym matka natura obdarzyła go większą tolerancją.
- Nie chcę przerywać wam spotkania, także...bawcie się dobrze – wycofałam się jeden krok, unosząc rękę w geście pożegnania. Przy okazji zgarnęłam teczkę, którą oddał mi nowy szef i schowałam ją do torebki. Kiedy tylko upewniłam się, że nic z moich rzeczy nie zostało, wyszłam.
/ztAlexis - 2016-02-16, 19:49 Zawitali tutaj. Puścił przodem dziewczynę, a co tam, niech to ona pierwsza potknie się o przeklęty próg. W końcu powinna mieć wprawę. Wszystkie nieszczęścia tego świata miały wspólny mianownik- życie Ethanie. Ax też tak kiedyś miał. Jak nie idzie to nie idzie. Życie czasem pisze nadzwyczajnie dramatyczne scenariusze. Ot jeden z nich- dziewczyna MUSIAŁa przyjść z Axem na piwo a w dodatku zmuszona zostanie znosić go przez najbliższe dwie godziny. Cóż za pech...na prawdę. Jak ty to nazwałaś? " Kiedy nie ma się innego wyjścia..." Współczuje. A powinnaś sie cieszyć. Mniejsza o to.
Usiedli słownie gdziekolwiek, bo Niemiec jakoś nigdy nie przykuwał uwagi do tego by na siłę szukać sobie miejsca spełniającego wszystkie wymogi normalnych ludzi. Było mu jedno. Wszędzie potrafił się odnaleźć. A nawiasem mówiąc ten pub obcy nie był. znał tu każdy kąt choć nie wygląda jak stały bywalec i nikt też za takiego go nie postrzega.
- Rozumiem, że chcesz się ze mną napić.- stwierdził od nowa lustrując ją takim przenikliwym spojrzeniem, które za zadanie ma pomącić obiektowi obserwacji w głowie. Nikły uśmiech pojawił się na twarzy faceta. - Znajomych nigdy za wiele.- mruknął nawiązując do wcześniejszych słów towarzyszki. Gdyby wiedział, że maja wspólnych, toby sie pochlastał. Ethanie - 2016-02-16, 20:05 Przez całą drogę zastanawiałam się, który bar wybierze mężczyzna. W sumie to i tak wszystko jedno. Jestem tutaj od niedawna, z czego większość czasu spędziłam na basenie więc wciąż wiele miejsc jest mi obcych
Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem, gdy przepuścił mnie w drzwiach. Cóż za gentleman! Na szczęście obyło się bez potknięcia. Chociaż tyle dobrego.
Zajęłam miejsce obok mężczyzny, rozglądając się z zaciekawieniem po pomieszczeniu. Delektowałam się dźwiękami muzyki, zapominając na chwilę o sprawie z kluczami
- Tak, wybierz coś sobie. - powiedziałam beznamiętnie, po czym wyjęłam portfel w celu sprawdzenia stanu konta - Ethanie. - przedstawiłam się wreszcie, gdy już przeliczyłam wszystkie hajsy Alexis - 2016-02-16, 20:15 "Jestem tutaj od niedawna, z czego większość czasu spędziłam na basenie." Ciulej las a nie nas, już ja wiem o jakim basenie ty mówisz.
Przyglądać się jej to jeszcze mógł. Z drobnym szczegółem- kiedy otwierała buzię żeby cos powiedzieć to aż go normalnie odrzucało. Wolał na nią patrzeć niz jej słuchać, ale spokojnie, może mu przejdzie. Może...
Wbił w nią ironiczne spojrzenie.
-Serio?- mruknął gardłowo z wolna przesuwając palcami po brodzie. Chyba sprawdzał czy ma zarost. miał taki trzydniowy. Najwyższa pora zgolić!
Co za nieporozumienie.
- Oj Ethanie, Ethanie...-pokręcił jeszcze głową w geście niedowierzania nim zostawił dziewczynę bez słowa wyjaśnienia i zerwał się z krzesła. Udał się oczywiście pod dobrze znany barek, całe szczęście że barmanka okazała się być brunetką, zamówienie złożył stosunkowo szybko dzięki czemu nie kazał na siebie zbyt długo czekać.
- Alexis.- rzucił luźno ponownie siadając naprzeciw. Uśmiechnął się zdradziecko i choć gadać potrafił jak najęty teraz niebezpiecznie milczał jak gdyby wgl nie przeszkadzała mu ta cisza. Wzrokowiec zrozumie. ;DBastian Collins - 2016-02-16, 20:15 Gdzie jak gdzie, ale nogi Bastiana zawsze poprowadzą go do pubu. Dzisiejszy dzień planował spędzić w zupełnie inny sposób, ale ostatecznie zrezygnował z wszelkich ambitniejszych działań na rzecz wypicia kilku głębszych. W swoim własnym rozeznaniu tego miasta zdecydował się właśnie na pub „Na strychu” – z racji tego, że miał do niego najbliżej, a nie dlatego, że zamierzał poprzeszkadzać trochę Ethanie i Alexisowi. Zdecydowanie nie powinniście tak myśleć.
Zdjął z oczu przeciwsłoneczne okulary, które włożył do kieszeni kurtki – na dworze mógł w ten sposób zasłonić nieco pokiereszowaną twarz, ale nie chciał robić z siebie głupka siedząc w nich w pomieszczeniu. Wolnym krokiem wszedł do środka, niemal od razu zauważając dwójkę znajomych, którzy – ku jego zdziwieniu – właśnie ze sobą rozmawiali. Proszę proszę, jaki świat jest mały. Jeszcze niedawno Ethanie była tematem rozmowy pomiędzy dwójką przyjaciół, a teraz Ax spotkał się z Bastiańską ofiarą. Cóż, byleby nie poznał się z nią „dogłębnie”.
- No witam – zagaił, stając tuż przy nich. Wsunął dłonie w kieszenie skórzanej kurtki i przemielił w ustach miętową gumę, która w chwilę później znalazła się w stojącej nieopodal popielniczce.Alexis - 2016-02-16, 20:36 /To ja się wryje, żebyście mieli trudniej
-Nie w porę wspomniałaś o tych znajomych.- rzekł półżartem półserio witając spojrzeniem stojącego przy nich Basa. Nogą odsunął mu krzesło by czuł sie zaproszony. W końcu to przyjaciel. Długo niewidziany przyjaciel. Nim nowy towarzysz posadził dupsko Niemiec przybił z nim sztamę. Miło go widzieć. Na razie...
-Ethanie to Bastian.- przedstawił ich sobie (oficjalnie i wgl zrobił to po mistrzowsku! ) sęk w tym, że nie wiedział, że oni..że.razem...że seks...że wgl.
/no to macie, tłumaczyć się! xdEthanie - 2016-02-16, 20:46 Wolał na mnie patrzeć niz mnie słuchać? Cholera, nie on jeden. Czyli jednak jest ze mną coś nie tak jak powinno
Powędrowałam spojrzeniem za odchodzącym mężczyzną, przyglądając się mu przez chwilę. Potem zerknęłam na telefon, sprawdzając godzinę.
Kiedy wrócił, uśmiechnęłam się do niego ciepło. - Miło mi. - zdążyłam powiedzieć nim zawitał Bastian. Otworzyłam szerzej oczy na widok mężczyzny, spalając lekkiego buraka na twarzy
- Cześć - odpowiedziałam szybko." O Boże" - przeleciało mi przez myśl, słysząc iż zna się on z Alexisem. Oparłam się łokciem o blat stolika, kładąc dłoń na czoło. Milczałam